Nieuprzejme dzieci...

02.05.12, 09:23
Witam!
Piękna pogoda, wiec coraz więcej dzieci na placach i stąd moja obserwacja....
Skąd się biorą nieuprzejme dzieci? Które nie odpowiadają na "cześć", które nie podadzą ręki, które z krzykiem reagują na próbę wspólnej zabawy, które bez ogródek mówią "z Tobą się nie bawimy", które częstują czymś tylko wybrane dzieci itd itp...

I nie mówię o 2-3latkach, tylko o 4,5,6cio latkach.... Nie mówię o dzieciach nieśmiałych, tylko "wrednych". Nie mówię o dzieleniu się zabawkami, bo to inna kwestia.

Rodzice nie uczą? Nie tłumaczą? A najgorsze, ze nie zwrócą uwagi, ze to nie uprzejme.

Mój starszy syn jest mega kulturalny i nie musiałam włożyć w to wiele wysiłku. Wystarczy, ze wytłumaczyłam mu zasady i wg nich postępuje. Gdy widzi jakieś dziecko - zawsze się wita, kiedy ma coś do jedzenia - zawsze się podzieli, nigdy nie obraził żadnego dziecka.
Młodszy to inna bajka, bo jest specyficznym dzieckiem. Ale już na placu widzę, ze podchodzi do innych dzieci z uśmiechem, ze poczęstuje, jak coś ma...
"Boli" mnie jak widzę, ze ktoś niegrzecznie traktuje moje dziecko i robi mu się przykro.

Z jakimi dziećmi Wy macie styczność i czy reagujecie jakoś na brak uprzejmości?
    • koza_w_rajtuzach Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 09:40
      Moja córka jest także kulturalną dziewczynką, co akurat z mojej strony nie wymagało dużo wysiłku, ona ma jakąś taką naturalną i niewymuszoną kulturę osobistą, nie wyobrażam sobie tego, żeby miała być niegrzeczna w stosunku do innych dzieci, powiedzieć "z tobą się nie bawimy", nie wpuszczać na zjeżdżalnię, lub coś innego w tym stylu, tak nie postępuje, chętnie dzieli się zabawkami i jest przyjaźnie nastawiona. Za to zdarzyło jej się nie odpowiedzieć "cześć" dzieciom, których nie znała. Była jedynie zaskoczona, że ktoś kogo nie zna się z nią wita, jednak wytłumaczyłam jej, że mimo wszystko powinna odpowiedzieć. A mój 3-letni syn z kolei bardzo często do niedawna mówił, wręcz wykrzykiwał "to moje" trzymając kurczowo zabawki, co było dla mnie nowością, bo córka nigdy nie miała okresu "to moje", wręcz cieszyła się jak ktoś chciał się bawić czymś, co należało do niej, choć wyrywania nie akceptowała. Ale syn powoli wyrasta, staje się kulturalny, a jednym z najczęstszych słów przez niego używanych to "proszę" i "dziękuję", więc idziemy w dobrym kierunkusmile
      • koza_w_rajtuzach Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 09:45
        aha, a jednak mimo wszystko nie trafiamy na takie wredne dzieci. Może dlatego, że chodzimy na plac zabaw, gdzie w gruncie rzeczy wciąż te same dzieciaki przychodzą i one jakieś takie naprawdę grzeczne i kulturalne, przynoszą więcej zabawek, żeby inne dzieci też mogły się bawić... Czasem są jakieś zgrzyty, ale dziadkowie lub rodzice pilnują, kontrolują sytuacje, ale jednak są to w większości dzieci tak 2-4 letnie, w wieku mojej córki (6-latki) praktycznie nie ma dzieci, a potem to już są starsze dzieci, takie ze szkoły i one się tych mniejszych nie czepiają, mają swoje zajęcia.
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 09:49
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Za to zdarzyło jej się nie odpowiedzieć "cześć" dzieciom, kt
        > órych nie znała. Była jedynie zaskoczona, że ktoś kogo nie zna się z nią wita,
        > jednak wytłumaczyłam jej, że mimo wszystko powinna odpowiedzieć.
        I to jest naturalne smile Jednak często spotykam się z dziećmi, które "z premedytacją" nie odpowiadają "cześć" - nie są zawstydzone, tylko okazują niechęć. A mama nic. Tak jak naturalne dla mnie jest, ze jak wchodzi się do piaskownicy, to powinno się przywitać, tak naturalne powinno być odpowiadanie

        > A mój 3-letni
        > syn z kolei bardzo często do niedawna mówił, wręcz wykrzykiwał "to moje" trzyma
        > jąc kurczowo zabawki,
        No ale zabieranie zabawek, to inna bajka wink

        >Ale syn powoli wyrasta, staje się kultur
        > alny, a jednym z najczęstszych słów przez niego używanych to "proszę" i "dzięku
        > ję", więc idziemy w dobrym kierunkusmile
        Ciesze się smile A jakie spotykasz dzieci dookoła?
        • koza_w_rajtuzach Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:13
          > No ale zabieranie zabawek, to inna bajka wink

          Wiem, nie zabiera.. Ale tu nie chodzi o sam zwrot "to moje", gdy ktoś chce odebrać własność, tylko takie najeżenie się i darcie się "to moje", pomimo, że dziecko tylko się zbliża i nic nie wskazuje na to, aby chciało odebrać własność. Nie jest to kulturalne zachowanie, bo "to moje" też można w lepszy sposób powiedzieć. Bardzo mi się takie zachowanie nie podoba, ale na szczęście mu to przechodzi.. poza tym jak bawi się czyjąś zabawką, to bez problemu oddaje mówiąc "proszę", gdy dziecko domaga się jej z powrotem, więc pod tym względem super jest. Sam dzieli się zabawkami, lubi mieć tylko jedną rzecz taką tylko jego, przeważnie jest to łopatka lub patyk i bardzo pilnuje, żeby nikt mu nie zabrał tej określonej rzeczy.

          > Ciesze się smile A jakie spotykasz dzieci dookoła?

          Fajne dzieci spotykam. Pamiętam jak chodziłam z siostrą na place zabaw. Siostra obecnie ma 15 lat. Moim zdaniem wtedy dzieci były zdecydowanie gorsze i bardziej konfliktowe.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:24
            koza_w_rajtuzach napisała:

            > poza tym jak bawi się czyjąś zabawką, to bez problemu oddaje mówiąc "prosz
            > ę", gdy dziecko domaga się jej z powrotem, więc pod tym względem super jest. Sa
            > m dzieli się zabawkami, lubi mieć tylko jedną rzecz taką tylko jego, przeważnie
            > jest to łopatka lub patyk i bardzo pilnuje, żeby nikt mu nie zabrał tej określ
            > onej rzeczy.
            U mnie "problem" tego typu, że z dziećmi chętnie się dzieli - gorzej z bratem wink no ale to raczej jest w normie wink

            > Fajne dzieci spotykam. Pamiętam jak chodziłam z siostrą na place zabaw. Siostra
            > obecnie ma 15 lat. Moim zdaniem wtedy dzieci były zdecydowanie gorsze i bardzi
            > ej konfliktowe.
            Ja nie mam porównania.
    • guderianka Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 09:48
      Ja nie potrafię odróżnić na pierwszy rzut oka dziecka wrednego od niesmialego. Dzieci są rożne , a ja nie skupiam się na innych-ale na swoich. Co i Tobie radzę wink
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 09:53
        Źle mnie zrozumiałaś. Właśnie skupiam się na własnych dzieciach, bo widzę jak przykro im się robi, kiedy ktoś je nieuprzejmie potraktuje.

        To dziwne, ze nie potrafisz rozróżnić czy ktoś się kulturalnie przywita, czy nie... wink
        Podpowiem, jaka jest różnica pomiędzy nieśmiałością, a byciem wrednym - nieśmiałe dziecko nawet głowy nie podniesie, unika wzroku, a wredne patrzy prosto w oczy z zacięta miną :p
        • guderianka Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:08
          Zacięta mina i patrzenie prosto w oczy nie muszą być objawem braku kultury czy wredności-dzieci często tak robią, gdy coś im sie nie podoba, nie pasuje, nie mają na coś ochoty, są nie w humorze czy niewyspane. Dla mnie to żaden ból -dla dzieci tym bardziej. Nie przejmują sie wcale chwilowym fochem kolegi lub koleżanki tylko dobrze sie bawią-a fochmistrz często sie rozkręca i dołącza do wspólnej zabawy.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:10
            A mojemu synowi jest przykro i dlatego zaczęłam ten temat. To straszne, ze przejmuje się moim dzieckiem?
            I ja nie piszę tylko o tym, ze dziecko się nie przywita, tylko o całokształcie.
            • guderianka Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:21
              No to ja Ci piszę-nie znam calokształtu.
              I moze warto wytłumaczyc synowi, zeby sie jednak nie przejmował i nie smucił-ważne by on sie dobrze bawił ? wink
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:25
                Tłumaczę mu, ale jest bardzo wrażliwy i wszystko przeżywa wink co będzie jak dziewczyna go rzuci....?!?! wink
                • guderianka Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:27
                  OMG wink-no tak smiletragedia nie do przejścia smile
                • koza_w_rajtuzach Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:30
                  > Tłumaczę mu, ale jest bardzo wrażliwy i wszystko przeżywa wink co będzie jak dzie
                  > wczyna go rzuci....?!?! wink

                  z wiekiem stanie się odporniejszy smile.
            • k1234561 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:57
              Ja mam takiego 5-latka w najbliższej rodzinie.Zawsze i z wszystkiego niezadowolony (nawet z prezentów gwiazdkowych czy urodzinowych),z zacięta miną,patrzący z byka na wszystkich i na wszystko.Często gęsto na powitanie słyszymy : a po co tu przyszliscie?W dodatku on krzyczy a nie mówi,a jeśli już zdarza mu się coś powiedzieć to ton wypowiedzi bardzo niegrzeczny i niemiły.Ma on dwójkę starszego rodzeństwa. Mamusia wychowuje go bezstresowo i na takie odzywki i zachowania zarówno w stosunku do dorosłych jak i do innych dzieci,reaguje tylko uśmiechem,mówiąc : on jest jeszcze mały,albo Misiuniu tak nie można się odzywać,oczywiście Misiunio ma w cięzkim poważaniu co mama mówi.
              Dodam,że starsze rodzeństwo bardzo grzeczne i miłe.No i też się głupio czuję,jak staram się do Misiunia podchodzić z sercem na dłoni,a on jakąś wredną odzywkę walnie.Niestety uwagi mu zwrócić nie można bo albo sam Misiunio pokaże jeszcze gorsze zachowanie albo mama lub babcia murem za nim staną.
              Niestety są dzieci dobrze wychowane i dzieci hodowane.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:00
                Czyli nie przewidziało mi się? Są dzieci WREDNE i nie wychowane? wink
            • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:03
              malina.25 napisała:

              > A mojemu synowi jest przykro i dlatego zaczęłam ten temat. To straszne, ze prze
              > jmuje się moim dzieckiem?
              No uważaj, żebyś nie przesadziła i nie kokała nad nim za bardzo.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:15
                Tak źle, tak nie dobrze... nie obawiaj się o to.
        • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:02
          malina.25 napisała:

          > Źle mnie zrozumiałaś. Właśnie skupiam się na własnych dzieciach, bo widzę jak p
          > rzykro im się robi, kiedy ktoś je nieuprzejmie potraktuje.
          Po prostu naucz je radzić sobie z takimi sytuacjami. To jedyne co możesz i co powinnaś zrobić. Świat nie składa się wyłącznie z miłych i kulturalnych ludzi. Niestety.

          Przykre jest to, że masz taką łatwość w ocenianiu ludzi, których nie znasz. Jest jakaś nadzieja, że nie nauczysz tego dzieci?
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:20
            joshima napisała:

            > Po prostu naucz je radzić sobie z takimi sytuacjami. To jedyne co możesz i co p
            > owinnaś zrobić. Świat nie składa się wyłącznie z miłych i kulturalnych ludzi. N
            > iestety.
            Może wytłumacz mi jak radzisz sobie ze smutkiem, z poczuciem odrzucenia, z przykrością, którą ktoś Ci zrobić? Ciężko nie? A teraz wytłumacz to 4latkowi.... Domyślam się, ze z czasem stanie się bardziej twardy, a przynajmniej będę się starała go "hartować" emocjonalnie, ale na razie jest wrażliwy i nie potrafi sobie radzić ze smutkiem.zresztą nam dorosłym tez to trudno przychodzi.

            > Przykre jest to, że masz taką łatwość w ocenianiu ludzi, których nie znasz. Je
            > st jakaś nadzieja, że nie nauczysz tego dzieci?
            Mylisz się. Nie piszę o dzieciach, które widzę jednorazowo, tylko które widziałam kilkanaście razy i zawsze są niekulturalne....
            Tak - mam nadzieję, ze nauczę dzieci dostrzegać co jest kulturą, a co jej brakiem.
            • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:29
              malina.25 napisała:

              > Może wytłumacz mi jak radzisz sobie ze smutkiem, z poczuciem odrzucenia, z przy
              > krością, którą ktoś Ci zrobić? Ciężko nie?
              Nie bardzo. Mam dostatecznie mocne poczucie własnej wartości. Nie przejmuję się pierdołami. Dla mnie nieuprzejmość przypadkowo napotkanych osób to pierdoła.

              > Mylisz się. Nie piszę o dzieciach, które widzę jednorazowo, tylko które widział
              > am kilkanaście razy i zawsze są niekulturalne....
              Nie mylę się. Epitety jakimi operujesz i Twoje wypowiedzi w tym wątku rzucają nieco światła na Twój sposób traktowania ludzi.


              > Tak - mam nadzieję, ze nauczę dzieci dostrzegać co jest kulturą, a co jej braki
              > em.
              To naucz się najpierw sama, bo zrobisz im krzywdę. Moim zdaniem Ty sama nie jesteś szczególnie kulturalna.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:32
                Tak oczywiście smile Masz rację smile Pani z mocnym poczuciem własnej wartości... ehhh
      • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:01
        o dokladnie.... moja z tych niesmialych i tez nie wiem jak to jest przez innych odbierane, bo zamiast sie przywitac z kims nieznajomym to zrobi naburmuszona mine. I niby jak mialabym w tym momencie reagowac? Jak ja zaczne nagabywac przy innych to tym bardziej zamknie sie w sobie. W domu, do znajomych zachowuje sie inaczej. Po prostu witam sie sama dajac przyklad i tyle. Tlumacze na osobnosci, nie zawstydzam dzieciaka jeszcze bardziej na placu zabaw.
        Duzo tez zalezy od innych dzieci. Te bardzo smiale i narzucajace sie tez bedzie odpychac, bo po prostu zle sie czuje przy takich dzieciach.
        Nie uwazam, zeby moje dziecko bylo wredne.
        • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:09
          No ale sama piszesz, ze jest nieśmiała. Nie o takich dzieciach piszę.
          • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:18
            ja to wiem, ze jest niesmiala, inni juz niekoniecznie. Inni stwierdza, ze jest niekulturalna.
            • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:27
              Jak jest nieśmiała, to raczej nie będzie odpychała jakiegoś dziecka, albo nie będzie prowodyrem przeciwko innym... a właśnie zachowanie takich dzieci mam na myśli
              • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:54
                jak podejdzie do niej takie bardzo smiale dziecko i zacznie: chodz sie ze mna bawic, ooo tutaj, daj mi twoja zabawke, ja ci dam moja, chodz zrobimy to czy tamto, daj mie reke, chcesz herbatnika itd. Czyli niby kulturalne smiale dziecko interesuje sie moim niesmialym. A moje czuje sie za mocno nagabywane. Ze zwgledu an niesmialosc wykrztusza "nie", bierze swoja zabawke i odchodzi od tamtego dziecka. Moje albo idzie gdzie indziej, albo jesli tamto dziecko dalej wykazuje checi zabawy to idzie do mnie i mowi cichutko: nie chce sie z nim bawic.
                No jakby mamusia tamtego to uslyszala to by stwierdzila, ze moje jest niekulturalne, bo jej dziecko wykazalo duzo inicjatywy i zostalo odrzucone. Tamto dziecko moze zle sie czuc, choc z reguly takie dzieci szybko znajduja kolejna "ofiare". Moja natomiast czuje sie zbytnio osaczone i nie chce sie bawic z takimi dziecmi. Nie przekonam. Po takiej akcji moje przezywa przez kilka dni te sytuacje. Jesli nagabywacz jest wrazliwy, to tez bedzie przezywac. Dzieci sa rozne i nie zawsze pasuja do siebie.

                Owszem, niesmiale dziecko nie ma aroganckich odzywek, choc burkniecie "nie" tez bedzie niemile odebrane, nie tlucze i aktywnie nie dziala przeciwko innym, ale dzieci sa naprawde rozne i po krotkim spotkaniu na placu zabaw nie da sie ich ocenic.
                Nie dziwi mnie tez, ze rodzice nie ingeruja w kazdy konflikt przedszkolakow na placu zabaw.
                • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 12:59
                  mikams75 napisała:

                  nie zrozumiałaś mnie do końca, ale trudno wszystko dokładnie opisać wink chodzi mi o typowe "wredne" dzieci

                  > Nie dziwi mnie tez, ze rodzice nie ingeruja w kazdy konflikt przedszkolakow na
                  > placu zabaw.
                  Ale mi nie chodzi o konflikt, bo tez wkraczam w ostateczności, chodzi mi o uczenie dzieci przez ich rodziców UPRZEJMOSCI
                  • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:07
                    sa typowo wredne dzieci i tu sie z toba zgadzam, ale sa dzieci niewredne i calkiem normalne, ktore ze wzgledu na swoje zachowanie moga byc odebranie jako niekulturalne (nie przywitaja sie, nie podziela, odrzuca w zabawie, podniosa krzyk jak im cos nie pasuje).
                    Ciezko mi tez sobie wyobrazic, zeby rodzice nie uczyli uprzejmosci. Nie mowie o marginesie spolecznym, ale o przecietnych rodzinach. Skutki tlumaczenia bywaja rozne w tym wieku - co zreszta widac jak rodzice maja 2-3 dzieci, kazde wychowuja tak samo a efekty sa zupelnie rozne.
                    Co z tego, ze tlumacze mojemu dziecku, zeby mowila dzien dobry, jak ona by sie najchetniej pod ziemie zapadla zaczepiona przez sasiada?
                    Jakbys byla moja sasiadka, to bys tez stwierdzila, ze nie ucze uprzejmosci.
                    • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:13
                      mikams75 napisała:

                      > Ciezko mi tez sobie wyobrazic, zeby rodzice nie uczyli uprzejmosci.
                      Też mi ciężko, ale z obserwacji wynika, ze tak jest.

                      > Co z tego, ze tlumacze mojemu dziecku, zeby mowila dzien dobry, jak ona by sie
                      > najchetniej pod ziemie zapadla zaczepiona przez sasiada?
                      > Jakbys byla moja sasiadka, to bys tez stwierdzila, ze nie ucze uprzejmosci.
                      Nie. Wiem, jak się zachowuje dziecko nieśmiałe i wtedy możesz uczyć, a i tak musisz czekać, aż się samo przełamie smile
                      • atena12345 malina 02.05.12, 14:34
                        litości....
                        • malina.25 Re: malina 02.05.12, 14:46
                          błagaj
                      • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:30
                        zalozylas sobie, ze wszystkie zaobserwowane przez ciebie zachowania obcych dzieci wynikaja z ich wredoty. I to blad... niekulturalne zachowania dzieci moga miec rozne przyczyny, a nie tylko wredny charakter i brak wychowania.
                        Jedyne co pozostaje to oswoic z takimi sytuacjami wlasne dziecko, moze swoja postawa jakos umacniasz jego wrazliwosc i to, ze tak dlugo przezywa, moze nawet nie zdajesz sobie sprawy...
                        tak czy siak cos za latwo idzie ci przypinanie metek dzieciom rozniacym sie od twojego i co najwazniejsze nieakceptujacym twojego syna... tu lezy problem, a nie w braku kultury kilkulatkow.
                        Kilkulatki to juz maja do siebie, ze jeszcze dosc latwo okazuja niechec, a ty juz bys chciala, zeby wszyscy ze wszystkimi grzecznie sie bawili.
                        • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:01
                          dzoaann napisała:

                          > zalozylas sobie, ze wszystkie zaobserwowane przez ciebie zachowania obcych dzie
                          > ci wynikaja z ich wredoty.

                          Wcale nie założyłam, że WSZYSTKIE. Najpierw przeczytaj proszę, wszystkie moje wypowiedzi, a zrozumiesz o co dokładnie mi chodzi.
          • male_a_cieszy Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 21:29
            Ale czasami dzieci nieśmiałe gdy czują, że ktoś wchodzi z butami na ich teren reagują tak, że może być to odebrane jako niekulturalne zachowanie. Moja pięcioletnia siostrzenica wśród osób które zna zachowuje się w sposób normalny i kulturalny. Natomiast schody zaczynają się gdy zagada do niej ktoś jej nieznany. Jeżeli jest to dorosły, to mała chowa się za mamę, albo gdziekolwiek może. Raz jakiś uparty dorosły chciał na siłę udowodnić w zasadzie nie wiem co - efekt był taki, że siostrzenica wtuliła się w swoją mamę i z każdym słowem zwróconym do niej typu "no nie wstydź się tak" itp. coraz mocniej zaciskała ząbki na ramieniu mamy. Siostra potem miała długo ślady zębów i siniaka na ramieniu.
            Ale jeżeli zagada do niej jakieś nieznajome dziecko to zdarza się, że mała (chyba ze strachu) zachowuje się opryskliwie. To chyba tak jak jest z małymi psami - ze strachu przed tymi większymi ujadają najgłośniej.
            • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:32
              Tak jak piszesz - CZASAMI... nie zwalajmy nieuprzejmości zawsze na nieśmiałość
        • jestem_fajnou_mamou Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 11:13
          Ja jeżeli widzę, że mój Marcyś np nie odpowiada na czyjeś zagajenie, to mówię: "Marcyś chłopczyk powiedział Ci cześć, słyszałeś?" A jeżeli dalej nie ma reakcji to sama odpowiadam temu dziecku cześć i jeżeli dalej nawiązuje rozmowę to ja z nim rozmawiam i próbuję jakoś wciągnąć Marcysia. Początkowo Marcyś odpowiada tylko na moje pytania potem już zaczyna rozmawiać też z dzieckiem.
          Teraz jest już lepiej, mały radzi sobie sam i często to on inicjuje kontakty, chociaż bywają okresy nieśmiałości.
    • archeopteryx Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:01
      Moja córka nie jest nieuprzejma, ale nie wita się z innymi dziećmi gdy wchodzi do piaskownicy, bo jest po prostu onieśmielona obecnością dzieci, których nie zna. Gdy zwracam jej uwagę, że powinna powiedzieć wszystkim "cześć" wyburknie to spod nosa tak, że nikt nie słyszy. Potrzebuje naprawdę sporej chwili czasu żeby skrócić dystans. Natomiast nigdy nie wchodzi w żadne konflikty z innymi, nie wyrywa zabawek, jest skłonna by dzielić się swoimi, nie blokuje czyjejś zabawy, raczej to ona najczęściej bywa ofiarą takich zachowań i to niejednokrotnie ze strony dzieci od niej młodszych (córka ma 3 lata) i mi wtedy też jest przykro, że została źle czy agresywnie potraktowana.
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:13
        Jak już później dodałam - nie chodzi mi o dzieci, które tylko się nie przywitają, tylko o takie, które podczas całego pobytu na placu zabaw są zwyczajnie wredne i nieuprzejme.

        Czyli nie jestem sama, ze jest mi źle, kiedy mojemu dziecku jest źle... wink
        • batutka Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:30
          malina.25 napisała:

          > Jak już później dodałam - nie chodzi mi o dzieci, które tylko się nie przywitaj
          > ą, tylko o takie, które podczas całego pobytu na placu zabaw są zwyczajnie wred
          > ne i nieuprzejme.
          >
          > Czyli nie jestem sama, ze jest mi źle, kiedy mojemu dziecku jest źle... wink

          tak jak w życiu wink
          jedni są mili, inni wredni - kwestia charakteru, wychowania, środowiska, w którym dziecko się wychowuje
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:34
            Tylko, ze ja nie rozpaczam, jak ktoś mnie nie uprzejmie potraktuje, a mój synek jest bardzo rozczarowany i smutny... i jakoś trudno mi uwierzyć, ze 4latek może być wredny sam z siebie - więcej wpływu mają na to rodzice, ale nie wszyscy dbają o to, aby dziecko było uprzejme uncertain
            • kanna 4-o latki NIE BYWAJĄ wredne 02.05.12, 14:15
              Błędem jest przypisywanie motywacji dorosłych (złośliwość, wredność) do dzieci. Dzieci są logiczne i wszystko robią "po coś".

              tak jak szczeniak - sika wszędzie, ale nie ze złośliwości (nie sika człowiekowi na złość) tylko inaczej nie umie.
              • malina.25 Re: 4-o latki NIE BYWAJĄ wredne 02.05.12, 14:22
                Widocznie nie spotkałaś takiego, bo nie bardzo rozumiesz o czym piszę. Trudno, bywa i tak wink
                • kanna Re: 4-o latki NIE BYWAJĄ wredne 03.05.12, 13:19
                  Kochana, ja się dziećmi zajmuje od 12 lat :p zawodowo. oraz prywatnie, swoimi prywatnymi. Poczytaj nieco o prawidłowościach rozwojowych przedszkolaków, to się dowiesz, co jest naturalne, co nie smile i się nie będziesz frustrować.
                  • malina.25 Re: 4-o latki NIE BYWAJĄ wredne 04.05.12, 11:03
                    Coś słabiutkie masz to doświadczenie, skoro nie potrafisz odróżnić nieuprzejmości od innych zachowań wink
                    • lipcusiowa Re: 4-o latki NIE BYWAJĄ wredne 07.05.12, 16:44
                      Coś słabiutkie masz to doświadczenie, skoro nie potrafisz odróżnić nieuprzejmoś
                      > ci od innych zachowań wink

                      Uśmieszek na końcu nic nie pomoże. W pierwszym poście opisałaś swój wydumany "problem" jak opisałaś. Nie dziw sie, że nie potrafimy ci czytać w myślach, mało kto potrafi.

                      Ty zas rzucasz się jak wesz na grzebieniu na każdego kto śmie nie przyklasnąć twojej idei chamskich dzieci. I tak jak ostatni wpis pod adresem kanny, wniósł coś konkretnego?? Znasz ją? Co możesz wiedzieć o jej doświadczeniu.A głupio oceniasz. Też jej nie znam ale przynajmniej odzywa się w temacie no i nie ma takiej jak ty sygnaturki...tongue_outtongue_out


                      Jak miałaś pomysł na watek było napisać- szukam potwierdzenia że wszystkie dzieci (oprócz mojego najkulturalniejszego - po mamie pewnie- to buraki).
    • budzik11 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 10:54
      malina.25 napisała:

      > Skąd się biorą nieuprzejme dzieci? Które nie odpowiadają na "cześć", które nie
      > podadzą ręki, które z krzykiem reagują na próbę wspólnej zabawy, które bez ogró
      > dek mówią "z Tobą się nie bawimy", które częstują czymś tylko wybrane dzieci it
      > d itp...


      Dzieci są po prostu szczere i jak się z kimś nie chcą bawić, to wprost to powiedzą. Kto uczy dziecko, że w piaskownicy ma się witać i podawać rękę?? To co najmniej dziwne.

      > Mój starszy syn jest mega kulturalny i nie musiałam włożyć w to wiele wysiłku.
      > Wystarczy, ze wytłumaczyłam mu zasady i wg nich postępuje. Gdy widzi jakieś dzi
      > ecko - zawsze się wita, kiedy ma coś do jedzenia - zawsze się podzieli, nigdy n
      > ie obraził żadnego dziecka.

      No chodzący ideał... Ja się nie witam za każdym razem jak widzę jakiegoś dorosłego i tez nie uczę dzieci, że mają się witać z każdym dzieckiem. Nie częstuję przypadkowych ludzi czymś, co jem i od dziecka tego nie wymagam. To nie jest jakaż nieuprzejmość - to normalne zachowanie. Jakbym widziała takiego nadskakującego, wręcz natrętnego dzieciaka, mówiłabym moim, żeby go unikali.
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:04
        budzik11 napisała:

        > Dzieci są po prostu szczere i jak się z kimś nie chcą bawić, to wprost to powie
        > dzą. Kto uczy dziecko, że w piaskownicy ma się witać i podawać rękę?? To co naj
        > mniej dziwne.
        Dziwna to Ty jesteś. Przynajmniej wiem skąd się już biorą takie dzieci - mają zwyczajnie niekulturalnych rodziców uncertain


        > No chodzący ideał... Ja się nie witam za każdym razem jak widzę jakiegoś dorosł
        > ego i tez nie uczę dzieci, że mają się witać z każdym dzieckiem. Nie częstuję p
        > rzypadkowych ludzi czymś, co jem i od dziecka tego nie wymagam. To nie jest jak
        > aż nieuprzejmość - to normalne zachowanie. Jakbym widziała takiego nadskakujące
        > go, wręcz natrętnego dzieciaka, mówiłabym moim, żeby go unikali.
        Nie napisze Ci nic, bo i tak nie zrozumiesz... inny poziom kultury...
        • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:08
          malina.25 napisała:

          > budzik11 napisała:
          >
          > > Dzieci są po prostu szczere i jak się z kimś nie chcą bawić, to wprost to
          > powie
          > > dzą. Kto uczy dziecko, że w piaskownicy ma się witać i podawać rękę?? To
          > co naj
          > > mniej dziwne.
          > Dziwna to Ty jesteś.
          Raczej nie. zadko się z budzikiem zgadzam wink ale tym razem tak.

          > Przynajmniej wiem skąd się już biorą takie dzieci - mają z
          > wyczajnie niekulturalnych rodziców uncertain
          Wiesz co? Wielokrotnie się z budzikiem sprzeczałam i to dość ostro, ale o brak kultury raczej bym jej nie posądziła smile

          > Nie napisze Ci nic, bo i tak nie zrozumiesz... inny poziom kultury...
          No własnie takie wypowiedzi raczej dobrze o Twojej kulturze nie świadczą. Zweryfikuj może swój pogląd na ten temat.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:23
            joshima napisała:

            > malina.25 napisała:
            >
            > > budzik11 napisała:
            > >
            > > > Dzieci są po prostu szczere i jak się z kimś nie chcą bawić, to wpr
            > ost to
            > > powie
            > > > dzą. Kto uczy dziecko, że w piaskownicy ma się witać i podawać rękę
            > ?? To
            > > co naj
            > > > mniej dziwne.
            > > Dziwna to Ty jesteś.
            > Raczej nie. zadko się z budzikiem zgadzam wink ale tym razem tak.
            >
            > > Przynajmniej wiem skąd się już biorą takie dzieci - mają z
            > > wyczajnie niekulturalnych rodziców uncertain
            > Wiesz co? Wielokrotnie się z budzikiem sprzeczałam i to dość ostro, ale o brak
            > kultury raczej bym jej nie posądziła smile
            >
            > > Nie napisze Ci nic, bo i tak nie zrozumiesz... inny poziom kultury...
            > No własnie takie wypowiedzi raczej dobrze o Twojej kulturze nie świadczą. Zwery
            > fikuj może swój pogląd na ten temat.

            I mam się teraz zasmucić?
            Budzik kompletnie mnie nie zrozumiała, bo nawet nie chciała tego zrobić i tyle.
            Brak kultury - tak, bo nie chcę pisać w kółko tego samego - okropne.
            • lipcusiowa Re: Nieuprzejme dzieci... 07.05.12, 16:46
              Budzik kompletnie mnie nie zrozumiała, bo nawet nie chciała tego zrobić i tyle.

              Bo twój post można odebrać jednoznacznie tak jak chyba wszystkie forumki go odebrały.


              > Brak kultury - tak, bo nie chcę pisać w kółko tego samego - okropne.

              To masz 2 wyjścia:
              -wyrażać się jasno
              -nie pisać na forum.
              Ostanie będzie bez straty dla pokoleń.
        • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:26
          malina.25 napisała:

          > budzik11 napisała:
          >
          > > Dzieci są po prostu szczere i jak się z kimś nie chcą bawić, to wprost to
          > powie
          > > dzą. Kto uczy dziecko, że w piaskownicy ma się witać i podawać rękę?? To
          > co naj
          > > mniej dziwne.
          > Dziwna to Ty jesteś. Przynajmniej wiem skąd się już biorą takie dzieci - mają z
          > wyczajnie niekulturalnych rodziców uncertain

          Zgadzam sie z budzik. Dzieci nie maja obowiazku bawic sie z kazdym dzieckiem zwlaszcza z namolami, a z tego co opisujesz twoje dzieci to wlasnie takie namoly "rzucajace" sie wyglodniale z checiami zabawowymi na inne dzieci. Na dodatek zarowno ty jak i twoje dzieci nie akceptujecie i innego zdania i odmowy. Niestety w imie ze twojemu dzieciecu przykro inne dzieci nie maja obowiazku robienia sobie na szkode i bawienia sie z kims z kim nie chca

          > > No chodzący ideał... Ja się nie witam za każdym razem jak widzę jakiegoś
          > dorosł
          > > ego i tez nie uczę dzieci, że mają się witać z każdym dzieckiem. Nie częs
          > tuję p
          > > rzypadkowych ludzi czymś, co jem i od dziecka tego nie wymagam. To nie je
          > st jak
          > > aż nieuprzejmość - to normalne zachowanie. Jakbym widziała takiego nadska
          > kujące
          > > go, wręcz natrętnego dzieciaka, mówiłabym moim, żeby go unikali.

          > Nie napisze Ci nic, bo i tak nie zrozumiesz... inny poziom kultury...

          Popieram...nie ma nic gorszego niz dzieci namoly...to dopiero brak kultury...rodzice powiny temperowac takie zachowanie dzieci by nie wlazily i nie zaczepialy innych kiedy inni sobie tego nie zycza...
          Mysle ze nalezysz wlasnie do takich mamus ktorym sie wydaje ze twoje usmiechniete dziecie lazace do wszystkich i zaczepiajace wszystkich czy to duzych czy malych to cos fajnego. NIE to nic fajnego...sporo ludzi nie zyczy sobie takich zaczepnych kontaktow i odbiera to jako agresje i wlazenie w parade
          • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:35
            hehe, teraz ja moglabym napisac, ze juz nie raz sie stralam z Hanalui, ale w tym poscie 100% sie z nia zgadzamsmile
            • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:36
              starłam, mialo bycsmile
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:06
            hanalui napisała:

            > Zgadzam sie z budzik. Dzieci nie maja obowiazku bawic sie z kazdym dzieckiem zw
            > laszcza z namolami, a z tego co opisujesz twoje dzieci to wlasnie takie namoly
            > "rzucajace" sie wyglodniale z checiami zabawowymi na inne dzieci. Na dodatek za
            > rowno ty jak i twoje dzieci nie akceptujecie i innego zdania i odmowy. Niestety
            > w imie ze twojemu dzieciecu przykro inne dzieci nie maja obowiazku robienia so
            > bie na szkode i bawienia sie z kims z kim nie chca

            > Popieram...nie ma nic gorszego niz dzieci namoly...to dopiero brak kultury...ro
            > dzice powiny temperowac takie zachowanie dzieci by nie wlazily i nie zaczepial
            > y innych kiedy inni sobie tego nie zycza...
            > Mysle ze nalezysz wlasnie do takich mamus ktorym sie wydaje ze twoje usmiechnie
            > te dziecie lazace do wszystkich i zaczepiajace wszystkich czy to duzych czy mal
            > ych to cos fajnego. NIE to nic fajnego...sporo ludzi nie zyczy sobie takich zac
            > zepnych kontaktow i odbiera to jako agresje i wlazenie w parade

            Jakie jesteście okrutne i ograniczone zarazem. Straszne. W ogóle nie zrozumiałyście co ja napisałam. Uparłyście się na swoje i koniec - zero jakichkolwiek chęci, aby zrozumieć. No ale nic - to tylko forum.
            • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:09
              malina.25 napisała:

              > Jakie jesteście okrutne i ograniczone zarazem.

              O. Następny popis kultury wyższej.
              • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:22
                i jeszcze wyzywanie od glupich...
                ja to sie chyba wypisze z tej dyskusji, bo widze, ze autorka watku rozumie kulture jako mowienie dzien dobry, dzielenie sie, a o rozwoju dzieci nie ma pojecia...
                jakos wczesniej myslalam, ze mozna podyskutowac, ale to jednak niemozliwe. Zaczynaja sie nieciekawe teksty, gdy argumentow brak...
    • kanna Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 11:23
      4, 5, 6 latki nie bywają "wredne" ani złośliwe".
      Wszystko, co robią jest megalogiczne i ma (dla nich) sens.

      Dlaczego nie podają ręki?
      Najlepiej takie dziecko zapytać :p zamiast zakładać zła wole.

      odpowiedzi na szybko:
      - szkoda im czasu (spiesza się gdzieś);
      - nie są nauczone witania się przez podawania reki;
      - mają okres buntu/nieśmiałości/ignorowania innych.

      Są też szczere i stąd odpowiedź "Z tobą się nie bawimy" bo akurat bawią się z kim innym. Albo jest ulubiony kolega i nie potrzebują kogoś innego. Albo mają "bandę " i nikogo nie dopuszczają.

      Zawsze się dzieli? Błagam, na jajko-niespodziankę i poczęstuje wszystkich w piaskownicy? jakoś trudno mi uwierzyć...
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:19
        kanna napisała:

        > Dlaczego nie podają ręki?
        > - nie są nauczone witania się przez podawania reki;
        a kto je ma nauczyć? kulturalni rodzice...

        > Są też szczere i stąd odpowiedź "Z tobą się nie bawimy" bo akurat bawią się z k
        > im innym. Albo jest ulubiony kolega i nie potrzebują kogoś innego. Albo mają "b
        > andę " i nikogo nie dopuszczają.
        I to jest dobre? Nie należy dziecku wytłumaczyć, ze jak są na placu zabaw, to nie powinien kogoś ignorować, odpychać, odrzucać? Byłoby Ci miło i Twojemu dziecku, gdyby 5 dzieci się bawiła, a do Twojego "prowodyr" powiedziałby "idź, nie lubimy Cię, nie będziemy się z Tobą bawić" tak zupełnie bez powodu?

        > Zawsze się dzieli? Błagam, na jajko-niespodziankę i poczęstuje wszystkich w pi
        > askownicy? jakoś trudno mi uwierzyć...
        Dajesz jajko-niespodziankę w piaskownicy? Wow
        Z zasady nie bierzemy jedzenia na plac zabaw, jednak zdarzyło się, ze mieliśmy paluszki czy flipsy i syn częstował dzieci w piaskownicy. Takie to nienormalne?
        • kanna Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:13
          Ani dobre, ani złe.. dzieci tak maja i już. I warto dziecko uczyć tego, że na świecie jest rożnie, raz go dzieci zaproszą do zabawy, raz nie. I warto mu pokazywać, ze on tez NIE MUSI bawić się z każdym.

          Ty się przyjaźnisz z KAŻDYM? każdego zapraszasz do domu? ZAWSZE się dzielisz?
          Nie. Dlaczego oczekujesz tego od dziecka?

          Ja czasem mam ochotę się podzielić, a czasem nie. I to jest ok.

          Mega kulturalne dzieci tez mają "gorsze dni", albo się obraza na mamę i wtedy dla wszystkich są niemiłe.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:21
            kanna napisała:

            > I warto dziecko uczyć tego, że na ś
            > wiecie jest rożnie, raz go dzieci zaproszą do zabawy, raz nie. I warto mu pokaz
            > ywać, ze on tez NIE MUSI bawić się z każdym.
            Ja tłumaczę dziecku, ze nie ma mu być smutno czy przykro, ale jak wiesz - nad takimi uczuciami się nie panuje. Chciałabym, aby Rodzice uczyli kultury i tyle w temacie.

            > Ty się przyjaźnisz z KAŻDYM? każdego zapraszasz do domu? ZAWSZE się dzielisz?
            > Nie. Dlaczego oczekujesz tego od dziecka?
            A czy ja pisze o przyjaźni? Pisze o wrednych dzieciach, których nic nie tłumaczy. Piszę o wrednym zachowaniu i nigdy tego nie zrozumiem.

            > Ja czasem mam ochotę się podzielić, a czasem nie. I to jest ok.
            Ciekawe jak byś wytłumaczyła dziecku, że Kamil częstuje wszystkie dzieci, a Twojego nie? Że nie ma na to ochoty? Już widzę, jak to rozumie.

            > Mega kulturalne dzieci tez mają "gorsze dni", albo się obraza na mamę i wtedy
            > dla wszystkich są niemiłe.
            Właśnie dla WSZYSTKICH, a mi chodzi o dzieci, które mają lat 4,5 i 6, dla jednych są miłe, a dla innych okropne i mamusia nie zwróci uwagi.
            • kanna Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 13:29
              >Ja tłumaczę dziecku, ze nie ma mu być smutno czy przykro, ale jak wiesz - nad takimi uczuciami się > nie panuje.

              Ano widzisz i tu popełniasz błąd, w założeniach: każdy człowiek przeżywa emocje. Także smutek, złość, przyktość i furę innych "trudnych".

              Wychowanie polega na tym, ze uczę dziecko, jak sobie ma z tymi emocjami radzić, towarzyszę mu przy ich przezywaniu. Bo ono BĘDZIE takie emocje przeżywało, całe życie. Czy Ci się to podoba, czy nie.

              A kiedy trochę podrośnie i spotka 9, 10 -o latki, które bywają wredne i złośliwe (bo już się im rozwinie mózg na tyle, że świadomie mogą być złośliwe, żeby innym robić przykrość) , to musi sobie umieć z nimi radzić.

              I po to są piaskownice, żeby sobie ćwiczył bycie w relacjach. Radzenia z przykrościami. Z odrzuceniem. Ze smutkiem. Bo one będą mu towarzyszyć przez całe życie.
              Bo emocje nie są ani głupie, ani mądre, ani dobre, ani złe. One po prostu SĄ.

              Lepiej jest nauczyć dziecko pływać, niż narzekać, że buduje się tyle basenów i wszędzie są rzeki i morza. Bo morza i rzeki będą, tak jak będą niemiłe, lub niewychowane dzieci.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:10
                Bardzo dziękuję Ci za ten post. Uwierz mi, ze pracuję nad swoim dzieckiem, aby się tak bardzo nie przejmował. Tylko dlaczego większość tu radzi, abym ja uczyła dziecko radzenia sobie ze smutkiem, a inny rodzic nie musi dziecka uczyć kultury (przywitania się, dzielenia), bo to dziecko takie już jest i koniec...
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:39
              malina.25 napisała:
              > > Ja czasem mam ochotę się podzielić, a czasem nie. I to jest ok.
              > Ciekawe jak byś wytłumaczyła dziecku, że Kamil częstuje wszystkie dzieci, a Two
              > jego nie? Że nie ma na to ochoty? Już widzę, jak to rozumie.

              Ja bym sie na twoim miejscu zastanowila dlaczego kamil nie chce twojego dziecka poczestowac? I raczej szukala w swoim dziecku powodu niz w Kamilu...

              A;le pewnie dla ciebie kamil niekulturalny wink

              > Właśnie dla WSZYSTKICH, a mi chodzi o dzieci, które mają lat 4,5 i 6, dla jedny
              > ch są miłe, a dla innych okropne i mamusia nie zwróci uwagi.

              A nie pomyslalas ze mamusie nie ma ochoty zwracac uwagi bo wcale jej nie zalezy na tym by jej dziecko sztucznie przymilalo sie do kogos kogo nie lubi? ...mili jestesmy dla tych co lubimy, dla tych ktorzy dla nas sa mili...jak ktos jest dla mnie jest niemily, kogos nie lubie to wczale nie zamierzam sie do niego przymilac i udawac, tego samego ucze moje dziecie.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:16
                hanalui napisała:

                > Ja bym sie na twoim miejscu zastanowila dlaczego kamil nie chce twojego dziecka
                > poczestowac? I raczej szukala w swoim dziecku powodu niz w Kamilu...
                >
                > A;le pewnie dla ciebie kamil niekulturalny wink

                > A nie pomyslalas ze mamusie nie ma ochoty zwracac uwagi bo wcale jej nie zalezy
                > na tym by jej dziecko sztucznie przymilalo sie do kogos kogo nie lubi? ...mili
                > jestesmy dla tych co lubimy, dla tych ktorzy dla nas sa mili...jak ktos jest d
                > la mnie jest niemily, kogos nie lubie to wczale nie zamierzam sie do niego przy
                > milac i udawac, tego samego ucze moje dziecie.

                Wiesz co? Mogłam się w sumie spodziewać, ze tylko na forum przeczytam takie bzdury. Wyobraziłaś sobie tylko jedną sytuację, ze moje dziecko jest nachalne, się narzuca, włazi w d**ę za przeproszeniem. To jest dopiero ograniczenie w myśleniu uncertain
          • jestem_fajnou_mamou Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 11:34
            Cytatkanna napisała:
            > Ani dobre, ani złe.. dzieci tak maja i już. I warto dziecko uczyć tego, że na ś
            > wiecie jest rożnie, raz go dzieci zaproszą do zabawy, raz nie. I warto mu pokaz
            > ywać, ze on tez NIE MUSI bawić się z każdym.


            A można tez uczyć dzieci, ze warto zawierać nowe znajomości i zabawa z większą grupą jest fajna? Że każdemu należy się szacunek i ludzi warto traktować przyjaźnie zwłaszcza, kiedy oni zachowują się przyjaźnie wobec nas? Ja wiem, że to jest ideał nieosiągalny ale może warto do niego dążyć?


            Cytat > Ty się przyjaźnisz z KAŻDYM? każdego zapraszasz do domu? ZAWSZE się dzielisz?
            > Nie. Dlaczego oczekujesz tego od dziecka?

            Kto mówi o zawieraniu przyjaźni i zapraszaniu do domu, chodzi o luźny kontakt z przypadkowo napotkaną osobą. Ty nie rozmawiasz w poczekalni u lekarza z innymi nieznanymi kolejkowiczami, nie zawierasz nowych znajomości na chwilę?

            Cytat> Mega kulturalne dzieci tez mają "gorsze dni", albo się obraza na mamę i wtedy
            > dla wszystkich są niemiłe.


            Trochę popadacie w skrajność, jakby dzieci ciągle miały gorsze dni i złe samopoczucie.
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 20:10
              jestem_fajnou_mamou napisała:
              > A można tez uczyć dzieci, ze warto zawierać nowe znajomości i zabawa z większą
              > grupą jest fajna?

              A jak dla kogos nie jest fajna? Dla mnie grupowe zabawy nigdy nie byly fajne i chyba nigdy nie beda (no chyba ze mi sie na starosc poprzestawia)...nie rajcuje mnie to i kropka....mam sie naginac, czy naginac moje dziecko w imie ze to fajne?

              Że każdemu należy się szacunek i ludzi warto traktować przyja
              > źnie zwłaszcza, kiedy oni zachowują się przyjaźnie wobec nas?

              Nie kazde przyjasznie to przyjaznie...czasem moze to wyjsc namolnie...zwlaszcza dla takich co wcale nie przepadaja za nawiazywaniem przypadkowych znajomosci...niektorych to sie na odleglosc wyczuwa, niektorzy nic nie musza robic i sa odpychajacy...moze jakies ferromony wydzielaja...

              > Ty nie rozmawiasz w poczekalni u lekarza z innymi
              > nieznanymi kolejkowiczami, nie zawierasz nowych znajomości na chwilę?

              Nie..nie rozmawiam, jedynie ewentualnie pytam kto ostatni...reszta mnie nie obchodzi....
              I nawet nie uwazam ze powinna...to fajny czas zeby wykorzystac na czytanie gazety, ksiazki a nie zaczepianie przypadkowych ludzi
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:23
                hanalui napisała:

                > A jak dla kogos nie jest fajna? Dla mnie grupowe zabawy nigdy nie byly fajne i
                > chyba nigdy nie beda (no chyba ze mi sie na starosc poprzestawia)...nie rajcuje
                > mnie to i kropka....mam sie naginac, czy naginac moje dziecko w imie ze to faj
                > ne?
                A ja nie pisałam o nakłanianiu kogoś do zabaw grupowych kiedy ich nie lubi, tylko o dziecku, które się bawi w grupie i przyjedzie "nowe", kolejne dziecko i ono jest wobec niego nieuprzejme BEZ POWODU.

                > Nie kazde przyjasznie to przyjaznie...czasem moze to wyjsc namolnie...zwlaszcza
                > dla takich co wcale nie przepadaja za nawiazywaniem przypadkowych znajomosci..
                > .niektorych to sie na odleglosc wyczuwa, niektorzy nic nie musza robic i sa odp
                > ychajacy...moze jakies ferromony wydzielaja...
                Owszem są dzieci i dorośli, którzy są nachalni. Ale ja przedstawiłam sytuację kiedy dziecko chce się po prostu pobawić obok, nie narzuca się, przywita się, a jest odepchnięte, urażone itd... Niczym się nie da wytłumaczyć braku kultury.

                > Nie..nie rozmawiam, jedynie ewentualnie pytam kto ostatni...reszta mnie nie obc
                > hodzi....
                > I nawet nie uwazam ze powinna...to fajny czas zeby wykorzystac na czytanie gaze
                > ty, ksiazki a nie zaczepianie przypadkowych ludzi
                I co, kiedy ktoś Cię zagadnie, to od razu piorunujesz wzrokiem, wygłaszasz kąśliwą uwagę, czy kwitujesz uśmiechem?...
        • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:32
          > > Dlaczego nie podają ręki?
          > > - nie są nauczone witania się przez podawania reki;
          > a kto je ma nauczyć? kulturalni rodzice...
          Podajesz rękę wszystkim obcym ludziom i ich dzieciom na placach zabaw? Ja moich dzieci pilnuję, żeby obce osoby nie łapały ich za ręce, jeśli nie mogą ich potem umyć.

          > I to jest dobre? Nie należy dziecku wytłumaczyć, ze jak są na placu zabaw, to n
          > ie powinien kogoś ignorować, odpychać, odrzucać?
          A jest jakiś przepis, że trzeba koniecznie integrować się z każdym natrętem, jaki się napatoczy? A jak się będzie chciał z Tobą zintegrować pijany żulik- to ochoczo nawiążesz interakcję? Dziecko trzeba uczyć stawiać granice, a nie zmuszać się do niechcianych zachowań w imię dziwnie pojętych zasad. Ja na imprezie też nie czuję potrzeby "niedźwiedzia" z osobami, które mnie np. irytują. Po prostu unikam ich i tyle.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:34
            memphis90 napisała:

            > Podajesz rękę wszystkim obcym ludziom i ich dzieciom na placach zabaw? J
            > a moich dzieci pilnuję, żeby obce osoby nie łapały ich za ręce, jeśli nie mogą
            > ich potem umyć.
            Nie podaje wszystkim, ale jeśli ktoś wyciąga do mnie rękę na przywitanie, to się witam - to takie nienaturalne?

            > A jest jakiś przepis, że trzeba koniecznie integrować się z każdym natrętem, ja
            > ki się napatoczy? A jak się będzie chciał z Tobą zintegrować pijany żulik- to o
            > choczo nawiążesz interakcję? Dziecko trzeba uczyć stawiać granice, a nie zmusza
            > ć się do niechcianych zachowań w imię dziwnie pojętych zasad. Ja na imprezie te
            > ż nie czuję potrzeby "niedźwiedzia" z osobami, które mnie np. irytują. Po prost
            > u unikam ich i tyle.
            Porównujesz przyjaznego, otwartego (nie narzucającego się) 4latka do pijanego żula..... - naprawdę nie mamy o czym dyskutować.
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:44
              malina.25 napisała:
              > Nie podaje wszystkim, ale jeśli ktoś wyciąga do mnie rękę na przywitanie, to si
              > ę witam - to takie nienaturalne?

              Jak dlugo zyje nie przypominam sobie by ktos nieznany/obcy/ z ktorym nic wspolnego mnie nie laczy ani biznesowego lecial do mnie z rekami sie witac.
              Mysle ze to bardzo nienaturalne

              > Porównujesz przyjaznego, otwartego (nie narzucającego się) 4latka do pijanego ż
              > ula..... - naprawdę nie mamy o czym dyskutować.


              Wow...4 latki to dopiero potrafia byc namolne i narzucajace sie...moze czas zauwazyc ze moze twoj 4 latek jest namolem i wszyscy przed nim spylaja, a ty uwazasz to za brak kultury...a to jedynie niepozwolenie sobie na wchodzenie na glowe przez przyjaznego i otwartego 4 latka big_grin
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:27
                hanalui napisała:

                > Jak dlugo zyje nie przypominam sobie by ktos nieznany/obcy/ z ktorym nic wspoln
                > ego mnie nie laczy ani biznesowego lecial do mnie z rekami sie witac.
                > Mysle ze to bardzo nienaturalne
                Przeczytaj wszystko co napisałam, bo to się robi nudne.


                > Wow...4 latki to dopiero potrafia byc namolne i narzucajace sie...moze czas zau
                > wazyc ze moze twoj 4 latek jest namolem i wszyscy przed nim spylaja, a ty uwaza
                > sz to za brak kultury...a to jedynie niepozwolenie sobie na wchodzenie na glowe
                > przez przyjaznego i otwartego 4 latka big_grin
                Owszem potrafią i mój syn właśnie taki jest, bo przecież Ty wiesz o tym na pewno... Bo jak dziecko jest uprzejme, to zaraz jest namolne. Poszerz myślenie, dobrze radzę smile
            • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 06.05.12, 09:32
              > Porównujesz przyjaznego, otwartego (nie narzucającego się) 4latka do pijanego ż
              > ula..... - naprawdę nie mamy o czym dyskutować.
              Ale pijany żulik potrafi być niezwykle otwarty, miły i spragniony interakcji.
        • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:28
          malina.25 napisała:
          > Z zasady nie bierzemy jedzenia na plac zabaw, jednak zdarzyło się, ze mieliśmy
          > paluszki czy flipsy i syn częstował dzieci w piaskownicy. Takie to nienormalne?

          Tak...jedzenie w piachu brudnymi rekami jest nienormalne....no chyba ze wszystkie dzieci uprzednio wzielas do umycia rak big_grin
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:30
            Istnieje coś takiego jak mokre chusteczki albo mydło w sprayu, nie dotarło jeszcze do Twojego świata?
      • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:26
        Jajko - niespodziankę? Żartujesz chyba, przecież to sam cukier i chemia z plastikiem, do niczego to dziecku nie jest potrzebne. Prawdziwa idealna e-matka daje dzieciom wyłącznie marchew w paseczkach i to po dezynfekcji rąk! tongue_out
        • kanna Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 13:33
          Znaczy.. tego... ja OCZYWIŚCIE nie daję dzieciom jajek ani innych świństw. Wyłącznie kiełki wink To mi tez rozwiązuje problem częstowania innych dzieci w piaskownicy big_grin Bo na paluszki zawsze są chętni a na kiełki niekoniecznie :p

          wink
    • illegal.alien Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 11:53
      Hm. No zobacz, a ja moje dziecko specjalnie ucze, zeby nikogo niczym nie czestowac bez pozwolenia - moze dlatego, ze moje dziecko nie wszystko moze jesc, a jest za mlode, zeby wiedziec, co moze, a czego nie moze.
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:21
        Nie mam takiego problemu. Od małego uczę dzieci, ze należy się dzielić i uważam, to za normalne.
        • illegal.alien Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:27
          Ty nie masz, ale inni maja - i potem ja na przykład będę zmuszona jechać z moim dzieckiem do szpitala, bo Twoje da jej do jedzenia coś, czego moje dziecko jeść nie moze.
          Ja uważam, ze normalne jest niedawanie jedzenia dzieciom bez wiedzy i zgody ich rodziców/opiekunów.
          • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:54
            popieram, tez nie lubie czestowania wszystkich wszystkim. Owszem, bliska kolezanke - niech sie czestuja nawzajem, ale nie z obcymi dziecmi. Poza tym wole jak moje dziecko je to, co ja uwazam za odpowiednie dla niej i wkurza mnie zapychanie dziecka najtanszymi kupnymi ciasteczkami kiepskiej jakosci w nieodpowiednim momencie np. przed obiadem. Tak, moje slabo-jedzace dziecko po takim herbatniku czy kawalku buly popitej woda na dlugo traci apetyt.
            A nawet jesli jest pora podwieczorku, to tez wole zeby zjadla swoje jedzenie niz wlasne (wg mnie lepsze) oddala innym i podjadala byle co od innych.
            Na szczescie u nas sa "niekulturalni" ludzie i kazdy wcina swoje, nie ma rozdawania cukierkow w piaskownicy. Jak dziecko ma zjesc, to siada z mama na lawce, wyciera rece i zjada co jego po czym wraca do zabawy.
            Jak corka byla mlodsza to czesto bralam jogurt na plac zabaw. Dobrze, ze nie musialam po lyzeczce sie dzielic.

            Dorosli tez sie nie dziela z przypadkowymi ludzmi. Jak siedzicie na dworcu i czekacie na pociag i wyjmiecie sobie cos do przegryzienia, czy chocby gume do zucia, to tez sie dzielicie z innymi wokolo?
            • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:10
              mikams75 napisała:

              > popieram, tez nie lubie czestowania wszystkich wszystkim.
              To naucz dziecko, ze nie powinno brać. Dlaczego ja mam uczyć, ze nie wolno się dzielić? To absurd.

              > Poza tym wole jak
              > moje dziecko je to, co ja uwazam za odpowiednie dla niej i wkurza mnie zapychan
              > ie dziecka najtanszymi kupnymi ciasteczkami kiepskiej jakosci w nieodpowiednim
              > momencie np. przed obiadem.
              Moje dziecko też je to na co mu pozwolę, więc jeśli na placu kolega częstuje je flipsem - proszę bardzo. Lecz jeśli ktoś częstuje, dajmy na to - gumą, to nie pozwalam. Proste.

              > Tak, moje slabo-jedzace dziecko po takim herbatniku
              > czy kawalku buly popitej woda na dlugo traci apetyt.
              I co, może każdy ma o tym myśleć? Z zasady nie biorę jedzenia na plac zabaw (zdarzyło się 2 razy), dzieci dookoła też rzadko coś tam mają, no ale jak to dzieci - zaraz się wszystkie zlatują. Więc chyba lepiej nauczyć dziecko, ze ma się dzielić, niż żeby biegało od rodzica do rodzica z pytanie czy może poczęstować Zuzie, Kamila.... albo jeszcze gorzej, żeby mówiło "nie dam, to moje".

              > Jak corka byla mlodsza to czesto bralam jogurt na plac zabaw. Dobrze, ze nie mu
              > sialam po lyzeczce sie dzielic.
              Raczej do jogurtu nie zleciało Ci się stadko dzieciaczków? Naprawdę tak ciężko zrozumieć co napisałam?

              > Dorosli tez sie nie dziela z przypadkowymi ludzmi. Jak siedzicie na dworcu i cz
              > ekacie na pociag i wyjmiecie sobie cos do przegryzienia, czy chocby gume do zuc
              > ia, to tez sie dzielicie z innymi wokolo?
              Jak uważasz, że to to samo co zabawa dzieci w piaskownicy, to wybacz, ale między nami przepaść... Nie piszę o zabawie w przypadkowym parku z przypadkowymi dziećmi, tylko na placu zabaw na którym z reguły spotykają się dzieci z osiedla.
              • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:36
                nie wiem o jakim placu zabaw piszesz. Moja sytuacja wyglada tak: jak wychodze pod dom, to podobnie jak inni, nie ciagne jedzenia ze soba i problem nie istnieje. Jak dziecko zglodnieje, to za minute jestesmy w domu.
                Jedzenie widywalam na duzych ogolnych placach zabaw, gdzie jest nieco dalej, gdzie malo kto mieszka blisko, gdzie sie idzie na dluzej i ludziska sie raczej nie znaja.

                Wiesz, nie kazdy ma myslec o tym, czego ma nie dac mojemu dziecku. Wystarczy jak kazdy bedzie sie trzymal zasady nielazenie wokolo z jedzeniem i nieafiszowania sie jedzeniem.
                Jak dziecku usiadzie na lawce z mama, zeby cos zjesc, to sie inne nie beda zlatywac.
                Jak dziecko wyjmie paczke cukierkow w piaskownicy, to zapewne wszystkie beda juz wokolo i w tej sytuacji wypada sie podzielic. Tylko ja nie toleruje jedzenia w piaskownicy.
                Naprawde, jeszcze nigdy nie widzialam zlatujacych sie dzieciakow do czyjegos jedzenia, nie wazne co to jest - czy sie nadaje do czestowania czy nie.
                • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:52
                  Też mam plac zabaw pod blokiem. Same dzieci osiedlowe. No i co z tego.

                  Przykład z wczoraj: jakaś 5latka przyniosła chrupki kukurydziane na plac. Częstowała wybrane dzieci, tym które nie dostały było przykro, bo wszyscy bawili się razem. Tak trudno zrozumieć, ze rodzice powinni nauczyć równego traktowania, dzielenia się z dziećmi z którymi się bawi?
                  • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:16
                    Tak, ciezko mi zrozumiec sytuacje, ze lazi pieciolatka po placu zabaw z jedzeniem. No coz, pominela niektore. Celowo? Nie zauwazyla, nie doliczyla sie, zapomniala komu juz dala a nie. A jak ktos zostal pominiety z jakiegos powodu a chcial i mogl, to tez mogl sie zapytac, czy moze wziac.
                    Generalnie - jakby nie bylo, dla mnie nienormalnie jest jedzenie podczas zabawy. I kruszenie. A pozniej robactwo sie zlazi do resztek jedzenia w piachu.
                    • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:29
                      Jak już pisałam - jedzenie na dworze zdarza się sporadycznie - nie to jest najważniejsze.

                      Ta 5latka nie zapomniała, ona z premedytacją omijała albo odpychała dziecko, któremu nie chciała dać. I nie łaziła po placu, wszystko rozegrało się w obrębie piaskownicy.
              • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:36
                > To naucz dziecko, ze nie powinno brać.
                A jak mu wtedy będzie przykro...? Jak widzisz- każdy kij ma dwa końce...
                • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:36
                  memphis90 napisała:

                  > > To naucz dziecko, ze nie powinno brać.
                  > A jak mu wtedy będzie przykro...? Jak widzisz- każdy kij ma dwa końce...
                  Tylko dlaczego ja mam myśleć o innym dziecku, ze mu będzie przykro, a nie o swoim? To raczej naturalne nie jest, ze chce dla SWOJEGO dziecka dobrze, czy nie?
                  • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:44
                    malina.25 napisała:

                    > memphis90 napisała:
                    >
                    > > > To naucz dziecko, ze nie powinno brać.
                    > > A jak mu wtedy będzie przykro...? Jak widzisz- każdy kij ma dwa końce...
                    > Tylko dlaczego ja mam myśleć o innym dziecku, ze mu będzie przykro
                    Bo To wg Ciebie jest oznaka kultury. Przecież właśnie masz pretensje do innych rodziców, że nie wychowują swoich dzieci i nie dbają o to, że Twojemu jest przykro. Prezentujesz moralność Kalego.
                    • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:51
                      Chyba naprawdę nie widzisz problemu... przykre. Tak prosta sprawa, a takie problemy ze zrozumieniem. Dzieci trzeba uczyć kulturalnego zachowania, uprzejmości, ale widać nie dla każdego to naturalne.
                      • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 10:07
                        malina.25 napisała:

                        > Chyba naprawdę nie widzisz problemu...
                        Ależ widzę tylko inny niż ty. Zawsze mnie zasmuca jak ktoś mający problemy z kulturalnym zachowaniem próbuje innych na ten temat uczyć. Szkoda, że tego problemu u siebie Ty nie dostrzegasz. Bo tym się w pierwszej kolejności powinnaś zająć. Przynajmniej miałabyś szansę coś poprawić.
                        • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 10:26
                          Chyba masz jednak bardzo przerośnięte poczucie wartości.... To się chyba nazywa narcyzm? Egoizm? Samolubstwo? Pewnie wszystkiego po trochę.
              • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:38
                Z zasady nie biorę jedzenia na plac zabaw (zd
                > arzyło się 2 razy), dzieci dookoła też rzadko coś tam mają, no ale jak to dziec
                > i - zaraz się wszystkie zlatują.
                To naucz dzieci, że to niekulturalnie sępić żarcie od innych i wisieć nad kimś, kto konsumuje swoje ciasteczka...
                • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:39
                  Ja swoje tego uczę. Jak widać inni rodzice nie.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:57
            Czyli nie mam patrzeć na moje dziecko, tylko na każde inne dziecko, które może być potencjalnie uczulone? A co jak podejdzie do niego dziecko na placu zabaw i będzie chciało tego flipsa. Skąd ma wiedzieć, ze teraz należy dać? No proszę Cię. Do Ciebie należy nauczyć dziecko, że nie może tego jeść, próba wytłumaczenia mu. Do mnie należy nauczyć dziecko, ze powinno się dzielić.

            Chyba jesteś przy dziecku na placu zabaw, więc nie pozwolisz mu niczego zjeść? Czy siedzisz i plotkujesz?
            • illegal.alien Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:07
              Dokładnie tak - każde dziecko na placu zabaw traktujesz jak potencjalnie uczulone na wszystko - dzięki temu unikniesz sytuacji, w której zrobisz dziecku krzywdę. Ja w ogóle nie rozumiem, co to za zwyczaj, zeby cudze dzieci karmić. Nie przyszłoby mi to do głowy, na szczęście nie zdarzyło mi sie, zeby obcy ludzie próbowali moje dziecko karmić, a znajomi zawsze pytają, zanim w ogóle wyciągną jedzenie, zeby dziecku nie sprzątać sprzed nosa, bo 'mama nie pozwala'.
              Myślałam, ze zdrowy rozsądek podpowiada innym dorosłym, ze roczne, dwuletnie, a nawet starsze dziecko moze nie pamiętać, ze jest uczulone, albo moze nie wiedzieć, ze w tym czy w tamtym jest zakazany produkt. O tym, ze dzieci nie czytają etykietki nie wspominam.
              No i dochodzi argument podany powyzej - moje dziecko paluszkow nie jada, flipsow tez nie.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:31
                Jaki zwyczaj? Zdarza się i tyle, a tu od razu, ze ja i matki dookoła mnie z siatami jedzenia chodzą na plac zabaw. Trochę dystansu.

                Widuję 5letnie dzieci same na placach zabaw, przynoszą ze sobą jedzenie. To naturalne, czy straszna zbrodnia? Jedne są nauczone dzielić się z dziećmi dookoła, inne nie dadzą nikomu, a jeszcze inne BEZCZELNIE wybierają sobie dzieci do "obdarowania". Rodzic powinien nauczyć, ze jak już się dzieli, to z wszystkimi dziećmi, z którymi się bawi.

                Aha, 2letnie może nie rozumieć, ze jest uczulone, ale 4latek musi rozumieć, ze ktoś inny jest uczulony?

                Skoro nie jada czegoś, to odmówi i po kłopocie.
                • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:19
                  dla mnie nie jest naturalne to, ze rodzice daja pieciolatce jedzenie i wysylaja sama na plac zabaw.
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:31
                    Matko jedyna... Ale tak bywa!!! Tak ważne to jest dla Ciebie, ze odbiegasz od tematu?
                • illegal.alien Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:20
                  Nie, 4 latek powinien wiedziec, ze nie wszystkie dzieci moga wszystko jesc - to taka odrobina empatii i zrozumienia. Dlatego rozwiazanie, ze do jedzenia siada sie na lawce, jest moim zdaniem bardzo rozsadne. Uczy rowniez poprawnych nawykow zywieniowych.
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:35
                    Ojjjj... gdzie ja trafiłam? Moja wina, ze 5latka je w piaskownicy?

                    Empatii, zrozumienia? A kultury już nie?
                    • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:47
                      Kultura to również nauczenie dziecka, że nie można zlatywać się do cudzych flipsów. Moje jakoś nie mają potrzeby, żeby objadac innych, jak mają na coś ochotę, to idziemy do sklepu. Nie mam jakichś bliskich przyjaciół na placach zabaw, z tymi "bardziej znajomymi" się dzielimy, ale nie wysyłam dzieci z biszkoptami na obchód całego placu.
                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:49
                        Czy ja napisałam coś innego? Wystarczyło przeczytać wszystko, a potem zabrać głos.
                • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:47
                  i tu lezy twoj problem... te dzieci nie omijajaj niektorych dzieci BEZCZELNIE to jest naturalne i tyle. Dziela sie z tymi, z ktorymi maja ochote i nie maja ZADNEGO obowiazku czestowac wszystkich. Rola twoja, jako rodzica jest nauczyc swoje dziecko, ze takie sytuacje sie zdarzaja, sa normalne, pomoc dziecku przezyc jego zlosc, czy rozczarowanie. A nie gegac mu nad glowa, jaka ta dziewczynka nieuprzejma, a ty masz dzielic sie ze wszystkimi, bo taka jest wizja mamusi...
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:37
                    dzoaann napisała:

                    > i tu lezy twoj problem... te dzieci nie omijajaj niektorych dzieci BEZCZELNIE t
                    > o jest naturalne i tyle. Dziela sie z tymi, z ktorymi maja ochote i nie maja ZA
                    > DNEGO obowiazku czestowac wszystkich. Rola twoja, jako rodzica jest nauczyc swo
                    > je dziecko, ze takie sytuacje sie zdarzaja, sa normalne, pomoc dziecku przezyc
                    > jego zlosc, czy rozczarowanie. A nie gegac mu nad glowa, jaka ta dziewczynka n
                    > ieuprzejma, a ty masz dzielic sie ze wszystkimi, bo taka jest wizja mamusi...

                    Jak już pisałam razy kilka - nie kładę mu do głowy, że dziewczynka jest nieuprzejma, tylko pomagam mu radzić sobie z emocjami. Uczę dziecko, że powinien się dzielić z dziećmi z którymi aktualnie się bawi i to nie jest wizja mamusi, tylko dobre wychowanie.

                    Nie widzisz problemu w tym, ze dziecko jest nieuprzejme, źle wychowane, ale widzisz w tym, że dziecko nie radzi sobie ze smutkiem i ja muszę go tego nauczyć... zastanów się jeszcze raz.

                    Jak byłaś nastolatką i siedzieliście paczką przy jednym stoliku, to częstowałaś gumą tylko wybranych kolegów? Na pewno byłaś lubiana...
                    • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:01
                      malina.25 napisała:

                      > Nie widzisz problemu w tym, ze dziecko jest nieuprzejme, źle wychowane, ale wid
                      > zisz w tym, że dziecko nie radzi sobie ze smutkiem i ja muszę go tego nauczyć..
                      > . zastanów się jeszcze raz.

                      Nawet jesli sie widzi ze jakies dziecko jest takie czy smakie to nic sie z tym nie zrobi...mozna jak ty watek zalozyc i tyle.
                      Normalni ludzie skupiaja sie na swoich dzieciach i tym co maga zmienic a nie na cudzych...
                      Ale moze w sumie jakas kampanie na swoim placu zorganizuj, jakies plakaty, sugestie, moze jakies ulotki wydrukuj instruktazowe wydrukuj i rozdaj rodzicom, moze zacznij pouczac owe niewychowane dzieci o tych raczkach, odpowiadaniu czesc, czestowaniu itd

                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:08
                        Powiedz po co wchodzisz na forum. Zajmij się swoim dzieckiem skoro wg Ciebie nie można robić jednego i drugiego. Skoro chęć wyrażenia opinii i poznania innych tak bardzo kłoci się z rolą rodzica.
                        Jak już pisałam "pracuję" nad moim dzieckiem i to oznacza, ze Ty czy czy inna mama niewychowanego dziecka nie musi?
                        • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 14:18
                          malina.25 napisała:

                          > Jak już pisałam "pracuję" nad moim dzieckiem i to oznacza, ze Ty czy czy inna m
                          > ama niewychowanego dziecka nie musi?

                          To moze zacznij pracowac a nie "pracowac" i bedziesz miec efekty big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

                          Skad wiesz ze nie pracuje? Bo ty nie widzisz efektow?
                          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:03
                            hanalui napisała:

                            > To moze zacznij pracowac a nie "pracowac" i bedziesz miec efekty big_grin big_grin big_grin big_grin :
                            > D big_grin
                            >
                            > Skad wiesz ze nie pracuje? Bo ty nie widzisz efektow?
                            Ha ha ha, to miało być zabawne tak? ;/ Jak Mamusia siedzi, nie zwróci dziecku uwagi i się jeszcze z tego śmieje, to faktycznie pracuje intensywnie.
                    • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:13
                      malina.25 napisała:

                      > Jak byłaś nastolatką i siedzieliście paczką przy jednym stoliku, to częstowałaś
                      > gumą tylko wybranych kolegów? Na pewno byłaś lubiana...
                      Jak się już przypętał ktoś kogo nie miałam ochoty częstować to nie częstowałam nikogo.
                      • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:27
                        a ja jeszcze dodam, ze w szkole to czlowiek jednak ciut starszy i jednak bardziej obyty niz maluch na placu zabaw... w szkole to juz bardziej wiedzialam co wypada, co nie i ze czasem mozna kogos urazic swoim zachowaniem. Natomiast jako 5 latka zapewne czestowalam tego, kogo chcialam i lubili mnie ci, na ktorych mi zalezalo. Opinia i uczucia kogos przeze mnie nielubianego mi zwisala...
                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:01
                        joshima napisała:

                        > malina.25 napisała:
                        >
                        > > Jak byłaś nastolatką i siedzieliście paczką przy jednym stoliku, to częst
                        > owałaś
                        > > gumą tylko wybranych kolegów? Na pewno byłaś lubiana...
                        > Jak się już przypętał ktoś kogo nie miałam ochoty częstować to nie częstowałam
                        > nikogo.
                        Czytaj ze zrozumieniem.
            • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:16
              jest jedno wyjscie - nie przysosic flipsow, czpsow i innych syfow na plac zabaw a tym bardziej nie dokarmiac tym innych dzieci. Czy ob biega z paczka flipsow po piaskownicy czy po placu zabaw? Jak jest glodny, to niech usiadzie, zje i idzie sie dalej bawic. Nie nasmieci, nie nakruszy, nie wytlusci raczkami sprzetow na placu zabaw. Dla mnie lazenie z jedzeniem wokolo i rozdawanie nie jest normalne. No jak juz pisalam - dawanie jedzenie marnej jakosci nie kazdemu sie podoba.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:33
                Tragedia. Właściwie, to już się nie dziwie dzieciom, ze nie są sympatyczne....
                • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:22
                  Zalezy co dla kogo jest tragedia. Dla mnie tragedia jest jedzenie na hustawce, w piaskownicy czy w biegu. To jest niehigieniczne i niekulturalne. A resztki jedzenia na placach zabaw sa obrzydliwe.
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:36
                    Dla mnie tragedią jest brak kultury.
                    • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:51
                      a brakiem kultury jest m.in. zasmiecanie placow zabaw resztkami jedzenie po dzieleniu sie jedzeniem podczas zabawy.
                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:53
                        Zgadzam się absolutnie! Ale tam nie było zaśmiecania placu zabaw, więc nie wiem po co to drążysz. Dzieciaki zjadły flipsy, a papierek wylądował w koszu.
                        • mikams75 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 21:04
                          i tym jednym razem zadnemu nic nie upadlo, nikt nie wdepnal w kawalek flipsa i nawet okruszek nie spadl na ziemie. Cudownie jakby tak zawsze bylo. A nie jest, dlatego sa miejsca przeznaczone do jedzenia i do zabawy. W domu tez dzieci jadaja w miejscu do tego przeznaczonym, a nie na lozku czy nad klockami.
            • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 18:35
              ... "powinno sie dzielic" - stary zabobon ... "dzielic" mozna na pewnych warunkach (nawet w przedszkolach i szkolach ta zasada obowiazuje).
              "dzielic sie" ... zwlaszcza, gdy ta druga strona nic do "podzielenia" nie posiada, "dzielenia sie" jednak domaga ...
              Nie ucze mojej corki "dzielenia sie", bo to wg mnie zly zwyczaj. Zabawka mozna sie wymienic, nie mozna jej "dzielic" (chyba, ze moje dziecko sie nia nie interesuje, nie bawi sie nia).
              Jedzenia na plac zabaw nigdy nie zabieralismy, wyjatek stanowi picie w bidonie.
              Nie uczylam tez dzieci podawania reki, bylam szczesliwa, gdy mowili "czesc" lub "dzien dobry", bo moje dzieci byly walsnie z tych niesmialych. Nie widzialam w moim postepowaniu nigdy niczego "niekulturalnego". I nigdy nie wpadlabym na pomysl, by obce/znajome dziecko z placu zabaw, ktore nie chce dac zabawki mojemu dziecku ("podzielic sie" = oddac komus) okreslic mianem niekulturalnego.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 09:56
                anetchen2306 napisała:

                > ... "powinno sie dzielic" - stary zabobon ... "dzielic" mozna na pewnych warunk
                > ach (nawet w przedszkolach i szkolach ta zasada obowiazuje).
                > "dzielic sie" ... zwlaszcza, gdy ta druga strona nic do "podzielenia" nie posia
                > da, "dzielenia sie" jednak domaga ...
                Tak, zobaczysz jak Twoje dzieci będą lubiane w szkole, bo nie będą umiały nikogo poczęstować... Będzie tylko "jak już to mogę się z Tobą wymienić". Ty mówisz poważnie?

                > Nie uczylam tez dzieci podawania reki, bylam szczesliwa, gdy mowili "czesc" lub
                > "dzien dobry", bo moje dzieci byly walsnie z tych niesmialych. Nie widzialam w
                > moim postepowaniu nigdy niczego "niekulturalnego".
                Przywitało się (na swój sposób). I świetnie. O to mi właśnie chodzi.

                I nigdy nie wpadlabym na po
                > mysl, by obce/znajome dziecko z placu zabaw, ktore nie chce dac zabawki mojemu
                > dziecku ("podzielic sie" = oddac komus) okreslic mianem niekulturalnego.
                Pisałam już, ze nie chodzi o zabawki, bo to zupełnie coś innego. Czytaj dokładniej, proszę.
                • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 20:19
                  malina.25 napisała:

                  > anetchen2306 napisała:
                  >
                  > > ... "powinno sie dzielic" - stary zabobon ... "dzielic" mozna na pewnych
                  > warunk
                  > > ach (nawet w przedszkolach i szkolach ta zasada obowiazuje).
                  > > "dzielic sie" ... zwlaszcza, gdy ta druga strona nic do "podzielenia" nie
                  > posia
                  > > da, "dzielenia sie" jednak domaga ...
                  > Tak, zobaczysz jak Twoje dzieci będą lubiane w szkole, bo nie będą umiały nikog
                  > o poczęstować... Będzie tylko "jak już to mogę się z Tobą wymienić". Ty mówisz
                  > poważnie?

                  No pacz pani...mam dziecko w szkole, nieuczone dzielenia i jest lubiane.
                  Ty serio od dzielenia i "kupowania" sobie znajmosci za dane czy czestowane rzeczy uzalezniasz przyjaznie?
                  >
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:38
                    hanalui napisała:

                    > No pacz pani...mam dziecko w szkole, nieuczone dzielenia i jest lubiane.
                    > Ty serio od dzielenia i "kupowania" sobie znajmosci za dane czy czestowane rzec
                    > zy uzalezniasz przyjaznie?
                    A Ty naprawdę taka pusta jesteś? Przepraszam za brak kultury....
                • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 21:18
                  Tak, jak najbardziej powaznie. Co wiecej: pracuje w szkolnictwie wink Nie uczymy dzieci "dzielenia sie". Uczymy dogadywania sie ze soba, niewchodzenia sobie nawzajem w parade, asertywnosci ...
                  To, czy dziecko zechce kogos poczestowac czy tez nie - to dziecka decyzja i jako pedagog nie mam absolutnie zadnego prawa, by do "dzielenia sie" to dziecko zachecac czy wrecz zabrac mu paczke herbatnikow i "obdzielic" cala grupe, no bo pewnie dziecko "niekulturalne" i samo na pomysl "obdzielenia" nie wpadlo ...
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:42
                    anetchen2306 napisała:

                    > Tak, jak najbardziej powaznie. Co wiecej: pracuje w szkolnictwie wink
                    A wiesz co to znaczy? Nic... W przedszkolu spotkałam się z opinią "Proszę dać dziecku po łapkach... ", więc to żaden autorytet.

                    Nie uczymy
                    > dzieci "dzielenia sie". Uczymy dogadywania sie ze soba, niewchodzenia sobie na
                    > wzajem w parade, asertywnosci ...
                    To ja nie wiem w jakiej szkole Ty pracujesz. Dzieci od przedszkola są uczone dzielenia się, no ale chodziłyśmy do różnych szkół... wink
                    • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:12
                      Powiedzmy inaczej: nie pracuje w anachronicznej placowce, ktora propaguje wzorce rodem z socjalizmu i komunizmu. Bo taki wzorzec "dzielenia sie" zdaje sie ty preferujesz: wszystkim po rowno, bo sie "nalezy". System ten nie mial dluzszego bytu, byl wysoce "nieprzyjazny" jednostce i zagluszal w jednostce wszystkie potrzeby bycia jednostka odrebna.
                      W przedszkolu mojej corki, ani tez w przedszkolach okolicznych zaden z wychowawcow i nauczycieli nie wpadnie na pomysl, by do dziecka, ktore zjada wlasnie ciastka podejsc i powiedziec: "podziel sie z kolezankami (i moze jeszcze pania poczestuj)." Poczytaj o psychologii rozwojowej dzieci oraz jakas pozycje o pedagogice ogolnej przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Potem porozmawiamy.
                      Gdybym swoich wychowankow zachecala do "dzielenia" sie wszystkim, co posiadaja (w sztuce np. wiekszej niz jedna), to szybko przestalabym w tym zawodzie pracowac: zwolniono by mnie za uchybienia w obowiazkach pedagogicznych big_grin
                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:05
                        anetchen2306 napisała:

                        > Powiedzmy inaczej: nie pracuje w anachronicznej placowce, ktora propaguje wzorc
                        > e rodem z socjalizmu i komunizmu. Bo taki wzorzec "dzielenia sie" zdaje sie t
                        > y preferujesz: wszystkim po rowno, bo sie "nalezy". System ten nie mial dluzsze
                        > go bytu, byl wysoce "nieprzyjazny" jednostce i zagluszal w jednostce wszystkie
                        > potrzeby bycia jednostka odrebna.
                        > W przedszkolu mojej corki, ani tez w przedszkolach okolicznych zaden z wychowaw
                        > cow i nauczycieli nie wpadnie na pomysl, by do dziecka, ktore zjada wlasnie cia
                        > stka podejsc i powiedziec: "podziel sie z kolezankami (i moze jeszcze pania poc
                        > zestuj)." Poczytaj o psychologii rozwojowej dzieci oraz jakas pozycje o pedagog
                        > ice ogolnej przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Potem porozmawiamy.
                        > Gdybym swoich wychowankow zachecala do "dzielenia" sie wszystkim, co posiadaja
                        > (w sztuce np. wiekszej niz jedna), to szybko przestalabym w tym zawodzie pracow
                        > ac: zwolniono by mnie za uchybienia w obowiazkach pedagogicznych big_grin

                        Mieszkam na zabitej deskami wsi - lepiej Ci?
                        Niestety nie zrozumiemy się. Nie pisałam o dzieleniu się wszystkim, no ale po co czytać dokładnie i wykazać chęci....
        • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:55
          malina.25 napisała:
          > Od małego uczę dzieci, ze należy się dzielić i uważam
          > , to za normalne.

          Podzielisz sie ze mna swoimi kluczykami od samochodu? MOge sobie pogrzebac i cos zabrac z twojej torebki? Podzielisz sie zawartoscia czy nie? tongue_out
          Nie widze powodu uczenia dzielenia sie...wrecz przeciwnie, dbania o wlasne interesy, pilnowania i dbania o wlasne rzeczy...uzyczania czy wspolnego bawienie sie owszem, ale nie dzielenia.
          Dziecko ma wiedziec ktore rzeczy sa jego i ma prawo rozporzadzac nimi w taki sposob jaki chce, jesli nie chce ich uzyczac, wcale nie musi...ja tez nie daje moich rzeczy innym, bo niby dlaczego? Nie mam potrzeby "kupowania" sobie znajomosci rozdawaniem czy dzieleniem swoich rzeczy...
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:51
            hanalui napisała:

            > Podzielisz sie ze mna swoimi kluczykami od samochodu? MOge sobie pogrzebac i co
            > s zabrac z twojej torebki? Podzielisz sie zawartoscia czy nie? tongue_out
            Nie widzisz różnicy pomiędzy samochodem, a naleśnikami? wink Chętnie zaprosze Cię na naleśniki, ale samochodu nie pożyczę.... wink


            > Nie widze powodu uczenia dzielenia sie...wrecz przeciwnie, dbania o wlasne inte
            > resy, pilnowania i dbania o wlasne rzeczy...uzyczania czy wspolnego bawienie si
            > e owszem, ale nie dzielenia.
            No i dla mnie to nie jest normalne. Bo co innego dbać o własne interesy, a co innego podzielić się z osobą z którą się bawisz... brak kultury i tyle.

            > Dziecko ma wiedziec ktore rzeczy sa jego i ma prawo rozporzadzac nimi w taki sp
            > osob jaki chce, jesli nie chce ich uzyczac, wcale nie musi...ja tez nie daje mo
            > ich rzeczy innym, bo niby dlaczego? Nie mam potrzeby "kupowania" sobie znajomos
            > ci rozdawaniem czy dzieleniem swoich rzeczy...
            A czy ja temu przeczę? To że ktoś poczęstuję Cię cukierkiem (pomijam fakt, ze nie weźmiesz wink), to znaczy, że chcę Cię omamić? Ty częstując kogoś - chcesz coś w zamian? Ja myślałam, ze chcesz być po prostu uprzejma i miła....
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:28
              malina.25 napisała:

              > hanalui napisała:
              >
              > > Podzielisz sie ze mna swoimi kluczykami od samochodu? MOge sobie pogrzeba
              > c i co
              > > s zabrac z twojej torebki? Podzielisz sie zawartoscia czy nie? tongue_out
              > Nie widzisz różnicy pomiędzy samochodem, a naleśnikami? wink Chętnie zaprosze Cię
              > na naleśniki, ale samochodu nie pożyczę.... wink

              Ale mnie nie interesuja twoje nalesniki bo nie jadam takich rzeczy za to interesuje mnie twoj samochod. Nie chcesz sie podzielic? Coz za brak kultury...mama nie uczyla ze sie trzeba dzielic?
              >
              > No i dla mnie to nie jest normalne. Bo co innego dbać o własne interesy, a co i
              > nnego podzielić się z osobą z którą się bawisz... brak kultury i tyle.

              No wlasnie...to czemu nie chcesz sie ze mna podzielic samochodem...no brak kultury i tyle tongue_out

              > A czy ja temu przeczę? To że ktoś poczęstuję Cię cukierkiem (pomijam fakt, ze n
              > ie weźmiesz wink), to znaczy, że chcę Cię omamić? Ty częstując kogoś - chcesz coś
              > w zamian? Ja myślałam, ze chcesz być po prostu uprzejma i miła....

              A jak cie nie poczestuje to co to znaczy? Bo u ciebie ze niekulturalny, a u mnie ze tylko i jedynie nie chce, sie ma ochoty mnie poczestowac, jego rzecz i tyle. Nie ma obowiazku dawac mi swoich zabawek jak i cukierkow. I jednoczesnie moze ta rzecz dac komus innemu, bo z kims innym jest bardziej zaprzyjazniony, bo ta osoba tez mu cos dala i tyle.


              >
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:47
                hanalui napisała:

                > Ale mnie nie interesuja twoje nalesniki bo nie jadam takich rzeczy za to intere
                > suje mnie twoj samochod. Nie chcesz sie podzielic? Coz za brak kultury...mama n
                > ie uczyla ze sie trzeba dzielic?

                > No wlasnie...to czemu nie chcesz sie ze mna podzielic samochodem...no brak kult
                > ury i tyle tongue_out
                Ty naprawdę nie widzisz różnicy. Porażające.
                I do tego jesteś niemiła. Powtórzę - ie będę się dziwiła już niemiłym dzieciom...


                > A jak cie nie poczestuje to co to znaczy? Bo u ciebie ze niekulturalny, a u mni
                > e ze tylko i jedynie nie chce, sie ma ochoty mnie poczestowac, jego rzecz i tyl
                > e. Nie ma obowiazku dawac mi swoich zabawek jak i cukierkow. I jednoczesnie moz
                > e ta rzecz dac komus innemu, bo z kims innym jest bardziej zaprzyjazniony, bo t
                > a osoba tez mu cos dala i tyle.
                Rozpędzasz się. Ogranicz się do dzieci, które czasami się widują w małej piaskownicy (nie mówimy o przyjaźniach), a BYĆ MOŻE zrozumiesz, choć teraz już wątpię.
                • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:31
                  malina.25 napisała:

                  > hanalui napisała:
                  >
                  > > Ale mnie nie interesuja twoje nalesniki bo nie jadam takich rzeczy za to
                  > intere
                  > > suje mnie twoj samochod. Nie chcesz sie podzielic? Coz za brak kultury...
                  > mama n
                  > > ie uczyla ze sie trzeba dzielic?
                  >
                  > > No wlasnie...to czemu nie chcesz sie ze mna podzielic samochodem...no bra
                  > k kult
                  > > ury i tyle tongue_out
                  > Ty naprawdę nie widzisz różnicy. Porażające.

                  Ja widze...za to dla 5 latka taki cukierek/chrupka czy lopatka/zabawka moze byc wlasnie tym czym dla ciebie jest samochod...naprawde nie widzisz roznicy?

                  > Powtórzę - ie będę się dziwiła już niemiłym dzieciom.

                  Tia...skup sie na wlasnej mega kulturze big_grin
                  >
                  > Rozpędzasz się. Ogranicz się do dzieci, które czasami się widują w małej piasko
                  > wnicy (nie mówimy o przyjaźniach), a BYĆ MOŻE zrozumiesz,

                  A ja nie wiem co ty widujesz w swojej piaskownicy...z twoich opisow wynika ze masz mega problem wiec i pewnie mega proletariat niewychowany tam masz.
                  Ja niestety nie mam takich doswiadczes. Spotykam kilka namolnych dzieci, ale nie uwazam zeby byly niekulturalne, ot sa namolami z ktorymi nie musze ani ja ani moje dziecko nawiazywac kontaktow.

                  Znajomych, ludzi do zabawy, do rozmowy, do kontaktow ludzie sobie dobieraja wg wlasnych upodoban, wlasnego klucza. Nie czuje sie w obowiazku i nie zamierzam zmuszac mojego dzieciaka do zawierania kontaktow z tym z kim nie chce, ez wzgledu czy mowi mu czesc, szczerzy zeby czy przynosi chrupeczki. Nie chce to nie i kropka

                  Nie moj problem ze twoje dziecie by chcialo ze wszystkimi a nie wszyscy z nim chca a ty jestes nieudolna i nie umiesz mu wytlumaczyc by nie bylo mu przykro. Nie dziwie sie ...sama tego tez nie rozumiesz wiec jak mozesz to wytlumaczyc dziecku big_grin
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:10
                    hanalui napisała:

                    > Ja widze...za to dla 5 latka taki cukierek/chrupka czy lopatka/zabawka moze byc
                    > wlasnie tym czym dla ciebie jest samochod...naprawde nie widzisz roznicy?
                    Od czego ma Rodziców? Chyba potrafisz wytłumaczyć, że używa się tylko swojej szczoteczki do zębów?


                    > A ja nie wiem co ty widujesz w swojej piaskownicy...z twoich opisow wynika ze m
                    > asz mega problem wiec i pewnie mega proletariat niewychowany tam masz.
                    > Ja niestety nie mam takich doswiadczes. Spotykam kilka namolnych dzieci, ale ni
                    > e uwazam zeby byly niekulturalne, ot sa namolami z ktorymi nie musze ani ja ani
                    > moje dziecko nawiazywac kontaktow.
                    Czytaj dokładniej, proszę, bo to już dawno stało się nudne.
                    Co ciekawe namolne spotykasz, ale niekulturalnych już nie - ciekawe.


                    > Znajomych, ludzi do zabawy, do rozmowy, do kontaktow ludzie sobie dobieraja wg
                    > wlasnych upodoban, wlasnego klucza. Nie czuje sie w obowiazku i nie zamierzam z
                    > muszac mojego dzieciaka do zawierania kontaktow z tym z kim nie chce, ez wzgled
                    > u czy mowi mu czesc, szczerzy zeby czy przynosi chrupeczki. Nie chce to nie i k
                    > ropka
                    >
                    > Nie moj problem ze twoje dziecie by chcialo ze wszystkimi a nie wszyscy z nim c
                    > hca a ty jestes nieudolna i nie umiesz mu wytlumaczyc by nie bylo mu przykro. N
                    > ie dziwie sie ...sama tego tez nie rozumiesz wiec jak mozesz to wytlumaczyc dzi
                    > ecku big_grin

                    Jak grochem o ścianę... Naucz się czytać, albo przyswajać do głowy więcej informacji...proszę!
    • mw144 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 11:55
      Mojemu też było przykro jak był młodszy (tak do 3 lat). Z czasem się nauczył, w wyniku naszego tłumaczenia i własnych doświadczeń, że nie każde zaczepione dziecko ma ochotę na zabawę akurat z nim (te normalne, grzeczne) i nie rusza się g*wna, bo zacznie śmierdzieć (tych chamskich i wrednych).
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:22
        No mam nadzieję, ze też dojdziemy do takiego etapu wink
      • illegal.alien Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 15:26
        To dopiero swietna nauka kultury i dobrych manier...
    • mapewoj Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:04
      A jak dziecko ma problemy z nawiazywaniem kontaktow spolecznych ? To co ? na siłę ? Bo musi odpowiadać, dzielic sie, bawić ? Nie..
      Bo wszystkie dzieci w sasiedztwie Tobie mowią dzien dobry ?!
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:26
        Czy ja wyraziłam się nie jasno?
        Chodzi mi o dzieci WREDNE i nie nauczone kultury.

        Mieszkam na zamkniętym osiedlu i tak - większość dzieci w sąsiedztwie mówi mi dzień dobry. Tak jak ja uczę moje dzieci mówić do sąsiadów dzień dobry. To powinno być oczywiste...
      • senait Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 13:31
        Ciągle spotykam takie wredne dzieci. Wyrywają zabawki, sypią piachem, przepychają się po chamsku na zjeżdżalni, klepią moje dziecko z okrzykiem "i tak się ciebie nie boję!", wrzeszczą na małego bez powodu lub udają, że go nie widzą, gdy chce się z nimi bawić stwierdzają "my ciebie nie znamy" i odwracają się na pięcie... Masa takich przykładów... Mojego 3-latka nie mogę jedynie przekonać do podawania rączki. Nikomu nie poda, babci, wujkowi itd. Tłumaczę, proszę i nic... Ostatnio na placu zabaw ,zanim zdążyłam zareagować, został porządnie wyszarpany przez 5-latka, bo nie chciał się z nim pożegnać, podać ręki. Mamusia 5-latka-zero reakcji...
        • kanna Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:18
          Ekchm.. opisujesz ZWYKŁE dzieci smile nie wredne wink
        • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:37
          Boshe, a już myślałam, ze tylko na naszym placu zabaw są takie dzieci...

          Jak nie podaje ręki, bo nie lubi, to nie kłopot, "najgorsze" są dzieci, które czują się panami piaskownicy i jak przyjdzie nowe dziecko, to specjalnie nie podadzą ręki, psocą się itd....

          I właśnie o rodziców mi chodzi, że nie reagują, no ale patrząc na wpisy na forum, to już się nie dziwię... wink
    • sole-luna a mnie dziwi... 02.05.12, 14:24

      ten zwyczaj(polski?) uczenia dzieci podawania wszystkim reki na powitanie,pozegnanie.
      Ja uczylam mowic "czesc" i ewentualnie pomachac smile I na wakacjach w Pl dopiero spotkalam sie z tym podawaniem reki przez male dzieci..Ja nie pamietam czegos takiego z dziecinstwa.

      A co do "wrednosci" dzieci,to ja bym tego tak nie nazywala.Kazde dziecko jest inne,ma inny temperament,inne nawyki,potrzeby itd. To ze jedne dzieci ladnie bawia sie w grupie nie znaczy,ze te ktore wola bawic sie same lub tylko z drugim dzieckiem sa wredne!
      A co to w ogole znaczy "wredne dziecko"?
      • malina.25 Re: a mnie dziwi... 02.05.12, 14:42
        sole-luna napisała:

        > ten zwyczaj(polski?) uczenia dzieci podawania wszystkim reki na powitanie,pozeg
        > nanie.
        Tatusiowie spotykają się w piaskownicy, podają sobie rękę, to dlaczego dzieci nie mogą? To nie znaczy, że mój syn podchodzi do każdego z wyciągniętą rączką. Po prostu ma dzień, ze podejdzie i poda rękę. Innego dnia sam nie podchodzi, ale jak ktoś wyciągnie rękę, to się przywita.

        > A co do "wrednosci" dzieci,to ja bym tego tak nie nazywala.Kazde dziecko jest i
        > nne,ma inny temperament,inne nawyki,potrzeby itd. To ze jedne dzieci ladnie baw
        > ia sie w grupie nie znaczy,ze te ktore wola bawic sie same lub tylko z drugim
        > dzieckiem sa wredne!
        > A co to w ogole znaczy "wredne dziecko"?
        Tak jak wredny dorosły. Robi coś na złość z premedytacją, jest "prowodyrem" itd, itp - nie chce mi się już powtarzać - wybacz wink
        Rozumiem dzieci, które lubią się bawić same - nic w tym dziwnego, ale niech rodzice uczą reagować kulturalnie, a nie po chamsku....
        • memphis90 Re: a mnie dziwi... 02.05.12, 19:54
          > Tatusiowie spotykają się w piaskownicy, podają sobie rękę, to dlaczego dzieci n
          > ie mogą?
          Czy tatusiowie są ze sobą na ty, znają się dobrze? Bo nie uwierzę, że tak witają się wszyscy przypadkowi rodzice... Albo macie malutki plac na jeden blok, dziesięć rodzin na krzyż, gdzie wszyscy się znają. Ale wtedy powinnaś chyba pytać rodziców tych dzieci (skoro tak się doskonale znacie) dlaczego zachowują się tak, jak się zachowują.

          > Tak jak wredny dorosły. Robi coś na złość z premedytacją, jest "prowodyrem" itd
          > , itp - nie chce mi się już powtarzać - wybacz wink
          O rany, myślałam, że to się zdarza tylko w kiepskich serialach... Bo w normalnym życiu z jakimś nastawianiem otoczenia przeciwko komuś nie spotkałam się chyba od końca podstawówki...
          • malina.25 Re: a mnie dziwi... 03.05.12, 10:01
            memphis90 napisała:

            > Czy tatusiowie są ze sobą na ty, znają się dobrze? Bo nie uwierzę, że tak witaj
            > ą się wszyscy przypadkowi rodzice... Albo macie malutki plac na jeden blok, dzi
            > esięć rodzin na krzyż, gdzie wszyscy się znają. Ale wtedy powinnaś chyba pytać
            > rodziców tych dzieci (skoro tak się doskonale znacie) dlaczego zachowują się ta
            > k, jak się zachowują.
            Pisałam już, ze to osiedlowy plac zabaw. 10 bloków, ok. 60 dzieci. Siłą rzeczy Rodzice widują się czasami, co nie znaczy, ze są ze sobą na Ty.
            Skoro widzę, ze Mamusia cieszy się z tego, ze dziecko jest niekulturalne, to po co mam zaczynać rozmowę. Skoro będzie miała tak świetne argumenty jak na tym wątku...


            > O rany, myślałam, że to się zdarza tylko w kiepskich serialach... Bo w normalny
            > m życiu z jakimś nastawianiem otoczenia przeciwko komuś nie spotkałam się chyba
            > od końca podstawówki...
            Chyba w Utopii żyjesz...
        • mag_pie Re: a mnie dziwi... 03.05.12, 15:11
          tak, wszyscy podają rączki i się przytulają i dzielą się piciem.
          A potem rodzicie ogromnie zaskoczeni skąd dzieciak ma owsiki np albo inne paskudztwo.
          To o czym piszesz to nie jest ani brak kultury ani złośliwość dzieci.
          Może to Twój syn jest typem z którym inne się bawić po prostu nie chcą? to tak jak z dorosłymi, są ludzie których się nie lubi za "wygląd". A jeśli to jest osiedle zamknięte to dzieci się znają, więc wielce prawdopodobne jest też że dzieci znają Twojego syna. I cześć mu nie odpowiadają bo z jakiś powodów się bawić z nim nie chcą.
          Oczywiście Tobie ( jak i każdej z nas zapewne) wygodniej jest szukać winy po stronie wszystkich innych niewychowanych dzieci. Jesli dziecko kogoś nie lubi to nie poczęstuje go chrupkami. Rozumiem że jesteś z tego powodu zła bo twoje dziecko jest smutne ale popatrz też na to tak że on się uczy pewnych zachowań ludzkich. I że ten jest smutek nie będzie trumą do końca życia a całkiem przydatnym doświadczeniem
          • hanalui Re: a mnie dziwi... 03.05.12, 20:27
            mag_pie napisała:
            > Może to Twój syn jest typem z którym inne się bawić po prostu nie chcą? to tak
            > jak z dorosłymi, są ludzie których się nie lubi za "wygląd". A jeśli to jest os
            > iedle zamknięte to dzieci się znają, więc wielce prawdopodobne jest też że dzie
            > ci znają Twojego syna. I cześć mu nie odpowiadają bo z jakiś powodów się bawić
            > z nim nie chcą.

            Tez bym obstawiala ze tak wlasie jest....osobiscie znam tez kilkoro takich dzieciakow ktorych i ja nie cierpie i moj syn rowniez...no cos te dzieci w sobie maja ze sa zwyczajnie odpychajace na dzien dobry...sposob zachowaia, sposob podejscia do innych dzieci, zachowanie (nie zeby bylo jakis niekulturalne, ot wszystko w normie), sposob zabawy...no wszystko do kupy...
            • malina.25 Re: a mnie dziwi... 04.05.12, 11:57
              Tez znam takie dzieci i dorosłych zresztą też, ale nie w tym problem dziewczyny. No weźcie się trochę bardziej otwórzcie, bo to straszne, ze łatwiej Wam założyć, ze dziecko jest nachalne, ze ma coś w sobie odpychającego niż to, ze inne jest źle wychowane....

              Syn chodzi do przedszkola i jest bardzo lubiany. Są konflikty, ale to naturalne. Nie o takim problemie piszę, no ale jak tak Wam łatwiej, to odpuszczam.
              • dzoaann Re: a mnie dziwi... 04.05.12, 12:15
                powiem ci tak... masz male dzieci, serio 4 latek, a 5-6 latek to roznica. Taki uprzejmy 4 latek za rok moze byc rozkapryszonym, rzadzacym sie na placu zabaw prowodyrem.
                Dzieci sa rozne, tak jak rodzice. Jedni klada nacisk na uprzejmosc, a inni sa zadowoleni, ze ich dzieciak sobie radzi i nie daje w kasze dmuchac.
                Z jednej strony rozumiem o co ci chodzi, bo naprawde zdarzaja sie dzieci, ktorych zachowania sa niefajne, wredne itp. Ale to tylko zachowania i te nalezy oceniac, a nie walic z grubej rury na 5 latka, ze wredny.
                Tak jest i bedzie, nie przekonasz postem na forum ludzi, by inaczej wychowali swe dzieci, swiata nie zmienisz. Wokolo nie zaroi sie nagle od samych slodkich i milych maluchow...
                Serio jedyne co mozesz zrobic w tej sytuacji to dbac o swoje dziecko i o to, zeby nauczylo sie z takimi rzeczami radzic...
                Jesli ten plac zabaw i dzieci na nim bawiace sie sa za duzym problemem dla was, to unikaj go i tyle. Zaoszczedzisz sobie i dziecku zdrowia. Moze na innym placu zabaw syn spotka dzieci, z ktorymi latwiej zlapie kontakt...
                Ja nie wiem za bardzo jak to napisac, bo widze, ze ty zaparlas sie w jednej jedynie slusznej wizji i nie dociera do ciebie, ze ludzie i dzieci sa rozni, ze nie ze wszystkimi da rade egzystowac przyjemnie...i kulturalne zachowania niczego nie zmienia...
                • malina.25 Re: a mnie dziwi... 04.05.12, 12:57
                  dzoaann napisała:

                  > powiem ci tak... masz male dzieci, serio 4 latek, a 5-6 latek to roznica. Taki
                  > uprzejmy 4 latek za rok moze byc rozkapryszonym, rzadzacym sie na placu zabaw p
                  > rowodyrem.
                  Mam styczność, kontakt częsty z dziećmi w różnym wieku. Naprawdę tak ciężko zrozumieć, ze nie jestem ograniczona?
                  Nie będzie taki, bo mu na to nie pozwolę - wychowuję swoje dziecko, a nie zostawiam samemu sobie. Nie pozwolę, aby traktował kogoś tak, jakby sam nie chciał być traktowany.


                  > Z jednej strony rozumiem o co ci chodzi, bo naprawde zdarzaja sie dzieci, ktory
                  > ch zachowania sa niefajne, wredne itp. Ale to tylko zachowania i te nalezy ocen
                  > iac, a nie walic z grubej rury na 5 latka, ze wredny.
                  Jak dzieciak zachowuje się tak cały czas, a nie wybiórczo, to jest źle wychowany.


                  > Tak jest i bedzie, nie przekonasz postem na forum ludzi, by inaczej wychowali s
                  > we dzieci, swiata nie zmienisz. Wokolo nie zaroi sie nagle od samych slodkich i
                  > milych maluchow...
                  Nie miałam takiego zamiaru. Po co piszesz na forum? Aby się z kimś podzielić swoim zdaniem, zaczerpnąć opinie, albo zwyczajnie zobaczyć co myślą inni. Jeśli choć jedna mama (w co wątpię, ale zawsze warto próbować) popatrzy na swoje dziecko i zauważy, ze faktycznie zachowuje się "nie halo", to po to ten watek był...


                  > Serio jedyne co mozesz zrobic w tej sytuacji to dbac o swoje dziecko i o to, ze
                  > by nauczylo sie z takimi rzeczami radzic...
                  Dam o nie najlepiej jak potrafię.

                  > Jesli ten plac zabaw i dzieci na nim bawiace sie sa za duzym problemem dla was,
                  > to unikaj go i tyle. Zaoszczedzisz sobie i dziecku zdrowia. Moze na innym plac
                  > u zabaw syn spotka dzieci, z ktorymi latwiej zlapie kontakt...
                  Syn bawi się na tym placu zabaw i jest wiele ciekawych i fajnych dzieciaków, nie będę uciekała z nim, bo ktoś jest niemiły. W życiu tez spotka takie osoby.

                  > Ja nie wiem za bardzo jak to napisac, bo widze, ze ty zaparlas sie w jednej jed
                  > ynie slusznej wizji i nie dociera do ciebie, ze ludzie i dzieci sa rozni, ze ni
                  > e ze wszystkimi da rade egzystowac przyjemnie...i kulturalne zachowania niczego
                  > nie zmienia...
                  To samo mogę napisać o kilku matkach na forum. Moje dziecko na pewno jest nachalne i się narzuca i mam dać spokój tym źle wychowanym, bo na pewno są nieśmiałe. To nie jest tak, ze nie odpuszczę i już. Po prostu bywają dzieci źle wychowane i nie zmieni się tego słowami, że to taki wiek, ze wyrośnie, ze ono lubi zachować własną przestrzeń. Bo to nie zwalnia z kultury.
                  • dzoaann Re: a mnie dziwi... 04.05.12, 13:16
                    wiesz, co... ja to juz nie wiem o co ci chodzi...
                    sama sobie przeczysz i tyle... tak sa niewychowane dzieci, niekulturalni rodzice i nic tego nie zmieni... a zakladanie takich szumnych watkow na forum, obrzucanie dzieciakow epitetami tez nie jest kulturalne... masz serio ograniczone widzenie i rozumienie swiata i widze, ze dla ciebie kultura to jakis dziwny szereg zachowan. Wystarczy dzien dobry powiedziec i juz sie jest kulturalnym?
                    A twoje drugie dziecko?
                    piszesz, ze specyficzne i go usprawiedliwiasz... moze te inne dzieci tez maja swoje specyficzne problemy?
                    moze owa dziewczynka-prowodyr, ktora tak ci dopiekla ma jakies problemy emocjonalne, niewydolnych wychowawczo rodzicow z problemami emocjonalnymi? Moze przechodzi w domu ciezki okres, bo zaszly jakies duze zmiany?
                    Swoje dziecko latwo usprawiedliwic, a cudze to zle i juz...
                    • malina.25 Re: a mnie dziwi... 05.05.12, 11:15
                      dzoaann napisała:

                      > wiesz, co... ja to juz nie wiem o co ci chodzi...
                      > sama sobie przeczysz i tyle... tak sa niewychowane dzieci, niekulturalni rodzic
                      > e i nic tego nie zmieni... a zakladanie takich szumnych watkow na forum, obrzuc
                      > anie dzieciakow epitetami tez nie jest kulturalne... masz serio ograniczone wi
                      > dzenie i rozumienie swiata i widze, ze dla ciebie kultura to jakis dziwny szere
                      > g zachowan. Wystarczy dzien dobry powiedziec i juz sie jest kulturalnym?
                      To samo mogę napisać co o niektórych.... Piszę, ze nie trzeba się z każdym przyjaźnić, ze można nie mieć ochoty się razem bawić, ale wystarczy nauczyć dziecko, aby zrobiło to kulturalnie. Takie to trudne do zrozumienia?
                      Wątek nie miał być szumy, chciałam się podzielić spostrzeżeniami, ale widzę, ze dyskusja na tym forum nie ma sensu, bo albo myślę jak "wyrocznie", albo jestem spalona...


                      > A twoje drugie dziecko?
                      > piszesz, ze specyficzne i go usprawiedliwiasz... moze te inne dzieci tez maja s
                      > woje specyficzne problemy?
                      Tak. Wszystkie. Kiedyś pisałam, ze idę z synkiem do psychologa, bo zachowuje się specyficznie. Nie reaguje na ból itd... Tylko nie pisz mi, że te inne wszystkie dzieci tez pewnie mają problemy....

                      > moze owa dziewczynka-prowodyr, ktora tak ci dopiekla ma jakies problemy emocjon
                      > alne, niewydolnych wychowawczo rodzicow z problemami emocjonalnymi? Moze przech
                      > odzi w domu ciezki okres, bo zaszly jakies duze zmiany?
                      > Swoje dziecko latwo usprawiedliwic, a cudze to zle i juz...
                      Łatwiej przypisać każdemu dziecku problemy niż stwierdzić, ze rodzicom nie chce się poświęcić czasu na nauczenie dziecka kulturalnego zachowania, nie?
                      • dzoaann Re: a mnie dziwi... 05.05.12, 12:06
                        tak, problemem dziecka sa nieudolni wychowawczo, zaniedbujacy je rodzice...
                        dziecko zaniedbane wychowawczo nazywasz wrednym i bezczelnym i w ten sposob sie dowartosciowujesz...
                        • malina.25 Re: a mnie dziwi... 05.05.12, 12:25
                          dzoaann napisała:

                          > tak, problemem dziecka sa nieudolni wychowawczo, zaniedbujacy je rodzice...
                          > dziecko zaniedbane wychowawczo nazywasz wrednym i bezczelnym i w ten sposob sie
                          > dowartosciowujesz...

                          Nie muszę się dowartościowywać. A Ty potrafisz pomyśleć szerzej? Mamusia, która kocha swoje dziecko, chce mu dać wszystko, uważa swoje dziecko za pępek świata, jest wykształcona, poświęca dziecku dużo czas i uważa, ze dziecku wolno wszystko, nawet obrażać i źle traktować innych, to definicja rodzica nieudolnego wychowawczo? Podpowiem - nie. Po prostu mama nie uczy kultury.
                          • dzoaann Re: a mnie dziwi... 06.05.12, 11:23
                            ty naprawde przeczysz sama sobie... taka mamusia jak opisujesz jest wlasnie nieudolna wychowawczo...
                  • memphis90 Re: a mnie dziwi... 06.05.12, 09:40
                    > Nie będzie taki, bo mu na to nie pozwolę
                    O słodka naiwności wink Charakteru człowiekowi nie zmienisz... Co, oczywiście, nie znaczy, że twierdzę, że Twoje dziecko będzie "wredne".
          • malina.25 Re: a mnie dziwi... 04.05.12, 11:54
            To jest właśnie ograniczone myślenie. Łatwiej założyć, ze dzieciak jest nachalny, włazi w tyłek niż, że inne jest niekulturalne...
      • batutka Re: a mnie dziwi... 03.05.12, 13:56
        sole-luna napisała:

        >
        > ten zwyczaj(polski?) uczenia dzieci podawania wszystkim reki na powitanie,pozeg
        > nanie.
        > Ja uczylam mowic "czesc" i ewentualnie pomachac smile I na wakacjach w Pl dopier
        > o spotkalam sie z tym podawaniem reki przez male dzieci..Ja nie pamietam czego
        > s takiego z dziecinstwa.

        nie spotkałam się z czymś takim nigdy
    • atena12345 dziwaczne matki 02.05.12, 14:40
      które cierpią na każdym kroku, gdy ich dziecko zostanie niemile potraktowane... a potem wyrastają takie niedotykalskie dziwolągi.

      Powiedz dziecku, że nie zawsze każdy musi chcieć sie z nim bawić, nie każdy musi go lubić i nie każdego musi lubić ono, że jak ktoś mówi "nie chcę się z Tobą bawić" to nie jest jakaś tragedia, tylko ten ktoś zwyczajnie ma inne plany.
      Rozumiem, że chciałabyś by mamuśki siedziały wokół piaskownicy i pouczały swoje pociechy, ale tak nie jest. Zadbaj więc o to, by Twój dzieciak potrafił się zachowac równiez w sytuacji odrzucenia.
      • malina.25 Re: dziwaczne matki 02.05.12, 14:54
        Nie rozśmieszaj mnie.

        Mam wrażliwe, uczuciowe dziecko i to takie nienormalne... I muszę wyplewić z niego te uczucia, bo to zło... - masakra.
        • kanna TROLL :/ 03.05.12, 13:36
          >I muszę wyplewić z niego te uczucia, bo to zło... - masakra.
        • mag_pie Re: dziwaczne matki 06.05.12, 07:54
          malina.25 napisała:

          > Nie rozśmieszaj mnie.
          >
          > Mam wrażliwe, uczuciowe dziecko i to takie nienormalne... I muszę wyplewić z ni
          > ego te uczucia, bo to zło... - masakra.
          Wiesz trochę to jest tak że Ty chciałabyś "zbawić" świat. To że uczysz synka kultury o dobrego zachowania to super ale z drugiej strony robisz mu ogromną krzywdę. Bo sama czujesz że synek w grupie (albo w tej konkretnej grupie) się nie odnajduje.
          Czasem trzeba wybrać mniejsze zło, jeśli uważasz że to towarzystwo jest nie zgodne z twoim światopoglądem to albo je zmień albo przymykaj oko na to że czasem twoj syn albo inne dzieci będą "wredne". Moja 4 letnia córka zakumplowała się z 6 latką. Uwielbiają się, córka w domu tylko czeka żeby wyjść i się spotkać . I właśnie wczoraj byłam świadkiem jak własnie ta dziewczynka nie chciała się bawić z inną i z premedytacją namawiała moją i uciekały tamtej. Powiedziałam dziewczynom żeby się pobawiły z koleżanką ale powiedziały że bawią się kocią rodziną i nie chcą się z tamtą bawić. To co mam zrobić? Zabronić córce zabawy z koleżanką bo namówiła ją tego żeby się z tamtą nie bawiła? Oczywiście zwróciłam im uwagę że dziewczynka chciałaby się z nimi pobawić i może być jej przykro ( i widziałam że było).
    • aagnes Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:45
      Doskonale wiem o czym piszesz,wiekszosc dzieci niestety nie potrafi sie zachowac (to juz nie chodzi o tą dzieciecą szczerosc, spontanicznosc czy naturalnosc), po prostu sa kiepsko wychowane, nie maja wzorcow i sa dosyc "dzikie". szkoda, ze uznawane jest to jako norma i nie wiem dlaczego takie dzieci jak Twoje sa krytykowane, natomiast te mniej rozgarniete kwitowane stwierdzeniem "przeciez to normalne" - otoz nie, 4, 5 czy 6 latki to nie 2 czy 3 latki i lenistwo rodzicow jest juz niezwykle widoczne na podstawie ich dzieci.
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:55
        Dziękuję smile Chociaż Ty mnie zrozumiałaś.... wink
    • mondovi Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:47
      Przykładowo - kiedy jesteś na pikniku częstujesz wszystkich dookoła? Kiedy siedzisz z koleżankami na kawie i podchodzi obca osoba i mówi, cześć, jestem Zdzisia, mogę się dosiąść? Zgadzasz się i nic a nic nie ma to wpływu na Twoją rozmowę ze znajomymi?
      Dziecko może nie mieć ochoty na nowe znajomości,kiedy jest w grupie przyjaciół, sześciolatek może nie mieć ochoty na zabawę z nieznajomą trzylatką.
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 14:58
        Niestety muszę się powtórzyć - nie widzisz różnicy? Bardzo mi przykro.

        Nie piszę o 6letnich przyjaciołach, tylko o dzieciach w piaskownicy, które się widują bardzo często w różnych zestawach.

        Jeżeli nie ma ochoty, to musi być chamski? Nie, wystarczyłoby, aby rodzice nauczyli, jak się kulturalnie zachować...
        • mondovi Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 16:07
          Nie widzę, bo każdy - w obojętnie jakim wieku, może nie mieć ochoty na nową znajomość. nie ale nie jest mi przykro. Skoro dzieci widują się "bardzo często w różnych zestawach", to i tak pewnie mają ulubionych kolegów. Jak Twoim zdaniem powinno się zachować przedszkolak, ktory nie chce się bawić z nieznajomym/ z kimś, za kim nie przepada?
          • paliwodaj Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 16:28
            >dzieci z uśmiechem, ze poczęstuje, jak coś ma...
            poczestuje? a slyszalas o alergiach? syn mojej kolezanki mila tak silna alergie na wszelakie produkty pszenne, ze dla niego zjedzenie paluszka rownalo sie reanimacja w szpitalu - doslownie. Mowila ze w parku nie spuszcza go z oka, wlasnie chroniac przed "uprzejmymi karmicielami". Bez sesnu, najpierw naucz dziecko ,zeby pytalo rodzica czy moze poczestowac inne dziecko.
            Dzieci jak dorosli sa rozni, nie zawsze mamy ochote na nowe znajomosci i nie musi to byc jednoznaczne z wrednoscia czy nieuprzejmoscia.
            Nie, nie spotykam takich dzieci.
            Syn kilka razy skarzyl sie ze ktos tam nie chcial sie z nim bawic, wytlumaczylam ze nie sposob byc przyjacielem wszystkich i ze nie ma takiego czlowieka , ktory jest przyjacielem wszystkich.
            • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:02
              paliwodaj napisała:

              > poczestuje? a slyszalas o alergiach? syn mojej kolezanki mila tak silna alergie
              > na wszelakie produkty pszenne, ze dla niego zjedzenie paluszka rownalo sie rea
              > nimacja w szpitalu - doslownie. Mowila ze w parku nie spuszcza go z oka, wlasn
              > ie chroniac przed "uprzejmymi karmicielami". Bez sesnu, najpierw naucz dziecko
              > ,zeby pytalo rodzica czy moze poczestowac inne dziecko.

              Matko jedyna - ja o chamstwie i braku kultury, a tu znowu o alergiach...
              Się puknij! (tak to jest chamskie z premedytacją). Moje dziecko ma biegać do czyjegoś rodzica zapytać, czy może poczęstować? Równie dobrze Twoje dziecko może się Ciebie zapytać czy może zjeść!

              > Dzieci jak dorosli sa rozni, nie zawsze mamy ochote na nowe znajomosci i nie mu
              > si to byc jednoznaczne z wrednoscia czy nieuprzejmoscia.
              A jednak w wykonaniu niektórych dzieci jest i winię za to rodziców, a właściwie ich lenistwo i brak kultury.

              > Syn kilka razy skarzyl sie ze ktos tam nie chcial sie z nim bawic, wytlumaczyla
              > m ze nie sposob byc przyjacielem wszystkich i ze nie ma takiego czlowieka , kto
              > ry jest przyjacielem wszystkich.
              Też mojemu tak tłumacze, a mimo to jest mu przykro, bo nad takimi uczuciami nie da się panować....
              • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 20:01
                Moje dziecko ma biegać do cz
                > yjegoś rodzica zapytać, czy może poczęstować? Równie dobrze Twoje dziecko może
                > się Ciebie zapytać czy może zjeść!
                >
                Ale to podobno Twoje jest kulturalne... Dlaczego ta "kultura" ma być fragmentaryczna i ograniczona? Sorry, ale pouczasz tu innych o kulturze, pomstujesz na chamstwo- ale jak przychodzi co do czego to zaraz "a dlaczego moje dziecko? niech inni costam cośtam".

                > A jednak w wykonaniu niektórych dzieci jest i winię za to rodziców,
                To pogadaj z tymi rodzicami, skoro tak się doskonale znacie, że witacie się podaniem ręki.
                • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 10:05
                  memphis90 napisała:

                  > Ale to podobno Twoje jest kulturalne... Dlaczego ta "kultura" ma być fragmentar
                  > yczna i ograniczona? Sorry, ale pouczasz tu innych o kulturze, pomstujesz na ch
                  > amstwo- ale jak przychodzi co do czego to zaraz "a dlaczego moje dziecko? niech
                  > inni costam cośtam".
                  Moje dziecko potrafi się dzielić. Ale to przecież za mało... Jedne dzieci mogą być opryskliwe, nie miłe, ale mój musi być myśleć o wszystkich dookoła. Paranoja.


                  > To pogadaj z tymi rodzicami, skoro tak się doskonale znacie, że witacie się pod
                  > aniem ręki.
                  Powtórzę. Po co mam zaczynać bezowocną rozmowę, skoro widzę, ze Mamusia cieszy się z braku kultury swego dziecka.
                  • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 06.05.12, 09:44
                    > Moje dziecko potrafi się dzielić. Ale to przecież za mało... Jedne dzieci mogą
                    > być opryskliwe, nie miłe, ale mój musi być myśleć o wszystkich dookoła. Paranoj
                    > a.
                    Podobno Twoje jest kulturalne.

                    > Powtórzę. Po co mam zaczynać bezowocną rozmowę, skoro widzę, ze Mamusia cieszy
                    > się z braku kultury swego dziecka.
                    No to skoro nie rozpoczynasz rozmowy z matką dziecka, które znasz, to jaki sens ma pisanie na forum?
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 16:57
            Powtórzę się. Jak nie ma ochoty, to znaczy, że musi być chamski? Jak koleś Cię podrywał i nie miałaś na to ochoty, to byłaś chamska? Ja nie potrafiłabym. Grzecznie i kulturalnie można powiedzieć, ze nie ma się ochoty..... Nie mówię o kimś nachalnym.
            Wg większości tu, jest ok, jak powie "nie chcę się z Tobą bawić! idź stąd! nie lubię Cię!"... jak odepchnie i będzie "burzyło" inne dzieci. Wystarczy nauczyć dziecko: "nie mam ochoty się z Tobą bawić, wolę z Krzysiem", ale bez krzyków, popchnięć.
            I to ja mam uspołeczniać swoje dziecko.... ehhhh
            Gratuluję kultury...
            • mysz1978 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:07
              nieuprzejme dzieci to pikus - gorzej z rodzicami big_grin
              moj synek podszedl do placacego chlopczyka, ktory sie nie chcial w ogole bawic w piaskownicy i plakal raczej bez powodu. Obok niego siedzieli zasepieni rodzice usilujacy go zabawiac (na prozno), pokazujac rozne zabawki itp. No i moj podszedl, chwycil lopatke tego chlopczyka, ktora on nie byl oczywiscie w ogole zainteresowany, a ojciec tego chlopca, spojrzal na mojego z niechecia i nie pozwolil mu wziac tej lopatki, tak surowo i nieprzyjemnie odmawiajac ze az oniemielismy uncertain
              wiem ze rozne osoby sa na placu zabaw, ale kurcze big_grin na sczescie wiekszosc bywalcow to "stara gwardia", nie rozbiaca problemow z niczego uncertain

              a wracajac do tematu glownego, to czasem granica miedzy niesmialoscia a brakiem kultury jest plynna, ale zwykle jednak jest latwa do zauwazenia. Niesmiale dziecko raczej w milczeniu sie odwroci jak ktos nieznajomy je zagadnie, albo "nie poda reki", niekulturalne dziecko raczej milczec nie bedzie wink
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:26
                mysz1978 napisała:

                > nieuprzejme dzieci to pikus - gorzej z rodzicami big_grin
                jak widać na załączonym obrazku wink

                > a wracajac do tematu glownego, to czasem granica miedzy niesmialoscia a brakiem
                > kultury jest plynna, ale zwykle jednak jest latwa do zauwazenia. Niesmiale dzi
                > ecko raczej w milczeniu sie odwroci jak ktos nieznajomy je zagadnie, albo "nie
                > poda reki", niekulturalne dziecko raczej milczec nie bedzie wink
                otóż to, dobrze, ze tylko nie ja widzę tę różnicę wink
            • angazetka Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:12
              > Wystarczy nauczyć dziecko: "nie mam ochoty się z Tobą bawić, wolę z Krzysiem

              I dzięki temu "niechcianemu" dziecku będzie mniej przykro? Przypuszczam, że wątpię.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:27
                Tak, mi będzie łatwiej wytłumaczyć 4latkowi, niż jak taki mały gbur powie mu coś przykrego i chamskiego.
                • alexa0000 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:42
                  Nie bardzo wyłazi z ciebie "kulturalna" osoba, a oczekujesz kultury od innych.
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:49
                    Tak to zazwyczaj jest na forum... ja o tym, abyście uczyły kultury swoje dzieci mogę powtarzać 100 razy i w ogóle jak śmiem o tym pisać; przecież dziecko nie musi się witać, nie musi się dzielić....
                    jak już mam dość, to zarzuca mi się brak kultury.... Tak dla ludzi nie zauważających problemu - nie mam szacunku.
                    • alexa0000 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:53
                      Kojarzysz mi się z tymi, co mieczem i ogniem pokój próbowali zasiac.
                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:56
                        Ambitnie poleciałaś... Brawo! Ale niestety nie trafnie.
                        • alexa0000 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 18:00
                          Szukałam analogii do szerzenia kultury za pomocą chamstwa, nic w tym ambitnego nie było. Napisałam, że mnie sie kojarzysz, więc to czy trafiłam czy nie zalezy od twojego osądu, lecz jest moim odczuciem.
                          Po 1szym poscie pomyslałam,że fajna babka, z wrazliwym dzieckiem. A potem wylazł z ciebie babol. A ja baboli nie znosze, wiec zmykam, a ty dalej kontynuj krucjatęwink
                          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 10:06
                            Ooooo crying tak mi przykro, ze tak mnie odebrałaś sad
                  • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:52
                    > Nie bardzo wyłazi z ciebie "kulturalna" osoba, a oczekujesz kultury od innych.

                    O. Widzę, że nie tylko ja mam takie zdanie.
                    • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 17:57
                      Słabe to twoje poczucie własnej wartości...
                      • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 20:03
                        dostrzezenie twojego braku kultury ma cos wspolnego z czyimkolwik poczuciem wlasnej wartosci? OMG...
                        widze, ze dla ciebie kultura to tylko pozor i jakies tam zachowania- powiedzenie dzien dobry na placu zabaw nie czyni nikogo kulturalnym czlowiekiem... tak samo jak zmuszanie dzieciaka do dziwnych zachowan, ktore skutkuja tylko ty, ze dzieci nie chca sie z nim bawic. Dziwna jestes, twoj dzieciak sie zachowuja w jakis sposob odstreczajacy inne dzieci i tyle... ale ty miej poczucie wyzszosci...
                        • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 11:59
                          To forum ocieka agresją i ograniczonym myśleniem.
            • mondovi Re: Nieuprzejme dzieci... 02.05.12, 19:50
              Moje dziecko nie popycha, nie burzy innych dzieci, ale czasem powie - nie chcę się z tobą bawić. Sadze, że ma do tego prawo. Czy jest to chamskie? Dzieci nie posługują się metaforami i nie czarują słowami z uprzejmości. Z czasem nabędzie umiejętność nie mówienia tego,co myśli. Na razie taki to taki, wg Twoich słów, z niego wredny, nieuprzejmy chłopak.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 10:09
                Oczywiście, ze ma. Już o tym pisałam.
                Wredny byłby, jeżeliby odpychał, burzył itd... Proszę o nie przekręcanie moich wypowiedzi. Tak to zazwyczaj jest na forum, ze jak w pierwszym poście nie napiszesz wszystkiego ze szczegółami co do kropki, to potem wychodzi się na babola...
    • malina.25 Koniec 02.05.12, 17:59
      Dziękuję tym, którzy zrozumieli jaki "problem" przedstawiłam. Również dziękuję tym którzy nie zrozumieli...
      Już nie będę się dziwiła, że dzieci nie są nauczone kultury, bo nie zawsze ma je kto uczyć.... wink
      • agnieszka369 Re: Koniec 02.05.12, 19:35
        Witam,
        pojechałam ostatnio ze swoim 5-letnim synem na plac zabaw.Syn podszedł do trzech chłopców-rówieśników.Chciał z nimi się bawić .Ich rekacja to :idź stąd,śmierdzisz kupą .Zdziwiłam się bardzo ,skąd u dzieci taka bezwględność ?
        • illegal.alien Re: Koniec 02.05.12, 19:51
          Pewnie u nich w domu tez rodzice mowili, zeby nie ruszac kupy, bo zacznie smierdziec - to oczywiscie w ramach uczenia kultury.
          • paliwodaj Re: Koniec 02.05.12, 22:41
            >Się puknij! (tak to jest chamskie z premedytacją). Moje dziecko ma biegać do czyjegoś rodzica zapytać, czy może poczęstować? Równie dobrze Twoje dziecko może się Ciebie zapytać czy może zjeść!
            no kochana, jak twoje dziecko pobiera od ciebie lekcje kultury, to ja wspolczuje wszystkim dzieciom w okolicy.
            A co powiesz gdy 12 miesieczniak wyciaga roczki po jedzenie , ktore moze byc dla niego naprawde szkodliwe, przeciez to dziecko nie wie ze ma alergie?

            Ja osobiscie nie widze wredoty w innych dzieciach. Dzieci maja po prostu rozne charaktery, rozne srodowiska, ktore sprawiaja ze akurat zachowuja sie tak a nie inaczej.
            Nigdy nawet nie pomyslalabym w ten sposob o dziecku.
            Jezeli moje dzieci nie dogaduja sie z innym dzieckiem, po prostu sie wycofujemy, jak pisalam nie da sie zrobic przyjaciela na sile.
            Po co wogole rozprawiasz o tym ze swoim synem, nie mozna powiedziec " moze XY ma po prostu zly dzien i nie ma ochoty na zabawe" Postaraj sie wytlumczyc to dziecku a nie skupiac uwagi dziecka na takich zachowaniach. Daj dziecku tez mozliwosc reakcji, niech nauczy sie radzic sobie w takich sytuacjach, nie zawsze bedziesz obok niego. Naucz go okreslac swoje uczucia w takich momentach " nie lubie gdy..., przykro mi jest...." i niech okresla je wobec tego dziecka z ktorym jest problem w czasie zabawy , to bardzo pomaga
            Mysle ze ty masz z tym wiekszy problem , niz twoj syn
            • malina.25 Re: Koniec 03.05.12, 10:19
              paliwodaj napisała:

              > no kochana, jak twoje dziecko pobiera od ciebie lekcje kultury, to ja wspolczuj
              > e wszystkim dzieciom w okolicy.
              Czasami się zastanawiam po co ja w ogóle pisze na forum. Jak łatwo wydać osąd. Jak ja pisze o dziecku, które widziałam niejednokrotnie, to jestem nie dobra, ale jak Wy oceniacie mnie po kilku wpisach, to jest ok. Smutne.

              > A co powiesz gdy 12 miesieczniak wyciaga roczki po jedzenie , ktore moze byc dl
              > a niego naprawde szkodliwe, przeciez to dziecko nie wie ze ma alergie?
              To jest naprawdę niewiarygodne, ze nazywacie brakiem kultury umiejętność dzielenia się.... Ja i dziecko muszę myśleć o wszystkich dookoła, ale o moim synu nie musi myśleć nikt.

              > Ja osobiscie nie widze wredoty w innych dzieciach. Dzieci maja po prostu rozne
              > charaktery, rozne srodowiska, ktore sprawiaja ze akurat zachowuja sie tak a nie
              > inaczej.
              Widocznie nie spotkałaś źle wychowanego dziecka.


              > Po co wogole rozprawiasz o tym ze swoim synem, nie mozna powiedziec " moze XY m
              > a po prostu zly dzien i nie ma ochoty na zabawe" Postaraj sie wytlumczyc to dzi
              > ecku a nie skupiac uwagi dziecka na takich zachowaniach. Daj dziecku tez mozliw
              > osc reakcji, niech nauczy sie radzic sobie w takich sytuacjach, nie zawsze bedz
              > iesz obok niego. Naucz go okreslac swoje uczucia w takich momentach " nie lubie
              > gdy..., przykro mi jest...." i niech okresla je wobec tego dziecka z ktorym j
              > est problem w czasie zabawy , to bardzo pomaga
              > Mysle ze ty masz z tym wiekszy problem , niz twoj syn
              Dzięki za radę. Właśnie tak robię, co nie zmienia faktu, że bardzo przeżywa. I jak powie do takiego "wrednego" dziecka "przykro mi, że tak do mnie powiedziałeś", to wiesz gdzie to dziecko ma te słowa?.... sad
              • memphis90 Re: Koniec 06.05.12, 09:46
                >Jak łatwo wydać osąd.
                A jednak w czymś się zgadzamy...
        • malina.25 Re: Koniec 03.05.12, 10:21
          A jednak ktoś spotyka takie dzieci. Dzięki.

          No ale ktoś inny wytłumaczy, ze Ci chłopcy byli nieśmiali.... ehhh
      • aagnes Re: Koniec 02.05.12, 22:58
        Przynajmniej wiesz jakich watkow nie nalezy pod zadnym pozorem zakladac, istnieje na forach gazety swoista poprawnosc polityczna+ kilka wyroczni i albo piszesz jak trzeba albo wypadasz z gry i zostajesz na cenzurowanym forever.
        napisze wiecej - w grupie mojej corki tylko 2 dzieci odpowiada czesc, czy dzien dobry czy do widzenia - reszta robi wielkie oczy, jakby nie miala zielonego pojecia o co chodzi. nie rozumiem dlaczego nie mozna nazwac rzeczy po imieniu (przy czym uzycie slowa "nieuprzejmy" i tak jest wielce łagodne). wiekszosc dzieci jest po prostu niewychowana i tyle.
        • malina.25 Re: Koniec 03.05.12, 10:20
          dziękuję smile w ogóle chyba przestanę tu wchodzić, bo nie ma większego sensu wink
        • jestem_fajnou_mamou Re: Koniec 03.05.12, 11:02
          O, o, o.
          Mam podobne spostrzeżenia, dzieci mają problemy z:
          - odpowiadanie na cześć, dzień dobry,
          - prowadzenie pogawędek (small talk)
          - przestrzeganie zasad korzystania z placu zabaw (kolejki, prawidłowe użytkowanie, w spół-korzystanie ze sprzętów i przestrzeni publicznej)
          - szanowanie innych dzieci, przepraszanie za wyrządzone krzywdy

          A matki, rzeczywiście siedzą i patrzą i nie wkraczają do póki to ich dziecku nie dzieje się krzywda.
          • kanna do jestem_fajnou_mamou 03.05.12, 13:39
            Już Cię lubię, musisz mieć fajne dzieci smile i nareszcie jakiś głos rozsądku smile
            • batutka Re: do jestem_fajnou_mamou 03.05.12, 14:09
              Trochę za bardzo traktuje się dzieci jak święte krowy.
              Płacze i wymusza - no tak, ma prawo, nie może poradzić sobie z emocjami.
              Gryzie i bije inne dzieci - taki wiek, nie może poradzić sobie z emocjami.
              Robi co chce i nie liczy się z nikim i niczym - taki wiek, przejdzie samo.
              No niestety, samo nie przejdzie, trzeba dziecko wychowywać, tłumaczyć i uczyć szacunku do innych, bo jak my, rodzice tego nie zrobimy, nikt za nas tego nie zrobi, a potem obudzimy się z ręką w nocniku, jak nam nastolatek powie "spadaj matka".
              Inna sprawa, że powinniśmy również uczyć nasze dzieciaki radzenia sobie z odrzuceniem i niefajnym zachowaniem ze strony innych.
              Dziecko jest wrażliwe, ok, przeżywa jak jakiś inny dzieciak mu wypnie język. Ale nic na to poradzić nie możemy. Możemy tylko uczyć kultury nasze własne dziecko i wierzyć w to,że kiedyś nasze nauki nie pójdą na marne. A dziecku tłumaczyć,że nie musi się z każdym bawić,że bywa i tak,że nie wszyscy są fajni i mili. Po prostu uczyć radzić sobie w takich sytuacjach, a nie przeżywać razem z dzieckiem wink
              • malina.25 Re: do jestem_fajnou_mamou 04.05.12, 12:02
                Zgodzę się z Twoim każdym zdaniem.
    • q_fla Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 14:02
      Tiaaa, wszyscy naokoło tacy są źli, nieuprzejmi, chamscy i niewychowani, a twoje dziecko mega kulturalne, wrażliwe, empatyczne, dzielace się ze wszystkimi, no klękajcie narody...
      Znam takich megalomanów i uciekam od nich jak najdalej, to samo radząc swojemu dzieku...
      • batutka Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 14:11
        q_fla napisała:

        > Tiaaa, wszyscy naokoło tacy są źli, nieuprzejmi, chamscy i niewychowani, a twoj
        > e dziecko mega kulturalne, wrażliwe, empatyczne, dzielace się ze wszystkimi, no
        > klękajcie narody...
        > Znam takich megalomanów i uciekam od nich jak najdalej, to samo radząc swojemu
        > dzieku...

        to przykre,że niektórzy nie wierzą w to,że bywają ludzi kulturalni i że na takich samych wychowują swoje dzieci
        • q_fla Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 14:16
          Bardziej przykre jest to, że inni widzą wokół siebie tylko tych niekulturalnych.
          Ciekawe dlaczego....
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:03
            A kto napisał, ze TYLKO?
        • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 14:56
          batutka napisała:

          > to przykre,że niektórzy nie wierzą w to,że bywają ludzi kulturalni
          Ja wierzę, że są tacy ludzie. Naprawdę. Tylko sęk w tym, że założycielka wątku to się raczej tu swoją kulturą nie popisała. To znaczy ona pisze o sobie, że jest mega-kulturalna, ale jej wypowiedzi świadczą o nieco innej postawie smile Tak, że jej mniemanie o sobie nie jest spójne z jej zachowaniem.
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:05
            Nie napisałam, ze jestem mega-kulturalna - nie dopowiadaj sobie.

            Nie no Wy mi będziecie pluć na głowę, a ja będę mówiła, ze to deszcz... Jestem tylko człowiekiem i na chamstwo CZASAMI wink odpowiadam chamstwem.
            • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:19
              malina.25 napisała:

              > Nie no Wy mi będziecie pluć na głowę, a ja będę mówiła, ze to deszcz... Jestem
              > tylko człowiekiem i na chamstwo CZASAMI wink odpowiadam chamstwem.
              A ja sądziłam, że człowiek kulturalny nie zniża się do takiego poziomu. No ale ja chyba inaczej rozumiem kulturę niż Ty.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:17
                Zapewne. Pamiętaj - jesteśmy tylko ludźmi... czy Ty nie?
                • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 14:06
                  Owszem, jestem człowiekiem, co z tego? Te dzieci, które tak potępiasz też są ludźmi i to małymi i nie ukształtowanymi jeszcze. Ty nie pojmujesz jednej zasadniczej kwestii, że nie mając kultury osobistej sama nie powinnaś innym w szczególności dzieciom wytykać braków w tej dziedzinie, bo to nawet nie jest śmieszna tylko zwyczajnie żałosne. Od małych dzieci wymagasz więcej niż od siebie.
            • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:19
              ... no wlasnie, a chcesz, by inne dzieci byly MEGA-KULTURALNE ...
              Pamietaj, ze dziecko to tez CZLOWIEK. Zupelnie tak jak ty.
              Tez moze go cos denerwowac (np. twoje dziecko, obojetnie z jakiego powodu). I wyrazi to w taki lub inny sposob (zignoruje, "niekulturalnie" odejdzie, nie podzieli sie tym, co ma ...). I w tym tkwi sedno. Moze wiec popatrz na te "wredne" dzieci jak na siebie sama: sa kulturalne (ale nie mega-kulturalne) i na "chamstwo" CZASEM tez odpowiedza tak czy siak (bo moze jeszcze nie potrafia w inny sposob sie wyrazic? Ty to potrafic powinnas). Jezeli tlumaczysz tak swoje zachowania to dlaczego watpisz w to, ze dzieci tez bywaja rozne (a nie "zle" lub "wredne")? I tez CZASEM maja "prawo" do zachowan, w ktorych ty dopatrujesz sie braku kultury sad
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:21
                anetchen2306 napisała:

                > ... no wlasnie, a chcesz, by inne dzieci byly MEGA-KULTURALNE ...
                > Pamietaj, ze dziecko to tez CZLOWIEK. Zupelnie tak jak ty.
                Nie! Nie napisałam tak. Ludzie, jak to łatwo sobie fantazjować. Logiczne jest, ze nie każde dziecko zawsze jest kulturalne, że ma złe dni, ale czy mama nie może wtedy się odezwać, nie może dziecku przypomnieć?


                Moze wiec popatrz na te "wredne"
                > dzieci jak na siebie sama: sa kulturalne (ale nie mega-kulturalne) i na "chamst
                > wo" CZASEM tez odpowiedza tak czy siak (bo moze jeszcze nie potrafia w inny spo
                > sob sie wyrazic? Ty to potrafic powinnas). Jezeli tlumaczysz tak swoje zachowan
                > ia to dlaczego watpisz w to, ze dzieci tez bywaja rozne (a nie "zle" lub "wredn
                > e")? I tez CZASEM maja "prawo" do zachowan, w ktorych ty dopatrujesz sie braku
                > kultury sad
                Zrozum, problemem jest, ze takie dziecko reaguje chamsko od razu do dziecka, które podeszło się przywitać, a my tutaj napisałyśmy ponad 200 postów - jest zasadnicza różnica. Tak jak nie denerwuje mnie podryw, ale nachalny podryw już tak. Jeszcze prościej?
    • 18_lipcowa1 jacy starzy takie dzieci 03.05.12, 15:47
      moja córka tez jest bardzo wychowana i zna słowa ''dziekuje, przepraszam, prosze''

      zawsze sie przedstawia i pyta czy moze sie pobawic
      na co dzieci reagują albo milczeniem, albo udawaniem ze jej nie widzą albo dzikusy uciekaja

      czego sie spodziewac jak starzy burakami są?
      • paartycja Re: jacy starzy takie dzieci 03.05.12, 17:18
        to ja zupełnie nie rozumiem jakim cudem twoja córka taka grzeczna? skoro ty jesteś pszenno-buraczana?
      • dzoaann Re: jacy starzy takie dzieci 03.05.12, 20:09
        to raczej ytwoja corka jest wyjatkiem potwierdzajacym regule.... chyba, ze dla ciebie szczyt kultury to powiedziec dzien dobry
        • 18_lipcowa1 Re: jacy starzy takie dzieci 04.05.12, 08:22

          > to raczej ytwoja corka jest wyjatkiem potwierdzajacym regule.... chyba, ze dla
          > ciebie szczyt kultury to powiedziec dzien dobry


          ale o so ci chodzi?
          • joshima Re: jacy starzy takie dzieci 04.05.12, 09:33
            Że też kulturą nie błyszczysz i raczej dobrym wzorem dla swojej córki nie jesteś tongue_out
            • 1maja1 Re: jacy starzy takie dzieci 04.05.12, 11:03
              joshima napisała:

              > Że też kulturą nie błyszczysz i raczej dobrym wzorem dla swojej córki nie jeste
              > ś tongue_out
              >

              jaka Lipcowa jest na forum kazdy wie ( i nie zeby mi to przeszkadzalo), a jaka jest mama dla swojej corki to nie macie zielonego pojecia! zenada
              • joshima Re: jacy starzy takie dzieci 04.05.12, 13:20
                1maja1 napisała:

                > jaka Lipcowa jest na forum kazdy wie ( i nie zeby mi to przeszkadzalo), a jaka
                > jest mama dla swojej corki to nie macie zielonego pojecia! zenada
                Ale to nie jest istotne jaka jest dla córki. Popisywanie się chamstwem na forum i udawanie kulturalnego w realu jest wg Ciebie OK?
                • dzoaann Re: jacy starzy takie dzieci 04.05.12, 13:29
                  mila i kultyralna, ciepla lipcowa w realu i taka, jak widzimy na forum? Rozdwojenie jazni chyba, bo nie da rady takich rzeczy oddzielic...
                  • joshima Re: jacy starzy takie dzieci 04.05.12, 13:34
                    dzoaann napisała:

                    > mila i kultyralna, ciepla lipcowa w realu i taka, jak widzimy na forum? Rozdwoj
                    > enie jazni chyba
                    Albo hipokryzja zbliżona do tej prezentowanej przez autorkę wątku wink
                    • malina.25 Re: jacy starzy takie dzieci 05.05.12, 11:22
                      normalnie czuję się zaszczycona... uncertain

                      Myślisz, ze jesteś lepsza, bo nazwiesz mnie hipokrytką, a sama nie przyjmujesz oczywistych argumentów? Podpowiem - nie jesteś.
                      • joshima Re: jacy starzy takie dzieci 05.05.12, 14:08
                        malina.25 napisała:

                        > Myślisz, ze jesteś lepsza, bo nazwiesz mnie hipokrytką, a sama nie przyjmujesz
                        > oczywistych argumentów?

                        Jakich oczywistych argumentów. To nie ja się tu kreuję na guru od dobrego wychowania tylko Ty.
    • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:08
      malina.25 napisała:
      > Gdy widzi jakieś dzi
      > ecko - zawsze się wita, kiedy ma coś do jedzenia - zawsze się podzieli, nigdy n
      > ie obraził żadnego dziecka.

      Ty tez sie z kazdym witasz? To musi byc mega meczace i trudne tak lazic i wszystkim sie klaniac i podawac reke czy tego chca czy nie. big_grin.
      O durnym zwyczaju czestowanie nie wspomne.
      Jedno i drugie mamy zarezerwowany dla bliskich, znajomych a nie dla przypadkowych osob, bez wzgledu czy to dzieci czy nie dzieci. Dzieci znajomych sa czestowane tylo i wylacznie za zgoda rodzica.

      • jestem_fajnou_mamou Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 19:34
        Cytathanalui napisała: > Ty tez sie z kazdym witasz? To musi byc mega meczace i trudne tak lazic i wszys> tkim sie klaniac i podawac reke czy tego chca czy nie. big_grin.

        Jeżeli kilka osób spotyka się na tak małej przestrzeni jakim jest plac zabaw to jest normalne, że można się przywitać. Wiadomo, ze nikt nie chodzi po ulicy i nie mówi dzień dobry każdej mijanej osobie, czemu tak to przedstawiacie?
        Ty jak wchodzisz do poczekalni u lekarza nie mówisz Dzień dobry do osób już tam siedzących? Nie rozmawiasz z tak lub inaczej przypadkowo spotkanymi ludźmi, z którym przyszło Ci spędzić parę chwil?
        • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 21:07
          jestem_fajnou_mamou napisała:
          > Ty jak wchodzisz do poczekalni u lekarza nie mówisz Dzień dobry do osób już tam
          > siedzących? Nie rozmawiasz z tak lub inaczej przypadkowo spotkanymi ludźmi, z
          > którym przyszło Ci spędzić parę chwil?

          Nie...i nie spotkalam sie z tym nigdzie...
          Klaniam sie za to lekarzowi, osobie do ktorej przychodze z interesem, biznesem, a nie zupelnie przypadkowym ludziom, ktorzy znalezli sie w tym samym miejscu co ja, tez mi pomysl
          Nie wdaje sie tez w rozmowy z przypadkowymi ludzmi w poczekalniach, autobusach, pociagach czy innych malych powierzchniach...jestem na nich skazana ale nie znaczy ze musze z nimi nawiazywac jakiekolwiek znajomosci, zwykle mam co do roboty, problemy innych mnie nie interesuja. Z reszta z tego co zauwazylam sporo ludzi ma sluchawki na uszacz lub zatopionych jest w czytaniu...dla mnie jasny znak ze nie zycza sobie by im przeszkadzac.
          Tych wszystkich zaczepiaczy, zagadywaczy (nie mowie o zapytaniu o godzine, czy kto ostatni, czy jak wypelnic druk) uwazam za intruzow i zwykle przytakuje i szybko ignoruje
          • jestem_fajnou_mamou Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 21:29
            hanalui napisała: > Tych wszystkich zaczepiaczy, zagadywaczy (nie mowie o zapytaniu o godzine, czy
            > kto ostatni, czy jak wypelnic druk) uwazam za intruzow i zwykle przytakuje i sz
            > ybko ignoruje


            Aha, a rzeczywiście, myślę, że to jest taka nasza polska przywara, każdego traktować jak intruza - bo mi zabiera kawałek powietrza w windzie i jeszcze coś chce.
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 22:03
              jestem_fajnou_mamou napisała:
              >
              > Aha, a rzeczywiście, myślę, że to jest taka nasza polska przywara, każdego trak
              > tować jak intruza - bo mi zabiera kawałek powietrza w windzie i jeszcze coś chc
              > e.

              Wiem ze czytanie ze zrozumieniem nie jest najmocniejsza strona wiekszosci spoleczenstwa...
              Tak wiec lopatologicznie: pomoc pomoge, godzine podam na malej powierzchni, zawierac przyjazni nie potrzebuje, sluchaniem cudzych wynaturzen nie jestem zainteresowana...mam swoje wewnetrzne zycie bogate i nie nudze sie sama ze soba czy ze swoimi myslami, wiec tego typu intruzom, ktorzy chca marnowac moj bezcenny czas mowie nie. tongue_out.
              Ale ja ty nie masz co robic i z kim pogadac, rajcuje cie zaczepianie innych to czemu nie...lataj do przychodni, wind, piaskownic zaczepiac innych...tylko sie nie dziw ze nie kazdy ma na to ochote i czas.
              • paliwodaj Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 22:44
                >Dzięki za radę. Właśnie tak robię, co nie zmienia faktu, że bardzo przeżywa. I jak powie do >takiego "wrednego" dziecka "przykro mi, że tak do mnie powiedziałeś", to wiesz gdzie to >dziecko ma te słowa?....
                no to jest sygnal dla dziecka i ciebie, zeby zwiewac z daleka od tego dziecka, chyba nie ma sensu zabiegac o takiego kolege
                • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:13
                  Mówię synkowi, ze chłopiec nie chce się z nim bawić i zajmuję go czymś innym, albo bawi się z innym dzieckiem. Nie narzuca mu się. Nie rozpamiętujemy tego.
                  • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:22
                    malina.25 napisała:

                    > Mówię synkowi, ze chłopiec nie chce się z nim bawić i zajmuję go czymś innym, a
                    > lbo bawi się z innym dzieckiem. Nie narzuca mu się. Nie rozpamiętujemy tego.

                    No. Ty od dwóch dni rozpatrujesz mimo, że już napisałaś "koniec"...
                    • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:23
                      Zwyczajnie się nudzę. Nie można? Jaka kara za to?
              • dzoaann Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 23:02
                no, ale niekulturalna jestes, bo nie pogadals z pania o dupiemaryni... jeszcze ja moglas czyms poczestowac i w kontakt fizyczny wejscwink
                • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 00:06
                  dzoaann napisała:

                  > no, ale niekulturalna jestes, bo nie pogadals z pania o dupiemaryni... jeszcze
                  > ja moglas czyms poczestowac i w kontakt fizyczny wejscwink

                  W fizyczny kontakt i czestowanie to ja moge wejsc jak mnie ktos powali na kolana, ale wtedy to elektryka dziala a nie gadanie o dupie maryni...wystarczy kontakt wzrokowy. I raczej w piaskownicy czy u lekarza nie chcialabym tych z elektryka spotkac big_grin
            • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 07:30
              No nie wiem, nie mieszkam w Polsce od 7 lat i nie zauwazylam, by "obcy" zagadywali mnie w pociagu, autobusie czy poczekalni u lekarza ... Raczej tutaj gdzie mieszkamy, szanuje sie cudza prywatnosc i prawo do pograzenia sie we wlasnych myslach, zanurzenia nosa w gazecie. Moze to raczej specyfika pewnych narodow, spoleczenstwa, niekiedy bardziej "wylewnego", innym razem bardziej "skrytego". Z brakiem kultury tez ma to niewiele wspolnego. Mnie tez osobiscie przeszkadzalaby osoba, np. w poczekalni u lekarza, zagadujaca mnie caly czas (np. na temat wlasnych dolegliwosci) lub w pociagu (opowiadajaca o swoich perypetiach rodzinnych). Owszem, odpowiadalabym pewnie z grzecznosci, polslowkami ale bylaby to grzecznosc wymuszona, bo dobrze w tej sytuacji bym sie nie czula sad czym predzej szukalabym okazji, by zmienic miejsce siedzenia wink Lubie posiedziec troche w ciszy, "odspanac" a nie na kazdym kroku byc bombardowana informacjami. Moje dzieci maja podobnie: nie rzucaja sie w wir rozmowy z przypadkowo spotkanymi osobami, nie ida bawic sie z "nieznajomymi" dziecmi, nie czestuja nieznajomych, musza najpierw poobserwowac otoczenie a osoby ubiegajace sie o "zaprzyjaznienie" musza najpierw zdobyc ich zaufanie (zarowno starszy syn jak i mlodsza corka nigdy nie preferowali dzieci "narzucajacych sie" lub szukajacych fizycznego kontaktu, np. poprzez nagle zlapanie ich za reke lub probe przytulenia).
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:21
                anetchen2306 napisała:

                > No nie wiem, nie mieszkam w Polsce od 7 lat i nie zauwazylam, by "obcy" zagadyw
                > ali mnie w pociagu, autobusie czy poczekalni u lekarza ... Raczej tutaj gdzie m
                > ieszkamy, szanuje sie cudza prywatnosc i prawo do pograzenia sie we wlasnych my
                > slach, zanurzenia nosa w gazecie. Moze to raczej specyfika pewnych narodow, spo
                > leczenstwa, niekiedy bardziej "wylewnego", innym razem bardziej "skrytego". Z b
                > rakiem kultury tez ma to niewiele wspolnego.
                Nie napisałam, że jak ktoś nie lubi się spoufalać to jest niekulturalny, ale reakcja na taką osobę, na "zaczepkę", na próbę nawiązania rozmowy może być niekulturalna.


                Mnie tez osobiscie przeszkadzalaby
                > osoba, np. w poczekalni u lekarza, zagadujaca mnie caly czas (np. na temat wla
                > snych dolegliwosci) lub w pociagu (opowiadajaca o swoich perypetiach rodzinnych
                > ). Owszem, odpowiadalabym pewnie z grzecznosci, polslowkami ale bylaby to grzec
                > znosc wymuszona
                , bo dobrze w tej sytuacji bym sie nie czula sad czym predzej sz
                > ukalabym okazji, by zmienic miejsce siedzenia wink Lubie posiedziec troche w cis
                > zy, "odspanac" a nie na kazdym kroku byc bombardowana informacjami. Moje dzieci
                > maja podobnie: nie rzucaja sie w wir rozmowy z przypadkowo spotkanymi osobami,
                > nie ida bawic sie z "nieznajomymi" dziecmi, nie czestuja nieznajomych, musza n
                > ajpierw poobserwowac otoczenie a osoby ubiegajace sie o "zaprzyjaznienie" musza
                > najpierw zdobyc ich zaufanie (zarowno starszy syn jak i mlodsza corka nigdy ni
                > e preferowali dzieci "narzucajacych sie" lub szukajacych fizycznego kontaktu, n
                > p. poprzez nagle zlapanie ich za reke lub probe przytulenia).
                Sama napisałaś,ze odpowiedziałabyś z grzeczności i tego należy uczyć dzieci! O tym pisze od samego początku. Logiczne jest, ze nie trzeba mieć ochoty na zabawę z każdym itd, ale można odmówić kulturalnie, a nie po chamsku. I naprawdę różnica pomiędzy dzieckiem,które jest nieśmiałe, a takim które jest źle wychowane jest łatwa do zauważenia.
                • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:40
                  "I naprawdę róż
                  > nica pomiędzy dzieckiem,które jest nieśmiałe, a takim które jest źle wychowane
                  > jest łatwa do zauważenia."
                  No wlasnie nie jest tak prosto, jak ty to sobie zakladasz. To TY interpretujesz pewne zachowania. Pomyslalas, ze mozesz sie mylic i twoim zachowaniem (posadzasz kogos o cos nieslusznie) skrzywdzis jakies dziecko? Ja nie osmielilabym sie nazwac "niekulturalnym" dziecka, ktore nie powiedzialo mi "dzien dobry" czy tez nie poczestowalo mnie podczas przerwy swoimi ciasteczkami. Zwlaszcza dziecka 3-5 letniego. Ty zdajesz sie oceniac innych, po tylko Tobie znanych kryteriach "kultury". A moze te Twoje kryteria nie sa wlasciwe? Nie sadzcie, byscie nie byli sadzeni wink
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:25
                    anetchen2306 napisała:

                    > "I naprawdę róż
                    > > nica pomiędzy dzieckiem,które jest nieśmiałe, a takim które jest źle wych
                    > owane
                    > > jest łatwa do zauważenia."
                    > No wlasnie nie jest tak prosto, jak ty to sobie zakladasz. To TY interpretujesz
                    > pewne zachowania. Pomyslalas, ze mozesz sie mylic i twoim zachowaniem (posadza
                    > sz kogos o cos nieslusznie) skrzywdzis jakies dziecko? Ja nie osmielilabym sie
                    > nazwac "niekulturalnym" dziecka, ktore nie powiedzialo mi "dzien dobry" czy tez
                    > nie poczestowalo mnie podczas przerwy swoimi ciasteczkami. Zwlaszcza dziecka 3
                    > -5 letniego. Ty zdajesz sie oceniac innych, po tylko Tobie znanych kryteriach "
                    > kultury". A moze te Twoje kryteria nie sa wlasciwe? Nie sadzcie, byscie nie byl
                    > i sadzeni wink

                    Pewnie Cię to nie interesuje, ale pomyśl - jednak kilka osób zrozumiało od razu o co mi chodzi, a cześć z Was się upiera, ze dziecko nie może być wredne... i to oczywiście Wy macie rację...
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:11
            hanalui napisała:

            > Nie...i nie spotkalam sie z tym nigdzie...
            > Klaniam sie za to lekarzowi, osobie do ktorej przychodze z interesem, biznesem,
            > a nie zupelnie przypadkowym ludziom, ktorzy znalezli sie w tym samym miejscu c
            > o ja, tez mi pomysl
            > Nie wdaje sie tez w rozmowy z przypadkowymi ludzmi w poczekalniach, autobusach,
            > pociagach czy innych malych powierzchniach...jestem na nich skazana ale nie zn
            > aczy ze musze z nimi nawiazywac jakiekolwiek znajomosci, zwykle mam co do robot
            > y, problemy innych mnie nie interesuja. Z reszta z tego co zauwazylam sporo lud
            > zi ma sluchawki na uszacz lub zatopionych jest w czytaniu...dla mnie jasny znak
            > ze nie zycza sobie by im przeszkadzac.
            > Tych wszystkich zaczepiaczy, zagadywaczy (nie mowie o zapytaniu o godzine, czy
            > kto ostatni, czy jak wypelnic druk) uwazam za intruzow i zwykle przytakuje i sz
            > ybko ignoruje

            Naprawdę, kiedy wchodzisz do sklepu, do biblioteki, do poczekalni, na siłownię - nie mówisz dzień dobry? No to czego ja "wymagam" od dzieci.... sad

            Nie wiem czy Tobie zadałam już to pytanie, wiec powtórzę - jak ktoś Cię zagadnie, to od razu z "mordą na niego", czy wystarczy jak go spiorunujesz wzrokiem?
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:33
              malina.25 napisała:

              > Naprawdę, kiedy wchodzisz do sklepu, do biblioteki, do poczekalni, na siłownię
              > - nie mówisz dzień dobry? No to czego ja "wymagam" od dzieci.... sad

              Znowu czytanie ze zrozumieniem sie klania:
              > > Klaniam sie za to lekarzowi, osobie do ktorej przychodze z interesem, biz
              > nesem,
              > > a nie zupelnie przypadkowym ludziom, ktorzy znalezli sie w tym samym mie
              > jscu c
              > > o ja, tez mi pomysl

              Lopatologicznie: klaniam sie lekarzowi, bibliotekarce, pani w recepcji a nie poczekalni, calej bibliotece, czy calej silowni tongue_out
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:00
                hanalui napisała:

                > > > Klaniam sie za to lekarzowi, osobie do ktorej przychodze z interese
                > m, biz
                > > nesem,
                > > > a nie zupelnie przypadkowym ludziom, ktorzy znalezli sie w tym sam
                > ym mie
                > > jscu c
                > > > o ja, tez mi pomysl
                >
                > Lopatologicznie: klaniam sie lekarzowi, bibliotekarce, pani w recepcji a nie po
                > czekalni, calej bibliotece, czy calej silowni tongue_out

                O matko! Ty naprawdę jesteś taka.....? Przepraszam, a Ty pomyślałam, że ja wchodzę do biblioteki i biegnę do każdego z wyciągniętą ręką? Naprawdę masz ogromnie "przerośniętą" wyobraźnie. Albo to tylko wredny charakter...
        • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 03.05.12, 23:15
          jestem_fajnou_mamou napisała:

          > Ty jak wchodzisz do poczekalni u lekarza nie mówisz Dzień dobry do osób już tam
          > siedzących?
          Ja mówię, ale autorka wątku to się chyba ze wszystkimi ściska, albo chociaż rękę podaje tongue_out

          > Nie rozmawiasz z tak lub inaczej przypadkowo spotkanymi ludźmi, z
          > którym przyszło Ci spędzić parę chwil?
          Nie, nie mam takiej potrzeby żeby trajkolić na okrągło. Potrafię spędzić parę chwil w ciszy i spokoju.
          • paliwodaj Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 03:15
            to moja corka bardzo uprzejma widocznie, albo i nie .... Bylysmy w mallu na szybkich zakupch, bylismy w 5 sklepach i w kazdym sklepie, doslownie, miala taka sama gadke
            - Dzien dobry!
            ....
            -A czy ty masz psa?
            ....
            - A czy to chlopczyk czy dziewczynka?
            ...
            -A jak sie nazywa?
            ...
            -Ja nie mam psa, mam swinki morskie.

            Amerykanie z nieukrywana radoscia odpowiadali na pytania, ludzie w kolejce za nami usmiechali sie i zagadywali corke. ALe mysle ze rasowa ematka stwierdzilaby ze dziecko bezczelne, ze jak smie zaczepiac doroslych i wstrzymywac kolejke, no i co za matka ze nie porwie dziecka na rece i nie wyniesie sila ze sklepu.

            Szkola moich dzieci na poczatku roku rozdawala broszurki na temat szacunku dla innych ludzi
            Sa w niej pytania, na ktore dziecko ma sobie odpowiedziec i ktore maja wskazac czy dziecko jest osoba ktora traktuje innych z szacunkiem
            Pozwolcie ze przytocze, cos na zasadzie rachunku sumienia wink
            Odpowiedzi sa ( tak, czasami, nie)
            1. Czy zawsze traktujesz innych ludzi w sposob w jaki sam chcesz byc traktowany?
            2. Czy myslisz i dbasz o uczucia innych ludzi?
            3.Czy naprawde sluchasz gdy ktos do ciebie mowi?
            4.Czy mowisz "prosze" , " dziekuje " z przekonaniem?
            5.Kiedy dorosly, ktoremu na tobie zalezy ( jak rodzic, nauczyciel) prosi cie o zrobienie czegos, odpowiesz grzecznie i zrobisz o co cie prosi?
            6. Czy jestes mily dla ludzi, ktorzy sa inni niz ty ?
            7. Czy mowisz "przepraszam" kiedy urazisz kogos, lub zachowujesz sie w sposob, ktory nie jest odpowiedni?

            Popatrz na pytania, na ktore odpowiedziales " czasami, nie" , Opowiedz, lub napisz ,co mozesz zrobic , aby odpowiedz na te pytania wkrotce brzmiala "tak".

            • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 07:14
              ... zakladam, ze corka ma wiecej lat niz 3-5, bo chodzi juz do szkoly (6-7 lat? wiecej? zakladam, ze odpowiadajac na pytania z "ankiety" umie czytac ...). Dopiero w wieku 6-7 lat (a czesciej pozniej) pojawia sie u dziecka uczucie nalezenia do jakiejs grupy i bycia odpowiedzialnym za siebie i innych.
              " Amerykanie z nieukrywana radoscia odpowiadali na pytania, ludzie w kolejce za n
              > ami usmiechali sie i zagadywali corke. ALe mysle ze rasowa ematka stwierdzilaby
              > ze dziecko bezczelne, ze jak smie zaczepiac doroslych i wstrzymywac kolejke, n
              > o i co za matka ze nie porwie dziecka na rece i nie wyniesie sila ze sklepu." Myli ci sie kultura z dziecieca ciekawoscia wink Moje dziecko pytajac o cos doroslego tez dostanie odpowiedz. Oczywiscie pytajac doroslego, nie dziecko. Swiat dzieci rzadzi sie nieco innymi regulami i prawami. Nieudzielenie odpowiedzi dziecku przez inne (male!) dziecko nie mowi nic o braku szacunku lub kultury, nie oznacza ignorancji. U doroslego owszem, moze. U dziecka nie. Dorosly pomysli: "o, jakie fajne kontaktowe dziecko, zywe srebro", rowiesnik moze pomyslec: "chce byc sam a on znowu mnie zaczepia, nie mam ochoty z nim gadac, chce pobawic sie sam, zawsze jak chce pobyc sam, to on przychodzi i mi przeszkadza" ... i nie ma w tym nic niekulturalnego.
              Zwlaszcza u malego dziecka, z przedzialu 3-5 lat, bo takowe zazwyczaj na placach zabaw bywaja i problematyce tegoz wieku forum to jest poswiecone.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:34
                anetchen2306 napisała:

                > S
                > wiat dzieci rzadzi sie nieco innymi regulami i prawami. Nieudzielenie odpowiedz
                > i dziecku przez inne (male!) dziecko nie mowi nic o braku szacunku lub kultury,
                > nie oznacza ignorancji. U doroslego owszem, moze. U dziecka nie. Dorosly pomys
                > li: "o, jakie fajne kontaktowe dziecko, zywe srebro", rowiesnik moze pomyslec:
                > "chce byc sam a on znowu mnie zaczepia, nie mam ochoty z nim gadac, chce pobawi
                > c sie sam, zawsze jak chce pobyc sam, to on przychodzi i mi przeszkadza" ... i
                > nie ma w tym nic niekulturalnego.
                > Zwlaszcza u malego dziecka, z przedzialu 3-5 lat, bo takowe zazwyczaj na placac
                > h zabaw bywaja i problematyce tegoz wieku forum to jest poswiecone.
                Nie mów mi, ze nie można wpajać 4latkowi, ze należy odpowiadać cześć... To naprawdę nie jest trudne, wystarczy, aby brało przykład z Rodzica. Zaznaczę - nie mówimy o dzieciach nieśmiałych.
                Jest różnica jak dziecko nie odpowie, a jest różnica kiedy dziecko odepchnie i będzie "burzyło"inne dzieci, ale chyba się powtarzam....
                • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:42
                  malina.25 napisała:

                  > Nie mów mi, ze nie można wpajać 4latkowi, ze należy odpowiadać cześć...

                  Ty mozesz uczyc swoje dziecko odpowiadania na kazde czesc..
                  Za 2-3 lata sie bedziesz zastanawiac jak dziecie oduczyc zeby nie bylo zbyt przyjacielskie i przypadkiem nie poszlo z jakims panem w krzaki lub nie wsiadlo obcemu do auta, bo pan mu powidzial czesc...

                  > Jest różnica jak dziecko nie odpowie, a jest różnica kiedy dziecko odepchnie i
                  > będzie "burzyło"inne dzieci, ale chyba się powtarzam....

                  Smutne ze twoje dziecko jest tak caly czas odpychane i ty masz z tym problem i nie wiesz jak mu zaradzic i szukasz chyba nie tam gdzie trzeba
                  • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:04
                    hanalui napisała:

                    > Ty mozesz uczyc swoje dziecko odpowiadania na kazde czesc..
                    > Za 2-3 lata sie bedziesz zastanawiac jak dziecie oduczyc zeby nie bylo zbyt prz
                    > yjacielskie i przypadkiem nie poszlo z jakims panem w krzaki lub nie wsiadlo ob
                    > cemu do auta, bo pan mu powidzial czesc...
                    Być może dla ciebie to za trudne, ale jedno nie wyklucza drugiego. Można uczyć dziecko bycia uprzejmy, a jednocześnie, że nie wolno ufać nikomu obcemu... No ale chyba nie ogarniasz tego.


                    > Smutne ze twoje dziecko jest tak caly czas odpychane i ty masz z tym problem i
                    > nie wiesz jak mu zaradzic i szukasz chyba nie tam gdzie trzeba
                    Ale Ty jesteś ograniczona i zwyczajnie wredna. Albo głupiutka...? Hmmm
                    • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:35
                      malina.25 napisała:

                      > Ale Ty jesteś ograniczona i zwyczajnie wredna. Albo głupiutka...? Hmmm

                      No i znów mistrzostwo świata w uczeniu innych kultury...
                      • anetchen2306 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:43
                        Malina.25 jest tylko czlowiekiem i tylko CZASEM jest chamska (czytaj posty nizej, jej wlasna wypowiedz). Dzieci natomiast to inna kategoria (czlowieka?) ...
                        • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:46
                          Ale ja już zauważyłam wcześniej, że ona prezentuje moralność Kalego. Tylko może ona nie wie co to znaczy?
                          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:31
                            I Ty jesteś kulturalna?... ;/

                            Ja Ci piszę, ze Rodzice powinni dziecko uczyć bycia kulturalnym, że dziecko ma prawo "źle" ,"chamsko" się zachować, ale Rodzic powinien wtedy zareagować, a Ty że ja szufladkuję dzieci i przypisuje im łatki. Pomyśl szerzej.
                            • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 14:11
                              malina.25 napisała:

                              > I Ty jesteś kulturalna?... ;/
                              Czy kiedykolwiek obdarzyłam Cię epitetem, napisałam, że masz pusto w głowie, że jesteś ograniczona, albo głupia? W przeciwieństwie do Ciebie, nie. A ty nadal uważasz siebie za kulturalną a mnie za niekulturalną. Żałosne.


                              > Ja Ci piszę, ze Rodzice powinni dziecko uczyć bycia kulturalnym
                              A ja Ci piszę, że powinnaś się tego najpierw sama nauczyć, potem dopiero uczyć swoje dziecko a na końcu oczekiwać od innych. To jest prawidłowa kolejność.
                      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:25
                        Dziękuję
            • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:37
              paliwodaj napisała:

              > Amerykanie z nieukrywana radoscia odpowiadali na pytania, ludzie w kolejce za n
              > ami usmiechali sie i zagadywali corke. ALe mysle ze rasowa ematka stwierdzilaby
              > ze dziecko bezczelne, ze jak smie zaczepiac doroslych i wstrzymywac kolejke, n
              > o i co za matka ze nie porwie dziecka na rece i nie wyniesie sila ze sklepu.

              Właśnie tego się dowiedziałam z tego wątku, ze jak mój syn (inne dzieci również) chce być uprzejmy, miły, to jest namolny i nachalny, ale jak dziecko nie potrafi odpowiedzieć "cześć", no cóż takie po prostu jest i trzeba to uszanować.... uncertain
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:23
            joshima napisała:

            > Ja mówię, ale autorka wątku to się chyba ze wszystkimi ściska, albo chociaż ręk
            > ę podaje tongue_out
            Rzucam się na szyję i stopy całuję... Napisałabym coś, ale to byłoby bardzo niekulturalne... wink


            > > Nie rozmawiasz z tak lub inaczej przypadkowo spotkanymi ludźmi, z
            > > którym przyszło Ci spędzić parę chwil?
            > Nie, nie mam takiej potrzeby żeby trajkolić na okrągło. Potrafię spędzić parę c
            > hwil w ciszy i spokoju.
            No imasz do tego prawo. Ale czy jesteś przy odmowie chamska i odpychasz kogoś?
            • hanalui Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:37
              malina.25 napisała:

              > No imasz do tego prawo. Ale czy jesteś przy odmowie chamska i odpychasz kogoś?

              Jak sie ma 3-5 lat i namol nie rozumie po polsku ze nie ma sie z nim ochoty bawic (szczere wygarniecie na stol bez owijania w bawelne jak robia to dorosli) tylko przylatuje zagaduje, zeby szczerzy a potem z chrupeczkami to jak najbardziej odepchniecie i wyrazniejsze danie do zrozumienia jest akceptowalne tongue_out
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:41
                Jesteś kimś z moich koszmarów... Dziecko się przywita - namol, dziecko poczęstuje - podlizuje się. Nie powinnaś się odzywać skoro wg Ciebie odepchnięcie jest w porządku. Szef też Cię popycha jak jesteś miła?
            • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 13:24
              malina.25 napisała:

              > No imasz do tego prawo. Ale czy jesteś przy odmowie chamska i odpychasz kogoś?

              Nie wiem. Podejrzewam, że Ty mogłabyś mnie ocenić jako chamską, masz łatwość jeśli o to chodzi. Jednak mnie to nie interesuje nie muszę się podobać wszystkim.
              • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 11:28
                Jak byś mnie odepchnęła za "dzień dobry", to oczywiście, że nazwałabym Cię chamską i niekulturalną... no ale po co przyznać, ze tak byś nie zareagowała...

                I tu nie chodzi o podobanie się, tylko o odrobinę kultury. Gdyby wszyscy byli tacy jak Ty, to świat byłby pogrążony w agresji...
                • joshima Re: Nieuprzejme dzieci... 05.05.12, 14:12
                  malina.25 napisała:

                  > I tu nie chodzi o podobanie się, tylko o odrobinę kultury. Gdyby wszyscy byli t
                  > acy jak Ty, to świat byłby pogrążony w agresji...
                  Gdyby wszyscy byli odrobinę bardziej kulturalni niż Ty mi by wystarczyło.
        • q_fla Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 01:43
          > Jeżeli kilka osób spotyka się na tak małej przestrzeni jakim jest plac zabaw to
          > jest normalne, że można się przywitać.

          A co w przypadku, gdy osiedlowy plac zabaw jest duży, taki jak na moim osiedlu, gdzie przeciętnie bawi się ponad 50 dzieci plus opiekunowie, nieraz w parze?
          Mam do każdego z osobna podchodzić i się witać i/lub przedsztawiać, moje dziecko takoż?
          A może wchodząc na palc zaopatrzywszy się uprzednio w megafon mam ryknąć mowę powitalną, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, że niekulturalna i nieuprzejma jestem? big_grin
          • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:28
            q_fla napisała:

            > A co w przypadku, gdy osiedlowy plac zabaw jest duży, taki jak na moim osiedlu
            > , gdzie przeciętnie bawi się ponad 50 dzieci plus opiekunowie, nieraz w parze?
            > Mam do każdego z osobna podchodzić i się witać i/lub przedsztawiać, moje dzieck
            > o takoż?
            Nie. Wystarczyłoby przywitać się z rodzicami z "grupy" do której podeszło Twoje dziecko. Dziecko powinno być nauczone jak się przedstawiać, no ale to już inny problem.... To jest naprawdę takie nienaturalne dla Ciebie?


            > A może wchodząc na palc zaopatrzywszy się uprzednio w megafon mam ryknąć mowę p
            > owitalną, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, że niekulturalna i nieuprzejma je
            > stem? big_grin
            Już można się śmiać?
      • malina.25 Re: Nieuprzejme dzieci... 04.05.12, 12:08
        Ja naprawdę muszę wymienić WSZYSTKIE przykłady, które świadczą o dobrym wychowaniu, żebyś zrozumiała co to znaczy?

        Pisałam już o witaniu się i o dzieleniu - nie będę się powtarzała.
    • lilka69 ja bym od wredot trzymala swoje jak najdalej 04.05.12, 11:50
      i na place zabaw nie chodzila. z byle kim niech sie misio nie bawi!
      • malina.25 Re: ja bym od wredot trzymala swoje jak najdalej 04.05.12, 12:29
        Nie mów na mojego syna misio...

        No tak - najlepiej uogólniać, wymyślać niż próbować zauważyć problem, no ale czego ja wymagam...
    • memphis90 Re: Nieuprzejme dzieci... 06.05.12, 10:00
      To ja jeszcze powiem tak: dzieci są różne, mają swoje grupy, swoje paczki, są lepiej lub gorzej wychowane. Jak moja mała podchodzi to grupki dziewczynek, przedstawia się, a one ignorują ją i odbiegają gdzie indziej- jasne, jako mamie jest mi przykro. Ale takie prawo innych dzieci, że mogą nie mieć ochoty bawić się z moimi. Znajduję moim jakąś fajną zabawę i jest ok. Czasem z kolei do nas przyczepi się jakiś namolniak i nie dziwię się, że moje dzieci mogą nie mieć ochoty się z kimś bawić. Z typową wredotą spotkałam się raz, ale zachowanie dzieci ewidentnie wynikało z braku kultury i klasy rodziców (mam kasę, więc wszystko mi wolno)- nie spotykam się z tym na codzień. Moje dzieciaki witają się, ale ogólnym cześć, dzień dobry. Moje dzieci czasem coś tam jedzą, ale nie obkolędowują całego placu zabaw, najwyżej częstujemy dziecko, z którym aktualnie się bawią.

      Z drugiej strony- jak ktoś się źle zachowuje, to nie czekam na interwencję rodzica, tylko sama działam. Jak na placu zebrała się grupa 8-10 latków, wywrzaskująca wulgaryzmy, to szybko utemperowałam te zachowania. Jak jeden dzieciak psocił innym, a potem biegł na skargę do dziadka (który to dziadek groził innym dzieciom pobiciem!)- zabrałam go na stronę i wytłumaczyłam, że zaraz możemy pójść do jego dziadka razem i opowiedzieć co naprawdę wyrabia wnusio na placu zabaw. A jak dziadek będzie groził pobiciem, to pójdziemy w asyście policji. Ale, jak pisałam, to są epizody
    • amsterdama Re: Nieuprzejme dzieci... 08.05.12, 23:42
      Oj, Twoje mega kulturalne dzieci raczej będą mieć w życiu ciężko, ponieważ ich mamusia nie rozumie czym jest dobre wychowanie. Uczysz ich sztucznych form, uczysz absorbowania sobą, przewrażliwienia na swoim punkcie.
      Rozumiem,że wchodząc do sklepu podchodzisz do każdego klienta,żeby mu podać rękę? Może raczej mówisz "dzień dobry" i nie zawracasz ludziom głowy?
      A częstowanie dzieci słodyczami w piaskownicy świadczy o "małym rozumku" mamusi, która to wymyśliła.
    • sunnymartita Re: Nieuprzejme dzieci... 10.05.12, 09:17
      Skąd się biorą takie zachowania dzieci, jasna sprawa. W tym artykule jest wszystko pięknie opisane www.tatento.pl/tatento-radzi/kategoria-zrozumiec-przedszkolaka/gdy-dziecko-bije-gryzie-kopie-art23.html. Ja zdałąm sobie sprawę, że nie do końca rozumiałam swoje dziecko. Ale jak postępować widząc takie zachowanie u innych dzieci? Nie mam pojęcia. Czy mam prawo zwrócić uwagę obcemu dziecku?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja