mrowkojad2
17.05.12, 10:31
Sprawa jak wyżej, piszę "prawdopodobnie", ponieważ dziecko jest jeszcze małe, nie wszystko jest w stanie opowiedzieć, ale z jej relacji wynika, ze w czasie obiadu pani uderzyła ją. Córka wczoraj była bardzo nieswoja, próbowała jakoś powiedzieć, co się stało, w końcu udało mi się ja nakłonić do częściowego opowiedzenia całej historii, reszty dowiedział się mąż, gdy ją kąpał. Podobno w trakcie jedzenia zupy pani uderzyła ją, córka się popłakała i było jej smutno.
Mała ma niecałe 2,5 roku, nie stosujemy wobec niej przemocy, więc zachowanie pani było dla niej szokiem, bardzo to przeżywała, dziś w nocy budziła się z płaczem.
Jestem wkurzona na maksa, mąż dziś rano wyjaśniał tę sprawę, ale tej konkretnej pani nie było, opowiedział innej "cioci", o co chodzi, ona również była zdziwiona, zapewniała, że takie rzeczy nie mają prawa się u nich zdarzyć, ze być może pani próbowała powstrzymać dziecko przed sięgnięciem po gorącą zupę i pacnęła ją po rączkach. Mąż oczywiście stwierdził, ze istnieją różnie inne sposoby powstrzymania dziecka w takiej sytuacji, ale "ciocia", z która rozmawiał, nie była świadkiem tego zdarzenia i nic więcej dodać nie mogła
W każdym razie mamy tę sprawę wyjaśniać dziś po południu z tą właściwa panią. Sama już nie wiem, nawet jeżeli istniało ryzyko, ze dziecko się poparzy, to przecież nie usprawiedliwia to zachowania pani. Ze żłobka do tej pory byliśmy zadowoleni, wiem, że ta pani nie cieszy się sympatią wśród rodziców, ktoś miał wcześniej pretensje, że krzyczy na dzieci.