Gdzie te dzieci w kaskach?

27.06.12, 15:38
Jestem nad morzem w dość popularnej miejscowości.
Pełno to dzieciaków na rowerkach biegowych i hulajnogach.
Poza moim 2,5 latkiem widziałam dosłownie JEDNO dziecko w kasku. Reszta bez.
Aż włos mi się jeży na głowie jak je obserwuję.
Tu 90% mam deklaruje że dzieci na rowerkach/hulajnogach tylko w kaskach jeżdżą.
Z tego wniosek że mamy z forum nad polskie morze nie jeżdżą wink.
    • gazeta_mi_placi Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 15:43
      Co się wielkiego może stać dziecku na hulajnodze bez kasku? No bez przesady, może w ogóle na same tylko spacery zakładajcie dziecku kask? W końcu jak będzie np. biegało też może się potknąć i upaść.
      Nie ma jak przesada.
      • blaszany_dzwoneczek Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 19:54
        Moja córka jeździ na hulajnodze w kasku. Moim zdaniem przewrotka na hulajnodze o małych kółkach jest o wiele bardziej prawdopodobna niż na rowerze. Wystarczy rozpędzona hulajnoga i większa nierówność na chodnika, wyrwa w asfalcie... Koło rowerowe takich nierówności nie zauważa, małe kółko od hulajnogi rady nie daje. Na początku nie zakładałam dziecku kasku na hulajnodze, ale zaczęła rozwijać takie prędkości, że kask uważam za konieczny. Raz się wywaliła na nierówności, poleciała na asfalt buzią i tylko nos sobie ubrudziła, bo uderzenie przyjął kask. Nie chcę myśleć jakby sobie buzie pozdzierała, gdyby była bez kasku.
        • blaszany_dzwoneczek Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 20:03
          Dodam jeszcze, że mam znajomą, która ma w pracy do czynienia z dziećmi z ciężkimi urazami głowy. Często właśnie z wypadków na pojazdach rozmaitych. Także gadajcie sobie o przewrażliwieniu. Córka tej znajomej bez kasku na żaden pojazd typu rower, hulajnoga, rolki nie wsiądzie, nawet na chwilę.
        • turnesolka Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 13:51
          Na potwierdzenie tej tezy dodam że właśnie taki wypadej ostatnio widziałam. Jechały sobie dwie dziewczynki wyboistą ścieżką. Jedna na hulajnodze druga na rowerku. W jednej chwili ta na hulajnodze wywinęła takiego orła że włos się na głowie jeży.
      • joanna_poz Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 09:29
        > Co się wielkiego może stać dziecku na hulajnodze bez kasku?

        to zależy czy się na tej hulajnodze jeżdzi, czy tylko odpycha.
        jak się jeżdzi mozna rozwinąć dość sporą prędkość.
        spróbuj, rozpędż się i jeszcze wyhamuj.
    • minerwamcg Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 17:45
      Gdyby nasza mała jeździła na rowerku biegowym, pewnie nosiłaby kask - bo na rowerku biegowym można rozwinąć naprawdę niezłą szybkość. Póki jeżdziła na czterokołowcu, kasku nie miała - bo poruszała się maksymalnie w tempie szybkiego marszu, a i czterokołowy rowerek wywrotny nie był. Odkąd jeżdzi na dwóch kólkach, a zasuwa jak mały pershing, kask uważam za konieczny.
      Hulajnoga... na takiej, jak jeździ nasza mała, nie da się rozwinąć dużej prędkości.
      Dla mnie kryterium decydującym jest szybkość. W "wyrabianie nawyków" nie wierzę, pamiętając, jak błyskawicznie potrafiłam się pozbyć nawyków pracowicie wyrabianych całymi latami smile
    • beibichek Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 17:56
      Nie przesadzasz z tymi kaskami? Jestes przewrazliwiona na pktcie bezpieczenstwa to zakupilas kask, a teraz sie dziwisz ze 99% mysli inaczej?
    • klubgogo Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 18:08
      Ematki jeżdżą nad ciepłe morza, więc to nie ich dzieci.
    • tempera_tura Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 18:41
      Ja nie widziałam ani jednego dziecka na rowerku bez kasku...
      • eliszka25 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 20:27
        moje jezdza na rowerach w kaskach, ale fakt, nad polskie morze nie jezdzimy.

        nie uwazam, ze dziecko w kasku swiadczy o przewrazliwieniu rodzicow ani ze kask, to przesada. dzieci maja naprawde rozne pomysly, lubia jezdzic szybko i nie przewiduja konsekwencji. nie panuja tez nad cialem i rowerem tak, jak dorosli. moi np. uwielbiaja rozpedzac sie z gorki na rowerze/hulajnodze/bobby carze. wystarczy, ze taki rozpedzony przewroci sie na na chodniku i uderzy glowa w tenze chodnik. wole, zeby wtedy byl w kasku.
    • budzik11 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 21:30
      Odpowiedź jest banalnie prosta - bo nie muszą. Moi nie mają kasków i nie widzę w tym problemu.
    • paartycja Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 21:34
      tak się zastanawiam jak moje pokolenie przeżyło dzieciństwo bez kasków...
      • jul-kaa Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 21:44
        Proste: część nie przeżyła.
        • gazeta_mi_placi Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 21:56
          Część i we współczesnych czasach nie dożyje pełnoletności choćby kaski nosiły nawet na zwykły spacer. W moim mieście utopił się 8-latek w krakowskim Aqua Parku pod okiem ratownika.
          A w dzieciństwie wszyscy chodziliśmy nad rzekę na niestrzeżone kąpielisko i bez opieki dorosłych i nikt się nie topił.
    • kaamea Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 21:34
      Zabiorę głos bo tak się sklada ż moje dziecko, ktore na rowerku biegowym jeździ bardzo dobrze, a co za tym idzie bardzo szybko, jakiś tydzień temu miało upadek w dużej prędkości z rowerka... wprost na swoją główkę.
      Nie chcę nawet myśleć co by się stało jakby nie miał na głowie kasku - kask z przodu ma wgięcie. A on wstal po wypadku i pojechał dalej.
      Mamy które piszą że dziecku na rowerku czy hulajnodze nic sie stać nie może niech się pukną w swoj durny łeb.
    • betty842 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 21:41
      No ja sie kiedyś zastanawiałam gdzie te dzieci bezsmoczkowe? Bo na forum 90proc mam uważa smoczek jako zło najgorsze a ja co zajrze do jakiegoś wózka to dziecko smoka ciagnie.
      • ivaz Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 22:32
        Kluczowe dla bezpieczeństwa ruchu jest zapobieganie wypadkom, nie zaś redukowanie wybranych ich skutków. Prawdziwym zagrożeniem dla rowerzystów jest nadmierny ruch samochodowy, niskie umiejętności i styl jazdy kierowców oraz brak sieci wydzielonych dróg dla rowerów.

        Biorąc pod uwagę, że:
        skuteczność kasku jest ograniczona tylko do lekkich kolizji przy niewielkich prędkościach;
        wpływ kasku na bezpieczeństwo zależy od wielu kryteriów - właściwego wykonania, konserwacji i dopasowania, sposobu noszenia, wymieniania po upływie określonego czasu - których kontrola przez czynniki zewnętrzne wydaje się absolutnie nierealna;
        kask wywołuje fałszywe poczucie bezpieczeństwa i skłania do bardziej ryzykownych zachowań;
        w Polsce jest ok. 20 milionów rowerów, atestowany kask kosztuje 200 złotych, a zatem wprowadzenie obowiązku jazdy w kasku odpowiada nałożeniu na społeczeństwo dodatkowego podatku w wysokości czterech miliardów złotych;
        20% ww. kwoty wystarczyłoby, by zapewnić bezpieczne sieci dróg rowerowych i ulic o ruchu uspokojonym w całej Polsce;
        obowiązek jazdy w kasku utrudni lub wręcz uniemożliwi wprowadzenie wielu sprawdzonych rozwiązań transportowych - np. komunalnych rowerów miejskich (CityBike);
        w wielu rejonach Polski rower stanowi jedyny powszechnie dostępny środek lokomocji, a koszt kasku porównywalny jest z miesięcznym dochodem na osobę;
        ze względu na absurdalność przepisu, wysoki koszt kasku oraz nikłe możliwości nadzoru, wprowadzenie obowiązku jazdy w kasku spowoduje dalsze obniżenie poziomu poszanowania Prawa o ruchu drogowym;
        przenoszenie odpowiedzialności za skutki wypadku ze sprawcy na ofiarę wydaje się nie tylko mało skuteczne, ale również wątpliwe moralnie;
        dane statystyczne z Australii, kraju który wprowadził obowiązek jazdy w kasku, wskazują że wpływ kasku na bezpieczeństwo rowerzystów jest zaniedbywalnie mały (a nawet negatywny), skutecznie natomiast zniechęca do jazdy na rowerze w ogóle;
        rower jest najzdrowszym i najbardziej przyjaznym dla środowiska środkiem transportu, a zatem zniechęcanie do korzystania z niego jest sprzeczne z polityką transportową i polityką ekologiczną państwa oraz stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego.
        Cały tekst rowery.free.ngo.pl/rozne/kaski.htm
        • ivaz Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 22:36
          I tu jeszcze ciekawy artykuł ibikekrakow.com/2011/04/08/organizacje-rowerowe-wobec-obowiazkowych-kaskow-rowerowych/
          • ponponka1 nie rozumeisz po co sie uzywa kaskow a piszesz 28.06.12, 12:19
            Jesli wg ciebie to samochody sa zagrozneiem i powoduja urazy glowy to dlaczego na wyscigach zawodowcow i amatorow jest obowiazaek jazdy w kasku. Wszak kolarze na Tour de France jezdza drogami bez samochodow (no poza serwisowymi).

            Kask jest jak fotelik samochodwy - w razie wypadku ma nas chronic. Nikt niegdzie nie pisze ze foteliki z 5* i kaski chronia w 100 % - ale moga zminimalizowac szkody a nawet uratowac zycie.

            Ja jezdze duzo na rowerze. Dlugie dystanse (w zeszla sobote 190 km), czynnie uczestnicze w wyscigach dla amatorow. Bylam swiadkiem jednego powaznego upadku i widzialam kilka wypadkow tuz po zdarzeniu (przejezdzalam) - w kazdym tym przypadku kask uratowal przed spedzeniem reszty zycia jako roslinka. I to nie zawsze jest wina szybkiej jazdy. Mozna wywinac kozla jadac wzgeldnie spokojnie i uderzyc skronia o kamien.

            Rok temu bylam w Gdansku. Bardzo rzadko widzielismy rowerzystow w kasku i tyhc duzych i tych malych. Raz widzialam nawet Michalczewskiego z synkiem w foteliku na rowerze - oboje bez kasku. Ale w przypadku tego boksera uraz glowy (ktorego wynikiem jest jezdzenie bez glowy tzn. kasku) nie jest skutkiem upadku z rowera.....
        • ponponka1 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 12:34
          ivaz napisała:

          w wielu rejonach Polski rower stanowi jedyny powszechnie dostępny środek lokomo
          > cji, a koszt kasku porównywalny jest z miesięcznym dochodem na osobę;

          Kask za 200 zl? Najtanszy kask chroni lepiej niz zaden. Drogi kask oznacza TYLKO i WYLACZNIE wieksza wygode - sa lzejsze i maja wiecej otworow wentylacyjnych. Jednak takie kaski sa warte swej cey TYLKO jesli sie jezdzi wiele godzin. Na zwykle pedalowanie po miescie lub po lesie w weekned z wystarczy najtanszy kask z Decathlonu.

          Caly ten elaborat o tym jakie to kaski sa niebezpieczne rozbija sie w puch w zetknieciu z realiami. Ci, ktorzy jezdza naprawde duzo wiedza doskonale czym sa i dlaczego warto uzywac kaskow. Przykladem sa choby zawodowcy. Ci, ktorym sie wydaje, ze jezdza duzo i jacy to oni obeznani z prawami i dziurami drogowymi pisza bzdury jak wyzej. To takie same bzdury jak to, ze wypadki sa spowodowane zlymi drogami. Nie, wypadki sa spowodowane, ze kierowcy nie umieja tymi dziurawymi drogami jezdzic bezpiecznie (czytaj, dostosowac predkosc do warunkow - dziur).

          Nie jestem zwolenniczka nakazow i kaski powinny byc wyborem a nie przymusem. Jak beda wyborem to beda uzywane przez tych, ktorzy wybieraja bezpieczenstwo i uzywaja ich prawidlowo (kas zsuniety na czolo anie na kark). Bo wiedze czesto i w Polsce i w Norwegii - szczegolnie dzieci z kaskiem na karku niemal. No sorry, tak zalozony kask nie daje ZADNEJ ochrony. Lepiej juz zdjac to ustrojstwo z glowy.
          • murwa.kac Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 12:53
            ponponka1 napisała:

            CytatNajtanszy kask chroni lepiej niz zaden.

            ciekawe rzeczy opowiadasz big_grin

            a czemu tak nie przelozysz tego na foteliki, z ktorymi taka to krucjate prowadzisz?

            Najtanszy fotelik chroni lepiej niz zaden

            tylko od razu mamy dostaja zjebki i hasla - po co ci dziecko bylo skoro nie chcesz kupic fotelika za tysia? i wspolczuje twoim dzieciom?

            hm hm hm
            jak choragiewka zawieje, taka gadka?

            cudo big_grin
            • ponponka1 czepoasz sie choc wiesz o co chodzi :) 28.06.12, 15:22
              Foteliki maja chronic w troche bardziej ekstremalnych warunkach niz kaski i chronia cale dziecko (no te przodem dla 9 miesieczniaka nie chronia karku i glowy) - ale moze tego nie zauwazylas. Dlatego powinny przechodzic testy na obciazenie.

              Kask ma chronic glowe. W przypadku kasku, nawet jak to bedzie tylko prosty styropian z solidnie zalozonymi paskami i kask bedzie prawidlowo zapiety - kask na czolo a nie na karku - to bedzie chronil cala glowe w spotkaniu z kraweznikiem a nie z kierowca samochodu.
            • ponponka1 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 15:32
              aha - najtansze foteliki nie mja testow zderzeniowych. I dlatego, nikt nie da gwarancji, ze w razie zderzenia dziecko nie wyleci razem z pasami fotelika.

              W przypadku kasku - wez go do reki i mocno pociagnij za paski. Jak trzyma to i trzyma na glowie. A reszta to styropian - czy to w tanim czy to w drogim.
              • blaszany_dzwoneczek Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 19:46
                Mój mąż zajmował się kiedyś testami homologacyjnymi kasków. Kaski były badane na kilku stanowiskach, m.in. robił zrzuty kasków (metalowa głowa o odpowiedniej wadze wyciągana na odpowiednią wysokość i zrzucana, tak aby uderzenie było z prędkością). I nie wszystkie kaski przechodziły te badania. Dość istotna kwestią były np. paski. W niektórych się wyrywały, w innych nie trzymały kasku na głowie właściwie, bo były niewłaściwie zamocowane. Więc to nie jest tak, że każdy kask zapewnia taką samą ochronę, a różnice są w bajerach. Choć niekoniecznie tylko drogie kaski po 200zł są dobre.
                • ponponka1 przeciez napisalam o tescie paskow 29.06.12, 10:15
                  To nie skorupa jest wazna (no owszem, drozsze sa lzejsze i maja lepsza przewiewnosc) ale jak trzymaja sie paski. Wiec nic mi nowego nie napisalas.
            • donkaczka Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 19:11
              bo foteliki musza duzo wiecej zniesc w razie wypadku i nie tak latwo jest pokatnie z byle materialow wyklepac fotelik, ktory spelnia swoja funkcje
              za to kask to konstrukcja niezbyt skomolikowana, duzo styropianu i skorupa, nawet tani, co sie rozpadnie na glowie przy duzym uderzeniu, jednak ochroni
          • turnesolka Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 13:57
            ponponka i oto nadszedł ten dzień że muszę się z Tobą w całej rozciągłości zgodzić wink

            Ostatnio w normalnym Rossmanie za max 30zł kupiłam synkowi świetny kask. Ma atesty etc i jest leciutki i przewiewny.

            Młody na razie na niczym nie jeździ ale zakładamy kask jak jeździ w przyczepce rowerowej, co nawet mi wydaje się troche na wyrost ale wolę chuchać na zimne. Za to masowo widzę dzieci w krzesełkach rowerowych (czytaj katapultach) bez kasków. Brak wyobraźni i odpowiedzialności ich rodziców mnie po prostu poraża.
            • ponponka1 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 15:29
              moja tez jezdzi w kasku w przyczepce smile
            • aretahebanowska Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 18:56
              > ponponka i oto nadszedł ten dzień że muszę się z Tobą w całej rozciągłości zgod
              > zić wink
              Mnie to też dopadło wink.
              Nie ma kasku - nie ma jazdy na rowerze - moi mają to po prostu zakodowane, a już wożenie dziecka w foteliku bez kasku to przejaw masakrycznej głupoty.
      • paliwodaj Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 27.06.12, 22:34
        >tak się zastanawiam jak moje pokolenie przeżyło dzieciństwo bez kasków...
        no chyba nie spodziewalas sie duchow na rowerach tych ktorym jednak nie udalo sie przezyc, tudziez niepelnosprawnych na rowerach , ktorzy doznali ciezkich urazow.

        Moje dzieci zakladaja kaski na czymkolwiek jezdza: rower, hulajnoda, wave board, rolki.
        Tlumaczenie ze dziecko jezdzi na zwyklym rowerku nie biegowym jest glupie, dziecko na zwyklym rowerku czesciej sie przewraca bo jest poczatkujace niz to na biegowym. Nie dalej jak 2 tygodnie temu corka kolezanki zjechala z chodnika na trawe, a ze chodnik wyzszy od trawy - przeleciala przez kierownice, skonczylo sie na otarciach .
        Sumujac - w moim przypadku prawdopodobienstwo ze spedze kupe czasu w szpitalu na lozkiem dziecka z urazem czaszki jest mniejsze, niz w waszym przypadku - bo glowa waszych dzieci jest nie chroniona w czasie jazdy na rowerze.

        I fakt, nad polskie morze nie jezdzimy
        • joanna_poz Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 09:22
          moj syn też jeżdzi w kasku i na rowerze i na hulajnodze.

          bez kasku mozna przezyc? można, do czasu.....

          moj 8 latek tez przez lata szczęsliwie jeżdził bez wypadku, aż 2 tygodnie temu na rowerze zaliczył upadek taki, ze na ulicę runął na ramię (całe obdarte do krwi, az dziw ze nie złamał obojczyka) i na głowe własnie - slad na kasku od tego upadku był taki, ze nie chcę nawet mysleć, co by było gdyby tego kasku nie było....

          PS. nad polskie morze nie jeżdzimy.
          • betty842 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 11:52
            Mój syn też w kasku zawsze jeździ.Już jest tak przyzwyczajony,ze bez kasku na rower nie wsiądzie.Nad polskie morze nie jeździmy ale w tym roku mamy zamiar jechać.Rowera napewno byśmy nie brali bo by zajął cały bagażnik.Ale teraz sobie tak myśle,że w ośrodku do którego jedziemy są rowery (dla dorosłych i dla dzieci) wiec musimy wziąć kask dla syna! Zaraz go dopiszę do listy. A może to jest własnie tak,ze ktoś jedzie z dzieckiem nad morze,wogle nie bierze pod uwagę,ze na miejscu mogą być rowery do wypożyczenia i nie wzieli kasku z domu.Gdyby nie ten wątek to na bank bym kasku nie wzięła.A czy później (nad morzem) bym pozwoliła jeździć dziecku bez kasku-nie wiem,to by zależało od miejsca w którym byśmy byli,czy byłby duży ruch.Ale pewnie ruch bedzie duży wiec chyba bym sie bała dziecko bez kasku puścić.
    • grouse1 Re: Brak słów 28.06.12, 13:16
      A dlaczego ci się włos jeży? Ostatnimi czasy zaczął się w Polsce amerykański szał bezpieczeństwa dzieci, kiedyś tego nie było i wszyscy dobrze się mają. Ja jeździłam na rowerze bez kasku, a w samochodzie bez fotelika i nie umarłam z tego powodu. Chrzanienie o tym jak to fotelik i kask chronią napędzają koncerny je produkujące. Fotelik samochodowy chroni owszem, ale taki kosztujący koło 1000 zł, resztę kupujemy na sztukę i jeszcze wmawiamy ludziom jak to nie dbamy o dziecko. A w kasku rowerowym w 30 st upale dziecku się głowa gotuje, a jak ma spaść i skręcić kark to i najlepszy kask mu nie pomoże.
      Dobrze napisałaś, że 90 % mam deklaruje na tym forum wszelkie sposoby dbania o dziecko, tylko tych dzieci nie widać. Teraz nie wypada powiedzieć, że dziecko jeździ bez kasku, bo zaraz alarm - co za matka wyrodna - więc każdy się zapiera, że on to kupuje i ma i konsekwentnie z uporem maniaka stosuje.
      Moje dzieci kaski mają i ubierają, gdy wyjeżdżamy na wycieczki, ale tylko dlatego, że jakiś miły pan policjant może to sprawdzić. Gdy jednak są na podwórku lub w odosobnionym miejscu to kasków nie mają, bo nie będę ich smażyć.
      I możecie mamuśki sobie na mnie krzyczeć, że wyrodna jestem, ale jak czytam niektóre posty np. czy 5 latek może pić normalne mleko a nie modyfikowane, do której klasy rozcieńczać dziecku bobofruta i czy jak dziecko zje nieumytą truskawkę to należy niezwłocznie zrobić mu płukanie żołądka - to myślę, że to nie ja jestem wyrodna, tylko wy szurnięte !!!
      • gazeta_mi_placi Re: Brak słów 28.06.12, 14:02
        10/10
      • betty842 Re: Brak słów 28.06.12, 14:12
        grouse1 napisała:

        > A dlaczego ci się włos jeży? Ostatnimi czasy zaczął się w Polsce amerykański sz
        > ał bezpieczeństwa dzieci, kiedyś tego nie było i wszyscy dobrze się mają. Ja je
        > ździłam na rowerze bez kasku, a w samochodzie bez fotelika i nie umarłam z tego
        > powodu.

        Nie do końca sie z tobą zgodzę. Co do fotelików-pomysl,że kiedyś nie było takiego ruchu na drodze i nie było tak szybkich samochodów. No i czy jakby się coś stało (a twoje dziecko nie siedziałoby w foteliku) nie miałabyś wyrzutów sumienia,ze jednak mogło być inaczej? Ze jakby siedziało zapięte w foteliku to może wyszło by bez szwanku.Kiedyś fotelików nie było i nawet jak coś sie stało to rodzic nie miał do siebie żalu,ze mógl jakoś dziecko zabazpieczyć.Podobnie jest z kaskami-kiedyś ich po prostu nie było i nie było wyboru:dziecko w kasku czy nie.Ale teraz kiedy mam możliwość wyboru to wybieram bezpieczeństwo.Ubierając dziecku kask czy zapinając w foteliku przynajmniej wiem,ze robię coś co może zapobiec tragedii.Może ale nie musi.Ale chociaż nie bede miała później wyrzutów sumienia jakby coś sie stało,nie bede myślała:qrcze mogłam mu ten kask ubrać,może wtedy by głowy nie rozbił.A tak wiem,ze zrobiłam wszystko.
        • paliwodaj Re: Brak słów 28.06.12, 14:28
          >A dlaczego ci się włos jeży? Ostatnimi czasy zaczął się w Polsce amerykański szał >bezpieczeństwa dzieci, kiedyś tego nie było i wszyscy dobrze się mają. Ja jeździłam na >rowerze bez kasku, a w samochodzie bez fotelika i nie umarłam z tego powodu. Chrzanienie o >tym jak to fotelik i kask chronią napędzają koncerny je produkujące

          wiesz co, idz ty sie kobieto przespij bo widze ze nie wytrzezwialas jeszcze po wczorajszym, piszesz jakbys pila i brala ciezkie dragi.
          Normalnie ani jedno twoje slowo nie ma sensu
          Jak dla mnie to mozesz swoje dziecko wozilc bez fotelika i bez kasku, jezeli nie chcesz nabijac kasy producentom powyzszych.
          Musze sobie twojego nicka zapamietac, zeby z gory spodziewac sie z kim mam doczynienia
          • kinmalek Re: Brak słów 28.06.12, 14:47
            No masakra takie myślenie,że się przeżyło bez fotelika,bez kasku itp.Tylko zauważ ile dzieci zginęło w wypadkach a mogłoby żyć gdyby dawniej były foteliki,no ale że ty przeżyłaś to juz klapki na oczach.I to samo kaski,już kilka mam w tym wątku napisało jak wyglądał kask po wypadku ich dziecka i że aż strach myśleć jakby wyglądała głowa gdyby nie była zabezpieczona więc chyba to jest jasne czemu służy kask.A już w ogóle gadanie typu a bo dawniej to czegoś tam nie było i żyjemy jest żałosne.świat idzie z postępem również jeśli chodzi o bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci więc warto z tego skorzystać i odpuscić sobie takie zacofane myślenie że wszytsko jest po to żeby kasę komuś nabijać.
            • eliszka25 Re: Brak słów 28.06.12, 15:36
              owszem, kiedys fotelikow nie bylo, kaskow rowerowych nie bylo, kaskow na motor nie bylo i wielu innych rzeczy nie bylo. jasne, ludzkosc przetrwala, bo wypadki nie zdarzaja sie co 5 minut kazdemu z nas. jednak wystarczy JEDEN wypadek, zeby nie przezyc lub zostac roslinka do konca zycia. nawet w swojej najblizszej rodzinie mam kilka przykladow na to, ze gdyby osoby, ktore dzis juz nie zyja, urodzily sie w dzisiejszych czasach, to najprawdopodobniej dozylyby starosci. do tej dyskusji pasuje chocby przyklad mojego wujka, ktory zginal na motorze w czasach, kiedy jezdzilo sie w pilotce, z gola glowa, lub co najwyzej w kasku, ktory tylko na czubku glowy byl sztywny, a reszta, to byla skora. wujek jechal motorem i mial wypadek. predkosc nie byla duza i sam wypadek teoretycznie niegrozny, bo po prostu wpadl w poslizg i przewrocil sie do rowu. teoretycznie nic wielkiego nie powinno sie stac. teoretycznie, bo praktycznie w rowie byla kiedys kepa bzu, ktora ktos wycial. nad ziemia staly kilkunastocentymetrowe kikuty no i wujek wpadajac do rowu, nadzial sie na jeden z tych kikutow skronia. innych obrazen nie mial, wiec gdyby to bylo w dzisiajeszych czasach i mial na glowie kask, to pewnie po prostu by wstal, wyciagnal motor z rowu i pojechal dalej. ale to bylo kiedys, w czasach, kiedy nikt kaskow nie nosil i wszyscy jakos magicznie przezywali. otoz nie wszyscy.

              nie widze powodu, dla ktorego mam nie zwiekszyc bezpieczenstwa mojego dziecka, jesli MOGE to zrobic. tak samo, jak nie widze powodu, dla ktorego mam np. rwac zeby na zywca, skoro moge dostac znieczulenie. zdrowy rozsadek trzeba zachowac, oczywiscie, jak zawsze. mnie moj zdrowy rozsadek podpowiada kask na rowerze, a co podpowiada innym, to juz sprawa tych innych.

              na koniec powiem tylko, ze u dziecka glowa jest duzo ciezsza poroporcjonalnie do reszty ciala niz u doroslego. dlatego o uraz glowy u dzieci wcale nie tak trudno, jak sie niektorym wydaje, bo dziala tu po prostu grawitacja - w razie upadku najciezsza czescia ciala uderza sie najmocniej. a skoro najciezsza jest glowa..... no, ale niektore mamy wiedza oczywiscie lepiej.
              • eliszka25 Re: Brak słów 28.06.12, 15:37
                ech, kask na glowie podczas jazdy na rowerze mialo byc smile
              • ponponka1 Re: Brak słów 28.06.12, 16:26
                na forum rowerowym gdzies rok temu napisali o tragedii. Mlody chlopak, jadac spokojnie zostal lekko potracony przez samochod. Upadl tak nieszczesliwie, ze uderzyl glowa o kraweznik. Smierc na miejscu. A wystarczylby byle jaki kask.....Zostawil zone a straszy pan, ktory go potracil plakal i naprawde zalowal swojego bledu. Naprawde nie trzeba wiele i duzych szybkosci.....
      • budzik11 Re: Brak słów 28.06.12, 19:41
        grouse1 napisała:


        > Moje dzieci kaski mają i ubierają, gdy wyjeżdżamy na wycieczki, ale tylko dlate
        > go, że jakiś miły pan policjant może to sprawdzić.

        Ale co ma sprawdzić? Nie ma obowiązku jazdy na rowerze w kasku.
    • karolciaprzybylska Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 28.06.12, 22:24
      moje dzieci w kaskach jeżdżą zarówno na swoich rowerkach jak i w fotelikach..i będą jeździć..
    • wilhelminaslimak Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 29.06.12, 15:04
      Mój tez jeździ w kasku na biegowym. Ja widzę tak pół na pół dzieci w kaskach i bez.
      Dlaczego mam mu go nie wkładać to tego nie rozumiem? Jemu rybka, czy jest w kasku, czy bez, a szansa urazu w przypadku jakiejś przewrotki jednak mniejsza.
      Powiem więcej ostatnio przymierzam się do kupienia mu ochraniaczy na kolana i łokcie, bo ostatnio każdy powrót ze spacerku jest z płaczem, bo go gdzieś tam sponiewiera, bo chłopak lubi "jazdę terenową".
    • landora Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 01.07.12, 16:06
      W Holandii ludzie jeżdżą bez kasków, a to chyba najbardziej "rowerowy" kraj świata. W Kopenhadze tez nikogo w kasku nie widziałam. Nie pisz tylko o ich sieci ścieżek rowerowych, bo mówimy o dzieciach, które chyba ulicami nie jeżdżą. W Polsce nie pozwoliłabym dziecku jechać ulicą nawet w kasku.
      • ponponka1 Re: Gdzie te dzieci w kaskach? 02.07.12, 15:31
        jedzmy g...o - miliony much nie moga sie mylic! wink

        to tak a propos argumentu ilosci (im wiecej tym lepiej) - w Holandii

        Widzisz. Zawodowcy jezdza w kaskach. Jest i o wiele mniej niz Holendrow na rowerach ale jakos bardziej ufam ich postepowaniu niz Holendrow na rowrach

        Sama mieszkam w Norwegii ale NIGDY nie uzywam argumentu ilosci (im wiecej tym lepiej) a musze ci napisac, ze tu tez duzo osob jezdzi na rowerach i 90% z nich w kasku. Ale to nie jest zaden argument. Tylko tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja