namolne częstowanie na placu zabaw :/

05.05.12, 09:37
praktykujecie? a dlaczego?
wkurzaja mnie dzieciaki latajace za moimi z torebka chrupek/ciastek, zachecane przez pozal sie boze mamuski do jakis chrzescijanskich praktyk!. ratunku! czemu pozwalacie/zachecacie dzieci pod pozorem "dzielenia" do takich rzeczy???
1. nie pozwalam jesc na placu zabaw- je sie w domu, w restauracji. jak byly male i sysuacja awaryjna- sadzalam na lawwce, mylam rece, i tam zjadaly.
2. dbam o zeby- nie pozwalam jesc slodyczy i innych chrupek ciastek oblepiaczy, szczegolnie przed posilakami glownymi
3. nie pozwalam jesc NIC od obcych- tak dzieci "wytresowalam"
4. zachecam, zeby sie przyjrzeli intencjom dzieci czestujacych czekoladkami/zapraszajcych do zabawy wypasionymi zabawkami - najczesciej jest to forma przekupstwa, patrz co mam, nie chcesz sie ze mna bawic, ale moze cie przekupie??? BTW- to nie dziala, to jest zalosne

czestowacze namolni- czemu to robicie? czemu, matule, nie nauczycie dzieci zyc godnie, tylko
Czytalam watek o "Niekulturalnych dzioeciach", usmialam sie fajnie. a tu wczoraj na osiedlowym placu zabaw taki zank- moze to twoje "kulturalne" dzieci????

3.
    • koza_w_rajtuzach Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:24
      Moje dzieci na placu zabaw nie jedzą, ale zdarza się, że coś tam na mieście sobie jedzą, np. na poczcie, gdzie bawią się z innymi dziećmi i gdy córka chce kogoś poczęstować (nie, nikt jej do tego nie zachęca), to jeśli dziecko jest małe, to pyta się opiekuna tego dziecka czy może, a jeśli dziecko jest większe, to pyta się tego dziecka czy chce się poczęstować. Ogólnie jedzenie na placu zabaw nie podoba mi się, bo jednak rączki brudzą się w piasku, jednak jeśli ktoś chce poczęstować moje dziecko, to nie widzę przeciwwskazań, nadmierne trzymanie dziecka pod kloszem niczemu dobremu nie służy.
      Jak to było gdy Ty byłaś dzieckiem??? Mieszkałaś z dala od dzieci, nigdy nie częstowałaś się od nikogo ani nie częstowałaś innych? U mnie na podwórku było sporo dzieciaków i częstowanie się było jakby normą, skoro ktoś przynosił coś na podwórko, to liczył się z tym, że inne dzieci będą chciały się poczęstować. Czasem było tak, że wszystkie dzieciaki jadły na spółkę jedno jabłko. Nikt nie stał nad dzieciakami i nie otaczał nadmierną opieką, czasem może rzeczywiście dzieci były trochę niedopilnowane. Osobiście staram się dzieciom dawać na placach zabaw maksymalną swobodę, chcę, żeby same decydowały czy chcą się poczęstować czy nie, nie stoję cały czas nad nimi, tylko kontroluję z ławki sytuację i jeśli jest spokój to nie interweniuję.
      Uważam, że dziecko odmawiające poczęstowania się (nie wierzę, że jest to aż tak nagminne) jest po prostu dziwne.
      • koza_w_rajtuzach Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:26
        > Uważam, że dziecko odmawiające poczęstowania się (nie wierzę, że jest to aż tak
        > nagminne)

        nie wierzę, że te częstowanie jest aż tak nagminnie. Poza tym jak ktoś częstuje, to często częstuje jednym chrupkiem, żelkiem, a nie całymi kilogramami słodyczy.
        • duma.uprzedzenie Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:40
          Czytuję to forum od dłuższego czasu i stwierdzam, że niektórym to się w głowach poprzewracało. Kobiety wychodzą z dziećmi na spacer, plac zabaw i zamiast albo uczestniczyć w zabawie, albo się poopalać w czasie gdy dziecko się bawi to ciągle się czegoś czepiają... jak nie czapki to rajstopy,a to inne mamy nie odpowiadają,a to dzieci zabierają zabawki,a to płaczą itd itp. Czy nie szkoda Wam czasu na te pierdoły????!!! Tak jak napisała Koza, kiedyś jedno jabłko jadło dwoje (albo i więcej) dzieci i to MY tak robiliśmy. A teraz...to świat zwariował.
        • malina.25 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:41
          koza_w_rajtuzach napisała:

          > nie wierzę, że te częstowanie jest aż tak nagminnie. Poza tym jak ktoś częstuje
          > , to często częstuje jednym chrupkiem, żelkiem, a nie całymi kilogramami słodyc
          > zy.

          Niektórych po prostu ponosi wyobraźnia... Napiszesz o sytuacji jednej na 30, a tu zaraz wyskakują, ze za każdym razem na placach zabaw matki chodzą z siatkami słodyczy...
      • malina.25 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:38
        Podzielam Twoje zdanie w całej rozciągłości.
    • malina.25 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:36
      bramanka napisała:

      > praktykujecie? a dlaczego?
      > wkurzaja mnie dzieciaki latajace za moimi z torebka chrupek/ciastek, zachecane
      > przez pozal sie boze mamuski do jakis chrzescijanskich praktyk!. ratunku! czemu
      > pozwalacie/zachecacie dzieci pod pozorem "dzielenia" do takich rzeczy???
      > 1. nie pozwalam jesc na placu zabaw- je sie w domu, w restauracji. jak byly mal
      > e i sysuacja awaryjna- sadzalam na lawwce, mylam rece, i tam zjadaly.
      > 2. dbam o zeby- nie pozwalam jesc slodyczy i innych chrupek ciastek oblepiaczy,
      > szczegolnie przed posilakami glownymi
      > 3. nie pozwalam jesc NIC od obcych- tak dzieci "wytresowalam"
      > 4. zachecam, zeby sie przyjrzeli intencjom dzieci czestujacych czekoladkami/za
      > praszajcych do zabawy wypasionymi zabawkami - najczesciej jest to forma przekup
      > stwa, patrz co mam, nie chcesz sie ze mna bawic, ale moze cie przekupie??? BTW-
      > to nie dziala, to jest zalosne
      >
      > czestowacze namolni- czemu to robicie? czemu, matule, nie nauczycie dzieci zyc
      > godnie, tylko
      > Czytalam watek o "Niekulturalnych dzioeciach", usmialam sie fajnie. a tu wczora
      > j na osiedlowym placu zabaw taki zank- moze to twoje "kulturalne" dzieci????

      Ale musisz mieć nieciekawe życie, że tak się przejęłaś wątkiem, ze zakładasz kolejny - współczuję Ci.

      Napiszę krótko - nie masz pojęcia o czym piszesz... Twój argument o przekupstwie jest po prostu śmieszny, niedorzeczny i świadczy tylko o tym co masz w głowie, a właściwie czego Ci brak.... uncertain
      • joshima malina.25 05.05.12, 10:48
        malina.25 napisała:

        > Napiszę krótko - nie masz pojęcia o czym piszesz... Twój argument o przekupstwi
        > e jest po prostu śmieszny, niedorzeczny i świadczy tylko o tym co masz w głowie
        > , a właściwie czego Ci brak.... uncertain

        Widzę, że dalej praktykujesz krzewienie kultury osobistej.
        • malina.25 Re: malina.25 05.05.12, 10:56
          Na głupotę reaguję ostrzej.
        • budzik11 Re: malina.25 05.05.12, 15:27
          joshima napisała:

          > Widzę, że dalej praktykujesz krzewienie kultury osobistej.
          >

          Ale może przynajmniej dzieci ma kulturalne (bo się witają i częstują inne dzieci w piaskownicy) big_grin
      • 1maja1 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:49
        autorko postu, jest sobota, wrzuc na luz, ugotuj obiad, zrob ciasto, ogarnij chate, wypij kawe, w tym czasie bedzie szansa, ze glupoty nie beda sie trzymac glowki.
        • malina.25 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 10:58
          Wzajemnie. I nie pouczaj skoro trzyma się Ciebie stronniczość.
          • 1maja1 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 11:06
            malina.25 napisała:

            > Wzajemnie. I nie pouczaj skoro trzyma się Ciebie stronniczość.

            to do mnie?? ale o so chodzi? (ze tak zacytuje Lipcowa;D)
      • zona_mi malina.25 05.05.12, 12:11
        Nie cytuj całej wypowiedzi poprzednika, tylko fragment, do którego się donosisz.
        Jeśli do całości - to wcale nie cytuj.
    • mummy83 do autorki watku 05.05.12, 11:02
      tak,my czestujemy jak cos mamy - jednym paluszkiem,jednym chrupkiem - nie kilogramamy slodyczy - czestujemy bo tak jest na swiecie,gdzie przebywaja ludzie na poziomie,ze jak cos sie je w towarzystwie to wypada zaproponowac (spytac najpierw matki czy mozna)

      jesli dla Ciebie,poczestowania dzieckajest forma przekupostwa to cos z Toba nie tak - moze Ty tak robilas,jak bylas mala?!... nie wiem...
      dla mnie to normalne a Tobie jak sie to nie podoba to wystarczy powiedziec z usmiechem "nie dziekuje" - to dziala.

      Na placu zabaw,wyluzuj,pomysl o czyms milym,zrelaksuj sie,zamiast jak prostacka kobita siedziec,oceniac i sie czepiac....

      Milej soboty i USMIECHU - na pewno z nim Ci ladniej .
    • dzoaann Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 12:19
      nie spotkalam sie z jakim nadmiernym czestowaniem na placach zabaw. Ale poruszylam ten temat z moimi starszymi dziecmi. Okazalo sie, ze jesli na podworku, w klasie z kims sie bawia, jakas grupa, to sie czestuja, wymieniaja tym, co tam kto ma... zapytani, czy czasem zdarza im sie kogos omijac, stwierdzili, ze rzadko, ale owszem... omijaja tych, ktorych wyjatkowo nie lubia lub akurat maja z nimi na pienku. Bo nawet jesli jest to jakas grupa, wieksza lub mniejsza, to rozne sa w niej w danym czasie sosunki, antagonizmy, czasem jest wszystko ok i wszyscy sie lubia, a czasem ktos na chwile wypada " z koleczka" i grupa daje mu to odczuc. Potem sie godza i wszystko znow jest ok.
      Wydaje mi sie, ze to raczej naturalne i nawet w doroslym zyciu bywa podobnie. Jedynie my dorosli badziej juz podporzadkowujemy sie sztywnym regulom tego co wypada, a co nie, a dzieci jeszcze dzialaja na zywiol...
      • dzoaann Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 12:20
        a pewnie mi malina zaraz napisze, ze moje dzieci niekulturalne, a ja ich niczego nie ucze...
        • malina.25 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 19:06
          Już wiem, że nie warto pisać czegokolwiek.
    • balb11 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 13:14
      Punkt 4 jest powalający - naprawdę przypisujesz 2-, 3- czy nawet 4-latkom takie wyrachowanie i złe intencje? Lecz się kobieto.
      • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 13:21
        ja mam takie wrazenie ze autorka watku chciala sie dowiedziec dlaczego, dlaczego na plac zabaw wypuszczacie swoje dzieci????

        a ty slowa " nie dziekuje" nie znasz???
      • mysz1978 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 13:22
        no, no - jak ostro... uncertain
        my czestujemy niezmiernie rzadko, glownie z powodu brudnych rak (sami tez rzadk ojeda). Ale jak juz maja cos czym chca poczestowac to najpierw pytaja mamy (taty/babci) danego dziecka czy moga je poczestowac (nie wszyskie dzieci przeciez moga wszytsko jes). Ale jak pisze - niemziernie sporadycznie. Zdarzylo sie nam moze ze 3 razy i to nie bylo "bieganie p oclaym placu zabaw za kims z paczka chrupek itp" tylko poczestowanie tych ktorzy akurat byli obok.

        Powod czestowania? po prostu glupio jest czasem jesc jak ktos patrzy.
    • leneczkaz Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 13:20
      Rzesz kurce u nas niczym nie częstują.. A by sobie starszak podjadł big_grinbig_grinbig_grin
      • paliwodaj Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 15:00
        nie moge bardziej zgodzic sie z autorka watku. Po co dojadac na placu zabaw.
        DZIeko powinno byc najedzone przed wyjsciem, zeby
        - nie jadlo brudnymi raczkami
        - podjadanie ma niestety zly wplyw na stan zebow
        - alergie pokarmowe. Nie wiem czy ktoras pomyslala ze sa dzieci uczulone na niektore produkty do tego stopnia ze nawet gdy inne dziecko ma produkt zawierajacy alergent w plecaku, alergik siedzacy obok moze miec powazne objawy alergii
        Mowila mi ostatnio instruktorka mojego dziecka ze ona ma alergie na malo orzechowe tak potezna, ze nie moze przejsc obok kogos jedzacego wlasnie maslo orzechowe.
        Na dodatek uwazana jest z tego powodu za dziwaczke
        - wszystkie te jedzonka w torebkach , pudeleczkach, moga po prostu pochodzic z domow gdzie jest brudno i byly nakladane brudnymi rekami
        - gdy kilkoro dzieci siegnie do tej torebki, bardzo latwo o przeniesienie wirusow i bakterii, nawet choroby , ktora dopiero sie rozwija, nie musi jeszcze dawac objawow. A pozniej krzyczycie na forum ze dziecko znowu chore, trzeba myslec w odpowiednim czasie
        - sytuacja gdy dziecko ma 3 lizaki, a na placu jest 13 dzieci i te 10 patrza lakomie na te 3 lizaki.Po co stwarzac takie chore , idiotyczne sytuacje
        - nie zyjemy w trzecim swiecie, na jedzenie nas stac, a jezeli kogos nie stac, to niech zglosi sie do jednostek jak MOPS czy Caritas

        Ciesze sie ze w moim srodowisku nie ma takiego zwyczaju, poczestowac moge dziecko znajome, tak samo od dzieka, ktorego rodzicow znam, pozwole swoim dzieciom sie poczestowac - w moim , badz zaprzyjanionym domu.
        Dzieci maja kategoryczny zakaz brania jedzenia od obcych, w szkolach tez jest ten zakaz.
        Nie wiem czy myslalyscie o tym ze czasami "uprzejmy wojek " moze poczestowac dziecko niby cukierkiem, napojem ze srodkami odurzajacymi i co wtedy? Ano tragedia z winy rodzicow, bo dziecko wychowane jak zebrak , ktore bierze jedzenie od wszystkich
        Moje dzieci nie poczestuje sie tez niczym od doroslej osoby obcej - to jest wazniejsze niz nawet czestowanie sie od dzieciakow. Nawet babci pod kosciolem, mowie " dziekujemy , nie"

        Pisanie , ze kiedys dzieci jadly jedno jablko i nic sie nie stalo, jest po prostu glupota. " Kiedys" minelo, jest teraz i nalezy przeniesc sie z metodami wychowawczymi w XXI wiek , a nie w sredniowiecze
        • bramanka Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 15:15
          popatrz, napisalas to co ja w wyjasnieniusmile
          dzieki ze piszesz o tym nie braniu jedzenia od obcych- jak chodzilam do szkoly w us, byl ogromny nacisk na to niebranie jedzenia- i teo nauczylam dzieci. w pl to jest przewrazliwienie............
          dokladnie ze wzgledu na wujkow.
          a w ogole to dokładnie jak napisalas- powiedzcie mi- czy to jest naprawde obja uprzejmosci???? jak dl amnie nie........
        • malina.25 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 19:16
          paliwodaj napisała:

          > - wszystkie te jedzonka w torebkach , pudeleczkach, moga po prostu pochodzic z
          > domow gdzie jest brudno i byly nakladane brudnymi rekami
          Nie spotkałam się, aby ktoś specjalnie nosił na plac zabaw zapakowane jedzenie... Bardziej jest to jedzenie kupione w sklepie i znalazło się na placu przez przypadek, bo z zakupów poszło się bezpośrednio na plac zabaw.

          > - gdy kilkoro dzieci siegnie do tej torebki, bardzo latwo o przeniesienie wirus
          > ow i bakterii, nawet choroby , ktora dopiero sie rozwija, nie musi jeszcze dawa
          > c objawow. A pozniej krzyczycie na forum ze dziecko znowu chore, trzeba myslec
          > w odpowiednim czasie
          A od dziecka znajomego nie złapie takiego wirusa?!? Przecież nie wiesz czy nie jest nosicielem.
          Jakoś mi te dzieci specjalnie nie chorują...

          > - sytuacja gdy dziecko ma 3 lizaki, a na placu jest 13 dzieci i te 10 patrza l
          > akomie na te 3 lizaki.Po co stwarzac takie chore , idiotyczne sytuacje
          Spotkałam się raz z lizakami na placu zabaw. Chłopiec najpierw policzył ile jest dzieci na placu zabaw i poszedł kupić tyle samo lizaków...

          > - nie zyjemy w trzecim swiecie, na jedzenie nas stac, a jezeli kogos nie stac,
          > to niech zglosi sie do jednostek jak MOPS czy Caritas
          Smutne, że myślisz, że jak dziecko się poczęstuje ciastkiem, to znaczy, że. Rodziców na to nie stać


          > Nie wiem czy myslalyscie o tym ze czasami "uprzejmy wojek " moze poczestowac dz
          > iecko niby cukierkiem, napojem ze srodkami odurzajacymi i co wtedy? Ano tragedi
          > a z winy rodzicow, bo dziecko wychowane jak zebrak , ktore bierze jedzenie od w
          > szystkich
          > Moje dzieci nie poczestuje sie tez niczym od doroslej osoby obcej - to jest waz
          > niejsze niz nawet czestowanie sie od dzieciakow. Nawet babci pod kosciolem, mow
          > ie " dziekujemy , nie"
          Powtórzę się - popadasz w skrajność. Tłumaczę mojemu, ze nie można brać, iść z obcymi itd... Zawsze jestem z nim, zawsze jestem obok i kontroluję. Kiedy czegoś nie może - mówię mu to i się dostosowuje.
    • erba Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 15:05
      Ja częstuję, jak dziecko samo podchodzi i widać, że chce. Pytam wtedy opiekuna, czy mogę. Ostatnio dzieliłam się krokietem i barszczem big_grin

      Myślę, że dla Ciebie jest to doskonała okazja, żeby nauczyć dziecko kulturalnego odmawiania tongue_out
      • bramanka Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 15:19
        ciekawa jestem jak higieniecznie czestowalas krokietem i barszczem........
        tajemnica jest dla mnie tez, jak rodzic pozwala, zeby dziecko poczestowac krokietem i barszczem- jedzenie mamy w domu i nie objada sie dzieci na placu zabaw! tak ucze moich dzieci- a pozwalanie przez rodzicow objadania obcych ludzi na placu zabaw to jest chamstwo.
        ucze dzieci grzeczni odmawiac- mlodego od 10 lat- juz mu dobrze idzie, choc dalej niektorzy uwazaja, ze jest dziewny.
        • erba Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 20:54
          Widocznie mam inny poziom tolerancji na lekkie zabrudzenia tongue_out (nikt z nas nie ma alergii). Rodzic się zgodził na krokieta, a dziecko przyszło po drugiego i olaboga! obyliśmy się bez chusteczek nawilżanych i żelu myjącego surprised nie wiem, jakim cudem przeżyłam dzieciństwo i masę całodziennych wycieczek w plener, cud!

          Skoro dziecko umie odmawiać, to w czym problem? Ktoś tu wcześniej napisał, że dziwi się, że matki zamiast bawić się z dziećmi/patrzeć, czy się dziecku krzywda nie dzieje, to uważnie lustrują każde zachowanie innych ludzi.
    • bramanka grupowo odpiszę 05.05.12, 15:10
      malino- naucz sie kultury uncertain strasznie z ciebie niekulturalna osoba. a twoj wateczek o twoich nielubianych dzieciach i twoich smutasach jest przekomiczny smile
      czemu mi przykładasz? bo tylko tak sie umiesz bronic?

      napisalam jasno- ale podkresle.
      na moj watek zlożyły sie 2 sprawy- duzo wolnego wyjatkowo nie wyjechalismy, wiec pojezdzilismy po placach zabaw okolicznych na rowerze. i jeszcze ten wateczek o "kulturze".

      co z tego ze kiedys sie czestowalo? i "dawalo gryza. lyka etc? teraz, swiadoma, nie pozwalam dzieciom na takie praktyki- zreszta moje dzieci juz w przedszkolu mialy na ten temat zajecia, wilokrotnie powtarzane - nie wolno tego robic! to rownie obrzydliwe co wymiana gumy do zucia, czy lizanie razem lizaka..... jak ktos przyprowadza chore dzieci do przedszkola, to robicie raban- a katar to normalny stan przedszkolaka. trzeba swoje dzieci higieny uczyc, odpowiednich zachowan i bedzie prosciej.

      jak napisalam- nie czestujemy, bo nie jemy na placu zabaw. po co dzieci przynosza torebki cukierkow na plac zabaw? paczki chipsów ?
      ale jest jeszcze jeden aspekt- alergie. w moim dumo dusil sie kiedys chlopiec, ktory zjadl ciasteczko z orzeszkami podane przez moja corke. nigdy wiecej.
      u nas w kraju tez niefajnie jest widziane- ale mam prawo wychowywac dzieci z dala od zelek, paluszków etc- przynajmniej do czasu, kiedy sa w stanie zrozumiec, dlaczego tego nie jemy - i komentarz na poczatku- dzieci ktore sie nie czestuja sa DZIWNE (???)

      nie chodzi o tony slodyczy- chodzi o to, ze wiele rodzicow i dzieci nie ma dosc asertywnosci zeby odmowic tej obrzydliwej zeli czy chrupka kolorowego wpychanego pod nos. a wielu rodziców zachecajacych do "czestowania" obce dzieci (???) czuje sie ewidentnie urazonych jak dziecko nie chce, a czasem ze wzgledu na niesmialosc/zaklopotanie nie jest w stanie kulturalnie odmowic.

      a uczenie dzieci niebrania slodyczy od obcych to sprawa bezpieczenstwa- tak jak tego, ze doroslym sie nie ufa tylko dlatego, ze sa doroslymi- akurat podstawa edukacji bezpieczenstwa: nie mowie obcym jak mam na imie, nie ide z nimi do samochodu, do lasu, nie biore jedzenia od obcych- moje dzieci duzo poruszaja sie juz samodzielnie, i jest to PODSTAWA.

      inne idiotyczne sugestie: obiad ugotowalam, bylam na basenie i rowerze, pani zosia dom obrobila tongue_out i denerwuje mnie czestowanie i namawianie przez rodzicielki: idz poczestuj dzieci! nie- dzieci nie chca byc czestowane.
      • malina.25 Re: grupowo odpiszę 05.05.12, 19:05
        bramanka napisała:

        > czemu mi przykładasz? bo tylko tak sie umiesz bronic?
        Prawda zabolała Cię?


        > jak k
        > tos przyprowadza chore dzieci do przedszkola, to robicie raban- a katar to norm
        > alny stan przedszkolaka. trzeba swoje dzieci higieny uczyc, odpowiednich zachow
        > an i bedzie prosciej.
        Mylisz się, jestem z grupy "katar to nie choroba", więc nie trafiłaś.
        Co za różnica kiedy częstujesz dziecko znajome od "chwilowego" - nie możesz się niczym zarazić? Pomyśl.


        > jak napisalam- nie czestujemy, bo nie jemy na placu zabaw. po co dzieci przynos
        > za torebki cukierkow na plac zabaw? paczki chipsów ?
        A skąd mam wiedzieć? Przez 4 lata zdarzyło się to nam 2-3 razy i to dlatego, że wracaliśmy ze sklepu. Nie każdy ma siłę, czas, aby lecieć z zakupami do domu i na plac zabaw. A kiedy dzieci mają daleko do obiadu i akurat "pora jedzenia" to jedzą...


        > ale jest jeszcze jeden aspekt- alergie. w moim dumo dusil sie kiedys chlopiec,
        > ktory zjadl ciasteczko z orzeszkami podane przez moja corke. nigdy wiecej.
        Dlatego Rodzic powinien go nauczyć odmawiać.

        > u nas w kraju tez niefajnie jest widziane- ale mam prawo wychowywac dzieci z da
        > la od zelek, paluszków etc- przynajmniej do czasu, kiedy sa w stanie zrozumiec,
        > dlaczego tego nie jemy - i komentarz na poczatku- dzieci ktore sie nie czestuj
        > a sa DZIWNE (???)
        Masz prawo, a ja mam prawo przebywać na placu zabaw w porze "posiłku". Bo zdarzyło się od święta....


        > a wielu rodziców zachecajacych do "czestowania" obce dzieci (???) c
        > zuje sie ewidentnie urazonych jak dziecko nie chce, a czasem ze wzgledu na nies
        > mialosc/zaklopotanie nie jest w stanie kulturalnie odmowic.
        Nie spotkałam się z czymś takim - chyba przesadziłaś.


        > a uczenie dzieci niebrania slodyczy od obcych to sprawa bezpieczenstwa- tak jak
        > tego, ze doroslym sie nie ufa tylko dlatego, ze sa doroslymi- akurat podstawa
        > edukacji bezpieczenstwa: nie mowie obcym jak mam na imie, nie ide z nimi do sam
        > ochodu, do lasu, nie biore jedzenia od obcych- moje dzieci duzo poruszaja sie j
        > uz samodzielnie, i jest to PODSTAWA.
        KRÓTKO: popadasz ze skrajności w skrajność....
      • jakw Re: grupowo odpiszę 05.05.12, 22:28
        > chodzi o to, ze wiele rodzicow i dzieci nie ma dosc
        > asertywnosci zeby odmowic tej obrzydliwej zeli czy chrupka kolorowego wpychane
        > go pod nos.
        Ale rozumiem, że to nie jest twój problem, bo ty jesteś wystarczająco asertywna, prawda? I rozumiem, że doskonale wiesz, co myślą inni rodzice - zarówno ci "częstowani" jak i częstujący?
    • mikams75 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 15:16
      ja tez jestem wielka przeciwniczna dokarmiania dzieci na placach zabaw i u nas poza waskim gronem znajomych sie tego nie praktykuje.
      • villa-diodati Eh baby... bramanka ma widocznie zbyt dużo.. 05.05.12, 16:38
        .. czasu wolnego. Zwolnij Panią Zosię i zabierz się do robotytongue_out
        • bramanka Re: Eh baby... bramanka ma widocznie zbyt dużo.. 05.05.12, 17:25
          ........... no ostatnio (przez tydzien) nie narzekam na czas, a co?
          niby czamu mam zosienke zwolnic- ja zarabiam ona u mnie, tez moge na place zabaw z dizecmi chodzic smile i ogladac matulki 0 na szczescie najczesciej mam gazete/tablet wiec tylko katem oka ogladam.
          ale to czestowanie kretynskimi chrupkami/zelkami i innymi swinstwami mi przeszkadza i uwazam to za REALNY problem. moze po prostu sie zastanowisz jak dziecko z torebka zapychaczy wypuscisz zeby sobie kolegow szukalo? a moze zobaczysz, ze inni maja inny sposob myslenia niz ty? moze to jakis lokalny problem u nas????
      • paliwodaj Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 16:39
        >..... jak ktos przyprowadza chore dzieci do przedszkola, to robicie raban- a katar to normalny >stan przedszkolaka. trzeba swoje dzieci higieny uczyc,
        no i to jest smieszne, z zasadami higieny matki sa w okresie z przed II Wojny Swiateowej, a jak kataru dziecko dostanie w przedszkolu, to stoja w szatni i kazdemu rodzicowi smarkajacego dziecka groza wszystkim na czym swiat stoi.
        • koza_w_rajtuzach Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 17:38
          a jak kataru dziecko dostanie w przedszkolu, to stoja w szatni i k
          > azdemu rodzicowi smarkajacego dziecka groza wszystkim na czym swiat stoi.

          niby że gdzie tak jest? Moja córka chodzi 3 rok do przedszkola i nigdy się z czymś takim nie spotkałam wink. Sama chodziła z katarem do przedszkola, robiłam jej wymaz z nosa i zawsze wychodziło, że jest to niezaraźliwe i niewymagające leczenia, paniom o tym mówiłam, pokazywałam im to "na piśmie", rodzicom nie mówiłam, bo nie miałam takiej potrzeby, nikt też nigdy mi na to nie zwrócił uwagi, chociaż gdy ten katar był bardzo silny, to mimo wszystko trzymałam w domu. Nie byłam też świadkiem, żeby ktoś kogoś o ten nieszczęsny katar się czepiał. Ty chyba w Polsce nie mieszkasz, więc skąd wiesz, że jest tak jak mówisz?
          • paliwodaj Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 18:50
            wiem z lektury forum, matki pisaly ze w szatni grozily innym rodzicom ze ci beda zwracac koszty opieki nad dzieckiem , jezeli ich dziecko zarazi sie czyms tam...
            Sama faktycznie nie wymyslila bym takiego sceniariusza
            • koza_w_rajtuzach Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 19:11
              na forum różne rzeczy piszą, czasem nawet ubarwiają historie, ale to, że gdzieś coś tam się zdarzyło, to nie znaczy, że wszędzie tak jest i że to normalna sytuacja.
            • aniasa1 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 13.05.12, 19:27
              > wiem z lektury forum, matki pisaly ze w szatni grozily innym rodzicom ze ci bed
              > a zwracac koszty opieki nad dzieckiem , jezeli ich dziecko zarazi sie czyms tam

              To chyba do mnie. Sprostuje. Owszem bede walczyla z zasmarkanymi dziecmi w przedszkolu. Ale nie wspomnialam slowem ze zażądam zwrotu kosztów leczenia - niepotrezbnie podkrecasz temat. A poniewaz chodzi o zdrowie MOJEGO dziecka MAM PRAWO o nie walczyc.
    • gazeta_mi_placi Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 20:04
      Zluzuj poślady bo masz spięte bardziej od niejednej 70-latki - fanki ojca Rydzyka.
      A co do próchnicy liczą się geny, ja zęby zaczęłam myć dopiero od 7 roku życia (nie, nie żartuję) i mam zdrowe zęby, a lat mam już sporo.
    • beliska Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 21:14
      Jednej pani przeszkadza, ze dzieci nie częstują, drugiej, że nagminnie.
      Wytresowałaś dzieci, by nie braly od nikogo, więc w czym problem.
      Przemysl ze trzy razy, zanim zaczniesz pisać o przekupstwie.
      Żałosne to jest to, ze dorosla kobieta, matka podejrzewa małe dzieci
      lub ich rodziców o jakies próby wkupienia się w łaski i tak nastawia swoje dzieci.
      Za jakis czas będą tak samo idiotycznie podejrzliwe jak ty.
      Trudno mi uwierzyć, że ktos tak myśli, chyba jestes trollem.
    • jakw Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 22:25
      Naucz dziecko / dzieci informować inne dzieci i ich mamusie : "Dziękuję bardzo, mama mi nie pozwala jeść na placu zabaw, jesteś dla mnie obcy i usiłujesz mnie przekupić, żebym się z tobą bawił".
      Zapewniam, że jak puszczą parę razy taki tekst to nikt nie będzie za twoimi pociechami latał z czymkolwiek.
    • bramanka ja mysle ze zostalo zrozumiane...... 05.05.12, 22:52
      .........mimo waszych krytycznych uwag. i tyle mi wystarczy :p

      i jeszcze- mam dzieci w miare asertywne- ale w miare. i denerwuje mnie, ze musza ciegle cwiczyc swoja asertywnosc- i ich tez.

      sprawa jest realna i dotyczy mnie i dzieci- to nie jest czapka sasiadki czy brak nocnika u corki kolezanki- co mnie nie dotyczy. to nei czepianie sie.

      w sprawie przekupywania- no nie badzcie takimi hipokrytkami. jezeli ktos sie skarzy na forum ze dzieci nie akceptuja, kolezanki nie chca sie bawic- popatrzcie na odpowiedzi- zaraz na poczatku pojawi sie ktos, kto sugeruje wziecie do szkoly/przedszkola paczki cukierków. podobnie to dziala na placach zabaw. i na ogol lataja z cukierkami dzieci niepopularne, za aktywnymi zachetami rodzicielek. moze u nas jest to lokalny koloryt uncertain ale na forum pojawia sie taka rada- prosze sprawdzic, szczegolnie na wychowaniu. wiec oskarżanie mnie o podejrzliwość czy inne tego typu uczucia- niecelne.
      jezeli chodzi o branie jedzenia od innych- bez komentarza. podobnie dzieci sa uczone przez poliicje- wasze dzieci nie maja takich zajec w przedszkolach/szkolach? dzieci mam juz starsze, nawet mlodsza corka zostaje juz sama na placu zabaw i tak, ucze oczywiscie, ze cukierków od wujków nie można brac. to jest kwestia bezpieczenstwa i dla mnie nie podlega zadnym negocjacjom. gratuluje poczucia bezpieczenstwa- jak dzieci wysuwaja sie spod opieki matulek, jezdza na obozy etc- to juz inna para kaloszy i okazuje sie, ze dzieci nie sa nauczone podstaw bezpieczenstwa.



    • manala Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 05.05.12, 23:06
      nie praktykuję bo raczej nie bierzemy jedzenia na plac zabaw

      moja córka bywa częstowana - jak była młodsza potrafiła się "zakręcić" ; ) - wodziła wzrokiem za jedzeniem aż dali ; )
      w tym roku w przedszkolu regularnie objada swoją koleżankę z "mamb" ("Masz dziś gumy Z...?" Jesteś moją najlepszą przyjaciółką".) Żeby się jeszcze po zeżarciu gum się z Z... pobawiła...Nie wiem po kim tak ma...

      nie specjalnie podoba mi się częstowanie na placu zabaw głównie przez brudne łapska
      z drugiej jednak strony trudno jakoś źle reagować na wyraz czyjejś życzliwości...

      • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 16:48
        manala napisała:

        > nie praktykuję bo raczej nie bierzemy jedzenia na plac zabaw
        >
        > moja córka bywa częstowana - jak była młodsza potrafiła się "zakręcić" ; ) - wo
        > dziła wzrokiem za jedzeniem aż dali ; )

        Bosz...skoro wiedziałas ze masz takie pazerne i nienazarte dziecko to czemu własnego jedzenia nie bralas? Nie bierzemy jedzenia, obzeramy innych. Sprytne i przebiegłe.

        > w tym roku w przedszkolu regularnie objada swoją koleżankę z "mamb" ("Masz dziś
        > gumy Z...?" Jesteś moją najlepszą przyjaciółką".) Żeby się jeszcze po zeżarciu
        > gum się z Z... pobawiła...Nie wiem po kim tak ma...

        Jak to po kim...po durnej mamusi która wczesniej nie uczyła ze sie nie żebra po ludziach i nie chodzi na sepa...
        U mnie była taka dziewczyna w pracy która przebiegała na szelest papierka, żeby coś posepic...chyba nie muszę mówić jaka opinie miała.

        > z drugiej jednak strony trudno jakoś źle reagować na wyraz czyjejś życzliwości.
        Tiaaaaaa.. Zwlaszcza na taka "Masz dziś gumy Z...?" Jesteś moją najlepszą przyjaciółką".
        • manala Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 21:16
          wiesz co? puknij się w swój durny łeb
          • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 22:05
            manala napisała:

            > wiesz co? puknij się w swój durny łeb

            Prawda w oczy kole...masz dziecko sepa i jeszcze sie tym chwalisz zamiast cos z tym robic.
            Mama obzeranej dziweczynki jest z pewnoscia przeszczesliwa, ze mala manipulantka obzera jej dziecko...
            • manala Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 23:09
              nie wiem czy mama dziewczynki wie, że babcia daje młodej mamby do przedszkola

              nie jestem również szczęśliwa, że młoda się tymi mambami obżera
              niestety w czasie gdy córka jest w przedszkolu pracuję więc to co się tam dzieje jest jakby poza moją kontrolą a panie jak widać mają to gdzieś

              z młodą rozmawiałam jednak nie trafiło jak widać

              mówimy o 3-4 letnich dzieciach a post napisałam bo sama byłam zaskoczona zachowaniem córki
              nazywasz moją 4 latkę manipulantką i sępem - co wiecej wnioskujesz, że ją tego nauczyłam i to moja droga jest CHORE
              • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 01:07
                manala napisała:
                > z młodą rozmawiałam jednak nie trafiło jak widać
                >
                > mówimy o 3-4 letnich dzieciach a post napisałam bo sama byłam zaskoczona zachow
                > aniem córki
                > nazywasz moją 4 latkę manipulantką i sępem - co wiecej wnioskujesz, że ją tego
                > nauczyłam i to moja droga jest CHORE

                Chore to jest to:
                "jak była młodsza potrafiła się "zakręcić" ; ) - wodziła wzrokiem za jedzeniem aż dali ; ) " - wtedy widzialas, bylas na miejscu. Co robilas? Cieszylas sie ze masz zywe srebro co potrafi sie zakrecic az dadza? Cieszylas zie ze masz taka mala spryciule?
                Czemu wiec teraz jestes zaskoczona? Za twoim przyzwoleniem przeciez dziecie sie krecilo. Teraz kreci sie znacznie lepiej.
                I tak kochana: "Masz dziś gumy Z...?" Jesteś moją najlepszą przyjaciółką". - to manipulanctwo i 4 latki doskonale potrafia manipulowac, ba...sa w tym mistrzowskie. Sztuczki stosuja i na dzieciach i na doroslych.
                I tak...nauczylas ja tego... byc moze bezwiednie, niechcacy. Zwyczajnie pozwalalas na to bycie sepem, nie ukrucalas i nie temperowalas zebractwa i sepiarstwa - a to sie tu zakrecila, a to gdzies tam cos poprosila, a to za czyms wodzila wzrokiem, a to cos od kogos przyniosla itd...wcale to nie musialy byc wartosciowe rzeczy, cos specjalnego - mogly to byc glupoty, ulotka, naklejka, papierek, kartonowe pudelko czy byle co. Kwestia ze dawalas zielone swiatlo na to by zachowywac sie jak sep, no to teraz masz sepa, tylko duzo sprytniejszego i zdolniejszego. I nie dziwota ze nie kuma...skoro przez ostanie 3-4 lata bylo to zabawne i pozwalalas, to czemu teraz mialaby przestac
                • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 01:11
                  hanalui napisała:
                  > nie ukrucalas

                  mea culpa, mea culpa - o z kreseczka
                  • manala Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 08:52
                    tylko skąd ty do jasej cholery wiesz jakie były moje reakcje?

                    Jak wyciągniesz na placu zabaw paczkę zakazanych w domu chipsów to chyba naturalne, że ciekawski dwulatek się zainteresuje. I co? Miałam absolutnie zakazać jej zbliżania się do ludzi jeśli coś ją zainteresowało? A ludzie, jak ludzie (też naturalna reakcja) widząc zainteresowanie - częstowali. Jestem raczej nieśmiałą osobą i mnie to raczej krępowało. Z drugiej strony ciekawa byłam zachowania i reakcji dziecka (bo lubię obserwować). Nie widzę w tym nic złego. Obecnie młoda ma cztery lata i na pewno nie będzie "sępiła" od nieznanych ludzi. Nawet w domu nie zawsze powie, że coś chce (zdradza ją wzrok wink)

                    Z koleżanką z przedszkola to już inna sprawa. Spotkała się z naszą reakcją. Mąż przy babci dziewczynki zakazał córce brania gum od koleżanki. Pomogło na trochę bo babcia przez kilka dni mamb nie kupowała.

                    Uważam, że wyciągasz bardzo daleko idące wnioski zarówno co do mojej osoby jak i mojego dziecka. Zawsze wkurzali mnie tacy wszechwiedzący ludzie. Twoje dziecko na pewno nawet nie spojrzy na innego malucha liżącego loda czy wcinającego chipsy. A jeśli? Co wtedy mówisz? "Nie patrz kochanie? Nie wolno absolutnie nic brać od nikogo!!! Bo posądzą cię o bycie sępem. Twoja mamusia tego nie przeżyje. Jak można w ogóle chcieć coś co należy do kogoś innego. To urągające twojej godności. Zabawek innych dzieci też nie waż się dotykać. Absolutnie!!! Można tylko to co MOJE, MOJE..."
                    Ciekawe jak takie dziecko funkcjonuje w grupie rówieśniczej?
                    • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 11:25
                      manala napisała:

                      > tylko skąd ty do jasej cholery wiesz jakie były moje reakcje?
                      >
                      > Jak wyciągniesz na placu zabaw paczkę zakazanych w domu chipsów to chyba natura
                      > lne, że ciekawski dwulatek się zainteresuje. I co? Miałam absolutnie zakazać je
                      > j zbliżania się do ludzi jeśli coś ją zainteresowało?

                      Chyba sobie odpowiedzialas na powyzsze pytanie sama...twoje reakcje byly zadne, bo co mialas robic? Zainteresowanie zainteresowaniem, a konsumowanie zakazanych rzeczy to chyba inna bajka. Kupe psa tez pozwalalas zjadac bo sie dziecko zainteresowalo? I co najzabawniejsze...zakazane w domu chipsy od obcych przestaja byc zakazane/ my nienosimy jedzenia na plac zabaw, ale jak dziecie wysepi to czemu nie...bosz...masz jakies zasady ktore za progiem mieszkania sa takie same jak w domu?

                      > Jestem raczej nieśmiał
                      > ą osobą i mnie to raczej krępowało.
                      Kolejna odpowiedz...niesmiala mamusia, ktora nie potrafi wyznaczyc wlasnemu dziecku granic i granic innych doroslych w stosunku do wlasnego dziecka...

                      Z drugiej strony ciekawa byłam zachowania i
                      > reakcji dziecka (bo lubię obserwować). Nie widzę w tym nic złego.

                      No wlasnie...mam zywe sreberko, jakie to urocze...a potem zdziwienie po kim to ma...ano po mamusi, ktora nie stawiala granic big_grin

                      Obecnie młod
                      > a ma cztery lata i na pewno nie będzie "sępiła" od nieznanych ludzi.

                      Na pewno to juz sepi na kolezance...
                      Sepy maja to do siebie ze sepia. Zakazany owoc skutecznie kusi

                      > Z koleżanką z przedszkola to już inna sprawa. Spotkała się z naszą reakcją. Mąż
                      > przy babci dziewczynki zakazał córce brania gum od koleżanki. Pomogło na troch
                      > ę bo babcia przez kilka dni mamb nie kupowała.

                      Czyli pomoglo ze babcia nie dawala nic na pokuszenie, nie dawala mamb a nie to ze dziecie przestalo sepic.

                      > Uważam, że wyciągasz bardzo daleko idące wnioski zarówno co do mojej osoby jak
                      > i mojego dziecka.

                      A jakie ty bys wyciagnela gdyby twoje dziecko bylo notorycznie obzerane z czegos? gdybys widziala na plac zabaw dziecie przybiegajace na szelest papierka i krecace sie dopoki mu sie zarcia nie da?
                      Ze urocze zywe sreberko, tak sobie sreberko radzi, takie sprytne? Bo jak dla mnie zwykly sep...ale rozumiem ze z perspektywy matki jej dziecie bedzie wygladac inaczej

                      >Twoje dzieck
                      > o na pewno nawet nie spojrzy na innego malucha liżącego loda czy wcinającego ch
                      > ipsy. A jeśli? Co wtedy mówisz? "Nie patrz kochanie? Nie wolno absolutnie nic b
                      > rać od nikogo!!! Bo posądzą cię o bycie sępem.

                      A ty widzisz roznice miedzy patrzeniem, a sepieniem?
                      Widze ze masz problem z postawieniem wlasnemu dziecku granic i wyjasnieniem mu ze - nie dzis lodow nie jemy, czipsow nie jadamy czy co tam jeszcze. Naturalnym jest ze dziecko czegos chce, bo gdzies zobaczylo, rola rodzica jest ustalanie co wolno a co nie. Ty tych granic nie ustalilas...albo nie....ustalilas ze w domu nie, ale jak se dziecie wyzebra, wysepi to czemu nie...Zakazany owoc kusi to dziecie lata na sepa, zebry.
                      I jak moje dziecie widzi dziecie jedzace loda czy czipsy to przychodzi z tym do mnie ze tez by chcialo, a nie leci do tego dziecka, czy rodzica tego dziecka na sepa...widzisz roznice? Zarowno czipsy, lody i slodycze nie sa u mnie zakazane, dziecie ma do nich swobodny dostep, nie sa zakazanym owocem stad pewnie i nie kusza, dziecie nie rzuca sie na nie jak opetane

                      > Ciekawe jak takie dziecko funkcjonuje w grupie rówieśniczej?

                      Tia....bo jak sie nie ma dzieciaka sepa, to strasznie musi zle funkcjonowac.
                      U mnie nie ma w zwyczaju puszczania dzieci na zebry, sepa bo dziecko cos zainteresowalo. Dzieci sa uczone zeby nie brac cudzych rzeczy, a zywnosci w szczegolnosc od obcych, poza tym nikt tez nie czestuje obcych dzieci bo sie dziecie przypaletalo.
                      No i na twoim miejscu to raczej bym sie zastanawiala jak twoje funkcjonuje w grupie i dlaczego musi sie posuwac do manipulacji, szantazu kolezanki z mambami?
                      • manala Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 14:10
                        dalsza dyskusja z tobą wydaje mi się bez sensu
                        • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 18:55
                          manala napisała:

                          > dalsza dyskusja z tobą wydaje mi się bez sensu

                          Masz racje...ty nie masz co dyskutowac tylko sie za prace nad wlasnym dziecieciem wziac, coby inne matki/babcie/soby postronne czy kto tama jeszcze nie myslaly ze "o idzie ta mala sepiara" tongue_out
                      • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 14:54
                        a twoj szef wie co robisz i jak marnujesz czas w pracy piszac takie chore expoze? Tego sie czytac nie da
                        • 1maja1 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 17:28
                          lexie007 napisała:

                          > a twoj szef wie co robisz i jak marnujesz czas w pracy piszac takie chore expoz
                          > e? Tego sie czytac nie da

                          chyba robi na nocki;P, no ale fakt, ma dziewczyna czastongue_out
                          • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 19:19
                            1maja1 napisała:
                            >, no ale fakt, ma dziewczyna czastongue_out

                            Tak...ano mam, czekajac na pociag, jadac w pociagu, aguobusie, siedzac z dzieckiem na placu zabaw, czekajac w kolejce do lekarza, w supermarkecie mam czas, zeby cos poczytac lub odpisac..
                            Widzisz dzisiejsza technika bardzo ulatwia zycie tongue_out
                            • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 23:04
                              To ta technike uzyj moze do doksztalcenia siebie to ci sie bardziej przydasmilesmile
                            • 1maja1 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 08.05.12, 10:04
                              hanalui napisała:


                              > Tak...ano mam, czekajac na pociag, jadac w pociagu, aguobusie, siedzac z dzieck
                              > iem na placu zabaw, czekajac w kolejce do lekarza, w supermarkecie mam czas, ze
                              > by cos poczytac lub odpisac..
                              > Widzisz dzisiejsza technika bardzo ulatwia zycie tongue_out

                              w Twoim przypadku to chyba uzaleznia.
                              • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 09.05.12, 20:42
                                1maja1 napisała:

                                > w Twoim przypadku to chyba uzaleznia.

                                A ty widać masz z tym problem...tongue_out .... nic ci do tego jak ktoś spędza swój czas
                                W temacie wątku masz coś do dodania czy po prostu interesują cię personalne wycieczki?


                        • hanalui Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 19:15
                          lexie007 napisała:

                          > a twoj szef wie co robisz i jak marnujesz czas w pracy piszac takie chore expoz
                          > e? Tego sie czytac nie da

                          A co? chcesz mu doniesc? czytac nie musisz...chyba potrafisz przeskoczyc wzrokiem cos nieinteresujacego tongue_out
                          • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 23:02
                            A ty myslalas ze ja to czytalam ?hehehe to sie troche podbudowalas... smile ale juz w pierwszym akapicie dalam na luz.... To stek bzduruncertain a jak dasz nr to owszem moge mu cos nie cos napomkniecsmilesmilesmile
    • gardenia_nowak Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 09:55
      Mnie wkurza o tyle, że mały ma alergię i nie wszystko może jeść. Zawsze muszę przeczytać skład przed podaniem, żeby nie było potem jazdy. Dlatego częstowacze często niepotrzebnie budzą frustrację u mojego malucha, ale rozumiem, że intencje są IMO dobre i niekoniecznie ma to coś wspólnego z przekupstwem.
      • tijgertje Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 11:01
        U nas w ogole nie wystepuje zjawisko jedzenia na placu zabaw. zdarzaja sie nawet kawiarnie czy restauracje z duzym placem zabaw, przy ktorym zaznaczone jest, ze je sie na tarasiewink Dzieciaki sa czestowane zazwyczaj w sklepach: w jarzynowym jablkiem czy mandarynka, w rybnym kawalkiem dorsza w ciescie nalesnikowym, w miesnym plasterkiem jakiejs wedliny... Tyle, ze ZAWSZE przed poczestopwaniem dziecka rodzic/opiekun jest pytany o pozwolenie. w Polsce faktycznie rzucilo mi sie w oczy podjadanie i czestowanie obcych dzieci. Mlody mial silna alergie, problemy z jedzeniem, wiec restrykcyjnie pilnowalismy stalych por posilkow. Zdarzalo sie, ze na spacerze, nawet w oczekiwaniu na bagaz na lotnisku ktos mu cos wciskal do lapki. 2-3-latek, ktory niewiele mowil, w dodatku nieprzyzwyczajony do sytuacji najpierw kilka razy przyjal poczestunek, potem zaczal odmawiac. Najczesciej to ja musialam sie tlumaczyc dlaczego i na uwage, ze za 5 minut bedziemy jesc obiad, albo ma alergie czesto slyszalam jeszcze obrazony komentarz, ze przeciez jeden batonik mu na pewno nie zaszkodzi;/ Moj mlody czasem czestuje inne dzieci, ale wie, ze zawsze ma zapytac opiekuna. Ba, nawet jak idziemy z psem na spacer i trening, to zawsze pyta wlasciciela innego psa, czy tamten tez cos moze od niego dostac (okazuje sie, ze wsrod psow bywaja tacy sami alergicy jak wsrod dzieci). Jak mlodego ktos czestuje w nietypowej sytuacji (poza impreza urodzinowa czy wizyta u kolegi), to dziecko zawsze najpierw mnie pyta (o ile czestujacy tego nie zrobil), czy poczestunek moze przyjac.
        Mlody ma obecnie wysokokaloryczna diete i na szkolna wycieczke musial wziasc wiecej przegryzek, niz zrobilby to normalnie. Zeby dzieciakom przykro nie bylo (nikt nie bral wlasnego zarcia, wszystko bylo zaplanowane odgornie), kupilam jakies ciasteczka dla calej klasy, zapakowalam z liscikiem dla wychowawczyni i to jej pozostawilam decyzje, czy dzieci poczstuje, czy nie. Wyszlo na to, ze dla wiekszosci i tak za duzo zarcia bylo, wiec ciastka wrocily do mnie. jesli mlody bierze np na urodziny poczestunek do szkoly, to tez zawsze wczesniej konsultujemy z wychowawca, nie ma wowczas sytuacji, ze ktores dziecko ze wzgledu na alergie np niczego nie dostanie.
        • bbuziaczekk Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 13:09
          Mi to nie przeszkadza i nawet nie przyszloby mi na mysl zajmowania sie takimi pie...mi.
          Wyluzujcie troche!!!!!!!!!!!!!! Bo jak tu czytam to mam wrazenie ze to jakies wojsko!
          My jeszcze nigdy nie spotkalismy z taka sytuacja i tez nie widzialam takich sytuacji u innych. Na placach zabaw malo kto lata z jedzeniem a jesli juz to je sam. Jedynie jeden jedyny raz moje dziecko zostalo poczestowane waflem ryzowym ale wczesniej babcia tamtej dziewczynki zapytala czy moze mu dac. Zgodzilam sie bo czemu nie? Przeciez takie dziecko zje 1 cukierka czy 1 ciasto i tyle. A tu zaraz o prochnicy czytam albo dziecko obiadu nie zje. Jezu.....

          Ja tez zeby zaczelam myc dopiero w szkole, wczesniej nikt mi nie myl. Zeby myje przewaznie 1 raz wieczorem i to mi wystarczy. Zeby mam zdrowe, zero prochnicy, ze gemby mi nie smierdzi, zeby mam biale i nawet mam jeszcze 2 mleczaki. Wiec nie cudujcie! A autorka watku niech sie zajmie innymi problemami!
          Inna sprawa jesli dziecko nie moze bo ma alergie czy jakas diete czy cos, to wtedy reagujemy my i grzecznie odmawiamy mowiac dlaczego. A nie od razu watki na forum zakladac i robic z tego wielka afere.
          • bramanka Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 14:04
            A autorka watku niech sie zajmie innymi problemami!
            to jest MOJA SPRAWA, nie wydumane pierdoły.
            napisałam ci dlaczego- przeczytaj moje posty.
            rewelacji o zebach nie bede komentowac- znam faceta, ktory myje sie tak raz na miesiac- i jest z tego dumny (jak ty ze swoich zebow......). tez mysli, ze nie smierdzi- tylko trudno koło niego stac......
            nie widze tez, dlaczego mam tlumaczyc, dlaczego odmawia- bo nie je tłuszczow trans? bo dba o zeby? ale prymitywy, co myja zeby co jakis czeas tego nie zrozumieja.
            BTW- strzykawek tez nie widac ze brudne..... podobnie rece myje sie, mimo ze czasem brudu nie widac. mialas kiedys bilogie?
            • bbuziaczekk Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 20:57
              Pochamuj sie troche bo przeginasz! Prymitywow poszukaj w rodzinie! Nie tylko ja napisalam ze robisz z igly widly! Nastepnym razem napisz dziecku na plecach "prosze nie czestowac mnie niczym"
              • bramanka Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 21:45
                chamuję, hamko big_grin

                uuu, a jak nazwac osobe ktora myje zeby najwyzej raz dziennie?
                bródas big_grin
    • finka9 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 13:50
      Jeśli nie życzymy sobie aby częstowano nasze dzieci ,to najlepiej zacząć od wpojenia im ,aby nie brały niczego od obcych. Ludzie często ,mając dobre intencje ,uczą swoje dzieci ,żeby się dzieliły i nie były samolubne nie rozumiejąc ,że komuś to może przeszkadzać . Sama nigdy nie częstuję obcych dzieci ,ponieważ dziecko może mieć alergię na dany produkt lub cukrzycę ,albo po prostu rodzic sobie tego nie życzy.
      • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 14:15
        Ale jak tak wytresowalas swoje dzieci, to znaczy ze nic nie biora od obcych to po ki grzyba ten watek?? A jak im ktos cos daje to jeszcze ich wytresuj dobrych manier ze slowem " dziekuje" wlacznie, to nie bedziesz miala takich problemow z czapy wzietych.smile
        • paliwodaj Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 15:02
          niektorzy na tym forum sa po prostu ciemni.
          Ludzie pisza o alergiach, o cukrzycach ,a ci nie reformowalni nadal o trasurze. Powiedzcie mi wogole czy jest nad czym wogole dyskutowac, dzis mamy o wiele wiecej alergii niz 30 lat temu i nalezy sie dostosowac do czasow.
          I krokiery z barszczem zjesc w domu
          • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 15:23
            Byloby o czym pisac jak autorka watku , by miala problem z tym ,ze jej dzieci biora jedzenie od obcych . A tak przeciez nie jest , wiec co sie jedna z druga obrusza? A piszac takie postulaty na forum to jest zalosne czy to cos zmieni??? jak to jedna czy druga denerwuje niech pisze list do minister zdrowia, sanepidu czy nawet do prezydenta usasmile
            • gardenia_nowak Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 15:49
              Zirytowałaś mnie. Po to, żeby np. moje dziecko nie płakało mi potem, że wszystkie dzieci na placu zabaw dostały ciasteczko, a on nie może. Co Ci to da, że nakarmisz dzieci ciasteczkami? Będziesz się czuła taka dobra i kochająca dzieci, którym "fspułczujesz" matki treserki? Jeżeli się nie spotkałaś, to wcale nie znaczy, że takiego problemu nie ma.
              • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 15:56
                To do mnie? Napisz jeszcze raz , ale tak zebysmy cie zroumialysmile ja nie zadalam zadnego pyt, wiec po co w twej odp "po to". smile
                • gardenia_nowak Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 17:26
                  To, że TY mnie nie rozumiesz, nie znaczy, że każdy tak ma. Skoro nie zadałaś żadnego pytania, to co robią 4 znaki zapytania w Twoim poście?
                  • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 23:55
                    To jak juz te 4 ? Zauwazylas to i odp na to pytanie czyli w czym taki watek jej pomoze, bo tylko tyle ze sie kobieta wygadala lub chciala sie pokazac na forumsmileco mnie obchodzi jakies placzace dziecko , jak jest tak wytresowano to splynie to po nim jak po kaczce.
                    • bramanka klasa, empatia.......... 07.05.12, 00:02
                      czemu jestes taka agresywna?

                      o mnie obchodzi jakies placzace dziecko
                      i o to wlsnie chodzi! co was obchodza inni, ich priorytety, ich wrazliwosc.

                      BTW- dzieci, jak ci napisalm mam wieksze, pisze tu- bo najczesciej smarkacze liza tylki z czekoladkami, przy poklasku mamusiek
                      • lexie007 Re: klasa, empatia.......... 07.05.12, 01:42
                        Nie cytuj z kontekstu..... Dzieci wytresowane nie beda plakac jeszcze raz pisze , zebys zakumala na spokojniesmile co do twojego btw to nie tobie osadzac uncertain ale pociesze cie jutro jest nowy dzien i znow bedziesz mogla na placu zabaw znalezc dla siebie problemsmile Narrrasmile
        • bramanka Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 19:43
          problem z czapy wziety??
          dobrych manier sa nauczeni, wlacznie z tym, ze nie je sie na placu zabaw, nie obżera innych....
          • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 00:00
            No to po kiego to wszytsko ? Wytresowane z manierami to z czym ty masz problem? Czego sie boisz? Ze jak pojda do szkoly ," bez smyczy " to sie zlamia? Czy po prostu chcialas byc znana?smile
            • bramanka Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 00:06
              a dlaczego ja mam chciec byc znana?????
              zmieniam nik raz na rok, c.a. aby NIE BYC ZNANA. gdzie jestem znana, tam jestem big_grin
              moje spuszczone dawno ze smyczy. w szkole. chodzi o kretynskie obyczaje! m.i. twoje, jak mniemam. jak ci nie odpowiada, to nie pisz- a nie zadawaj w kołko tego samego pytania.
              cos mnie denerwowalo- napisalam. bo mam prawo. bo forum publiczne.
              • lexie007 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 07.05.12, 01:34
                Jakbys odp na to w kolko zadaw pyt to przesta bym je zadawacuncertain skad wiesz jakie mam obyczaje cos mnie zdenerwowalo i napisalam na forum , bo mozna nie?smilesmilesmile teraz wiem czemu te niki raz na rok zmnieniasz, tez by mi bylo wstyd jakbym takie bzdury wypisywalasmile
    • aagnes Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 22:20
      Niezly watek - posmialam sie, ale teraz powaznie - dzisiaj dzieki bananowi znajomej zostalysmy 1,5 godziny dluzej na placu zabaw. mowie "tak" wałówkom na placach zabaw wink
    • ochra Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 22:36
      Chyba długo myślałaś o czym by tu napisać żeby zaistnieć....
    • kaskahh Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 06.05.12, 23:42
      nie znam problemu
      w panstwie, gdzie mieszkam z reguly sie nie czestuje

      moj maz sie nauczYl ode mnie, ze najpierw pyta, czy chce np gume a potem sam ja sobie wyjmuje z papierka dla siebie
      na poczatku znajomosci Jego guma byla Jego i mnie nic do tego smile
      • senait Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 08.05.12, 07:42
        Nie jestem za jedzeniem na placach zabaw brudnymi łapami, nie jestem za jedzeniem chipsów ( u nas wszyscy jedzą chipsy) i cholera mnie bierze, gdy moje dziecko widzi kolejnego głodomora z chipsami i łyka ślinę, wpatruje się w właściciela paki chrupek tęsknym wzrokiem i ... jeszcze nigdy nie zostało poczęstowane... Z jednej strony, nie kupię mu tych chipsów, bo nie uznaję tej przekąski dla dzieci, a z drugiej strony, żal mi małego, bo wiadomo, że też by chciał. I jak tu z tego wybrnąć?
    • nena20 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 08.05.12, 08:45
      nie praktykuje przynoszenia jedzenia na plac zabaw. Jeśli już bywa sytuacja to zawsze proszę o to aby nie częstowano mojego dziecka. Jest do tego przyzwyczajony i nie protestuje. Nie wiem dlaczego pozwalacie jeść na placu zabaw, dzieci mają brudne rączki.
      Czasem jak gdzieś dalej jedziemy zabieram cos do jedzenia ale to ja podaje do buziaka.
      • kaskahh Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 09.05.12, 22:14
        jemy na placu zabaw, poniewaz:
        idziemy na plac zabaw czesto prosto z przedzskola. a ja z pracy
        nie mamy placumzabaw pod oknem
        idziemy czasem na pol dnia
    • piotrpien329 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 10.05.12, 15:12
      Cześć!!!




      W środku nocy szefa remizy strażackiej budzi
      dzwonienie telefonu.
      - Kapitanie, pali się chałupa Maśluszczakowej!
      - Eee, no... Która teraz godzina?
      - Piętnaście po drugiej.
      - A od dawna się pali?
      - Od pięciu minut.
      - Dobra, to obudźcie mnie, jak się porządnie
      będzie hajcować!


      www.fotka.pl profil PIOTRPIEN
      • piotrpien329 Re: namolne częstowanie na placu zabaw :/ 10.05.12, 15:20
        https://cdn4.asteroid.pl/c18/a.fotka.pl/082/872/82872757_800_s.jpg?add=1336655872
Inne wątki na temat:
Pełna wersja