w samolocie...

06.07.12, 12:50

Wybieramy sie pierwszy raz samolotem z 2,5 letnia corka na wakacje(lot ok 3h).
I mam dwa pytania:
-jak ogolnie Wasze male dzieci znosily lot?
-czy mialy pozniej problemy z gardlem(przez klimatyzacje)?
Bo moja znajoma straszy mnie,bo jej synek po kazdym locie chorowal wlasnie na gardlo.
Dzieki!
    • dzoaann Re: w samolocie... 06.07.12, 12:57
      moja znosila sam lot dobrze, przy ladowaniu bolaly uszy, zwlaszcza, gdy miala katar, klopotow z gardlem zadnych.
      • makacjam25 Re: w samolocie... 06.07.12, 13:03
        Dzieci lataja kilka razy w roku, od niemowlecia. Nigdy nie bylo problemu wlasciwie z niczym. Czasem z usiedzeniem na tylku te 2 godzinki wink
    • a_lex Re: w samolocie... 06.07.12, 13:44
      moja miała trochę ponad rok jak leciała. start i lądowanie z ciekawością obserwowała przez okno, resztę lotu przesypiała przyssana do piersi big_grin
      do dziś twierdzi, że pamięta, jak leciała wink
    • aniasa1 Re: w samolocie... 06.07.12, 13:44
      my w tym roku tez pierwszy raz z bachorkiem bylismy (3,5r)
      Przed wylotem dostal diphergan bo juz sam dojazd do lotniska mogl byc obrzygany (raptem 20 minut) wiec troche byl skolowany. ogolnie na kilka dni przed wylotem oznajmil ze nigdzie nie jedzie i ze sie boi. Na lotnisku cyrk, uciekal z wozka w strone wyjscia. Przez odprawe przechodzilam z wijacym sie dzieckiem. W samolocie po 5 minutach od startu juz spal. Ladowanie spal. W trakcie lotu nie bylo zimno, choc leciutko go przykrylam. Przy starcie i ladwowaniu spowrotem dostal chyba po 3 mamby wiec o uszach nic nie mowil. Kataru zadnego nie zlapal mimo ze ma bardzo przerosniety migdal. Bardziej schlodzony byl autokar w trakcie transferu, wiec to faktycznie troche nie fajne: dojazd do lotniska-upal, potem samolot- chlodniej, parzejscie do autokaru- upal, transfer-zimno. Ale nic nam sie nie przyplatalo. Choc polecam zabrac podstawowa apteczke.
      W drodze powrotnej bylo lepiej, nie spal cala podroz, i ogladal sobie filmy w laptopie.Najmilej wspomina te mamby........ Mysle ze warto wziac cos lekkiego do przykrycia i jakas malutka poduszeczke, bo dzieciaki zazwyczaj zasypiaja i jest im wygodniej.
      Udanych wakacji!
    • joanna_poz Re: w samolocie... 06.07.12, 13:56
      latalismy z synem od kiedy skonczyl 1 rok.
      zadnych problemów nie miał.
      do 3 roku życia wszystkie loty przesypiał - zasypial jak tylko wsiadalismy do samolotu, budził się na ziemismile
      • paliwodaj Re: w samolocie... 06.07.12, 14:15
        nie slyszalam nigdy o zadnym dziecku, ktore zachorowalo po locie.
        Ale nie twierdze ze nie, w samolocie nie daja podgrzewanych sokow i wody, tylko z lodem bo normalne jest ze wiele napoi pije sie z lodem.
        Klimatyzacja? nie przesadzajmy, coraz wiecej miejsc ma klimatyzacje, od tego sie nie umiera. I znowu- chyba ze normalna temperatura w domu to 27 stopni
        Moj sredni syn lecial 8 i 9 godzin gdy mial 6 miesiecy, zniosl to super, wogole chyba najlepiej lata sie z takimi maluszkami. Od tego czasu latamy czasami z trojka dzieci i nic im sie nie dzieje
        • mikams75 Re: w samolocie... 06.07.12, 15:15
          przeciez nie trzeba brac z lodem jak sie nie chce. Pytaja sie czy z lodem czy bez. Ja sama pijam bez lodu, bo nie lubie.
    • illegal.alien Re: w samolocie... 06.07.12, 14:03
      Latam z dzieckiem od kiedy skonczylo 6 tygodni - teraz ma poltora roku, za soba pewnie okolo 40 lotow. Nigdy nie zachorowala mi na gardlo po locie samolotem.
      Znosi loty super - po prostu przesypia.
      Nie biore zadnych sprzetow, kolderek, kocykow, poduszek - bagaz podreczny ograniczam do minimum (chyba, ze lecimy z samym podrecznym i sie nie da), biore jej tylko jakies jedzenie na wszelki wypadek, picie i zabawke (jedna i jedna ksiazeczke). Latamy na trasach 1,5-3 godzinnych. Zazwyczaj jednak to wszystko lezy pod fotelem, a my z mloda sobie razem spimy.
      • aniasa1 Re: w samolocie... 06.07.12, 15:23
        > Znosi loty super - po prostu przesypia.
        > Nie biore zadnych sprzetow, kolderek, kocykow, poduszek
        Jedank jest roznica miedzy maluchem dla ktorego jest to jak mycie zebow a innym ktory leci raz w roku............
    • ochra Re: w samolocie... 06.07.12, 14:10
      Moja córka, 2 lata, zniosła lepiej niż się spodziewałam, a tak się obawiałam, bo to był lot z przesiadką: półtorej godziny, potem godzina na lotnisku i kolejne trzy godziny lotu. Najgorzej znosiła konieczność przypięcia psami i musiała tak wytrzymać ok 20 min. Czytałam jej wtedy książeczki i podawałam herbatniki i wodę do picia. Bardzo zajęły ją bajki puszczane na Ipadzie i to nam pomogło wytrwać. W samolocie faktycznie czasem klima jest źle uregulowana i trzeba być przygotowanym, że może być za zimno albo bardzo gorąco.
    • mikams75 Re: w samolocie... 06.07.12, 14:15
      moja 4latka od niemowlaka leciala 45 razy i zawsze bylo ok, a loty bywaly o krotsze i dlugie.
      Ten nawiew nad siedzeniem zawsze zakrecam i patrze czy nawiew od sasiadow nie jest na nas ustawiony. Ryzyko zachorowania dziecka jest takie samo jak w kazdym innym skupisku ludzi. Nie ma co demonizowac.
    • zablakanaowieczka Re: w samolocie... 06.07.12, 14:16
      Mój aktualnie prawie 3 latek 5 ze swoich dotychczasowych 6 lotów po prostu przespał. Problemów zdrowotnych nie miał. A Twoja córka nie ma nigdzie indziej styczności z klimatyzacją (np. w aucie, sklepie?) No to czemu akurat samolotowa miałaby jej zaszkodzić?
      • dzoaann OT 06.07.12, 14:23
        wszystkie forumowe dzieci dobrze znosza loty, a samoloty elne krzyczacych , wyjacych dzieci...
        nie twierdze, ze dziecko nie moze dobrze zniesc lotu, ale sporo chyba znosi zle...
        • mruwa9 Re: OT 06.07.12, 14:39
          bo najwiekszym problemem podczas lotu z dzieckiem zwykle jest nuda i koniecznosc siedzenia na miejscu (nie ma warunkow na rozprostowanie nog i pobieganie). Dlatego warto naszykowac jakies zabawki, ksiazeczki (cos, co dziecko lubi , ale cos nowego, zeby byl element niespodzianki, bo to na dluzej zainteresuje malucha), ktore zajma uwage dziecka podczas lotu. Cos, co w razie upadku na podloge latwo znalezc i podniesc smile (brew pozorom roznie z tym bywa).
        • illegal.alien Re: OT 06.07.12, 14:46
          Ktore samoloty? Bo jak zyje, tyle razy lecialam i najczesciej ryczy jedno dziecko, od ktorego czasem drugie to podchwytuje. Zeby samolot byl pelen ryczacych i wyjacych dzieci to mi sie nie zdazylo, a czesto latam na 'dzieciowej' trasie, bo miedzy Polska a UK.
          • aniasa1 Re: OT 06.07.12, 15:21
            chyba chodzi o czartery. Te dzieciaki leca zazwyczaj raz w roku ni i sporo z nich na poczatku placze. A na trasie PL-UK to sami weterani......
            • natalinka.londyn Re: OT 06.07.12, 21:00
              mój dwuletni weteran wink pierwszy raz leciał jak miał 3 m-ce, i od tamtej pory odbył juz z 20 lotów, może więcej, nigdy nie był chory po podróży, jedyne co mu dolega to nuda, staram się zawsze zabierac jakies książeczki, samochodziki itp, ogólnie on jest z tych niepłaczących pasażerów, nigdy tez nie zauważyłam żeby go uszy bolały przy starcie/lądowaniu
            • camel_3d Re: OT 06.07.12, 22:24
              tez nie...latm czasem na trasie berlin majorka lub berlin fuerteventura i stada ryczasych dzieci nie ma.. w tym roku byl maluch, ktry plakal przez pol drogi..ale bylo to 1 dziecko..a nie stado....
        • mikams75 Re: OT 06.07.12, 15:22
          moje jak mialo roczek to tez sie darlo przy starcie, bo roczniaka ciezko zajac, nic nie przetlumaczysz a przypiecie pasem traktuje jak najwieksza kare i drze sie. Trudno, nie ma wyjscia, przypiac trzeba na te pare minut. A przy ladowaniu byla powtorka.
          Ale nadal twierdze, ze dziecko lot znioslo dobrze. Jak bylo mlodsze czy starsze to nie bylo problemow z unieruchomieniem. Po prostu roczek to taki glupi wiek, ze mleko w objeciach mamy juz nie wystarcza a nic wiecej nie pojmuje.

          Owszem, widywalam wyjace dzieci np. niemowlaka ubranego jak na syberie, bo przeciez klimatyzacja a wszyscy wokolo w koszulkach letnich.
          Dzieckiem podczas lotu trzeba sie zajac - jak moja caly czas zabawiam - czytamy, rozmawiamy, bawimy sie, rysujemy itd. Nie marudzi wowczas z nudow.
    • tijgertje Re: w samolocie... 06.07.12, 14:39
      Moj mlody znosil loty zazwyczaj bardzo dobrze. Najczesciej troche pospal, troche sie pobawil, najgorzej bylo, jak nie pozwalalam mu lazic po samolocie i zagladac w kazda dziurewink Jedyne, czego pilnowalam, to zakup soli fizjologicznej do nosa. zwykle kupowalam taka dla niemowlat, z dodatkowa wit. B5, bo dobrze nawilza sluzowke, a oboje z mlodym mamy wlasnie z nia problem, zarowno w samolocie, jak i dluzszym pobycie w kazdym klimatyzowanym pomieszczeniu strasznie nam ja wyszusza co powoduje niewielkie krwawienia. Niegrozne, ale malo przyjemne. zakraplam nos i mlodemu i sobie i problemu nigdy nie ma. Gardlo nigdy go nie bolalo.
    • camel_3d Re: w samolocie... 06.07.12, 14:59
      mlody lata od okolo 1 roku i 3 miesiecy.
      Do tej pory wszytskie loty..nawet te 14 godzinne znosil spokojnie.
      Mysle, ze to kwestia przyzwyczajenia. 2,5 Latek jednak moze miec problemy z usiedzeniem na miejscu, zabierz dla niej ksiazeczki, jakies zabawki.obowiazkowo picie!!!!

      RADA:

      latwiej jest polazic miedzy siedzenaimi do konac samoloto i zpowrotem..niz zmuszc dzecko do siedzenia non stop.

      Szanj tez innych pasazerow. Jak dziekco kopie fotel przed soba, wali rekami w stolik, czy szarpie za oparcie to zabraniaj i zajmij czyms.

      Co do zdrowia... roznie, niektore sie przeziebiaja, inne nie... moj sie nie przeziebil nawet podczac 14 godzinnego lotu, iec to sprawa indywidualna...

      • mikams75 Re: w samolocie... 06.07.12, 15:27

        > Szanj tez innych pasazerow. Jak dziekco kopie fotel przed soba, wali rekami w s
        > tolik, czy szarpie za oparcie to zabraniaj i zajmij czyms.

        jak jest taka mozliwosc to warto zarezerwowac miejsca ze sciana przed soba - w duzych samolotach maja takie miejsce i w wiekszosci linni podrozujacy z dziecmi maja pierwszenstwo na te miejsca. No chyba ze jest wiecej dzieciakow, wowczas kto pierwszy ten lepszy. W takim rzedzie jest wiecej miejsca, dziecko moze sobie spokojnie stac no i nie ma fotela do przeszkadzania komus przed soba.

        Wg mnie 2,5 roczniala latwiej zajac niz roczniaka.
        A na dlugich lotach dobrze leciec noca, wiekszosc przespi.
        • zonajana Re: w samolocie... 06.07.12, 15:55
          Lata od niemowlectwa, pare razy w roku, nigdy nie bylo zadnych problemow zdrowotnych.
          Przy starcie i ladowaniu dawac cos do picia/ssania. Uwazac na napoje z slomka, z powodu roznicy cisnien z slomi lubi nagle sok wystrzelic wink

          Najgorsze co dziecku dokucza podczas lotu, to nuda. Usiedziec w miejscu przez tyle czasu, to straszna tragedia. Ja sie posilkuje znikopisem, ksiazeczkami, rodzynkami, terrorem. Jak dziecko zasnie, to nawet nie oddycham, by nie zbudzic.

          Wchodze jako jedna z ostatnich do samolotu, po co mam niepotrzebnie siedziec te 20 min i czekac, az sie wszyscy upakuja. Wychodze jako jedna z ostatnich, nie chce mi sie przeciskac, dziecko moze sobie wtedy juz swobodnie poskakac na fotelu, a walizki i tak wszystkie razem wyladowywuja.
          • mikams75 Re: w samolocie... 06.07.12, 19:41
            o wlasnie - jako ostatnia do samolotu, tez tak robie i nigdy nie bylam w stanie zrozumiec czemu podrozujacy z dziecmi czesto maja pierwszenstwo. Na dalekich lotach w duzych samolotach to az dodatkowa godzina!!
            • illegal.alien Re: w samolocie... 07.07.12, 23:50
              To wlasnie zalezy od trasy i wielkosci samolotu smile My latamy najczesciej tanimi liniami - teraz mozna sobie w Ryanairze zarezerwowac konkretne miejsca - i to jest super smile Z dzieckiem mozna tylko te w drugim rzedzie, ale dzieki temu nie trzeba sie pchac przez caly samolot, czesto jest tak, ze jest sie samemu w danym rzedzie, wiec mozna sie spokojnie rozkokosic (wrzucic bagaz na gore, zostawic sobie na dole najpotrzebniejsze rzeczy - tu polecam albo miec minimum bagazu podrecznego i caly wrzucic przed fotel przed soba i tylko wyciagac jakies potrzebne rzeczy, albo spakowac sie tak, zeby z dajmy na to plecaka wyjac tylko mala saszetke/torebke z najwazniejszymi rzeczami, zeby nie szukac po duzym plecaku pie....
              Ja sobie zazwyczaj wsiadam kiedy mi wygodnie (mam priorytet albo wlasnie konkretne miejsce), zanim sie przygotuje to wszyscy sobie wsiada, usadawiamy sie z mloda, ona sobie sie wtula, pije mleko i zaczyna przysypiac - czasem zasypia zanim jeszcze wystartujemy, wiec mam z glowy smile
          • zjawa1 Re: w samolocie... 07.07.12, 21:33
            Wszystko zalezy od dziecka. Sa takie, ktore juz wochodzac na poklad zachowuja sie skandalicznie i co gorsza rodzice tych dzieci uznaja to za norme i uwazaja, ze ich dziecko jest pepkiem swiata. Okropnosc.
            Moj 3 letni syn siedzac spokojnie wytrzymal w zeszlym roku prawie 6 godzin lotu. Nie darl sie, nie kopal w krzesla pasezerow siedzacych przed nim. Wiec chyba da sie wychowac dziecko tak, aby zachowywalo sie odpowiednio do okolicznosci.
            • beibichek Re: w samolocie... 08.07.12, 02:41
              to zalezy, moja poltoraroczna corka nie usiedzi, a moment startu i ladowania z przypietymi pasami to juz katorga, i niestety zachowuje sie zle... to co mam jej zrobic? wtluc jej?
      • joasia-ja1974 Re: w samolocie... 06.07.12, 17:59
        To bardzo indywidualna sprawa jak Dzieć zniesie lot. Mam bardzo nadpobudliwą i żywiołową w tej chwili już 3-latkę. W zeszłym roku lecieliśmy do Turcji...sam pobyt na lotniskach i lot naprawdę ok, sporo czasu przespała, ale oczywiście należy zaopatrzyć się w zabawki typu gazetki, kredki, małe np. laleczki czy pieski, kotki ...coś nowego co dziecko bardzo zainteresuje ( rodzic wie co lubi jego potomek ) natomiast jeśli chodzi o kwestię zdrowotną to u nas było bardzo źle...na lotnisku zimno, klima i olbrzymie dmuchawy, w samolocie też mniej lub więcej wiało, Młoda po 2 dnich dostała goraczkę 41 stopni, anginę i zapalenie ucha...oczywiście w klinice dostała leki i wszelką pomoc... nawet miała zalecenie chłodzić się w basenie cały dzień...no ale prawie nic nie jadła przez tydzień, schudła mi 2,5 kg. Jednak daliśmy radę i mimo niefajnych przeżyć w tym roku wybieramy się do Tunezji pod koniec lipca. Postaram się jakoś ją uchronić przed bezpośrednim zimniem z klimatyzacji no i w drugą stronę aby się nie przegrzała...ale wcale nie musi być powtórki z rozrywki ( w aucie klima śmiga non stop i nic jej nie jest ). Także nie panikować i zapewnić dziecku jakieś drobne rozrywki na czas lotu.
    • effie1980 Re: w samolocie... 06.07.12, 18:25
      Grzeczne te wasze dzieci.... Moja latala kilka razy, pierwszy raz jak miala 3 miesiace I zawsze jej sie strasznie nudzilo. A jak miala 5 miesiecy lecielismy 9 godzin, spala 20 min, a przez reszte czasu ja na zmiane nosilismy.... Nie plakala, po prostu nie chciala usnac ani usiedzieciec. Na szczescie bylismy w business clasie I bylo wiecej miejsca. Zdrowotnych problemow nigdy nie mielismy.
      • camel_3d Re: w samolocie... 06.07.12, 22:22
        mlody zawsze przy starcie usypial i spal przez 1-2 godziny.. wiec czasem prawie cala droga zlecialasmile)) ale ostatnio wracalismy z majorki, specjalnie przeciegnalem go przec caly dzien po rznych wertepach, zeby usnal..wsieclismy o 20.. usiald..ale chlopak z anim mial ipada...mlody tez, wiec po starcie zaczeli gadac kto ma jakie aplikacje.i nie usnal do 23smile)))

        • inesska-pinezka Re: w samolocie... 07.07.12, 09:01
          jedynie to ból uszu jej doskwierał ale zawsze latamy ryanair'em. Jak lecielismy na teneryfe innymi liniami to żadne bóle uszu nas nie dotknęły.
          • zjawa1 do autorki 07.07.12, 21:21
            Klimatyzacja- naprawde nigdy nie siedzialas z dzieckiem w miejscu klimatyzowanym???
            A samochod, sklepy itp?
            Jesli chodzi o podroze, to jest taka zaleznosc. Jesli Twoje dziecko nie potrafi wysiedziec w aucie powyzej 1 godziny, czy pociagu , taka sama sytuacja najprawdopodobniej zdarzy sie i w samolocie.
            Jesli chodzi o ,,zatykanie sie uszu". Nastepuje to wtedy gdy samolot zbyt gwaltownie obniza wysokosc lub wzbija sie. Nie kazdy ma z tym problem, ja nigdy nie mialam.
            • sole-luna Re: do autorki 07.07.12, 23:03
              zjawa1 napisała:

              > Klimatyzacja- naprawde nigdy nie siedzialas z dzieckiem w miejscu klimatyzowany
              > m???
              > A samochod, sklepy itp?

              Ale to nie jest to samo.W samochodzie sami ustawiamy klimatyzacje,a w sklepach jak jest za zimno,to wychodze!Z samolotu sie nie da wink
              • zjawa1 Re: sole-luna 07.07.12, 23:07
                No tak, to jest super argumentsmile
                Ja nie wychodze ze sklepu, mam autoatyczna klime w aucie... Lece po raz kolejny z dzieckiem w samolocie i jakos chore nie jestsmile Okaz zdrowiasmile Dziwne nie prawdasz?
              • zjawa1 Re: do autorki 07.07.12, 23:08
                Byc moze moje dziecko jest tak zahartowane... Warto o tym pomyslec jak sadzesmile
                • a_lex Re: do autorki 08.07.12, 00:18
                  choroby po przebywaniu w klimatyzowanych pomieszczeniach mają mały związek z temperaturą, a bardziej z jakością powietrza wink w klimatyzacji - zwłaszcza tej rzadko czyszczonej - bardzo lubią mieszkać wszelkie paskudne bakterie. i nawet mocno zahartowany człowiek może im ulec.

                  p. s. w samolotach wcale nie jest zimno smile
                  • illegal.alien Re: do autorki 08.07.12, 00:21
                    Duze roznice temperatur tez nie sa dobre - u mnie w pracy sa 4 pietra, na kazdym inna strefa klimatyczna. Nic fajnego. Klimatyzacja czyszczona regularnie, a jednak na poczatku 'lata' (ciezko u nas w tym roku pisac o lecie wink) zaliczylam angine - wiaze ja mocno z entuzjazmem jezeli chodzi o podkrecanie klimy na najnizsza mozliwa temperature.
                    • a_lex Re: do autorki 08.07.12, 10:41
                      no wiadomo, ale nikt myślący nie ustawia klimy na 19 stopni, kiedy na zewnątrz jest 40... angina to w tym przypadku najmniejsze możliwe powikłanie...
                      poza tym, angina nie bierze się od zimnego powietrza, tak jak zapalenie ucha nie bierze się od przewiania wink choroby wywołują wirusy i bakterie. ale to inny temat smile
    • aphoper1 Re: w samolocie... 08.07.12, 07:20
      Moja prawie 3-latka leciała już 6 razy na krótkich trasach. Było genialnie, zachwycona. Albo spała, albo z entuzjazmem oglądała widoki, gadała o samolocie, śpiewała (na szczęście było wtedy mało współpasażerów). Tylko jeden raz było ciężko przy lądowaniu, bardzo bolały Ją uszy, ale miała wtedy lekki katarek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja