ania357
03.08.12, 14:11
Jestem mama poltorarocznego chlopca i zalezy mi na tym, zeby nie jadl zadnego syfu i slodkich zapychaczy (niektorzy w moim otoczeniu sie temu dziwia albo uzalaja nad synem, ale on na razie nie zna pewnych smakow, wiec nie odczuwa zadnych brakow i chetnie zajada sie warzywami, miesem, rybami, kaszami; ze slodkich rzeczy dostaje tylko owoce, pije od zawsze tylko wode).
Ostatnio znajoma pokazala mi tygodniowy jadlospis swojego dziecka ze zlobka. Byly tam takie paskudztwa jak serki topione, parowki, frykadelki (cokolwiek to jest, ale nie brzmi dobrze), kakaowe kulki zbozowe, slodkie platki, soczki, danonki i mnostwo macznych dan na slodko.
Zastanawiam sie, czy to jest regula. Czy sa jakies przedszkola/zlobki, w ktorych w dzieci nie wpycha sie taniego bezwartosciowego jedzenia?
Czytalam o programie zdrowy przedszkolak, ale w moim miescie znalazlam raptem trzy przedszkola, ktore do niego przystapily i to wszystkie dosc daleko ode mnie.