minerwamcg
05.02.12, 21:52
Może ktoś pamięta, jak pisałam tutaj na forum, że nasza mała nie jada jajek. Od najmniejszego bąbla - nie życzyła sobie i już. W żadnej postaci, ani jajecznicy, ani gotowanych, od biedy kawałek omletu, naleśniki też niekoniecznie. Łomatko, co ja się nakombinowałam, żeby przemycić gdzieś trochę jaja! Myślałam, że może jest uczulona i tak się broni, więc próbowałam przepiórcze (miałam też nadzieję, że takie małe i apetyczne jajeczka będą łatwiej "wchodzić" niż duże. Guzik. Nic nie pomogło.
Aż tu pewnego dnia byłyśmy na imprezie, gdzie podano kanapki. Z różnościami, m.in. z jajem na twardo. Od niechcenia wzięłam plasterek i zapytałam "zjesz?" I jakoś się wsunął. To samo było z następnymi. Za kilka dni zaproponowałam jajko na śniadanie. Zjadło się. Na następny dzień to samo, z wyraźnym entuzjazmem. Obserwowałam co będzie, czy jakaś reakcja alergiczna się nie przyplącze - ale na razie tfu, tfu odpukać nic. Mała gdyby mogła rąbałaby jaja na twardo trzy razy dziennie, ale oczywiście tyle nie daję

Jajecznicy na razie odmawia - ale wstąpiła we mnie nadzieja, może też się przekona?
Morał - niech żywi nie tracą nadziei

Dziecko też człowiek i gust mu się może zmienić.