kizia_mizia_pl
13.04.12, 15:37
Wiem, że poruszany juz był tu ten temat, ale może komuś przyjdzie do głowy jakaś nowa rada...moja 2-latka jest pogodną, dobrze rozwijającą się dziewczynką, dużo mówi, czasem się złości, ale nie jakoś tak nie do wytrzymania. Głownie w domu przebywa ze mną (mamą

), tata spędza z nią także sporo czasu, kiedy wróci z pracy. Spotykamy się też z rodziną, w tym z kuzynami w wieku ok. 1-2 lata. Chodzimy też do sali zabaw, gdzie są dzieci. I tu jest problem - od ok. 3 miesięcy bije inne dzieci, nawet zdarza się jej ugryźć. Mnie i męża też zdarzało jej się wczesniej bić, ale mowilismy stanowcze nie i odnosilismy dalej od nas i po jakims czasie przeszło. A tutaj nie. Mowię, że dzieci to boli, ze nie wolno i itp., ale i tak je bije, nawet jesli akurat nie zabieraja jej zabawek. Odnoszenie lub przejscie gdzies dalej nie odnioslo skutku.
Dodam, że absolutnie nie bijemy jej, zadnych klapsow, oczywiscie zdarza mi sie podniesc na nią glos, ale nie często, nie ma tez w domu awantur.
W tym momencie nie moge sie z corka ruszyc tam, gdzie sa inne osoby z dziecmi...niektorzy juz sie krzywo na nas patrza, a mi jest glupio i przykro, mimo ze wiem, ze nie jest to zachowanie, ktorego sie gdzies nauczyla a zwlaszcza wynikajace ze "zlych wzorcow"...Jak wy sobie radzicie z takim zachowaniem?