Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dzieckiem ??

30.07.12, 10:19
podatki.onet.pl/wiecej-dzieci-mniej-podatkow,19925,5196979,1,agencyjne-detal
Nic tylko mieć dzieci w tym super prorodzinnym kraju...
Ja mam jedno, wicej nie planuje. Razem rocznie zarabiamy powyżej kwoty o której mowa (nie wiele ale jednak powyżej). Żyjemy od pensji do pensji. Nie mamy swojego własnego mieszkania, wynajmujemy już trzecie. Nie czuję się zachęcona do posiadania drugiego dziecka !!
    • alexandra_m Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 10:25
      Pięknie, nic tylko rodzić dzieci jedno za drugim, dla marnych 90 zł za miesiąc, żenada na całego...
      Panie Tusk a co w zamian dla rodzin z 1 dzieckiem ?? Rozumiem że inni są w potrzebie i nam trzeba zabrać żeby dać im. Ale zabierając coś chyba powinno się dać też coś w zamian ?
      Ja na Pana z całą pewnością głosować nie będę !!!
      • julita165 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 02.08.12, 16:52
        Ta ulga to jest czy jej nie ma jest mi obojętne. 90 zł miesięcznie nic nie zmienia. Ale VAT z 7 na 23% to jest problem ! Jak zwykle wszelka "pomoc" państwa odnosi skutki odwrotne od propagowanych
    • ulik80 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 11:28
      Tylko pozazdrościć ,że zarabiacie wiecej niz 112 tys rocznie.
      • figa33 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 11:34
        ulik80 napisała:

        > Tylko pozazdrościć ,że zarabiacie wiecej niz 112 tys rocznie.

        Akurat nie wiem czy jest czego. Mieszkamy w Warszawie, gdzie cena mieszkania za metr jeszcze niedawno wynosiła 10 tyś. Dziś trochę mniej, a nas jednak wciąż na nie nie stać. Praca moja i męża to naprawdę ciężka harówa, okupiona wieloma godzinami poza domem, prawie zerowym czasem spędzanym ze sobą i dzieckiem. Jeździmy 11 letnim autem które się sypie, mieszkamy wciąż w wynajętym mieszkaniu. 112 tys (przecież wiadomo że przed odjęciem podatku) w Warszawie to naprawdę nie jest dużo ! Zarobiki zarobkami, ale są też wydatki. Aby zapewnić dziecku "lepszy byt" (cokolwiek to będzie oznaczać), zdecydowałam sie na studia, które oczywiście nie są za darmo.
        Koleżanka i jej mąż w UK zarabiają mniej więcej tyle samo, tyle że w funtach. Służba zdrowia za darmo, głupie tabletki anty za darmo, podręczniki dla dzieci do szkoły za darmo. Po 5 latach kupili nie mieszkanie a dom ponad 200 m.
        • esr-esr Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 12:51
          może warto przemyśleć sposób wydawania pieniędzy? kobieto, w innych częściach kraju ludzie w dwa lata tyle zarabiają i to dla nich zostaje ta ulga. w warszawie też mieszkają ludzie pracujący za najniższą krajową, ludzie którzy we dwójkę zarabiają tyle ile jedno z Was. naprawdę uważasz, że z racji samego posiadania dziecka należy Ci się ulga? zresztą ulga to ulga - to ukłon ze strony państwa.
          BTW w Polsce też mamy służbę zdrowia za darmo, naprawdę. czasami nawet niezłą.
          BTW2 musisz siedzieć w tej Warszawie z mieszkaniami po 10 tysi za metr? innych miast w Polsce nie ma? skoro UK takie piękne to dlaczego tam nie wyjedziesz?
          • agnieszka77_11 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 13:34
            esr-esr napisała:


            > BTW w Polsce też mamy służbę zdrowia za darmo, naprawdę. czasami nawet niezłą.

            Że taką niezłą mamy służbę zdrowia to bym nie powiedziała. Na wizytę u specjalisty trzeba czekać nieraz po kilka miesięcy. Jak usłyszałam ile czeka się na wizytę specjalistyczną u okulisty to byłam zmuszona iść prywatnie.
            • esr-esr Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 13:45
              dlatego "CZASAMI nawet niezłą" smile ja np na porody narzekać nie mogłam, za to kardiolog dziecięcy zaszczepił mojemu dziecku taki strach przed białym kitlem że przez rok nie dała się dotknąć. tak bywa - są lekarze i taborety.
              • agnieszka77_11 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 13:51
                esr-esr napisała:

                > dlatego "CZASAMI nawet niezłą" smile ja np na porody narzekać nie mogłam, za to ka
                > rdiolog dziecięcy zaszczepił mojemu dziecku taki strach przed białym kitlem że
                > przez rok nie dała się dotknąć. tak bywa - są lekarze i taborety.

                Dlatego ja bym wolała zamiast tych wszystkich ulg podatkowych dla dzieciatych i tych becikowych, aby zrobili coś w temacie służby zdrowia. Tak, aby na wizytę u specjalisty nie trzeba było czekać miesiącami.
            • bbuziaczekk Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 22:04
              To nie wiem gdzie ty mieszkasz ze kilka m-cy czeka sie do okulisty u ciebie wink
              Ja mieszkam w duzym miescie i z dzieckiem do okulisty czekalam za 1 razem 1,5 tygodnia a za drugim razem 1 tydzien.
              Byl to okulista prywatny przyjmujacy dzieci do 18 roku zycia na NFZ czyli nic nie placilam.
              U innego okulisty w przychodni szpitalnej nie trzeba sie zapisywac tylko trzeba przyjsc do rejestracji w dniu w ktorym chcemy, wydrukowac kupony i wchodzic do gabinetu wink
          • silje78 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 17:30
            służbę zdrowia mamy wprost fantastyczną: oczekiwanie do dermatologa - 2 miesiące, laryngolog - 3 tygodnie itd.
            na abonament: dermatolog - wizyta na drugi dzień, laryngolog tego samego dnia, wizyty u chorego dziecka w domu wliczone. miesięcznie płacimy spore kwoty na służbę zdrowia więc nie dość, że jest ona odpłatna to jeszcze całkowicie bezużyteczna. jedyne z czego w tej chwili korzystam to lekarz pierwszego kontaktu i pediatra ponieważ małą prowadzi od urodzenia i mam do niego zaufanie.
        • silje78 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 17:27
          i napawdę uważacie, że przekroczenie tych 112tys to tak dużo? mieszkamy w gdańsku, stałe koszty miesięczne ponad 3000 ( w tym kredyt na mieszkanie, przedszkole córki, opłaty, telefony, paliwo, abonamenty medyczne itp). ten magiczny limit przekraczamy o ok 20-30%. wcale nie uważam, że zarabiamy dużo. raczej przeciętnie. odkładamy jedynie dodatkowe premie jakie wpadają (wliczone w limit) dzięki czemu udaje nam się odłożyć maksymalnie 5-6tys rocznie, z tego też organizujemy jakieś wyjazdy, urlopy itp. może nie żyjemy od pierwszego do pierwszego, ale określenie nas jako "bogatych" to daleko posunięte nadużycie. moi rodzice mieszkają w małym mieście, dochody roczne mają zbliżone lub nieco wyższe, ale koszty miesięczne są na poziomie 1000zł, gdybyśmy takie też mieli to faktycznie bym uznała, że zarabiamy dużo.
          • ulik80 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 21:13
            Właśnie, moje stale koszty miesieczne to ok 1500zł. Moja pensja tyle wynosi. Gdybyśmy z mezem zarabiali powyzej 112 tys. nie martwilibyśmy się o pieniądze.
        • magdalenas9 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 20:48
          porównywanie z innymi krajami jest naprawdę frustrujące...czasami też mam wrażenie, że w Polsce nie da się normalnie życ.
    • mika_p Temat już dwakroć dyskutowany na ematce 30.07.12, 11:31
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,136899653,,brak_ulgi_na_dziecko.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,137148741,,Ulga_na_dziecko.html?v=2
      • figa33 Re: Temat już dwakroć dyskutowany na ematce 30.07.12, 11:37
        mika_p napisała:

        > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,567,136899653,,brak_ulgi_na_dziecko.html?v=2
        > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,567,137148741,,Ulga_na_dziecko.html?v=2

        Nie zaglądam na tamto forum, dzieki za linki.
        Tylko czegoś nie rozumiem, jaka w końcu jest ta kwota, 85 tyś czy 112 tyś bo tamta dyskusja toczy się o 85 tyś.
        • silje78 Re: Temat już dwakroć dyskutowany na ematce 30.07.12, 17:32
          aktualna wersja to 112tys, tamta była "pierwotna", a jak zrobią to zobaczymy jak wprowadzą to w życie.
    • oregano1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 21:27
      gratuluję dochodów,nie mnie oceniać,czy na Państwa warunki to dużo,czy mało,dla mnie kwota do pozazdroszczenia.Wierzę,że rodziny wielodzietne potrzebuja wiecej,ale nie zgadzam sie z polityka rzadu w tej kwestii,każdego dziecka wychowanie b.dużo kosztuje,gdzie ta obiecana prorodzinna polityka?!każdy z nas ,albo sporo osób ma znajomych w innych krajach,o dochodach i kosztach zycia tam nie bede pisać,ale to co inni robią dla dzieci(bez względu na ich ilośc w rodzinie) naprawdę szokuje w dobrym tego słowa znaczeniu,nie wiem czy kiedykolwiek rodzice w naszym kraju doczekaja sie takiej pomocy jak np.w Niemczech,Danii,czy Szwecji.
    • edit38 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 30.07.12, 23:18
      Tylko dlaczego ten dochód nie jest przeliczany na liczbę członków rodziny? Czy rodzina z jednym dzieckiem która ma 3000 na miesiąc żyje ma łatwiej niż ta która ma 3 dzieci i dochód 20000?
    • aniasa1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 00:12
      > Ja mam jedno, wicej nie planuje. Razem rocznie zarabiamy powyżej kwoty o której
      > mowa (nie wiele ale jednak powyżej). Żyjemy od pensji do pensji. Nie mamy swoj
      > ego własnego mieszkania, wynajmujemy już trzecie. Nie czuję się zachęcona do p
      > osiadania drugiego dziecka !!
      Ze co? To jakie mieszkanie wynajmujecie? Przesadzasz i to niezle.
      Ja tez przekraczam ta kwote i powiem Ci ze wcale nie mam zalu o to ograniczenie. Dla mnei te 1200/rok nie jest kwotą ktora moze cokolwiek zmienic w moim zyciu ale innym napewno sie przyda. Co to jest przy takich zarobkach? TJesssssuuuu w glowie Ci sie pomieszalo?
      • ulik80 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 07:40
        Dokładnie tak!!!!!!!!!!!!! Rozumiem zeby ta ulga wynosila 12000 zł, ale 1200 przy takich zarobkach? Gra nie warta świeczki...
      • figa33 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 09:45
        aniasa1 napisała:

        > > Ja mam jedno, wicej nie planuje. Razem rocznie zarabiamy powyżej kwoty o
        > której
        > > mowa (nie wiele ale jednak powyżej). Żyjemy od pensji do pensji. Nie mamy
        > swoj
        > > ego własnego mieszkania, wynajmujemy już trzecie. Nie czuję się zachęcona
        > do p
        > > osiadania drugiego dziecka !!
        > Ze co? To jakie mieszkanie wynajmujecie? Przesadzasz i to niezle.
        > Ja tez przekraczam ta kwote i powiem Ci ze wcale nie mam zalu o to ograniczenie
        > . Dla mnei te 1200/rok nie jest kwotą ktora moze cokolwiek zmienic w moim zyciu
        > ale innym napewno sie przyda. Co to jest przy takich zarobkach? TJesssssuuuu w
        > glowie Ci sie pomieszalo?

        Dlaczego jak ktoś wspomni że zarabia więcej niż mniej, od razu posądza się go o pomieszanie w głowie, szastanie kasą i Bóg wie co ? Dlaczego uważa się ze takie osoby wydają kasę na waciki, jadają wyłącznie w restauracjach, posyłają dziecko do płatnego przedszkola, jeżdżą na wakacje na Seszele.
        Nie rozumiem jak możesz, nie znając mnie, oceniać moje zarobki i mój sposób nimi gospodarowania po paru zdaniach na forum ? ??
        Wynajem mieszkania - 2500 PLN - 2 pokoje. To jest absolutnie średnia warszawska! Nie wynajmuję na Białołęce czy Tarchominie bo do pracy jechałabym 2,5 godziny. Jadę 30 min bo nie mogę widywać dziecka po godzinę dziennie.
        Nie mam licznej rodziny, została mi tylko mama i siostra. Mamę na rencie (1200 zł) wspieram finansowo. Babcia chora na Alzheimera - opłata za dom opieki drugie tyle co "nasze" mieszkanie. Na dzień dobry nie ma jednej pensji. Są wydatki z których zrezygnować się nie da.
        Ale łatwo oceniać...
        • esr-esr Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 10:04
          ale widzisz - to jest Twój wybór że mieszkasz tam, gdzie mieszkasz, jak mieszkasz, komu co finansujesz. to naprawdę super że pomagasz mamie i babci, naprawdę unikatowa cecha dzisiaj. ale nie Ty jedna masz taką sytuację w domu i Ciebie, z biedą, ale jeszcze na to stać. są rodziny w podobnej sytuacji gdzie dochód to np. 3500 z dwóch pensji. to Twój wybór żeby wynajmować mieszkanie, a nie kupić gdzieś wielką płytę, Twój wybór że mieszkasz w Warszawie. wiem, że takie zarobki na wawie to żaden luksus, ale naprawdę są takie miasta wojewódzkie w kraju gdzie te zarobki to wprost niewyobrażalna kwota. i naprawdę ludzie nie mają takiego bezpieczeństwa finansowego jak Ty. skoro państwa nie stać na takie ulgi to je obcina i to obcina najmniej potrzebującym, to była ULGA czyli jakiś bonus od państwa. nie ma kasy to i bonusy się kończą.
          • figa33 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 10:17
            Mieszkam w Warszawie bo to jest moje miasto. Tu się urodziłam. Tu od pokoleń mieszka moja rodzina. Nie widze powodu aby to zmieniać.
            • ciociacesia ale juz na tarchomin moze sie przeniesc 31.07.12, 19:28
              mi po opłatach zostaje znacznie mniej i tez jakos musze zyc
          • silje78 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 17:17
            błędne masz założenia, że dziewczyna się przeniesie do mniejszego miasta wraz ze "swoimi zarobkami". to raczej nierealne.
            co do państwa, to państwo stać na wymianę samochodów na nowe, na rozbudowę biurokracji wokółparlamentarnej, kancelarii premiera i prezydenta itd. nie stać państwa na szarego obywatela, tak więc nie pisz, że to bonus od państwa. podatki (wszystkie łącznie razem z vatem itd) mamy najwyższe w europie, ceny artykułów spożywczych benzyny na pozimie europejskim i cały czas się to podkreśla, że u nas jest 5gr paliwo tańsze, ale nikt nie bierze pod uwagę, że nasze zarobki to niewielki procent zarobków w państwach europejskich. nasza służba zdrowia? to śmiech na sali.
            inną sprawą jest, że większość rodzin wielodzietnych nie będzie miała z czego odliczyć tej ulgi i o to w tym wszystkim chodzi.
            • esr-esr Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 19:11
              ja tak nie zakładam, jestem wręcz pewna że zarobki będą niższe. ale może wtedy zrozumie ile zarabiają ludzie poza metropoliami. oni też muszą z tego żyć.
              PS vatu najwyższego w unii jeszcze nie mamy. a rząd możemy zmienić co 4 lata, ale jakoś to (wybór elit politycznych) nam słabo wychodzi.
              • silje78 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 20:47
                miałam na myślisz wszystkie podatki jakie płacimy, w tym vat. faktycznie wyższy mają węgry, rumunia, dania oraz szwecja, jednak nie o samym pod vat pisałam...
          • memphis90 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 18:49
            Poznań.
            Wynajem mieszkania pod Poznaniem- 2000zł z opłatami
            przedszkole państwowe- 350zł
            żłobek państwowy- prawie 500zł (po podwyżce cen...)
            paliwo (dojeżdżamy ładne kilkanaście km)- obecnie ok. 600zł, wcześniej 1000zł (mąż dojeżdżał na drugi koniec miasta)
            już nie liczę innych opłat, ale oszczędzamy na czym się da

            to Twój wybór żeby wynajmować mieszkanie, a nie kupić
            > gdzieś wielką płytę,
            Wielka płyta z lat '80 - ok. 6-7tyś/m2. I jeszcze kredyt trzeba dostać, o co staramy się od dawna. A warunki są co chwila zaostrzane. Ostatnie 6 m-cy harowaliśmy jak dzikie osły i... znów odmowa. Bo- jak argumentował bank- zarobki wzrosły nam podejrzanie, wygląda na jakieś machlojki na cele kredytu. Ręce opadają.

            Ale ok, możesz wymądrzać się dalej jak to na prowincji super, fantastycznie, tanio się żyje. I jak to łatwo można mieszkanko kupić.
            • ponponka1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 12:31
              memphis90 napisała:

              > Wielka płyta z lat '80 - ok. 6-7tyś/m2. I jeszcze kredyt trzeba dostać, o co st
              > aramy się od dawna. A warunki są co chwila zaostrzane. Ostatnie 6 m-cy harowali
              > śmy jak dzikie osły i... znów odmowa. Bo- jak argumentował bank- zarobki wzrosł
              > y nam podejrzanie, wygląda na jakieś machlojki na cele kredytu. Ręce opadają.
              >

              Sluszna argumentacja - bo czy bedziecie tak samo harowac "jak dzikie osły " nastepne 20-30 lat na splate kredytu? Poza tym ocen sie bez emocji - jak to robi bank. Czy naprawde dasz rade splacac kredyt? Czy jak jedno z was straci prace to dacie rade? itp. Patrzenie tylko kilka misiecy naprzod to brak wyobrazni....
              • memphis90 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 19:29
                Czy naprawde dasz rade splacac kredyt? Czy jak jedno z was straci prace to
                > dacie rade?
                A czy dam przez następne 20-30 lat płacić koszmarne kwoty za wynajem? Porównywalne z kosztami wynajmu?

                A tak na zimno- tak, dam radę spłacić kredyt i to szybciej, niż za 30 lat. Ja mam to szczęście, że nie istnieje dla mnie opcja bezrobocie, praca będzie zawsze i liczę na to, że będę zarabiać coraz więcej. No, chyba, że trafi się naprawdę ciężka choroba, wykluczająca mnie z życia zawodowego w ogóle- ale takie jest już ryzyko kredytu.
                • ponponka1 ty oceniasz siebie szczesciem 02.08.12, 11:19
                  a bank ocenil cie na chlodno - bo oni sa od zarabiania pieniedzy a nie od szukania szczescia.
                  • memphis90 Re: ty oceniasz siebie szczesciem 05.08.12, 22:46
                    Na chłodno dla banku, to ja jestem przyszla kopalnia złota... I oni o tym wiedza.
            • esr-esr Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 19:07
              no nie, ja to w innym kraju żyję prawda? a wymądrzam się bo mam w ogródku drzewko z pieniędzmi zamiast liści...

        • aniasa1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 16:29
          > Dlaczego jak ktoś wspomni że zarabia więcej niż mniej, od razu posądza się go o
          > pomieszanie w głowie, szastanie kasą i Bóg wie co ?
          NIe mnie nikt o to nie posadza. Dlaczego Ciebie sie o to posadza? Otoz dlatego ze wylewasz lzy jak to Ci ciezko i jak wiele znaczy dal Ciebie 1200 zl na rok. Przestan prowokowac to przestaniesz dostawac. W kraju gdzie niewielu tyle zarabia nie otzrymasz wsparcia.

          > Nie rozumiem jak możesz, nie znając mnie, oceniać moje zarobki i mój sposób nim
          > i gospodarowania po paru zdaniach na forum ? ??
          Przyrownalam Twoje zarobki do swoich (chyba podobnych) i skoro nikt mi nigdy nieczego nie dal, a takie wlasnie zarobki pozwalaja mi na te przyslowiowe wakacje na "Seszele" inne pierdoly to zastanawiam sie skad ta dysproporcja? No fakt nie wynajmuje chaty za 2.5 tys. Jest taki wybor mieszkan ze za 2 tys mozna super ekstra mieszkanie wynajac. NIe zlosliwie ale calkiem serio mowie. Moze powinnas rozejrzec sie jeszcze, zawsze to 500 zl w kieszeni. Kolega wlasnie wynajął 3 pokoje w super stanie, po remoncie, z wyposazeniem, nowoczesne. Mial w czym wybierac za taka kase.

          > Nie mam licznej rodziny, została mi tylko mama i siostra. Mamę na rencie (1200
          > zł) wspieram finansowo. Babcia chora na Alzheimera - opłata za dom opieki drugi
          > e tyle co "nasze" mieszkanie. Na dzień dobry nie ma jednej pensji. Są wydatki z
          > których zrezygnować się nie da.
          Widzisz Twoj problem to nie ulga na dziecko, ale ulga na leki dla babci. Tak czy siak to Twoj wybor, choc przyznaje piekny ale nie musisz tego robic. Nie wiem jakie masz mozliwosci, ale gdybym ja chciala finansowac biedniejszych czlonkow rodziny to nie wiem ile musialabym zarabiac.....
    • lucyjkama Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 08:03
      Gratuluję dochodów. My nie mamy nawet połowy tej kwoty, do tego dwoje dzieci, własny nowy dom z niewielkim kredytem, na wakacje jeździmy. IMO nie umiesz gospodarować pieniędzmi..
      • figa33 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 09:36
        lucyjkama napisała:

        > Gratuluję dochodów. My nie mamy nawet połowy tej kwoty, do tego dwoje dzieci, w
        > łasny nowy dom z niewielkim kredytem, na wakacje jeździmy. IMO nie umiesz gospo
        > darować pieniędzmi..

        Wara ci od oceniania jak wydaję pieniądze ! Mam na przykład babcię z Alzheimerem, za której dom opieki płacimy niemało, ponieważ nie jesteśmy w stanie sami zapewnić jej opieki. Jak ci spadnie na głowę taki wydatek to się szybko zorientujesz, o czym mówię. Mamy jeszcze inne wytadki o ktorych nie muszę pisać na forum i się z nich tłumaczyć. Koniec końców żyjemy od pierwszego do pierwszego.
        Łatwo jest oceniać i zaglądać do cudzego portfela...
        I może jeszcze mam przepraszać za swoje zarobki? Za każdym razem jak ktoś mi mówi że zarabia połowę tego co ja, mam zupełnie niezrozumiałe poczucie winy.
        A ja nie widze realnie nawet połowy tych pieniędzy, które zarabiam. Zaraz po pensji już ich nie ma. I
        • olo2108 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 11:06
          Dyskusja o polityce prorodzinnej jak zwykle kończy się zaglądaniem do czyjegoś portfela, krytyką itd. Tylko co to da? To chyba nie o to chodziło autorce wątku....
          Wychowanie każdego dziecka kosztuje dużo - mam tu na myśli nie tylko finanse ale i wysiłek fizyczny i psychiczny. Uważam, że rodziny, które decydują się na posiadanie dzieci powinny mieć przywileje niezależnie od dochodów (im więcej dzieci tym większe). To byłaby właśnie polityka prorodzinna. Dla jednego 1200 pln na rok to majątek, dla innych nic nieznacząca kwota, ale liczy się podejście państwa! Do modelu skandynawskiego długa droga niestety, mam wrażenie, że nigdy tego pułapu nie osiągniemysad
          Rząd nie ma pieniędzy? Zmniejszmy koszty uzyskania przychodów dla artystów, sięgnijmy do portfeli ludzi, którzy dzieci nie mają.... Moje dziecko będzie w przyszłości pracowało na emeryturę moją, męża i wszystkich innych, którzy dzieci nie mają i którzy nie wydają miesięcznie ogromnych kwot na opiekę, leczenie, ubranie dzieci! Ci ludzie teraz nie mają takich obciążeń, a w przyszłości będą korzystać z pieniędzy, na które będą pracowały cudze dzieci, a nie ich.... Problem jest tylko taki, że artyści, czy "bezdzietni" z wyboru to na ogół dość zamożna i wpływowa część społeczeństwa. Rząd nie ma odwagi sięgnąć do ich kieszeni i tyle.
          • aihnoa Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 12:03
            popieram
            • hellusia Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 12:13
              dochód 112 tys. i żyjesz od pierwszego do pierwszego, współczuję
              dziewczyno gdzie ty żyjesz? nie masz pojęcia jaki i za ile ludzie żyją- typowe dla warszawki
              krzyczysz o ulgę rzędu 1200 zł tj. 100zł/ na miesiąc a co byś za to kupiła więcej swojemu dziecku
              śmieszna jesteś i tyle w temacie
              • alexandra_m Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 12:33
                hellusia napisała:

                > dochód 112 tys. i żyjesz od pierwszego do pierwszego, współczuję
                > dziewczyno gdzie ty żyjesz? nie masz pojęcia jaki i za ile ludzie żyją- typowe
                > dla warszawki
                > krzyczysz o ulgę rzędu 1200 zł tj. 100zł/ na miesiąc a co byś za to kupiła wię
                > cej swojemu dziecku
                > śmieszna jesteś i tyle w temacie

                Sory ale warszawka to przyjezdni. Autorka napisała że od pokoleń jej rodzina pochodzi z Warszawy więc nie obrażaj tych co są faktycznie z Warszawy.
                Poza tym dochód 6 tyś na miesiąc dla 3 osób w stolicy naprawdę nie kwalifikuje nikogo do bogaczy !! Autorka napisała jakie ma wydatki. Posiadanie chorej osoby w podeszłym wieku w rodzinie to naprawdę nie jest mały wydatek.
                Samo przedszkole państwowe przy pełnym dniu do ok. 500 zł. Kasa płynie jak woda, tylko po co oceniamy portwele innych, skoro mowa o chorych przepisach, które dyskryminują rodziców z jednym dzieckiem.
                • hellusia Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 13:54
                  alexandra_m
                  >
                  > Poza tym dochód 6 tyś na miesiąc dla 3 osób w stolicy naprawdę nie kwalifikuje
                  > nikogo do bogaczy !! A

                  dlatego twierdzę nadal że przy kwocie 6 tys. dodatkowe 100 zł to naprawdę nie robi różnicy
                  • alexandra_m Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 14:17
                    hellusia napisała:

                    > dlatego twierdzę nadal że przy kwocie 6 tys. dodatkowe 100 zł to naprawdę nie r
                    > obi różnicy

                    100 zł nie, ale 1200 które dostajesz właśnie w tej kwocie - zdecydowanie tak. Chociażby na dołożenie do wakacji, czy na zakup jakiegoś mebla do pokoju dziecka.
                • jakw Re: Koniec ulgi podatkowe dla rodzin z 1 dziecki 02.08.12, 21:00
                  alexandra_m napisała:

                  > - typowe
                  > > dla warszawki
                  Myślisz, że ta ulga tyczy tylko Wwy?

                  > > krzyczysz o ulgę rzędu 1200 zł tj. 100zł/ na miesiąc a co byś za to kupi
                  > ła wię
                  > > cej swojemu dziecku
                  Rozumiem, że ty, mając ekstra 100 złotych/mc po prostu przepuszczasz nie wiadomo na co? Za te 1200 złotych można np. wyposażyć dziecko do szkoły, kupić dziecku trochę ubrań i butów. Albo (ew. dokładając trochę) zorganizować dziecku fajny wyjazd na wakacje. To wcale nie jest mała kwota.
          • przeciwcialo Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 08:47
            Jedno dziecko nie pokrywa nawet wymiany pokoleń nie mówiąc o zarabianiu na czyjakolwiek emeryture.
        • aniaurszula Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 13:03
          a co ty ziewczyno myslisz ze ci mniej zarabiajacy nie maja takich wydatkow jak ty, niestety maja chore dzieci ktore wymagaja rehabilitacji, opieki medycznej wiekszosci prywatnej bo panstwo sie wypielo, maja kredyty na sprzety domowe czy stare samochody nikt ci pieniedzy nie liczy tylko niestety musisz nauczyc sie gospodarowac nimi bo te 1200 zloty to ci nie pomoze. wg mnie takowa ulga powinna byc dle kazdego tak jak i zasilek rodzinny
      • czarne-jagody Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 12:26
        Tak, zarabiacia około 3tys netto na 4 osoby, z tego kupiliście lub wybudowaliście dom, jezdzicie na wakacje, co jeszcze. Bajki opowiadasz albo rodzice wam dom sfinasowali.
        • czarne-jagody Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 12:26
          To było do lucyjkama.
        • alexandra_m Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 12:48
          czarne-jagody napisała:

          > Tak, zarabiacia około 3tys netto na 4 osoby, z tego kupiliście lub wybudowaliśc
          > ie dom, jezdzicie na wakacje, co jeszcze. Bajki opowiadasz albo rodzice wam dom
          > sfinasowali.

          W samej rzeczy, piękna bajka. Ziemia pewnie od ojców, którzy do budowy domu też się dołożyli. A dom pewnie pod Kielcami albo w innych Sejnach. Weźcie nie porównujcie takiego życia do Warszawy która jest w 10-tce najdroższych miast Europy ! Bilet miesięczny na komunikację miejską tylko w 1 strefie kosztuje stówę. Parkowanie w coraz szerszej już strefie też nie jest za darmo, jak ktoś musi parkować pod pracą, to może dziennie zostawić 30 kilka zł. czyli miesięcznie 600 zł !! Nie znam takich drogich parkingów nigdzie indziej.
          Jasne, można autobusem, tylko stówa okazyjnie. Ale tu stówa, tam stówa, tu lekarz, tam ekstra wydatek do przedszkola na teatrzyk i tysiaka można luźną ręką w jeden dzień "przepuścić". Ja w samym osiedlowym sklepie (Carrefour express) jednorazowo zostawiam 50 zł, a kupuję naprawdę wyłacznie najpotrzebniejsze rzeczy. Jedzenie w Warszawie jest cholernie drogie !
          • hellusia Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 13:34
            a jak sie ma jedzenie w warszawie do jedzenie w innym mieście, zapraszam do siebie i zobaczycie że ceny żywności są 30% droższe niż w Warszawie

            alexandra_m napisała:

            > czarne-jagody napisała:
            >
            > >
            > Jasne, można autobusem, tylko stówa okazyjnie. Ale tu stówa, tam stówa, tu leka
            > rz, tam ekstra wydatek do przedszkola na teatrzyk i tysiaka można luźną ręką w
            > jeden dzień "przepuścić". Ja w samym osiedlowym sklepie (Carrefour express) jed
            > norazowo zostawiam 50 zł, a kupuję naprawdę wyłacznie najpotrzebniejsze rzeczy.
            > Jedzenie w Warszawie jest cholernie drogie !
            • ponponka1 zycie w Warszawie jest tansze :) 31.07.12, 15:18
              Jesli sie jezdzi transportem publicznym - jeden z najtanszych w Polsce biletow miesiecznych
              jesli sie kupuje na promocjach w hipermarketach
              Naprawde! Sama mieszkalam w Warszawie 6 lat.

              To co czyni Warszawe drozsza to mieszkanie - wynajmowane lub kupienie. Oczywiscie ceny spadaja i np. w takim Tarchominie czy Zabkach mozna kupic juz za niecale 4 tys za metr. Centrum jest drogie i bedzie drogie. Jesli ktos pracuje w centrum to sie tam pcha. Jesli nie to po co sie tam pchac?
              • memphis90 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 31.07.12, 18:55
                Za to w P-niu chyba najdroższy jest transport publiczny. 15 minut 2,60. 30 minut 3,60, 60 minut 4,20. Ale w kioskach są tylko bilety na 15 minut, więc chcąc jechać 60 minut kupuje się 4 x 15minut czyli 4 x 2.60. W styczniu zapowiadają kolejne podwyżki. Fajnie, co?
                • ponponka1 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 01.08.12, 12:39
                  ja przezyalm szok jak przyjechalam do mojej mamy do Bielska Bialej i bilety drozsze o 30% od warszawskich.

                  W Warszawie drozsze sa tylko mieszkania i teraz tez tylko te blizej centrum. Centrum w kazdym miescie jest najdrozsze. Tylko po co sie tam pchac jako rodzina z malymi dziecmi?
                  • memphis90 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 01.08.12, 19:35
                    Ja w ogóle nie rozumiem chęci życia w W-wie wink Raz jechałam z dworca centralnego do Jachranki przez 3 godziny, horror. A co mają powiedzieć ludzie, którzy tak dojeżdżają i wracają do domu codziennie? Żaden z moich znajomych z W-wy nie ma samochodu, za to celują z mieszkaniami koło linii metra- wygodne. A tak to mieszkam sobie pod miastem, za oknem mam autentyczne pole, po którym czasem jeździ traktor, spokój, cisza (pomijając sąsiadów- dresiarz + tipsiara piętro wyżejwink )
                  • jakw Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 02.08.12, 19:49
                    ponponka1 napisała:

                    >
                    > W Warszawie drozsze sa tylko mieszkania i teraz tez tylko te blizej centrum. Ce
                    > ntrum w kazdym miescie jest najdrozsze. Tylko po co sie tam pchac jako rodzina
                    > z malymi dziecmi?
                    Przykładowe powody:
                    Bo w miarę blisko pracy
                    Bo blisko żłobka/przedszkola/szkoły
                    Bo łatwiej dostać się do tegoż przedszkola
                    • ponponka1 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 03.08.12, 11:20
                      ale jak cena m2 mieszkania przekracza twoje mozliwosci to po sie tam pchac? Naprawde sa juz w Warszawie i pod Warszawa miejsca, gdzie cena gotowego juz mieszkania (nie dziury w ziemi) jest ponizej 5 tys za m2.

                      A bliskosc prazy moze sie w kazdej chwili zmienic. Ja jak aczynalam pracowac w Warszawie kupilam sobie blisko (relatywnie, na tyle mnie bylo tylko stac). Po czterech latach zmeinialm prace i bylo daleko.....mieszkania nie zmienialam
                      • jakw Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 07.08.12, 09:43
                        A owszem , bliskość pracy może się w każdej chwili zmienić. Tyle że spokojnie mogę szukać tej pracy zarówno na Bielanach, Ursynowie, Mokotowie , w Środmieściu , na Pradze czy w Ursususie a choćby i w Piasecznie. Osoba mieszkająca np. w Radzyminie ma trochę mniejszy wybór. No, chyba że ktoś lubi spędzać czas jeżdżąc czymkolwiek, a w domu bywać między 20.00 a 7.00.
                        • ponponka1 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 07.08.12, 14:41
                          wykrecasz kota ogonem i nowu piszesz o dlugim dojezdzie.

                          A ja pisze na co kogo stac to to kupuje. Rozumiesz?



                          Jesli ktos kupuje cos ponad jego mozliwosci (mieszkanie blizej centrum) a potem narzeka na koszty utrzymania to jest tym kosztom winien? Czemu szuka winnego poza soba? Trzeba naprawde sie trzezwo ocenic a nie kierowac sie chciejstwem. Jak mnie nie stac na mieszkanie w centrum to kupuje poza centrum. Moim prywatnym kosztem jest dluzszy dojazd ale raty spalacam i nie placze ze nie mam do pierwszego.

                          Jak nie mam na samochod to nie kupuje samochodu by potem nie miec na benzyne. Po prostu sytuacja materialna zmusza mnie do korzystania z innego transportu

                          Jak nie stac mnie na obiad w restauracji to nie ide do resatauracji by potem caly miesiac zyc o chlebie i wodzie. Po prostu kupuje to na co mnie stac.

                          Ech........
                • mondovi Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 03.08.12, 00:55
                  3,40 za pół godziny. nie wiem, jak mogłaś nie zauważyć automatów z biletami i tramwajów/autobusów z możliwością kupienia biletu.
                  • memphis90 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 05.08.12, 22:51
                    Eee, to do mnie? Bo w P-niu automaty biletowe są rozmieszczone sporadycznie, a możliwości kupienia u kierowcy nie ma.
              • jakw Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 02.08.12, 19:44
                ponponka1 napisała:
                >
                > To co czyni Warszawe drozsza to mieszkanie - wynajmowane lub kupienie.
                Hm, oprócz odziedziczenia mieszkania - znasz jakieś inne sposoby na samodzielne zamieszkanie?

                Oczywisc
                > ie ceny spadaja i np. w takim Tarchominie czy Zabkach mozna kupic juz za niecal
                > e 4 tys za metr.
                I zużywac 2 godziny dziennie na dojazd do/z pracy. Metra i tramwajów to na razie tam nie ma.
                • ponponka1 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 03.08.12, 11:31
                  no to jeszcze raz. Jesli mnie nie stac na kredyt na mieszkanie w centrum to kupuje poza centrum. To, ze nie mnie stac nie obliczam jak wiekszosc kredytobiorcow - autorka watku tez - ile mi dadze tyle biore apotem zyje od wyplaty do wyplaty i patrze na kurs walut i redukcje zatrudnienia w firmie z dusza na ramieniu.
                  Ja wycenilam swoje mozliwosci wg tego ile jestem JA w stanie placic miesiecznie i nie narzekac (przezyc i odlozyc!) . Dlatego swego czasu kupilam kawalerke w Zabkach, choc pracowalam na Starowce. Teraz pewnie kupilabym w Radzyminie (bo tylko tam byloby mnie moze stac). Sytuacja rynku pracy jest w Polsce taka, ze najpierw praca a potem miejsce. Rzadko kto moze sobie pozwolic na luksus wyboru miejsca zamieszkania a dopiero potem pracy. Wynajmowanie - a po co placic obcemu w centrum jak mozna placic na swoje w Radzyminie?





                  *Ceny m2 spadly od czasu sprzedazy mieszkania, zlotowka tez zleciala o 15 % w stosunku do waluty, w ktorej zarabiam obecnie.
                  • jakw Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 07.08.12, 09:47
                    ponponka1 napisała:
                    > Wynajmowanie - a po co
                    > placic obcemu w centrum jak mozna placic na swoje w Radzyminie?
                    Prawdopodobnie po to, żeby nie jechać 2 godziny do granic miasta stołecznego, co zdarzyło mi się w ostatnią niedzielę uncertain
                    • ponponka1 Re: zycie w Warszawie jest tansze :) 07.08.12, 14:46
                      To twoj wybor - wynajmujesz w centrum - oszczedzasz czas

                      Kupujesz w Radzyminie - oszczedzasz pieniadze.

                      Kazdy wybiera to co woli. Tylko prosze nie narzekac na ceny mieszkan w Warszawie. Wiesz co bierzesz i jakie sa tego koszty. Czas albo pieniadz

                      Autorka watku narzeka na brak pieniedzy. Ale to ona sobie tak wybrala. I nie powinna narzekac. Jesli chce miec wiecej pieniedzy - jedynym wyjsciem jest zmiana lokum na tansze (mniejsze lub dalej od centrum) zaplaci czasem dojazdu do pracy. Ale nie bedzie narzekala na brak pieniedzy. Jesli kolderka jest za krotka to nie da sie nia wszytskiego przykryc.
          • esr-esr Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 15:16
            to ja proponuję nowelizację, że dla mieszkańców warszawy ulga się należy jak psy buda. bo jest to jedyne miasto z płatna strefą parkowania gdzie nie można wykupic karnetu tylko płacić 3 zeta za godzinę, jedyne z płatnymi biletami miesięcznymi, z teatrzykami w przedszkolu cerrefour express. no i oczywiście dom pod kielcami to obciach, trzeba kupić mini klitkę w "apartamentowcu" za 10 tysi za metr. inaczej się nie da panie.
            mieszkanie w stolicy nie jest obowiązkowe, naprawdę. jak Twoim zdaniem w warszawie żyją osoby zarabiające najniższą krajową (uwierz mi są takie)?
            BTW stwierdzenie "ziemia od ojców" pachnie tymi pogardzanymi kielcami...
          • noemi29 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 21:55
            alexandra_m napisała:
            Jedzenie w Warszawie jest cholernie drogie !


            to chyba nie widziałaś drogiego jedzenia, byłam niedawno z dzieckiem w Warszaiw u specjalisty i kilka dni mieszkliśmy u znajomych, zwracałam specjalnie uwagę na ceny produktów i okazało się, że są znaczie tańsze niż jedzenie w moim mieście (o największym bezrobociu w Polsce).

            A my, przeciętni mieszkańcy zarabiamy 1200-1500 zł !!! Mąż zmienił pracę i zarabia 1800 - 2000 co jest naprawdę c u d e m. Wcześniej zarabiał 1300-1500.

            To dopiero się żyje od wypłaty do wypłaty sad
            Bilet miesięczny 100zł
            • ponponka1 zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 12:42
              To wynika z konkurencji hipermarketow.

              W mniejszych miejscowosciach, gdzie nie ma Lidla czy Biedronki sa ceny o wiele wyzsze!
              • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 13:47
                Niskie ceny żywności w Warszawie dotyczą głównie hipermarketów. Tam ceny rzeczywiście są konkurencyjne. Ale w W-wie nie ma tylko hipermarketów, są także mniejsze sklepy osiedlowe i tam nie jest już tak tanio. Choć fakt, że także te mniejsze sklepiki osiedlowe nie mogą windować cen ze względu na konkurencję sieci. Ale w innych miastach też jest Tesco, Auchan, Lidl czy Biedronka.
                I nie prawda, że wszyscy w stolicy zarabiają krocie. 3-4 tysiące złotych netto to dobra pensja nawet jak na Warszawę, bo wcale nie jest tak łatwo taką znaleźć. Nie wszyscy pracują w wielkich korporacjach. Dużo osób pracuje w urzędach, hipermarketach, małych prywatnych firmach, gdzie właścicielowi wcale nie zależy, aby pracownik zarabiał więcej niż średnia krajowa. A niektóre małżeństwa pracują naprawdę ciężko (czasami ciężej i dłużej niż ci co zarabiają po 20 tysięcy), żadne się nie obija i nie przepija połowy pensji i marzą o takich 3 tysiącach.
                Ceny mieszkań są mega wysokie i czasem tym osobom, które nie zarabiają dużo ciężko uzyskać kredyt czy kupić własne M, nie mówiąc już o tym, że ciężko jest o miejsce w państwowych przedszkolach, a nie każdego stać, aby płacić 1400zł miesięcznie za prywatne.
                Czynsz za mieszkanie też do najtańszych nie należy.
                • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 13:56
                  i jeszcze jedno. dlaczego niektórzy tutaj mieszkają? bo tutaj się urodzili, wychowali. nie mówię o tych przyjezdnych dla których jest to pewien wybór.
                  • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:40
                    To Warszawiacy juz nie zmienić zamieszkania, skoro tam tak cięzko. Jest administracyjny zakaz opuszczania miasta dla rodowitych mieszkanców ?.
                    • corrina_f1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:48
                      czarne-jagody napisała:

                      > To Warszawiacy juz nie zmienić zamieszkania, skoro tam tak cięzko. Jest adminis
                      > tracyjny zakaz opuszczania miasta dla rodowitych mieszkanców ?.

                      A dlaczego mieszkaniec jakiegokolwiek miasta (w tym wypadku Warszawy) ma je opuszczać ? Skoro ma tu całą swoją rodzinę, pracę,życie ? Dlaczego ma płacić cenę za to tylko że urodził się w mieście, które po prostu jest drogie i byś może wcale nie ze swojej winy go na życie tu coraz mniej stać?
                      • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:54
                        Oczywiscie, ze nie muszą skoro tam mieszkaja to plusy przeważaja ewentualne niedogodności i nie ma sie co nad soba użalać.
                        • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 19:47
                          czarne-jagody napisała:

                          > Oczywiscie, ze nie muszą skoro tam mieszkaja to plusy przeważaja ewentualne nie
                          > dogodności i nie ma sie co nad soba użalać.

                          Plusy są takie, że niektórzy lubią swoje miasto bo tam się urodzili, wychowali, tam mają swoje korzenie, rodzinę, przyjaciół. Dlaczego mam stąd uciekać?
                          • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 20:14
                            Wielu ludzi np ze wschodniej Polski też bardzo lubi swoje miasta bo tam sie wychowali, urodzili mają tam swoich rodziców. Mimo to mieszkają w Londynie, Warszawie zamiast Lublinie. Pomyśl dlaczego.
                            • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 20:27
                              czarne-jagody napisała:

                              > Wielu ludzi np ze wschodniej Polski też bardzo lubi swoje miasta bo tam sie wyc
                              > howali, urodzili mają tam swoich rodziców. Mimo to mieszkają w Londynie, Warsza
                              > wie zamiast Lublinie. Pomyśl dlaczego.

                              Ponieważ bezrobocie w Warszawie jest niższe. Zgadza się. Większe możliwości pracy, więcej firm. Zgadzam się. Ale znam ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego za bardzo małe pieniądze, kupują mieszkania poza W-wą i dojeżdżają tu do pracy.
                              Mam jednak wrażenie, że niektórzy mają mylny obraz warszawiaka - bogatego, zarozumiałego buca, co mnie boli akurat. Mam wrażenie, że wielu postrzega Warszawę przez pryzmat Warszafki, czyli ludzi przyjezdnych, nowobogackich, którzy przyjeżdżają, dla kariery gotowi są zrobić wszystko, a później szpanują w swoich rodzinnych miejscowościach.
                              I jak czytam te wszystkie komentarze atakujące ludzi z Warszawy to nie mogę pozostać obojętna.
                              • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 13:41
                                No to sobie sama odpowiedziałaś dlaczego wystepuje migracja z prowincji do Warszawy, w odwrotnym kierunku bardzo rzadko.
                                Zaprezentowałaś ponadto pogardę dla mieszkanców napływowych, którzy dla kariery moga zrobic wszystko. Ciekawe co masz na mysli. Przez tych wstretnych prowincjuszy prawdziwym Warszawiakom jest tak ciezko, muszą życ od pierwszego do pierwszego.
                    • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:49
                      Większość mieszkanców stolicy nigdy poza Warszawą nie mieszkała ale i tak wiedzą, ze maja najgorzej. Informacji odnośnie średniej pensji w stolicy nie sa w stanie przyswoić, emigrować tez nie mogą.
                      • corrina_f1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:52
                        czarne-jagody napisała:

                        > Większość mieszkanców stolicy nigdy poza Warszawą nie mieszkała ale i tak wiedz
                        > ą, ze maja najgorzej. Informacji odnośnie średniej pensji w stolicy nie sa w st
                        > anie przyswoić, emigrować tez nie mogą.

                        Przepraszam ale ja wcale nie narzekam i nie uważam że mam najgorzej.
                        A co do pensji, to nie dalej jak w dzisiejszej Rzepie chyba jest artykuł o tym ze Warszawa już nie jest eldorado i że pensje wcale nie tu są najwyższe.
                        • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:57
                          To dobrze, że nie narzekasz mój wcześniejszy post był skierowany do agnieszki77, a nie do Ciebie.
                          • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 19:55
                            czarne-jagody napisała:

                            > To dobrze, że nie narzekasz mój wcześniejszy post był skierowany do agnieszki77
                            > , a nie do Ciebie.

                            Ja nie narzekam na życie w Warszawie. Dobrze mi tutaj. Cieszę się, że nie muszę emigrować i mieszkam w mieście, które mnie wychowało. Na swoją pensję też nie narzekam, choć kokosów nie zarabiam. Cieszę się, że razem z mężem mamy póki co pracę.
                            Narzekam na tych, którzy mają kompleksy i wieczne "ale" do warszawiaków. Warszawa to nie kraina mlekiem i miodem płynąca i nie każdemu żyje się łatwo. Bo według niektórych to w Warszawie, każdy w stolicy zarabia min 4 tysiące na rękę, jeździ niezłą furą, a do tego ma wszystko tańsze - i jedzenie i komunikację. To była moja odpowiedź na wcześniejsze wypowiedzi.
                            • ponponka1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 11:17
                              agnieszka77_11 napisała:

                              > czarne-jagody napisała:
                              >
                              a do tego ma wszystko tańsze - i jedzenie i komunikację.


                              Ale jedzenie i komunikacja sa tansze niz w innych miastach lub nawet na wsi. Na wsi nie ma Biedronki lub Lidla i te sam chleb w Warszawie jest o kilkanascie groszy tanszy niz ten sam np. w powolominskiej wsi. Nie kazdy na wsi ma pieniadze by jezdzic 40 km do najblizszej Biedronki. A nawet jakby mial to dojazd tez kosztuje. Zatem pozostaje kupowanie w miejscowym sklepiku.

                              Komunikacja miejska. Pojedz do Gdanska, Poznania lub do Bielska Bialej. I tam kup sobie bilet komunikacji miejskiej.

                              Ja nadal twoerdze ze w Warszawie jest tylko mieszkanie - czy to wynajmowanie czy kupienie. Jesli jednak wyjdziesz poza granice Warszawy - nawet mieszkania sa tanie. Mama znajoma prae przyjaciol. Od pokolen Warszawiacy - Targowek. Jednak ze wzgledu na ceny w Warszawie kupili mieszkanie w Zabkach. Korona warszawska im z glowy nie spadla.
                              • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 13:17
                                ponponka1 napisała:

                                > Ale jedzenie i komunikacja sa tansze niz w innych miastach lub nawet na wsi. Na
                                > wsi nie ma Biedronki lub Lidla i te sam chleb w Warszawie jest o kilkanascie g
                                > roszy tanszy niz ten sam np. w powolominskiej wsi. Nie kazdy na wsi ma pieniadz
                                > e by jezdzic 40 km do najblizszej Biedronki. A nawet jakby mial to dojazd tez k
                                > osztuje. Zatem pozostaje kupowanie w miejscowym sklepiku.
                                >
                                > Komunikacja miejska. Pojedz do Gdanska, Poznania lub do Bielska Bialej. I tam k
                                > up sobie bilet komunikacji miejskiej.
                                >
                                > Ja nadal twoerdze ze w Warszawie jest tylko mieszkanie - czy to wynajmowanie cz
                                > y kupienie. Jesli jednak wyjdziesz poza granice Warszawy - nawet mieszkania sa
                                > tanie. Mama znajoma prae przyjaciol. Od pokolen Warszawiacy - Targowek. Jednak
                                > ze wzgledu na ceny w Warszawie kupili mieszkanie w Zabkach. Korona warszawska i
                                > m z glowy nie spadla.
                                >


                                To jeżeli ktoś twierdzi jeżeli w Warszawie jest taniej, a gdzie indziej drożej niech się przeprowadzi do Warszawy. I pracę będzie miał lepszą i tańsze jedzenie i komunikację.
                                • nikki30 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 15:38
                                  Wiesz ja mieszkałam w wielu stolicach europejskich i w porównaniu np. z Paryżem czy Londynem w Warszawie jest zdecydowanie taniej.W Paryżu tylko 6% mieszkańców stać w ogóle na kredyt. Wielu ma problemy z wynajmem bo warunki trzeba spełniać takie jak przy kredycie. Nikomu nie przeszkadza, więc żeby mieszkać pod paryżem i dojeżdżać Rerem do pracy. Bilet kosztował mnie 1/10 pensji...
                                  Niedawno byłam na delegacji we wspomnianym przez Ponponkę Bielsku i doznałam szoku!Cena za km przejazdu taksówką to 3 zł!Bilet komunikacji miejskiej to 3 zł (nie mają metra, tramwajów, bielsko nie jest duże za to dość stary tabor).Ceny w sklepach dużo wyższe wiec klocki lego dla chłopaków kupiłam w Warszawie udając że są przywiezione z podróżytongue_out
                                  Taksówkarz się żalił że za przedszkole (publiczne) płaci 600 zł? A pensje przecież niższe!
                                  P.S Ponponka Bielsko to całkiem ładne i fajne miastosmileLody w Delicjach (chyba tak się to nazywa?) boskiesmile
                                  • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 16:47
                                    Pewnie, że Warszawa nie jest najdroższa. Choć ceny mieszkań naprawdę są kolosalne i sama nie wiem za co. Mam wielką nadzieję, że kiedyś to się zmieni, bo płacić 7-8 tysięcy za m2 w wielkiej płycie to lekka przesada i wcale nie jest są to kwoty mieszkań w centrum.
                                    Ludzie biorą kredyty na 30 lat, bo przecież niewielu ma możliwość otrzymania spadku po dziadku czy mieszkania od miasta za free. A przecież nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro.
                                    Nie mam pogardy dla ludzi przyjezdnych. Wręcz przeciwnie rozumiem ich, bo nie wszędzie jest praca i uważam, że nie jest to sprawiedliwe. Wielu jest mądrych, wartościowych ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Ale mam wrażenie, że wielu spoza Warszawy postrzega źle to miasto, a nie do końca tak jest. Jako miasto karierowiczów, krawaciarzy, cwaniaków, snobów, samolubów itp., ciągle tylko jakieś "ale" w stronę ludzi z tego miasta. Oczywiście niektórzy pewnie są, ale tacy są ludzie wszędzie, nie tylko w stolicy.

                                    Jeśli chodzi o samą ulgę na dzieci to dla mnie jest ona akurat obojętna. To 1200 zł/rok niewiele zmienia w moim życiu. Choć wiem, że dla niektórych jest to znacząca kwota. Ja wolałabym inne zachęty ze strony państwa i niekoniecznie ulgi za dziecko czy becikowe.
                                    • nikki30 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 17:57
                                      Kolosalne ceny mieszkań to nie są w Warszawie ale w Korei gdzie na mieszkanie pracują trzy pokoleniasmile
                                      Polak zawsze narzeka.Jak w 2003 roku kupowałam mieszkanie po 4 tys za metr na Żoliborzu to co niektórzy stukali się w głowę że drogo, że będzie taniejsmileJa wiem że super byłoby zarabiać tyle co teraz a płacić za mieszkanie jak w 2003 roku tylko tak idealnie to w erze...
                                      > Ludzie biorą kredyty na 30 lat, bo przecież niewielu ma możliwość otrzymania sp
                                      > adku po dziadku czy mieszkania od miasta za free. A przecież nigdy nie wiadomo
                                      > co przyniesie jutro.

                                      Tak jest na całym świecie.Kredyt to ryzyko tylko w przeciwieństwie do reszty świata my jeszcze z kredytem nie umiemy zyć.Jak osiedlamy się to z myślą, że na zawsze i słabo się przed tym gorszym jutro zabezpieczamy. Jesteśmy mało elastyczni,mamy słabość do osiadania i potem trudno pogodzić nam się z gorszym jutro. Przeciętny Amerykanin średnio 5 razy w swoim życiu zmienia zawod i przy tym miejsce zamieszkania.W Polsce jest to rzadkość stąd na wszystko narzekamy i słabo radzimy sobie z większymi problemami.

                                      > Jeśli chodzi o samą ulgę na dzieci to dla mnie jest ona akurat obojętna. To 120
                                      > 0 zł/rok niewiele zmienia w moim życiu. Choć wiem, że dla niektórych jest to zn
                                      > acząca kwota. Ja wolałabym inne zachęty ze strony państwa i niekoniecznie ulgi
                                      > za dziecko czy becikowe.

                                      A ja jako Matka trójki dzieci nie liczę na pomoc ze strony Państwa.Robię wszystko żeby dobrze zarabiać.Ilość dzieci była moją i męża decyzją i nawet gdyby mi dawali 40 tys. za 4 dziecko nie zdecydowałbym sięsmile
                                      A jako rodowita Warszawianka przyjezdnych uwielbiamsmileMam wielu przyjaciół spoza warszawy.
                                      • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 20:50
                                        nikki30 napisała:
                                        >Przeciętny Amerykanin średnio 5 razy w swoim życiu zmienia zawod i przy tym miej
                                        > sce zamieszkania.W Polsce jest to rzadkość stąd na wszystko narzekamy i słabo r
                                        > adzimy sobie z większymi problemami.
                                        Ale Amerykanin, gdy nie stać go na spłatę kredytu za dom to może zostawić dom bankowi
                                        i bank już nic do niego nie ma. W Polsce bank zajmie niespłacone mieszkanie i , jeśli cena sprzedaży nie pokryje kwoty kredytu, będzie cię ścigał nadal. To jest ta jedna subtelna różnica. 2-ga subtelna różnica to wielkość USA i Polski - także gospodarcza.
                                        • ponponka1 kganek oswiaty w ekonomii 03.08.12, 11:17
                                          jakw napisała:

                                          > Ale Amerykanin, gdy nie stać go na spłatę kredytu za dom to może zostawić dom
                                          > bankowi
                                          > i bank już nic do niego nie ma. W Polsce bank zajmie niespłacone mieszkanie i ,
                                          > jeśli cena sprzedaży nie pokryje kwoty kredytu, będzie cię ścigał nadal. To je
                                          > st ta jedna subtelna różnica. 2-ga subtelna różnica to wielkość USA i Polski -
                                          > także gospodarcza.


                                          Nie zadnej roznicy - Jesli ktos nie spalca kredytu w USA, FRancji, RPA i w kazdym innym kraju to bank odbiera mu dobro ktore za ten kredyt kupil klient i jesli, cena tego dobra ni pokrywa kredytu to klient ma jeszcze zalglosc dla banku. To nie tylko w Polsce.

                                          W Polsce problem wyzszej ceny kredytu (tak, ceny, bo kredyt to produkt a nie dotacja) niz zakupionego za niego dobra to problem kredytow w walutach. W USA nikt nie bral kredytu w PLN a tez sa tacy co to juz ani domu a kredyt ciagle na karku- To wynik spadku cen nieruchomosci. W Polsce ceny nieruchomosci spadaja od trzech lat.....plus kredyt w walucie obcej.....wspolczuje....braku wyobrazni.
                                    • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 07:46
                                      Pogardzasz ludzmi przyjezdnymi dałaś to wyraz w ponizszym poscie.


                                      Mam wrażenie, że wielu postrzega Warszawę przez pryzmat Warszafki, czyli ludzi przyjezdnych, nowobogackich, którzy przyjeżdżają, dla kariery gotowi są zrobić wszystko, a później szpanują w swoich rodzinnych miejscowościach.
                                      • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 09:07
                                        czarne-jagody napisała:

                                        > Pogardzasz ludzmi przyjezdnymi dałaś to wyraz w ponizszym poscie.
                                        >
                                        >
                                        > Mam wrażenie, że wielu postrzega Warszawę przez pryzmat Warszafki, czyli ludzi
                                        > przyjezdnych, nowobogackich, którzy przyjeżdżają, dla kariery gotowi są zrobić
                                        > wszystko, a później szpanują w swoich rodzinnych miejscowościach.

                                        Mam wielu przyjaciół z innych miast, z najróżniejszych zakątków Polski, bo w Warszawie to mało rodowitych warszawiaków takich od przynajmniej 3 pokoleń. Są super kumplami. Nie widzę żadnej różnicy między nimi a mną.
                                        Ale pewnie sama wiesz, że niektórych Warszawa zmienia bardzo na niekorzyść i o takich ludziach właśnie mówię.
                                        • czarne-jagody Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 09:24
                                          Przyjmuję tłumaczenie, rozumiem teraz o co Ci chodzi. Drażyłam ten temat jako, ze kazdemu nalezy sie szacunek niezależnie od jego miejsca pochodzenia.
                                    • ponponka1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 11:43
                                      agnieszka77_11 napisała:

                                      > Pewnie, że Warszawa nie jest najdroższa. Choć ceny mieszkań naprawdę są kolosal
                                      > ne i sama nie wiem za co. Mam wielką nadzieję, że kiedyś to się zmieni, bo płac
                                      > ić 7-8 tysięcy za m2 w wielkiej płycie to lekka przesada i wcale nie jest są to
                                      > kwoty mieszkań w centrum.


                                      Nie wiem, gdzie taka cene za wielka plyte widzialas - pewno n Zoliborzu lub Sadybie wink

                                      Bylam wlasnie u przyjaciol na urlopie - w Zabkach (7 km od centrum Warszawy!!!!) - stoja gotowe bloki - cena m2 mieszkania od 3900 m2. I to naprawde ladne, pieknie wykonczone. Ogladalam, bo sie nosze z zakupem mieszkania w Polsce (Warszawa lub Gdansk). Pelna wlasnosc (hipoteka).

                                      Ja jednak czekam, ceny ciagle beda spadaly smile
                                      • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 09:34
                                        ponponka1 napisała:
                                        > Bylam wlasnie u przyjaciol na urlopie - w Zabkach (7 km od centrum Warszawy!!!!
                                        > ) - stoja gotowe bloki - cena m2 mieszkania od 3900 m2.
                                        Pomponka, jeśli chodzi o komunikację to w Ząbkach nie liczy się odległość od skrzyżowania Al. Jerozolimskich z Marszałkowską tylko od stacji kolejowej z Ząbkach.
                                        A te 7 km, które znajomym zapodał deweloper pewnie jest w tej chwili i tak nieprzejezdne.
                                        • ponponka1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 14:52
                                          a ty ciagle swoje- a ja podalam tylko przyklad ze da sie dojezdzac i naprawde nie sa to dwie godziny

                                          Ja mieszkalam w Zabkach 2002-2008 - naprawde duzo sie zmienilo. Owszem - kilka tysiecy nowych miezzkancow ale tez dojazd przez dzialki....niegdzie nie pisalam ze jest rozowo ale nie jest tak tragicznie jak to sie mieszkajacym w drogim centrum wydaje.

                                          Juz napisalam w innych postach - jak kupujesz ponad stan (mieszkanie w centrum) to prosze nie narzekaj na koszty zycia (mieszkania). Bo masz wyjscie - kupic sobie cos dalej od centrum. I miec troche grosza na koncie. Jesli jednak wolisz ponosci wysokie koszta mieszaknia w centrum to nie narzekaj. To twoj wybor i licz sie z jego konsekwencjami.

                                          Moi znajomi - juz pisalam, z Targowka, Warszawiacy od dwoch pokolen (urodzeni i wychowani na Tragowku) kupili mieszkanie w Zabkach - bo tu bylo ich stac. Nie narzekaja na dojazd bo innej alternatywy nie maja.

                                          Rozumiesz?
                                  • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 20:45
                                    nikki30 napisała:

                                    > Nikomu nie przeszkadza, więc żeby mieszkać pod paryżem i dojeżdżać Rerem do pracy.
                                    W Wwie pewnie też by nie przeszkadzało gdyby ten dojazd był sensowny. Tak się jednak niestety składa, że dojazd z tych zachwalanych przez Pomponkę tanich Ząbek czy Tarchomina na lewy brzeg Wisły w okolicach centrum zajmuje ze 3x więcej czasu niż kolejką z Pruszkowa.

                                    >?Bilet komunikacji miejskiej to 3 zł
                                    Dla ścisłości: w Wwie jednorazowy bilet komunikacji miejskiej to 3,60 (na 1 strefę). Jeśli już porównywać ceny to należy porównywać ceny podobnych produktów.
                                    >cryingnie mają metra, tramwajów, bielsko nie jest duże za to dość stary tabor).
                                    Taaa, w Wwie to nawet czasem bywają 2 linie metra wink A tramwaje potrafią stać w korku.

                                    >Ceny w sklepach dużo wyższe
                                    A skąd wiesz? Pewnie wpadłaś to jakiegoś sklepu po drodze i tyle. Gdybyś w Wwie wpadła do 1-szego lepszego sklepu to z dużym prawdopodobieństwem też byś stwiedziła, że dość drogo.
                                    • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 21:25
                                      > ponponka1 napisała:

                                      > Ja nadal twoerdze ze w Warszawie jest tylko mieszkanie - czy to wynajmowanie cz
                                      > y kupienie. Jesli jednak wyjdziesz poza granice Warszawy - nawet mieszkania sa
                                      > tanie. Mama znajoma prae przyjaciol. Od pokolen Warszawiacy - Targowek. Jednak
                                      > ze wzgledu na ceny w Warszawie kupili mieszkanie w Zabkach. Korona warszawska i
                                      > m z glowy nie spadla.

                                      W Warszawie tylko mieszkanie jest drogie. Biorąc pod uwagę, że kupno mieszkania to zapewne jeden z największych wydatków naszego życia i do tego wydatek obowiązkowy (bo pod mostem mieszkać chyba nikt nie będzie) to te kilkanaście groszy na chlebie naprawdę nie robi różnicy. Wolę mieć chleb o kilkanaście groszy droższy niż mieszkanie droższe o kilka tysięcy, bo w Ząbkach cena m2 to ok 4,5 tysiąca, a dojazd do Warszawy (gdy np ktoś pracuje po drugiej stronie Wisły) to niekiedy ponad 2h.

                                      > nikki30 napisała:

                                      > Dla ścisłości: w Wwie jednorazowy bilet komunikacji miejskiej to 3,60 (na 1 str
                                      > efę).

                                      Zgadza się. Bilet komunikacji miejskiej to 3,60 na 1 stręfe i 5,60 na 2 strefy. Ząbki są w 2 strefie biletowej.
                                      • nikki30 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 23:21
                                        agnieszka77_11 napisała:

                                        > W Warszawie tylko mieszkanie jest drogie.
                                        Wszędzie mieszkania są drogie. Zobacz ile kosztuje w Bielsku bardzo daleko od centrum. Dolicz do tego komórkę , garaż lub dwa i masz ceny mocno Warszawskie! Przykład pierwszy z brzegu...
                                        inbud.bielsko.pl/osiedle-pogodne---etap-ii_mns-aktualna,50.html
                                        Biorąc pod uwagę, że kupno mieszkania
                                        > to zapewne jeden z największych wydatków naszego życia i do tego wydatek obowi
                                        > ązkowy (bo pod mostem mieszkać chyba nikt nie będzie) to te kilkanaście groszy
                                        > na chlebie naprawdę nie robi różnicy. Wolę mieć chleb o kilkanaście groszy droż
                                        > szy niż mieszkanie droższe o kilka tysięcy, bo w Ząbkach cena m2 to ok 4,5 tysi
                                        > ąca, a dojazd do Warszawy (gdy np ktoś pracuje po drugiej stronie Wisły) to nie
                                        > kiedy ponad 2h.

                                        Dojazd z Ząbek do centrum (pod rotundę) przy zamkniętym placu wileńskim, utrudnieniach w kursowaniu pociągów (peron na zaciszu budująsmile to 25-35 minut! Potem wsiadasz w metro i nawet na wilanowską dojedziesz w kolejne 15 minut!Nie wiem skąd Wam się biorą te 2 h?
                                        U mnie w pracy dziewczyna dojeżdża z Wołomina i od wyjścia z domu czas dojazdu do pracy w centrum to 55 minut a cała trasa to ok 50 km! Tyle to ja często jadę samochodem z Centrum na Mokotów, a to raptem kilka kilometrów.

                                        >
                                        > Zgadza się. Bilet komunikacji miejskiej to 3,60 na 1 stręfe i 5,60 na 2 strefy.
                                        > Ząbki są w 2 strefie biletowej.

                                        Tak tylko w takim małym mieście nie masz 2 strefy i płacisz 3 zł za komunikację miejską a potem dobrych kilka złotych za przejazd busem lub pksem np. do takiego Skoczowa (odległość podobna jak do Ząbek), więc bilet kosztuje cię w granicach 10 zł!
                                        Sprawdziłam ze nawet bilet 30 dniowy w Bielsku kosztuje 100 zł a w Warszawie 90 zł...
                                        Nie narzekajmy...
                                        • ponponka1 dokladnie! 03.08.12, 11:48
                                          Smieszamnie te twierdzenia ze z Zabek jedzie sie 2 godziny tyc, ktorzy nigdy z Zabek do centrum do pracy nie jechali.

                                          Nie, nie napisze, ze jest super. Ale cos za cos. Albo sie wynajmuje za 2500 male mieszkanie w centrum albo sie splaca sie 1500 za wlasne mieszkanie w Zabkach/Pruszkowie/Radzyminie. Kazdy ma to co lubi wink
                                          • morekac Re: dokladnie! 03.08.12, 14:17
                                            Gorzej jeżdzi się, jesli nie mieszka się tuż przy linii kolejowej i nie pracuje tuż przy linii metra albo w ścisłym centrum. Każda przesiadka/dojście też zajmuje nieco czasu.
                                          • jakw Re: dokladnie! 07.08.12, 09:12
                                            ponponka1 napisała:
                                            >
                                            > Nie, nie napisze, ze jest super. Ale cos za cos. Albo sie wynajmuje za 2500 mal
                                            > e mieszkanie w centrum albo sie splaca sie 1500 za wlasne mieszkanie w Zabkach/
                                            > Pruszkowie/Radzyminie. Kazdy ma to co lubi wink
                                            Wiesz, ja znam takich co codziennie zasuwają z Łodzi...
                                            • ponponka1 bo nie stac ich na mieszkanie w Warszawie 07.08.12, 14:58
                                              i to nie w sensie ze nie dostana kredytu - wiekszosc z nich na jakies 30 m2 by miala. Ale o to co PO KREDYCIE? Trzeba zyc. A nie tylko tyrac by splacac kredyt mieszkaniowy. No, ale widac, niektorzy tak maja. Kupuja mieszkanie, ktore przekracza ich mozliwosci. Bo mozliwosci pokazuja sie wtedy kiedy trzeba zaplacic np. ubezpieczenie samochodu, kiedy trzeba poslac dziecko do przedszkola, kiedy chce sie wyjechac na wakacje, kiedy chce sie kupic cos lepszego niz chleb z hipermarketu, nowe buty lub porzadna kurtke dziecku. Wtedy nagle sie okazuje ze kredyt jest za duzy.

                                              No ale jest mieszkanie w centrum....
                                        • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 09:08
                                          nikki30 napisała:
                                          > Dojazd z Ząbek do centrum (pod rotundę) przy zamkniętym placu wileńskim, utrudn
                                          > ieniach w kursowaniu pociągów (peron na zaciszu budująsmile to 25-35 minut! Potem
                                          > wsiadasz w metro i nawet na wilanowską dojedziesz w kolejne 15 minut!Nie wiem s
                                          > kąd Wam się biorą te 2 h?
                                          No bo nie każdy mieszka blisko stacji w Ząbkach i pracuje przy stacji metra Wilanowska. Powiedziałabym nawet, że większość miejsc pracy jest w pewnej odległości od metra.
                                          Ja mam w pracy kilka osób mieszkających w Ząbkach i Markach. Mają podobny czas dojazdu jak osoby mieszkające w Skierniewicach. Na pewno im się ten dojazd poprawi po uruchomieniu zaczątków 2 linii metra - ale to jeszcze chwilę.
                                          • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 10:10
                                            Dokładnie. Jak ktoś pracuje na dalszej Ochocie to już takiego dobrego dojazdu nie ma. Z Ząbek niestety trochę się tam jedzie i przede wszystkim pod uwagę trzeba wziąć nie samą jazdę autobusem itp tylko czas jaki jest potrzebny do dojścia na przystanek, poczekania na autobus, przesiadki i dojścia do drugiego środka transportu, poczekania na niego, a później jeszcze dojścia do pracy. I 2h bardzo szybko się robi. A niektórzy nie kończą na dwóch przesiadkach.
                                            Nie wszyscy pracują w centrum i nie dla każdego Ząbki to dobre miejsce na kupno mieszkania. Dla mnie nie. No może jeżeli ktoś nie lubi wracać do domu to tak, ale mi szkoda 4h na dojazdu do pracy i powroty.
                                            • figa33 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 10:24
                                              agnieszka77_11 napisała:

                                              > Dokładnie. Jak ktoś pracuje na dalszej Ochocie to już takiego dobrego dojazdu n
                                              > ie ma. Z Ząbek niestety trochę się tam jedzie i przede wszystkim pod uwagę trze
                                              > ba wziąć nie samą jazdę autobusem itp tylko czas jaki jest potrzebny do dojścia
                                              > na przystanek, poczekania na autobus, przesiadki i dojścia do drugiego środka
                                              > transportu, poczekania na niego, a później jeszcze dojścia do pracy. I 2h bardz
                                              > o szybko się robi. A niektórzy nie kończą na dwóch przesiadkach.
                                              > Nie wszyscy pracują w centrum i nie dla każdego Ząbki to dobre miejsce na kupno
                                              > mieszkania. Dla mnie nie. No może jeżeli ktoś nie lubi wracać do domu to tak,
                                              > ale mi szkoda 4h na dojazdu do pracy i powroty.

                                              No więc właśnie, płacę komuś za wynajęcie mieszkania na granicy Ochoty i Okęcia, pracę mam na Powiślu i dzieki temu dojazd do pracy nie przekracza 30 minut. To dla mnie mega ważne ponieważ i tak spędzam z dzieckiem zdecydowanie za mało czasu.
                                              Poza tym córka dostała się do przedszkola na Ochocie, więc na pewno nie zamierzam się stąd ewakuować po to żeby z Targówka czy Ząbek ją codziennie wozić.
                                              • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 11:13
                                                figa33 napisała:

                                                > No więc właśnie, płacę komuś za wynajęcie mieszkania na granicy Ochoty i Okęcia
                                                > , pracę mam na Powiślu i dzieki temu dojazd do pracy nie przekracza 30 minut. T
                                                > o dla mnie mega ważne ponieważ i tak spędzam z dzieckiem zdecydowanie za mało c
                                                > zasu.
                                                > Poza tym córka dostała się do przedszkola na Ochocie, więc na pewno nie zamierz
                                                > am się stąd ewakuować po to żeby z Targówka czy Ząbek ją codziennie wozić.

                                                Czasem wynajem bardziej się opłaca od kredytu www.wykop.pl/ramka/330438/kredyt-czy-wynajem/
                                                • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 11:21
                                                  agnieszka77_11 napisała:


                                                  > Czasem wynajem bardziej się opłaca od kredytu www.wykop.pl/ramka/330438/kredyt-czy-wynajem/

                                                  Ale podkreślam, że czasem, bo teraz ceny mieszkań trochę spadły.
                                              • ponponka1 no to jeszcze raz 07.08.12, 15:07
                                                Jakby nie bylo cie stac na wynajecie na Ochocie....to gdzie bys wynajela?

                                                Bo tym ja pisze.

                                                Ja nie wysylam wszytskich do Zabek. Ja podaje przyklad, ze ceny mieszkan sa dostepne. Jak ktos pisze ze 8 tys za wileka plyte to ja pisze ze 4 tys z nowe budownictow. Roznica jest w odleglosci. Jak kogos nie stac na 8 tys. to kupuje za 4 tys. I dojezdza. Jak kogos nie stac na wynajmowanie na Ochocie to wynajmuje w Pruszkowie/Wolominie/itp.

                                                A wy licytujecie gdzie co i jak.

                                                Zatem wracajac do zrodla - W Warszawie drogie sa jedynie mieszkania (kupienie lub wynajmowanie) - im dalej od centrum tym taniej ale ciagle drozej niz w Radzyminie smile

                                                Jedzenie, transport publiczny w Warszawie nie jest drogi a nawet pokusze sie o stwierdzenie ze te rzeczy sa czesto tansze niz na prowincji (pomijamy tu jakosc hipermarketowego jedzenia bo dyskusja jest o tym czy drgo czy tanio a nie czy lepiej)


                                                Panialy?
                                                • agnieszka77_11 Re: no to jeszcze raz 07.08.12, 15:11
                                                  ponponka1 napisała:

                                                  > Jedzenie, transport publiczny w Warszawie nie jest drogi a nawet pokusze sie o
                                                  > stwierdzenie ze te rzeczy sa czesto tansze niz na prowincji (pomijamy tu jakosc
                                                  > hipermarketowego jedzenia bo dyskusja jest o tym czy drgo czy tanio a nie czy
                                                  > lepiej)

                                                  Co masz na myśli mówiąc prowincja? Mniejsze miasta czy wsie? Z tego co wiem to w Bielsku Białej jest Lidl i Biedronka, są też hipermarkety - Kaufland, Tesco, Carrefour, Makro. Czy nie możesz kupić tam tego chleba za 99gr?
                                                  • ponponka1 Re: no to jeszcze raz 07.08.12, 15:17
                                                    prowincja - ma na mysli tam gdzie nie ma hipermarketow lub jest jeden i z braku konkurencji jest drozej niz w tym samym w Warszawie.

                                                    Juz tu ktos pisal, ze w galerii handlowej Sferia w Bielku-Bialej bylo drozej w tej samej sieci iz W Warszawie. Ja rozumiem ze chodzilo o przeceny i wybor towarow (rozmiarow). Bo ceny z metki na pewno sa te same.

                                                    Zmien punkt wiedzenie z warszawskiego na normalny to zropumiesz dlaczego jedzenie i przeceny sa w Warszawie nizsze. Czyste prawa rynku...
                                                  • agnieszka77_11 Re: no to jeszcze raz 07.08.12, 15:26
                                                    ponponka1 napisała:

                                                    > prowincja - ma na mysli tam gdzie nie ma hipermarketow lub jest jeden i z braku
                                                    > konkurencji jest drozej niz w tym samym w Warszawie.
                                                    >
                                                    > Juz tu ktos pisal, ze w galerii handlowej Sferia w Bielku-Bialej bylo drozej w
                                                    > tej samej sieci iz W Warszawie. Ja rozumiem ze chodzilo o przeceny i wybor towa
                                                    > row (rozmiarow). Bo ceny z metki na pewno sa te same.
                                                    >
                                                    > Zmien punkt wiedzenie z warszawskiego na normalny to zropumiesz dlaczego jedzen
                                                    > ie i przeceny sa w Warszawie nizsze. Czyste prawa rynku...

                                                    To w takim razie Bielsko Biała prowincją nie jest, bo są tam hipermarkety. Coraz bardziej wydaje mi się, że to wpisy to jakaś prowokacja.
                                    • nikki30 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 22:56
                                      jakw napisała:

                                      W Wwie pewnie też by nie przeszkadzało gdyby ten dojazd był sensowny. Tak się j
                                      > ednak niestety składa, że dojazd z tych zachwalanych przez Pomponkę tanich Ząbe
                                      > k czy Tarchomina na lewy brzeg Wisły w okolicach centrum zajmuje ze 3x więcej c
                                      > zasu niż kolejką z Pruszkowa

                                      Dojazd z Zabek do centrum (pociągiem i autobusem) zajmuje 25- 35 minut .Jest to sensowny dojazd nawet biorąc pod uwagę dzisiejsze utrudnienia (remont wileniaka oraz budowę stacji zacisze).Jechałam dzisiajsmileDojazd samochodem był bez sensu. Jak oddadzą metro będzie to bajka.W Londynie 15 minut w ścisku przejechanie 5 stacji zajmowało mi 20 minut metrem!
                                      > Dla ścisłości: w Wwie jednorazowy bilet komunikacji miejskiej to 3,60 (na 1 str
                                      > efę). Jeśli już porównywać ceny to należy porównywać ceny podobnych produktów.

                                      W Bielsku nie ma strefsmileBilety są od niedawna tańsze o 60 gr a i tak bardzo drogie biorąc pod uwagę wielkość miasta, liczbę mieszkańców, przestarzały tabor i w zasadzie brak korków (mniejsze zużycie paliwa).Zobacz ile za te 3,60 przejedziesz w Warszawie i w jakich warunkach?Teraz łapiesz różnicę?

                                      > A skąd wiesz? Pewnie wpadłaś to jakiegoś sklepu po drodze i tyle. Gdybyś w Wwie
                                      > wpadła do 1-szego lepszego sklepu to z dużym prawdopodobieństwem też byś stwie
                                      > dziła, że dość drogo.

                                      A wiesz spędziłam w Bielsku tydzień miałam okazję zaliczyć kilka galerii handlowych i jak zobaczyłam ceny w sieciówkach o 15-20 % wyższe niż w Warszawie to mi się odechciało zakupów.Potem już się nie dziwiłam, że w takim centrum Sfera czy Gemini pustkismileDziewczyny pracujące u Klienta poradziły mi zrobić zakupy po drodze w Katowicach, bo taniejsmileNawet bilety do kina w cenie takiej jak w Multikinie, a wyboru tańszej opcji nie masz, bo raptem dwa kina w mieście i mocno ograniczony repertuar na dodateksmileO restauracjach nie wspomnę bo trufli nie jadłam a za obiad płaciłam, więcej niż dwa dni wcześniej w Wierzynku...
                                      • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 09:19
                                        nikki30 napisała:
                                        >Zobacz ile za te 3,60 przejed
                                        > ziesz w Warszawie i w jakich warunkach?Teraz łapiesz różnicę?
                                        Gdybym w Wwie poruszała się na biletach 1-razowych to za dojazd do pracy zapłaciłabym nie 3,60 a 7,20. A to dzięki systemowi "dogodnych przesiadek", chociaż mam raptem z 8 przystanków. A dzięki przerobieniu 2 linii autobusowych w 1 jeżdżę w permamentnym tłoku.
                                        • ponponka1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 07.08.12, 15:13
                                          jakw napisała:

                                          > nikki30 napisała:
                                          > >Zobacz ile za te 3,60 przejed
                                          > > ziesz w Warszawie i w jakich warunkach?Teraz łapiesz różnicę?
                                          > Gdybym w Wwie poruszała się na biletach 1-razowych to za dojazd do pracy zapłac
                                          > iłabym nie 3,60 a 7,20.

                                          Na szczescie korzystasz z miesiecznego lub jakiego innego dogodnego czasowego. Zrozumialas, ze to nie o ten jednorazowy chodzi. Bo jak ktos pracuje i korzysta z komunikacji miejskiej to nie kupuje jednorazowego biletu ale czasowy.

                                          To turysci najczesciej kupuja jednorazowe. Choc ja bedac w Warszawie kupuje ZAWSZE czasowy - bo sa. W Bielsku Bialej nie ma czosowch - musialam kupowac jednorazowe. Gdzie wydalam wiecej na komunikacje? Ale to pytanie retoryczne bo rozmawiamy tu o kosztach zycia a nie podrozowania wink
                                • ponponka1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 11:38
                                  agnieszka77_11 napisała:
                                  > To jeżeli ktoś twierdzi jeżeli w Warszawie jest taniej, a gdzie indziej drożej
                                  > niech się przeprowadzi do Warszawy. I pracę będzie miał lepszą i tańsze jedzeni
                                  > e i komunikację.


                                  Dostalam prace w Warszawie, ale ceny warszawskich nieruchomosci nie byly na moja kieszen, zatem kupilam sobie mieszkanie w Zabkach. I miszkalam tam, pracujac w Warszawie (najpierw Starowka potem Okecie) i naprawde jedzenie i komunikacja sa tansze. Mam rodzine w Bileksu Bialej i Gdansku - wiece wiem co mowie. Mam tez rodzine na wsi. Jak bylam mala to chleb sie kupowalu w GS-ie (sklepie Gminnej Spoldzielni) teraz jest jeden sklepik na cala wies i ludzie pieka chleb w domach na kupny ich nie stac - najtanszy chlep 700 gr kosztuje 1,90 zl. W Warszawie w Biedronce lub Lidlu - 0,99 groszy. To tylko przyklad chleba.

                                  Z czego to wynika -z konkurencji. Duze miasto - wieksza konkurencja. Czyste prawa rynku.
                                  • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 11:52
                                    ponponka1 napisała:

                                    Jak bylam mala to chleb sie kupowalu w GS-ie (sklepie Gminnej
                                    > Spoldzielni) teraz jest jeden sklepik na cala wies i ludzie pieka chleb w doma
                                    > ch na kupny ich nie stac - najtanszy chlep 700 gr kosztuje 1,90 zl. W Warszawie
                                    > w Biedronce lub Lidlu - 0,99 groszy. To tylko przyklad chleba.

                                    Ja chleba w Biedronce czy Lidlu nie kupuję. Po pierwsze nie mam tych sklepów pod nosem, a obok mnie jest jedynie sklep osiedlowy, więc do Biedronki nie opłaca mi się jechać specjalnie samochodem. Po drugie to pieczywko w moim sklepie - mimo, że sporo droższe - jest o wiele lepsze o tych gumowych super/hipermarketowych. Tak samo wędlinę, sery i owoce kupuję w sklepie osiedlowym. Owoce często na bazarku. Jajka kupuję wiejskie (mimo, że droższe), od kurek, które chodzą po podwórku i skubią trawkę. Często płaci się też za jakość, a w hipermarketach często jej nie ma.
                                    Do hipermarketu jezdze raz w tygodniu po środki czystości, kosmetyki, jogurty, mleko, chrupki, wodę, colę itp.
                                    >
                              • ciociacesia mieszkanie i opieka nad dzieckiem 02.08.12, 13:50
                                paliwo i roznego rodzaju usługi, chociaz fruyzjera taniego da sie znalezc, dentyste tez, bo konkurencja duza
                                • corrina_f1 Re: mieszkanie i opieka nad dzieckiem 02.08.12, 14:04
                                  ciociacesia napisała:

                                  > paliwo i roznego rodzaju usługi, chociaz fruyzjera taniego da sie znalezc, dent
                                  > yste tez, bo konkurencja duza

                                  Z groupona chyba, hehe smile
                                  • ciociacesia akurat nie :P 02.08.12, 14:14
                                    z grupona to sushi jem. w moim mniejszym miescie nie ma wcale

                                    do dentysty to jeszcze po wyprowadzce dojzdzam, taki tani i fajny
                                    do fryzjera sie nie przywiazalam, przyznaje, wiecej jak 35 zol za strzyrzenie z modeklowaniem nie dam
                              • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 20:19
                                ponponka1 napisała:

                                > agnieszka77_11 napisała:
                                >
                                > > czarne-jagody napisała:
                                > >
                                > a do tego ma wszystko tańsze - i jedzenie i komunikację.
                                >
                                >
                                > Ale jedzenie i komunikacja sa tansze niz w innych miastach lub nawet na wsi. Na
                                > wsi nie ma Biedronki lub Lidla i te sam chleb w Warszawie jest o kilkanascie g
                                > roszy tanszy niz ten sam np. w powolominskiej wsi
                                Ale ten chleb w podwołomińskiej wsi jest lepszy niż ten w Biedronce. Btw tych biedronek tak się namnożyło, że w okolicach Wwy to chyba ciężko znaleźć miejsce, gdzie do takiego sklepu należałoby jechać 40 kilometrów...

                                > Komunikacja miejska. Pojedz do Gdanska, Poznania lub do Bielska Bialej. I tam k
                                > up sobie bilet komunikacji miejskiej.
                                A spróbuj dowieźć dziecko z Ząbek do przedszkola obok miejsca pracy w centrum Wwy ową komunikacją miejską. Chyba że zamiast państwowego czynnego od 7 do 17-17.30 wolisz prywatne czynne 6-19 względnie płacić za nianię. Btw wogóle nie wiem czy B-B można wogóle porównywać z Wwą pod względem komunikacji - to zupełnie inna skala wielkości.

                                > Ja nadal twoerdze ze w Warszawie jest tylko mieszkanie - czy to wynajmowanie cz
                                > y kupienie. Jesli jednak wyjdziesz poza granice Warszawy - nawet mieszkania sa
                                > tanie.
                                Za to droższe dojazdy do pracy. Jeśli jedziesz komunikacją miejską - kupujesz droższy bilet (jak się to ma do tych "sporo droższych" biletów w Bielsku-Białej , Poznaniu czy Gdańsku?). Jeśli jedziesz samochodem - zużywasz więcej benzyny. A w obu wypadkach znacznie więcej czasu Jeśli masz małe dziecko - często wiąże się to z większymi kosztami opieki nad dzieckiem.
                                • shige Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 08:03
                                  jakw napisała:

                                  >A spróbuj dowieźć dziecko z Ząbek do przedszkola obok miejsca pracy w centrum W
                                  > wy ową komunikacją miejską. Chyba że zamiast państwowego czynnego od 7 do 17-17
                                  > .30 wolisz prywatne czynne 6-19 względnie płacić za nianię. Btw wogóle nie wiem
                                  > czy B-B można wogóle porównywać z Wwą pod względem komunikacji - to zupełnie i
                                  > nna skala wielkości.

                                  Synowa tak odbiera dziecko.Pracuje w Wołominie a mieszkają z synem w Śródmieściu. Żłobek publiczny jest czynny do 17 30. Dojazd po dziecko zajmuje ok. godziny.Samochodem może i dwiesmileDziecko punkt 17 odbierane jest ze żłobka.Syn wnuka odprowadza o na 8. Koszt biletu miesięcznego obejmującego KM i ZTM do Wołomina to 156 zł.To naprawdę niewiele biorąc pod uwagę, że synowa codziennie w obie strony pokonuje jakieś 120 km...
                              • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 21:49
                                ponponka1 napisała:


                                >
                                > Komunikacja miejska. Pojedz do Gdanska, Poznania lub do Bielska Bialej. I tam k
                                > up sobie bilet komunikacji miejskiej.
                                >

                                Sprawdziłam. Dane ze strony ZTM.
                                Gdańsk - bilet jednorazowy normalny 3,00zł, bilet 1h normalny - 3,60.
                                Poznań - bilet jednorazowy normalny 3,40zł (wszystkie strefa - 4,20zł), bilet normalny 1h - 4,00 (wszystkie strefy - 4,20zł)
                                Bielsko Biała - bilet jednorazowy normalny 3,00, bilet normalny 1h - 4,00
                                Warszawa - bilet jednorazowy normalny 3,60zł (na 2 strefy - 5,60zł), bilet 1h normalny -5,20

                                Proszę o zamieszczanie sprawdzonych danych.
                                • ponponka1 jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesieczny 03.08.12, 11:54
                                  a nie jednorazowy smile

                                  nie wiem jak teraz ale w 2008 miesieczny imienny w Warszawie kosztowal 66 zl. W Bielsku 90 zl.
                                  • agnieszka77_11 Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 03.08.12, 11:58
                                    ponponka1 napisała:

                                    > a nie jednorazowy smile
                                    >
                                    > nie wiem jak teraz ale w 2008 miesieczny imienny w Warszawie kosztowal 66 zl.
                                    > W Bielsku 90 zl.

                                    Miesięczny imienny kosztuje 90zł na 1 strefę i 156zł na dwie.
                                    • ponponka1 Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 06.08.12, 09:54
                                      No to widzisz, obecna cena Warszawska jak Bielska 4 lata temu.


                                      A poropos argumetow jakosci jedzenia - nie o tym tu dyskutujemy*. Dyskutujemy czy zycie w Warszawei (pomijajac ceny mieszkan) jest drogie - ja twierdze ze jest tansze niz na prowincji.


                                      * Dlaczego kupilammieszkanie w Zabkach a moglam wziasc wiekszy kredyt i kupic np. na Targowku. Bo chcalam miec srodki na lepsze, smaczniejsze jedzenie i na wakacje. Jakbym kupila mieszkanie na Tragowku mialabym tylko mieszkanie na Targowku.....
                                      • agnieszka77_11 Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 06.08.12, 11:22
                                        > A poropos argumetow jakosci jedzenia - nie o tym tu dyskutujemy*. Dyskutujemy c
                                        > zy zycie w Warszawei (pomijajac ceny mieszkan) jest drogie - ja twierdze ze je
                                        > st tansze niz na prowincji.

                                        Ale trzeba porównywać podobną jakość. Ja nie kupuję pieczywa, wędlin, serów, owoców, warzyw w Biedronce, więc dla mnie Warszawa nie jest tańsza. Porównujesz pieczywo z jakiejś dobrej piekarni do gumowego pieczywa z Lidla. U moim sklepie osiedlowym pieczywo też jest dużo droższe, ale jakość nieporównywalna.
                                        Poza tym w Bielsko Białej też masz Lidla, Biedronkę i parę innych hipermarketów, więc nie wiem skąd to zażalenie, że tam jedzenie jest droższe.
                                        • ponponka1 Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 07.08.12, 15:24
                                          agnieszka77_11 napisała:


                                          >
                                          > Ale trzeba porównywać podobną jakość. Ja nie kupuję pieczywa, wędlin, serów, ow
                                          > oców, warzyw w Biedronce, więc dla mnie Warszawa nie jest tańsza.

                                          Stac cie to kupujesz. Jak myslisz, jakby mieszkaniec Zabek pracujacy na Starowce mial nagle dosc srodkow by kupic mieszkanie np. na Zoliborzu to by nadal mieszkal w Zabkach i kupowal pieczywo w Kauflandzie?

                                          Patrzysz swoimi dochodami. Jednak jest bardzo duzo ludzi, rowniez w Warszawie, ktorych stac jedynie na chleb z Lidla za 0,99 zl. Oni by bardzo chcieli sobie kupic lepsze pieczywo ale ich nie stac a nie ze nie chca.

                                          Zatem jeszcze raz - dodam tylko ze, JAK SIE CHCE, to mozna w Warszawie zyc taniej niz na prowincji
                                          • agnieszka77_11 Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 07.08.12, 15:30
                                            ponponka1 napisała:

                                            >
                                            > Zatem jeszcze raz - dodam tylko ze, JAK SIE CHCE, to mozna w Warszawie zyc tani
                                            > ej niz na prowincji
                                            >

                                            Ponponka to po co Ty z tej stolicy uciekłaś? Żarcie nie najdroższe, komunikacja też nie, pensje minimum 4 tysie na rękę, mieszkania też można już kupić za 4 tysie i dojeżdzać do pracy. Po co Ty się na tej prowincji męczysz? Po co tak narzekać? Nie chcesz wrócić?
                                      • alexandra_m Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 06.08.12, 17:08
                                        Ponponko, ale czy Ty mieszkasz/mieszkałaś dłużej w Warszawie, że jesteś w stanie ocenić fakt, ze żywność w Warszawie jest tańsza od Bielska czy jakiegokolwiek innego miasta ?
                                        W ilu sklepach i jakich poza dyskontami robiłaś zakupy i jakie rzeczy spożywcze kupowałaś ?
                                        • ponponka1 Re: jak ktos dojezdza do pracy to kupuje miesiecz 07.08.12, 15:36
                                          Mieszkala 8 lat - dwa na Sadybie (wynajmowalam - od znajomych wiec po kosztach administracyjnych inaczej musialabym szukac pokoju na Targowku lub Ursusie) i szesc lat w Zabkach (kupilam kawalerke)

                                          Zarabialam 1700 zl. I dzieki temu, ze nie zadluzylam sie na mieszkanie w Warszawie potrafilam z tych 1700 zl miec na stary, pelnoletni samochod, na benzyne, na urlop na nartach, na serki plesniowe i dobra wedline (taka co to ma 100% miesa w miesie). Gbybym kupila mieszkanie w Warszawie - mialabym tylko mieszkanie w Warszawie i musialabym kupowac w Lidlu najtansze jedzenie.

                                          Zatem wiem jak wygladaly ceny w tym czasei. Oprocz tego mam rodzine w Bielsku i w Gdansku. I uwierz mi, w Warszawie bylo taniej. I jest. I podkreslam, ze chodzi mi tu o produkty najtansze.

                                          Wiem jakie sa obecnie ceny bo bywam w Polsce kilka razy do roku. Tak, robie zakupy w hipermarketach - tylko dlatego ze jest wszystko co potrzebuje na miejscu i nie musze biegac od sklepu do sklepu majac tylko 36 godzin (wpadam glownie na weekendy). A latam tam gdzie akurat sa dobre weeknedowe polaczenia - czasami do Gdanska, czasami do Warszawy, czasami do Katowic a potem do Bielska. I widze roznice. Szczegolnie ceny miesa (ktore glownie kupuje) sa wyzsze w Bielsku niz w Warszawie lub Gdansku. Kupuje glownie w Carrefurze (bo jakos tak blisko)

                                          Jesli kogos stac na mieszkanie w Warszawie i na dobre jedzenie - to bardzo dobrze i oby jak nadluzej. Jednak taka osoba nie powinna zapomianc ze wokol niej sa osoby ktorych na to nie stac.
                      • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 19:49
                        czarne-jagody napisała:

                        > Większość mieszkanców stolicy nigdy poza Warszawą nie mieszkała ale i tak wiedz
                        > ą, ze maja najgorzej. Informacji odnośnie średniej pensji w stolicy nie sa w st
                        > anie przyswoić, emigrować tez nie mogą.

                        Średnia pensja w Warszawie jest zawyżana przez kolosalne pensje prezesów i dyrektorów wielkich firm.
                • agnieszka77_11 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 01.08.12, 14:17
                  >Nie wszyscy pracują w wielkich korporacjach. Dużo osób pracuje w urzędach, hi
                  > permarketach, małych prywatnych firmach, gdzie właścicielowi wcale nie zależy,
                  > aby pracownik zarabiał więcej niż średnia krajowa.

                  Użyłam złego słowa. Chodziło mi o najniższą krajową, bo w Warszawie też są ludzie, którzy tylko tyle zarabiają.
              • jakw Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 02.08.12, 19:57
                ponponka1 napisała:

                > To wynika z konkurencji hipermarketow.
                >
                > W mniejszych miejscowosciach, gdzie nie ma Lidla czy Biedronki sa ceny o wiele
                > wyzsze!
                Biedronko-lidle to są już niemal wszędzie...
                • ponponka1 Re: zgadzam sie - jedzenie w Warszawie jest tanie 03.08.12, 11:52
                  jakw napisała:

                  > ponponka1 napisała:
                  >
                  > Biedronko-lidle to są już niemal wszędzie...


                  Niemal.....zauwazylas co napisalas czy nadal patrzysz na cala Polsce z perspektywy Warszawy?
    • ponponka1 ale glupota 31.07.12, 15:12
      karac za juz posiadanie dziecka?

      W normalnych krajach, gdzie rzad chce by sie dzieci rodzily (nie wazne ile, byle sie ludek rozmnazal) jest bykowe - to taki ekstra procent do podatku dla BEZDZIETNYCH (bez wzgledu na dochody) - w zwiazku lub samotnych. Chcesz placic mniej - zrob sobie dziecko.

      A tu pomysl by karac nawet tych co to juz dzieciaci......
    • murwa.kac Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 15:28
      masz dochod 112 tys rocznie i jeszcze jeczysz o 1200,00??
      niezle...
      • figa33 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 15:35
        murwa.kac napisała:

        > masz dochod 112 tys rocznie i jeszcze jeczysz o 1200,00??
        > niezle...

        I co, tak cię to boli ?
        • murwa.kac Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 15:41
          bolec nie, bo co niby?
          ale dziwic - dziwi. bo taka pazernosc rzadko spotykam.
          • hellusia Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 15:10
            murwa.kac napisała:

            > bolec nie, bo co niby?
            > ale dziwic - dziwi. bo taka pazernosc rzadko spotykam.


            mnie nie dziwi bo to jest podejście ludzi którzy kompletnie nie maja pojęcia o życiu za minimalna krajowa dla nich to jakaś abstrakcja a dla większości ludzi niestety to szara codzienność
            ale tak to jest ze ten co ma dużo chce jeszcze więcej
            • murwa.kac Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 20:06
              hellusia napisała:

              Cytatmnie nie dziwi bo to jest podejście ludzi którzy kompletnie nie maja pojęcia o życiu za minimalna krajowa dla nich to jakaś abstrakcja a dla większości ludzi niestety to szara codzienność ale tak to jest ze ten co ma dużo chce jeszcze więcej

              true.
        • aniaurszula Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 12:56
          tu nie chodzi o zazdrosc tylko o twoje dziwne podejscie do sprawy, bo naprawde malo nie macie, co bys zrobila majac 40 tys rocznie na rodzinke
    • memphis90 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 31.07.12, 18:57
      Ja już się gubię w tych zmianiach i w końcu nie wiem, czy ulgę dostanę, czy nie.

      Ale czy te zmiany nie powinny dotyczyć tych, którzy dopiero się decydują na decyzję o dziecku? Skoro tak to funkcjonuje w służbach mundurowych i u górników... wink
    • deelandra Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 12:48
      zrób se drugie i nie jojcz tongue_out
    • aniaurszula Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 01.08.12, 12:53
      zasilek rodzinny i ulga prorodzinna powinna byc dla kazdego dziecka bez zwgledu ile rodzice zarabiaja i ile ma rodzenstwa, niestety wszelkie przywileje maja lenie lubiacy wypic a normalny pracujacy rodzic zostaje ukarany bo przekroczyl smieszny dochod na rodzinne. a do autorki postu niejedna rodzina chciala by miec taki dochod, ludzie tez ciezko pracuja a tyle nie zarobia takie sa realia w innych czesciach Polski gdzie norma jest wyplata najnizsza krajowa i nie wazne czy to praca biurowa czy fizyczna. Wiec dziewczyno zejdz na ziemie nie czekaj az ci panstwo da tylko inaczej zacznij gospodarowac to co masz
    • mamabasia Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 02.08.12, 18:49
      Czy ten tysiąc złotych zwrotu zbliży was do kupna mieszkania? Nie sądzę.
      • shige Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 08:15
        A ja się zawsze przy takich dyskusjach zastanawiam skąd w latach 70- 80 rodziło się tyle dzieci jak pomocy ze strony państwa w zasadzie nie było?Nie było szans na mieszkanie, bo latami czekało się na przydział, przedszkole było tak drogie że jedna pensja szła na przedszkole dla dzieci!O niani mozna było zapomnieć bo nikt takiej działalności nie prowadził. Przedszkola były czynne do 16 co przy moich i żony dyżurach było tragedią. Nie było żadnych ulg, odliczeń,becikowego za przekonania lub dorabianie po cichu można było wylecieć z pracy.O samochodzie można było pomarzyćsmilePo spiochy i relaxy, dla dzieci stało się w godzinnych kolejkach (tak tak trzeba się było zwalniać z pracy).Teraz klikamy w internecie. Pranie i prasowanie pieluch zajmowało dobre kilka godzin.A dzieci pomimo utrudnień było mnóstwo!Notowaliśmy wyż za wyżem!
        Teraz rodzice mają wiele udogodnień i ciągle narzekają.Strasznie mnie to denerwuje.
        • murwa.kac Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 08:18
          shige napisał:

          CytatA ja się zawsze przy takich dyskusjach zastanawiam skąd w latach 70- 80 rodziło się tyle dzieci jak pomocy ze strony państwa w zasadzie nie było?

          stad, ze antykoncepcja byla do kitu wink
          • agnieszka77_11 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 08:58
            I z tego, że teraz więcej ludzi kończy studia, stawia na karierę i chce coś w życiu osiągnąć. Kiedyś ludzie myśleli trochę inaczej niż my. To pokolenie patrzy chyba bardziej przyszłościowo.
            Poza tym może nasi rodzice musieli stać w długaśnych kolejkach po soczki czy ubrania, niektóre rzeczy były straszliwie drogie, ale z drugiej strony mieli pewną pracę, mieszkanie za dużo mniejszą kasę, a z tego powodu, że mało rzeczy było na półkach nie było takie konsumpcjonizmu. A teraz można mieć wszystko tylko pieniądze trzeba mieć. Może to sprawia, że wielu ludzi nie chce mieć 6 dzieci.
            Po drugie panował taki model rodziny, że minimum 2 dzieci. Rzadko kto miał jedynaka. Teraz jest to znacznie częstsze zjawisko.
            Wiadomo, w Polsce nie jest najgorzej. Cieszmy się, że nie żyjemy w krajach 3 świata czy chociażby w Chinach, gdzie nie moglibyśmy myśleć o 2 dziecku ...
            • shige Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 09:23
              agnieszka77_11 napisała:

              > I z tego, że teraz więcej ludzi kończy studia, stawia na karierę i chce coś w ż
              > yciu osiągnąć. Kiedyś ludzie myśleli trochę inaczej niż my. To pokolenie patrzy
              > chyba bardziej przyszłościowo.

              To pokolenie nie mysli przyszłościowo (przyszłość moja i Pani to więcej dzieci)tylko jest bardziej wygodna. I mówię to też o moich dzieciach.Kto kiedyś myślał żeby w wieku 38 lat starać się o pierwsze dziecko? Zapewnienie odpowiednich warunków to tylko wymówka.Życie bez dzieci w dzisiejszych czasach stało się wygodne.
              Pewność pracy w czasach komuny to mit!Wystarczyło otrzymać propozycje nie do odrzucenia (od właściwych służb) i odmówić zeby w Polsce być uznanym za element szkodliwy społecznie.A wśród lekarzy ale też innych zawodów takie propozycje sypały się jak z rękawa. Dlatego wyjechałem.Wybór był jeden albo współpraca albo praca.
              Opłaty za mieszkanie zabierały większą część pensji o ile w ogóle ktoś to mieszkanie miałsmileJa swoje z przydziału dostałem po 23 latach oczekiwaniasmile
              Mam jednak trójkę dzieci i w wieku prawie 60 lat tylko jednego wnukasmile.Widać młodszemu pokoleniu się nie śpieszysmile Pracę i środki na utrzymanie rodziny są więc nie tu leży przyczynasmileI nie pomogą tu żadne ulgi, becikowe.
        • alexandra_m Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 09:49
          shige napisał:

          > A ja się zawsze przy takich dyskusjach zastanawiam skąd w latach 70- 80 rodziło
          > się tyle dzieci jak pomocy ze strony państwa w zasadzie nie było?

          Khę ?? Moi rodzice (fakt ze po paru latach) ale jeszcze sporo przed moimi narodzinami dostali cudne M3 (2 pokoje z kuchnią, razem 42 m) za darmochę. Właśnie tym się rózni nasze pokolenie od naszych rodziców. My od nikogo nie dostaniemy nawet metra kwadratowego.
          • shige Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 10:09
            alexandra_m napisała:

            > Khę ?? Moi rodzice (fakt ze po paru latach) ale jeszcze sporo przed moimi narod
            > zinami dostali cudne M3 (2 pokoje z kuchnią, razem 42 m) za darmochę.
            Nie za darmochę ale na tzw. książeczkę mieszkaniową na której był wkład własny.Nie dostawało się mieszkania za darmo tylko co miesiąc wpłacało się na książeczkę określoną kwotę.Ciekawe ile się meblowali?smileTeż tak od razu?smile
            A o możliwości dokwaterowania Pani słyszała jak rodzina decydowała się min. na nie posiadanie dzieci?Na kwaterunek tez trzeba było sobie zasłużyć.A o tym że na członka spółdzielni kandydowało się i trwało to kilka lat też Pani słyszała?Większość mieszkań była w gestii władzy i to władza decydowała o tym komu mieszkanie sie należy a komu nie. Chciałby Pani powrotu do tych czasów? Ja nie.

            Właśnie t
            > ym się rózni nasze pokolenie od naszych rodziców. My od nikogo nie dostaniemy n
            > awet metra kwadratowego.
            • ponponka1 kilka uwag 03.08.12, 12:00
              Moi rodzice czekali 17 lat na mieszkanie spoldzielcze - w Plocku. Moj wujek czeka juz 38 lat - w Gdansku.

              Z marszu i za darmo dostawalo sie tylko mieszkanie zakladowe* Jak nazwa wskazuje, bylo to mieszkanie nalezace do zakladow, w ktorych sie pracowalo. Jesli sie nie pracowalo to sie wyprowadzalo......Aha - czynsz - administrowanie i media oczywiscie sie placilo.


              * np. gornicy, kolejarze, w Warszawie to chyba pracownicy FSO - oczywiscie nie wszyscy, az tak dobrze to nie bylo! Trzeba sie bylo czyms osdpowiednio zasluzyc lub byc w potrzebie. Obecnie sa bloki tzw. wojskowe.
              • memphis90 Re: kilka uwag 05.08.12, 23:14
                Moi rodzicentez czekaja na mieszkanie- jakieś 30 lat z hakiem. Ale ciotka swoje dostała. Nam zaproponowali niedawno wykupienie mieszkania w tej spółdzielni. Książeczka plus 7 tys za metr zaadaptowanej pralni czy innego strychu w 30- letnich blokach. Cha, cha, cha...
          • agnieszka77_11 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 11:26
            alexandra_m napisała:

            > Khę ?? Moi rodzice (fakt ze po paru latach) ale jeszcze sporo przed moimi narod
            > zinami dostali cudne M3 (2 pokoje z kuchnią, razem 42 m) za darmochę. Właśnie t
            > ym się rózni nasze pokolenie od naszych rodziców. My od nikogo nie dostaniemy n
            > awet metra kwadratowego.

            Moi tak samo. Fakt, długo na nie czekali. Nie było to duże M - 2 pokoje. Gniotłyśmy się z siostrą w jednym pokoju, było ciasne, ale własne. I dziś nie mają kredytów. Ja w ich wieku zapewne będę mieć. I moja mama poszła na emeryturę w wieku 55 lat. Mi grozi praca do 67 roku życia.
        • agni71 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 10:10
          shige napisał:

          > A ja się zawsze przy takich dyskusjach zastanawiam skąd w latach 70- 80 rodziło
          > się tyle dzieci jak pomocy ze strony państwa w zasadzie nie było?

          Ktos juz pisał - antykoncepcja była gorsza wink

          Nie było szan
          > s na mieszkanie, bo latami czekało się na przydział, przedszkole było tak drogi
          > e że jedna pensja szła na przedszkole dla dzieci!O niani mozna było zapomnieć b
          > o nikt takiej działalności nie prowadził.

          Wymyslasz. Jestem rocznik '71 - miałam nianię, te samą, co mój 3 lata starszy brat. W sumie nie wiem, dlaczego nie chodziliśmy do przedszkola? Może w naszej miejscowości nie było?
          No i akrat lata 70' (za Gierka) to był taki chyba troszke moment oddechu od szarzyzny. Mieszkania sie wtedy "dostawało", tylko czekac trzeba było od 10 lat wzwyż...
          Prawdziwa masakra z dostepnością dóbr wszelakich to były lata 80' sad
          Co do liczby wnuków - no cóż, może cos schrzaniliście w wychowaniu dzieci? Może za duzy nacisk kładliście na "mieć"? Moi teściowie maja troje edzieci, a wnuków sześcioro, moi rodzice - dwójka dzieci, wnuków czworo.
          • shige Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 11:01
            agni71 napisała:

            > Ktos juz pisał - antykoncepcja była gorsza wink

            Za to była aborcjawinkPowszechna...

            > W sumie nie wiem, dlaczego nie chodziliśmy do przedszkola? Może w naszej
            > miejscowości nie było?

            Przedszkól było pod dostatkiem tak jak szkół.Nie było problemów z dostaniem się.

            Mieszkania sie wtedy "dostawało", tylko czekac trzeba było od 10 lat wz
            > wyż...

            Tak dostawało się od władzy.Z początkiem lat 70 wkład własny na mieszkanie to było coś ok. 40 tys zł przy średniej pensji ok. 2 tys złotych.Ludzie zbierali latami.

            > Co do liczby wnuków - no cóż, może cos schrzaniliście w wychowaniu dzieci? Może
            > za duzy nacisk kładliście na "mieć"? Moi teściowie maja troje edzieci, a wnukó
            > w sześcioro, moi rodzice - dwójka dzieci, wnuków czworo.

            Jeżeli pokazanie lepszego świata i innych możliwości jest schrzanieniem czegoś to oksmile
            U moich dzieci decyduje kariera i wygoda, a im człowiek starszy tym bardziej wygodny.
            • agni71 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 16:53
              > > W sumie nie wiem, dlaczego nie chodziliśmy do przedszkola? Może w naszej
              >
              > > miejscowości nie było?
              >
              > Przedszkól było pod dostatkiem tak jak szkół.Nie było problemów z dostaniem się

              W każdej miejscowości były?
            • agni71 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 16:58
              > > Co do liczby wnuków - no cóż, może cos schrzaniliście w wychowaniu dzieci
              > ? Może
              > > za duzy nacisk kładliście na "mieć"? Moi teściowie maja troje edzieci, a
              > wnukó
              > > w sześcioro, moi rodzice - dwójka dzieci, wnuków czworo.
              >
              > Jeżeli pokazanie lepszego świata i innych możliwości jest schrzanieniem czegoś
              > to oksmile
              > U moich dzieci decyduje kariera i wygoda, a im człowiek starszy tym bardziej wy
              > godny.
              >

              No to jest OK czy nie? Skąd to wygodnictwo?
          • przeciwcialo Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 03.08.12, 16:00
            W mojej rodzinie wszystkie dzieci miały niańki do 3 roku zycia. mama wracała do pracy po macierzyńskim bo nie było wychowawczych a pracowac musiała. Od 3 roku zycia do przedszkola. Niańki miały 2-3 dzieci i tym dorabiały.
            Aborcja była dostepna wiec jak ktos dzieci nie chciał to ciążę usuwał. Nie ma co zwalac na braki w antykoncepcji.
            Ludzie byli mniej wygodniccy. Teraz przed menopauzą rodzi się królewicza opowiadając że całe lata pracuje sie aby miec warunki dla owego królewicza wink
            Ludziom jest dobrze bez dzieci.
        • memphis90 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 05.08.12, 23:09
          Hmm, moi rodzice mieli hotel asystencki, potem kawalerke ( chyba czynszowa) - w tym czasie dostali ziemie w dierzawe wieczysta i wybudowali dom. Żłobki i przedszkole były dostępne od ręki, nie mieli problemów z miejscami dla nas. Babcie były na wcześniejszych emeryturach, więc pomagały. Dom splacili po 15 latach. Dorabiania na boku nie było, tata brał dyżury. Z pracy, cóż, można się było urwać wcześniej, nie było elektronicznych kart pracy. Co jest teraz? Praca w trybie wolontaryjnym (tak, tak, młodzi lekarze dostają po 150 zł na rękę miesięcznie za pełen etat), brak mieszkań czynszowych, brak miejsc w zlobkach i przedszkolach, brak babć na emeryturze. Więc o jakich udogodnieniach mówimy?
        • aniasa1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 07.08.12, 17:20
          > A ja się zawsze przy takich dyskusjach zastanawiam skąd w latach 70- 80 rodziło
          > się tyle dzieci
          Ja tez. W zyciu nie zdecydowalabym sie na 3. Po co? Skoro nie bylo czasu na to zeby je wychowywac, cieszyc sie nimi, napawac sie miloscia......

          > Teraz rodzice mają wiele udogodnień i ciągle narzekają.Strasznie mnie to denerw
          > uje.
          Maja, to wiele ulatwia ale nie zapominajmy ze czasy sa inne i problemy inne. Przede wszystkim swiadomosc inna. No i co najwazniejsze to my wlasnie jestesmy tym pokoleniem ktore wychowaywalo przedszkole, szkola, itp. a rodzice wiecznie zmeczeni, zatyrani nigdy nie mieli czasu czesto sily. A ja jako dziecko potrezbowalam ich, dlatego teraz wiem ze nie zafunduje tego swojemu dziecku. Zdecydowalam sie na potomka dopiero kiedy mialam na niego czas. Uwazam to za najlepsza decyzje w zyciu.
          Dlatego mnie denerwuje jak ktos mowi ze tak nam teraz dobrze a narzekamy. Nikt Wam nie kazal miec dzieci, swiadomie je rodziliscie, wiedzieliscie jakie sa czasy tak jak i my teraz. Ja nie chce przezyc swojego zycia tyrajac i nie miec na nic czasu, szczegolnie nie miec czasu dla wlasnego dziecka, ja chce zyc i czerpac z tego przyjemnosc. Nie znosze wrecz gadania ze to spowoduje ze nie bedzie komu pracowac na moja emeryture, to propaganda. Ja pracuje na swoja emeryture. Tu i teraz. Odkad jestem pelnoletnia i do osiagniecia wieku emerytalnego.
          • agnieszka77_11 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 07.08.12, 19:18
            aniasa1 napisała:

            > W zyciu nie zdecydowalabym sie na 3. Po co? Skoro nie bylo czasu na to
            > zeby je wychowywac, cieszyc sie nimi, napawac sie miloscia......

            > Dlatego mnie denerwuje jak ktos mowi ze tak nam teraz dobrze a narzekamy. Nikt
            > Wam nie kazal miec dzieci, swiadomie je rodziliscie, wiedzieliscie jakie sa cza
            > sy tak jak i my teraz. Ja nie chce przezyc swojego zycia tyrajac i nie miec na
            > nic czasu, szczegolnie nie miec czasu dla wlasnego dziecka, ja chce zyc i czerp
            > ac z tego przyjemnosc. Nie znosze wrecz gadania ze to spowoduje ze nie bedzie k
            > omu pracowac na moja emeryture, to propaganda. Ja pracuje na swoja emeryture. T
            > u i teraz. Odkad jestem pelnoletnia i do osiagniecia wieku emerytalnego.

            Zgadzam się z Tobą. Każdy odpowiada za swoje decyzje życiowe i nie może narzekać, gdy postąpił w taki, a nie inny sposób. Nie wyobrażam, żeby mając dziecko wiecznie musiałabym na coś tracić czas. Chcę mu go dać jak najwięcej tylko mogę. Pracować muszę, wiadomo. Wszystkie decyzje podejmuje jednak tak, aby zapewnić komfort jak najlepszy mojej rodzinie, a przede wszystkim mojemu dziecku.
            Ja bym jednak chciała, żeby każdy na emeryturę odkładał na swoje własne konto. Tyle ile odłoży i kiedy przejdzie na nią zależałoby od niego. I to co będzie na tym koncie - w przypadku śmierci niedoszłego emeryta - będzie dziedziczne. Tak by było fajnie wink
            • ponponka1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 08.08.12, 13:47
              agnieszka77_11 napisała:

              > Ja bym jednak chciała, żeby każdy na emeryturę odkładał na swoje własne konto.
              > Tyle ile odłoży i kiedy przejdzie na nią zależałoby od niego. I to co będzie na
              > tym koncie - w przypadku śmierci niedoszłego emeryta - będzie dziedziczne. Tak
              > by było fajnie wink


              Masz okazje co cztery lata spelnic swoje marzenie smile Jak nie korzystasz ze swoich praw to bedziesz tylko marzyc.....
          • ponponka1 Re: Koniec ulgi podatkowej dla rodzin z 1 dziecki 08.08.12, 13:44
            aniasa1 napisała:

            Nie znosze wrecz gadania ze to spowoduje ze nie bedzie k
            > omu pracowac na moja emeryture, to propaganda.

            Nie koniecznie z twojego powodu, ale brak "nadwyzki" dzieci nad emerytami to nie propagnda. I jej konsekwencje beda ponosili wszyscy. To czysta matematyka. Nikt, zaden bank, fundusz, ba nawet panstwo nie zapewni ci dobrej emerytury - bo jak wiidzisz, wszytsko moze kiedys byc neiwyplacalne. Najlepsza lokata sa.... dzieci.

            Zebys teraz mnie obleciala ze cie oskarzam - sama mam jedno i wiecej miec nie zamierzam.

            Ja pracuje na swoja emeryture. T
            > u i teraz.

            hehheehheeheheheheeeeee..........pracujesz na wszystkich emerytow, osoby chore - wszzystkich, ktorzy nie zarabiaja a pobieraja jakiekolwiek pienidzae z twoich podatkow - kasy panstwa smile Naprawde sadzisz, ze to co z ciebie sciaga IS i ZUS dostaniesz na emeryturze? Jedyne co twoje to towje dziecko. Do czasu. Bo wszytsko na to wskazuje ze nawet dzieci zostana upanstwowione (a nawet juz sa, bo tak naprawde ktos moze ci zrobic kolo "piorka" i odpwiednie sluzby zareguja bez wnikania w prawde)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja