guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu???

23.06.04, 00:05
Moja coreczka od 2 miesiecy juz chodzi. Oswoila sie juz z ta nowa
umiejetnoscia i zaczela odkrywac swiat.... oczywiscie zwiazane jest to z
roznymi urazami - tez glowy (absolutnie nic nadzwyczajnego - normalne upadki
poczatkujacego).
Moj maz ma do mnie "pretensje", ze nie dostatecznie pilnuje malej i zaczyna
coraz czesciej mowic (powaznie) o zakladaniu kasku. Motywuje to mozliwoscia
powstania mikrouszkodzen w mozgu - ma racje? Prosze bardzo kogos
zorientowanego o opinie
    • umargos Re: guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu??? 23.06.04, 00:24
      Rozumując w ten sposób (jak Twój mąż) 100% populacji powinno cierpieć na
      mikrouszkodzenia mózgu (tzn. może i cierpi ;o)))), bo jak świat światem w
      normalnych warunkach nie można nauczyc się chodzić ani doskonalić tej
      umiejetności nie upadając, doznając urazów itp. Jasne, że należy zachować
      ostrożność, chronić i stwarzać dziecku w miarę bezpieczne warunki, ale bez
      przesady.
      Pozdrawiam
      Ula
      • gagnieszka Re: guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu??? 23.06.04, 12:06
        Na poczatku chodzila po wykladzinie i przy drewnianych, zaokraglonych
        balustradach. Od jakichs 2 tygodni pozwalam jej chodzic po kuchni i holu -
        gdzie jest terrakota i glownie o ta twarda nawierzchnie chodzi mezowi. 2 lata
        temu mieszkalismy w domu, gdzie wszedzie byla podloga tylko z kafelkow -
        ciekawe jak tam by sie dziecko uczylo chodzic??!!!
        Oczywiscie chronie ja i bardzo uwazam ale przynajmniej raz na dwa dni lub raz
        dziennie nie zdaze sadsadsad
        • umargos Re: guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu??? 23.06.04, 13:06
          Chyba niepotrzebnie się przejmujesz. Warto zabepieczyć otoczenie o tyle, zeby
          nie groziły upadki do tyłu i związane z tym uderzenia w głowę, bo te są
          niebezpieczne. Jak też ostre kanty znajdujące się na wysokości głowy.
          Przed wszystkimi upadkami chronić nie sposób, no i sensu to nie ma, bo jak
          inaczej dziecko ma nauczyć się, że to czy tamto jest niebezpieczne. Moja córka
          ma 16 miesięcy, i naprawdę sprawnie już chodzi, coraz lepiej wchodzi na schody
          i schodzi z nich, ćwiczy "zeskoki" z krawężników, co nie zmienia faktu że
          tydzień temu wychodząc na balkon, co robi przecież kilka razy dziennie,
          potknęła się i nadziała na kant chropowatej ściany zewnętrznej. Zadrapanie było
          na pół na twarzy. Guzy, jeszcze do niedawna, nabijała sobie systematycznie,
          teraz sporo mniej, pewnie nastepne będą jak zacznie się uczyć jeździć na
          rowerze, ale spektakularne upadki zdarzają jej się ciągle (takie ża czasem
          nogami się nakrywa), tyle, że pada z niewielkiej wysokości i kompletnie się nie
          asekuruje, wiec urazy sa niewielkie albo żadne. Moim zdaniem nie ma powodu do
          paniki. Trzymaj się cieplutko i nie stresuj nadmiernie :o))))
          Pozdrawiam
          Ula

          Ps. mój mąż twierdzi, że ja jestem wyjątkowo wyluzowana jeżeli chodzi
          o "urazy", on boi się ich znacznie bardziej i gdyby miał sam się nia zajmować i
          sam decydowac to by jej otoczenie poduchami wyłożył, ale ja dbam o to, żeby
          otoczenie małej było tak bezpieczne jak to w danych warunkach możliwe, no i
          wiem, że guzy, siniaki, robite łokcie i kolana to "przywilej" normalnego
          dzieciństwa.
          • verdana Re: guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu??? 23.06.04, 16:26
            Zawracanie głowy! Wszystkie dzieci na świecie sie wywracają. Zaproponuj mężowi,
            żeby karmił córeczkę dożylnie, bo moze się zakrztusić, wpaść w bezdech i
            uszkodzić sobie mózg, zeby nie brał jej do samochodu (wypadki samochodowe są na
            pewno częssze niż uszkodzenia mózgu spowodowane nauką chodzenia), nie dał jej
            nigdy usiąść na krześle ani na tapczanie (cóż dopiero mówić o upadku z
            wysokości), a gdy będzie starsza nie dał wychodzić z domu (pedofile,
            gwałciciele, narkotyki, jezdnie itp). Mąż nadaje się do pilnej pomocy
            psychologicznej! On zwariuje i wy wraz z nim!
    • kajami1 Re: guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu??? 23.06.04, 16:34
      Ja na pretensje męża odpowiedziałabym, że z nich wynika, że sam się często
      przewracał w dzieciństwie.
      Nie dajmy się zwariować, troska o bezpieczeństwo ok ale w granicach rozsądku.
      A co Twój mąż planuje zrobić jak dziecko podrośnie i zacznie np. samo chodzić
      do szkoły? Kupi jej zbroję, żeby ją chroniła przed przypadkowym potrąceniem
      przez samochód? Przecież to paranoja.

      Jak każdy rodzic drżę o swoje dziecko ale zdaję sobie sprawę, że nie można z
      dziecka zrobić kaleki dla własnego dobrego samopoczucia.

      Pozdrawiam
      Kasia
    • knabi-ann Re: guzy i siniaki = mikrouszkodzenia mozgu??? 23.06.04, 22:15
      Głowa dziecka jest tak zbudowana, że trzeba naprawdę dużego urazu, żeby
      uszkodzić mózg smile - mąż nie ma racji. Zakładanie kasku to gruuuba przesada, zaś
      nadmierna asekuracja przy chodzeniu nie sprzyja prawidłowemu rozwojowi...
      Nie daj sie zwariować smile))
      ANN
Pełna wersja