amy.27
20.07.12, 13:44
mam rozterki w związku z moim dwuletnim synkiem, bo jest strasznie wrażliwy i taki mało "przebojowy". . Na placu zabaw wszystko oddaje, wręcz rozdaje innym dzieciom. Nie protestuje jak ktoś mu coś wyrywa. Ustępuje zawsze i wszędzie, nie ma opcji aby z kimś się "pobił" czy o coś walczył. Zabawkę weźmie jak jest wolna, zajętej nie tknie, nawet nie próbuje. Nie wiem, wynika to z faktu że nie ma rodzeństwa na razie, kuzynów mało, w domu głownie jest z nami no to sobie nie wyrywamy niczego przecież a jak o coś prosi to to dostaje, co działa w obie strony bo wykonuje też polecenia które się do niego kieruje.
Ogolnie mało płacze, wcale prawie, jest pogodny ale strasznie przeżywa jak coś mu się nie uda, albo jak poczuje się odtrącony. Tylko że to odtrącenie to jest na maleńką skalę nawet, np. jadł chrupki, mówię - daj też tatusiowi, może zje. Poszedł do taty, mąż go przytulił, ale chrupki nie wziął, powiedział coś na zasadzie: dziękuję ze mi dajesz, ale nie mam ochoty, ty sobie ją zjedz. Mały w płacz jakby się świat zawalił.
Wczoraj byłam na placu, obesorwowałam dzieci. Większość przebojowa, dzieciaki walcżą o swoje, chłopcy tym bardziej. Pojawiają się też głupei hasła typu "z tobą się nie bawimy". Ten chłopiec który to usłyszał totalnie to olał, mój to by chyba tydzień ryczał po takim haśle. Ja nie wiem jak ten mój sobie poradzi, po prostu nie wiem. Może to moja wina, bo nawet nigdy na niego głosu nie podniosłam, mąż też zresztą nie ma powodu bo nie buntuje się wcale, jak czegoś nei chce zrobić to w zasadzie jakimś marnym podstępem czy próbą odwrócenia uwagi da się osiągnąć wszystko, np. jak nie chce wyłączyć bajki to mówię że dam mu pilot i naciśnie guzik i zobaczymy czy się wyłączy i już to robi, więc nie mam nawet o co się na niego wkurzać. Wychowuję tzw miłością jak to się teraz pięknie mówi... nie wyrośnie na totalnie nieprzystosowane do życia dziecko czy w końcu zrobi się bardziej przebojowy? Jak było z waszymi dziećmi? Z jednej strony kocham go takiego - on jest taki strasznie dobry po prostu. Ale jak patrzę na inne dzieci to mam wrażenie że go zniszczą kiedyś jednym tekstem.