okruszek_a
05.09.12, 17:32
Mój synek poszedł w tym roku pierwszy raz do przedszkola.
Syn jest z tych dzieci które mają cały czas katar, leci mu z noska 9-10 m-cy w roku. Oprócz tego nic mu nie jest, a ja nie traktuje to jako choroby, chodzimy na podwórko, jemy lody i ogólnie nie dramatyzujemy z tego powodu, tym bardziej że wiem, ze sama miałam wieczny katar tak do III kl. SP.
W żłobku z kataru synka tragedi nie robili.
Dziś pani mi mówi, że dziecko ma katar i żeby najlepiej jutro już nie przychodził. Wystawiłam oczy, bo przecież poza tym nieszczęsnym katarem mały jest żywy, rozrabia, nic mu nie jest.
Pojechałam od razu do lekarza, ta go zbadała i pwoiedziała, zeby panie w p-lu zajeły się lepiej dziećmi które tak kaszlą, że buzi nie zamykają, a nie nim, bo on zdrowy jest. Dała stosowny dokument.
I tak się zastanawiam, czy jutro zaświadczenie pokazywać jak będzie inna pani i wogóle nie będzie wiedziała o co chodzi?pokazać tylko tej co dziś do mnie zagadała, czy od razu po przyprowadzeniu synka, nawet jak będzie inna, zeby do pracy z powodu kataru do mnie nie dzwoniły?
Normalnie pierwszy raz jestem w takiej sytuacji,bo wiem dobrze że nic mu nie jest i to pani żadanie jest bezzasandne, a jednocześnie nie chciałabym na początku z nim kotów drzeć.
Mały 2 lata do żłobka chodził, z dwa razy do mnie zadzwonili, żeby go wziąść, bo np dostał temperaturę , a wczesniej nic mu nie było i to na tyle, wtedy bez najmniejszego ale wziełam małego.