Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieniło??

25.04.12, 10:04
Kurcze oświećcie niedoświadczoną matkę, bo już sam nie wiem wink
Czy coś się zmieniło w standardach zabawy dzieci a ja przegapiłam?
Kilka dni temu jak byłam z dziećmi na spacerze, na ulicy w asfalcie znaleźliśmy jak to na Polskich drogach bywa, dużą i głęboka dziurę pełna wody. Cała trójka od razu kucnęła dookoła i wrzucali do niej małe kamyki, listki które później były topione, grzebały w niej (woda była brudna oczywiście). Zabawa trwała z dobre 30 minut. Przez ten czas mijało mnie kilka matek z dzieciakami. Wszystkie przy mijaniu nas patrzyły na mnie jak na dziwaczkę, że stoję i patrze jak dzieci grzebią i babrzą się w brudnej dziurze. Jedna to prawie mnie wzrokiem zabiła bo jej dziecko tez do tej dziury chciało a ona nie pozwalała bo przecież wyszła na spacer a nie się "babrać". Wczoraj z kolei poszliśmy do parku i dzieciaki wspinały sie na pochylone drzewo. I znów mrożące spojrzenia spacerujących rodziców. Oczywiście ich dzieciaki jak widziały moje na drzewie, też chciały i znów nie fajnie bo dzieciak chce na drzewo a mama go z wózka wypuścić nie chce(bo się wybrudzi, bo po drzewach niebezpiecznie itd.) A jak juz mój najstarszy z tego drzewa spadł i zaczał płakac i akurat obok 2 matki z wózkami przechodziły to komentarzom końca nie było.
Tak wiec proszę o jakąś aktualną listę dziecięcych zabaw.
W czasach kiedy ja byłam dzieckiem, to brudziło sie w kałużach, siadało na ziemi, chodziło po drzewach, jadło maliny z krzaka, biegało z patykiem, kopało w piachu. Z komentarzy i dezaprobaty okolicznych rodziców domniemam że cos sie w tym względzie zmieniło.
    • jul-kaa Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:09
      Nie wolno się babrać, brudzić, chodzić na własnych nogach, włazić na drzewa, grzebać w ziemi, tarzać po trawie, skakać po kałużach, zbierać kamyków do kieszeni, szorować kolanami po drodze, zbierać kwiatków, łazić po łące. Naprawdę tego nie wiesz? Wolno grać w rozwijające gry na komputerze i oglądać filmy edukacyjne.

      A tu jest link to rzeczy, na które wbrew słowom badaczy też nie powinnaś pozwalać:
      www.edziecko.pl/rodzice/56,79361,11595730,50_rzeczy__ktore_twoje_dziecko_powinno_zrobic_zanim.html
      • good.energy Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:27
        Super lista! Możemy jeszcze dopisać trochę rzeczy smile
      • anel_ma Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:33
        he, he, wiekszość juz mamy zaliczone z prawie 4 latką, do boulderingu jeszcze troche poczekamy, ale geocaching uprawia od urodzenia big_grin
        • joshima Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 17:03
          anel_ma napisała:

          > geocaching uprawia od urodzenia big_grin
          A tak. To świetna zabawa.
    • budzik11 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:17
      Ja mieszkam na wsi i moje dzieci bawią się tak samo, jak ja w ich wieku. Łażą po rowach i zaroślach, taplają w kałużach, biegają z parasolką i w kaloszach po deszczu, rysują kolorową kreda po kostce brukowej, gotują zupki i pieką ciasta z błota, dekorują to kwiatkami i kamyczkami, plotą wianki z (brudzących!) mleczy itp..
    • anszetka Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:37
      Mysle ze w tym wzgledzie niewiele sie zmienilo od naszych czasow. Dzieci dalej bawia sie "dziko" jak sa puszczone samopas i rodzice nie widza bo siedza sobie spokojnie w domu big_grin
      Spacer z rodzicami to -w wiekszosci przypadkow- co innego, niz samodzielne wyjscie na podworko z kolega czy kolezanka. Dzieciaczki sa wtedy elegancko ubrane i maja grzecznie spacerowac za reke czy jechac w wozku, a kazda proba skoku w bok konczy sie przywolaniem do porzadku. Bo co by ludzie pomysleli, czy nie daj Boze powiedzieli, gdyby zobaczyli takie wysmarowane blotem, niegrzeczne dziecko? smile
      Wydaje mi sie jednak ze dzieci beda duzo zdrowsze, szczesliwsze, bogatsze w doswiadczenia gdy pozwoli im sie na takie prymitywne=tworcze zabawy. A zeby bylo jeszcze zabawniej i zeby bylo co wspominac warto pobawic sie tak z naszymi dziecmi
      • jul-kaa Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 11:11
        To zależy, gdzie się mieszka. Ja mieszkam w Warszawie i rzeczywiście tu nie za bardzo jest mozliwość, zeby dziecko puszczać samo na dwór, często nie ma miejsc, gdzie mogło by się bawić w błocie. Koło nas bliziutko jest park, ale tam dziecko może się jedynie grzebać w psich kupach, których leży warstwa. Na to jednak nawet moje wyluzowanie nie pozwala wink
        Grzebanie w błocie realizuje w Łazienkach i innych zamkniętych dla psów parkach oraz we własnym ogródku smile
        • ma_niusia Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 11:46
          Lista wspaniała, stopniowo ją realizujemy smile
          Mój tam robi co chce, a na spojrzenia dziwnych matek odpowiadam takim samym spojrzeniem, lub współczującym wzorkiem taksuję ich biedne dzieci, które nie mają radości życia, ciekawości świata i wyjdą z domu nie nauczone jak NAPRAWDĘ wygląda świat, który poza tym, że jest wspaniały, to jest też brudny i niebezpieczny.

          jul-kaa - wydaje mi się, że chyba mówisz o "naszym" parku wink Tak, psich kup w nim dużo, ale Młody mój od małego nauczony totalnego obrzydzenia dla psich kup, omija je szerokim łukiem, za to chowa się po krzakach, wspina na drzewa, babrze w błocie, zbiera patyki, karmi kaczki, rzuca kamyki i co tam jeszcze chcesz wink
    • melancho_lia Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:43
      Moi też się babrzą w błocie, skaczą po kałużach, rzucają kamyki, listki, drewienka i co tam znajdą. I też ludzie dookoła patrza na nas jak na dziwolągi. Teksty typu "nie wchodź tam bo nie masz kaloszy"- to po kiego zabierasz dzieciaka na spacer po deszczu?
      Co ciekawe większość dzieci patrzy z wyraźną zazdrością na te "prymitywne i brudzące" zabawy...
    • mw144 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:46
      Takie czasy, sąsiad po opiekę społeczną chciał dzwonić, bo moje dziecko jeździło po ogrodzie rowerem W CZASIE DESZCZU!!! Straszność!!!
    • koza_w_rajtuzach Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 10:53
      Naprawdę widzisz te mrożące spojrzenia? smile.
      Ja mieszkam na uboczu miasta, w sumie niedużego miasta (25 tys. mieszkańców). I jak idę na miasto, to po drodze jest taka uliczka, na której są 4 bloki i w sumie jeżdżą tam autami tylko mieszkańcy tych bloków, bo ulica nigdzie dalej nie prowadzi. Blisko jest strumień, rzeka, klepowisko na którym zawsze są kałuże i w tych blokach mieszkają dzieci, które wychodzą bez opieki lub z niewielką opieką gdzieś tak od około 4-ego roku życia. Zawsze widzę grupki dzieciaków w różnym wieku. Ich głównym zajęciem jest bawienie się w kałużach, robienie tam w strumieniu, wrzucaniu do strumienia różnych śmieci i chodzenie po opuszczonym domu na przeciwko. Mam wrażenie, że w tym miejscu czas się zatrzymał, bo dzieciństwo tych dzieciaków wygląda podobnie jak i nasze gdy byliśmy dziećmi. Nie jest tam do końca bezpiecznie, bo i blisko rzeka, a żeby zejść do strumienia, to trzeba iść mocno na dół i można się poślizgnąć i wpaść tam (z tym, że to groźne nie jest raczej, ale przemoczyć się można). Moje dzieci też się tam czasem bawią, lubimy tam chodzić w deszcz, ubieramy kalosze, dzieciaki taplają się w kałuży itd., z tym, że moje dzieciaki pod moją opiekę, 6-latkę w sumie mogłabym tam samą wypuścić, ale ona nie ma ochoty poznać tych dzieci i pół godziny zabawy tam z bratem ją satysfakcjonuje..
      • kanga_roo Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 12:59
        no cóż, moje ostatnio po zabawie w kałużach suche miały tylko majtki. może nie każdemu uśmiecha się prać w tygodniu dwa komplety odzieży, z kurtkami i wyściółką kaloszy włącznie. choćby z tego powodu, że nie ma gdzie tego wszystkiego wysuszyć smile
        to samo dotyczy wszelkiego pełzania, łażenia na kolanach itd. jeśli dzieciak ma spodnie nówki za 50 zł lub więcej, zdzieranie ich na betonie czy piachu, tudziez trwałe brudzenie trawą może rodzicowi nie odpowiadać. z tego powodu mój starszak nosi głównie spodnie z second handu, ale niestety, nie wytrzymują długo tak intensywnego użytkowania.
        chyba się starzeję, bo jakkolwiek rozumiem potrzebę dzieci, aby badać świat nie bacząc na straty materialne, i opzwalam im na to, to coraz mocniej mnie to wkurza.
        • 1maja1 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 21:32
          kanga_roo napisała:

          > no cóż, moje ostatnio po zabawie w kałużach suche miały tylko majtki. może nie
          > każdemu uśmiecha się prać w tygodniu dwa komplety odzieży, z kurtkami i wyściół
          > ką kaloszy włącznie. choćby z tego powodu, że nie ma gdzie tego wszystkiego wys
          > uszyć smile
          > to samo dotyczy wszelkiego pełzania, łażenia na kolanach itd. jeśli dzieciak ma
          > spodnie nówki za 50 zł lub więcej, zdzieranie ich na betonie czy piachu, tudzi
          > ez trwałe brudzenie trawą może rodzicowi nie odpowiadać. z tego powodu mój star
          > szak nosi głównie spodnie z second handu, ale niestety, nie wytrzymują długo ta
          > k intensywnego użytkowania.
          > chyba się starzeję, bo jakkolwiek rozumiem potrzebę dzieci, aby badać świat nie
          > bacząc na straty materialne, i opzwalam im na to, to coraz mocniej mnie to wku
          > rza.

          istnieje cos takiego jak nieprzemakalne spodnie, polecam.
          • kanga_roo Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 21:54
            a one są samoczyszczące, czy zamiast wrzucenia odzieży do pralki mam seans z gąbką i ciepłą wodą?
            poza wszystkim opisywane przeze mnie zdarzenie miało miejsce w sezonie zimowym, stąd prania sporo smile
            • 1maja1 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 23:47
              kanga_roo napisała:

              > a one są samoczyszczące, czy zamiast wrzucenia odzieży do pralki mam seans z gą
              > bką i ciepłą wodą?
              > poza wszystkim opisywane przeze mnie zdarzenie miało miejsce w sezonie zimowym,
              > stąd prania sporo smile

              te ktore nosil moj syn po prostu wrzucalam do pralki, bez poprzedniego czyszczenia ich, jakos szczegolnie czesto to nie bylo, przez okres zimowy moze jakies 2 razy, bo nosil je gl w przedszkolu, tam na placu zabaw nie tarzali sie w blociewink. ale takie spodnie to nawet mozna sekunde pod biezaca woda przeplukac jesli blota na nich sporo.
            • night_irbis Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 28.04.12, 23:01
              Od kilku lat kupuję spodnie nieprzemakalne - i po deszczowym spacerze z zaliczeniem wszelkich błotnych kałuz po drodze wystarczy opłukać te spodnie w zlewie pod bieżąca ciepłą wodą. Swoja drogą - pranie w pralce właśnie nie polecam - większość impregnantów niszczy się pod wpływem mocnych środków piorących i środków do zmiękczania tkanin.

              Wracając do głównego tematu - mieszkam na gęsto zaludnionym osiedlu blokowców. Podczas słonecznej pogody dzieci na placach zabaw - setki. Wystarczy, że jest poniżej +15 - i nie ma już prawie nikogo. Podczas deszczu - sztuk jeden - moja. Ale akurat ze strony przechodniów spotykam się głównie z zachwycającą aprobatą takich spacerów. Łącznie z zastanawianiem się na głos "a może i ja bym swojej córce takie kalosze i spodnie kupiła"?
    • jestem_fajnou_mamou mam inne spostrzeżenia 25.04.12, 13:13
      Eee, mam zupełnie inne spostrzeżenia, moje dzieciństwo przypadło na lata '80 i nie mogłam się brudzić, łazić po drzewach bo dziewczynkom nie wypada.
      Większość moich rówieśników pamięta, ze nie mogli się brudzić, nawet ostatnio na rodzinnej imprezie jak mój i bratanki się umorusali to dziadkowie i ciotki wspominały, ze dzisiaj dzieci mają dobrze, mogą się brudzić i rodzicom nie przeszkadza, bo łatwo wyprać, można bez problemu kupić nowe. A my musieliśmy być ciągle ostrożni, żeby nie wybrudzić i nie zniszczyć ubrań, które było ciężko dostać i jeszcze trzeba było dbać o nie, żeby dla młodszego rodzeństwa / kuzynostwa starczyło.

      Oczywiście są pedantki, które nie pozwalają dzieciom się męczyć czy brudzić, ale takie były zawsze i będą. Na placu zabaw raczej babcie za dziećmi krzyczą: nie biegaj bo się spocisz; nie idź tam bo się ubrudzisz; nie kręć się bo ci się w głowie zakręci...etc, niż matki.
      • joshima Re: mam inne spostrzeżenia 25.04.12, 18:39
        jestem_fajnou_mamou napisała:

        > Eee, mam zupełnie inne spostrzeżenia, moje dzieciństwo przypadło na lata '80 i
        > nie mogłam się brudzić, łazić po drzewach bo dziewczynkom nie wypada.
        Wtedy to rzeczywiście ciężko było rzeczy doprać, bo w sklepach nie było dobrych proszków (czasem nie było wcale) a kupić pralkę, nawet Franię to też często był problem. No i kupić ciuchy to też był często nie lada wyczyn.
      • leneczkaz Re: mam inne spostrzeżenia 29.04.12, 10:59
        Bo to nie o lata chodzi a o podejście rodziców. Ja się taplałam jak chciałam mimo, że byłam dzieckiem ubranym chyba najlepiej w mieście.
    • dzoaann Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 16:55
      eee, mieszkasz w dziwnej okolicy i tyle. Moja corka z cala brygada starszych i mlodszych bawila sie wczoraj w budowanie szalasu, w deszczu tez sie bawi, po kaluzach skacze, a ja zadnych spojrzen, czy komentarz nie doswiadczam. Dzis siedzimy w domu, ale ulewa okropna i wiatr bardzo silny, malo przyjemnie na dworze. Jesli sie ciut uspokoi pod wieczor to wyjdziemy na kaluzesmile
    • joshima Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 16:59
      eps napisała:

      > znaleźliśm
      > y jak to na Polskich drogach bywa, dużą i głęboka dziurę pełna wody. Cała trójk
      > a od razu kucnęła dookoła i wrzucali do niej małe kamyki, listki które później
      > były topione, grzebały w niej (woda była brudna oczywiście). Zabawa trwała z do
      > bre 30 minut. Przez ten czas mijało mnie kilka matek z dzieciakami. Wszystkie p
      > rzy mijaniu nas patrzyły na mnie jak na dziwaczkę, że stoję i patrze jak dzieci
      > grzebią i babrzą się w brudnej dziurze. Jedna to prawie mnie wzrokiem zabiła b
      > o jej dziecko tez do tej dziury chciało a ona nie pozwalała bo przecież wyszła
      > na spacer a nie się "babrać".
      To proste. Ja już dawno doszłam do wnioski, że pralka automatyczna to w Polsce ciągle jest towar luksusowy dostępny tylko dla nielicznych/ Dlatego taka ogromna rzesza dzieci ma permanentny zakaz brudzenia się.

      Osobiście uważam, że babranie się w kałuży to jedna z fajniejszych zabaw. Podobnie jak tarzanie się w liściach jesienią.


      > Tak wiec proszę o jakąś aktualną listę dziecięcych zabaw.
      Z naszych ulubionych. Bełtanie wody w kałużach nogami zaopatrzonymi w gumiaki. Przejeżdżanie po kałużach rowerem. Pieczenie ciasta z błota i chwastów.
    • mikams75 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 20:03
      wiesz, to zalezy po co sie z domu wychodzi - bywa, ze celem jest wizyta u kogos, u lekarza itp. i jak po drodze jest kaluza to tez zabraniam sie wytaplac choc dziecko ma dzika ochote a ja nie mam czasu ani ciuchow na zmiane.
      Innym razem jak idziemy na spacer to zakladamy odpowiednie ciuchy i niech sie tarza do woli. Zreszta w przedszkolu ma duzo mozliwowsci niekontrolowanego taplania sie w czym chce.
      • paliwodaj Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 21:59
        sytuacja przypomina mi moich sasiadow Amerykanow, maja 2 coreczki - 9 i 6 lat.
        Dziewczynki nie uprawiaja takich zabaw. Raz przechodzac do nas przez moja rabate z kwiatami , obejrzaly sie na matke i krzyknely " Mamo, tu jest brudno!", matka odkrzyknela rabata ma w porywach 1 metr szerokosci.
        Gdy moje ubrudzone jak nieboskie stworzenia wracaja ze spaceru, one raz szeptaly cos matce na ucho, zapytalam czy cos sie stalo, a matak na to ze nic takiego, one mowia ze A. ma ubrudzona bluzke.
        Na swoim ogrodzie maja lekka wydeptana sciezke do swojej hustawki, wychodza tylko do hustawki na chwile , jezeli sa czasami w domu i nie maja zajec dodatkowych po poludniu, wracaja ta sama sciezka.
        Wogole wydaje mi sie ze przewalone takie "sterylne " dziecinstwo
      • batutka Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 25.04.12, 22:00
        Przypomniała mi się historia sprzed paru miesięcy (jakoś tak na jesieni). Był deszczowy dzień, więc założyłam moim córkom kalosze. Szłyśmy rano do przedszkola. One bardzo chciały skakać po kałużach, ale im nie pozwoliłam na to, ponieważ nie chciałam, aby doszły do przedszkola całe mokre. Oczywiście mogły chodzić po kałużach. Obiecałam im,że jak będziemy wracać po południu do domu, to będą mogły skakać po tych kałużach ile wlezie.
        No i tak się stało.
        Jak wracałyśmy, skakały po każdej kałuży, woda pryskała na boki, spodnie mokre wink.
        W końcu wskoczyły do błotnej kałuży i tam zaczęły swoje harce.
        I właśnie kilka osób, które obok nas przechodziły, były mocno zdziwione,że pozwalam dzieciom na taką zabawę. Jeden pan zatrzymał się obok nas i z niedowierzaniem zapytał się mnie czy widzę co moje dzieci robią i że się zamoczyły i co to będzie jak się przeziębią i w dodatku takie ubranie brudne wink
    • noemi29 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 26.04.12, 00:34
      Ja często słyszę od starszych ludzi:
      "oj mama będzie prała..."
      "synuś, wybrudzisz sobie spodenki..."
      "pomoczysz nóżki i zachorujesz..."

      Najzabawniejsze jest to, że my specjalnie wychodzimy poskakać po kałużach (tak, tak, ja też).
      Mały jest ubrany w kalosze, spodnie podgumowane, pelerynę, czyli w pełni wyposażony.

    • dagmara-k Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 26.04.12, 23:25
      moze docioci na imieniny albo do kosciola szli wlasnie ci co was mijali? a moze cos innego. nie wiem. moje dziecko bawi sie fajnie, wraca brudne, zjada, wysypia sie i znow do piachu/mchu/krzakow
    • kinga_owca Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 27.04.12, 08:54
      W czasach gdy ja byłam mała mama nie pozwalała mi siadać tyłkiem w piaskownicy tylko musiałam kucać, bo jak ubrała mnie w zdobytą cudem sukienkę to nie mogłam jej ubrudzić wink
      więc odbijam sobie z moim dzieckiem babrając się w kałużach teraz, no ale teraz są np. gumowe spodnie, pralki automatyczne i w razie nagłej potrzeby ciucholandy
      więc jak dla mnie czasy się zmieniły na plus

      A co do gromiących spojrzeń, to zdecydowanie gromią panie - wiek różny
      panowie natomiast przystają i patrzą z nieukrywanym zachwytem, wspominając chyba czasy dzieciństwa
      Pamiętam gdy w czasie wiosennych roztopów moje dziecię taplało się w gigantycznej błotnej kałuży, zobaczył to staruszek z laseczką i stał z błogim wyrazem twarzy chyba z 10 minut przy nas wink
    • archeopteryx Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 27.04.12, 10:26
      Moja córka, gdy odbieram ją z przedszkola, wygląda jak świnka wyciągnięta prosto z błota, a ubranie nadaje się wyłącznie do prania. Na ogródku chyba naprawdę dużo się dzieje, więc myślę, że dzieci nadal bawią się jak kiedyś... Żeby dotrzeć do samochodu musimy przejść kawałek, przedszkole jest w ścisłym centrum sporego miasta, nie zauważyłam żeby ludzie jakoś specjalnie się na nas gapili, nie słyszałam też żadnych komentarzy, że z taką brudaską pokazuję się na eleganckiej ulicy smile, zresztą mam to gdzieś co sobie pomyślą. Podobno brudne dziecko to dziecko szczęśliwe - z tego jak wygląda moja córeczka po przedszkolu wnioskuję, że musi być cholernie szczęśliwa smile)
      • eliszka25 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 27.04.12, 15:42
        to ja chyba tez zostalam daleko z tylu za obecnymi standardami, bo moje dzieciaki ze spacerow czy zabaw na podworku wracaja umorusane czasem jak nieboskie stworzenia. na dodatek ja im mowie, ze nie maja sie tym przejmowac, bo jak sie pobrudza w trakcie zabawy, to nic zlego, pralka wypierze big_grin. a zabawy w kaluzach, to przeciez najwieksza frajda. moj 2,5-latek do niedawna na kaluze mowil raj smile
    • tempera_tura Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 27.04.12, 17:28
      Bardzo dużo sie zmieniło, przede wszystkim ciągła obecność rodziców gapiących sie na zabawy dzieci...To ogranicza inwencje.
    • aagnes Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 27.04.12, 22:16
      Obawiam sie, ze zmienilo sie i to na dobre. Mieszkam na tym samym osiedlu na ktorym sie wychowalam i widze, ze nie istnieje cos takiego jak za moich czasow czyli tabuny dzieciakow bawiacych sie na podworku. Pamietacie tysiace gier zwiazanych ze skakanka, pilka, z uzyciem kredy, robienie widoczkow, a nawet gra "w noża", gumę, i bez tego wszytskiego po prostu w chowanego, podchody itp. Teraz po prostu dzieciaki primo siedza w domu, secundo rodzice po prostu boja sie puscic samopas dziecko, po trzecie maja tyle zadane, ze slecza w kółko nad ksiazkami i zeszytami. szkoda, to bylo fantastyczne, i te wrzaski: maaaamaaaaaa rzuc na loda 2 zl (czy tam iles).
      akurat te babranie w kaluzach, lisciach itp owszem odbywa sie - ale to w wykonaniu przedszkolakow, a te zazwyczaj spedzaja czas z rodzicami czy innymi opiekunami (jednak wiekszosc naprawde sie tapla w tych przyslowiowych kaluzach), ja jestem z frakcji, ze ok, ale bez przesady, natomiast moja corka jest z frakcji tych dzieci, ktore nie znaja umiaru i nigdy nie wiedza kiedy powiedziec sobie dosc, coz, szczesliwie mamy pralke automatyczna, wiec jakos to znosze.
      • eliszka25 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 27.04.12, 23:02
        no i wlasnie patrzac na mojego starszego syna (5,5) codziennie utwierdzam sie w przekonaniu, ze wybralismy bardzo dobre miejsce na wychowywanie dzieci. moj 5-latek chodzi sam do szkoly. codziennie rano zakladam mu odblaskowy kolnierz na szyje, daje calusa i mlody wedruje do szkoly. po drodze spotyka swoich kolegow/kolezanki i ida razem. po obiedzie prawie codziennie jest dzwonek do drzwi z pytaniem, czy syn wyjdzie na dwor. oczywiscie pozwalam. mlody w zawrotnym tempie zaklada buty i biegnie. czesto nie ma go w domu cale popoludnie. bawi sie ze swoimi kolegami. co chwile jakas mama z podworka wyglada przez okno lub zerka z balkonu, zeby sprawdzic czy nasze dzieciaki wciaz na podworku sa, bo biegaja cala gromada SAME. nikt nad nimi nie stoi. maja tylko powiedziane, ze na ulice nie wolno, z podworka zbyt daleko nie wolno, a jak sie chce isc do kolegi/kolezanki, to trzeba powiedziec, zeby matka nie latala po okolicy i nie szukala. o dziwo dzieciaki trzymaja sie zasad. bawia sie roznie, ale w grupie i w poblizu domow.

        dla mnie to same korzysci, bo syn ma swoja wolnosc, choc jednak kontrolowana troche, a ja nie musze sleczec godzinami na laweczce pod blokiem i gapic sie na bawiacego sie syna. jestem "mama balkonowa", ktora co jakis czas wychodzi na balkon, zeby sprawdzic, czy gdzies w poblizu nie widac jej dziecka. najczesciej wcale nie musze sprawdzac, bo bawia sie tak wesolo, ze slychac ich na cala okolice smile.

        mlodszy jeszcze troche za maly na taka wolnosc, wiec jak on chce na dwor, to i ja musze, ale 2,5-latka samego nie puszcze, a 5-latkowi nie dam pod opieke. on by sie i zajal, ale wtedy sam by sie nie pobawil z kumplami, wiec dla mnie taka opcja odpada.
        • tempera_tura Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 28.04.12, 09:26
          Gdzie jest to miejsce?

          Dla mnie to byłoby za wcześnie. Pięciolatki durne są wybitnie. Musiałabym stać na tym balkonie cały czas a to sie mija z celem.
          • eliszka25 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 29.04.12, 11:08
            to miejsce jest w szwajcarii. moj 5-latek nie jest durny raczej, bo przestrzega ustalonych zasad. jeszcze nigdy nie zdarzylo mu sie, zeby np. poszedl sam na ulice czy gdzies mi "zginal". no i ogolnie szwajcarzy raczej nie uwazaja 5-latkow za durne maluchy, skoro zalozenie jest takie, ze dzieci w wieku 5 lat zaczynaja obowiazek szkolny i do tej szkoly chodza same z odblaskowymi kolnierzami na szyjach. na poczatku tez sie balam, ale moj syn radzi sobie bardzo dobrze. nie widze powodu, dla ktorego mialabym byc jedyna matka, ktora prowadzi swoje dziecko do szkoly. robilabym mu tylko obciach.

            oczywiscie gdybym mieszkala w jakims duzym miescie, gdzie mlody musialby pokonac kilka ruchliwych ulic/skrzyzowan zanim dojdzie do szkoly, to patrzylabym na to inaczej. ale do szkoly mamy 10 minut spacerkiem, przejsc przez ulice trzeba tylko raz i nie jest to ruchliwa arteria, a kultura jazdy jest tu zdecydowanie inna, niz w polsce. kierowca, jak widzi przy przejsciu dzieci, to sie zatrzymuje i je przepuszcza. no i mieszkamy na wsi, podworko jest otoczone domami i z kazdego z tych domow co chwile wyglada ktoras mama i patrzy na wszystkie dzieci, taka mamy niepisana umowe. tez wychowalam sie na wsi i swoje dziecinstwo wspominam podobnie. dlaczego moj syn mialby miec gorzej?
            • vidy Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 29.04.12, 19:24
              To co opisujesz, to byc moze w Szwajcarii, ale gdzies na wsi albo malym miasteczku. Czytalam, ze w niektorych kantonach nie chca placic za szkolny bus i dzieci jezdzy same rowerami pare kilometrow do szkoly. Corka zaczela szkole jak miala 4 lata. I nie znam nikogo, kto puszcza dziecko samo do szkoly w miescie (w Genewie). Szczegolnie Francuzi jezdza jak szaloni, zebrzacy i napastliwi Romowie, czy narkomani w centrum miasta. Zawsze moze stac sie wypadek. A dziecko musi przejsc przez kilka ulic. Dzieci same wracaja do domow jak maja okolo 10 lat. Nawet nie pamietam czy prawo pozwala puszczac w tym wieku samo dziecko na ulice.
              • eliszka25 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 29.04.12, 19:59
                no przeciez napisalam, ze gdybym mieszkala w duzym miescie, to wygladaloby to inaczej. poza tym czesci francuskiej do niemieckojezycznej w ogole nie mozna porownac pod wieloma wzgledami. ja mieszkam w zentralschweiz i w porownaniu z naszymi realiami czesc francuskojezyczna, to zupelnie inny swiat. wcale sie nie dziwie, ze 5-latki w genewie nie chodza same do szkoly. ja opisalam swoja rzeczywistosc i napisalam, ze ciesze sie wlasnie z tego, ze mieszkam akurat w tym miejscu. poza tym nie jest to jakas strasznie lokalna sprawa, bo przed rozpoczeciem roku szkolnego przeprowadzana jest zawsze zakrojona na szeroka skale akcja "du haltisch fuer mich aa", ktora ma wlasnie uczulac kierowcow na idace do szkoly 5-latki. nawet w telewizji i gazetach (np. wir eltern) oraz na bilbordach mozna spotkac to haslo, wiec nie jest to jakis ewenement wylacznie na skale naszej miejscowosci. poza tym na poczatku roku szkolnego dzieci maja lekcje z policjantem, ktory wlasnie uczy ich zachowania na drodze i przygotowuje do samodzielnego chodzenia do szkoly, wiec raczej watpie, zeby policja wspomagala niezgodna z prawem akcje. to raczej nie w niemieckojezycznej szwajcarii takie numery. takze z tcs oraz bfu dostalam poczta w wakacje odpowiednie broszurki, ktore podpowiadaly rodzicom, jak madrze przygotowac dzieci do samodzielnej drogi do szkoly, dlatego mysle, ze nie jest to nic nadzwyczajnego i spotykanego wylacznie u nas.
                • vidy Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 29.04.12, 21:36
                  Córka tez miała spotkania z policjantami, broszurki i tak nic to nie pomaga kierowcom. Pani stoi na przejściu z lizakiem, a kierowca autobusu nie zatrzymuje się i wjeżdża na pasy, gdzie są juz dzieci (rodzice chcieli go rozszarpac). I często tak się dzieje z motocyklistami. Czuje trochę strach, gdy będzie sama kiedyś chodziła ta drogą.
                  • eliszka25 Re: Współczesne zabawy dzieci. Czy cos sie zmieni 30.04.12, 09:07
                    na poczatku tez sie balam, ale zaufalam mojemu synowi i teraz ciesze sie z tego. radzi sobie bardzo dobrze i nawet, jak idziemy gdzies razem, to nie idzie slepo za mna tylko zatrzymuje sie przed przejsciem i sprawdza, czy nic nie jedzie. poza tym u nas kierowcy naprawde sie zatrzymuja. zdarzaja sie wyjatki, ale rzadko. do tego u nas najwiekszy ruch jest rano, w okolicach 6, kiedy wszyscy wyjezdzaja do pracy i wieczorem miedzy 17 a 19, kiedy wracaja. poza tym na ulicach spotkac mozna mamy z dziecmi niechodzacymi do szkoly i czasem przejedzie jakis samochod. to jednak jest roznica w porownaniu do takiego miasta, jak np. genewa. gdybym tam mieszkala, to raczej nie bylabym taka odwazna smile.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja