jaki jest Wasz "zwykly" dzien?

25.06.04, 09:52
Witam,
ciekawa jestem bardzo jaki jest Wasz - chcialam napisac "przecietny" - dzien,
Mamy. Te, ktore to interesuje bardzo prosze o odpowiedz jak maja zapelniony
dzien (w tygodniu, nie w week-end). Przymiotnik "przecietny" wydaje mi sie o
tyle nieadekwatny, ze przy dzieciach o "przecietnosc" raczej trudno smile ale
mysle, ze rozumiecie o co mi chodzi.
Pozdrawiam
    • r345 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 16:04
      Nasz dzien zaczyna sie ok. 9.Tak zwyczajnie wstajemy, jemy itd.Ok. 10 idziemy
      do parku lub lasu tam zostajemy do 12 czasami 13 jak jest fajna zabawa.
      Potem idziemy na obiadek i spac.
      Spimy do 16-17.Potem idziemy do drugiego parku i zostajemy do ok.19-20.
      Czasami nie chce nam sie wychodzic i caly dzien jestesmy w ogrodzie. A czasami
      ten ranny spacer zamieniamy na wypady do sklepu.Chodzimy spac ok.22.
      To dzien w okresie letnim 2 latka.
      • saba76 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 18:40
        Zacznijmy że mam 2 corki 5lat- Natalie i 14mc Weronike
        Ze wzg. na Werke rannego ptaszka wstajemy o 6-7 zalezy
        do 8 wyrabimy sie z jedzeniem miedzy czasie wstawiam jak musze(co 2 dzień)
        pralke i wieszma żeczy potem idziemy na spacer-zakupy(podwarunkem ze pogoda
        dopisuje)Idziemy na dzialke albo na plac zabaw i jestem do około 12 na podworku
        Robie obiad i Wera idzie spać-Wtedy robie obiad i jestem tu/albo i niesmile/
        Werka wstaje kolo 14-15 i Jem z Natalka obiad oraz Werka dostaje 2 danie.
        no własnie i tu zalezy ,nieraaz plac zabaw,nieraz dzialka,wieksze zakupy z
        tatą, mali goście(kolezanki)roznie.
        Koło 19 kolacja i po 20 wannai dzieci kolo 21 ida spać.
        • winiolka Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 22:40
          Mam dwie pociechytongue_outatryka 5 lat i Zuzanne 2,5 roku.Przebywam na urlopie
          wychowawczym i mój zwyczjny dzien zaczyna sie o 7 rano.Najpierw wyprowadzam psa
          na spacer a potem budze Patryka do przedszkola.Wypijamy kubek goracego mleka i
          ok 8 jestesmy w przedszkolu.zaraz potem ide zrobic podstawowe zakupy,a w tym
          czasie mąz ubiera i karmi Zuzię.Robimy tatusiowi kanapki do pracy a potem po
          obejrzeniu Budzika lub Jedyneczki idziemy na spacer do parku badz na pobliski
          plac zabaw.Wracamy ok 12 i po zjedzeniu zupki Zuzia idzie spać na ok 2 godz.Ja
          albo wstawiam pranie i sprzatam lub mam czas na ksiazke albo czasopismo.PO 14
          idziemy po Patryka do przedszkola(towarzyszy nam pies,wiec potem bedzie fajna z
          nim zabawa)i do 16 jestesmy znowu na dworzu.Wracamy do domku gdzie czeka na nas
          tata i zjadamy obiadek.W zaleznosci od pogody alo bawimy sie w domu albo
          wychodzimy znowu z domu(wieksze zakupy,odwiedziny itp.)Ok 19 obowiązkowa kapiel
          (jak by nie było to wielki płacz )i kolacja a potem o 20 Zuzia idzie spac
          (usypia tylko tatus)a Patryk zasypia ok 21.30(tylko przy mamusi).Wieczór jest
          na relax ok 24 kładziemy sie spac.Dzieciaczki spią cała noc ,wiec przynajmniej
          niewyspanie nam nie grozi.I tak dzien za dniem,ale tylko do wrzesnia bo wracam
          do pracy a wtedy??? któź to wie??? Pozdrawiam.Agnieszka.
    • nastka_7 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 20:25
      Ja mam 3 dzieci w wieku 5 lat, 4 lata i 6 mies.
      1 wersja: starszaki w przedszkolu, ja z maluchem w domu, mąż oczywiście w pracy
      Wstajemy ok.6.45, o 7.25 autobus do przedszkola (mąż odwozi starszaki, czasem
      odwożę ja z maluchem). Karmię Nikodema, potem zabawa i ok 9.00 drzemka (jak
      jedziemy na zakupy to nawet 3,5 h). Podczas drzemki sprzątam, piorę, robię
      obiad, albo siedzę na necie smile)). Ok. 13.00 znowu jedzonko i zabawa. Ok 16.00
      mąż za starszakami przychodzi do domu. O 17.00 idę z całą ferajną na plac zabaw
      i siedzimy tam do 19.30. Potem do domciu, kolacja dla starszaków (w tym czasie
      jak oni jedzą kąpię Nikodemka), kąpiel starszaków (Nikodem w tym czasie siedzi
      w foteliku w łazience na pralce i się bawi). O 21.00 cała trójka!!! idzie spać.
      A ja wreszcie odpoczywam wink
      2 wersja: starszaki i maluch w domu ze mną
      Wstajemy ok 7.00, o 8.00 śniadanie, potem trochę sprzątami o 10.00 na spacer
      (plac zabaw), Niko w tym czasie śpi, starszaki wariują na placu. O 12.30 do
      sklepu, potem do domu, obiad ok 14.00, o 16.00 na spacer, o 19.00-19.30 do
      domu, kolacja,kąpiel i spanko o 21.00.
      Uffff, ale się rozpisałam. Wybaczcie, pozdrawiam.
    • julkacy Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 22:55
      Tak to sobie czytam i wyglada na to ze jestescie z dziecmi caly dzien na
      powietrzu. To pieknie. To ja chyba jestem jakas niepoukladana bo glownie
      siedze w domu i trzymam malucha na podlodze. On glownie wrzeszczy i gania mnie
      po pokojach w nadziei ze wezme go na rece. Jak go biore na rece to znowu nie
      mam rak i nic sie w domu nie posuwa. Jak maly spi to wykonuje inne prace domowe
      na jednej nodze po czym maly wstaje pelen energii a ja padam ze zmeczenia.
      Spacer to fajna rzecz tylko miskowi nudno w wozku (w koncu spal przezciez w
      domu)i probuje z niego wyskoczyc. Czasem mysle ze ci co robia wozki dla dzieci
      powinni w nich sami jezdzic.
      Jak przychodzi wieczor tj 24 nieprzytomna wsuwam sie
      pod koldre w nadziei ze pospie chociaz dwie godzinki bez hustania prawie 9 kg.
      I nie myslcie ze go nie kocham ajakze..... ale dostaje niezle w kosc.
      pa
      • olkawo Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 23:29
        och mamusie jak ja Wam zazdroszczę tych normalnych dni w domciu z dzieckiem,
        mój normalny dzień to 9 godzin w pracy, niestety tak jest super w tym kraju że
        pracujący mężczyzna nie jest w stanie utrzymać żony i 1 dziecka, a oni wciąż
        narzekają że jest niż demograficzny. Nawet weekendy nie mogę tak do końca
        poświęcić tylko małemu bo przecież trzeba posprzątać, zrobić pranie, coś
        ugotwoać a on gania za mną na czworakach z wrzaskiem i nie daj Boże jak mama
        zamknie się w toallecie żeby zrobić siusiu a jeszcze jest mąż, też tzeba go
        przutulić, pocałować, doba jest zdecydowanie za krótka crying(

        Pozdraawiam

        Ola i Mateo
    • betif Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 23:27
      Moja pociecha ma w tej chwili prawie 14 miesiecy, a nasz przecietny dzien
      wyglada mniej wiecej tak:
      7.30 - 8.00 pobudka, sniadanko
      9.30/10.00 - 12.00 spacerek/zakupy/plac zabaw
      12.30 obiadek (pierwsza czesc)
      ok 13.00 - 15.30 spanko, potem druga czesc obiadku
      16.00 - 18.30 park/plac zabaw itp, czasem dluzej - najczesciej tam czekamy na
      powracajacego z pracy tate
      19.30 kapanko, butla i 20.30/21.00 lozeczko

      Staram sie byc na dworze jak najdluzej, bo w domu czasem ciezko z nia
      wytrzymac. Dziesiec minut sie pobawi, a potem lazi za mna i chce na rece.
      Oczywiscie jak jest deszcz to mam "przechlapane" i dzien spedzam na podlodze w
      zabawkach smile

      Pozdrawiamy!
      Betif z coreczka Malgosia
    • antonina_74 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 26.06.04, 23:42
      W tygodniu tata budzi Kubę przed 8 i odwozi do przedszkola. Zosia i ja śpimy do
      9, potem krótki spacerek do sklepu, na pocztę czy gdzie akurat potrzeba. Potem
      bawię się z Zosią albo Zosia się bawi a ja coś robię domowego, zależy. O 12-13
      2 godzinna drzemka Zosi, ja w tym czasie gotuję, siedzę w necie, czytam czy mam
      uczniów w domu. Zosia budzi się między 14 a 15, zjada obiadek i ok. 16 idziemy
      po brata do przedszkola, a że to daleko to wracamy wszyscy razem dopiero ok. 18-
      tej - chyba że zahaczymy o plac zabaw to później. Po powrocie ja zjadam późny
      obiad, Kuba jeśli głodny to się dołącza, wspólna zabawa, potem ustalona
      godzinka dla Kuby przed komputerem albo tv jeśli ma ochotę, ok. 20 mąż wraca z
      pracy, kąpiemy Zosię i kładziemy spać, dalej zabawa z Kubą, przed 22 Kuba idzie
      spać, a ja ogarniam bałagan i siadam przed kompem.
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4,5) i Zosi (8 m-cy)
    • steffa Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 27.06.04, 00:57
      6 pobudka i od razu "JEŚĆ", czyli w wykonaniu mojego dziecka "AM". Wstaje
      tatuś, ja staram się pospać, co z trudem mi się udaje. 9 tato wychodzi, więc do
      akcji wkracza mama. Plączemy się po domu. Syn je drugie śniadanie (czasem i
      trzecie, bo wcześniej drugie zjadł jeszcze z tatą). 11 - idzie spać. Wstaje
      ok. 13. Obiad. Ok. 15 wychodzimy na dwór i jesteśmy tam do 18-19. Wracamy:
      kolacja ok. 19:30-20 i spać. Wtedy rodzice zaczynają swój dzień wink Tata
      przysypia, mama pracuje. Kładziemy się spać nieprzyzwoicie późno. To
      jest 'zwykły' dzień, czyli taki, kiedy nie idę do pracy, bo wtedy rano do babci
      jedziemy i wszystko się trochę przesuwa...
    • le_lutki Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 27.06.04, 15:11
      Kochane Mamy!
      Bardzo dziekuje za Wasze posty. Tez Wam ogromnie zazdroszcze, bo z tego, co
      piszecie wynika, ze w zdecydowanej wiekszosci jestescie ze swoimi dziecmi caly
      czas!! Mnie to szczescie spotka dopiero przy drugim dziecku (wstepne plany
      na "zmalowanie go" to koncowka br).
      U nas z kolei jest tak: rano pobudka miedzy 6h30 a 7 (tak sie budzi Grubcio, 8
      mies) i serwujemy mu butle w naszym lozku. Potem poranna toaleta, ubieranie,
      przygotowywanie torby do niani. W zaleznosci od dnia albo niania przyjezdza po
      niego o 8H15 albo my go odwozimy po drodze do pracy. Od 9h do 17h pracuje -
      dosyc daleko i jesli obwodnica zapchana to dopiero o 17H30 moge odebrac
      maluszka. W domu najpierw szalejemy po podlodze/balkonie w oczekiwaniu na tate,
      potem o siodmej jest ostatnia butla, kapiel (plawienie wieloryba nalezaloby
      rzec raczej!) i najpozniej o 8h30 Grubcio jest w lozeczku, gdzie - odpukac -
      zasypia jak aniol i spi do rana ciegiem. A my mamy troche czasu dla siebie/na
      prasowanie/pranie/gotowanie kolejnych porcyjek na nastepny dzien (niania daje
      malemu jarzynki i owoce, ktore ja dostarczam), prysznic, czasem jakis film i
      lulu...
      Sa dni, kiedy to maz odbiera malego po pracy, bo ja musze zrobic zakupy (wole
      sama, bo wybieram jarzynki itd jakie mi pasuja a poza tym robie to 3 razy
      szybciej niz maz smile) Wracam do domu, wyladowuje zakupy w garazu. Maz w tym
      czasie juz najczesciej wykapal malego przed kolacja. No i tak...
      Brzmi to strasznie banalnie, ale ja lubie te dni, niby takie podobne do
      siebie.. Na spacery z Grubciem mamy czas tylko w week-end ale na szczescie
      niania (ktora ma swoich jeszcze dwoch!) bez przerwy jest z nimi na zewnatrz
      albo wozi do roznych fajnych miejsc. Nie moge sie doczekac kiedy bede nareszcie
      mogla sie zajmowac moim synkiem (i kolejnym potomkiem) od rana do nocy, tak jak
      na poczatku... Aha! Teraz oczekujemy na ksiazeczki z polski (klasyke
      dziecieca smile i bedziemy sobie wieczorkami i week-endami czytac do upadlego!
      Pozdrawiam cieplo!
      ANia
      • le_lutki Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 27.06.04, 15:13
        O czywiscie z Polski mialo byc duza litera smile
      • iv72 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 14:52
        Mój dzień jest b.podobny do Waszego. O 6.00 pobutka-butla w łóżeczku, później
        głośne zabawy w kojcu, łóżeczku i beztroskie raczkowanie naszego Robcia (10,5
        mies)po całym domu. O 8.00 przychodzi Niania, a o 9.30 jedziemy do pracy. Ja
        wracam do domu około 18.00. Umawiam się wtedy z Nianią, że Robciu ma być
        nakarmiony i ma być na spacerze. Między 19.00 a 20.00 kąpiel- ulubiony
        wieczorny rytuał naszej rodzinki.Później karmienie i sen. Wtedy mamy chwilę
        czasu dla siebie. Wieczorami nic nie robię. Wolę rano wstać b. wcześnie i
        wszystko zrobić, t.j.: prasowanie, pranie. Nie gotuję - Robciu na razie je
        słoiczki, ale wiem , że nie długo trzeba będzie to zmienić...Ja natomiast
        jestem ciągle na diecie - i w efekcie w domu nie jemy żadnych obiadków. Taki
        dzień...Życie do góry nogami, ale nie zamieniłabym go na żadne
        inne...Pozdrawiam wszystkie MAMY
    • barbin Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 27.06.04, 15:56
      U mnie jest tak:
      6-pobudka, dla mnie jakies 20 minut potem budzi sie mała, razem robimy
      sniadanie, jemy, bawimy się
      7,30- przychodzi niania, a my z mężem do pracy
      15-16- powrót do domu: coś na ząb i generalnie cały mój czas należy teraz do
      córki, latem spędzamy go głównie na podwórku
      21- Basia idzie spać, mogę zająć się domem, sobą, czasem mężem (on jakos tak
      został zepchnięty na ostatnie miejsce)
      22,30-0,30- czas na czytanie- oczywiście "oczy na zapałkach"
      I wreszcie SEN................................. od kilku miesięcy nieprzerwany
    • adrianna_c Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 27.06.04, 19:12
      Michałek ma 2,5 roku i jest jak dotąd jedynakiem. Nasz dzień:
      7 - Michał się budzi
      ok.8 - śniadanie
      9 - 9.30 wychodzimy na dwór (spacer,a po nim zakupy na obiad), jak pada deszcz
      to rysujemy, spiewamy, lepimy z plasteliny, czytamy....
      12.30 - spanie (czas dla mamy na gotowanie obiadu)
      ok. 14.30 - 15 wstaje i zjada obiad, a po obiedzie idziemy na spacer lub
      odwiedzamy dziadków
      17 - podwieczorek, tata wraca z pracy i czasem wychodzą na dwór grać w piłkę,
      albo ja z synkiem wychodzę
      20 - wypija mleko i idzie spać.
      Pozdrawiam! Ada z Michałkiem
      Michałek
    • archiwald4 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 28.06.04, 10:54
      Witajcie! Też napiszę jak jest u mnie:
      Mała (17 miesięcy) domaga sie butli ok 5-6.00. Karmię ją, najczęściej jeszcze
      przysypia, a ja jesli jest przed 6.15 to sie jeszcze kładę, jeśli nie to
      wstaję. Uruchamiam "kopem" mojego męża, którego nie można podnieść z łóżka,
      jakaś toaleta poranna, 6.45 podnoszę starszą córkę (prawie 10lat), robię jej
      śniadanie, śniadanie do szkoły, sama jem i robię sobie do pracy, cały czas
      mobilizując starszą, żeby sie nie "ślimaczyła". Mąż wychodzi o 7, ja ubieram
      siebie i małą, sprawdzam ekwipunek starszej, zwykle są zapomniane kapcie,
      rękawiczki, strój na gimnastykę itp. Starsza wychodzi do szkoły ok. 7.30, ja
      wyprowadzam mała do żłobka ok. 7.45. Na 8.30 jade do pracy. Po południu mąż o.
      14-14.30. odbiera obie dziewczynki, najczęściej idą na spacer. Spotykamy się w
      domu ok. 16, jemy obiad, w sumie robi sie prawie 17. dalej jest już różnie,
      albo jeszcze jedno z nas, sporadycznie oboje idziemy na dwór z dziećmi, albo
      idzie jedno, a drugie robi coś w dmu (sprzątanie, prasowanie, zakupy, gotowanie
      itp.) W to krótkie popołudnie trzeba jeszcze wkleić czas na odrabianie lekcji.
      kolacja ok. 19-20, kąpiel, dzieci kładziemy do 21. Wtedy jeszcze się spycha
      domowe obowiązki, czasem jast trochę czasu dla siebie. Spać idziemy ok. 23-24.
    • jafima Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 28.06.04, 22:19
      Nie będę opisywać mojego dnia bo jest barzdo podobny. Powiedzcie mi tylko czy
      wystarcza Wam te 2-3 godzinki wieczorem? Bo ja mam nieustanną frustrację z
      powodu tysiąca nie załatwionych rzeczy bo przed północą to nie zdążę ani
      posprzątać ani poczytać a najczęściej to padam i usypiam albo godzinę zbieram
      się do spania i na nic nie mam siły. A od rana dzień jak co dzień i w ciągu
      dnia z dziećmi (3 lata i 10 miesięcy) to z domowych rzeczy ledwo uda mi się
      zrobić szybki obiad. I do tego ten bałagan! Czy mi się uda kiedyś posprzątać?
      Chyba na emeryturze!
      • le_lutki Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 29.06.04, 10:58
        Ciagle mam wrazenie, ze to nie dosc!! Tak naprawde to bardzo malo... Juz dawno
        doszlam do wniosku, ze obecne czasy sa wbrew naturze. Dawniej matka urodziwszy
        dziecko za jedyny obowiazek miala opieke nad nim i wychowanie, a teraz trzeba
        kombinowac jak jamnik po schodach... No ale nie narzekajmy, bo ma to takze
        swoje plusy a nawet niektore tak wola!
        Mnie sama najbardziej dobijaja chwile gdy:
        -rano niania przychodzi po Grubcia a on radosnie piszczy i wyciaga lapki
        - niania odprowadzajac go po piatej mowi mi (nam): a Louis dzisiaj zrobil tak,
        albo: wie Pani ze mu sie nowy zabek bedzie wyrzynal ? albo Czy wie Pani,ze on
        juz potrafi...
        Itd. A ja wtedy zgrzytam w duchu zebami zdajac sobie sprawe, ze to JA powinnam
        wyglaszac takie teksty do innych... Buuuuuu....
      • barbin Do Jafimy 30.06.04, 13:24
        Czy wystarcza 2-3 godzinki czasu wieczorem?
        Na nic nie wystarcza mi czasu: mieszkanie posprzątane na niby, obiady na
        odczepkę, w ramach dbania o siebie- niezbędne minimum: nawet włosy skróciłam do
        takiej dlugości, ze jeżelli się nie uczeszę, to i tak nie widać.
        2 godziny czytania dziennie, które sobie narzuciłam (nie jest to lektura do
        poduszki,ale nauka związana z pracą zawodową)- to walka ze snem.
        Moja frustracja sięga szczytów.
    • weronikarb Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 29.06.04, 09:14
      Witajcie
      Mam synka Domika 8 m-cy na ogol jestem sama maz ma prace o nieregulowanych
      godzinach, sluzby mu roznie wypadaja i nieraz nie widzimy sie nawet caly
      tydzien bo sie mijamy
      A tak wyglada z reguly moj normalny dzien
      4.30-pobudka, przygotowanie sie do pracy
      praca
      16.00-powrot do domku, odebranie malego od babci i do gory do nas
      do 19.00-sprzatanie w domu, zabawa z malym, karmienie go (bananki, chrupki,
      ciasteczka, kaszka na gesto niekiedy druga czesc obiadku, jak jest ladnie to
      nieraz wyjdziemy do ogrodu.
      po 19.00- kapanie malego (co drugi dzien), butla i maly spac. Z tym jest
      roznie, bo ma dni ze wojuje do 22.00 czyli ani siedziec, ani lezec non stop
      chodzic.
      Jak maly spi to moge zrobic cos dla siebie: malowanie paznokci, depilacja,
      kapiel.
      W miedzyczasie gotowanie obiadu i obiadkow dla malego
      Spac ide w najlepszym wypadku okolo 23 lub 24
      Pozdrawiam pracujace mamy.
      Renata
      • antonina_74 Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 29.06.04, 11:02
        tego że spotykają ludzi, rozmawiają nie tylko z sąsiadkami i innymi mamami,
        nawet jazdy autobusem do pracy Wam zazdroszczę smile Już brakuje mi energii na
        takie jałowe chodzenie z wózkiem naokoło bloku, strasznie mnie to wszystko
        wypala i nie mogę się doczekać września i powrotu do pracy...
        • weronikarb Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 29.06.04, 13:48
          Niedziwie Ci sie, nieda sie miec wszystkiego smile Nam brakuje dzieci a mama
          siedzacym w domu pracy. Ja bym byla szczesliwa jakbym pracowala na pol etatu
          chociaz a tak.. no trudno
          • jafima Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 29.06.04, 23:13
            Coś za coś. Nie wyobrażam sobie oddać dziecko na 10 godzin obcej osobie. Choćby
            niania była najcudowniejsza to nie ja tylko ona wychowywałaby moje dziecko. A
            dziecko uczy się właśnie przez obserwację, naśladownictwo. Gdzieś kiedyś
            czytałam, że do 3. roku życia dziecko powinna wychowywać osoba, która dziecko
            kocha!!! A więc ewentualnie babcia. A dziś przeczytałam w "W co grają ludzie",
            że najbardziej pożądane dla rozwoju, życia są kontakty fizyczne. Opiekunka
            jednak pomimo wszystko jest osobą obcą i zachowuje dystans. Wystarczy
            poobserwować obcych rodziców w supermarkecie lub kościele z dzieckiem na
            rękach: ile razy w ciągu 10 minut całują swoją pociechę w główkę?! Nie chodzi
            mi o dobijanie pracujących matek bo czasy są paskudne ale jeśli ktoś ma wybór
            to dwa razy bym się zastanowiła. Pół etatu to jest to, albo praca w oświacie.
            • antonina_74 Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 30.06.04, 00:17
              Wszystko tylko nie praca w oświacie, pracowałam, dziękuję. To już wolę z
              wózkiem naokoło bloku codziennie przez 8 godzin x najbliższe 3 lata niż w
              technikum uczyć po raz kolejny.
            • weronikarb Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 30.06.04, 08:29
              Niestety pracy sobie nie wybieram, nie w tych czasach. Dobić nie dobijesz bo
              juz niema czego smile Sama wiem ze powinnam byc z synkiem, mam poczucie winy ze
              go zostawiam. Babcia go kocha i zajmuje sie nim jak umie, ale to nie mama, tym
              bardziej ze wiem iz bardzo teskni, bo spi tylko na gorze u nas i gdy sie
              spoznie i nie przyjde o tej porze co zawsze to jest ryk. Ale co mam zrobic
            • le_lutki Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 30.06.04, 09:36
              Hej,
              jasne, ze najlepiej zeby dziecko bylo z wlasna matka, jasne, ze mi sie serce
              kraje, kiedy je zostawiam, ale malo kogo (gdziekolwiek na swiecie chyba) stac
              na to, zeby nie pracowac przez rok albo dluzej!! - choc szczerze mowiac po
              kolejnym rachunku za obecny miesiac dla niani (520 euro) moj maz stwierdzil, ze
              chyba faktycznie taniej nam wyjdzie jak ja zostane w domu smile) No ale to dopiero
              za pol roku po skonczonym kontrakcie, bo wtedy bede miec odpowiednio wysoki
              zasilek i bede mogla wziac urlop wychowawczy (po pierwszym dziecku na razie nie
              mozna). Jak widac - bez kalkulacji sie nie da, aczkolwiek oczywiscie zycie
              pisze swoje scenariusze.
              A co do babci, to jak kocham swoja mame to serdecznie nie chcialabym, zeby to
              ona wychowywala "na stale" moje dziecko. Nie i juz. A co dopiero tesciowa,
              ktora jest na antypodach moich pogladow w wiekszosci spraw... Nigdy. Z tego, co
              wiem, moja mama tez wolala mnie oddac do przedszkola niz zostawiac nadal u
              babci (swojej tesciowej), mimo, ze byl ogrod i wszystko podetkniete pod nos -
              powiedziala, ze chce swoje dziecko choc w niklym zakresie ale sama
              wychowywac... Rozumiem ja teraz doskonale.
              Ja nianie zatrudniam i jej place i moge kierowac nia wg wlasnych planow
              wychowawczych, a jesli sie nie dostosuje, to zerwac umowe. Poza tym ona nie
              moze zaniedbywac swoich obowiazkow, bo straci prace i opinie w srodowisku. Z
              tesciowa ani mama tak nie moge z wielu wzgledow. Dla dobra dziecka jedna
              rozpuscilaby mi je jak dziadowski bicz, a druga stosowala musztre jak w wojsku.
              Nawiasem mowiac nianie mamy przeurocza (sama jest mloda mama)i kocha mojego
              Grubcia bardzo, bardzo. I chociaz to ona ma wieksze doswiadczenie, bo ma
              starsza dwojeczke od mojego, to zawsze sie ze mna konsultuje w kazdej
              najdrobniejszej sprawie, zamiast zachowywac sie, jakby wiedziala lepiej (choc
              moze i wie??)
              Pozdrawiam!
              Ania
              • agaskup Re: a ja zazdroszczę pracującym mamom 30.06.04, 10:37
                Czy ty się nie pomyliłaś? Czy płacisz swojej niani 520 euro. Ja pracuję i
                zarabiam 250 euro. Pomimo tego, że zarabiam tak mało nie stać mnie na to, żeby
                siedzieć w domu na urlopie wychowawczym. Z moim niuńkiem (prawie 15 miesięcy)
                siedzi babcia (całe szczęście za darmo). Nie jest tak źle, wszystko ze mną
                konsultuje, bardzo kocha mojego synka. Siedzi z nim od 7.00 do 15.00. Po
                powrocie z pracy cały swój czas poświęcam dziecku. To samo w weekendy nigdy nie
                podrzucam go dziadkom, teraz już nawet nie próbują tego od nas wymusić-kiedyś
                próbowali, bez skutku nigdy się nie zgodziłam, nawet wtedy gdy byłam bardzo
                zmęczona. Oczywiście nie jestem szcześliwa z tego powodu, że nie spędzam z
                dzieckiem całego czasu. Trudno takie są czasy. A za dwa lata do przedszkola.
                Pozdrawiam. Agnieszka.
                P.S. Skąd się wziął GRUBCIO. Na mojego Filipka też kiedyś tak mówiliśmy.
                Najbardziej podobało się to dziadkowi. To był jego GRUBCIO.
    • le_lutki Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 10:58
      Hej,
      my mieszkamy we Francji i tutaj to typowa stawka dla niani ("na prowincji", bo
      w Paryzu pewno sporo wiecej). Tzn wszystko zalezy od ilsoci dni w miesiacu,
      kiedy sie zajmowala dzieckiem, ale na pewno 25 euro dziennie + skladki
      ubezpieczeniowe, + 10% za urlop platny. Jedzonko dostarczam ja, podobnie jak
      wode mineralna i mleko, ale gdyby ona je robila, to jest to dodatkowy wydatek.

      A Grubcio jest Grubcio nie dlatego, ze jest gruby (bo nie jest z niego pulpet)
      tylko kiedy bylam jeszcze w ciazy moj maz zdumiony obserwowal ewolucje mojego
      brzucha i codzien po pacy wykrzykiwal: co za wielkie/grube dziecko!! wink I
      stopniowo zamiast "bebe" zaczelismy o nim mowic "Gruby" / "le Gros" i tak
      zostalo po urodzeniu i u mnie stopniowo "spiescilo sie" w Grubcio. Po francusku
      nadal mowimy "le Gros" - ku wielkiemu zgorszeniu tesciowej zwlaszcza wink ale
      staramy sie coraz czesciej uzywac jego imienia, zeby biedne dziecko zaczelo sie
      z nim identyfikowac smile))
      Pozdrawiam cieplo!
      ANia
      • le_lutki Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 11:08
        Sorry - to miala byc odpowiedz dla agaskup!!
        • agaskup Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 12:03
          Twoje miejsce zamieszkania wszystko wyjasnia. Juz myslalam, ze w Polsce niańki
          liczą sobie więcej niż ja zarabiam.
          Mój Filipek też nie jest grubaskiem. Jest drobniutki. Ma tylko takie fajnie
          okrągłe policzki,takie pultunki i stąd Grubcio.
          P.S. Ślicznego masz synka.
          • le_lutki Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 12:42
            Bardzo dziekuje w imieniu zainteresowanego smile
            Czy masz gdzies na forum Zobaczcie zdjecie swojego Grubcia?

            Ania
          • agaskup Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 15:42
            Niestety nie mogę załączyć zdjęć. Może coś robię źle. Będę jeszcze probować.
            Pozdrawiam.
            • magdapol75 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 30.06.04, 20:59
              My wstajemy okolo 7.00,zostawiamy tate zeby jeszcze godzinke pospal zanim
              wyjdzie do pracy i idziemy jesc sniadanie,potem bawimy sie do okolo 10.00 i Nel
              idzie spac na godzinke a ja pije w spokoju herbatke,zjadam swoje sniadanie i
              Nel sie budzi.
              Idziemy na spacer,albo zalatwic sprawy;poczta,bank,zakupy.
              Wracamy do domu i jemy lunch,potem do parku lub do miejsca dla dzieci i mam
              gdzie mozemy sie bawic,jest na zewnatrz basen wiec w gorace dni Nel sie kapie.
              W poniedzialki chodzimy na godzinne zajecia gdzie spiewamy piosenki (ja spiewam
              z innymi mamami,dzieciaki pokazuja przy tym rekami) i bawimy sie na
              sprawnosciowym placu zabaw.
              Potem do domu, gotujemy obiad ,a jak tata wraca z pracy przejmuje paleczke i ja
              mam czas dla siebie.
              Dzwonie wtedy do znajomych,czytam gazetke,czy ksiazke,przegladam maile i siedze
              na tym wlasnie forum.
              Nel chodzi spac kolo 19.30.
              Pozdrowienia Magda
    • zoska11 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 01.07.04, 22:17
      Mam dwie coreczki, 5 lat i 5 mies., teraz starsza ma wakacje w przedszkolu,
      wiec jestem z nimi w domu, a raczej w poblizu smile
      Nasz przecietny dzien zaczyna sie gdy Hanusia mnie wola ok 6.15, biore ja i
      podsypiam karmiac do 7.30, kiedy dolacza Kingusia, niebawem wstajemy, Hanusia
      przenosi sie na czas sniadania do fotelika, przed wyjsciem jeszcze ja karmie, a
      Kingusia oglada bajke lub czyta, buduje, lepi itp... Spacerujemy ok 3h,
      nierzadko karmie na lawce, na swiezym powietrzu apetyt rosnie, z K zjadamy
      kanapki, dzieki temu jest jeszcze godzinka na placu zabaw, po powrocie w domu
      pichce cos, obiad ok 14, ostatnio H przeniosla sie na materac na podlodze,
      Nierzadko zasypiamy we trzy, ja na pol godzinki, potem czytanie albo komputer
      do 2h. Maz wychodzi do pracy zanim wstaniemy rano, wraca ok 17, do jego powrotu
      jest tyle rzeczy do zrobienia... K ma swoje pomysly, ja staram sie pojawiac w
      miare szybko gdy wola o pomoc przy ich realizacji... Z doskoku zmywam, wieszam
      pranie, itp. Teraz juz mam swiadomosc, ze prace domowe mozna w kazdej chwili
      przerwac i kontynuowac... Gdy maz wraca z pracy po podwieczorku wychodzimy
      razem na plac zabaw. Jesli maz ma dyzur, wychodzimy same (i tak spotkamy kogos
      znajomego, swoja droga najlepsze znajomosci nawiazalam na placu zabaw), przed
      dobranocka kapanie rownolegle w dwoch wanienkach, pozniej jesli tatus jest w
      domu,usypia starsza. My dorosli mamy czas dla siebie od 21 do padniecia, czyli
      do ok.23.
      Z Kingusia bylam w domu az do polowy pierwszego roku w przedszkolu, pozniej
      zaczelam pracowac, bardzo juz za tym tesknilam. Na poczatku napawalam sie nawet
      jazda metrem do pracy! Ale szybko poczulam, ze te 2h po powrocie do domu to za
      malo, pojawila sie Hanusia i dzieki niej, dzieki temu, ze zdecydowalam sie na
      urlop wychowawczy poczulam, czego pragne. Teraz sama kieruje tym, co robie...
      Pozdrawiam wszystkie mamy, pracujce w domu i poza nim!
    • isabelle4 Re: jaki jest Wasz "zwykly" dzien? 13.07.04, 19:49
      Jestem mamą dwójki dzieci 10-letniej Patrysi i 7 miesięcznego Mikołajka.
      Mój "zwykły dzień" wygląda tak: Mikołaj budzi się około 8. Tatuś zabiera go do
      kuchni i przygotowują razem śniadanko. Ja dosypiam jeszcze jakieś 20- 30 minut.
      Potem Karmię Mikołajka, a reszta rodzinki zjada to co przyrządził tatuś. Około
      11 Mikołaj idzie spać i śpi mniej więcej do 13. Potem obiadek i spacer.
      Zazwyczaj 2-3 godzin, zależy od pogody. Po powrocie robię obiad a Patrysia bawi
      się z braciszkiem. A potem często idziemy na "chałupki", czyli do jednej z
      moich przyjaciółek która ma dzidziusia- niemowlaczka. Mam czas na małą kawkę,
      pilnując, aby maluchy się nie pozabijały. Kąpiel wieczorna jest ok. 20 i potem
      spanko. Ja w tym czasie mam czas na prasowanie, pranie, sprzątanie i inne
      podobne zabiegi. W dzień maluszek nie daje mi tego zrobić, bo jest bardzo
      absorbujący. Spać chodzę około 1-2 w nocy, więc te pół godziny rano, które
      podarowuje mi mąż jest dla mnie zbawieniem. Nie wiem też jak dałabym sobie radę
      bez pomocy córeczki. Jak wy sobie same dajecie radę? Jestem pełna podziwu i
      zazdroszczę. Pewnie jestem niezorganizowana.
Pełna wersja