Dziecko materialista, istnieje?

06.06.12, 22:03
Podobno dziecko znajomej (info od innej znajomej) ma całą furę zabawek i ciągle dopomina się o nowe i drogie, co najmniej 300 zł. Czterolatek. Ciężko mi w to uwierzyć. Możliwe, żeby dziecko dało się tak wychować, czy znajoma (ta relacjonująca) po prostu tak gada, z zazdrości?
Mój syn, rówieśnik, najlepiej bawi się prostymi rzeczami (często wręcz śmieciami) i to wydaje mi się typowe...
    • emily_valentine Re: Dziecko materialista, istnieje? 06.06.12, 22:18
      Istnieje, to takie, które jak wchodzisz do domu zamiast się przywitać, pyta - co masz dla mnie? uncertain
    • alpepe Re: Dziecko materialista, istnieje? 06.06.12, 22:31
      jacy starzy, taki młody. Jak czytam na Zakupach: hity i kity prezentów gwiazdkowych, gdzie zadowolone z siebie matki recytują litanije całe prezentów, i to drogich reklamowanych g.wienek, to się nie dziwię istnieniu takich dzieci. Moje córki mają tyle barachła zabawkowego, że dyskretnie pierdółki im różne wyrzucam, a i tak co okazja to jeden, maks. dwa prezenty i to niekoniecznie te reklamowane w tv, bo córki oglądają kanał dziecięcy bez reklam. Na dzień dziecka starsza dostała zamówioną książę kolorowanko-wyklejankę, a młodsza książkę do czytania i stykło.
      • hanalui Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 08:49
        alpepe napisała:
        > Moje c
        > órki mają tyle barachła zabawkowego, że dyskretnie pierdółki im różne wyrzucam,

        A nie lepiej zamiast tony barachla kupic jedna a porzadna?
        • alpepe Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 14:49
          jesteś upośledzona? Barachło w znaczeniu najróżniejszych barbiów, baby born, wózków, małych figurek, evis, piłek, hello kitty, gitar, nintendo 3ds, zabawek interaktywnych, puzli, kompletów do eksperymentowania, kredek, mazaków, kredy, dmuchanego konia, konia na biegunach, gitary, fletów, bębenka, tamburyna, kastanietów, chichi w torebkach, jednorożców pluszowych, filly, kręgli, skakanek... Gdyby córki oglądały reklamy, pewnie tego barachła byłoby 5x więcej.
          • hanalui Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 15:44
            alpepe napisała:

            > jesteś upośledzona?
            Bez inwektyw nie potrafisz? Bosz...co za kultura

            Barachło w znaczeniu najróżniejszych barbiów, baby born, wó
            > zków, małych figurek, evis, piłek, hello kitty, gitar, nintendo 3ds, zabawek in
            > teraktywnych, puzli, kompletów do eksperymentowania, kredek, mazaków, kredy, dm
            > uchanego konia, konia na biegunach, gitary, fletów, bębenka, tamburyna, kastani
            > etów, chichi w torebkach, jednorożców pluszowych, filly, kręgli, skakanek... Gd
            > yby córki oglądały reklamy, pewnie tego barachła byłoby 5x więcej.

            No coz...moje oglada i reklamy, i katalogii bo te dolaczane sa do gazet, wrzucane do skrzynki i barachlem to bym nazwala jakies gadzety z jajek niespodzianek jedynie. Reszta to zabawki ktorymi sie bawi w kolko i na okraglo. To nie dzieci kupuja barachlo tylko ich rodzice...to ze ty kupujesz swoim dzieciom barachlo jak to nazwywasz, to twoj wybor lub twoja nieumiejetnosc pokierowania i wychowywania dziecka tak by barachla nie wybieralo.
            U mnie puzzle sa ukladane conajmniej 1-2 razy w tygodniu, wiec czemu mialabym je zwac barachlem? Mamy ich z 10 pudelek. Kredki, flamastry ida w ruch codziennie, conajmniej godzine, jak nie dluzej spedza na tworczosci - dla mnie barachlem nie jest. Pilki - kilka - tez w ruchu codzienne. Itd, itp.

            Czy swoje gary do gotowania uwazasz za barachlo? Czy szybkowar, odkurzacz, zelazko, auto itd uwazasz za barachlo mimo ze uzywane 1-2 razy w tygodniu, rzadziej lub czesciej?
            Dorosli maja swoje zabawki, dzieci swoje
            • mikams75 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 15:51
              zauwaz, ze nie tylko rodzice kupuja dzieciom zabawki. Ja bylabym sklonna nawet powiedziec, ze w wielu rodzinach, to rodzice kupuja najmniej.
              Moje dziecko samo nie wybiera, ja kupuje raczej porzadne rzeczy, ale corka nazbierala dziadostwa typu piata pileczka, czy jakies inne badziewko. Ciezko uchronic dziecko przed dawaczami drobiazgow.
              • hanalui Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 16:31
                mikams75 napisała:
                > zauwaz, ze nie tylko rodzice kupuja dzieciom zabawki. Ja bylabym sklonna nawet
                > powiedziec, ze w wielu rodzinach, to rodzice kupuja najmniej.

                A to juz problemy danych rodzin ze kupuja dzieciom wlasnie byle co, zeby bylo bez konsultowania z rodzina czy Jas juz ma pilke a wolalby kredki lub zosia ma misia a marzy o pilce.
                U mnie chcacy obdarowac zwykle pytaja co by dziecko ucieszylo wiec dostaje rzecz, ktore go ciesza nie na zasadzie bo a zabawka, tylko na zasadzie ...to jest to co lubie, to kolejna rzecz do mojej kolekcji, o tym marzylem.

                > Moje dziecko samo nie wybiera, ja kupuje raczej porzadne rzeczy,

                A moje dziecko wybiera, zaczal jakos po pierwszych urodzinach, a ja staram sie podarzac, sugerowac lub ukierunkowywac jego wybory. Dzieki temu uniknelismy prawie zabawek ktore byly wielka pomylka. Tylko raz ja wybralam piekne porzadne drewniane klocki bo MI sie wydawalo ze dziec je polubi, uzywane byly 4 razy na krzyz.

                > ale corka nazb
                > ierala dziadostwa typu piata pileczka, czy jakies inne badziewko. Ciezko uchron
                > ic dziecko przed dawaczami drobiazgow.

                Mnie nie trudno, bo takiech dawaczy nie mam. Czesciej dzieciak dostanie slodycze niz jakas zabawke.
                • mikams75 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 17:05
                  > A to juz problemy danych rodzin ze kupuja dzieciom wlasnie byle co, zeby bylo b
                  > ez konsultowania z rodzina czy Jas juz ma pilke a wolalby kredki lub zosia ma m
                  > isia a marzy o pilce.

                  spora czesc to nawet nie rodzina daje - zdobywa na festynach, od lekarza, a to sasiadka cos podrzuci, od innych dzieciakow na urodziny, w przedszkolu, ot tak od roznych osob bez okazji - naprawde malo kto konsultuje pierdoly.
                  Poza tym w obecnych czasach chyba kazde dziecko ma kredki, pilke, misia i wiele innych drobnych rzeczy i naprawde ciezko sie nie powtorzyc.
                  Dam ci jeden przyklad - corka ma spore pudelko spineczek i gumeczek we wszystkich mozliwych kolorach. A to efekt tego, ze kazdy widzi ze jej by sie przydalo podpiac te wlosy i kazdy mysli, ze na pewno przydadza jej sie spineczki. Naprawde byle spinki nie konsultuja inni ze mna. Wiec kolekcja rosnie a ona nadal nie chce nosic uncertain

                  Oczywiscie, ze idealnie by bylo jakby kazdy konsultowal, ale tak nie jest. Na 10 zaproszonych osob 2 skonsultowaly, z czego ta druga chciala tylko kierunek obadac i sie dowiedziala, ze nic okololalkowego. Bo wlasnie takich gadzetow lezacych w kacie mamy najwiecej, bo wlasnie wiekszosc operuje mysleniem, ze dziewczynke na pewno ucieszy jakis gadzet lalkowy.

                  > > Moje dziecko samo nie wybiera
                  Moze niedokladnie napisalam - moje dziecko zapytane co by chcialo to nigdy nie wie i nie chce nic.
                  Owszem, jak dostanie cos tam do wyboru, to wybierze, ale nie ma tak, ze sie domaga czegos tam, bo zobaczyla w reklamie czy u kogos czy w sklepie.
                  Poza tym znam na tyle swoje dziecko, ze chyba nigdy nie bylo sytuacji zebym kupila jej cos, co jej sie nie spodobalo. Moze w pierwszym roku, kiedy sie jeszcze nie umialysmy "dogadac" i ciezko bylo odkryc upodobania.
    • aleksandra1357 Re: Dziecko materialista, istnieje? 06.06.12, 23:10
      W wieku 4 lat jest to raczej niemożliwe. Bo taki 4-latek, nawet dajmy na to zepsuty przez snobistycznych i niemądrze postępujących rodziców i obrzucony zabawkami, może się nagle zachwycić jakimś badziewiem za 2 zł, np. jak mój, zegarkiem dołączonym gratis do pampersów. Dzieci w tym wieku nie rozpoznają wartości. Jak mu powiesz, że świecąca straż pożarna z bazaru jest najdroższą zabawką świata, to uwierzy.
      A pytanie "co masz dla mnie?" na wstępie zadają dzieci, które zawsze coś dostają i trudno się im dziwić. To wina tych, którzy bez przerwy dziecko obdarowują. Nie nazwałabym tego jednakże materializmem.
      • paliwodaj Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 02:15
        >czy znajoma (ta relacjonująca) po prostu tak gada, z zazdrości?
        pewnie tak, sama chcialaby sie pobawic takimi wypasionymi zabawkami
      • lejdi111 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 08:11
        aleksandra1357 napisała:
        > A pytanie "co masz dla mnie?" na wstępie zadają dzieci, które zawsze coś dostaj
        > ą i trudno się im dziwić. To wina tych, którzy bez przerwy dziecko obdarowują.
        > Nie nazwałabym tego jednakże materializmem.

        Zgadzam się. Mój młody ma ciocię , dość sytuowaną, bezdzietną, która zawsze coś dla niego ma. ZAWSZE. I zdarzyło się młodemu na jej widok zadać to pytanie. Natomiast do innych osób tak się nigdy nie zwrócił.
    • manala Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 07:32
      Moja czterolatka również preferuje zabawę prostymi rzeczami (choć właściwie to określenie "śmieci" dobrze oddaje te preferencje). Na wartości zabawek nie zna się kompletnie i zabrana do sklepu z zabawkami aby sobie coś wybrała - wybiera chiński telefonik za 3,5 sztuka ; ). A miała wolną rękę... (i z 6 podobnych telefoników w domu...) Śmieję się z mężem, że mamy mało wymagające dziecko.
      W ostatnim czasie młoda zaczyna się jednak coraz częściej dopominać o kupno czegoś - zwykle to jakieś pierdółko-drobiazgi, których osobiście nie znoszę bo potem walają mi się bez sensu po domu.
    • hanalui Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 08:54
      rulsanka napisała:

      > Podobno dziecko znajomej (info od innej znajomej) ma całą furę zabawek i ciągle
      > dopomina się o nowe i drogie, co najmniej 300 zł. Czterolatek. Ciężko mi w to
      > uwierzyć.

      Ze upomina sie o nowe to mnie wcale nie dziwi, bo wszystkie dzieci upominaja sie o nowe. Ze upomina sie o drogie??? hmmm....moje nie zna wartosci pienieznej danej zabawki za to wielkosc pudla potrafi ocenic i wie ze np w duzym pudle bedzie duzo klockow a w malym malo. To takie dziwne ze chce wieksze i drozsze zarazem?

      > Mój syn, rówieśnik, najlepiej bawi się prostymi rzeczami (często wręcz śmieciam
      > i) i to wydaje mi się typowe...

      Tak...zgubienie yoya za kilka centow urasta do tragedii...co nie zmienia faktu ze potrafi sie bawic tez drogimi i skaplikowanymi zabawkami
      • fantomka44 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 11:05
        Oczywiście, że to możliwe - to kwestia wychowania i przyzwyczajenia dziecka do tego - to wina osób, które ciahle coś dają. Wtedy dziecko uważa to za normalne i się tego domaga. Mój synek ma tak z jedną z babć. Tak go nauczyła to teraz ma za swoje. Do nikogo innego tak się nie pyta na wejściu.
      • leneczkaz Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 17:46
        > Ze upomina sie o nowe to mnie wcale nie dziwi, bo wszystkie dzieci upominaja si
        > e o nowe. Ze upomina sie o drogie??? hmmm....moje nie zna wartosci pienieznej d
        > anej zabawki za to wielkosc pudla potrafi ocenic i wie ze np w duzym pudle bedz
        > ie duzo klockow a w malym malo. To takie dziwne ze chce wieksze i drozsze zaraz
        > em?

        Oj Hanka, Hanka.. Tys to od pługa oderwana ze swoimi wywodami..

        W jednym poście wyśmiewa 3/4-latki które nie znają daty euro, flagi czy zasad gry w piłkę nożną, a w następnym chwali się, że jej dziecko nie zna wartości pieniężnej..
    • mikams75 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 11:09
      znam jedna taka ale nieco starsza - zachlanna na maksa, ciagle by tylko kupowala i kupowala i ciagle na cos sepi. Patrzac na ilosci jakie ma w domu, to ta sytuacja musi trwac od lat. Aczkolwiek widze w tym duzo winy ze strony mamusi.
      Przyklad z ostatnich dni - na festynie bylo losowanie prezentow. Jej coreczka rzucila sie na 5. Oczywiscie platne. Ja dalam mojej pieniadze na jedno i tyle. Pozniej mamusia sie chwali z lekko oburzona mina - wszystkie dzieci braly po jednym a moje piec! Stwierdzilam, ze mogla pozwolic tylko na jedno tak jak to robia inni rodzice ale nie skomentowala tego. Za to jej coreczka stroila fochy na te 5 prezentow bo cos jej nie pasilo, a bo szostego mama nie pozwolila wziac, a moja cieszyla sie bardzo ze swojego jednego. Jednak co za duzo to niezdrowo. W ramach rekompensaty za te fochy tamte pobiegly na kiermasz kupic cos jeszcze.

      Dla mnie takie sytuacje nie sa normalne aczkolwiek jestem w stanie uwierzyc ze sa takie rzeczy. Dziecko dopomina sie zapewne i o drogie i o tanie, tylko tych tanich zazwyczaj nikt nie rozstrzasa. Oczywiscie nasuwa sie pytanie, co to dziecko pozniej robi z tymi zabawkami bo jestem pewna ze wcale sie tym wszystkim nie bawi. Ale zapedy, zeby miec, to moze miec duzo dzieci. I to zadaniem rodzicow jest nad tym zapanowac i wyjasnic roznice pomiedzy sklepem zabawkowych a wlasnym pokojem.
    • leneczkaz Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 17:53
      Ja byłam dzieckiem pytającym 'co masz dla mnie?' ponieważ mój tata jeździł w delegacje i zawsze mi coś z nich przywoził.. Nie miało to żadnego związku z materializmem, bo prezenty były różne od przekąski, po ubranie i najrzadziej zabawki ... Ale pamiętam do dziś jak się cieszyłam, że coś ma, że pamiętał co lubię i że mu się chciało z drugiego końca polski wieźć 2 lambadówki albo z Kijowa wyszywanego kogucika (którego mam do tej pory)..

      Mój syn też ostatnio pyta gości o prezenty, ale to gości wina, bo 'zepsuli' mi dzieciaka odwiedzając Lenę i przynosząc za każdym razem coś dla starszaka. Więc teraz mu się wydaje to oczywistą oczywistością, że coś dostać ma. Tyle, że jego wymarzonym i ukochanym prezentem jest nieodmiennie Kinder jajo tongue_out. Mam nagrany filmik jak po powrocie Leny do domu Maks dostaje masę prezentów 'od siostrzyczki' i ... olewa wszystkie na rzecz wygrzebanego skądś jaja ... Więc nie, moje się DROGIMI prezentami nie ekscytuje.

      Nie znam żadnego 3/4-latka który by zabawki przeliczał na $.
    • tusia-mama-jasia Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 18:03
      Istnieje na pewno jakaś forma, nazwijmy to, interesowności. Wśród 4-latków nie widziałam tego na własne oczy, ale w grupie 5-6-latków, do której chodzi mój synek, niestety są już jednostki zarażone materializmem, interesownością, jakkolwiek to zwał.

      Przykład niedaleki (choć wypocina długa, żeby nakreślić tło, post dla wytrwałych tongue_out) - niedawno na zawodach szachowych startował synek mój i m.in. jego koleżanka K. z grupy przedszkolnej - lubili się do niedawna, zapraszali na urodziny itd., grają w tym samym klubie szachowym. Prawie setka startujących w turnieju dzieci, klasyfikacja dziewcząt i chłopców oczywiście osobna, oboje grali bardzo dobrze, utrzymując się w czołówce, niemniej ostatnią rundę Młody przegrał, koleżanka wygrała, załapała się na podium i puchar w swojej kategorii, a on nie. Było rozczarowanie, choć miejsce wysokie, ale marzenie o pucharze się nie spełniło. Walka na wysokim poziomie i w ogóle, czary goryczy dopełniał fakt, że dziewczynki z niższymi wynikami na podium stanęły - w grupie dziewcząt poziom ogólnie był sporo niższy i startujących mniej. Niemniej wszystko zostało przegadane, wynik honorowo przyjęty, nazajutrz zdobywczyni pucharu oczywiście przyniosła trofeum do przedszkola, pytałam Młodego jak było - okazało się, że poszedł jej pogratulować. Wyraziłam uznanie postawą fair play - wiem, że trudny to był moment dla niego i chciałam, żeby czuł, że to ładne sportowe zachowanie było dla mnie ważniejsze niż miejsce na podium. A synek mi na to z wyraźnym smutkiem powiedział, że "K. nawet nic nie powiedziała na gratulacje, ani dziękuję, ani nic, tylko że już mnie nie lubi, bo zająłem niższe miejsce". Żal i zniesmaczenie mnie ogarnęło, skomentowałam sytuację, obgadaliśmy, ale okazało się, że K. przeszła samą siebie, przez kolejny tydzień w pkolu wyszydzała rysunki Jaśka, dokuczała mu - z powodu wyników turnieju. Młody po pierwszej fali żalu powiedział mi bardzo dojrzale, że "ja rozumiem, że ona mnie może nie lubić, ale ona mnie nie szanuje. ona nie umie szanować innych dzieci. P. którego bardzo lubię, też tak traktuje, bo zajął jeszcze niższe miejsce". W końcu przyjął taktykę ignorowania zagrań koleżanki, po tygodniu jej przeszło. Podobno przeprosiła, mówiąc... "będę cię dalej lubić, jeśli dostanę od ciebie prezent". Synek w pierwszej chwili się ucieszył, że K. znów go polubi, ja mu brutalnie otworzyłam oczy, co myślę o takim "koleżeństwie", które zależy od wyniku turnieju albo prezentów. Podałam przykład kolegi, z którym także grają w klubie, odwiedzają się itd., pokazując, że nic się nie zmieniło po zawodach - na jednych tamten miał wyższe miejsce, na drugich mój synek - jakie to ma znaczenie dla przyjaźni? Dziecko chyba zaczyna jarzyć i przyjmować argumenty, choć w głowie mu się nie mieści zachowanie K. Mnie ono nie dziwi o tyle, że znam nastawienie rodziców, obsesyjne parcie na sukces, wręcz wartościowanie ludzi, dzieci przez pryzmat sukcesów. Sukces ekonomiczny bez wątpienia osiągnęli i córka niestety ma tego świadomość, wielką atencję dla drogich gadżetów okazuje, przynosiła do przedszkola własną komórkę czy ipoda, dopóki panie nie położyły temu kresu. Czy to można nazwać materializmem 6-latki?

      Przykład nieco inny - kiedyś uczyłam przez rok w I klasach niepublicznej podstawówki w moim mieście, dzieci z zamożnych rodzin. W jednej z klas trafiła się dziewczynka wyraźnie mniej zamożna od kolegów, rodzice dużym wysiłkiem opłacali czesne, nie miała gadżetów, markowych przyborów itd. Szykany jakich doznawała w klasie były dla mnie szokujące. Dzieci potrafiły oglądać sobie metki na spodniach, wyłączyć z zabawy tę dziewczynkę, bo "nie ma pióra parkera", czy jakiegoś tam innego itd. A 7-letni chłopczyk, który notorycznie nie odrabiał zadań domowych potrafił stanąć na środku klasy i powiedzieć "i tak mi pani nic nie zrobi, bo mój tata dał 4000 na szkołę". Materializm? Pewno tak. Przeświadczenie o tym, że pieniądz może wszystko, kategoryzuje ludzi. I to jest w moim odczuciu bardziej przerażające oblicze dziecięcego materializmu niż upominanie się o nowe zabawki...

      Mało odkrywczy będzie wniosek, że wszystko to źródło ma w rodzinnym gnieździe. 4-latek opisany przez autorkę wątku raczej nie ma jeszcze świadomości wartości pieniądza /jeśli ma, to jest wybitny wink/, pytanie jak rodzice reagują na to jego wieczne upominanie się. Od tego też zależy, czy kształtują materialistę czy nie.
    • namrata86 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 19:53
      4-latka takie nie znam. Ale 6-letnia chrzesnica mojego męża jest taka. I niestety tanim prezentem (tj. takim do gdzies 150zl) poprostu pogardzi. Jej rodzice maja mase pieniedzy, wielki dom i na każdym kroku mala dostaje drogie prezenty bez okazji. Wiec to oni ja tak zepsuli. Moj 3-letni syn gdy wchodzi do jej pokoju biedny nie wiem czym ma sie bawic, tyle tam tego jest...Tylko ze mala sama czasem nie wie ktora zabawka do czego sluży i sporo także leży juz popsutych. Ale co tam, przeciez zaraz kupia jej nowa... Gdy przyszli cala rodzina na urodziny mojego syna, to kazdy musial miec osobny prezent, no bo przeciez jak inaczej? Przyszlo 4 osoby od nich wiec i 4 prezenty przyniesli, trzeba sie przeciez pokazac!! A mnie teraz synek prosi o domek dla pet shop'ow i zastanawiam sie juz drugi tydzien czy wydac te 140zl na ten domek czy tez nie ma sensu...
      • mikams75 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 22:59
        wlasnie - zwrocilyscie uwage, ze to rodzice krobia z dzieci materialistow i zgadzam sie z tym w zupelnosci. Choc zapewne otoczenie tez ma wplyw, ale raczej w wieku szkolnym (to ogladanie metek). Z tymze postawa rodzicow niekoniecznie jest zalezna od ich dochodow.
        Bywa ze rodzina raczej przecietna bedzie oszczedzac na czyms innym (wakacje, jedzenie, rzeczy dla rodzicow) po to zeby dziecko mialo cos lepszego (wg mich markowego) i chetnie afiszuja sie metkami wlasnie po to, zeby udowodnic swiatu, ze nie sa biedni. Inna grupa to chwilowi dorobkowicze, ktorzy tez chetnie afiszuja sie np. wspomnianym wyzej ipadem czy innymi drogimi gadzetami dla dziecka.
        Osoby faktycznie bogatsze nie maja potrzeby udowadniania w okolo na co ich stac. Owszem, kupuja rzeczy dobre jakosciowo, ale nie sadze zeby nadrabiali jakies braki czy wlasne marzenia gadzetami dla dzieci.
    • camel_3d Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 23:05
      To jak z kobietami....maja mase rzeczy, a ciagle im czego brakuje i chca coraz drozsze ciuchy...

      Takie wychwanie....
      • mikams75 Re: Dziecko materialista, istnieje? 07.06.12, 23:11
        faceci nie sa gorsi - maja ciagoty do samochodow, motorow i wszelkich elektronicznych gadzetow wink
        • camel_3d Re: Dziecko materialista, istnieje? 08.06.12, 13:29
          z dwoja zlego wole samochodysmile) i gadzety smile
      • leneczkaz Re: Dziecko materialista, istnieje? 08.06.12, 12:36
        Mój mąż 2 m-ce po kupnie samochodu chciał nowy.. Tak samo jest z większością jego zabawek..
        • camel_3d Re: Dziecko materialista, istnieje? 08.06.12, 13:30
          2 miesiace jezdzil tym samym samochodem.. dziwny.... smile)))

          a swoja driga ... mam samochod od kilk lat.. ale tak raz na miesiac ide sobei do sixta i biore jaks fajna fure na 2 dni smile))
          • paliwodaj Re: Dziecko materialista, istnieje? 10.06.12, 00:37
            wlasnie spotkalam dziecko materialiste.
            Syn byl zaproszony na urodziny do dziewczynki z klasy na 7 urodziny. Nie znam dziecka, ale ok , cala klasa zaproszona. Urodziny w domu, ale jakim domu! Wychodzac podeszla do nas i ni me ni be pyta " a prezent to mi przyniesliscie" Kopara mi opadla, w samochodzie powiedzialam do syna , ze M. nie jest najlepszym towarzystwem dla ciebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja