mloda.zielarka
05.09.12, 21:18
Syn 4.5 lat do przedszkola bardzo chciał iść. Pierwszego dnia praktycznie mnie wyganiał do domu. Wrócił z niego nie zbyt zadowolony bo pani nie pozwoliła rysować, wycinać, wyklejać....Na pytanie czy chce jutro jeszcze iść odpowiedział entuzjastycznie że tak.
We wtorek po odprowadzeniu do przedszkola z miną nie bardzo pytał czy po niego przyjdę. Gdy go odbierałam był mega szczęśliwy, że już jestem i całą drogę do domu trzymał się z rękę.
Dziś środa dzieci bawiły się na placu zabaw na terenie przedszkola. Przez blisko godzinę obserwowałam go z placu zabaw koło przedszkola. Cały czas był sam siedział na ławce albo przeszedł się tam i z powrotem. Dodam że często chodzimy na plac zabaw i zawsze to jego tam najbardziej widać i słychać. Gdy go odbierałam rozryczał się jak nigdy. Wychowawczyni też mówiła że dziś sobie trochę popłakał. No i jutro nie chce już tam iść. CZY TO jakiś KRYZYS czy MINIE ???