Krytycznie o własnym dziecku

01.07.04, 09:50
Jak do tej pory często pojawiaja się wątki
"o chwaleniu się"
"o braku krytycyzmu"

A może odwrotnie - czy potraficie dostrzec w swoim dziecku jakąś "wadę"? Tak
spojrzeć zupełnie obiektywnie z innej strony. Czy jest coś co "mogłoby" być
inne.
    • martucha1 Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 10:38
      większy apetyt wink
      Marta
    • le_lutki Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 10:53
      Hej!
      Mysle, ze tak i to dosyc czesto jako ze zawsze staram sie spojrzec na
      zachowanie mojego malucha oczami osob trzecich (nie zwiazanych z nim
      emocjonalnie, a wiec bardziej krytycznych) i zakladam, ze czesto to, co
      absolutnie nie przeszkadza mnie "bo go kocham" - schematycznie ujmujac, moze
      byc uciazliwe dla otoczenia.
      Ma np niezwykle dobrze rozwiniety organ glosu smile) Nie mowie tu nawet o ryczeniu
      jak tur (bo to tez potrafi, a jakze) ale nawet jego "gaworzenie" w miejscach
      publicznych potrafi byc nieco uciazliwe, jak sadze - potrafi np. "gaworzyc" na
      pol supermarketu.
      Poza tym - i to nie ulega zadnej watpliwosci od urodzenia, a poglebia sie z
      wiekiem - ma moj synek charakterek, oj ma. Jest uparty do oporu, mozna
      doskonale rozroznic kiedy placze, bo jest mu zle na swiecie, cos go boli itp, a
      kiedy jest to wsciekly wrzask bez jednej lzy, bo nie moze postawic na swoim (a
      ja sobie nie daje wejsc na glowe i przyzwyczajam go do tego, ze NIE znaczy nie).
      Mysle, ze przyklady moznaby mnozyc.
      Dla rownowagi dodam, ze potrafimy nawzajem z mezem rozplywac sie w zachwytach
      nad wspanialoscia naszego dziecka i prawic mu o tym smile) Ale to juz sam na sam.
      Pozdrawiam
      Ania
    • pysia-2 Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 11:09
      Kształt stóp i szybkość przyuczania do nocnika...
    • sylvic Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 11:13
      Ha,
      Moje dziecko w okresie niemowlęctwa było grubiutkie (na cucu).
      Tylko, ze dostrzegam to dopiero po paru latach oglądając zdjęcia.
      • moniola Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 21:37
        ja własnie dziś wstydziłam sie troszke za moją małolatke, ma dopiero 13
        miesięcy ale jest tak bardzo wojownicza... dziś wyszarpała starszą dziewczynke
        i nie wiadomo za co - ot tak poprostu, fakt ze wszystkie dzieci bardzo mocno
        łapie za ręce i za bluzy - ja wiem że to takie "cześć" z jej strony ale wygląda
        to zupełnie inaczej . Oczywiście nie skomentuję histerii "wyszarpanej" za
        bluzeczke dziewczynki- mogło jej sie nie spodobać, ma takie prawo ale
        zachowanie jej babci jak najbardziej-"zobacz jak babcia zaraz zbije to
        dziecko" ...ładnie...ładnie...No więc chciałabym żeby nie była takim
        agresorkiem- walcze z tym , może cos wyjdziesmile)
    • antonina_74 Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 21:44
      Chciałabym żeby mój synek był śmielszy i mniej bał się ludzi... i żeby
      grzeczniej odnosił się do babci.
      Córeczka na razie ma same zalety wink
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4,5) i Zosi (9m-cy)
      • jagusia7 Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 22:20
        Mam dokładnie takie same zastrzeżenia do mojego synkasmile Łącznie z grzecznością
        dla babci (i dziadka). I jeszcze żeby bardziej umiał walczyć o swoje wśród
        dzieci, no i mógłby trochę więcej jeść i spać...
        A reszty bym nie zmieniłasmile
    • gocha71 Re: Krytycznie o własnym dziecku 01.07.04, 22:32
      Co jest z tymi chłopcami?!!! Mój też, prawie 5-latek mógłby być odwazniejszy w
      relacjach z dziećmi. Chociaż w tej materii i tak się wiele zmienilo po roku
      uczęszczania do przedszkola - już wiem: bardziej przebojowy!!!
      Mógłby też bardziej wierzyć w siebie: nie umiem, to mi się nie uda - to jego
      mantra.
      A córa (20 miesięcy) moglaby byc mniejszym nerwuskiem, ale ma to po mamie, nie
      ma co ukrywać.
      A tak to jest super!!!
      Gocha
    • judytak Re: Krytycznie o własnym dziecku 02.07.04, 09:08
      bardzo się staram, żeby patrzeć na moje dzieci obiektywnie, i jestem
      przekonana, że mi się to udaje

      owszem, tak, jak widzę zalet, widze też wady, a większość cech widzę jako po
      prostu "tak jest", samo w sobie ani dobrze, ani źle (jak rzeczy typu "od kiedy
      chodzi, mówi, itp., ile i co je, a czego nie, ekstrowertyk/introwertyk, kolor
      włosów itp. itd.)

      o wadach dzieci rozmawiam z nimi samymi, oraz z mężem
      z dziadkami tylko jeśli zostawiam dzieci u nich, i raczej w sensie "co pomaga,
      jeśli..."
      zdarzyło mi sie też pytać psychologa przy okazji regularnych wizyt

      we wszystkich innych rozmowach nawet wady dzieci przedstawiam, jako coś
      normalnego ;o)
      bo w gruncie rzeczy aż takich wad to oni nie mają, żeby nie można było tego
      umieścić w "normie" ;o)))

      dla mnie osobiście najgorszą wadą małego dziecka jest to, że źle sypia nocami
      (z czym miałam, i nadal, niestety, mam do czynienia)
      a większego dziecka najgorszą wadą jest, jak "olewa" obowiązki, nie chce się
      uczyć, nie chce w domu nic robić, jest niesłowny i nieodpowiedzialny
      (ten przypadek na razie przećwiczyłam tylko "pośrednio", z nieswoim dzieckiem)

      pozdrawiam
      Judyta
    • agab51 Re: Krytycznie o własnym dziecku 04.07.04, 20:26
      asia (2,3) jest uparta i przekora, gdy jej coś zabraniamy, lub jest nie po jej
      myśli, to uderza w histerię. wkurza mnie jej agresja, także autoagresja.
      natomiast ewcia (7m-cy) przy takiej siostrze robi się nerwowa.
      wszystko inne, to same zalety
Inne wątki na temat:
Pełna wersja