papilon.0
12.02.12, 18:58
Witam, chciałam sie pożalić na samą siebie w związku z niesamowitą wręcz chorobliwą obsesja na punkcie mojego dziecka. Pogłębia sie to wraz z jego wiekiem. Córka ma ponad 4 lata generalnie nie chorowała dopóki nie poszła do przedskzola. Od września zaczął sie maraton wszelakich chorób poprzez gardło, ucho, oskrzela i najgorsze zapalenie płuc. Jakoś udalo jej sie podzwignąć ale ja sie wręcz zapadam w strachu o nią. Każde kichnięcie wywołuje u mnie palpitacje serca, jedna kupa więcej niż normalnie przyprawia mnie o zawał. NIc tylko siedzę wpatrzona w nią i modlę się zęby znowu czegoś nie było. Momentami to aż mi trudno normalnie funkcjonować. Nie umię sobie z tym strachem o nia poradzić. Czy ktoś też tak miał i wyszedł z tego o własnych siłach ?