tempera_tura
22.08.12, 11:36
Mój syn właśnie zaczął chodzić do przedszkola (2 lata i 8 miesięcy). Pokonaliśmy pierwsze trudności i jest nieźle.
Dziś rano spotkaliśmy w szatni chłopca z jego grupy. Ojciec zapomniał czegoś z auta i zostawił syna w szatni samego. Zagadałam do chłopca jak ma na imię, czy jest kolega mojego itd.
A tu awantura że on nie lubi mojego syna, że inne dzieci też nie (tu padają imiona), że nie jest ich kolegą i że ma iść do domu. Dziecko powtarza to przez cały czas przebierania. Mój syn siedzi smutny, gapi się na własne buty i z zadowolonego chłopca który chce iść do przedszkola zamienia się w przestraszoną istotkę która prosi żeby wracać do domu...
No i nie wiem jak tłumaczyć to wszystko dziecku...Co powinnam mu "poradzić"? Jak się zachować? Jak "wmieszać" (i czy to robić?) panią wychowawczynię?
Dodam że panie mówią że Młody jest wybitnie spokojny, nikomu w drogę nie wchodzi i siedzi sobie na uboczu (nic dziwnego) więc zakładam że nie zmajstrował nic co zasługiwałoby na takie traktowanie. Syn jest z samego końca roku, większość dzieci o których mowa z początku, jest między nimi spora różnica rozwojowa. Mały kiepsko mówi więc się nie odszczekał.