brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem?

13.02.12, 15:08
siostra mi sotatnio powiedziała, że chowamy młodą pod kloszem.
opisałam jej sytuację kiedy (kilka miesiecy temu) mieliśmy z mężem ostrzejszą wymianę zdań (w zasadzie trudno nazwać to kłótnią, nikt na nikogo nie krzyczał, nie było wyzwisk itd) i mała słysząc to pobiegła do naszego pokoju, usiadła w kąciku na naszym łózku i się rozpłakała. to nas otrzeźwiło i pomimo złosci na siebie poszliśmy do niej uspokoić ją.
no i to to się rozbiło. nie kłócimy się, sporadycznie zdarzają się drobne konflikty, ten jak na razie był najostrzejszy, mała była świadkiem przeprosin. siostra stwierdziła, że młoda przez to jest oderwana od rzeczywistości bo ludzie się przecież kłócą. nie zgadzam się z tym. córka widzi, że czasami mamy inne poglądy, ale rozwiązujemy to bez kłótni. czy naprawdę dziecko coś zyskuje jak rodzice się przy nim od czasu do czasu pokłócą? siostra twierdzi, że mała będzie miała zaburzone poczucie rzeczywistości. chyba jednak przesadza...
    • olcia71 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:18
      Moim zdaniem wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie czy kłócicie sie także przy innych członkach rodziny, albo obcych. Nie sądzę, bo chyba to Wasza prywatna sprawa, poza tym watpię, zebyście chcieli wtajemniczać w takie emocje nawet najbliższych. A przeciez i tak raczej wszyscy zdają sobie sprawę, że czasem się kłócicie, że nie jest tak różowo. Więc dlaczego mielibyście trzymać dziecko pod kloszem? Ważne, żeby dziecko wiedziało, że istnieją tzw złe emocje i wie jak je okazywać. Bo miedzy Wami (tzn między Tobą a dzieckiem) tez chyba nie zawsze jest różowo i to wystarczy. Ja też staram sie nie kłócić przy małej, choć czasem trudno się opanować, ale sądzę, że to nie jest dobre.
      • silje78 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:43
        nie jest różowo. jest normalnie, nie tłumimy w sobie emocji (ja nie potrafię). jak coś jest nie tak to to mówimy. czasami po jakimś czasie, ale prędzej czy później o tym rozmawiamy.
        tak jak nie zabraniam córce się złościć czy czasami wykrzyczeć.
        jak ja zaczynam się gotować to mój mąż się wycofuje, nie doprowadza do eskalacji mojej wściekłosci. przez to ja się uspokajam.
        • olcia71 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 15.02.12, 16:22
          No to chyba normalne zdrowe relacje, nie? Co innego gdyby dziecko żyło w przekonaniu, ze relacje miedzy ludźmi polegają jedynie na wymianie uprzejmości, uśmiechaniu się, braku poczucia krzywdy czy tym podobnych rzeczy, bo to byłoby oderwanie od rzeczywistości. My sami wyznaczamy granice, których nie chcemy przekraczać. Podczas kłótni mozna łatwo pod wpływem emocji powiedzieć coś czego się nie chce- o ile osoba dorosła zaangażowana w taką kłótnię, druga strona, może potem to zrozumiec i wybaczyć, to obserwujacemu dziecku będzie trudno.
          A idąc dalej tokiem myslenia Twojej znajomej to ciekawe czy podobnie traktuje kwestię wychowania seksualnego wink? No, swoją drogą co kraj to obyczaj, ale to już inna kwestia smile
    • gemmi18 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:21
      Ostrzejsza wymiana zdań - bez krzyku, wyzwisk, przekleństw, jedynie z podniesionym tonem - u nas odbywa się przy dzieciach. Zdarza nam się kłócić ostro, ale my tak mamy - coś w rodzaju włoskiego typu rodziny wink, ale nigdy nie mają miejsca przy dzieciach. Wydaje mi się, że nie można chować przed dzieckiem negatywnych emocji, pod warunkiem, że taka rozmowa jest nadal kulturalna. Dyskusje, w których nie mogę powstrzymać zbyt mocnego wyrażania emocji, zostawiam na wieczór, dziecko z nich nie wyniesie nic pozytywnego albo uczącego.
    • zabulin Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:30
      Hmmm.

      Ja tam wymiany zdań nie demonizuję.
      Jestem gneralnie emocjonalna, przezywam wszystko, glośno mówię.
      Zawsze tak było.
      Jak mówię o tym, ze ktos papierki na ulicy wyrzucal, też sie "podniecam" i glośno mówie.

      Taka jestem i nie będę przed synem sciszała głosu nienaturalnie.
      jak się cieszę, to też głosno smile
      Ostatnio z mężem dyskutowaliśmy o czymś głosno. Zeby było jasne- mieliśmy wspolne stanowisko.

      Nasz syn ni z tego ni z owego uderzyl w dramatyczny ton: Przestańcie się kłocic, błagam, przestańcie.


      Widzisz- przyzwyczajony do głosnej mamy, wcale się nie kłocilismy, a on sie przejął.
      reakcję dziecka trudno przewidziec.

      Poza tym dzieci maja intuicje- one doskonale wiedza, ze rodzice się pokłócili. Nawet jesli nie słyszą.
    • joshima Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:30
      silje78 napisała:

      > czy naprawdę dziecko coś zyskuje jak rodzic
      > e się przy nim od czasu do czasu pokłócą?
      Moim zdaniem nic, poza strachem i nie[potrzebnym stresem. A siostra chyba sobie szuka usprawiedliwienia (zakładam, że ma dzieci i że się przy nich kłóci z mężem).
      • silje78 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:39
        ma dzieci.
    • el_elefante Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:40
      Całkiem sporo ludzi uważa, że aby małżeństwo było udane i stabilne, koniecznym jest nawrzeszczenie na siebie od czasu do czasu, z odświeżeniem zastawy stołowej czy innych elementów wystroju mieszkania. Według tej teorii moje małżeństwo jest pełne napięć, stresów, ukrytych frustracji i nabrzmiałych problemów. I ta gehenna ciągnie się już blisko dwanaście lat.

      Teraz dowiaduję się że wychowujemy dziecko w oderwaniu od rzeczywistości, bo nie uczymy go kłócenia się za pomocą lekcji poglądowych. Całe szczęście dziecko samo sobie radzi i da się nawet zaobserwować ostatnio pewne postępy metodologiczne, co świadczy pozytywnie o jego inteligencji (np. udana próba zastosowania techniki "stopa w drzwi" podczas kupowania autka). Pozwala to mieć nadzieję, że pomimo naszych karygodnych zaniedbań wychowawczych, wyrośnie na normalnego człowieka.
      • silje78 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:46
        właśnie, a dla wielu osób to jest nienormalne. bo jak to żyć ze sobą i się nie kłócić. ja pochodzę z domu gdzie rodzice kłócili się przy dzieciach, nie było to rzadkie. nie mam poczucia, ze wniosło to w moje życia jakąś ukrytą wartość. jeśli już to nerwicę, której (dzięki mężowi) się pozbyłam z biegiem czasu.
    • kamelia04.08.2007 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 15:45
      chyba przesadza ta twoja siostra.

      Moja matka sie wychowała wsród awantur i klotni, babcia z dziadkiem zarli sie całe zycie jak pies z kotem. Matka dobrze tego nie wspomina......
      • paliwodaj Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 16:48
        moja kolezanka opowiadala mi sytuacje jak raz miala ostrzejsza wymiane zdan z mezem, corka , wtedy 5-6 lat slyszala, pozniej przyszla do matli i pyta " Mamo a czy ty juz nie kochasz tatusia i czy tata nie bedzie z nami mieszkal" kolezanke lekko zszokowalo i pyta skad takie pomysly u dzicka, a dziewczyna na to ze jej kolezanki rodzice tak sie klocili i pozniej tata z nimi juz nie mieszka bo sie "rozwiedli"
        Wiec w dziecka umysle polaczonym z wyobraznia , w zaleznosci tez od wrazliwosci dziecka moga urodzic sie rozne mysli pod wplywem sytuacji w domu. Nie mysle zeby dobrym treningiem dla dziecka byly okresowe klotnie, ale szczerze to nie jedna rodzina zyczylaby sobie tylko "wymiany zdan"
    • anszetka Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 16:49
      Moim zdaniem brak klotni miedzy rodzicami/dziadkami dobrze wplywa zarowno na dziecko jak i na wszystkich jej czlonkow. Nie jest to trzymanie pod kloszem, tylko dobry przyklad dla dziecka. Nie trzeba na siebie krzyczec zeby dojsc do porozumienia smile
      • joshima Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 18:00
        anszetka napisała:

        > Moim zdaniem brak klotni miedzy rodzicami/dziadkami dobrze wplywa zarowno na dz
        > iecko jak i na wszystkich jej czlonkow. Nie jest to trzymanie pod kloszem, tylk
        > o dobry przyklad dla dziecka. Nie trzeba na siebie krzyczec zeby dojsc do poroz
        > umienia smile
        Pod warunkiem, że ten brak kłótni nie jest zastąpiony szeregiem tzw cichych dni.
        • anszetka Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 15.02.12, 07:55
          Joshima-dokladnie tak jak mowisz. Taka nienaturalna cisza miedzy rodzicami, unikanie sie nawzajem i stroszenie min tez jest chore i dziecko na pewno by to wyczulo jako cos zlego. Dlatego wazne jest zeby na biezaco rozwiazywac problemy rozmawiajac ze soba bez zbednych krzykow, wyzwisk czy obrazania sie na amen. Ale jesli w rodzinie panuje bezwzgledna milosc, zaufanie i szacunek to moim zdaniem nic trudnego smile
    • camel_3d Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 18:47
      Przesadza
    • naana26 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 13.02.12, 23:20
      nasz synek taki jest '"kloszowy", bo z mezem sie nie klocimy po prostu. majac inne zdanie gadamy i gadamy ale tonu nie podnosimy nigdy, taki chatakter. ostatnio maz krzyknal "uwazaj" bo prawie nadepnelam na swoje okulary, nie zauwazylam ze spadly - mlody w placz i 20 min sie go uspokoic nie dalo. boi sie krzyku bo tego nie zna kpmpletnie, na niego nikt nigdy tez tonu nie podniosl. czy to dobrze - nie wiem, ale drzec sie na nikogo w imie nauki zycia nie bede. na mnie mama krzyczala bardzo rzadko, ojciec nigdy i jakos problemow z przystosowaniem do zycia wsrod krzyku innych nie mialam.
    • mamatin Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 14.02.12, 00:03
      moja w takich sytuacjach staje z boku i nadaje od siebie, po chinsku. a jak przy tym gestykuluje, nie wiem po kim to masmile
    • aleksandra1357 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 14.02.12, 00:18
      Zależy, co rozumiecie przez słowo "kłótnia". Kulturalna wymiana zdań, lekko podniesionym głosem, gdzie nikt nikogo nie obraża, może być nawet pouczająca (uczy jak rozwiązywać konflikty). Natomiast chamskie najeżdżanie na siebie, wyzwiska itd. są dla dzieci niszczące. Moi rodzice się kłócili i robili to w sposób straszny - rujnowało to moje dzieciństwo, potwornie bałam się tych krzyków.
      Byłam ostatnio u znajomych będących przed rozwodem. Nerwy im puszczały raz po raz, skakali sobie do oczu, a na to wszystko patrzyły ich dzieci. Ten widok będzie mnie długo prześladował. Koszmar.
      • aniasa1 Re: brak kłótni - chowanie dziecka pod kloszem? 15.02.12, 15:04
        Zgadzam sie z aleksandra.
        Jak milezy cos na watrobie to mowie od razu bo moj temperament nie pozwala doczekac odpowiedniej chwili. Ale nie bluzgam i nie wrzeszcze, poprostu mowie bardziej donosnie, energiczniej i dosadniej. Wyjsniam sprawe i po godzinie wszyscy razem szalejemy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja