silje78
13.02.12, 15:08
siostra mi sotatnio powiedziała, że chowamy młodą pod kloszem.
opisałam jej sytuację kiedy (kilka miesiecy temu) mieliśmy z mężem ostrzejszą wymianę zdań (w zasadzie trudno nazwać to kłótnią, nikt na nikogo nie krzyczał, nie było wyzwisk itd) i mała słysząc to pobiegła do naszego pokoju, usiadła w kąciku na naszym łózku i się rozpłakała. to nas otrzeźwiło i pomimo złosci na siebie poszliśmy do niej uspokoić ją.
no i to to się rozbiło. nie kłócimy się, sporadycznie zdarzają się drobne konflikty, ten jak na razie był najostrzejszy, mała była świadkiem przeprosin. siostra stwierdziła, że młoda przez to jest oderwana od rzeczywistości bo ludzie się przecież kłócą. nie zgadzam się z tym. córka widzi, że czasami mamy inne poglądy, ale rozwiązujemy to bez kłótni. czy naprawdę dziecko coś zyskuje jak rodzice się przy nim od czasu do czasu pokłócą? siostra twierdzi, że mała będzie miała zaburzone poczucie rzeczywistości. chyba jednak przesadza...