myszkaniemiki
02.09.12, 23:49
Jurto przedszkole i ja zapominalska wybawiona z opresji. Na zebraniu we wtorek ze wzruszeniem podziwiałam budynek wyremontowanego przedszkola, malowidła ścienne, przyszłe sale małego, zabawki jakimi będzie się bawił w poniedziałek. Prowadząca zebranie, pod nosem o czymś tam rozprawiała, ja wplątana w tłumie siedząc dumałam o tym czy moje maleństwo w tak wielkim molochu w poniedziałek się odnajdzie. Siedem grup trzylatków. Dziś rano kupuje ziemniaki w warzywniaku na osiedlu i okazuje się, że dzieci będą miały zajęcia w trzech częściach budynku, na różnych salach i są już wyznaczone grupy a ja nic nie wiem, wtopa na pierwszej wywiadówce, nie usłyszałam. Jednak ciekawska, szczerze, wtedy jeszcze pomyślałam wścibska, wredna sąsiadka wypala do mnie, jak to Adaś, nie wiesz w jakiej będzie grupie, trzecia parter, skrzydło B. Ja konsternacja, że niby co, kogoś z nauczycieli zna, taka dobrze doinformowana myśle sobie? Na co ona, kochana listy z nazwiskami i podziałem na grupy już od 30 maja, od trzech miesięcy na drzwiach przedszkola wiszą. Osłupiałam ze zdumienia, dziękuje i wracam do domu. Teraz wypełniam na jutro jakieś kwity z seriami, numerami dowodów, peselami rodziny i aż się boje myśleć co oni z tym jutro w przedszkolu zrobią, gdzie to powieszą i kto z osiedla będzie to przeglądał. Nie żebym jakimś wielce ważnym kimś była, ale kurcze są pewne granice.