mayflower82
20.02.12, 15:13
Same przy stoliku, na krzesełku do karmienia czy na Waszych kolanach? Samodzielnie jedza czy sa karmione lub dokarmiane miedzy wierszami przez mame?
Pytam bo zainspirowana jestem krytyką mojej mamy, ktora z reszta strasznie mnie wkurzyla. Moje dziecko jak gdzies jest w gosciach niechetnie je tzn zje pare kesow i odchodzi (mysle ze jest zainteresowane czyms innym). Wczoraj u mamy posadzilam go na swoich kolanach dalam lyzeczke sama wzielam druga, on troche sie bawil zupa troche jadl a ja w miedzy czasie mu dawalam swoja lyzeczka. Zjadl niewiele i poszedl do zabawy. Matka mnie skrytykowala ze tej i tej dziewczyny dziecko to jak tylko zaczelo siedziec to sadzala je na stoleczku przy malym stoliku i jadlo rekami czym moglo ale zjadlo i teraz nie ma problemu z jedzeniem. Wkurzylo mnie to bo to juz nie pierwsza uwaga mojej matki ktora zmierza do tego ze nie rozbudzilam w dziecku zainteresowania czy milosci - nie wiem, do jedzenia i nie pierwsze porownanie mojego dziecka z dzieckiem tej mega ambitnej laski.W domu maly zrezygnowal z krzeselka do karmienia i je sam albo na moich czy niani kolanach albo przy ławie w salonie. Z Zupa mu pomagamy, je roznie raz caly talerz raz niewiele. wg mnie spoko , nie wyglada na zabiedzonego. Sporo rzeczy nie lubi, ma tez fazy jednego dnia wyławia z zupy groszek bo mowi ze nie lubi a za pare dni zjada wszystko równo albo przez miasiac nie tknie banana a przez nastepny sie nim delektuje.
Mam do was pytnie, jak wasze dzieci jedza? Zjadaja swoje porcje? Chetnie przychodza na obiad? ja mojego jak wolam to czesto przychodzi a niekiedy musze go zbierac po drodze bo ze smiechem ucieka.
Dołuja mnie takie uwagi ale intuicja mi podpowiada ze powinnam to olac z gory na dol bo dziecko jest ok, grzeczne w granicach rozsadku, od pol roku odpieluchowane, mowi wszystko, zna kolory, wie mnostwo rzeczy wiec w nosie mam uwagi.
Co Wy o tym sadzicie?