w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci?

16.02.12, 20:03
Zainspirowana wątkiem poniżej, bądź ewentualnie powyżej, pytam:
Co musi PRZESKROBAĆ Wasze dziecko, żeby zostało UKARANE ?

ponadto, proszę o podanie:
wieku dziecka
rodzaju 'przewinienia'
-//- zastosowanej kary
i czy jest/była poprawa czy też nie

PODAJCIE PROSZĘ PRZYKŁADY NIEWŁASCIWEGO ZACHOWANIA WASZYCH POCIECH I WASZEGO POSTĘPOWANIA ODNOŚNIE TYCH ZE ZACHOWAŃ!!!

ps... dołączę się pózniej, narazie muszę nakarmić młodszą smile
    • illegal.alien Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 20:14
      Moje dziecko ma 14 miesiecy i jeszcze za nic nie zostalo ukarane.
      Po pierwsze nie robi nic, za co musialabym ja ukarac, po drugie nie za bardzo wiem jakby mialo wygladac karanie 14 miesieczniaka (ani nie wiem, co moja corka musialaby zrobic, zeby dostac kare).
    • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 20:18
      Moja córka ma prawie trzy lata. Jeszcze za nic nie została ukarana. Nie stosuję i nie planuję stosować kar w potocznym rozumieniu (karny jeżyk, stawianie do kąta, szlaban na cokolwiek itp). Niepożądane zachowania przerywam, jak próbuje powtarzać uniemożliwiam i komunikuję co i dlaczego mi się nie podoba.
    • klubgogo Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 20:20
      3 lata i 3 m-ce, musi mnie tak wkurzyć, że wychodzę i staję obok siebie, następnie wyznaczam karę w postaci braku bajek/placu zabaw/słodyczy. A wkurzy mnie, gdy zbieramy się np. do wyjścia i nagle jest jakiś szalony opór, awanturuje się od razu tym swoim rykiem i buntem, a ja muszę ciągnąć później dziecko prawie siłą na tramwaj, bo grozi mi spóźnienie do pracy. Mało jest takich sytuacji, bo dużo potrzeba, bym wyszła z siebie. 3 razy w życiu dziecko dostalo klapsa, ale to wtedy gdy nie tylko wyszłam z siebie, ale wyskoczyłam i jeszcze mnie obróciło, uhhh. Takie te nasze gady niedobre czasami.
    • ciociacesia gryzie 16.02.12, 20:46
      dostaje słowna reprymende
      innych przewin nie zanotowano. lat 3 i pol
    • tygryskowalady Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 20:58
      A ja należę do matek, które zdaniem większości forumowiczek należy zlinczować i odebrać prawa rodzicielskie. Mam małą buntowniczkę, robiącą wszystko na przekór (18msc). Napiszę od razu dla jasności, że nie "leje" jej pasem po tyłku za byle co. Ale jeśli po raz enty włazi na oparcie kanapy i zaczyna tam paradować mimo tłumaczeń, błagań i ostrzeżeń dostaje klapsa. Jeśli broi przy kablach mimo jak wyżej usilnych tłumaczeń i próśb zostaje (delikatnie) pacnięta w rączke. Karam swoje dziecko tylko wtedy jak nic innego do niej nie dociera.
      • koza_w_rajtuzach Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 12:55
        tak, wg mnie należałoby Tobie odebrać prawa rodzicielskie, skoro nie radzisz sobie z półtoraroczniakiem. Świadczy to bardzo źle o Tobie.
        • batutka Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 13:47
          koza_w_rajtuzach napisała:

          > tak, wg mnie należałoby Tobie odebrać prawa rodzicielskie, skoro nie radzisz so
          > bie z półtoraroczniakiem. Świadczy to bardzo źle o Tobie.

          dobrze,że ty o tym nie decydujesz, bo takie pochopne decyzje o zabraniu dziecka matce podejmują tylko osoby niezrównoważone psychicznie
      • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 13:56
        tygryskowalady napisała:

        Ale jeśli po raz enty włazi na oparcie kanapy i zaczyna tam paradować mi
        > mo tłumaczeń, błagań i ostrzeżeń dostaje klapsa.

        Zdejmuj z kanapy za kazdym razem jak sie na niej podnosi i tlumacz dlaczego - zamiast klapsa. Bo jak ona 18 m ma skojarzyc klapsa z wstawaniem?

        Jeśli broi przy kablach mimo j
        > ak wyżej usilnych tłumaczeń i próśb zostaje (delikatnie) pacnięta w rączke.

        Te kable to nie ona tam polozyla. Zabezpiecz kable i nie bedziesz musiala pcac swoejgo dziecka po rekach.

        Kar
        > am swoje dziecko tylko wtedy jak nic innego do niej nie dociera.
        Jak nie dociera do ciebie ze to ty odpowidasz za kable to ty powinnas zostac ukarana.
        • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 19:55
          najlepiej klapsem. umowic sie mozna np z sasiadem, ze jak jutro wpadnie i zobaczy kable niezabezpieczone, to moze dac ci klapsa;P no bo niby dlaczego dzieci mozna bic a doroslych nie?
          • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 10:03
            No wiesz, jak sąsiad przystojny, to nawet bym chciała takiego klapsa tongue_out
      • memphis90 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:10
        Ale jeśli po raz enty włazi na oparcie kanapy i zaczyna tam paradować mi
        > mo tłumaczeń, błagań i ostrzeżeń dostaje klapsa.
        Jasne, bo to tak trudno zdjąć je z tej kanapy uncertain Choćby kilkanaście razy...

        Kobieto, mówisz o półtoraroczniakuuncertain

        Mam małą buntowniczkę, robiącą wszystko na przekó
        > r (18msc).
        Nie masz małej buntowniczki, tylko normalne dziecko. W tym wieku wszystkie się tak zachowują.
      • madzia1708 pogratulować tylko 18.02.12, 20:23
        sama sie pacnij w łapkę, albo lepiej weź rozpęd i walnij głową w ścianę, może się opamiętasz
      • feronique Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 20.02.12, 23:38
        Dzięki Bogu, bo już myślałam, że jestem jedyną psychopatką. Ja też daję po łapach. Uważam, że chowanie kabli, gniazdek, szklanek etc. bo w domu jest dziecko jest niedorzeczne. Bardzo często wychodzimy z małą w odwiedziny do znajomych, którzy dzieci nie mają, albo mają dzieci wyrośnięte i co - mam wtedy dziecko przywiązać gdzieś (jest małe i nie usiedzi na tyłku nawet minuty niestety, a nie jestem sadystką, żeby ją w klatce jakiejś zamknąć, bo chyba by się zaryczała na śmierć), czy może mam oczekiwać, że wszyscy schowają swoje kable, kosztowności itd. bo moje dziecko przychodzi i należy mu bić pokłony, schodzić z drogi itp. Jak słyszę androny o tym, że 1,5-rocznemu dziecku należy wytłumaczyć, bo klapsa nie zrozumie, to aż mi oczy ze zdumienia wychodzą na wierzch.
        Bardzo współczuję traumy z dzieciństwa każdemu, komu na słowo "klaps" przed oczami staje obraz ojca tłukącego pasem albo matki walącej dziecku łbem o ścianę, czy smagającej po łydkach kablem od żelazka, ale naprawdę (NAPRAWDĘ!) nie zawsze tak to wygląda.
        • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 12:51
          feronique napisała:

          > Dzięki Bogu, bo już myślałam, że jestem jedyną psychopatką. Ja też daję po łapa
          > ch. Uważam, że chowanie kabli, gniazdek, szklanek etc. bo w domu jest dziecko j
          > est niedorzeczne.
          Tez tak uwazam, i dlatego powinno sie miec w takich miejscach dziecko pod nadzorem. Jak sie chce poklachac ze znajomymi nie patrzac co dziecko robi....to jednak powinno sie wsadzic do klatki....

          Bardzo często wychodzimy z małą w odwiedziny do znajomych, kt
          > órzy dzieci nie mają, albo mają dzieci wyrośnięte i co - mam wtedy dziecko przy
          > wiązać gdzieś

          Nie, zwracac uwage na to co ono robi smile
    • ma_niusia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 21:15
      2l 9 mies. Zazwyczaj rozmawiamy, wyjaśniamy, tłumaczymy, w ostateczności zabawiam i odwracam uwagę. Ogólnie jest grzeczny (chociaż niesamowicie aktywny i energiczny).
      Ukarany został do tej pory dwa razy w życiu. Kiedy robił coś z premedytacją na złość, o ile pamiętam chyba wspinał się na meble i skakał z nich, zrzucając książki, rzucał się na podłogę z dzikim rykiem śmiechu, a żadne inne środki (tłumaczenie i zachęcanie do innej zabawy) nie skutkowały. Postawiony do kąta "aż się nie uspokoi" - co zajęło mu około 2-3 minut, popłakał, uspokoił się, przeprosił, przytulił i był grzeczny.

      Nigdy w życiu nie podniosłam i nie mam zamiaru podnieść ręki na dziecko, ani delikatnie ani w żaden inny sposób.

      Kar nie stosuję na co dzień bo działają "pokojowe" metody, ja jestem przystosowana do aktywności dziecka ale rozrabiania z premedytacją i narażaniem własnego zdrowia i życia "na złość" nie zniosę. Od ponad miesiąca, po drugiej takiej karze nie było takich przypadków.
      • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 13:59
        ma_niusia napisała:

        > Ukarany został do tej pory dwa razy w życiu. Kiedy robił coś z premedytacją na
        > złość, o ile pamiętam chyba wspinał się na meble i skakał z nich,

        A kto mu pozowolil sie wspiac na meble? i skakac po nich. Nie stalo sie to w sekunde, zakladam, ze troche czasu, kulkanascie sekund to mu zajelo. Gdzie byl wtedy opiekun dziecka? To on powinien byc ukarany

        zrzucając ksi
        > ążki, rzucał się na podłogę z dzikim rykiem śmiechu,

        To samo, gdzie byl opiekun jak dziecko zrzucalo ksiazki. Jeszcze raz powtarzam, karacie dzieci za swoje bledy.
        • ela4591 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 14:05
          ponponka1 napisała:

          > To samo, gdzie byl opiekun jak dziecko zrzucalo ksiazki. Jeszcze raz powtarzam,
          > karacie dzieci za swoje bledy.

          Rozumiem, że ty nie odchodzisz od swojego dziecka nawet na krok? Toaleta też razem?
          To nie chodzi o to,żeby dziecko za każdym razem łapać za rękę jak chce te książki zrzucić, ale wychować tak,aby rozumiało,że ich się nie zrzuca. Każdy głupi potrafi złapać dzieciaka za rękę i nie pozwolić mu bawić się kablami, zrzucać przedmioty na podłogę. Sęk w tym,że ono ma rozumieć,że pewnych rzeczy robić NIE MOŻE.
          Masz jakieś porady w rękawie?
          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 15:08
            ela4591 napisała:

            > Sęk w tym,że ono ma rozumieć,że pewnych rzeczy robić NIE MOŻE.
            Zrozumie w swoim czasie. Niestety pomponka ma rację.
            • joshima ponponka 17.02.12, 15:10
              Przepraszam, przekręciłam nick.
            • memphis90 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:16
              Zwracam uwagę, że dziecko ma 2 lata 9 m-cy, a nie roczek... W tym wieku jak najbardziej powinno ponosić konsekwencje np. ma posporzątać książki i dopiero potem może znów się bawić.
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:23
                memphis90 napisała:

                > Zwracam uwagę, że dziecko ma 2 lata 9 m-cy, a nie roczek... W tym wieku jak naj
                > bardziej powinno ponosić konsekwencje np. ma posporzątać książki i dopiero pote
                > m może znów się bawić.
                Ale to chyba zależy od zasad panujących w domu. Ja nie uważam, że to jedyna słuszna zasada.
                • kowal-esia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 16:18
                  joshima to mam rozumieć, że sprzątasz zawsze sama książki, zabawki po swojej trzyletniej córce?
                  Ja mam inne zdanie, myślę, że dziecko powyżej dwóch lat powinno uczestniczyć w sprzątaniu przynajmniej swoich rzeczy, zabawek itp.
                  • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 17:02
                    kowal-esia napisała:

                    > joshima to mam rozumieć, że sprzątasz zawsze sama książki, zabawki po swojej tr
                    > zyletniej córce?
                    Gdzieś tak napisałam? Nie. Moja córka już najczęściej sprząta sama, ale ja nie widzę i nigdy nie widziałam problemu w tym, żeby jej pomóc, albo wręcz czasem odpuścić, nawet sprzątanie zabawek po sobie, o zgrozo.
                    • kowal-esia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 18:56
                      Tutaj napisałaś:

                      memphis90 napisała:

                      > Zwracam uwagę, że dziecko ma 2 lata 9 m-cy, a nie roczek... W tym wieku jak naj
                      > bardziej powinno ponosić konsekwencje np. ma posporzątać książki i dopiero pote
                      > m może znów się bawić.
                      Ale to chyba zależy od zasad panujących w domu. Ja nie uważam, że to jedyna słuszna zasada.
        • ma_niusia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 14:39
          ponponka1 napisała:

          > A kto mu pozowolil sie wspiac na meble? i skakac po nich. Nie stalo sie to w se
          > kunde, zakladam, ze troche czasu, kulkanascie sekund to mu zajelo. Gdzie byl wt
          > edy opiekun dziecka? To on powinien byc ukarany

          Opiekun (czyli ja bo jestem samotną matką i tylko ja opiekuję się dzieckiem) był jakieś 4 metry dalej.
          Syn w ramach kompromisu, swojej energii i aktywności, ma pozwolenie alby wchodzić na swój (niski) stolik i swoje krzesełko (bardzo niskie), wie że nigdzie indziej nie wolno bo to niebezpieczne, rozmawialiśmy o tym nie raz. Bawi się na nim w strażaka na drabinie, poniżej jest miękki dywan, Syn jest ogólnie i zazwyczaj ostrożny, ja byłam w pobliżu i "miałam na niego oko". Wspięcie ze stołu na jeden regał, po nim na drugi, na barek i do półek z ksiązkami, zajęło mu kilka sekund, tak jest mały szybki, zwinny i zanim dotarłam wlazł tam. Zanim zdążyłam cokolwiek zareagować zeskoczył i uciekł do stolika i w kółko po regałach od nowa, zrzucając książki.
          Tak, stało się tak, dwa takie incydenty miały miejsce.
          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 15:12
            ma_niusia napisała:

            > Opiekun (czyli ja bo jestem samotną matką i tylko ja opiekuję się dzieckiem) by
            > ł jakieś 4 metry dalej.
            No to masz kiepski refleks, że nie potrafisz podejść i zdjąć dziecka a potem mu uniemożliwić powtórzenie akcji.

            > Wspięcie ze stołu na jeden regał, po nim na drugi, na barek i do półek z ksiązkami, zajęło mu kilka sekund
            Czyli Twój błąd, bo stolik stoi w złym miejscu. I nie rozumiem dlaczego nadal tam stoi.
        • memphis90 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:15
          > A kto mu pozowolil sie wspiac na meble? i skakac po nich.
          No bez przesady. Mówimy o niemal 3-latku. Trudno wisieć jak sęp nad 3-latkiem 24h/ dobę.

          To samo, gdzie byl opiekun jak dziecko zrzucalo ksiazki. Jeszcze raz powtarzam,
          > karacie dzieci za swoje bledy.
          Jasne, dobry opiekun na wszelki wypadek książki trzyma pod sufitem, ubrania zamyka w szafie na klucz, i wogólne w zasięgu rąk dziecka nie ma absolutnie nic. Przesadzasz... Ja nie jestem za biciem dzieci czy stosowaniem kąta albo innego jeżyka, ale dziecko musi się nauczyć co wolno, a czego nie wolno. Niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy jedyna odpowiedzialność za każdą sytuację spoczywa na rodzicu i to on ma im "zapobiegać". Będąc w domu dziecko ma się nauczyć, że np. książek się nie wyrzuca, nawet, jak są w zasięgu małej rączki.
          • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 20.02.12, 15:44
            memphis90 napisała:

            > > A kto mu pozowolil sie wspiac na meble? i skakac po nich.
            > No bez przesady. Mówimy o niemal 3-latku. Trudno wisieć jak sęp nad 3-latkiem 2
            > 4h/ dobę.

            Niestety jak sie nie wisialo nad 1,9 latkiem to sie wisi nad trzylatkiem. I podstawia krzesla pod szafke z ksiazkami.
            >
            > Jasne, dobry opiekun na wszelki wypadek książki trzyma pod sufitem, ubrania zam
            > yka w szafie na klucz, i wogólne w zasięgu rąk dziecka nie ma absolutnie nic.

            Przesadzasz. Wystarczy znac sowje dziecko. jak wiem, z ema ciagatki do wspinaczek to nie zostawiam krzesla lub taboretu przy szafce z ksiazkami. Tak samo jak nie soatzawiam noza na stole lub maz nie zostawia golarki na umywalce. Tu nie chodzi o to by zabezpieczac miejsca ale zabepzienczac DOSTEP do nich....


            Ja nie jestem za biciem dzieci czy stosowaniem kąta albo innego
            > jeżyka, ale dziecko musi się nauczyć co wolno, a czego nie wolno.

            A jak sie ma nauczyc jak za zrzucanie ksiazek dostaje klapsa? Jedyna metoda jest natychmiastowa reakcja - zdjecie delikwenta z szafki i wytlumacznei ze tak sie nie robi i wspolne sprzatanie. A nastepnie odsuniecie krzesla.....

            Niedopuszczal
            > na jest sytuacja, kiedy jedyna odpowiedzialność za każdą sytuację spoczywa na r
            > odzicu i to on ma im "zapobiegać".

            Ale to ojciec czy opiekun sa dorosli i takie sytuacje powinni znac. Jesli dziecko ma tendecnje do wspinaczek to pousuwac ulatwienia wspinaczkowe. Jelsi krzeslo stalo to zachecalo i wina jest tylko i wylacznie opiekuna....a klapsy dostalo dziecko...

            Będąc w domu dziecko ma się nauczyć, że np.
            > książek się nie wyrzuca, nawet, jak są w zasięgu małej rączki.

            Tez jestem takiego zdania. Ale klapsem tego nie nauczysz.
            • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 16:14
              ponponka1 napisała:

              > memphis90 napisała:
              >
              > > > A kto mu pozowolil sie wspiac na meble? i skakac po nich.
              > > No bez przesady. Mówimy o niemal 3-latku. Trudno wisieć jak sęp nad 3-lat
              > kiem 2
              > > 4h/ dobę.
              >
              > Niestety jak sie nie wisialo nad 1,9 latkiem to sie wisi nad trzylatkiem. I pod
              > stawia krzesla pod szafke z ksiazkami.

              Nie ma to jak naiwnosc matki 18 miesieczniaka ktora mysli ze jak w tym wieku wisi nad dzieciakiem to w wieku 3-4-5-6 dzieciak sobie krzeselka nie podstawi i idealnie biedzie dziecie wiedzialo co ma robic...powodzenia big_grin

              > Przesadzasz. Wystarczy znac sowje dziecko. jak wiem, z ema ciagatki do wspinacz
              > ek to nie zostawiam krzesla lub taboretu przy szafce z ksiazkami. Tak samo jak
              > nie soatzawiam noza na stole lub maz nie zostawia golarki na umywalce. Tu nie c
              > hodzi o to by zabezpieczac miejsca ale zabepzienczac DOSTEP do nich....

              Serio?...I ile tak planujesz nie zosawiac tych krzesel, golarek i nozy? Bo do 18 jeszcze sporo czasu a durny pomysl moze wpasc do glowy i 4 i 5 i 10 latkowi zeby sobie stoleczek podsttawic, golarki uzyc itd.
    • tusia-mama-jasia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 21:19
      Synek 5 lat i 3 miesiące, jeszcze nigdy nie został za nic ukarany. On nie zrobił dotąd nic, co mogłoby prowokować mnie do rozważania kary, a ja jestem zdania, że pozytywne wzmocnienia mają znacznie większą moc niż negatywne.
      Jeśli zdarzy się, że robi coś inaczej, niż bym sobie tego życzyła, mówię mu o tym. Zna konsekwencje swoich działań, np. jeśli nie zje konkretnego posiłku, nie ma zgody na łakocie, jeśli wyda swój wyjazdowy pieniążek na karuzelę, nie będzie już mógł kupić widokówki itd. Ale nie ma to charakteru kary, tylko skutku.
      • jerzozwierza rozumiem że kara jest konsekwencją? 17.02.12, 11:16
        i przez to można już jej nie nazywać karą? Nie łapię, co to za moda, by karę nazywać konsekwencją i przez to czuć się lepszą matką. Konsekwencją tego, że dziecko nie zje posiłku jest GŁÓD. Zakaz słodyczy jest KARĄ. Chyba, że uważasz, że kara jest konsekwencją zachowania, które Ci się nie podoba...
        • silje78 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 17.02.12, 11:52
          ja nazwyam to konsekwencją nie karą. nie czuję się przez to ani lepszą ani gorszą matką. w domu unikam słowa kara, wolę żeby córka ułożyła sobie cykl zdarzeń. brak bajki jest konsekwenecją tego, że źle sie zachowałam niż przyjęła, że ma karę. kara mna wydźwięk negatywny dla dziecka konsekwencja nie.
          • jerzozwierza Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 17.02.12, 13:37
            Ok, robisz jak uważasz, ale zgodzisz się, że matki, które nazywają karę konsekwencją powinny odpowiedzieć: karzę swoje dziecko tak i tak- a nie pisać: nie stosuję kar? Brak bajki jest karą, Ty ją wybierasz. Już tu było o tym sto wątków. Były dyskusje o wyższości naturalnych konsekwencji nad karami. I wciąż sa mamy, które nazywają karę konsekwencją i myślą, że to ta sama idea wychowawcza. Żeby nie było- nie jestem przeciwko zakazowi bajki. Ale- wracając do przykładu w poście, na który odpowuedziałam- po co nam wmawiać, że się nie stosuje kar a dziecku- że naturalną konsekwencją nie zjedzenia posiłku jest zakaz słodyczy- a nie głód??? Chyba chodzi o to, żeby się dziecko nauczyło, że jak nie zje, będzie głodne? Jak dla mnie totalnie nielogiczne rozumowanie.
            • silje78 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 17.02.12, 14:05
              wiesz, dla mnie jest to taka różnica jak słowa pupa zamiast dooopa. dlatego staram się unikać, w rozmowie z córką, słowa kara, choć ono się pojawiam jak młoda przekroczy pewne granice. zastepuje je konsekwencją. nie ma negatywnego przesłania i o to mi chodzi. żeby mała rozumiała, a nie bała się bezmyślnie.
              • memphis90 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 18.02.12, 16:20
                zastepuje je konsekwencją. nie ma negatywnego przesł
                > ania i o to mi chodzi. żeby mała rozumiała, a nie bała się bezmyślnie.
                Przecież dziecku słowo kara, konsekwencja czy nawet kontrabas początkowo nie kojarzy się z niczym uncertain Możesz więc nazywać nieoglądanie bajek kontrabasem, a dziecko i tak będzie mieć odczucia negatywne.
                • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 18.02.12, 20:01
                  najprostsza roznica miedzy kara a konsekwencja to jest wynikanie jakos w miare bezposrednio tej przykrosci z czynu i przewidywalnosc. jesli sie an cos z dzieckiem umawiam, ze przy nastepnym takim to a takim wybryku bedzie taka a taka kara, to o ile nie wymyslilam czegos od czapy, tylko cos bezposrednio zwiazanego z zachowaniem, to ta kara moze byc nazywana konsekwencja. wychowania bez przykrosci nie ma. ale ta przykrosc ma byc sprawiedliwa, a nie spadac na dziecko nagle, bo mi sie tak chce.
              • hanalui Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 13:34
                silje78 napisała:
                > dlatego sta
                > ram się unikać, w rozmowie z córką, słowa kara, choć ono się pojawiam jak młoda
                > przekroczy pewne granice. zastepuje je konsekwencją.

                Tiaaa...jak wklada zaawki do kontaktu to niech konsekwentnie prad pokopie, jak do palnika to niech ja poparzy, a jak sie wyrwie na ulicy i przeleci pod pedzocym samochodem to konsekwencja bedzie ponowne jej wepchniecie pod rozpedzony pojazd...a co niech sie nauczy big_grin Buchahahah
                • ponponka1 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 13:45
                  nie rozumiesz i szydzisz

                  Moja nigdy nie wlozyla palcow do kontaktu bo zanim je tam wlozyla zostala konsekwentnie od niego odciagnieta. Nigdy sie nie wyrwala na ulicy, bo jak ide z nia wzdluz ulicy to ja mocno trzymam za reke.....ze jakby sie wyrywala to sie nie wyrwie smile

                  Jaki ma zwiazek bicie po lapkach ktore siegaly do kontaktu? Zamiast odicagnac dziecko od kontaktu bijesz je po rekach? hmmmm
            • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 17.02.12, 15:15
              jerzozwierza napisała:

              > Ok, robisz jak uważasz, ale zgodzisz się, że matki, które nazywają karę konsekw
              > encją powinny odpowiedzieć: karzę swoje dziecko tak i tak- a nie pisać: nie sto
              > suję kar? Brak bajki jest karą, Ty ją wybierasz.
              Tak brak bajki jest karą, nigdy nie nazwałabym tego konsekwencją. No może za wyjątkiem kiedy guzdrałaby się z czymś i nie zdążyłaby na bajkę. Wtedy to konsekwencja.

              > Żeby nie było- nie jestem przeciwko zakazowi bajki.
              A ja jestem uważam to za bezsensowną karę.
              • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 18.02.12, 20:05
                tylko konsekwencje naturalne nie sa wybierane przez rodzicow. nie wiem do ktorego roku zycia daloby sie wychowywac dziecko tylko naturalnymi konsekwencjami. np skoro brak bajki nie moze byc konsekwencja, to co moze byc konsekwencja takiego przykladu: matka przypomina o wylaczeniu tv, bo minelo tyle a tyle czasu, ktory byl umowiony. dziecko nie zamierza tego zrobic, oglada sobie w najlepsze dalej, chowajac pilot pod tylek. jaka moglaby byc konsekwencja nieposluszenstwa? naturalnej nie widze zadnej.
                • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 18.02.12, 21:19
                  dagmara-k napisała:

                  > tylko konsekwencje naturalne nie sa wybierane przez rodzicow. nie wiem do ktore
                  > go roku zycia daloby sie wychowywac dziecko tylko naturalnymi konsekwencjami. n
                  > p skoro brak bajki nie moze byc konsekwencja, to co moze byc konsekwencja takie
                  > go przykladu: matka przypomina o wylaczeniu tv, bo minelo tyle a tyle czasu, kt
                  > ory byl umowiony. dziecko nie zamierza tego zrobic, oglada sobie w najlepsze da
                  > lej, chowajac pilot pod tylek. jaka moglaby byc konsekwencja nieposluszenstwa?
                  > naturalnej nie widze zadnej.
                  A ja widzę jedną bardzo naturalną i dla mnie oczywistą. Podchodzę i wyłączam TV. Na szczęście ten sprzęt daje się wyłączyć bez użycia pilota. Następnym razem dziecko wie, a jak nie pamięta to można mu przypomnieć, że tak czy siak wyłączę. Nie widzę potrzeby karać go dodatkowo.
                  • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 18.02.12, 21:32
                    no dobra, ale wiekszosc dzieciakow ma tego pilota pod pupa i nie zawaha sie go uzyc, zeby wlaczyc ponownie za sekunde.
                    wylaczenie tv przez ciebie to nie jest naturalna konsekwencja. to jest kara zwyczajna. wyobraz sobie, co czuje dziecko, ktore sie ociaga z wylaczeniem, buntuje a ty na to ciach i wylaczone sposobem "bez pilota". mi przychodzi do glowy zaskoczenie i zlosc. a to nie o to chyba chodzi, zeby dziecko przechytrzyc. no 2 latka moze... ale np 10?
                    • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 18.02.12, 21:55
                      dagmara-k napisała:

                      > no dobra, ale wiekszosc dzieciakow ma tego pilota pod pupa i nie zawaha sie go
                      > uzyc, zeby wlaczyc ponownie za sekunde.
                      A od czego jest wtyczka? Nie twórz problemów gdzie ich nie ma. Po prostu.

                      > wylaczenie tv przez ciebie to nie jest naturalna konsekwencja. to jest kara zwy
                      > czajna.
                      Nie to konsekwencja. A właściwie wyegzekwowanie polecenia. Nic ponad to. Dziecko miało wyłączyć. Nie wyłączyło. Podchodzę i wyłączam. Proste. Na przyszłość zapobiegawczo mogę też posadzić przed bajką ale wcześniej przejąć pilota. To nie kara ale uniemożliwienie nieakceptowanego zachowania.

                      > wyobraz sobie, co czuje dziecko, ktore sie ociaga z wylaczeniem, buntuj
                      > e a ty na to ciach i wylaczone sposobem "bez pilota". mi przychodzi do glowy za
                      > skoczenie i zlosc. a to nie o to chyba chodzi, zeby dziecko przechytrzyc. no 2
                      > latka moze... ale np 10?
                      1. Wychowanie bezstresowe nie istnieje. Owszem można i trzeba zrobić wiele, żeby uniknąć zbędnych stresów i samemu przez własną głupotę pewnych konfliktów nie prowokować. Nie da się jednak uniknąć płaczu dziecka i frustracji. Jak dziecku zabronię gmerać gwoździem w gniazdku to też się poczuje złe i zaskoczone. Czyli co mam mu pozwolić? Nie, bo nie o to chodzi, żeby ustępować zawsze i we wszystkim.
                      2. Dziecko może ze mną negocjować. Proszę bardzo, ale nie zawsze i nie w taki sposób. O ile głupiutki trzylatek może nie łapać niuansów, to dziesięciolatek już wie co jest granę (abstrahując od tego że to nie jest forum dla mam dziesięciolatków)
                      3. Ja mam wysoki próg tolerancji na różne przeciąganie, negocjacje itp. Są jednak sytuacje, które negocjacjom nie podlegają. Podałaś przykład z telewizorem, żeby udowodnić że nie da się naturalnie zareagować. Ja Ci pokazałam, że się da i to bez problemu. Co nie znaczy, że ja bym tak postąpiła w takiej sytuacji. Jednak gdybym miała wybierać między wyłączeniem TV a ukaraniem dziecka np zakazem bajek jutro, to wybrałabym to pierwsze bo jest bardziej naturalne i logiczne.
                      • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 20.02.12, 23:36
                        > Nie to konsekwencja. A właściwie wyegzekwowanie polecenia. Nic ponad to.
                        no coz, ty myslisz tak, ja zupelnie inaczej.

                        > 1. Wychowanie bezstresowe nie istnieje. Owszem można i trzeba zrobić wiele, żeb
                        > y uniknąć zbędnych stresów i samemu przez własną głupotę pewnych konfliktów nie
                        > prowokować. Nie da się jednak uniknąć płaczu dziecka i frustracji.
                        zgadzam sie. calkowicie sie zgadzam. w niejednym miejscu i nie tylko na forum.

                        Jak dziecku
                        > zabronię gmerać gwoździem w gniazdku to też się poczuje złe i zaskoczone.
                        serio czujesz to podobnie? bo ja nie.

                        Jed
                        > nak gdybym miała wybierać między wyłączeniem TV a ukaraniem dziecka np zakazem
                        > bajek jutro, to wybrałabym to pierwsze bo jest bardziej naturalne i logiczne.

                        a ja odwrotnie, dla mnie to drugie jest bardziej logiczne z punktu widzenia spolecznej konsekwencji. pierwsze jest odwetowe. ale moze inaczej sobie wyobrazamy te sytuacje, stad roznice.
                        • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 00:30
                          dagmara-k napisała:

                          > Jed
                          > > nak gdybym miała wybierać między wyłączeniem TV a ukaraniem dziecka np za
                          > kazem
                          > > bajek jutro, to wybrałabym to pierwsze bo jest bardziej naturalne i logic
                          > zne.
                          >
                          > a ja odwrotnie, dla mnie to drugie jest bardziej logiczne z punktu widzenia spo
                          > lecznej konsekwencji. pierwsze jest odwetowe. ale moze inaczej sobie wyobrazamy
                          > te sytuacje, stad roznice.

                          Wręcz przeciwnie. Wyłączenie TV jest tylko wyegzekwowaniem wykonania polecenie. Zakaz bajek jutro, czy pojutrze jest już odwetowe.
                          • ponponka1 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 12:59
                            joshima napisała:
                            >
                            > Wręcz przeciwnie. Wyłączenie TV jest tylko wyegzekwowaniem wykonania polecenie.
                            > Zakaz bajek jutro, czy pojutrze jest już odwetowe.
                            Dkladnie. Wylaczenie to i nie ma tv. A to jutro nie bedzie to jest czysty odwet za to, ze nagle mama sobie przypomniala kto powinien zarzadzac pilotem. Do nastepnego razu, kiedy mama bedzie potrzebowala czasu dla sieboe i odda pilota dziecku.....i kiedys znowu zabierze, bo dziecko znowu nie wykona polecenia...i tak w kolko.....zero konsekwencji.....
                            • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 13:04
                              ponponka1 napisała:

                              > Dkladnie. Wylaczenie to i nie ma tv. A to jutro nie bedzie to jest czysty odwet
                              > za to, ze nagle mama sobie przypomniala kto powinien zarzadzac pilotem.
                              Nie nagle mama sobie przypomniała, tylko mama stwierdziła, że dość już bajek, albo np była umowa, że 2-3 bajki i koniec, a dziecko próbuje zrobić wbrew temu swoje. Naprawdę nie wiem gdzie Ty tu widzisz brak konsekwencji.
                              • ponponka1 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 13:41
                                Brak konsekswencji jest w tym, ze raz tym pilotem rzadzi dziecko (bo tak mamie wygodnie, ma spokoj i moze sie soba zajac) a kiedy to przestaje byc dla mamy wygodne (np. trzeba gdzies wyjsc a corka oglada bajke, lub czas na spanie) to jest zabieranie pilota i rzadzi nim mama.....
                                • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 15:20
                                  ponponka1 napisała:

                                  > Brak konsekswencji jest w tym, ze raz tym pilotem rzadzi dziecko (bo tak mamie
                                  > wygodnie, ma spokoj i moze sie soba zajac) a kiedy to przestaje byc dla mamy wy
                                  > godne (np. trzeba gdzies wyjsc a corka oglada bajke, lub czas na spanie) to jes
                                  > t zabieranie pilota i rzadzi nim mama.....

                                  Eeee, bez przesady. Tak radykalnie bym do tego nie podchodziła. Jeśli się umawiam, ze ogląda TV godzinę to niech sobie włada tym pilotem. Potem jest Time-out bo tak się umówiliśmy i już. Albo wyłącza albo ja przejmuję kontrolę. To nie jest brak konsekwencji, wręcz przeciwnie.
                          • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 21:04
                            no mozemy sie tak w nieskonczonosc przegadywac, co jest co, ale to zdaje sie bezcelowe. ja bym w zyciu nie przechytrzyla guzikiem, jesli zalezaloby mi na konsekwencji niewylaczenia.
                            • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 21:13
                              dagmara-k napisała:

                              > no mozemy sie tak w nieskonczonosc przegadywac, co jest co, ale to zdaje sie be
                              > zcelowe. ja bym w zyciu nie przechytrzyla guzikiem, jesli zalezaloby mi na kons
                              > ekwencji niewylaczenia.
                              Na czym?
                    • ponponka1 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 20.02.12, 15:47
                      a skad dziecko ma pilota? Od opiekuna. Moja od poczatku zostala uczona, ze pilot jest tylko dla mamy i taty. Jak chce cos zmienic prosi nas o to. Jak sie nauczylo dziecko ze pilot jest jego to trzeba sie liczyc z konsekwencjami i nie bic dziecko za to czego zostalo nauczone.
                      • joshima Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 20.02.12, 22:07
                        Nie bez powodu w moim domu na pilota mówi się "władza". Dawno nikt nie użył słowa "pilot".
                        • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 20.02.12, 23:37
                          a u mnie w domu pilot to nie samurajski miecz. mozna go brac do reki, mozna nawet uzywac, ale w akceptowalny sposob.
                          • ponponka1 Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 21.02.12, 12:53
                            No to wiedizsz, akceptujesz ze corka rzadzi pilotem a potem narzekasz. To towj wybor i powinnas sie liczyc z jego konsekwencjami.

                            Ja nie dawlam pilota do reki dziecku bo nie chcialam by ona decydowala o tym co ona oglada. Dzieki temu nie mam problemu z ogladaniem tv....i jej wyklaczaniem.
                            • dagmara-k Re: rozumiem że kara jest konsekwencją? 22.02.12, 14:15
                              gdzie i na co ja narzekam? gdzie napisalam ze moja corka rzadzi pilotem? wiesz o mojej corce cos, czego ja nie wiembig_grin
    • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 21:23
      Wyjatkowo uparta 3 -latka (opinia wszystkich znanych nam osob, lacznie ze zlobkiem)

      Bunt dwulatka - za ugryzienie dziecka, zostala ugryziona (mocnooo) przez mojego malza.
      Przeszlo jak reka odjal, wczesniejsze milion tlumaczen nie skutkowalo.
      Za przesuwanie talerza z czymkolwiek dopoki cos sie nie wylalo badz nie spadlo na podloge - wylot za drzwi. Przeszlo jak reka odjal, wczesniejsze milion tlumaczen nie skutkowalo.
      Za proby wkladania sobie do ust pewnej czesci ulubionej zabawki - schowanie zabawki. Tutaj zaloba trwala dlugo, ale potem mozna bylo odwolac sie do zdarzenia i przedmioty obce ladowaly natomiast metr od otworu gebnego.

      • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 14:01
        duzeq napisała:

        >
        > Bunt dwulatka - za ugryzienie dziecka, zostala ugryziona (mocnooo) przez mojego
        > malza.

        Dalas sie ugyzc dziecku? Jak?

        > Za przesuwanie talerza z czymkolwiek dopoki cos sie nie wylalo badz nie spadlo
        > na podloge - wylot za drzwi.

        A u mnie pzreszlo momentalnie jak zabralam talerz.

        > Za proby wkladania sobie do ust pewnej czesci ulubionej zabawki - schowanie zab
        > awki. Tutaj zaloba trwala dlugo, ale potem mozna bylo odwolac sie do zdarzenia
        > i przedmioty obce ladowaly natomiast metr od otworu gebnego.
        Jak widzisz, to dziala bez wyrzucania za drzwi smile
        • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 19.02.12, 21:33
          > > Bunt dwulatka - za ugryzienie dziecka, zostala ugryziona (mocnooo) przez
          > mojego
          > > malza.
          >
          > Dalas sie ugyzc dziecku? Jak?

          Przeczytaj jeszcze raz moja wypowiedz, potem swoje bezsenswone pytanie, potem jeszcze raz je zadaj.

          > A u mnie pzreszlo momentalnie jak zabralam talerz.

          Zabieranie talerza nic nie dawalo. Juz?

          >Jak widzisz, to dziala bez wyrzucania za drzwi.

          Nie, nie widze. Co innego rozlewanie zupy, co innego mozliowsc zakrztuszenia sie przedmiotem obcym.

          Pomysl chwile zanim opiszesz kolejne odkrycia.
          • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 20.02.12, 15:51
            duzeq napisała:

            > >
            > > Dalas sie ugyzc dziecku? Jak?
            >
            > Przeczytaj jeszcze raz moja wypowiedz, potem swoje bezsenswone pytanie, potem j
            > eszcze raz je zadaj.

            Nie wazne, to ty nie zrozumials o co mi chodzilo smile
            >
            > > A u mnie pzreszlo momentalnie jak zabralam talerz.
            >
            > Zabieranie talerza nic nie dawalo. Juz?

            Nie rozumiem, bo u mnie jak zabralam talerz to talerze nie bylo i nie bylo przesuwania. To ty zabralas talerz i dlas inny? Albo zabralas wirtualnie? Mozesz mi wyjasnic dlaczego zabranie talerza nie pomoglo na przesuwania talerzem?


            >
            > >Jak widzisz, to dziala bez wyrzucania za drzwi.
            >
            > Nie, nie widze. Co innego rozlewanie zupy, co innego mozliowsc zakrztuszenia si
            > e przedmiotem obcym.
            To pomysl....
            >
            > Pomysl chwile zanim opiszesz kolejne odkrycia.
            • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 21:29
              > Nie wazne, to ty nie zrozumials o co mi chodzilo smile

              A jak mialam zrozumiec twoja nieco przyglupawa odpowiedz "Dalas sie ugyzc dziecku? Jak?"
              na moja sugestie: "Bunt dwulatka - za ugryzienie dziecka, zostala ugryziona (mocnooo) przez mojego malza" ? Wiem, ze wyobrazalas sobie, ze to zapewne smieszne, ale coz, humor ma to do siebie, ze trzeba go umiec zastosowac.

              > Nie rozumiem, bo u mnie jak zabralam talerz to talerze nie bylo i nie bylo prze
              > suwania. To ty zabralas talerz i dlas inny? Albo zabralas wirtualnie? Mozesz mi
              > wyjasnic dlaczego zabranie talerza nie pomoglo na przesuwania talerzem?

              Bo wyobraz sobie, ze daje codziennie dziecku jesc. Wiem, jest to niezwykle trudne do wyobrazenia (sadzac po twoim poczuciu humoru, jakos mnie to nie dziwi). I codziennie cos sie dziecku nie podobalo - ot, taki skok rozwojowy i testowanie granic. Testowala granice rowniez na talerzach innych czlonkow rodziny, a poniewaz zupa to nie ice tea, postanowilam wiecej nie tlumaczyc. Po kolejnym szurnieciu swoim talerzem i wylaniu zupy na podloge, talerz wyladowal w zlewie, mloda za drzwiami i od kolejnego dnia taaaaaaaaadaaaaam! - zero problemu.
              Ty nie odrozniasz testowania granic od jednorazowego braku checi na zupe. A ja mam w nosie wszelkie wydumane teorie na temat tlumaczen do us.ranej smierci w momencie kiedy w gre wchodzi mozliwosc oblania sie czyms goracawym.

              > > Nie, nie widze. Co innego rozlewanie zupy, co innego mozliowsc zakrztusze
              > nia si
              > > e przedmiotem obcym.
              > To pomysl....

              Nie, nie, to ty pomysl. I jeszcze raz, i jeszcze raz. Potem odpowiedz dlaczego mialam racje.

          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 20.02.12, 22:08
            duzeq napisała:

            > Zabieranie talerza nic nie dawalo.
            Bo pewnie po chwili go oddawałaś, to co się dziwisz.
            • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 21:07
              Nie oddawalam talerza.
              PRzesuwanie nastepowalo przy kazdym kolejnym jedzeniu.

              I teraz padly wszystkie twoje teorie, co?
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 21:15
                Jakie teorie? Dla mnie by to wystarczyło. Wylewa, zabieram talerz i po sprawie. Po co kara? Nie wiem.
                • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 21:43
                  Ech, myslalam, ze jako nauczycielka fizyki lepiej rozumujesz niz ponponka.

                  Tak, zabralam raz, wylalam, nie bylo pozornie sprawy. Na drugi dzien to samo. Na trzeci rowniez. U babci rowniez.
                  Juz tlumaczylam ponponce, ale wytlumacze i Tobie: dziecku daje jesc codziennie (tak, dziwne to, wiem), daje jej jesc na talerzach (tak, dziwne to, wiem), mloda jest wystarczajaco wysoka, zeby miec dostep nie tylko do swojego talerza na stole, ale innych tez. Szurniecie talerzem i wylanie zupy kolejnego dnia zakonczylo negocjacje, wyleciala za drzwi zgodnie z uprzedzaniem, byla to wiec opiewana przez Ciebie konsekwencja, nie kara.

                  Na dodatek na drugi dzien bylo juz po problemie, zupa zjedzona z apetytem i usmiechem. I nigdy juz nie bylo powtorki z rozrywki.

                  Moge tlumaczyc tyle, ile sie da pewne rzeczy. Moge miec w nosietestowanie granic ( np. przy ubieraniu okreslonych rzeczy), o ile nie niosa one ze soba zadnego niebezpieczenstwa.
                  Wole miec ryczace przez minute dziecko za drzwiami niz dziecko poparzone, nie mowiac o wymiernych rezultatach metody.


    • naana26 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 21:33
      kary i krzyki nakręcają spiralę zachowań dziecka. Dziwnym trafem rodzice mający tendencje do karania i wrzasków mają niegrzeczne dzieci. Ci spokojni, rozmawiający - mogliby na palcach jednej ręki policzyć złe zachowania przez kilka lat. Moja znajoma codziennie dawała klaspy- bo nie posprzątał, bo zrzucił kubek, bo nie chciał wyjść z domu, bo chciał na huśtawkę jak ona chciała do sklepu. Młody już chyba czuł ze zaraz oberwie to non stop był niegrzeczny, wszedł w rolę którą mu nadała - niegrzecznego dziecka.

      Ja mam 1,5 roczniaka który nigdy nie dostał kary i nigdy nie był niegrzeczny sam z siebie, Owszem - urządził histerię kilka razy ale zauważyłam że zawsze u podstaw leżał inny problem - był zmęczony, głodny albo przeboźcowany. Wtedy o zapalnik nietrudno.

      Ale dałabym 100 tyś na stół że w ciągu doby, jeśli moje dziecko jest wyspane i najedzone oraz idzie swoim dobowym rytmem snu, posiłków i aktywności - nie ma szans aby cokolwiek sprawiło że będzie niegrzeczny. Moim zdaniem zachowania dzieci są wypadkową zachowań rodziców oraz ich samopoczucia. Kochane, czujące wsparcie i bezpieczeństwo dziecko, mające zapewnione wszystkie potrzeby i czujące miłość i zainteresowanie rodzica - to dziecko grzeczne.

      Ot, przykład z wczoraj. Wychodzimy z windy, młody chce nacisnąć guzik, podobnie jak jego sąsiad w tym samym wieku. Matka sąsiada się śpieszy, mówi ostro : nie i szarpie małego, że idą i koniec dyskusji. Mały w ryk. Mój też chce guzik, do windy wchodzą ludzie, widzę że robi się małe zamieszanie a moje dziecko zaczyna gubić się - bvo nagle wchodzą ludzie, my się śpieszymy, mamy wyjść a jednocześnie pojawiają się głosy, dzwięki i chaos. Widzę po nim, że zaraz wybuchnie. Biorę go na ręce, przytulam, w poważaniu mam sąsiedztwo, tłumaczę że my pojedziemy na górę raz jeszcze i nie wychodzimy. Biorę małego na rękę, wesołym tonem pytam co naciskamy - jego mina się rozpromienia, naciska 14 piętro ( jak na złość smile ) - to jedziemy. Mijają 3 minuty - wychodzimy z windy, mały zadowolony. Sąsiadka już daje w tylek dziecku a ono się pręzy, wygina i całe we łzach jest w takiej histerii że wsadzenie go do fotelika samochodowego graniczy z cudem. Codzienny obrazek - idiotyczna wojna dziecka z rodzicem a raczej rodzica który nie potrafi ustąpić w sprawach blahych i powstrzymać problemu w zalążku - tylko prowadzi bitwy które nie wnoszą żadnej nauki przysparzając jedynie łez i cierpień malucha, Tyle,

      Są rzeczy nie do pokonania - ale zawsze mam ochotę apelować o zrozumienie i szacunek do uczuć i emocji dziecka.
      • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 22:05
        > Ale dałabym 100 tyś na stół że w ciągu doby, jeśli moje dziecko jest wyspane i
        > najedzone oraz idzie swoim dobowym rytmem snu, posiłków i aktywności - nie ma s
        > zans aby cokolwiek sprawiło że będzie niegrzeczny. Moim zdaniem zachowania dzie
        > ci są wypadkową zachowań rodziców oraz ich samopoczucia. Kochane, czujące wspar
        > cie i bezpieczeństwo dziecko, mające zapewnione wszystkie potrzeby i czujące mi
        > łość i zainteresowanie rodzica - to dziecko grzeczne.

        Zlituj sie.Twoje dziecko ma 1,5 roku, wiec nie wyciagaj na razie tych 100 tys. Pare buntow przed toba.
        Wyloz te kase za 10 lat.
      • obasic Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 10:20
        Ja mam 7 i 4 latka w domu i obydwoma rękami podpisuję się pod wypowiedzią naana26.

        Kary nakręcają negatywną spiralę zachowań!!!!

        Dziecko ma prawo realizować to co lubi nawet gdy dla nas jest to niedogodne czy też bezsensowane. Im częsciej ja pozwalam na dziecięce widzimisie i liczę się ze zdainem dziecka tym cześciej otrzymuję to samo - słucha moich próśb i potrafi zrezygnować ze swoich zachcianek gdy faktycznie mi na czymś zależy.

        I bezustannie będę polecać książki z serii "Jak mówić do dzieci ....." autorstwa Faber.
        • ma_niusia Do obasic i naana26 17.02.12, 11:05
          Generalnie i uogólniając, ja się z Wami bardzo zgadzam. Na spacery chodzimy gdzie syn chce i w jakim tempie chce, w domu bawimy się w co syn chce, pozwalam mu na przykład jeść rękami (bo mi to nie przeszkadza, sama niektóre rzeczy jadam rękami), ogólnie wszędzie tam, gdzie nie jest to kwestia "wyższych celów" to luz i no problemo. Sprawa się komplikuje przy sytuacjach kiedy np. bardzo spieszę się do pracy a mimo zabiegów i próśb dziecko przeciąga wyjście o godzinę, ale ja sobie z tym akurat radzę.
          Więc ogólnie zgadzam się z Wami.
          Ale jest jedno ale. Co jeśli zachowuje się tak jak zdarzyło się (dwa razy w życiu, nie codziennie przecież) mojemu synkowi, czyli wspina się na meble i skacze z nich na podłogę, niemal "na główkę", zrzuca wartościowe książki z wysokich półek? Tłumaczenie nie pomaga, widać, że rozumie i wie, że nie wolno, mówię, że niebezpieczne, pokazuję, wyjaśniam, a on nadal swoje. Tłumaczę konsekwencje, próbuję przytulać, zajmować nową ciekawą zabawką czy zagadywać, opowiadać coś - nie skutkuje. Jest to sytuacja niebezpieczna dla zdrowia i życia dziecka - co w takiej sytuacji sugerujecie?

          Ja wiem, można napisać, że "moje dziecko dobrze wychowane tak nie robi" - super, gratuluję. A jeśli kiedyś tak zrobi?
          • joshima Re: Do obasic i naana26 17.02.12, 11:27
            ma_niusia napisała:

            > Ale jest jedno ale. Co jeśli zachowuje się tak jak zdarzyło się (dwa razy w życ
            > iu, nie codziennie przecież) mojemu synkowi, czyli wspina się na meble i skacze
            > z nich na podłogę, niemal "na główkę"
            Uniemożliwić ewentualnie natychmiast przerywać takie zachowania.

            > zrzuca wartościowe książki z wysokich półek?
            Uniemożliwić ewentualnie natychmiast przerywać takie zachowania.

            > Tłumaczenie nie pomaga, widać, że rozumie i wie, że nie wolno, mówię, że
            > niebezpieczne, pokazuję, wyjaśniam, a on nadal swoje. Tłumaczę konsekwencje, pr
            > óbuję przytulać, zajmować nową ciekawą zabawką czy zagadywać, opowiadać coś - n
            > ie skutkuje.
            Za dużo gadania za mało działania.

            > Ja wiem, można napisać, że "moje dziecko dobrze wychowane tak nie robi" - super
            > , gratuluję. A jeśli kiedyś tak zrobi?
            Moje dziecko tak czasem próbuje. Przerywam, uniemożliwiam, najwyżej się rozpłacze ze złości.
            • ma_niusia Re: Do obasic i naana26 17.02.12, 12:07
              joshima napisała:

              > > Ja wiem, można napisać, że "moje dziecko dobrze wychowane tak nie robi" -
              > super
              > > , gratuluję. A jeśli kiedyś tak zrobi?
              > Moje dziecko tak czasem próbuje. Przerywam, uniemożliwiam, najwyżej się rozpłac
              > ze ze złości.
              >

              No ale żeby mu uniemożliwić w takiej sytuacji, to muszę go złapać siłą i trzymać mocno (bo oczywiście się wyrywa jak dziki).
              Jak wspomniałam, ostatnio nie mieliśmy takich akcji, tamte dwa razy z karą i staniem w kącie chyba poskutkowały (jak na razie), też wtedy płakał, ale że się tak wyrażę posłusznie poddał się karze, posiedział, uspokoił się, jak próbował uciekać z kąta to go łapałam i odstawiałam, potem już nie próbował (ale to wszystko razem trwało ze 2 minuty).
              Jak wspomniałam, nie jestem zwolenniczką kar i wolałabym ich w miarę możliwości unikać, ale wydaje mi się (teoretycznie), że uniemożliwienie w takiej sytuacji = trzymanie siłą wierzgającego wyrywającego się dziecka... a to jest konsekwencja czy kara? Bo już się pogubiłam wink
              • joshima Re: Do obasic i naana26 17.02.12, 15:19
                ma_niusia napisała:

                > No ale żeby mu uniemożliwić w takiej sytuacji, to muszę go złapać siłą i trzyma
                > ć mocno (bo oczywiście się wyrywa jak dziki).
                No złapać na pewno. Jak się wyrywa, to przecież nie puścisz bo się walnie, to chyba oczywiste.

                > Jak wspomniałam, nie jestem zwolenniczką kar i wolałabym ich w miarę możliwości
                > unikać, ale wydaje mi się (teoretycznie), że uniemożliwienie w takiej sytuacji
                > = trzymanie siłą wierzgającego wyrywającego się dziecka... a to jest konsekwen
                > cja czy kara? Bo już się pogubiłam wink
                To jest po prostu uniemożliwienie działań, które są niebezpieczne. Jak będziesz w pobliżu ruchliwej ulicy, to będziesz się zastanawiać czy jednak przytrzymasz dziecko, żeby nie wbiegło pod samochód. A jak będziesz musiała jechać autem i zapiąć pasy, to się będziesz zastanawiać, czy jednak zapniesz?
                A poza tym uniemożliwienie to nie tylko zdjęcie z wysokości i przytrzymanie, ale też w ogóle uniemożliwienie wchodzenia na tę wysokość.

                Moje dziecko ma 3 lata i miewało różne najdziksze pomysły i gwarantuję Ci, że się da.
                • ma_niusia joshima 17.02.12, 15:53
                  joshima napisała:

                  > Moje dziecko ma 3 lata i miewało różne najdziksze pomysły i gwarantuję Ci, że s
                  > ię da.
                  >
                  Z większością Twoich poglądów głoszonych na tym forum się zgadzam i sama mam podobne. Gwarantujesz, że się da... w odpowiednich warunkach z pewnością. Jestem samotną, pracującą mamą. Musze się zając domem, dzieckiem i nie zawsze mogę stać pół metra od dziecka i "pilnować" go bez przerwy. Nie uważam, żebym przez to go narażała. Jak wspomniałam w moim pierwszym poście: Syn ogólnie i zazwyczaj jest GRZECZNY, świadomy wielu różnych niebezpieczeństw, mogę mu spokojnie ustępować w drobniejszych sytuacjach bo zazwyczaj w sprawach dotyczących bezpieczeństwa, zdrowia, jest posłuszny. Dwa razy w życiu miała miejsce opisana sytuacja. Kara (stanie w kącie) jak na razie poskutkowała. Mieszkanie mamy małe, nie stać mnie na większe/wymianę mebli na całkiem gładkie itp. Stolik Synka stoi w jedynym możliwym miejscu, moge go jeszcze postawić w drzwiach wejściowych lub wyrzucić. Nie rozważałam nawet usunięcia go ponieważ poza 2 razami przez pozostałe 2 lata (odkąd nauczył się chodzić) nie było takich sytuacji.
                  Może rzeczywiście przytrzymanie na siłę byłoby lepsze niż stawianie w kącie. Nie wiem. Nie spróbowałam. Może - jeśli podobna sytuacja się powtórzy (a mam nadzieję, że nie) - sprawdzę to!
                  • joshima Re: joshima 17.02.12, 15:59
                    ma_niusia napisała:

                    > Jestem samotną, pracującą mamą.
                    Moje życie tez nie ogranicza się do pachnięcia na kanapie. Opiekuję się dzieckiem, prowadzę dom, pracuję i spodziewam się kolejnego dziecka. A moje starsze wychowuję już trzy lata i różne przechodziłyśmy etapy.

                    > Musze się zając domem, dzieckiem i nie zawsze mogę stać pół metra od dziecka i "pilnować" go bez przerwy.
                    Nie możesz? To zaangażuj dziecko, tak żeby ono stało obok Ciebie a nie na odwrót. Zrób coś z mieszkaniem, żeby były takie miejsca w których możesz spuścić dziecko z oka. To też forma uniemożliwiania pewnych rzeczy.

                    > Nie uważam, żebym przez to go narażała.
                    Oby nie okazało się, że się mylisz.

                    > Jak wspomniałam w moim pierwszym poście: Syn ogólnie i zazwyczaj
                    > jest GRZECZNY, świadomy wielu różnych niebezpieczeństw,
                    To tylko dziecko, które miewa pomysły i działa impulsywnie.

                    > Stolik Synka stoi w jedy
                    > nym możliwym miejscu, moge go jeszcze postawić w drzwiach wejściowych lub wyrzu
                    > cić.
                    Możesz jeszcze wymienić na stolik składany.
                    • ma_niusia Re: joshima 17.02.12, 20:16
                      Nie wpadłam na pomysł składanego - dziękuję za podpowiedź smile
                      • dagmara-k Re: joshima 18.02.12, 20:31
                        dzieci sa rozne. moja w kacie znalazlaby sobie jakas ciekawa zabawe i mialaby moj kat w 4 literach, a przytrzymywana dostalaby takiego ataku histerii, ze skonczyloby sie chyba dla nas obu jeszcze gorzej. ja bym wtej sytuacji wyniosla mala z tego pokoju gdzie sie wspinala, zamknela tam drzwi, robila dalej swoje, ale rposzac ja o pomoc. ona na takie rzeczy idzie bardzo latwo. jak ma zadanie to glupoty szybko wychodza z glowki. a zostaje satysfakcja. tak dobrze to nam idzie jednak tylko wtedy, kiedy nie mam za 6 minut autobusu. w przypadku autobusu za 6 ilosc frustracji rosnie. nie mam wtedy weny np do zamykania pokoju, w ktorym cos mialam robic i zajmowania sie na chwile inna czynnoscia w innym pomieszczeniu. i w zasadzie to nie zawsze chce sie dostosowywac do dziecka calkowicie. nigdy np nie odkladalam roznych rzeczy 1,5 metra nad ziemie. tylko, ze "nie wolno" jak dziecko ma 8 miesiecy dziala inaczej, niz jak ma 2-3 lata. tak gadac i tlumaczyc to sobie moglam wtedy i co wtedy zostalo powiedziane dziala do dzis. a co sie pojawilo jako nowe pomysly, musialo czasami byc poddane nowym metodom.
                        jedyne ktore u mnie dzialaja to wlasnie odwracanie uwagi zadaniem od tego, czego robic nie powinna. czasem prosty, konkretny tekst dziala, ale rzadko.

                        do kwestii faber i mazlish: w rozdziale o konsekwencji wazna jest kwestia rodzaju wladzy w stosunku do wieku dziecka. nie badzmy na forum male dziecko az tak uczepione tych "rozmow". sporo jednak trzeba do tego 3 roku zycia sila rozwiazac i np jak napisala joshima, nie zastanawiac sie za bardzo przy ruchliwej ulicy/meblach tylko zwyczajnie pod pache berbecia.
          • obasic Re: Do obasic i naana26 17.02.12, 13:40
            W takiej sytuacji powinno się wczuć w rolę dziecka i zrozumieć czemu to robi, a potem wyraźnie mu dać do zrozumienia że się go rozumie że potrzebuje bądź lubi to robić, przyznać mu rację, ale: jest to niebezpieczne bądź spowoduje zniszczenie cennych rzeczy. A i warto dodać że też bym tak chciała poskakać bo to jest super ale to, ale tamto.
            Można się podeprzeć autorytetm jeszcze kogoś tam np. policjanta, strażaka, doktora, że jest ogólny zakaz robienia takich rzeczy - jak dzieć ma nie więcej niż 4 lata wink)
            A jak na spokojnie się nie da, to ja osobiście mocno przytrzymuję i mówię"że nie mogę Ci pozwolić, nie mogę, nie mogę, choć bym nawet chciała" I trzymam tyle ile terzba, i już mnie wtedy nie obchodzi co dziecko czuje wink)
            I dodam jeszcze jedno: jeżeli dziecku z rzadka się stosuje zakazy i nakazy to dużo łatwiej jest uzyskać posłuch u dziecka przy takich incydentach jak wyżej.
            Warto poczytać też metodzie montesorii, jak ważne jest danie dziecku swobody i wyboru w tym co robi, jak mocno wpływa to na jego rozwój.
          • ponponka1 Re: Do obasic i naana26 17.02.12, 14:05
            ma_niusia napisała:

            czyli wspina się na meble i skacze
            > z nich na podłogę, niemal "na główkę",

            A gdzie byl w tym czasie opiekun, ktory powinie powstrzymac dziecko w momencie wspinania?

            zrzuca wartościowe książki z wysokich p
            > ółek?

            Gdzie byl opiekun kiedy dziecko zrzucalo ksiazki?

            Jest to sytuacja niebezpieczna dla zdrowia i życia dziecka - co w
            > takiej sytuacji sugerujecie?

            Byc z dzieckim i reagowac natychmiast jak widzisz sytuacje zagrazajece jego zyciu lub tobie niemile.
      • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 11:24
        naana26 napisała:

        > Ot, przykład z wczoraj. Wychodzimy z windy, młody chce nacisnąć guzik, podobnie
        > jak jego sąsiad w tym samym wieku. Matka sąsiada się śpieszy, mówi ostro : nie
        > i szarpie małego, że idą i koniec dyskusji. Mały w ryk. Mój też chce guzik, do
        > windy wchodzą ludzie, widzę że robi się małe zamieszanie a moje dziecko zaczyn
        > a gubić się - bvo nagle wchodzą ludzie, my się śpieszymy, mamy wyjść a jednocze
        > śnie pojawiają się głosy, dzwięki i chaos. Widzę po nim, że zaraz wybuchnie. Bi
        > orę go na ręce, przytulam, w poważaniu mam sąsiedztwo, tłumaczę że my pojedziem
        > y na górę raz jeszcze i nie wychodzimy. Biorę małego na rękę, wesołym tonem pyt
        > am co naciskamy - jego mina się rozpromienia, naciska 14 piętro ( jak na złość
        > smile ) - to jedziemy. Mijają 3 minuty - wychodzimy z windy, mały zadowolony. Sąsi
        > adka już daje w tylek dziecku a ono się pręzy, wygina i całe we łzach jest w ta
        > kiej histerii że wsadzenie go do fotelika samochodowego graniczy z cudem. Codzi
        > enny obrazek - idiotyczna wojna dziecka z rodzicem a raczej rodzica który nie p
        > otrafi ustąpić w sprawach blahych i powstrzymać problemu w zalążku - tylko prow
        > adzi bitwy które nie wnoszą żadnej nauki przysparzając jedynie łez i cierpień m
        > alucha, Tyle,

        Wspaniały przykład tego jak rodzice generują konflikty, które poza nerwami i bezsensowną stratą czasu nie przynoszą absolutnie nic.
        • ciociacesia przyklad z winda fajny 17.02.12, 14:23
          ja tez z frakcji ustepujacych w malych sprawach, tylko teraz zauwazam ze latwo w tym styracic glowe i stracic cierpliwosc - kiedy ustepuje duzo bo wszystko to male sprawy, okazuje sie ze zaczyna mi to tez przeszkadzac i wkurzac. duzo malych kamyczków
          • joshima Re: przyklad z winda fajny 17.02.12, 15:21
            ciociacesia napisała:

            > ja tez z frakcji ustepujacych w malych sprawach, tylko teraz zauwazam ze latwo
            > w tym styracic glowe i stracic cierpliwosc
            A to już jest problem niestabilności mamy, skoro różnie się zachowuje w podobnych sytuacjach zależnie od dnia.
            • ciociacesia nie nie 17.02.12, 17:06
              nie chodzi mi o to ze roznie sie zachowuje. tylko o to ze ja ogolnie ustepuje bo ogolnie co mi szkodzi, sprawa blaha a dziecko ma radoche i lapie sie na tym ze zaczyna mi to przeszkadzac - uzbiera sie taka gorka blahych rzeczy w ktorych ustapilam i okazuje sie ze taka gorka juz przestaje byc dla mnie błaha. ale nadal mam opory p[rzed nieustapieniem w kolekjnej blahostce bo ona sie niczym nie rozni od innych blahostek. znaczy oporów nie mam tylko takie jalowe rozwazania prowadze sobie smile
              • joshima Re: nie nie 17.02.12, 18:44
                ciociacesia napisała:

                > nie chodzi mi o to ze roznie sie zachowuje. tylko o to ze ja ogolnie ustepuje b
                > o ogolnie co mi szkodzi, sprawa blaha a dziecko ma radoche i lapie sie na tym z
                > e zaczyna mi to przeszkadzac - uzbiera sie taka gorka blahych rzeczy w ktorych
                > ustapilam i okazuje sie ze taka gorka juz przestaje byc dla mnie błaha. ale nad
                > al mam opory p[rzed nieustapieniem w kolekjnej blahostce bo ona sie niczym nie
                > rozni od innych blahostek. znaczy oporów nie mam tylko takie jalowe rozwazania
                > prowadze sobie smile
                No widzisz. Bo to zależy jak sobie te błahostki zdefiniujesz. Jak masz ustępować wbrew sobie i zaciskać zęby to też bez sensu bo w którymś momencie, najmniej spodziewanym wybuchniesz i zrobisz aferę o nic. Moja córka już nauczyła się dostrzegać, że czasem gorzej się czuję i nie na wszystko da się mnie namówić i też nie robi wtedy afery.
                • ciociacesia oh moja tez wyczuwa 17.02.12, 21:31
                  kiedy konczy mi sie cieroliwosc. tylko ona wtedy wlasnie naciska bardziej.
                  a co do tych blahostek. to wszystko sa blahostki. zadna nie jest wieksza, bo moj wybuch nie bierze sie z ktorejkolwiek z nich tylko z ich monogosci
                  • dagmara-k Re: oh moja tez wyczuwa 18.02.12, 20:39
                    moja ma to samo. i ja mm to samo co ty. jest fajnie, fajnie, fajnie, az mi w koncu puszcza, bo robi sie za duzo pseudowolnosci. ja sie jednak lepiej czuje i lepiej panuje nad sytuacja jak pare nawet blahostek mam stalych, co do ktorych nie ma zmiluj. jak wychodzimy na spacer, to prosze bardzo, mozna sobie i 7 razy probowac, czy klucz pasuje do zamka. ale jak wychodze z dzieckiem, psem, sankami do sklepu, to jest niemozliwe i tylko ja trzymam klucz i tylko ja jeden raz "sprawdzam czy pasuje". pewnie bym sie wpienila jakbym pozwolila mlodej wziac ten klucz. pies by szarpnal, ona chialaby "sprawdzac czy pasuje" i za psa by sie na pewno kies niem,ile haslo oberwalo dziecku, jakby np mi te sanki nie chcialy sie postawic gdzie bym chciala na waskiej klatce.
      • silje78 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 11:57
        jak miałam 1,5 roczniaka, dwulatka, dwu i pół latak też nie musiałam za bardzo się stawiać. też mogłam w sumie powiedzieć, że nigdy nie była specjalnie niegrzeczna. jak miałam w domu trzylatka to w nią wszedł szatan i nią zawładnął wink . spokojny dotąd dom zmienił się w pole walki. walczyła córka. wtedy zaczęłam szukać sposobów na powrót do spokoju. czasami były to kary-konsekwencje. czasami poddanie się córce. ot sztuka kompromisu, której uczyło mnie trzyletnie dziecko. wtedy nauczyłam się rozróżniać przewinienia ważne od tych bzdurnych, na które nie warto zwracać uwagi. wcześniej też się dziwiłam rodzicom i ich niesfornym dwulatkom.
        półtora roczniak to nie dwu, trzy latek.
      • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:16
        Moim zdaniem zachowania dzie
        > ci są wypadkową zachowań rodziców oraz ich samopoczucia. Kochane, czujące wspar
        > cie i bezpieczeństwo dziecko, mające zapewnione wszystkie potrzeby i czujące mi
        > łość i zainteresowanie rodzica - to dziecko grzeczne.

        zgadzam sie, tylko wydaje mi sie to nieosiagalny na stale ideal. dzis np mamy taki dzien w domu. bylo cudnie, mloda juz dawno spi, zasnela w 20 minut spokojnie i z usmiechem, mimo, ze miala przykry wypadek w wannie tuz przed pojsciem spac.
        ale dzis jestem w fajnym nastroju, wypoczeta, wolniejsze tempo, bo wreszcie wolny weekend pierwszy od 5 tygodni. odpuscilam wszytskie obowiazki, po prostu caly dzien spedzilysmy razem, tylko moze ze dwie godziny robilysmy cos oddzielnie, ale razem w domu plus 2 godziny gosci. byla jak to mowisz - grzeczna.

        ale to nie jest staly tryb naszego funkcjonowania. nie zawsze jestem idealna, usmiechnieta, swiadoma, lagodna, madra i szczesliwa. no i te potrzeby. zawsze wszystkich zaspokoic sie nie da.
      • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 15:11
        naana26 napisała:
        > Ale dałabym 100 tyś na stół że w ciągu doby, jeśli moje dziecko jest wyspane i
        > najedzone oraz idzie swoim dobowym rytmem snu, posiłków i aktywności
        - nie ma s
        > zans aby cokolwiek sprawiło że będzie niegrzeczny.

        Bo akurat tyle do szczescia potrzeba 1.5 roczniakom, niestety 5-6 latkowi juz to nie wystarcza tongue_out

        Moim zdaniem zachowania dzie
        > ci są wypadkową zachowań rodziców oraz ich samopoczucia. Kochane, czujące wspar
        > cie i bezpieczeństwo dziecko, mające zapewnione wszystkie potrzeby i czujące mi
        > łość i zainteresowanie rodzica - to dziecko grzeczne.

        Buchahahaha...a jak zle sie zachowujace dziecko to niekochane i maltretowane w domu. Buchahaha...nie ma to jak mama 1.5 roczniaka wyglasz zlote mysli

        > Ot, przykład z wczoraj. Wychodzimy z windy, młody chce nacisnąć guzik, podobnie
        > jak jego sąsiad w tym samym wieku. Matka sąsiada się śpieszy, mówi ostro : nie
        > i szarpie małego, że idą i koniec dyskusji. Mały w ryk. Mój też chce guzik, do
        > windy wchodzą ludzie, widzę że robi się małe zamieszanie a moje dziecko zaczyn
        > a gubić się - bvo nagle wchodzą ludzie, my się śpieszymy, mamy wyjść a jednocze
        > śnie pojawiają się głosy, dzwięki i chaos. Widzę po nim, że zaraz wybuchnie. Bi
        > orę go na ręce, przytulam, w poważaniu mam sąsiedztwo, tłumaczę że my pojedziem
        > y na górę raz jeszcze i nie wychodzimy. Biorę małego na rękę, wesołym tonem pyt
        > am co naciskamy - jego mina się rozpromienia, naciska 14 piętro ( jak na złość
        > smile ) - to jedziemy. Mijają 3 minuty - wychodzimy z windy, mały zadowolony.

        Doskonaly przydlad jak mamuncia powoli jest wychowywana przez dzieciaka..poczekaj 4 lat i bedziesz sie pietami po tyleczku walila zeby przypadkiem dzieciaczek sie nie zasmucil i nie zrobil skrzywionej minki big_grin
        • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 15:22
          hanalui napisała:

          > Bo akurat tyle do szczescia potrzeba 1.5 roczniakom, niestety 5-6 latkowi juz t
          > o nie wystarcza tongue_out
          Dla porządku przypomnę, że to forum "Małe dzieci" i nie dotyczy 5-6 latków.
          • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 15:56
            joshima napisała:

            > hanalui napisała:
            >
            > > Bo akurat tyle do szczescia potrzeba 1.5 roczniakom, niestety 5-6 latkowi
            > juz t
            > > o nie wystarcza tongue_out
            > Dla porządku przypomnę, że to forum "Małe dzieci" i nie dotyczy 5-6 latków.


            Małe dziecko(445530) wszystko o dzieciach w wieku 1-6 lat

            jak wiec widac obejmuje i 5 i 6 latkow
          • upartamama Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 14:42

            > Dla porządku przypomnę, że to forum "Małe dzieci" i nie dotyczy 5-6 latków.
            >
            > No to ja przypomnę, że jest ono dla rodziców dzieci do 6 roku życia
          • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 18:52
            ale one wszystkie maja szanse miec 5-6, 15, 30 lat i zyc w spoleczenstwie w fajnych ukladach. nie spierniczmy tego w 2 roku zycia. jasne ze inne sa sposoby egzekwowania wymagan u 2 latka, inne u 15, ale watpie, zeby mozna bylo oczekiwac szacunku dla granic u 15 latka, ktory 13 lat wczesniej ich nie poznawal.
            • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 20:44
              dagmara-k napisała:

              > ale one wszystkie maja szanse miec 5-6, 15, 30 lat
              Tak, ale sadzę, że tak jak Kraków nie od razu zbudowano tak dziecka nie da się wychować od razu. Do pewnych rzeczy dziecko dojrzewa i w tym tempie wychowanie powinno postępować.


              > i zyc w spoleczenstwie w faj
              > nych ukladach. nie spierniczmy tego w 2 roku zycia. jasne ze inne sa sposoby eg
              > zekwowania wymagan u 2 latka, inne u 15, ale watpie, zeby mozna bylo oczekiwac
              > szacunku dla granic u 15 latka, ktory 13 lat wczesniej ich nie poznawal.
              Ustępowanie dziecku w pewnych kwestiach i traktowanie go stosownie do wieku nie jest tożsame z niestawianiem granic, Chodzi o to by te granice stawiać i egzekwować w sposób odpowiedni do wieku a nie na wyrost.
    • minerwamcg Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 22:01
      Karzę doraźnie i za robienie po raz kolejny tego, co było wyraźnie powiedziane, że nie wolno. Staram się, żeby tych "nie wolno" nie było wiele, i żeby powód był naprawdę istotny (nie wolno dokuczać kotu, marnować jedzenia, bawić się laptopem mamy, szczotką kiblową, kablami elektrycznymi i tym podobnymi fascynującymi artefaktami).
    • camel_3d Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 16.02.12, 22:11
      no ja mam problemy z karami..bo do tej pory nie wpadlem na pomysl za co karac i po co smile dlatego wczoraj pisalem..

      z "kar" ktore dostal.. 4 razy klapsa w tylek... (ok.. zdajenim niektorych matek, zostal po prostu zmaltretowany)...

      i to chyba wszytsko... jedyne co to jak juz mi dziala na nerwa podnosze glos.. (zdaniem niektorych matek, pruje ryja) ...

      nie wysylam do lazieniek, pokojow, nie zakazuje ogladania Tv..pewnie dlatego ze i tak malo oglada..itd... jezykow itd. tez niemam...

      ok. sa konsekwencje po pewnych zachowaniach...i tyle..
      • duzeq Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 21:15
        Jestem absolutnie w szoku.

        Napisales, ze mlody dostal 4 razy w tylek i nawet pol reakcji nie bylo....??? Jak to zrobiles, camel? Ematki skazaly cie juz na wieczne potepienie?


        PS. Jak Misiek mowi teraz po polsku? Pytam sie, bo zyje w kraju, w ktorym "zaloz skarpete" to "sok aan" wiec moja mlodziez niechetnie z siebie cos po polsku wydusza i wcale sie jej nie dziwie...
    • aniasa1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 00:13
      Nasz dotychczas spokojny dzieć zaczyna pokazywac pazurki dopiero teraz - 3 lata. Zazwyczaj jak przegina - kopie, rzuca czyms we mnie albo upiera sie zeby dac mu cos czego autentycznie nie mamy, zabieram go do drugiego pokoju zeby sie wyciszyl. Zostawiam otwarte drzwi i mowie ze moze wyjsc dopiero jak sie uspokoi. Spokojnie i bez krzyku i podniesionego tonu, choc gotuje mi sie w srodku. Chyba tylko ze 4 razy tak bylo ale juz po sekundzie wychodzil bez wrzasku, anioleczek i przytulalismy sie do siebie, potem juz tak nie robi. Poki co dziala.
      • ponponka1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 14:08
        aniasa1 napisała:

        > Nasz dotychczas spokojny dzieć zaczyna pokazywac pazurki dopiero teraz - 3 lata
        > . Zazwyczaj jak przegina - kopie, rzuca czyms we mnie albo upiera sie zeby dac
        > mu cos czego autentycznie nie mamy, zabieram go do drugiego pokoju zeby sie wyc
        > iszyl. Zostawiam otwarte drzwi i mowie ze moze wyjsc dopiero jak sie uspokoi.

        Czyli zostawiasz go semgo z emocjami, z ktirymi nie daje sobie do konca rady? Ja rozumeim, ze nie da sie w chwili wscieklosci przytulic ale daj sie wyciszyc obok ciebie a nie bez ciebie.....czujesz roznice? Otwarte drzwi nadal sa murem, za ktorym jest twoje dziecko tak naprawde zupelnie samo w najtrudniejszych momentach swoejgo zycia.....
    • noemi29 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 00:44
      Moje dziecko ma 2 lata i 8 miesięcy. Nigdy nie dostało żadnej kary, klapsa. Szukam w pamięci zachowań, które kwalifikowałyby się do ukarania i nic.
      Może inny rodzic by coś w jego zachowaniu znalazł, ja nie.

      Kiedyś mały notorycznie wylewał picie na podłogę. Trząsł tak długo butelką, aż cała zawartość znajdowała się na podłodze. Za każdym razem, kiedy to robił, odbieraliśmy mu butelkę tłumacząc, że picie jest do picia, a nie do wylewania. Chwaliliśmy go za każdym razem, kiedy tego picia nie rozlał, a odtawił na stolik. Pomogło.


    • mamuniaolunia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 08:32
      Ja też jestem z tych maltretujących e-matek. Mój synek 1,5 dostaje kary najczęściej w 2 przypadkach: jak mnie "uderzy" - raczej klepnie ale z przeznaczeniem do bicia oraz jak rzuci czymś z premedytacją. Wtedy sadzam go na fotelu, bądź wynoszę do drugiego pokoju celem uspokojenia się - furia jest dodatkiem do wymienionych przewinień. Działa w 100%, po wszystkim przychodzi przeprosić i się przytulić. Klapsa też niestety dostał parę razysad
    • koza_w_rajtuzach Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 08:49
      3 lata - bicie siostry, zostaje wtedy odizolowany na jakąś minutę, potem musi przeprosić i może wracać do zabawy. Z tym, że nie chodzi o jakieś zwykłe przepychanki, ale jak już zaczyna naprawdę przeginać.
      W innych sytuacjach nie stosuję kar, nie widzę powodu ani potrzeby
    • 18_lipcowa1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 10:48
      stoi w kącie przez 2 min
      zakaz bajek
      zakaz słodyczy

      rzadko sie zdarza ,ale bywa niegrzeczna wink
      • bialasek75 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 11:11
        Dziewczynka - 3 lata. Nie karzę. Nie muszę. Jeśli ogląda bajkę i np dotyka telewizor, to mówię, że będę bajkę musiała wyłączyć. Przestaje. Jeśli wygłupia się przy ubieraniu albo przy myciu, to mówię, że będę musiała ją na siłę umyć, ubrać. Jak to nie pomaga to liczę do 3. Najczęściej już na 2 jest w łazience albo daje się ubrać. Wie, że jak będzie dalej łobuzować, to ją wezmę na siłę i tak ubiorę albo umyję zęby.
        • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:45
          moja corka jak jej mowi,e ze jak bedzie robila A, to ja wtedy zrobie B, mowi mi "tak, tak tak!!" i nici z "kary". cieszy sie jak szalona, bo mysli, ze bedzie cos nowego. czyzby dawala mi znak, ze chce wiecej konsekwencji?wink
      • kaamilka Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 13:04
        a za co ma te kary? co w Twoim mniemaniu znaczy, że jest niegrzeczna?
        • 18_lipcowa1 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 16:55


          to znaczy że się mnie nie słucha np gdy zwracam jej 5 razy uwage gdy robi rzeczy ktorych nie może robić, rzeczy niebezpieczne dla niej, albo majace na celu zniszczenie czegos


          kaamilka napisała:

          > a za co ma te kary? co w Twoim mniemaniu znaczy, że jest niegrzeczna?
          • kaamilka Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 19.02.12, 00:49
            A nie lepiej zapobiec dalszym.zlym zachowaniom? Wtedy z jej.strony bedzie histeria i placz ale w koncu jej sie znudzi albo nawet nie bedzie miala jak "broic".
            • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 19.02.12, 12:32
              kaamilka napisała:

              > A nie lepiej zapobiec dalszym.zlym zachowaniom? Wtedy z jej.strony bedzie histe
              > ria i placz ale w koncu jej sie znudzi albo nawet nie bedzie miala jak "broic".

              Dla niektórych to za trudne wink
    • silje78 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 11:08
      unikam słowa kara, raczej są to konsekwencje jej zachowania.
      córka ma 4,5 roku.
      trudno wymieniać konkretne zachowania i sposoby "ukarania" córki.
      na przykładzie: je kolację. zamiast jeść, gada, gada i gada. kręci się, schodzi z krzesła, ogólnie kombinuje (ale chce jeść). naturalną konsekwencją tego jest krótsza kąpiel ponieważ mamy określoną godzinę o której ma leżeć w łóżku. trudno nazwać to karą. jest to właśnie konsekwencja kombinacji przy kolacji. czasami wystarczy raz przypomnieć, że dyskutowanie zamiast jedzenia oznacza krótszą kąpiel i działa, a czasami mała stwierdza, że nie chce się kąpać tylko szybko umyć więc je tą kolację z 40min.
      karnego jeżyka, "kąta" nie stosuję. jak zaczynają się fochy lub krzyki bo zrobiliśmy coś co jej się nie spodobało to idzie do swojego pokoju i tam może sobie do woli się fochować. to działa. najczęściej przychodzi do nas lub ja do niej po kilku minutach i sobie rozmawiamy co było nie tak. czasami ona wytyka nam co źle zrobiliśmy itd. bywa też tak, że się obrazi i siedzi w swoim pokoju z godzinę.
    • jerzozwierza Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 11:23
      Probowałam jeżyka, u nas była to katastrofa- zrezygnowałam. Jakoś się tak dogadujemy, że w zasadzie nie mamy kar. Jak coś wrzuci za łóżko- nie wyjmuję. Zabawki i książki "przepadają". Jak coś "się" zepsuje, nie pędzę naprawiać. Poza tym odpukać bryka w granicach normy, jakiś mamy cudowny etap uroczego rozumnego mądralińskiego dwulatka. Chwilo trwaj!smile)))
      • silje78 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 12:04
        potwierdzam - jeżyk katastrofa. nakręcał spiralę wściekłości, działał przeciwnie.
        co do dwulatka. ja też miałam cudowną, układną dwulatkę. po roku miałam (nadal cudowną i kochaną wink ) wściekłą trzylatkę, która urządzała afery o WSZTYSTKO. po kilku miesiacach wrócił mój aniołek, ale od tego czasu miewa gorsze okresy kiedy to nasza cierpliwość jest wystawiona na wielką próbę, ale to w końcu mały, ale jednak człowiek i nie musi mieć ochotę na to na co my mamy. ma prawo sobie pokrzyczeć, powściekać się na nas. ma prawo nas chwilowo nie lubić.
        • jerzozwierza Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 13:50
          Jestem pewna, że u nas będzie jeszcze mnóstwo okresów burzy i naporuwink Dlatego cieszę się każdym dniemsmile No i pracuję nad sposobami omijania zwarć. Mam nadzieję, że choć część z tego będzie wciąż działać, kiedy moje dziecko będzie znowu robiło testy na matcewink
          • silje78 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 14:11
            "No i pracuję nad sposobami omijania zwarć."
            nie zawsze się da. nie dlatego, że dziecko jest złe, a matka sobie nie radzi.
            po prostu dziecko może chcieć porobić ci na złość, powściekać się tak po prostu. moja córka ma czasami takie jazdy, że płacze z jakiegoś powodu. problem zażegnany, rozwiązanym, a ona nadal płacze. kiedyś latałam za nią, uspokajałam, w końcu wkurzałam się na nią, że wszystko jest na nie. teraz ją zostawiam. wiem, że musi się wypłakać, po prostu ma na to ochotę (mała kobieta wink ). po chwili przychodzę i pytam czy chce się przytulić. zawsze chce i dopiero po chwili na jaw wychodzi drugie dno, czyli prawdziwy powód płaczu.
            im dziecko staje się starsze tym lepiej je poznajemy, uczymy się go tak jak ono otaczającego je swiata oraz zasad tu obowiązujących. jednak nie zawsze da się wszystko załagodzić i czasami MUSI dojść do konfrontacji. rodzice też są ludźmi i ich cierpliwość ma swoje granice;.
    • ponponka1 a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 17.02.12, 13:51
      Zawsze jelsi robia cos nie tak, to jest skutek niedopatrzenie rodzica. Wspominane tu ubieranie sie, zamiast dziecko karac ze marudzi z ubieraniem, zacznij to wczesniej....to nie jest wina dziecka, ze nie czuje czasu ale rodzica ze ma wygorowane wymagania lub nie zna sowjego dziecka. I karac za to dziecko?

      Inna sytuacja, dziecko jest pierwszy raz w piaskownicy z innymi dziecmi, tak powiedzmy 18 miesiecy. Nagle zaczyna bic lopatka kolege. Rodzic podchodzi, lapie za reke i tlumaczy ze tak nie wolno i jak bedzie tak robilo dziekco nadal to bedzie zabrane z piaskownicy. Dziecko chwile grzebie w piasku lopatka i znowu zaczyna bic kolege. Rodzic spokojnie podchodzi, wyjmuje dzieco z piaskownicy, tlumacza dlaczego. To juz dla takiego malucha jest wystarczjaca kara. Jak sie dziecko uspokoi to pozwilic znowu sie bawic w piaskownicy - jak chce. I pilnowac zeby sytucja sie nie powtorzyla, Jak sie powtarza lub dziecko zaczyna sypac piaskiem po inncyh - znowu lapiemy za reke i uniemozliwiamy sypanie i tlumaczymy zetak nie mozna i jesli bedzie dalej syplao to wychodzi z piaskownicy.

      Mozna inaczej, mozna powiedziec, np. ze jak bedzie sypalo dalej to nie przeczytam bajki na dobranoc. Tylko jaki to ma zwiazek z sypaniem?

      Czasami warto pomyslec a nie reagowac spontanicznie.....
      • ela4591 Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 17.02.12, 14:15
        ponponka1 napisała:

        > Inna sytuacja, dziecko jest pierwszy raz w piaskownicy z innymi dziecmi, tak po
        > wiedzmy 18 miesiecy. Nagle zaczyna bic lopatka kolege. Rodzic podchodzi, lapie
        > za reke i tlumaczy ze tak nie wolno i jak bedzie tak robilo dziekco nadal to be
        > dzie zabrane z piaskownicy. Dziecko chwile grzebie w piasku lopatka i znowu zac
        > zyna bic kolege. Rodzic spokojnie podchodzi, wyjmuje dzieco z piaskownicy, tlum
        > acza dlaczego. To juz dla takiego malucha jest wystarczjaca kara. Jak sie dziec
        > ko uspokoi to pozwilic znowu sie bawic w piaskownicy - jak chce. I pilnowac zeb
        > y sytucja sie nie powtorzyla, Jak sie powtarza lub dziecko zaczyna sypac piaski
        > em po inncyh - znowu lapiemy za reke i uniemozliwiamy sypanie i tlumaczymy zeta
        > k nie mozna i jesli bedzie dalej syplao to wychodzi z piaskownicy.

        Taaaa, w poprzednie wakacje z czymś takim się spotkałam. Mamusia za każdym razem wyciągała swego synka z piaskownicy, kiedy sypał piaskiem na inne dzieci. Pięęęęęknie się uspokajał, a kiedy znów wracał, sytuacja się powtarzała. No więc mamusia znów dzieciątko zabierała na ławkę, ono się pięknie uspokajało, więc znów piaskownica i znów sypanie.
        Dziecko przeszczęśliwe, kary nie miało, ale za to wszystkie dzieci uciekły z piaskownicy, bo zasypane były piaskiem.
        Teraz mamusia na forum może napisać: kary nie stosuję, jedyne naturalne konsekwencje zachowania.
        • batutka Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 17.02.12, 14:20
          Ukarałam moje córki, kiedy po raz kolejny nie sprzątnęły po zabawie i zabawki rozrzucone leżały po całym mieszkaniu, a ja wdepnęłam w klocek lego (nic przyjemnego).
          Dodam,że zapowiedziałam wcześniej jak będzie wyglądała ta kara (ale najwidoczniej nic sobie z niej nie zrobiły).
          Otóż wyniosłam zabawki (te porozrzucane - wszystkie) do piwnicy. Leżały tam około miesiąca.
          Kiedy zobaczyłam poprawę, sukcesywnie zabawki oddawałam.
          Dziś nie mam najmniejszego problemu z bałaganem w domu. Moje córki po skończonej jednej zabawie, sprzątają po sobie i biorą dopiero kolejną zabawkę.
          • kowal-esia Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 22.02.12, 20:13
            batutka napisała:

            > Ukarałam moje córki, kiedy po raz kolejny nie sprzątnęły po zabawie i zabawki r
            > ozrzucone leżały po całym mieszkaniu, a ja wdepnęłam w klocek lego (nic przyjem
            > nego).
            > Dodam,że zapowiedziałam wcześniej jak będzie wyglądała ta kara (ale najwidoczni
            > ej nic sobie z niej nie zrobiły).
            > Otóż wyniosłam zabawki (te porozrzucane - wszystkie) do piwnicy. Leżały tam oko
            > ło miesiąca.
            > Kiedy zobaczyłam poprawę, sukcesywnie zabawki oddawałam.
            > Dziś nie mam najmniejszego problemu z bałaganem w domu. Moje córki po skończone
            > j jednej zabawie, sprzątają po sobie i biorą dopiero kolejną zabawkę

            U mojej 2,5 letniej córki podziała metoda, że jak nie posprząta to przyjdzie wilk w nocy i pozabiera zabawki smile początkowo sprzątałyśmy razem, teraz często sprzata sama, czasami gdy jest juz śpiąca mówi"mama pomóś"
            • joshima Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 22.02.12, 20:45
              kowal-esia napisała:

              > U mojej 2,5 letniej córki podziała metoda, że jak nie posprząta to przyjdzie wi
              > lk w nocy i pozabiera zabawki smile
              Durna metoda. Uczysz dziecka sprzątania ze strachu a nie z potrzeby ładu.
              • kowal-esia Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 23.02.12, 12:56
                joshima napisała:

                > kowal-esia napisała:
                >
                > > U mojej 2,5 letniej córki podziała metoda, że jak nie posprząta to przyjd
                > zie wi
                > > lk w nocy i pozabiera zabawki smile
                > Durna metoda. Uczysz dziecka sprzątania ze strachu a nie z potrzeby ładu.
                >
                >
                może i durna, od jakiegoś czasu nie muszę mówić o wilku,mała już wie,że trzeba sprzątać zabawki
                jednak Twój wpis dał mi do myślenia bo dziś w nocy mała obudziła się i mówiła ze boi się wilka.... ... a bardzo lubi bajki z wilkami Czerwonego Kapturka i Trzy świnki

                bardzo ciekawy ten wątek, ale jak czytam za dużo tu oceniania kogoś, przekręcania czyjejś wypowiedzi i przekomarzania....
                Pozdrawiam
        • joshima Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 17.02.12, 15:27
          ela4591 napisała:

          > Taaaa, w poprzednie wakacje z czymś takim się spotkałam. Mamusia za każdym raze
          > m wyciągała swego synka z piaskownicy, kiedy sypał piaskiem na inne dzieci. Pię
          > ęęęęknie się uspokajał, a kiedy znów wracał, sytuacja się powtarzała. No więc m
          > amusia znów dzieciątko zabierała na ławkę, ono się pięknie uspokajało, więc znó
          > w piaskownica i znów sypanie.
          > Dziecko przeszczęśliwe, kary nie miało, ale za to wszystkie dzieci uciekły z pi
          > askownicy, bo zasypane były piaskiem.
          > Teraz mamusia na forum może napisać: kary nie stosuję, jedyne naturalne konsekw
          > encje zachowania.
          Bo widzisz. Ta mama pewne rzeczy rozumie opacznie. Zabrakło jej konsekwencji. Powinna za którymś razem wziąć malca i zabrać do domu.
        • dagmara-k Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 18.02.12, 20:50
          no, malemu sie spodobalo teatrowanie z wchodzeniem i wychodzeniem z piachu. jak konsekwnecja nie dziala znaczy zle dobrana do dziecka/sytuacji/wieku. mozna zapowiedziec, ze bedzie wypad z placu zabaw i to wykonac juz przy sypaniu nr 3.
      • obasic Re: a co dzieci robia nie tak w wieku 2-3 lat? 17.02.12, 16:46
        >tlumaczy ze tak nie wolno i jak bedzie tak robilo dziekco nadal to bedzie zabrane z piaskownicy<

        Warto się nauczyć układać zdania z samych pozytywnych słów.
        Czyli np. w piaskownicy powiedzieć: by móc się bawić w piaskownicy trzeba piaskiem robić tak i tak. Takie tu są zasady. Czyli mówimy dziecku jak trzeba robić. Często to brzmi sztucznie ale działa i warto u siebie takie nawyk wyrobic.
        Przykład ze sklepu:
        - zdanie negatywne: jak będziesz tak płakać nie pójdziemy na lody
        - zdanie pozytywne: jak się uspokoisz będziemy mogli pójść na lody.
        Cel zdania ten sam ale brzmi zupełnie inaczej wink
    • budzik11 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 15:03
      W zasadzie to nie karzę dzieci. "Karą" są dla nich naturalne konsekwencje ich działań. Przykład: dzieci wiedzą, że codzienne czytanie kończymy o 21 (bo następnego dnia rano muszą wstać do przedszkola/szkoły). Jeśli mimo poganiania i przypominania, łażą do 21, zamiast się myć i kłaść do łóżek, to nie czytam (bo już pora minęła).
      Ostatnio córka miała "karę" w postaci niejedzenia słodyczy w niedzielę (tylko wtedy dzieci dostają słodycze). A to dlatego, że... zjadła swoje słodycze po kryjomu w tygodniu, więc kiedy my z jej bratem jedliśmy po obiedzie deser, córka mogła tylko popatrzeć.
    • malgorzatadruga Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 21:02
      A ja mam pytanie do szanownego grona czytelników: jeżeli ktoś z nas dorosłych ma na koncie przewinienie poważne też nie powinien być karany? Dajmy na to 100km/h gdzie jest przedszkole/szkoła i ograniczenie do 40? Otóż powinien.
      Dlaczego zatem uczyć dzieci, że kara nie istnieje? Uważam, że każdy kto nie każe dziecka za poważne przewinienie robi jemu i co gorsza społeczeństwu krzywdę. Mam świadomość tego, jak mocne są to słowa.
      Co do samej kary, zależy od dziecka, rodzica, przewinienia. Nie pochwalam, bicia, ale kary psychiczne są często gorsze od tych fizycznych.
      I przykro mi, ale nie wierzę, że dziecko jest zawsze grzeczne. Nie przekonacie mnie i nie mówię tu o dwulatkach.
      • mamuniaolunia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 21:37
        Zdecydowanie się zgadzam. Później niech się forumowiczki "bezstresowo" wychowujące swoje dzieci nie dziwią na innych forach skąd tyle przemocy w gimnazjach... Każdy musi ponosić konsekwencje swoich złych zachowań, niezależnie od wieku. A samo nazewnictwo - kara czy konsekwencje... co to za różnica? Cel jest ten sam - nauczka na przyszłość.
        • tusia-mama-jasia Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 22:13
          Jest różnica między karą i konsekwencją, oczywiście że jest.
          Wytknięty gdzieś przykład z niezjedzonym obiadem i głodem oraz zakazem słodyczy - zgoda, że konsekwencją niejedzenia jest głód, ale akurat taka wersja nie ma u nas miejscatongue_out Młody jest generalnie przy apetycie i zagłodzić się nie da, jak jest głodny to je. Jak nie je, to znaczy że nie jest głodny, ta konsekwencja nie zachodzi tongue_out Nawet jeśli nie jest głodny, bywa, że ma ochotę na łakocie, ale wie, że one są niedostępne, skoro nie znalazło się w brzuszku miejsce na konkrety. To konsekwencja - nie kara. Kara jest za coś złego, a to że ktoś akurat w danym dniu ma mniejszy apetyt i nie jest głodny, nie zasługuje na ukaranie. Nie widzę natomiast powodu, czemu mam na pusty żołądek dawać czekoladki, skoro zaświta taka zachcianka. Zresztą Młody już kuma, jak nie je, to sam mówi "dziękuję, nie jestem głodny, deseru też nie będę jadł" - i ok. Ta konsekwencja ma też ścisły związek z przyczyną - czego nie można powiedzieć np. o zakazie oglądania bajek z powodu niezjedzonej kolacji czy uderzenia kolegi. No bo co ma piernik do wiatraka? (Nie mówiąc już o tym - zgadzam się tu z Joshimą - zakaz bajek/grania na kompie jako kara nie przyszedłby mi do głowy, bo utrwala bajkę/kompa jako coś wielce pożądanego, czego brak można uznać za dotkliwy, podobnie jak zgoda na oglądanie bajki nie bywa nagrodą. Ale to inny temat.)

          A kara - to coś innego, wiąże się z przewinieniem, zdecydowanie złym zachowaniem - ale też zwykle negatywnymi emocjami, złością rodziców, w niektórych wypadkach niestety także poniżaniem dziecka. Jest różnica w powyższych, prawda?
        • jul-kaa Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 17.02.12, 23:23
          mamuniaolunia napisała:
          > Później niech się forumowiczki "bezstresowo" wychowuj
          > ące swoje dzieci nie dziwią na innych forach skąd tyle przemocy w gimnazjach...

          Przemoc w gimnazjach jest efektem stosowania idiotycznych kar, niekonsekwencji wobec starszego dziecka, pokrzykiwania, kar fizycznych, niezwracania uwagi dziecko, braku szacunku itd. Nie ja się więc będę dziwić, wierz mi.
          • paliwodaj Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 04:03
            jezeli chodzi o dzieci w wieku tego forum, czyli 2-3 latki, czy mlodsze to nie bardzo widze mozliwosc jakiegos karania, to bardzo male dzieci, ktore wielu rzeczy jeszcze nie wiedza, nie rozumieja, nalezy im zatem pokazac ze czegos sie nie robi , bo cos zlego moze sie stac.
            Dzieci w tym wieku nie wykazuja jeszcze perfidnosci w swoim dzialaniu. Z premedytacja, klamstwem dzialaj dzieci starsze i tym naleza sie kary ,gdy jest "grochem o sciane"..
            Nie wiem czy slowo kara jest tu najbardziej odpowiednie, bo w sumie to jak pisze wiele z was - odpowiednie jest slowo konswkwencja, np : biega z piciem i rozlewa, wreczyc szmate do reki i wycierac, zle sie zachowuje w stosunku do innych dzieci, po upomnieniu ,za raczke i do domu, nie chce jesc- bedzie glodne.
        • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 11:49
          mamuniaolunia napisała:

          > Zdecydowanie się zgadzam. Później niech się forumowiczki "bezstresowo" wychowuj
          > ące swoje dzieci...
          Nie istnieje coś takiego jak bezstresowe wychowanie. Albo się dziecko wychowuje albo nie. Tylko, że metody sa różne jednak żadna metoda nie jest bezstresowa. Bezstresowe może się wydawać kompletne olanie kwestii wychowania, ale to tez złudne.
      • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 11:47
        malgorzatadruga napisała:

        > Dlaczego zatem uczyć dzieci, że kara nie istnieje?
        A kto o tym mówi? Nie porównuj karania osób dojrzałych łamiących z premedytacja prawo, do karania małych dzieci, tylko za to, że są małe i niedojrzałe.


        > Uważam, że każdy kto nie każe dziecka za poważne przewinienie...
        A jakie to może być to poważne przewinienie w wykonaniu roczniaka, dwulatka, trzylatka? Coi to jest dla Ciebie poważne przewinienie, które wymagałoby kary?

        > I przykro mi, ale nie wierzę, że dziecko jest zawsze grzeczne.
        Co to znaczy grzeczne? Dla mnie nie istnieją dzieci grzeczne czy niegrzeczne. Dla mnie co najwyżej niektóre zachowania mogą być nieakceptowalne. Oceniam zachowanie, nie dziecko.
        • malgorzatadruga Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 17:06
          joshima napisała:

          > A kto o tym mówi? Nie porównuj karania osób dojrzałych łamiących z premedytacja
          > prawo, do karania małych dzieci, tylko za to, że są małe i niedojrzałe.

          Nie wiem co to wg Ciebie jest małe dziecko, ale takie np pięcioletnie czy szkolne potrafi z premedytacją zrobić coś złego i wtedy powinno być ukarane. Na tym polega wychowanie, że szykujesz dziecko do wejścia w świat osób dojrzałych, świat w którym istnieją kary.

          > A jakie to może być to poważne przewinienie w wykonaniu roczniaka, dwulatka, tr
          > zylatka? Coi to jest dla Ciebie poważne przewinienie, które wymagałoby kary?

          na prawdę nie wiesz, czy mącisz? Jeżeli trzylatek chodzi przeklina, bo usłyszał gdzieś, nie, nie w domu, ale przedszkolu czy na ulicy, wie że nie wolno i nadal na złość całemu światu chodzi i klnie jak szewc.... Jak sąsiad trzylatek prawie wleciał pod koła ciężarówki, a wcześniej mama przy mnie go trzymała i tłumaczyła, że nie wolno, że to się może źle skończyć. W końcu uciekł jej, dosłownie nie była w stanie go utrzymać, ledwo dogniła przed ulicą. Myślę że w tej sytuacji dopuszczenie do konsekwencji tego niegrzecznego zachowania już nikogo by niczego mądrego nie nauczyło... Następnego dnia zrobił to samo, ale już przy tacie, dostał wtedy karę od taty, od tej pory się nie powtórzyło, a to było prawie rok temu.

          > Co to znaczy grzeczne? Dla mnie nie istnieją dzieci grzeczne czy niegrzeczne. D
          > la mnie co najwyżej niektóre zachowania mogą być nieakceptowalne. Oceniam zacho
          > wanie, nie dziecko.
          Ależ oczywiście przecież napisałam, że nie wierze żeby dziecko było zawsze grzeczne, zatem czasem bywa nie grzeczne, to samo dziecko.
          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 17:26
            malgorzatadruga napisała:

            > Nie wiem co to wg Ciebie jest małe dziecko, ale takie np pięcioletnie czy szkol
            > ne potrafi z premedytacją zrobić coś złego i wtedy powinno być ukarane.
            Ale co konkretnie. Autorka wątku poprosiła o wymienianie konkretnych przewinień, a tymczasem takich tu jak na lekarstwo. To po pierwsze. Po drugie to jest forum "Małe dziecko" więc siłą rzeczy rozmawiamy tu o małych dzieciach a nie o dzieciach w wieku szkolnym.


            > Na tym
            > polega wychowanie, że szykujesz dziecko do wejścia w świat osób dojrzałych, świ
            > at w którym istnieją kary.
            Na tym polega moje wychowanie dziecka, że chcę, żeby zachowywało się przyzwoicie i zgodnie z przyjętymi normami, po prostu dlatego, że tak się robi a nie ze strachu przed karą. Nie wiem jak Ty, ale ja nie kradnę nie dlatego, że grozi za to kara, tylko dlatego, że tak się nie robi.

            > na prawdę nie wiesz, czy mącisz?
            Pytam, bo mam szklaną kulę w remoncie.

            > Jeżeli trzylatek chodzi przeklina, bo usłyszał
            > gdzieś, nie, nie w domu, ale przedszkolu czy na ulicy, wie że nie wolno i nada
            > l na złość całemu światu chodzi i klnie jak szewc...
            Jak szewc, czyli jak? Mnie się zdarzało przynieść jakieś nowe słówka do domu. W życiu za to nie dostałam lania. I wyobraź sobie nie klnę jak szewc.


            > Jak sąsiad trzylatek praw
            > ie wleciał pod koła ciężarówki, a wcześniej mama przy mnie go trzymała i tłumac
            > zyła, że nie wolno, że to się może źle skończyć. W końcu uciekł jej, dosłownie
            > nie była w stanie go utrzymać, ledwo dogniła przed ulicą.
            No nie żartuj sobie, że mama nie była w stanie utrzymać trzylatka. Toż to nie Pudzianowski tylko małe dziecko.

            > Ależ oczywiście przecież napisałam, że nie wierze żeby dziecko było zawsze grze
            > czne, zatem czasem bywa nie grzeczne, to samo dziecko.
            Widzisz to tak jak byś powiedziała, że coś jest czasem ładne a czasem brzydkie. Bez sensu. Ktoś się zachowuje grzecznie albo niegrzecznie (choć to i tak bardzo nieprecyzyjne określenie) a nie jest grzeczny albo nie grzeczny. Jest taki jaki jest.
            • malgorzatadruga Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 18:10
              joshima napisała:

              > No nie żartuj sobie, że mama nie była w stanie utrzymać trzylatka. Toż to nie P
              > udzianowski tylko małe dziecko.
              No nie żartuję sobie, byłam tego świadkiem, ale skoro wiesz lepiej, brak mi argumentów.

              Masz 3 letnie dziecko, jedno, wydaje ci się, że wiesz jak wychowywać. Będziesz miała drugie, zrozumiesz, że wiele Twych metod, które były skuteczne w odniesieniu do starszego, nie sprawdza się przy młodszym. Przy kolejnym zrozumiesz, że nie da się cały czas poświęcać uwagi 3 latkowi. I wtedy może zrozumiesz, że moja sąsiadka po prostu nie była w stanie utrzymać wyrywającego się trzylatka, czego niniejszym życzę.
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:08
                malgorzatadruga napisała:

                > No nie żartuję sobie, byłam tego świadkiem, ale skoro wiesz lepiej, brak mi arg
                > umentów.
                No mi tez brak argumentów. Karać dziecko za własną gapowatość.


                > Masz 3 letnie dziecko, jedno, wydaje ci się, że wiesz jak wychowywać.
                No właśnie. Mam trzyletnie dziecko i nie pojmuję jak można mieć problemy z utrzymanie tegoż, kiedy się wyrywa.

                > Będziesz
                > miała drugie, zrozumiesz, że wiele Twych metod, które były skuteczne w odniesie
                > niu do starszego, nie sprawdza się przy młodszym.
                Nie sądzę. I nie zamierzam zmieniać swojego postępowania w stosunku do dzieci.
          • jul-kaa Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 19:43
            malgorzatadruga napisała:
            > Na tym
            > polega wychowanie, że szykujesz dziecko do wejścia w świat osób dojrzałych, świ
            > at w którym istnieją kary.

            Nieprawda. Na tym polega wychowanie, ze uczę moje dziecko, co jest dobre a co złe. Chcę żeby jako dorosły nie przekraczał prędkości nie z lęku przed karą, ale dlatego, że to niebezpieczne. Żeby nie kradł, bo to złe, a nie dlatego, że pójdzie do więzienia.
            • malgorzatadruga Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:02
              Prawda, bo jedno nie przeczy drugiemu, nie wyklucza się. Oprócz tego, że nie można łamać norm moralnych bo nie można, to trzeba mieć również świadomość kary która za to grozi.
              Wychowanie to przygotowanie do wejścia w świat dorosłych w którym obowiązuje cały szereg zasad, mniej lub bardziej logicznych, między innymi jest zasada przewinienie -> kara, ale jest również zasada chcesz być dobrym człowiekiem nie możesz kraść itd...
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:10
                malgorzatadruga napisała:

                > Prawda, bo jedno nie przeczy drugiemu, nie wyklucza się.
                Ależ tak. Albo ktoś się zachowuje przyzwoicie bo jest przyzwoity i kary go nie obchodzą bo go nie dotyczą, albo próbuje unikać kar, bo tylko tego się obawia.

                > Oprócz tego, że nie mo
                > żna łamać norm moralnych bo nie można, to trzeba mieć również świadomość kary k
                > tóra za to grozi.
                A po co? Mnie nie obchodzi jaka jest wysokość mandatu za przekroczenie prędkości bo jej nie przekraczam i ta wiedza nie jest mi potrzebna.
                • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 17:49
                  ale ty jestes idealnasmile naprawde udaje ci sie jechac 40-50 w miescie? zawsze??? czemu nie przekraczasz? boisz sie jechac szybciej ze wzgledu na wlasne bezpieczenstwo? zawsze jedziesz tylko te 40-50?
                  • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 20:47
                    dagmara-k napisała:

                    > ale ty jestes idealnasmile naprawde udaje ci sie jechac 40-50 w miescie?
                    Nie zawsze. Jak jest korek muszę jechać wolniej.

                    > czemu nie przekraczasz?
                    Bo uważam, że ograniczenie prędkości ma sens i nie jest niczyim widzimisię.

                    > zawsze jedziesz tylko te 40-50?
                    Tak Cię to dziwi, że już drugi raz o to pytasz? Tak Cię dziwi, że można być uczciwym i praworządnym nie ze strachu przed karą, a jedynie z powodu własnych przekonań?
              • jul-kaa Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:19
                malgorzatadruga napisała:
                > Oprócz tego, że nie mo
                > żna łamać norm moralnych bo nie można, to trzeba mieć również świadomość kary k
                > tóra za to grozi.

                Ale po co? Ja nie wiem, jakie są kary za pobicie, za kradzież, nie wiem nawet, jak kwalifikuje się takie czyny i na pewno nie lęk przed karą mnie przed nimi powstrzymuje.
                Kary są dla tych ludzi, którzy nie są na tyle moralni, by przestrzegać zasad.
      • budzik11 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 14:06
        malgorzatadruga napisała:

        jeżeli ktoś z nas dorosłych m
        > a na koncie przewinienie poważne też nie powinien być karany? Dajmy na to 100km
        > /h gdzie jest przedszkole/szkoła i ograniczenie do 40? Otóż powinien.

        Tak? I co to da, uważasz, że jeśli zostanie ukarany, to go to nauczy rozumu i juz więcej tego samego nie zrobi? Nigdy juz nie przekroczy prędkości? Wolne żarty. To jest właśnie przykład zupełnej nieskuteczności wychowawczej kar - kara nie uczy właściwego postępowania, a jedynie jej unikania. Czyli dalej będę robił to, co do tej pory, ale bardziej się postaram, żeby mnie nie przyłapano.

        > I przykro mi, ale nie wierzę, że dziecko jest zawsze grzeczne.

        Boże, uchowaj od grzecznych dzieci. Dzieci to nie cyrkowe pudle, które mają być grzeczne i posłuszne wobec tresera.
        • budzik11 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 14:09
          Jeszcze zacytuję Korczaka - o grzecznych dzieciach:
          CytatDobre dziecko. Strzec się należy, by nie mieszać dobre z - wygodne. Mało płacze, w nocy nas nie budzi, ufne, pogodne - dobre. Złe, kapryśne, krzykliwe bez widomego powodu daje matce więcej przykrych wzruszeń niż miłych. (...) Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą jego żądań i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne, dobre, wygodne, ale bez myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne życiowo.
        • malgorzatadruga Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:46
          Czy dobrze rozumiem, że uważasz, że karanie jest bez sensu? Hmmm to może pedofilów też nie karzmy? A skoro twierdzisz, że jedyne co zrobi ten kierowca, to będzie bardziej kombinował, może mówisz o sobie, bo Twoje twierdzenie nie pasuje do wszystkich sytuacji.
          W każdym społeczeństwie istnieją kary, na tym forum nie ma się co zastanawiać na ile są skuteczne i jak działają, ważne, że są. Jeżeli nie nauczysz swojego dziecka, że kara istnieje, zrobisz mu krzywdę. Tak! Takie jest moje zdanie.
          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:50
            malgorzatadruga napisała:

            > Czy dobrze rozumiem, że uważasz, że karanie jest bez sensu? Hmmm to może pedofi
            > lów też nie karzmy? A skoro twierdzisz, że jedyne co zrobi ten kierowca, to będ
            > zie bardziej kombinował, może mówisz o sobie, bo Twoje twierdzenie nie pasuje d
            > o wszystkich sytuacji.
            Nie znam ani jednego kierowcy, który po otrzymaniu mandatu za przekroczenie prędkości zacząłby jeździć zgodnie z przepisami.
            • budzik11 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:23
              joshima napisała:

              > Nie znam ani jednego kierowcy, który po otrzymaniu mandatu za przekroczenie prę
              > dkości zacząłby jeździć zgodnie z przepisami.
              >

              Otóż to.
              Nie sądzę też, żeby wspomniani pedofile po ukaraniu przestali być pedofilami czy przestali krzywdzić dzieci (po to istnieje chemiczna kastracja, żeby ich przed tym powstrzymać).

              malgorzatadruga napisała:

              > Czy dobrze rozumiem, że uważasz, że karanie jest bez sensu?

              Oczywiście. Warto poczytać o "skuteczności" kar np. tu: www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=116

              > W każdym społeczeństwie istnieją kary, na tym forum nie ma się co zastanawiać n
              > a ile są skuteczne i jak działają, ważne, że są.

              Gratuluję logiki wink w każdym społeczeństwie są też np. mordercy, palacze, alkoholicy, narkomani, prostytutki itp. Mam tego wszystkiego dzieci uczyć, "bo jest"?

              Jeżeli nie nauczysz swojego dz
              > iecka, że kara istnieje, zrobisz mu krzywdę.

              A coś bliżej napiszesz? Na czym konkretnie ta krzywda będzie polegała?
      • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 20:56
        malgorzatodrugosmile konsekwencja jest ustalona - przepisy ruchu drogowego to cos takiego jak ustalenie w domu, co za co czlowieka spotyka. gdybys zostala ukarana mandatem za te setke, to bylaby to konsekwnecja twoich nierozmyslnych dzialan. gdybys zostala za to wyrzucona z pracy, bylaby to idiotyczna kara nie wiadomo skad wytrzasnieta.
        ja w calkowicie naturalne konsekwencje nie wierze. nie widze mozliwosci niestosowania konsekwencji nadanych w spoleczenstwie.
    • memphis90 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 18.02.12, 16:25
      Nie karzę dzieci. Córka w przedszkolu ma karne krzesełko, ale do tej pory nie siedziała na nim. Kiedy wpada w fazę marudzenia i wycia proponuję jej, żeby marudziła do woli, ale w swoim pokoju. Albo się uspokaja, albo idzie sobie pomarudzić smile Synek jest bezkarny i to z mojej winy... Ja mówię mu "nie", on uśmiecha się słodko- i wymiękamwink Oczywiście dotyczy to spraw nie niosących niebezpieczeństwa.
      • kartoffeln_salat Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 19.02.12, 21:01
        U nas jeszcze konkretnie KARY nie było za jakieś wykroczenia, bo jakie przewiny może zrobić 2,5 latek jeśli jeszcze nie rozumie pewnych rzeczy?
        Upominanie i takie tam dotyczą raczej zagrożeń, bo jest niezmiernie ciekawy wszystkiego, aktywny i chętny do pomocy we wszystkim. Mnie to czasem trochę irytuje, bo chciałabym raz-prast zrobić coś w kuchni czy posprzątac, a tu nie da rady. Włazi mi do kubła z praniem i podaje po jednej rzeczy, chce trzeć ogórka na tarce, wyrywa mi mopa bo on chce sprzątać, uwielbia psikające środki do sprzątania, więc muszę mu pozwolić psikać prontem na drzwi a ja wycieram itd. No i potem to jest cały dzień tak samo: "nie bierz maszynki do golenia taty, bo.....", "nie wchodź sam do wanny, bo ....", "nie otwieraj i zamykaj bez przerwy dvd.....", a on im więcej rzeczy umie to już chce wszystko "ja sam". I się popisuje. Jest ambitny i nie chce go też zniechecić do wykonywania czynności.

        Ja tłumaczę i tłumaczę, nie wiem prawdę mówiąc czy to skutkuje czy nie, bo nieraz jego ciekawość albo chęć pokazania że umie jest silniejsza. Czasami po prostu czegoś nie chce - nie chce się ubrać bo nie chce iść na dwór, na razie staram się wyważać czy to niegrzeczność czy pierwsze "swoje zdanie". No w końcu też ma prawo nie chcieć zjeść czegos albo nie ma na coś ochoty itp.

        Jest tylko jedna rzecz której nie rozumiem i od 2 lat z nią walczę jak z wiatrakami. Młody bije - inne dzieci, nas, dziadków, nawet faceta w sklepie zaatakował, jak coś nie przypasuje to wali rękami po buzi albo po nogach.
        Ja na to stosuje w kółko to samo: "idę sobie, jak mnie bijesz to nie będę sie z tobą bawić". I wychodzę do kuchni i zajmuje się jakimiś czynnościami nieco go ignorując i odpowiadając uhm, albo wcale. Jak się mu nakaże pzreprosić to dostaje furii i uporu, ale jak zrobi mu się przykro to sam przychodzi i mówi "już tak nie bede robił". I mówię: jak się zrobi takie coś, to trzeba przeprosić. To działa trochę lepiej niż "przeproś".
        To agresywne zachowanie mnie martwi, bo nikt go w domu nie bije, nie ma rodzeństwa, ludzie mówią, ze wyrosnie, ale niekiedy mam wątpliwości, co to za temperamencik smile
    • wojtulek703 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 17:09
      Mój ostatnio miał histerię, że nie chce się kąpać powiedziałam mu dobrze jak nie chcesz się kąpać to jutro z nami nie pojedziesz porę razy to powtarzałam na końcu podeszłam do niego z piżamką i powiedziałam że zakłada i idzie spać a jutro nigdzie nie jedzie i poskutkowało poszedł się kapać niechętnie ale się kąpał. Następnego dnia robił też histerie w sklepie nie zwracałam na to uwagi, ale ponoć 2 latki mają taki okres.
      • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 21.02.12, 20:37
        wojtulek703 napisała:

        > Mój ostatnio miał histerię, że nie chce się kąpać powiedziałam mu dobrze jak ni
        > e chcesz się kąpać to jutro z nami nie pojedziesz

        A dlaczego się uparłaś, że musi się wykąpać?
        • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 09:55
          joshima napisała:
          > A dlaczego się uparłaś, że musi się wykąpać?

          Tia...mozna sie nie upierac na kapaniu, sprzatniu, jezdzeniu, na szybkim opuszczaniu windy tylko na kilkakrotnym balowaniu winda tam i z powrotem coby sobie dzieciatko guziczki wlaczalo itd, itp...tylko czego to uczy dziecko?
          Ano tego ze jak sie pomarudzi, odpowiednio pomekoli to mama czy tata bedzie tanczyc jak sie im zagra.
          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 15:24
            hanalui napisała:

            > ...tylko czego to uczy dziecko?
            Ustępowania.

            > Ano tego ze jak sie pomarudzi, odpowiednio pomekoli to mama czy tata bedzie tan
            > czyc jak sie im zagra.
            Ja nie tańczę jak moja córka zagra. Ja umiem ustąpić i ona też.
            • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 16:57
              joshima napisała:

              > hanalui napisała:
              >
              > > ...tylko czego to uczy dziecko?
              > Ustępowania.
              buchahah....tego to sie uczy przy nieco innych rzeczach a nie przy naginaniu, rozszerzaniu czy odpuszczaniu ustalonych egul i zasad
              >
              > > Ano tego ze jak sie pomarudzi, odpowiednio pomekoli to mama czy tata bedz
              > ie tan
              > > czyc jak sie im zagra.
              > Ja nie tańczę jak moja córka zagra. Ja umiem ustąpić i ona też.

              Oj tanczysz, tanczysz, z twoich postow az bije ze tanczysz wraz z piruetam i podskokiem tylko ze jeszcze nie wiesz moze ze tanczysz big_grin tongue_out
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 17:03
                hanalui napisała:

                > > Ustępowania.
                > buchahah....tego to sie uczy przy nieco innych rzeczach...
                A przy jakich, jeśli można wiedzieć?

                > Oj tanczysz, tanczysz
                Guzik wiesz na ten temat.
                • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 18:15
                  joshima napisała:

                  > hanalui napisała:
                  >
                  > > > Ustępowania.
                  > > buchahah....tego to sie uczy przy nieco innych rzeczach...
                  > A przy jakich, jeśli można wiedzieć?

                  Np ze dziecie chce sie pobawic 10 minut dluzej bo chce cos tam dokonczyc, z czegos jeszcze skorzystac...oczywiscie poprzedzone wczesniejsza prosba

                  >
                  > > Oj tanczysz, tanczysz
                  > Guzik wiesz na ten temat.

                  No coz...pewnie nie wiem...za to z twoich postow az to wali, wiec przykro mi...jak dla mnie to tancujesz az milo, dziecie cie juz calkiem dobrze wychowalo tongue_out...a masz dopiero malucha big_grin
              • dagmara-k Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 17:56
                wszystko fajnie, do momentu szkoly. nikt tam nie bedzie jej ustepowal zbytnio. nawet, jesli ona bedzie umiala ustapic. na nic jej sie zda ta umiejetnosc, jesli bedzie musiala sprostac wymaganiom od ktorych odstepstw nie bedzie.
                jest co innego ustapic czasem, np w niedzielny powolny poranek, a co innego ustepowac pol drogi do sklepu i isc godzine, bo taki ladny zuczek szedl i dziecko chcialo go poogladac, a przeciez wiadomo, ze to cenne znac zuczki od podszewki oraz opowiedziec o zuczku po angielskuwink

                nie zapedzajmy sie z tym niekaraniem. naturalne konsekwencje w spoleczenstwie nie wystarcza. jakies trzeba ustalac, byle madrze i nie od czapy - jak przyklad powyzszy z kapiela. co ma dzisiejsza kapiel, do jutrzejszej jazdy? no chyba ze na basen, w sensie, ze brudasow nie wpuszczajawink
                • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 20:50
                  dagmara-k napisała:

                  > jest co innego ustapic czasem, np w niedzielny powolny poranek, a co innego ust
                  > epowac pol drogi do sklepu i isc godzine, bo taki ladny zuczek szedl
                  Bez sensu. Sama się zatrzymam i żuczka pokażę, bo taki ładny.


                  > nie zapedzajmy sie z tym niekaraniem.
                  Nie zapędzam się. Jestem do tego przekonana bo to działa.

                  > powyzszy z kapiela. co ma dzisiejsza kapiel, do jutrzejszej jazdy? no chyba ze
                  > na basen, w sensie, ze brudasow nie wpuszczajawink
                  Przed basenem, brudas, czy nie, i tak powinien się wykapać a tam w dodatku są prysznice. No w każdym razie moje trzyletnie dziecko to wie, a Ty nie?
                  • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 22:46
                    A jak Ci to 3-letnie dziecko oświadczy, że się dziś nie wykąpie i tak przez miesiąc, a przed wejściem na basen też się nie wykąpie, to jak sobie poradzisz?Rozumiem, że będziesz ulegać w strachu, żeby się bidulek nie zestresował? Już widzę dorosłego Jana, no mam wizję normalnie smile
                    • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 08:03
                      naomi19 napisała:

                      > A jak Ci to 3-letnie dziecko oświadczy, że się dziś nie wykąpie i tak przez mie
                      > siąc, a przed wejściem na basen też się nie wykąpie, to jak sobie poradzisz?Roz
                      > umiem, że będziesz ulegać w strachu, żeby się bidulek nie zestresował? Już widz
                      > ę dorosłego Jana, no mam wizję normalnie smile
                      Mówisz tak jakbyś sądziła, że kiedy dziecko mi mówi, że się nie wykapie, to ja od razu odpowiadam: dobrze. Tak nie jest. A gdyby nie chciało się wykąpać przed basenem wrócilibyśmy do domu. 12 PLN (wejście na basen) nie majątek a lekcja bezcenna.
                      • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 08:12
                        O, czyli jednak zmieniasz front, a dziecko karzesz. No i całe szczęście, bo takie rozpieszczone dzieci wcale nie są fajne, a dorośli jeszcze gorsi.
                        • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 10:11
                          naomi19 napisała:

                          > O, czyli jednak zmieniasz front, a dziecko karzesz.
                          Nie. Nie karzę. Naprawdę nie znajdujesz nic pomiędzy pozwalaniem na wszystko a karaniem?
                      • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 10:10
                        joshima napisała:
                        >A gdyby nie chciało się wykąpać przed
                        > basenem wrócilibyśmy do domu. 12 PLN (wejście na basen) nie majątek a lekcja b
                        > ezcenna.

                        Jaka lekcja? surprised?
                        Nie chcialo sie wykapac i sie nie wykapalo? Mamusia podkulila ogonek i wrocila do domku z dzieciakiem.

                        W przyszlosci jak nie bedzie chcialo zmienic bucikow do szkolki to tez zabierzesz dzieciaczka do domku w ramach kary?
                        • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 10:16
                          hanalui napisała:

                          > Jaka lekcja? surprised?
                          Lekcja ponoszenia odpowiedzialności za swoje decyzje. Skoro nie chcesz się wykąpać przed basenem nie możesz robić tego co lubisz, czyli bawić się w wodzie.

                          > W przyszlosci jak nie bedzie chcialo zmienic bucikow do szkolki to tez zabierze
                          > sz dzieciaczka do domku w ramach kary?
                          Nie zabiorę dziecko do szkoły bez butów. Już to ćwiczyłam i nie sądzę, żeby było potrzeba jeszcze raz. Nogi zmarzły a dziecko zrozumiało, że buty to konieczność a nie widzimisię mamy.
                          • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 12:41
                            joshima napisała:

                            > hanalui napisała:
                            >
                            > > Jaka lekcja? surprised?
                            > Lekcja ponoszenia odpowiedzialności za swoje decyzje. Skoro nie chcesz się wyką
                            > pać przed basenem nie możesz robić tego co lubisz, czyli bawić się w wodzie.

                            A czemu zakladasz ze basen to akurat zabawa? Moze to konieczna gimnastyka korekcyjna na kregoslup, stawy biodrowe na ktora sa przeznaczoni odpowiedni terapeuci w danym czasie i jest koniecznosc tego dzieciecia na basenie.

                            Jakos dziwnie za kazdym razem zakladasz ze za wszystkim stoi zabawa i najwyzej zabawy nie bedzie. A zycie to raczej szereg koniecznosci niz zabaw: nie bedziesz sie wlekla z dziecieciem w nieskonczonosc ogladajac zuczki, jezdzila tam i z powrotem winda, bo sie spoznisz do pracy, na pociag, na umowiona wizyte. Nie wyjdziesz tez jakos sporo wczesniej bo to znaczy ze bedziesz musiala budzic dzieciaka sporo wczesniej, a co pociaga ze i klasc spac sporo wczesniej.
                            Twoje urocze dzieciatko nie bedzie chcialo wejsc pod prysznic, wiec zgodnie z tym co mowisz tracisz zajecia ktore sa istotne dla zdrowia, czesto gesto wyczekane, pokrywane z NFZ np.
                            Dziecko marznie w nogi, moze sie rozchorwac a co za tym pociaga dla ciebie koszty na lekarstwa, byc moze koszty jezdzenia na pogotowie lub prywatnego lekarza, badan, powoduje dysorganizacje, bo musisz sie zajac chorym dzieckiem, a akurat mialas bardzo wazne spotkanie..itd, itp

                            Zgodnie z przykladami raczej konsekwencje swojej niemocy wychowawczej ponosisz w zdecydowanej mierze ty, a dziecieciu to lata zwisa i powiewa czy bedzie chore, czy bedzie miec krzywy kregoslup oraz czy nie zdazysz
                            • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 18:04
                              hanalui napisała:

                              > A czemu zakladasz ze basen to akurat zabawa?
                              Dla mojego dziecka zabawa. Chodzi tam bo chce i chodziłaby częściej niż ja mogę. Znam swoje dziecko i wiem, że jest to dla niego atrakcja.

                              > Jakos dziwnie za kazdym razem zakladasz ze za wszystkim stoi zabawa
                              Ja nic nie zakładam. Znów masz kłopoty z czytaniem. Ja się odnoszę wyłącznie do sytuacji w jakiej mogę znaleźć się ze swoim dzieckiem. Tymczasem Ty piszesz w sumie nie wiadomo o czym, co po raz kolejny świadczy u tym że zupełnie nie rozumiesz co jest napisane.

                              > nie bedziesz sie wlekla z dziecieciem w nieskonczonosc ogladajac zuczki
                              Skąd wiesz? Jesteś mną?

                              > Dziecko marznie w nogi, moze sie rozchorwac
                              Moje nie choruje z tak błahego powodu jak zmarznięte stopy.

                              > Zgodnie z przykladami raczej konsekwencje swojej niemocy wychowawczej ponosisz
                              > w zdecydowanej mierze ty
                              Zaczynam podejrzewać, że wiesz o mnie coś, czego ja nie wiem. A poza tym to co napisałeś to stek bzdur.
                              • hanalui Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 21:10
                                joshima napisała:

                                > hanalui napisała:
                                >
                                > > A czemu zakladasz ze basen to akurat zabawa?
                                > Dla mojego dziecka zabawa. Chodzi tam bo chce i chodziłaby częściej niż ja mogę
                                > . Znam swoje dziecko i wiem, że jest to dla niego atrakcja.

                                I rozumiem ze do przykladu gdzie dana rzecz jest koniecznym obawiazkiem juz nie potrafisz sie juz odniesc...czyzbys nie miala pomyslu jak rozwiazac taka sporna sytuacje?
                                A...wiem...ustapic tongue_out...
                                >
                                > > Jakos dziwnie za kazdym razem zakladasz ze za wszystkim stoi zabawa
                                > Ja nic nie zakładam. Znów masz kłopoty z czytaniem. Ja się odnoszę wyłącznie do
                                > sytuacji w jakiej mogę znaleźć się ze swoim dzieckiem.

                                Tia...i rozumiem ze obowiazkowe wydarzenia w twoim zyciu nie wystepuja, nigdzie sie nie spieszysz....tiaaa....a swistak siedzi i zawija sreberka
                                >
                                > > nie bedziesz sie wlekla z dziecieciem w nieskonczonosc ogladajac zuczki
                                > Skąd wiesz? Jesteś mną?

                                Tia....a swistak....
        • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 10:13

          Bo to rodzice ustalają pewne zasady np dotyczące higieny ciała tj mycia rąk, zębów, kąpieli, mycia włosów nie dziecko. Rodzic, który nie potrafi sobie poradzić w tej kwestii z małym dzieckiem, tym bardziej nie poradzi sobie z nastolatkiem.
          Jeżeli ja ustaliłam zasady, że trzeba się myć, bo w innym wypadku jesteśmy brudni, brzydko pachniemym psują nam się zeby, a włosy kleją,, to dziecko ma obowiązek to robić i już. To samo z nauką, sprzątaniem itd
          Oczywiście jak raz na jakiś czas się nie umyje czy nie posprząta, to nic się nie dzieje, dzieci tez muszą mieć trochę luzu, ale zasady zasadami.
          Dzieci próbują naginac te zasady i to jest normalne. Moja potrafi 4 razy dziennie prosić o gry i bajki. Pozawalam 1 raz na określoną ilość czasu. Jeśli się buntuje (nie ładnie prosi- wtedy mogę ulec) i krzyczy wtedy mówię- to nie oglądasz w ogóle.
          • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 15:27
            naomi19 napisała:

            >
            > Bo to rodzice ustalają pewne zasady np dotyczące higieny ciała tj mycia rąk, zę
            > bów, kąpieli, mycia włosów nie dziecko. Rodzic, który nie potrafi sobie poradzi
            > ć w tej kwestii z małym dzieckiem, tym bardziej nie poradzi sobie z nastolatkie
            > m.
            Nie przesadzaj. Nikt nie umrze, jak się raz na jakiś czas nie wykąpie. A ustępując czasem dziecku pokazujesz mu jak to się robi i możesz się spodziewać, że ono też czasem bez walki będzie potrafiło ustąpić. Naprawdę uważam, że można w kwestiach mało istotnych czasem ustąpić. Upór rodzica uczy dziecko uporu.
            • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 22:40

              Nigdzie nie napisałam, że dziecko umrze (!), jeśli go raz nie wykąpiesz. Sama pisałam o odstępstwach od ZASAD, które jakieś muszą być i są ustalane przez rodziców, w ewentualnym porozumieniu z dzieckiem.
              Co innego raz na jakiś czas ustąpienie dziecku a co innego nieporadność wychowawcza i ustępstwa z powodu strachu (że dziecko będzie krzyczeć, bić, płakać).
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 08:06
                naomi19 napisała:

                > Co innego raz na jakiś czas ustąpienie dziecku
                A o czym ja piszę. Ustępuję dziecku raz na jakiś czas i nie uważam się za nieporadną wychowawczo. Mam wrażenie, że nie za bardzo sobie radzisz z czytaniem, skoro wyciągasz takie wnioski.Nie boję się płaczu dziecka czy jego stresu. Po prostu wiem kiedy awantura jest bez sensu i można jej uniknąć. I wtedy to robię. Nie tylko ze względu na dziecko. Sama też nie lubię się bez sensu szarpać.
              • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 08:08
                A poza tym dyskusja z kimś, kto najpierw przekręca czyjąś wypowiedź a potem z nią polemizuje (tak właśnie rozmawia się z Tobą), tylko z pozoru jest zabawna. W sumie jest bez sensu.
                • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 08:13
                  Czyli znowu zmieniasz zdanie w kwestii kar i ustępstw. To się zmienia w zależności od dnia i humoru?
                  • joshima Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 23.02.12, 10:16
                    naomi19 napisała:

                    > Czyli znowu zmieniasz zdanie w kwestii kar i ustępstw. To się zmienia w zależno
                    > ści od dnia i humoru?
                    Nie, ja nie zmieniam zdania, to Ty masz problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego.
    • naomi19 Re: w jaki sposób i za co karzecie swoje dzieci? 22.02.12, 10:08
      4 lata.
      Klapsy na koncie- 0
      Podniesienie głosu na dziecko- kilka-kilkanaście razy (nie mylić z wrzaskami)
      Kara w postaci zakazu oglądania bajek cały przez 1 dzień- raz
      Prośba o to, aby wyszła z pokoju i poszła do swojego, do czasu, aż po nią przyjdę- kilka- kilkanaście.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja