Dziecko sąsiadów na moim podwórzu...

20.07.12, 21:32
I tu moje pytanko. Kto odpowiada za dziecko sąsiadów, które przychodzi bawić się do mojej córki? Ja czy rodzice dziecka? Dodam,że często dziecko pojawia się bez pytania o pozwolenie czy może wejść na posesję (samo przychodzi). Przychodzi nawet jeśli na podwórzu nie ma żadnego dorosłego, tylko moje dzieci, ma na to zgodę swoich rodziców. Dzieci mają po 5 lat. Szczerze powiedziawszy mam już tego dość, kilka razy sugerowałam matce dziecka,że przegina....ale jak grochem o ścianę. Dziecko potrafi wpadać do nas 3 -4 razy dziennie...Muszę kombinować i wypraszać je. Martwię się, że jak się coś stanie to ja za to odpowiem, bo to moja posesja....Dziś przyszła z matką, mamusia chyba coś wyczuła i zapytała łaskawie czy można, powiedziałam że tylko na 30 minut....a ona zostawiła dziecko na 1,5 godziny a sama w tym czasie kosiła trawkę....Nieźle co?
    • mruwa9 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 20.07.12, 21:44
      pieciolatkowi sama mozesz powiedziec: teraz musisz juz isc do domu.
      Wiecej asertywnosci. To tylko 5-latka jestes starsza, a dom jest twoj.
      • mojemieszkanie24 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 20.07.12, 22:23
        dokładnie. 5 latek to już spore dziecko więc po prostu powiedz, żeby poszło do domu. Matce tak samo powiedz, żeby uzgadniała z tobą kiedy dziecko przychodzi do was.
      • heca7 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 20.07.12, 22:24
        Polecam bardzo brak dzwonka przy furtce smile Może też być duży pies. Nie wpuszczać, rozmawiać w furtce i być asertywnym.
        • gazeta_mi_placi Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 13:00
          I zamykać furtkę na klucz. Dziecko raczej furtki nie przeskoczy.
        • q_fla Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 22.07.12, 11:50
          Dobrze też dodatkowo obstawić się dwumetrowym murem uwieńczonym drutem kolczastym podłączonym do prądu.
          • alpepe Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 12:32
            i wieżyczki strzelnicze w każdym kącie.
    • maja.london888 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 20.07.12, 22:54
      A co na to twoje dziecko? Jeśli dzieci się razem bawią, to co ci to przeszkadza? Jeśli uważasz, że dziecko za długo siedzi na twoim podwórku, to je odeślij do domu. Nie widzę tu żadnego problemu.
      • ifaka78 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 12:04
        Macie racje, jestem za delikatna, ostrożna, ale wprowadziliśmy się niedawno i nie chcę sobie od razu narobić wrogów wśród sąsiadów smile Dziewczynki bawią się ładnie, ale jest też 3 letni synek, który jest czasem przez nie odrzucany w zabawie. Tak to już bywa z najmłodszymi smile Druga sąsiadka miała dokładnie taki sam problem z tą matką- tzn. na początku dziecko prawie u nich spało, jadło i nawet nie chciało wracać do domku. Potem pojawiły sie problemy i obie sąsiadki pokłóciły się. Ja chciałam tego uniknąć i załatwić to spokojnie, ale matka dziecka to typ człowieka nie z mojej bajki, ona jakby udaje że nie widzi, nie słyszy i nie rozumie. Postaram się załatwiac to po prostu z dzieckiem, choć jak ją odsyłam do domu to ona zrobi takie oczy jak kot ze Shreka i błoga (dosłownie) o pozostanie dłużej....Za miękka jestem.
    • ifaka78 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 12:10
      Aha, wczoraj jak nie zabrała dziecka po 30 minutach (tak się umówiłyśmy) i zostawiła je na 1,5 ha...jak po nią przyszła-zapytałam się prawie wściekła dlaczego nie przyszła po córkę w umówionym czasie to mi odparła czerwona, że nie robiła tego z zegarkiem na ręku (tzn. kosiła trawę) a ja jej na to ,że zapomniała o córce na rzecz trawnika. Zatkało ją.
    • mama_amelii Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 12:59
      Z tego co się orientuję to ja odpowiadam za bezpieczeństwo dzieci bawiącaych się na moim podwórku.Nie jestem pewna i nie wnikałam w to.My mamy 5 sąsiadów w zbliżonym wieku do moich córek.Dzieciaki bardzo często są na moim podwórku,bywało,że z przerwą na obiad.Świetnie się razem bawią(czasami ja z nimi) i jestem bardzo szczęśliwa,że moje dzieci mają towarzystwo,czasami się kłócą,godzą,strzelają fochy.Zawsze jednak dochodzą do porozumienia,idą na kompromisy i właśnie tego nauczyły się w grupie.Są takie dni,żę to moja córka przebywa u kogoś 3-4 godz i sąsiadka dzwoni i pyta,czy może zjeść z jej córką obiad(u mnie też czasami dzieci jedzą).Mamy prywatną ulicę i dzieciaki biegają z podwórka na podwórko(tylko maluchy 1-3 lata są z rodzicami).
      Ja nie widzę w tym nic złego,wręcz przeciwnie.Córki są bardzo asertywne,odważne,potrafią sobie poradzić w każdej sytuacji,idą na kompromisy,albo rządzą.Starszej nie zmuszam do zabawy z młodszą.Jak przychodzą kolezanki to czesto bawią się razem,ale jak jest zabawa w której młoda im przeszkadza to zabieram.
      Do nas przychodzą dzieci i zawsze pytają najpierw czy córka jest,czy mogą się razem pobawić,albo pójść do kolezanki.Czasami sąsiadki dzwonią i pyt.czy dziewczyny mogą się spotkać(albo u nas,albo u danej kolezanki).
      Jeszcze nie spotkałam się z taką matką jak Ty,ale masz do tego prawo.Jeśli ci to przeszkadza to mów od początku,bo fochy na forum nic nie dadzą.Od początku powinnaś określić jasno granice i juz.A że Twoje dzieci nie będą miały koleżanek i kolegów to już inny problem(na pewno nie Twój,tylko Twoich dzieci).
      • paliwodaj Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 15:06
        >Postaram się załatwiac to po prostu z dzieckiem,
        i tu blad, powinnas ustalic z matka, a nie a dzieckiem, przy czym byc konsekwentna i np sama odprowadzic dziecko po ustalonym czasie, odprowadzisz 10 razy i wkoncu naucza sie patrzec na zegarek. Zaznacz, ze koniecznie musisz byc zapytana kiedy dziecko przychodzi, jezeli cos byc sie stalo mialabys problemy. Ja wiem ze mialabym problemy, syn zlamal reke 2 razy i za kazdym razem bylam pytana czy stalo to sie na mojej posesji czy w innym miejscu, z sugestia ze moge wziac prawnika i starac sie o odszkodowanie
        Jezeli nie chcesz aby dzieci sie bawily powiedz to otwarcie, przeciez jestes dorosla.
        Mojej sasiadki corka tez przesiaduje u nas wieczorami, mnie nie przeszkadza, dziecko jest bardzo dobrze wychowane, nie powiedzialabym spokojne , wszyscy lacznie z moimi dziecmi maja szalone pomysly i biegaja jak wariaci. Nie chodze za nimi krok w krok, ale jestem w poblizu, gdy np chca zrobic cos co jest niebezpieczne.
        Sasiedzi z kolei pytaja do znudzenia czy corka moze byc u nas i czy jest grzeczna, czy nie przeszkadza.
        • olewka100procent Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 15:10
          a co ci dziecko przeszkadza , do póki oczywiście nie robi szkód. 5 latek to duze dziecko którego nie trzeba pilnować na każdym kroku , bez przesady
          • slonko1335 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 16:00
            Boi się, że dziecko może coś sobie zrobić i ona będzie za to odpowiadać a nie ma ochoty go pilnować. W naszym domu i na działce też jest całkiem sporo obcych dzieci na co dzień z czego jestem bardzo zadowolona bo się bawią ze sobą a ja mogę odpocząć ale córka naszego przyjaciela na przykład to dziecko(ma 5 lat) które ma pomysły takie, że nigdy w życiu nie pozwoliłabym aby bawiła się bez opieki i przychodzi do nas tylko i wyłącznie z którymś rodziców, którzy non stop za nią chodzą i nie można jej z oka spuścić. Średnio miałabym ochotę na to aby dziecko tego typu samopas latało po mojej posesji, czy działce, czy innym miejscu gdzie może coś mu się stać lub coś zrobić komuś innemu za co ja będę odpowiadać...
    • kanna Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 15:24
      Mamy takiego sąsiada, sam przychodzi smile Kiedy już mamy inne plany, mówię mu : już musisz wracać i on wraca.
      Syn praktycznie nie bywa na działce tego dzieciaka. On np.miał ogromny basen i nasz był zaproszony słownie RAZ. Inna sprawa, że w tym basenie tylko pod bezpośrednim nadzorem rodziców mógł się kapać wink Więc woli u nas, bo nasz baseny są dostosowane do dzieci.

      Oczywiście, najprościej by się było mi obrazić na tego dzieciaka i rodziców, i go nie wpuszczać.

      Ale to bez sensu, bo moje dzieci lubią tego dzieciaka, i dobrze się bawią, a co mi do tego, że ma rodziców nietowarzyskich?

      Wiec po prostu mówię: Musisz iść, jak mamy inne plany.

      Nie ma problemu smile
      • mojemieszkanie24 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 20:02
        Sprawę załatwiaj z mamą a nie z dzieckiem !! Oczywiscie dobrze, ze dzieci bawią się razem ale wszytsko musi mieć swoje granice. Może kiedyś sama zaproponuj, że przyprowadzisz dziecko do sąsiadki bo masz coś do załatwienia ? Ciekawa jestem jak zareaguje. Może po prostu ( jezeli dzieciaczki sie uwielbiają) zaproponować, ze raz się bawią u ciebie a raz u nich ?
    • bbkk Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 21.07.12, 20:25
      hmmm
      Ty raczej wolisz żeby Twoja 5latka zajmowała się 3letnim rodzeństwem niż bawiła się z rówieśnicą a nie że boisz się odpowiedzialności za obce dziecko.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 22.07.12, 08:23
      Hmmm... Do mojej córki codziennie przychodzi jej rówieśnik, 6-letni sąsiad. Jeśli jest ustalone, że dziecko ma wrócić do domu powiedzmy za pół godziny, to je odsyłam, nie czekając aż przyjdzie po nie matka, zresztą uważam też, że nie ma powodów, aby przychodziła, skoro ja mogę je odesłać. Jeśli nie chciałaś tego dziecka u siebie, to po prostu nie trzeba było mówić, że pół godziny może zostać.
      U nas chłopiec przychodzi po obiedzie, czyli między 12:30 a 13:30 i o 18-ej odsyłam go do domu, tak umówiłyśmy się z sąsiadką, że tyle maksymalnie może być. Z tym, że sąsiadka nie jest z tych co chce mnie obciążać swoim dzieckiem, nasze dzieci bardzo siebie chcą, tęsknią za sobą i jeśli chłopiec nie przyjdzie, to córka chce iść do niego, a jak do niego idzie to zwykle tylko po to, żeby po chwili i tak przyjść z nim do mnie, bo to u mnie chcą być.
      Jak syn sąsiadki jest u mnie to czuję się za niego odpowiedzialna, ale staram się nie ingerować za bardzo w to, co robią, zostawiam ich samych na podwórku, a wiem, że chłopak w domu to jest przez 100% czasu pilnowany, tak samo jak i jego 2-letnia siostra. Jest szalony i nieostrożny, ale matka chłopca ma świadomość tego, że staram się za dużo nie ingerować, uczę dzieciaki samodzielności, są pod kontrolą, ale nie pod ścisłą i mam nadzieję, że w razie czego nie będzie miała do mnie pretensji, bo ostatecznie nie jestem niczyją nianią.

      Rozumiem co czujesz, bo może to być wkurzające jak ktoś ciągle się u Was kręci. A co na to Twoje dzieci? Chcą bawić się z tym chłopcem czy nie? U mnie obydwoje nie mogą wytrzymać bez szalonego Michała, więc nie walczę z tym.

      Tak przy okazji dodam, że jak kosi się trawę to traci się rachubę czasu, przynajmniej ja tak mam, a koszenia mam naprawdę bardzo dużo, bo i podwórko duże, zwykle zajmuje mi to jakieś 4 godziny. Nigdy nie wiem kiedy minęło pół godziny, godzina, czy 1,5 godziny wink).
      • mikams75 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 10:14

        > Hmmm... Do mojej córki codziennie przychodzi jej rówieśnik, 6-letni sąsiad. Jeś
        > li jest ustalone, że dziecko ma wrócić do domu powiedzmy za pół godziny, to je
        > odsyłam, nie czekając aż przyjdzie po nie matka, zresztą uważam też, że nie ma
        > powodów, aby przychodziła, skoro ja mogę je odesłać.

        dokladnie, do nas tez przychodzi corka sasiadow, no fakt, ze musi sie zapytac, bo musi do drzwi zadzwonic, wiec bez pytania sie nie pakuje, ale zazwyczaj informuje ile moze zostac i po tym czasie odsylam do domu.
    • alfa36 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 22.07.12, 09:29
      Też tak mam, tyle, ze dzieci większe (7 lat) i wlasciwie to sie nie boję o nie. Niestety, nie bardzo moj synek akceptuje dziewczynę z sąsiedztwa i już zdarzyło mu się jej nie wpuscic do domu mowiąc, że np. mama kazala mu sprzątac. Ja natmomiast mam inny problem- dziewczynka bez pytania częstuje się (wyjadła mi ostatnio wszystkie cukierki), woła jedzenia (zapewniam, ze ma normalny dom, glodna nie jest) i prosi, zeby jej czytac. Nie, zebym nie chciala dziecku zrobic kanapki, cy poczytac, ale mam wrażenie, ze przybyło mi jeszcze jedno dzieckosmile
      • mojemieszkanie24 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 22.07.12, 11:59
        Mam wrażenie, ze tym dzieckiem się nikt w domu nie zajmuje... ( nikt jej nie czyta, nie poświeca uwagi). Moim zdaniem powinas powiedzieć matce, ze dziecko prosi cię o jedzenie, o uwage.

        To tak troche jak Aurelia Jedwabińska z ,,Opium w rosole"
      • 3-mamuska Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 22.07.12, 13:32
        alfa36 napisała:

        > Też tak mam, tyle, ze dzieci większe (7 lat) i wlasciwie to sie nie boję o nie.
        > Niestety, nie bardzo moj synek akceptuje dziewczynę z sąsiedztwa i już zdarzy
        > ło mu się jej nie wpuscic do domu mowiąc, że np. mama kazala mu sprzątac. Ja na
        > tmomiast mam inny problem- dziewczynka bez pytania częstuje się (wyjadła mi ost
        > atnio wszystkie cukierki), woła jedzenia (zapewniam, ze ma normalny dom, glodna
        > nie jest) i prosi, zeby jej czytac. Nie, zebym nie chciala dziecku zrobic kana
        > pki, cy poczytac, ale mam wrażenie, ze przybyło mi jeszcze jedno dzieckosmile


        Jesli mowi jestem glodna to mow idz do domu mama ci zrobi,to sam z czytanie poczyta ci mama przed snem.
        Schowaj wszystko i mow jej ze ma sie pytac ,przypilnowala bym az sie nauczy nie lubie takich dzieci.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
    • camel_3d dziwne czasy nastaly 22.07.12, 12:49
      my sie odwiedzalismy bez pytania, spotykalismy sie bez wczesniejszego zameldowania i bez zlozenie podania o pozwolenie w mieszkaniu u kogosc. pzychodzilo sie, dzwonilo, byl ktos to by..nie bylo..to nie bylo.. a teraz nawet deici musze juz bez mala o oficjalna wize na podworko sie ubiegac... one przychodza do twoich dzieci, a nie do ciebie.... maja po 5 lat...
      • ifaka78 Re: dziwne czasy nastaly 22.07.12, 14:51
        Moje zapytanie dotyczyło kwestii KTO ODPOWIADA ZA obce dziecko na moim podwórzu - nie podpisywałam z matką dziecka żadnej umowy, dziecko przychodzi bez zapytania np. jestem w domu,wygoniłam dzieci na podwórze, wyglądam przez okno a dziecko już jest. Nie można ustalić jednorazowo na ile, bo matki z dzieckiem nie ma np. jest w pracy a tatuś w domu (tylko pozwolenie dostała). Dziecko już raz skaleczyło się w rączkę, gdy było u nas i w mojej obecności. Zakleiłam plasterkiem i odprawiłam do domu. We trójkę szaleją (bo troje to nie dwoje niestety), ale jak trwa to ok. 2 godzin to absolutnie mi to nie przeszkadza! Gorzej jak dzieje się tak 3 razy dziennie, w upały gdy wyczerpią im się pomysły na normalne zabawy smile Na początku byłam wniebowzięta, że moja 5 latka będzie mieć koleżankę - sama się z nimi bawiłam, wymyślałam zabawy, karmiłam słodyczami, drukowałam kolorowanki, wycinaliśmy razem, malowaliśmy farbami....ale to się skończyło jak jednorazowe odwiedziny zmieniły się w taką sytuację, że KAŻDE pojawienie się moich dzieci na podwórku równało się z pojawieniem się też tej trzeciej.Rozumiem gdyby dzieci miały po 10, 12 lat...ale to jest malutkie dziecko, które ma jeszcze czas na wypady do znajomych - Niech teraz pobędzie z rodzicami, zanim stanie się nastolatkiem....Uważam, że 5 lat na takie włóczenie się po sąsiadach to za mało. Ja po prostu kocham spędzać z moimi dziećmi czas, kiedy jesteśmy tylko dla siebie, kiedy możemy porozmawiać i pośmiać się, poturlać się na trawie na podwórku......W końcu to tylko 5 latek i 3 latek...a czas tylko dla nas - bezcenny.
        • kasiak37 przesadzasz 22.07.12, 22:06
          to ze dzieci sa Twoje nie znaczy ze sa one Twoja wlasnoscia.Zapewniam Cie ze dla 5-latka atrakcyjniejszym towarzystwem do zabaw sa rowniesnicy a nie mama.U nas nie grodzi sie dzialek i zapewniam Cie ,ze za kazdym razem gdy na sasiedniej posesji pojawia sie dzieci czy moja 5.5 letnia corka pojawi sie na naszym podworku,od razu pojawia sie reszta towarzystwa do zabawy.Nikt z rodzicow nie widzi problemu.Skaleczenia tez sie zdarzaja,polewa sie octeniseptem,przykleja plaster a gdy w zasiegu wzroku pojawi sie rodzic zaprzyjaznionego a przebywajacego u nas na podworku dziecka,informuje sie go ze mlody/a ma przyklejony plaster bo sie wywalil czy dziabnal kijem.Nikt nie robi problemu.Gdy szykuje jedzenie,obojetne czy to mala przekaska w formie owocow, bulek czy obiad,wolam moja razem z dziecmi sasiadow i jedza razem.To samo dziala w inna strone.
          Nie badz zaborcza w stosunku do swoich dzieci i nie badz zazdrosna o czas,kiedy Twoje dzieci bawia sie z innymi dziecmi mowiac ze "Uważam, że 5 lat na takie włóczenie się po sąsiadach to za m
          > ało. Ja po prostu kocham spędzać z moimi dziećmi czas, kiedy jesteśmy tylko dla
          > siebie, kiedy możemy porozmawiać i pośmiać się, poturlać się na trawie na podw
          > órku......W końcu to tylko 5 latek i 3 latek...a czas tylko dla nas - bezcenny."
          Ja tez kocham moje dziecko i kocham spedzac z nim czas ale nie kosztem bezcennych doswiadczen i zabaw w grupie rowiesnikow.
          • kasiak37 jeszcze jedno 22.07.12, 22:10
            5-latek NIE JEST juz malutkim dzieckiem.
            • annajustyna Re: jeszcze jedno 22.07.12, 22:28
              Kasiu, ale faktycznie prawo stanowi, ze jak sie cos przydarzy dziecku (mam na mysli cos powaznego) na Twojej posesji, to Ty odpowiadasz. Nawet jak przyszlo nie proszone. Troche to absurdalne, ale tak jest. Mysle, ze o to chodzilo autorce watku.
              • kasiak37 Re: jeszcze jedno 22.07.12, 22:39
                e tam,bezpieczenstwo obcego dziecka na posesji jest tematem pobocznymwink.Ja tak to widze po przeczytaniu wpisow autorki watku.
                • annajustyna Re: jeszcze jedno 22.07.12, 22:42
                  No to moze ja czegos nie zrozumialam...
          • ifaka78 Re: przesadzasz 23.07.12, 12:25
            To co najlepiej nie widzieć dziecka przez 8-9 godzin, bo rodzice pracują - a potem jeszcze zamiast zacieśniać więzi z dzieckiem dać je do sąsiadki na kolejne 2-3 godziny...bo rozwój społeczny najważniejszy? A kiedy będzie czas na wspólne spędzanie czasu razem: mama, tata, dzieci? No chyba, że rodzicom to na rękę...
        • camel_3d Re: dziwne czasy nastaly 23.07.12, 10:45
          <Ja po prostu kocham spędzać z moimi dziećmi czas, kiedy jesteśmy tylko dla
          > siebie, kiedy możemy porozmawiać i pośmiać się, poturlać się na trawie na podw
          > órku......W końcu to tylko 5 latek i 3 latek...a czas tylko dla nas - bezcenny.

          one pewnie i tak wola czas spedzac z koleznkami...
          o ile to fajne kolezanki.
    • mama_amelii Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 07:58
      Ja też uważam,że bezp[ieczeństwo danego dziecka jest tu na ostatnim miejscu,autorka wymyśliła chyba taki pretekstsmile
      Ja mam ubezpieczenie od takich wypadków(ubezpieczenie dotyczy tez tego jak moje dziecko wybije szybę sąsiada lub coś uszkodzi).
      Zresztą gdyby coś mojemu dziecku się stało u sąsiadów to ja poniosłabym odpowiedzialność.Na pewno nie chodziłabym po sądach i oskarżała sąsiadów(nieszczęśliwy wypadek i mam nadzieję,żę sąsiedzi myślą tak samo)
    • mw144 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 08:14
      Jeśli dziecko nie było wcześniej umówione i ma poniżej 7 lat, to teoretycznie powinnaś zgłosić na policję, że znalazłaś 5 latka przebywającego bez opieki na Twojej posesji i zająć się nim do czsu przyjazdu policji.
    • twitti Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 10:25
      A ja rozumiem autorkę, tyle że ja jestem odludkiem i nie lubię gości zbyt dużo u siebie...
    • ifaka78 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 12:16
      Nie osądzajcie. Każdy ma swój pogląd na świat, życie i wychowanie dzieci. Ja jestem z tych ostrożnych. Moje dzieci też co ruch rozbijają się(wczoraj zdarta skóra na placach u córki), spadają z huśtawki, kłócą się. Ja na nich nie patrzę non stop, nie chodzę za nimi, sprawdzam często jak się bawią lub razem się bawimy jak mam więcej czasu. Za obcego pięciolatka z tego co się zorientowałam ODPOWIADAM JA, nawet jak przyjdzie nieproszony. A ta dziewczynka wpadała nagle 3 razy dziennie,rano, po południu i wieczorem - nawet jak moje dzieci szykowały się już do snu (oczywiście odprawiałam ją wtedy z powrotem). Nie czuliśmy się z mężem swobodnie we własnym domu, bo potrafiła wejść do łazienki "na siusiu" jak np. mąż brał prysznic (nie zamknął się). Co by było gdyby zobaczyła go jak go pan Bóg stworzył?...Nie chcę nawet myśleć...Na szczęście ta kwestia jest już załatwiona. Ustaliliśmy z mamą dziewczynki tzn. na moją prośbę, że dziecko może przychodzić raz dziennie na ok. 1,5 godzinki. A co do mam twierdzących, że pięciolatek to już duże dziecko i potrzebuje rówieśników bardziej od rodziców......Niesamowite. To co będzie z 15 latkiem? Może wyprowadzka z domu na swoje? Ja jestem zwolenniczką RODZICIELSTWA BLISKOŚCI. Dla tych, którzy nie wiedzą: styl wychowania określający filozofię rodzicielską opartą na zasadach teorii przywiązania w psychologii rozwojowej, która mówi, że dziecko tworzy z opiekunami silną więź emocjonalną, mającą wpływ na całe jego przyszłe życie. Wrażliwi i dostępni emocjonalnie rodzice pomagają dziecku zbudować bezpieczny styl przywiązania, który sprzyja prawidłowemu rozwojowi społecznemu i emocjonalnemu oraz wpływa na poczucie szczęścia. Mniej wrażliwi i oddaleni emocjonalnie rodzice – którzy zaniedbują potrzeby dziecka – nie zapewnią warunków do wytworzenia bezpiecznego stylu przywiązania, a tym samym w przyszłości może ono mieć różnego rodzaju problemy psychiczne. Co nie znaczy, że ograniczam dzieciom kontakty społeczne! Moja córa od 3 roku życia chodzi do przedszkola (8 godzin), synek jako 3 latek idzie od września.......
      • mikams75 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 12:32
        duzo zalezy od charakteru dziecka. Ty masz dwojke a tamta dziewczynka jest sama i sie nudzi. Widzac za plotem bawiace sie twoje dzieciaki po prostu przychodzi, byc moze pyta sie wlasnej mamy czy moze i tyle.
        Inne dzieci, niezaleznie od wychowania, sa nieco mniej towarzyskie i nie leca natychmiast jak widza inne maluchy.
      • kasiak37 Re: Dziecko sąsiadów na moim podwórzu... 23.07.12, 19:34
        nie dorabiaj ideologii i nie wydziwiaj,mowi Ci to matka 24,22 i 5.5-latkow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja