landrynka103
30.08.12, 17:29
Ciagne dalej temat dziewczyny.... odnośnie mojego poprzedniego postu:
forum.gazeta.pl/forum/w,566,138282553,138282553,Przedszkole_publiczne_juz_sie_zrazilam_.html
Byłam wczoraj na drugim dniu adaptacji... cudów się nie spodziewałam w stylu zerwania słynnej boazerii ze ścian lub zmiany brudnej wykładziny ale myślałam że się chociaż wysilą aby dziecko zainteresować, zachęcić do siebie... Ale niestety... lipa! Znów od 9 do 11 małpi gaj w stylu "róbta co chceta". Tym razem nauczycielka zaszczyciła nas 10 minutami na samym początku, rzuciła umowy do podpisania i poszła sobie diabli gdzie. A dzieciaki latały jak opętane po sali bawiąc się tymi wszelkimi "zabawkami" przypominającymi łowy z okolicznych śmietników! Ja nie wiem jak u Was było na takich dniach adaptacyjnych ale od koleżanek słyszałam o aktywnie spędzonych godzinach typu: prace plastyczne, dzieci z rodzicami wykonywalli np. jakies zwierzaki z papierów kolorowych, wydzieranki itp. lub pani pokazywała jakieś różne fajne zabawy. Tymczasem w tym przedszkolu wyszli chyba z założenia że mają tak "zajebiste" zabawki ze dzieci będą zachwycone rwać się do nich oknami i drzwiami !!! Moje dziecko po 50 min stwierdzilo, ze chce juz stad wyjsc bo jest nudno i brzydko. Na dodatek skaleczyla sobie paluszek połamaną zabawką

Poszłam w końcu do dyrektorki i wygrnelam jej co mi lezy a ona do mnie ze maja deficyty, braki w budzecie itp. Ja na to ze dziwne ze te braki to najbardziej u niej widac, nie mowiac juz o podstawowej sprawie jakiej jest czystosc. Zaproponowala mi ze jak niec chce dziecka oddawac na caly tydzien to moze choc 2-3 razy w tygodniu Ole przywioze. No tak... przeciez jak tam sa takie warunki to pewnie i lista rezerwowa nie istnieje wiec miejsce po moim dziecku zostanie puste.... A jak córce mowie o tym, ze pojdzie juz od poniedzialku do przedszkola to stwierdza ze nie chce bo tam jest brzydko i brudno i zebysmy poszukaly "kolorowego przedszkola".... Tak wiec powiem tak: cieszylam sie ze moje dziecko pojdzie od wrzesnia do przedszkola a teraz jest mi przykro i zal... bo ja jej tam niestety nie puszcze... taka moja osobista decyzja... Szkoda mi tylko dzieciaka ze sie bedzie w domu kisic, cale szczescie mamy duzo znajomych dzieci wiec mam nadzieje, ze kontakt z rowiesnikami jej zapewnie... Ogólnie to mam doła z tego tytułu...

(((