Frekwencja w przedszkolu

12.09.12, 08:50
Jak u Was wygląda frekwencja w przedszkolu? U nas ok 55-60%. Po tygodniu z powodu najróżniejszych choróbsk nie chodzi bardzo dużo dzieci. A to dopiero początek edukacji przedszkolnej. Aż się martwię co będzie za parę tygodni, miesięcy, kiedy zawita prawdziwa jesienna aura.

Jak zabezpieczacie się, aby Wasze maluchy nie łapały tych wszystkich przedszkolnych syfków? Czy tylko odpowiednie ubranie + dobre odżywianie czy wspomagacie się jeszcze jakoś suplementami diety?
    • foxanka Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 08:58
      Stan na dzień wczorajszy
      - jedno dziecko chore, jednego nie było bo Tatuś zaspał i głupio mu było przyjść o 10.30 wink
      przyznał się dziś ;P
      Pośmiałyśmy się z niego, my idealnie zorganizowane, przykładne mateczki big_grin

      aaa dzieci w grupie dwanaścioro.
      • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 09:03
        foxanka napisał(a):

        > aaa dzieci w grupie dwanaścioro.

        A u nas w grupie 25 dzieci, a po tygodniu chodzi 13-15.
    • amy.27 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 09:00
      mój sie na razie trzyma ale on nigdy nie chorował. raz z nim byłam na urodzinach gdzie znajomi przywlekli dziecko z rotawirusem, raz z ospą wietrzną i mały nawet tego nie chwycił.
      natomiast jak znam chorowite dzieci - to złobek przedszkole - zaczynają od chorób, niestety.

      ja mojego nie przegrzewam, zdrowo żywię i tyle. jesienna aura to nie bomba wirusowa - trzeba dziecko zdrowo odżywiać i nie szlaleć z ciuchami plus nie wlec tam gdzie są bakcyle (markety itd)
      • nowa-mama0 a to dobre,, 12.09.12, 09:06
        amy.27 napisał(a):

        > mój sie na razie trzyma ale on nigdy nie chorował. raz z nim byłam na urodzinac
        > h gdzie znajomi przywlekli dziecko z rotawirusem, raz z ospą wietrzną i mały na
        > wet tego nie chwycił.


        Bo rota oraz ospa zaraża zanim sie pokaże, dlatego nie złapał.
        A nie dlatego, że wcale nie choruje.


        > natomiast jak znam chorowite dzieci - to złobek przedszkole - zaczynają od chor
        > ób, niestety.

        Zdrowe dzieci jak najbardziej chorują o czym sie sama przekonasz.
        Znam mnóstwo wg ciebie ''chorowitych ''dzieci które od urodzenia do 3 lat ani kataru nie miały a jednak w skupisku dzieci choruja.
        To nie chorowitość naprawdę.

        > ja mojego nie przegrzewam, zdrowo żywię i tyle. jesienna aura to nie bomba wiru
        > sowa - trzeba dziecko zdrowo odżywiać i nie szlaleć z ciuchami plus nie wlec ta
        > m gdzie są bakcyle (markety itd)


        No to sie zdecyduj czy '' nie choruje'' czy po prostu go nie zabierasz w skupiska bakterii i dlatego nie choruje?
        • agnieszka77_11 Re: a to dobre,, 12.09.12, 09:28
          nowa-mama0 napisał(a):

          > Zdrowe dzieci jak najbardziej chorują o czym sie sama przekonasz.
          > Znam mnóstwo wg ciebie ''chorowitych ''dzieci które od urodzenia do 3 lat ani k
          > ataru nie miały a jednak w skupisku dzieci choruja.
          > To nie chorowitość naprawdę.
          >

          Wiesz pewnie geny to połowa sukcesu i niektóre dzieci na prawdę chorują znacznie mniej niż inne. Oczywiście pewnych zarazków nie da się uniknąć zwłaszcza, gdy przebywa się w takim skupisku jakim jest przedszkolu, gdy dzieci kichają i kaszlą na siebie.
          Spróbuję z tym sokiem z malin z cytryną i miodem. Mój synek bardzo lubi wodę z sokiem z malin. Mam nadzieję, że posmakuje mu w połączeniu z cytryną wink
        • annubis74 Re: a to dobre,, 12.09.12, 11:06
          > > natomiast jak znam chorowite dzieci - to złobek przedszkole - zaczynają o
          > d chor
          > > ób, niestety.
          >
          > Zdrowe dzieci jak najbardziej chorują o czym sie sama przekonasz.
          > Znam mnóstwo wg ciebie ''chorowitych ''dzieci które od urodzenia do 3 lat ani k
          > ataru nie miały a jednak w skupisku dzieci choruja.
          > To nie chorowitość naprawdę.

          może dlatego, że inne mamy podsyałają im "kolegów" z "katarkiem".
          BTW, jak diagnoza lekarza, nowa-mama?
          • nowa-mama0 Re: a to dobre,, 12.09.12, 11:14

            > może dlatego, że inne mamy podsyałają im "kolegów" z "katarkiem".
            > BTW, jak diagnoza lekarza, nowa-mama?


            Oczywiscie pusciłam, lekarz tez zalecił.
            • annubis74 Re: a to dobre,, 12.09.12, 14:06
              cudownych lekarzy macie ty, q-fla i jeszcze kilka innych, ciekawe czy po medycynie czy po kursie korespondencyjnym. Mogę uwierzyć ze lekarz powie, ok, nie ma zmian w oskrzelach, jak pani musi puścić, niech idzie do przedszkola, ale żeby lekarz ZALECAŁ wycieczkę do przedszkola z kataremsmile)))
          • agnieszka77_11 Re: a to dobre,, 12.09.12, 11:16
            annubis74 napisała:

            > może dlatego, że inne mamy podsyałają im "kolegów" z "katarkiem".
            > BTW, jak diagnoza lekarza, nowa-mama?

            Dobre Annubis smile
            • agnieszka77_11 Re: a to dobre,, 12.09.12, 11:25
              A jeszcze wracając do tego u mnie w przedszkolu odsyłają dzieci z dużym, ciągnącym się katarem i mętnymi od niego oczami. Dlatego też może taka frekwencja.
              • annubis74 Re: a to dobre,, 12.09.12, 14:09
                u nas nie odsyłają, ale pierwszy tydziei tak wyelimował podobno ok. 10 osób. Fakt, ze ja moją młodą zostawiłam w domu, mimo, że ogólnie dziś już wygląda dobrze, chodzimy na spacer itd.
                Wiem od kilku znajomych mam ze ich dzieci też zakichane i nie chodzą. A to dopiero początek smile))
        • beliska Re: a to dobre,, 12.09.12, 18:39
          > Bo rota oraz ospa zaraża zanim sie pokaże, dlatego nie złapał.
          > A nie dlatego, że wcale nie choruje.
          Jak jest z rotawirusem nie wiem, nie przerabiałam. Natomiast całkiem niedawno uświadamiał mnie lekarz, który ospę wałkował dośc mocno przez lata pracy na oddziałach dziecięcych, w dziecięcej klinice onkologicznej/tam ospa jest śmiertelnym zagrożeniem/ i powiedział, że przyjmuje się, iż chory przestaje zarażac, gdy strupki zaczynają się wysuszać. Sama też dośc mocno wgryzałam się w temat i niestety nie jest tak, że tylko przed wysypem mozna zarażać, ani też, że powikłania typu zapalenie mózgu pojawiaja się już po wysypie, bo mogą zanim ktokolwiek wie, że dziecko/dorosły ma ospę.
        • memphis90 Re: a to dobre,, 12.09.12, 20:08
          No tu akurat zupelnie nie masz racji, bo zarówno ospa, jak i rotawirus są najsilniej zakazne w trakcie objawowej choroby. Owszem, dzieci zarazaja 2-3 dni przed wystąpieniem objawów, a w przypadku rotawirusa nawet po ustąpieniu objawów, ale najsilniej wtedy, kiedy jest wysypka/ biegunka.
    • dodo207 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 09:02
      Nie wiem dokładnie jak u nas to wygląda, bo syn był tylko w poniedziałek, dwa dni w domu posiedział bo coś go brało,pójdzie jutro. wiem tylko że w tamtym tygodniu chodziły wszystkie dzieci. Też mnie to przeraża, czy będzie teraz w kółko chory, aż do zimy bo licze że zimą te choróbska się troche ulatniają z racji mrozu, ale może się myle. Ja od paru dni daje synowi tran, w cuda oczywiście nie wierze i domyślam się że to go zapewne nie uchroni ale tran zdrowy i syn lubi więc warto spróbować. Daje mu również codziennie sok z malin taki prawdziwy który sami robimy ze swoich malinek, rozcieńczam z wodą,dodaje również troche cytryny i miodu, polecało mi kilka osób taki właśnie napój żeby wzmocnić organizm, zobaczymy jaki będzie efekt.
    • slonko1335 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 09:04
      Aż się martwię co będzie za parę tygodni, miesięcy, k
      > iedy zawita prawdziwa jesienna aura.

      spokojnie mamy przestaną panikować z powodu kataru i uświadomią sobie, że jakby miały trzymać dziecko z powodu takich pierdół w domu to musiałyby się z pracy zwolnić...na pewno będą momenty gdzie poważneijsza choroba przetrzebi towarzystwo-u nas co roku albo atak grypy albo szkarlatyny czy ospy, gdzie w przedszkolu po 6 sztuk w grupie.

      MOi dostają tran w sezonie jesienno zimowym, zapewniam im dużo ruchu na świeżym powietrzu, dobrze karmie-znaczy unikam świństw i tyle.
    • wilhelminaslimak Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 09:09
      To chyba nie jest takie proste uchronić dziecko od chorób.
      Mój starszy 2,5-latek na razie nie choruje, choć w jego przedszkolu choruje już ponad połowa dzieci. Katar ma, ale to tyle.
      Natomiast zaczyna chorować młodszy roczny brat, łapiący choroby od starszego, który nie choruje ale zarazki przynosi. On niestety ma obniżoną odporność (z powodu alergii jak sądzę). I tego nie przeskoczę. Wychowywani tak samo, w tych samych temperaturach, ubierani tak samo, na spacerkach tak samo (i baaaardzo dużo) i cóż jeden chorowity, a drugi okaz zdrowia.
      Także ja nie wierzę, że mamy do końca wpływ na to, ile nam dzieci chorują, pewnie trochę tak, ale co siedzi w genach nie przeskoczymy.
      • foxanka Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 10:48
        pewnie nie uda nam się przeskoczyć genów, ale możemy starać się dzieciaczki zahartować, a przynajmniej nie przegrzewać, zdrowo odżywiać.
        Mysza urodzona w UK więc z tych dzieci co to boso we wrześniu po trawie ;P
        Nigdy nie chorowała, zobaczymy jak będzie teraz.
        Przypomina mi się jak nasz sąsiadka w lutym pyta Myszy wysiadającej z tatusiem z samochodu
        -a gdzie Ty byłaś kochanie
        - na basieniiku
        - Panie M -5st a wy a basen ???
        - tak, ale przecież na kryty - mój zdziwiony mąż wink

        U nas niestety naród ciepłolubny big_grin
    • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 11:04
      my ogólnie jadamy zdrowo, dodatkowo mała rano na czczo dostaje miód z cytryną, zaczęliśmy też podawać tran, w sezonie grypowym raz w tygodniu profilaktycznie oscillococcinum. Skutki w zeszłym roku (1 rok przedszkola) były raczej marne zobaczymy jak będzie w tym. Prawidłowość jest taka chodzi do przedszkola = jest chora. Nasza pediatra powiedziała, że 2 rok powinien być lepszy, kolejny jeszcze lepszy, a w szkole odżyjemy smile
    • illegal.alien Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 11:32
      Moje dziecko chodzi do zlobka od stycznia, od tego czasu opuscila 3 dni z powodu choroby. Do tego kilkanascie dni opuscila ze wzgledu na nasze wyjazdy.
      Reszta grupy podobnie - dzieciaki chodza raczej caly czas, nie widze zadnych pomorow ani epidemii.
      • najma78 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 13:00
        Moje dzieci kiedy byly w przedazkolu a mialy ok. 10 m-cy jak zaczynaly opuscily z.powodu chorob ok. 5-7 dni przez caly rok. To tak w pierwszym sezonie jesienno-zimowym, pozniek frekwencja 99-100%. Syn w ub. roku jako 4-latek (w szkole) mial 100% obecnosc i tyle ma ponad 90% klas w calej szkole.
    • dzoaann Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 14:26
      u nas trzeci tydzien szkoly w toku. W piatek corka miala lekki katar, ale mimo tego w sobote pojechalismy szalec w parku wodnym i poszlismy na lody. W niedziele bylo po katarze, czyli poszla normalnie w poniedzialek do szkoly. W grupie 15 osob-frekwencja 100% jak dotad.
    • q_fla Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 14:47
      Nieprzegrzewanie, odpowiednia dieta, duzo ruchu na świeżym powietrzu, niekiszenie w domu z powodu kataru, basen, zimny prysznic po każdej kąpieli, żadnych sztucznych witamin.
      Według pediatry mojego dziecka wszelkie preparaty na uodpornienie gie dają.
    • pysia_35 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 17:04
      mój po pierwszy tygodniu przedszkola w piątek miał już katar, w sobotę doszła gorączka i osłabienie. W niedziele wieczorem było lepiej ale na wszelki wypadek ( i zeby nie zarażał innych dizeci zostawiłam w domu w tym tygodniu i planuje puścić jutro bo od wczoraj żadnych objawów nie ma. O hartowaniu i sposobach na uodpornienie nawet nie chce mi sie jużpisać. co bym nie robiła i tak często przeziebiony, wiec spodziewam sie w przedszkolu słabej frekwencji. Najbardziej boję sie jelitówek bo miał już 3 razy w życiu i przechodzi bardzo ciezko.
      • batutka Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 17:26
        W mojej grupie rzecz się ma następująco: na 14 dzieci chodzi teraz 11. Więc chyba nie jest źle.
    • iwetta-78 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 17:33
      Mój trzylatek po pierwszym tygodniu w weekend dostał katar i zaczął potwornie kaszleć. Więc ten tydzień siedzi w domu z zapaleniem oskrzeli. Temperatury nie ma, wiec na spacery wychodzimy, bo pogoda taka, że żal w domu siedzieć. Jak wczoraj rozmawiałam, z jedną mamą z naszej grupy, to na 22 dzieci 8 nieobecnych.
    • klubgogo Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 18:09
      Jedyna prawda jaka jest w tym wszystkim, to, że dziecko z objawami kataru już nie zaraża. Wirusy rozsiewają się znacznie wcześniej niż zacznie leciec z nosa i nie widzę powodów, by robic nagonkę, na matki, które "podsyłają dzieci z katarem kolegom". U mojej córki w przedszkolu dzieci frekwencja jest różna, są rodzice, które z pierwszym kichnięciem zostawiają dzieci i wtedy ta frekwencja faktycznie spada. Są matki, które po 5 dniach ospy przyprowadzają osłabione dziecko.
      Podstawą utrzymania odporności jak dla mnie jest nieprzegrzewanie, wietrzenie, nawilżanie, zabawy na powietrzu. A jeśli już zacznie się kichanie, woda z miodem i cytryną.
      • mojemieszkanie24 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 18:10
        u mnie chodzi 18 (19) na 25. Chorych dzieci nie przyjmuję do przedszkola. Jeżeli taki ktoś się pojawi proszę o zaswiadczenie od lekarza.
      • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 21:42
        > Jedyna prawda jaka jest w tym wszystkim, to, że dziecko z objawami kataru już n
        > ie zaraża. Wirusy rozsiewają się znacznie wcześniej niż zacznie leciec z nosa i
        > nie widzę powodów, by robic nagonkę, na matki, które "podsyłają dzieci z katar
        > em kolegom".

        masz jakieś naukowe podstawy dla swoich bzdurzeń (publikacja naukowa w wiarygodnym periodyku?, opinia lekarza -pediatry, który się pod tym podpisze z imienia i nazwiska). Bo jeśli nie to ty i inne mamusie które notorycznie prowadzają chore dzieci do przedszkola w końcu spójrzcie prawdę w oczy: to wy przyczyniacie się do tego, ze polskie przedszkola to wylęgarnia mikrobów. Hasło "tylko katarek" doprowadza mnie do furii - bo NIGDY nie oznacza on zwykłego przeziębienia. Często widziałam w przedszkolnej szatni dzieciaki, z czerwonymi nieprzytomnymi oczkami, z wypiekami od gorączki, z glutem do pasa a mamusia łgała bezczelnie prosto w oczy innym matkom i przedszkolankom, które wezwały ją do odebrania dziecka z powodu fatalnego samopoczucia i gorączki. jedna z mamuś dziecka z grupy mojej córki została wezwana po śniadaniu do odebrania dziecka. Odebrała je dopiero po pracy mimo, że dziecko cały dzień spędziło na leżaku bo nie miało siły się ruszyć, a mama mówiła "że rano miało tylko katarek". Kompletnym kuriozum była mamusia której dziecko pod opieką przedszkolanki wylądowało na pogotowiu z powodu gorączki w okolicach 40st. (to był czwartek lub piatek) W poniedziałek dziecko wróciło do przedszkola ze stosownym zaświadczeniem oraz stwierdzeniem mamusi że "ma tylko katarek".
        O praktykach typu wysyłanie dziecka po podaniu środka przeciwgorączkowego czy nawet antybiotyku wiedzą i lekarze i przedszkolanki. Tak wyglądacie "katarkowe mamusie". Kompletnie bez serca wobec swoich dzieci oraz cudzych.
        • q_fla Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 01:32
          natemat.pl/9973,brytyjskie-matki-hartuja-dzieci-polskie-na-nie-chuchaja-potem-dorosli-co-chwila-laduja-na-zwolnieniach-lekarskich
          tongue_out
        • q_fla Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 01:42
          > masz jakieś naukowe podstawy dla swoich bzdurzeń (publikacja naukowa w wiarygod
          > nym periodyku?, opinia lekarza -pediatry, który się pod tym podpisze z imienia
          > i nazwiska).

          A po co ci to? Przecież i tak nie uwierzysz, podważysz i zwymyślasz, choćby to był największy autorytet medyczny... tongue_out
          • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 12:22
            Link do PUBLIKACJI NAUKOWEJ, a nie bzdurzenia o niczym (chwytasz różnice?)
            Nie zwymyślałam cię (chyba ze w myśl zasady uderz w stół....), mam po prostu dość opowiadania takich bajek. Masz w zanadrzu publikację naukową medycznego autorytetu, popisującego się pod nią imieniem i nazwiskiem na dowolnie wybrany temat:
            - katar nie zaraża (kichanie i kaszel NIE powodują rozprzestrezniania się wirusów i bakterii)
            - lekarz zaleca (czyli uznaje za korzystne - bo takie jest znaczenie słowa zaleca) prowadzanie do przedszkola chorego dziecka
            Obiecuję,że jeśli tu przedstawisz mi takie potwierdzenie dla twoich intrygujących przemyśleń (konkrety a nie "uznany specjalista z praktyką w najlepszym szpitalu...) to uznam, że nie miałam racji, odwołam wszystko to co napisałam o "katarkowych" nieodpowiedzialnych matkach.
            Nie mogę się doczekać ....
        • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 10:15
          annubis74 napisała:

          Kompletnym kuriozum była m
          > amusia której dziecko pod opieką przedszkolanki wylądowało na pogotowiu z powod
          > u gorączki w okolicach 40st. (to był czwartek lub piatek)

          U nas właśnie z takiego powodu, że zeszłym roku przedszkole musiało wzywać do dziecka pogotowie to panie nie zgadzają się na przychodzenie dzieci z większym gilem i kaszlących.
          Było to poruszane na zebraniu i panie (również pani dyrektor) dość dobitnie powiedziały, żeby rodzice się nie oburzali, gdy będą proszeni o odebranie dziecka oraz dokładnie sprawdzali czy nie przyprowadzają chorego malca. Panie przedszkolanki same bardzo szybko reagują i stąd może taka frekwencja.
          Paniom również zależy, aby dzieci w przedszkolu były zdrowe bo same bardzo często łapią od nich choróbska, które przenoszą do swoich rodzin (a one też mają małe dzieci).
          Może w prywatnych przedszkolach do tego inaczej podchodzą. Rodzice zapewne mogliby się wkurzyć, gdyby przedszkolanki dzwoniły do nich co chwila z prośbą o odbiór. Oni płacą tyle kasy, a dziecko tylko pół miesiąca w przedszkolu. Zaczęliby szukać innej placówki.
          Ale u nas w państwowym nie mają z tym najmniejszych oporów.
          • q_fla Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 12:15
            > Paniom również zależy, aby dzieci w przedszkolu były zdrowe bo same bardzo częs
            > to łapią od nich choróbska, które przenoszą do swoich rodzin (a one też mają ma
            > łe dzieci).

            Wręcz odwrotnie, nauczyciele oraz pracownicy służby zdrowia z uwagi na ciągłe stykanie się z mikrobami są najbardziej odporna grupą zawodową. No chyba, że ktoś debiutuje w tym zawodzie. Była wychowawczyni mojej córki z przedszkola mówiła, że ostatni katar miała ponad 10 lat temu.

            Może w prywatnych przedszkolach do tego inaczej podchodzą. Rodzice zapewne mogl
            > iby się wkurzyć, gdyby przedszkolanki dzwoniły do nich co chwila z prośbą o odb
            > iór. Oni płacą tyle kasy, a dziecko tylko pół miesiąca w przedszkolu. Zaczęliby
            > szukać innej placówki.
            > Ale u nas w państwowym nie mają z tym najmniejszych oporów.

            Moja córka chodziła do państwowego przedszkola i na każdym zebraniu mówiono, że przyprowadzenie dziecka zakatarzonego i/lub kaszlącego, niegorączkującego z ogólnym dobrym samopoczuciem nie stanowi problemu.
            • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 12:28
              Q_fla, to dlatego, że ty żyjesz w cudownym świecie bajki, twoje dzieci nie chorują, przedszkolanki nie chorują, pediatrzy zalecają chodzenie chorych dzieci do przedszkola, a w ogóle to chodzi przecież tylko o to, że ty nie przegrzewasz a reszta tak (pewnie w innych dziedzinach życia też na wszystko masz takie proste, nieskomplikowane recepty)
              Pomijam przedszkolanki, które chorują (co nie znaczy chodzą na zwolnienie), studenci pedagogiki z którymi pracuje po każdych praktykach w przedszkolu wracają stadnie chorzy (WSZYSCY!!!! BEZ WYJĄTKU!!!!)
              Czekam na ten link, pamietaj....
            • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 13:24
              q_fla napisała:

              > Moja córka chodziła do państwowego przedszkola i na każdym zebraniu mówiono, że
              > przyprowadzenie dziecka zakatarzonego i/lub kaszlącego, niegorączkującego z og
              > ólnym dobrym samopoczuciem nie stanowi problemu.
              >

              W moim jest inaczej. Dziecko zakatarzone i kaszlące też zaraża. Nie koniecznie musi mieć gorączkę. Ale inne, które zarazi się tym katarem i kaszlem może znosić wszystko dużo gorzej i może to dużo gorzej dla niego się skończyć. Dlatego też panie odsyłają dzieci z ciągnącymi się gilami i kaszlem do domu.
              • klubgogo Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 17:40
                I tak idąc metodą rozumowania ematek, dla których katar to choroba, frekwencja w przedszkolach wynosiłaby maksymalnie 5 % i to dopiero w czerwcu, a placówki należałoby wtedy zamknąc na cały rok.
                • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 17:54
                  klubgogo napisała:

                  > I tak idąc metodą rozumowania ematek, dla których katar to choroba, frekwencja
                  > w przedszkolach wynosiłaby maksymalnie 5 % i to dopiero w czerwcu, a placówki n
                  > ależałoby wtedy zamknąc na cały rok.

                  U nas obecnie w grupie nikt nie ma ciągnących się glutów (z tego co mówiła dzisiaj pani) i frekwencja jest znacznie wyższa. Może nie jest maksymalna, ale 60%.
                  Natomiast gdyby pozostałe chore 40% przychodziło do przedszkola z pewnością frekwencja byłaby maksymalnie 5% bo tym zdrowym też by zafundowali gluty. A tak chorzy się wychorują i przyjdą zdrowi i sprawa zamknięta.
                  • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 18:01
                    Jeszcze tak apropo. Rozmawiałam z panią przedszkolanką na temat tych katarków. To ona powiedziała, że w poniedziałek jedno dziecko przychodzi z katarem, w piątek katar ma już 3/4 grupy. Tak to w praktyce wygląda. Męczą się i one i dzieci. Dlatego jak widzą, że glut się ciągnie niemiłosiernie to odsyłają do domu.
                  • memphis90 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 18:33
                    U mnie w przedszkolu nie odsyłają z powodu katarku. Frekwencja spora, lista obecności wypełniona po brzegi.
        • memphis90 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 18:30
          "tylko katarek
          > " doprowadza mnie do furii - bo NIGDY nie oznacza on zwykłego przeziębienia.
          Masz rację- przeziębienie (czyli choroba przeziębieniowa) to znacznie poważniejsza choroba, niż nieżyt nosa. Przeziębienie wiąże się z wystąpieniem objawów ogólnych- gorączki, bólu mięśni, stawów, senności, osłabienia itd. Dziecka przeziębionego nigdy nie wysłałabym do przedszkola, bo to zupełnie inny kaliber, niż katarek.

          a mamusia łgała bezczelnie pro
          > sto w oczy innym matkom i przedszkolankom, które wezwały ją do odebrania dzieck
          > a z powodu fatalnego samopoczucia i gorączk
          A to u Was matki przesiadują w szatni przedszkolnej przez cały dzień? A inne matki muszą się im tłumaczyć z kataru lub gorączki dziecka?

          Kompletnym kuriozum była m
          > amusia której dziecko pod opieką przedszkolanki wylądowało na pogotowiu z powod
          > u gorączki w okolicach 40st.
          No i co? Gorączka może wystąpić nagle. Wina matki taka, że nie była pod telefonem, ale różne rzeczy się zdarzają. Gorączka nie jest też powodem, żeby jechać na pogotowie.

          W poniedziałek dzieck
          > o wróciło do przedszkola ze stosownym zaświadczeniem
          No sporo miała zaświadczenie, to znaczy, że ktoś (lekarz) dziecko zbadał i potwierdził, że nie ma sepsy, zapalenia opon, płuc ani dróg moczowych. Ty bez badania wiesz lepiej jaki był stan zdrowia zupełnie obcego Ci dziecka?
          • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 18:55
            memphis90 napisała:

            > Masz rację- przeziębienie (czyli choroba przeziębieniowa) to znacznie poważniej
            > sza choroba, niż nieżyt nosa. Przeziębienie wiąże się z wystąpieniem objawów og
            > ólnych- gorączki, bólu mięśni, stawów, senności, osłabienia itd. Dziecka przezi
            > ębionego nigdy nie wysłałabym do przedszkola, bo to zupełnie inny kaliber, niż
            > katarek.
            >

            Przeziębienie – wirusowa infekcja górnych dróg oddechowych. Główne objawy to katar, kaszel, ból gardła i podwyższona temperatura ciała. Objawy zwykle ustępują po 5–7 dniach.
            Źródło - Wikipedia

            Nigdy mnie przy przeziębieniu mięśnie nie bolały. Gorączki też nie mam.
            Moje dziecko, gdy jest przeziębione też nie ma gorączki. Ale każdy jest inny.
            U synka mojego znajomego zarażenie się "zwykłym" katarem skończyło się zapaleniem oskrzeli.
            • memphis90 Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 16:35
              Wybacz, ja nie opieram się na wiadomościach z wikipedii...
              Choroba przeziębieniowa
          • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 19:06
            memphis90 napisała:

            > Masz rację- przeziębienie (czyli choroba przeziębieniowa) to znacznie poważniej
            > sza choroba, niż nieżyt nosa. Przeziębienie wiąże się z wystąpieniem objawów og
            > ólnych- gorączki, bólu mięśni, stawów, senności, osłabienia itd. Dziecka przezi
            > ębionego nigdy nie wysłałabym do przedszkola, bo to zupełnie inny kaliber, niż
            > katarek.
            >

            Może bardziej chodziło Tobie o grypę?

            Objawy:

            gorączka – w grypie objawem charakterystycznym jest wysoka gorączka (powyżej 380C), która trwa średnio 3-4 dni, natomiast w przeziębieniu rzadko obserwowana jest wysoka gorączka – z reguły przebieg jest bezgorączkowy lub utrzymuje się stan podgorączkowy
            ból głowy – bardzo rzadko w przeziębieniu, natomiast w grypie jest intensywny, silny, rozlany
            ból gardła – to najczęściej pierwszy i charakterystyczny objaw przeziębienia, natomiast w grypie pojawia się rzadko
            uogólniony ból mięśni i stawów – w grypie o dużym nasileniu, natomiast w przeziębieniu występuje rzadko
            nieżyt nosa (katar) – drugi charakterystyczny objaw choroby przeziębieniowej, uczucie ciągłego zatkania nosa, konieczność ciągłego oczyszczania nosa; natomiast w grypie katar występuje sporadycznie i nigdy nie jest tak intensywny jak w przeziębieniu
            kichanie – zwykle w przeziębieniu, natomiast w grypie czasami
            kaszel – grypie ma charakter suchy i napadowy, natomiast w przeziębieniu wilgotny i związany z odkrztuszaniem spływającej wydzieliny z tylnej ściany gardła
            osłabienie, wyczerpanie – w przeziębieniu miernego stopnia, natomiast w grypie wczesne i bardzo nasilone oraz może się przeciągać nawet do 2-3 tygodni

            Źródło - Medonet
            • memphis90 Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 16:36
              Jak wyżej: grypa to grypa, a przeziębienie to przeziębienie.
              • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 19:57
                Pamiętaj, że przy przeziębieniu (chorobie przeziębieniowej) nie każde dziecko gorączkuje, a jedynymi objawami może być np katar czy kaszel. Ważne jest jednak, że katar nie powstaje z niczego, a za jego powstanie odpowiedzialne są wirusy i bakterie (chyba, że mówimy o katarze alergicznym). Zdrowemu człowiekowi nie cieknie permanentnie z nosa. Zatem katarem też można się zarazić, gdy się przebywa w towarzystwie osoby, która jest przeziębiona.
          • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 19:12
            > "tylko katarek
            > > " doprowadza mnie do furii - bo NIGDY nie oznacza on zwykłego przeziębien
            > ia.
            > Masz rację- przeziębienie (czyli choroba przeziębieniowa) to znacznie poważniej
            > sza choroba, niż nieżyt nosa. Przeziębienie wiąże się z wystąpieniem objawów og
            > ólnych- gorączki, bólu mięśni, stawów, senności, osłabienia itd. Dziecka przezi
            > ębionego nigdy nie wysłałabym do przedszkola, bo to zupełnie inny kaliber, niż
            > katarek.

            Katar może być spowodowany alergią, przeziębieniem lub poważniejszą infekcją (np. grypą). Innych możliwości raczej nie ma. Pewnie jedne dzieci znoszą przeziębienie lepiej inne gorzej, mojej Młodej cieknie z nosa i z oczu i mimo, ze bawi się w miarę normalnie to jednak widać że jej samopoczucie jest gorsze niż zazwyczaj. Przetrzymałam ją trzy dni i jutro już pójdzie do przedszkola, bo czuje się dobrze, nie kicha, nie kaszle, jakieś resztki przezroczystego gluta ma. Wiesz dobrze memphis że nie chodzi o definicje, ani o spieranie się o katarek w przedszkolu. Myślę że gdyby miały być tak dzieci 100% zdrowe należałoby zamknać przedszkola. Wiem to po mojej córce, która miała jedną z najniższych frekwencji w grupie bo starałam się żeby do przedszkola chodziła tylko wtedy gdy była zupełnie zdrowa. Teraz wizję mam inną tongue_out
            bardziej chodziło mi o to, ze posyłane są dzieci chore, naprawdę chore, w takim stanie, ze nie mogą podnieść się z leżaka (znasz zdrowe dziecko, które cały dzień spędzi leżakując). Wzywane matki ignorują prośbę o odebranie ewentualnie odbierają i nazajutrz przyprowadzają chore. Co myślisz o matce, która słyszy, że dziecko tak kaszle, że nieomal się dusi i nie idzie z nim do lekarza "bo ma tylko kaszelek"
            > a mamusia łgała bezczelnie pro
            > > sto w oczy innym matkom i przedszkolankom, które wezwały ją do odebrania
            > dzieck
            > > a z powodu fatalnego samopoczucia i gorączk
            > A to u Was matki przesiadują w szatni przedszkolnej przez cały dzień? A inne ma
            > tki muszą się im tłumaczyć z kataru lub gorączki dziecka?

            odbierając dzieci o podobnych porach spotyka sie zazwyczaj tych samych rodziców. Nikt nie kazał się kobiecie tłumaczyć, chyba czuła taką potrzebę, bo rzeczywiscie przykro było patrzeć na tego jej dzieciaka - tak źle wyglądał
            > Kompletnym kuriozum była m
            > > amusia której dziecko pod opieką przedszkolanki wylądowało na pogotowiu z
            > powod
            > > u gorączki w okolicach 40st.
            > No i co? Gorączka może wystąpić nagle. Wina matki taka, że nie była pod telefon
            > em, ale różne rzeczy się zdarzają. Gorączka nie jest też powodem, żeby jechać n
            > a pogotowie.

            może wystapić nagle. Nie w tym problem. Matka została powiadomiona o narastajacej gorączce. Przyjęła do wiadomości, obiecała ze przyjedzie. Później przestała na kilka godzin odbierać telefon - stąd jej zaskoczenie że dziecko zostało przewiezione na pogotowie.

            Nie siedzę i nie obserwuję co się dzieje w przedszkolu, nie wypatruję dzieci z oznakami choroby. Te historie opowiadają przedszkolanki, a czasem moi studenci bo niektórzy mieli praktyki w przedszkolu do którego chodzi moja corka, choć w innych jest podobnie.
            MNie naprawdę nie chodzi o katar, nie panikuję z powodu zwykłego przezieębienia i nie lecę od razu do lekarza. Chodzi mi tylko o to, że chore!!! dzieciaki są podrzucane do przedszkola jak kukułcze jaja i nie ma sposobów, zeby powstrzyamć kolejne i kolejne infekcje, a ja żałuję że moją córkę omija wszystko co fajne a jej życie przedszkolne (i jej kolegów też) usiane jest głownie infekcjami
            • klubgogo Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 09:34
              >Bo jeśli nie to ty i inne mamusie które notorycznie prowadzają chore dzieci do przedszkola

              ja chorego dziecka nie prowadzam, prowadzam z katarem, ale przecież najpierw trzeba było na kogoś najechać, żeby później oświadczyć:

              > MNie naprawdę nie chodzi o katar, nie panikuję z powodu zwykłego przezieębienia
              > i nie lecę od razu do lekarza. Chodzi mi tylko o to, że chore!!! dzieciaki są
              > podrzucane do przedszkola

              zastanów się w końcu o co Ci chodzi, bo wczesniej jechałaś równo za zwykły katar, a teraz zaprzeczasz sama sobie.

              • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 17:05
                co to znaczy zwykły katar
                tylko proszę cię powstrzymaj się od własnych wywodów, podaj mi definicję w miare naukowo udokumentowaną (o ile taka istnieje, bo q_fla, jak widać się poddała)
                Nie najechałam na ciebie (jakim sposobem mogłabym potrącić cię samochodem w internecie??? smile smile smile
                a jesli miałaś na myśli to że skrytykowałam twoją życiową filozofię, to owszem.
                Nie panikuję z powodu kataru, bo po roku przedszkolnej listy przebojów chorobowych w sumie oddycham z ulgą jak jest to "tylko katar". Nie widzę powodu się cieszyć, ze moja córka i jej rówieśnicy zamiast cieszyć się dzieciństwem w przedszkolu w kółko coś łapią - a łapią jedne od drugich, te zdrowe od tych "tylko zasmarkanych". Jest chłopiec w grupie mojej corkiktóry przez większość roku chodził do przedszkola z zielonym gilem płynącym aż do brody i ohydnym oskrzelowym kaszlem, a mamusia w kółko opowiadała że on ma tylko katarek. I 100% frekwencję
            • memphis90 Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 16:44
              > bardziej chodziło mi o to, ze posyłane są dzieci chore, naprawdę chore, w takim
              > stanie, ze nie mogą podnieść się z leżaka (znasz zdrowe dziecko, które cały dz
              > ień spędzi leżakując).
              U nas od razu jest telefon, sama dwa razy odbierałam tak moją córę- raz zaczęła wymiotować, drugi raz właśnie spała przez całe przedpołudnie. Rano była zupełnie zdrowa. Dziecka ewidentnie chorego nie oddałabym do przedszkola. Ale u nas się to chyba nie zdarza.

              Co myślisz o matce, która słyszy, że
              > dziecko tak kaszle, że nieomal się dusi i nie idzie z nim do lekarza "bo ma tyl
              > ko kaszelek"
              Że jest głupia. Intensywny, duszący kaszel może być oznaką zapalenia krtani albo zapalenia płuc.

              Później przestała
              > na kilka godzin odbierać telefon - stąd jej zaskoczenie że dziecko zostało prze
              > wiezione na pogotowie.
              No to też głupia i tyle... Inaczej nazwać się tego nie da.

              Te historie opowiadają przedszkolanki, a czasem moi studenci
              > bo niektórzy mieli praktyki w przedszkolu do którego chodzi moja corka, choć w
              > innych jest podobnie.
              Ja mam ciocię w przedszkolu, do którego uczęszcza córka i studentów z moimi kolegami z pracy w żłobku. Mój synek jest więc badany regularnie, bo chyba tylko ja zgodziłam się na praktyki studenckie na moim dziecku smile Mam też wiarygodne relacje z tego, co się dzieje. U nas jest ok smile

              Chodzi mi tylko o to, że chore!!! dzieciaki są
              > podrzucane do przedszkola jak kukułcze jaja i nie ma sposobów, zeby powstrzyamć
              > kolejne i kolejne infekcje,
              U nas ciężko chorych dzieciaków nie ma... Pilnują w poważnych sprawach np. raz musiałam tłumaczyć się z obrzęku oka u synka, bo nie chcieli przyjąć. smile
    • leneczkaz Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 18:21
      Geny. Raczej nie ma ich w tabletkach wink
      A oprócz tego to dużo ruchu na świeżym powietrzu, lekkie ubieranie, basen, dieta (choć tu u nas słabo.. ratują nas geny tongue_out).
      Od wrzesnia do kwietnia podaję tran.
    • minerwamcg Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 22:03
      Nie wiem, jak z frekwencją w przedszkolu, ale jak naszą małą pokrzywka oblazła, przychodnia po raz pierwszy w historii odesłała nas z kwitkiem - bo tyle dzieciaków choruje, że terminów brakło.
      • bagata100 Re: Frekwencja w przedszkolu 12.09.12, 22:37
        Czytam i nie wierzę.
        W naszym przedszkolu na 25 dzieci nie ma 2 bo wyjechały na wakacje. Dziś byłam w przychodni dziecięcej i pusto. Nie ma problemów z zapisami do lekarzy. Moje dziecko oczywiście ma katar ale najprawdopodobniej alergiczny bo tylko woda z nosa leci i jest jedynym dzieckiem z katarem w grupie. Moja córka, lat 3 nigdy nie chorowała, raz jelitówka przyniesiona od sąsiada, przeszła po jednym dniu, nie unikam sklepów, marketów, placów zabaw i bawialni. Nie podaję tranu ani innych sztucznych lekarstw. Je to co lubi, nie je słodyczy, lubi owoce. Chyba jednak to geny bo my też nie chorujemy smile
        Mam nadzieję, że tak będzie dalej, bo jak czytam niektóre posty to mam wrażenie, że najbliższy rok spędzę w domu smile

        • bbuziaczekk Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 08:34
          Moj dopiero od poniedzialku zaczyna przedszkole a od wczoraj katar i kaszel ma. Zarazil sie od siostry ktore zalapala dzien wczesniej. Fatalna pogoda to i przeziebienia ludzie lapia. Raz 30 stopni a raz 10
          • qosiula Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 09:27
            Ja dzisiaj córki nie posłałam, bo wczoraj odebrałam ją ze stanem podgorączkowym. Kataru zero, kaszlu zero, nic poza tą temperaturą. Nie wygląda na chorą, ale mimo to wolałam ją zostawić w domu choćby ze względu na inne dzieci. Dzisiaj jak zadzwoniłam do przedszkola to Pani mi powiedziała, że na 25 dzieci jest... 12. Czyli coś się rozsiało, albo rodzice pozostałych dzieci są na tyle rozsądni że nie posłali chorych.
            Ja oczywiście chciałabym żeby dzieci chore nie były przyprowadzane bo to będzie kółko zamknięte, będą się zarażać jedno od drugiego, ale z drugiej rodzic, dla którego pójście na opiekę enty raz jest równoznaczne ze zwolnieniem, nie będzie zwracał uwagi na inne dzieci.
            Taki mamy kraj niestety, po prostu nie można sobie pozwolić na niepracowanie...
            • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 09:53
              qosiula napisała:

              > Ja dzisiaj córki nie posłałam, bo wczoraj odebrałam ją ze stanem podgorączkowym
              > . Kataru zero, kaszlu zero, nic poza tą temperaturą. Nie wygląda na chorą, ale
              > mimo to wolałam ją zostawić w domu choćby ze względu na inne dzieci. Dzisiaj ja
              > k zadzwoniłam do przedszkola to Pani mi powiedziała, że na 25 dzieci jest... 12
              > . Czyli coś się rozsiało, albo rodzice pozostałych dzieci są na tyle rozsądni ż
              > e nie posłali chorych.
              > Ja oczywiście chciałabym żeby dzieci chore nie były przyprowadzane bo to będzie
              > kółko zamknięte, będą się zarażać jedno od drugiego, ale z drugiej rodzic, dla
              > którego pójście na opiekę enty raz jest równoznaczne ze zwolnieniem, nie będzi
              > e zwracał uwagi na inne dzieci.
              > Taki mamy kraj niestety, po prostu nie można sobie pozwolić na niepracowanie...

              Myślę, że się coś rozsiało, bo u nas w tym tygodniu frekwencja marna. Mam nadzieję, że rodzice też są rozsądni i z tego powodu nie posyłają do przedszkola dzieci, które zarażają innych.
              Wiadomo, że każdy musi pracować. Ja też, ale z drugiej strony jak poślę do przedszkola przeziębione dziecko to z powodu swojego osłabienia może złapać gorszego bakcyla i zamiast pójść na kilkudniowe zwolnienie będę musiała pójść na 2 tygodniowe.
              I druga sprawa jak poślę do przedszkola zdrowe dziecko, a jakaś mama wyśle do przedszkola chore i moje coś złapie to znów może mnie czekać zwolnienie.
              Jak sama napisałaś. Koło się zamyka. Może warto zatem nie robić nikomu co nam niemiłe. Na pewno wtedy dzieci mniej będą chorować.
              Oczywiście to nie tak, że zagluciałe dziecko trzeba izolować, zamknąć w domu i owinąć w gruby koc. Trzeba wychodzić na spacery. Ale przedszkole to co innego.
              Tam takie zagluciałe dziecko wytrze swoje gluty w jakąś zabawkę, a inne zabawkę weźmie do buzi i mamy kolejnego zagluciałego przedszkolaka. Do tego dzieci kichają i kaszlą na siebie.
              Gdyby rodzice bardziej odpowiedzialnie podchodzili do takich rzeczy to przedszkole nie kojarzyłoby się z wylęgarnią zarazków. A przecież robiąc innym źle robimy też źle swojemu dziecku ...
              • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 09:57
                Na szczęście u nas panie te wszystkie mocno zagluciałe i kaszlące dzieci odsyłają do domu.
                • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 12:36
                  u mnie w przedszkolu niestety się poddały po zeszłym roku, pani dyrektor powiedziała z goryczą, że smutne kiedy personelowi placówki bardziej zależy na zdrowiu dzieci niż rodzicom.
                  Powiedziala, że zdarza się coraz częściej ze rodzic wezwany do odebrania dziecka z powodu np. gorączki tłumaczy się wspomnianym powyżej katarkiem lub opieprza nauczycielkę że zajmuje mu czas głupotami, kiedy szanowny rodzic pracuje.
                  Ale niestety niektórzy stosują nieprawdopodobną technikę wyparcia pewnych rzeczy do podświadomości, dlatego Ty i ja będziemy uważane za matki-panikary, które martwią się chorobą dziecka a nie otwierają szampana, żeby uczcić fakt, że jego system odpornościowy po raz kolejny ma szansę poćwiczyć
            • q_fla Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 12:22
              > Taki mamy kraj niestety, po prostu nie można sobie pozwolić na niepracowanie...

              Tu Cię zaskoczę: w takich np Stanach Zjednoczonych nie ma czegoś takiego jak zwolnienie na chore dziecko, trzeba brać urlop. Dlatego też nikt nie pieści się katarkami i kaszelkami u dzieci, które wtedy normalnie maszerują do placówek.
            • illegal.alien Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 12:42
              > Taki mamy kraj niestety, po prostu nie można sobie pozwolić na niepracowanie...

              Oja. To sie usmialam. I dlatego 7 milionow Polakow jest na rentach, kobiety ciezarne chodza na L4, a mlode mamy biora urlopy na opieke nad dzieckiem? Luuuuuuuudzie. To wlasnie w Polsce panuje powszechna praktyka brania zwolnien na wszystko i na wszystkich - sa kraje, w ktorych nie ma czegos takiego jak zwolnienie na opieke nad dzieckiem, bierze sie po prostu urlop. I jakos zyja, daja sobie rade i nie wymarli.
              • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 13:32
                illegal.alien napisała:

                > Oja. To sie usmialam. I dlatego 7 milionow Polakow jest na rentach, kobiety cie
                > zarne chodza na L4, a mlode mamy biora urlopy na opieke nad dzieckiem? Luuuuuuu
                > udzie. To wlasnie w Polsce panuje powszechna praktyka brania zwolnien na wszyst
                > ko i na wszystkich - sa kraje, w ktorych nie ma czegos takiego jak zwolnienie n
                > a opieke nad dzieckiem, bierze sie po prostu urlop. I jakos zyja, daja sobie ra
                > de i nie wymarli.

                W Polsce wcale nie jest tak łatwo ze zwolnieniami. Oczywiście dni przysługujących na chore dziecko jest sporo. Tylko, który pracodawca będzie tolerował kobietę, której z powodu zwolnień tak długo i często nie ma w pracy? W praktyce wygląda to tak, że takie mamy się zwalnia.
                • carmita80 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 14:09
                  agnieszka77_11 napisała:

                  > W Polsce wcale nie jest tak łatwo ze zwolnieniami. Oczywiście dni przysługujący
                  > ch na chore dziecko jest sporo. Tylko, który pracodawca będzie tolerował kobiet
                  > ę, której z powodu zwolnień tak długo i często nie ma w pracy? W praktyce wyglą
                  > da to tak, że takie mamy się zwalnia.

                  Jest tez wielu pracodawcow zwalszcza tzw. panstwowych, ktorzy owszem toleruja a inni wola taka mamtke zwolnic przy byle okazji albo nie zatrudniac gdy jest w wieku prokreacyjnyn i jest duze prawdopodobienstwo ze dzieci bedzie miala albo ma male, jeszcze nieodchowane. Coz gdybym byla pracodawca i musiala tolerowac 60 dni opieki nad dzieckiem tez unikalabym zatridniania kobiet. Lepiej zainwestowac w rozsadny kalendzarz szczepien, finansowac szczepienia wazne czyli pneumokoki, meningokoki, sprywatyzowac przededszkola tak aby nie finansowac placowek a rodzicow uzalezniajac to od dochodow i zatrudnic odpowiednia ilosc osob zajmujacych sie dziecmi aby mogly spedzac czas na swiezym powietrzu a nie kiszac sie w salach, ujednolicic system diagnozowania i leczenia infekcji wirusowych i uswiadomic rodzicow ze zwykle.infekcje wirusowe nie zabiaja.
                  • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 14:28
                    >
                    > Jest tez wielu pracodawcow zwalszcza tzw. panstwowych, ktorzy owszem toleruja a
                    > inni wola taka mamtke zwolnic przy byle okazji albo nie zatrudniac gdy jest w
                    > wieku prokreacyjnyn i jest duze prawdopodobienstwo ze dzieci bedzie miala albo
                    > ma male, jeszcze nieodchowane. Coz gdybym byla pracodawca i musiala tolerowac
                    > 60 dni opieki nad dzieckiem tez unikalabym zatridniania kobiet.

                    Dlatego właśnie prywatni pracodawcy unikają (i osobiście im się nie dziwię) bo dla nich obciążenia związane z zatrudnianiem pracownika, który jest lub zaraz będzie na zwolnieniu są mordercze i czesto rozkłada na łopatki całą firmę.
                    >, ujednolicic system diagnozowania i leczenia infekcji wirusowych i us
                    > wiadomic rodzicow ze zwykle.infekcje wirusowe nie zabiaja.

                    Myslę ze system diagnozowania i leczenia jest jednolity, a co do śmiertelności... Przyzwyczailiśmy się uważać ze obecnie przy dostępności antybiotyków i innych procedur medycznych wszystko jest uleczalne, pewnie dlatego bagatelizujemy infekcje. Oczywiście nie ma sposobu by się przed nimi ustrzec. Niestety nie we wszystkich przypadkach są one uleczalne. Nie chcę tutaj straszyć nikogo ani demonizować niebezpieczeństwa, ale prawda jest taka, że infekcje wirusowe zbierają śmiertelne żniwo i wcale nie trzeba być schorowanym ani obciążonym innymi problemami zdrowotnymi, a paradoksalnie czasem silny układ odpornościowy staje się wrogiem. Niestety przekonałam się o tym z powodu tragedii rodzinnej.
                  • paniot Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 14:39
                    Witam
                    Ja raczej z tych, co nie uważają kataru za chorobę, ale każde dziecko jest inne. Moja córka ma katar trzy dni i po sprawie, natomiast jej młodszy brat - od razu ma zapalenie oskrzeli z obturacją.
                    Niestety trzeba mieć świadomość, że dzieci w przedszkolu często mają rodzeństwo, często młodsze. Mój syn po przechorowaniu w grudniu RSV ma uszkodzone oskrzela, dla niego każdy katar to duszność, sterydy, często szpital. Córka chodzi do przedszkola i bardzo często przynosi katar. Tak jak pisałam - jej "nic" nie jest, a Młody od razu się rozkłada.
                    Jak najbardziej można puszczać dzieci do przedszkola z katarem. Ale nie na antybiotyku, albo poważniej chore. Trzeba pomyśleć, że może któreś ma rodzeństwo chore, może wcześniaka, może noworodka w domu?
                    Zaraz pewnie posypią się na mnie gromy...

              • annubis74 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 14:17
                nie zapominajmy o tym, że w takim np. UK cały pakiet świadczeń socjalnych dla młodych matek jest dużo bogatszy, podobnie jak zwiazane z tym udogodnienia, kasa oraz elastyczny czas pracy, którego w Polsce brak. Nie bez powodu zaradne Polki wolą rodzić w UK niż w Polsce.
                • carmita80 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 17:23
                  annubis74 napisała:

                  > nie zapominajmy o tym, że w takim np. UK cały pakiet świadczeń socjalnych dla m
                  > łodych matek jest dużo bogatszy, podobnie jak zwiazane z tym udogodnienia, kasa
                  > oraz elastyczny czas pracy, którego w Polsce brak. Nie bez powodu zaradne Polk
                  > i wolą rodzić w UK niż w Polsce.

                  Odnosnie elastycznego czasu pracy, nie zawsze sie da ale najczesciej pracodawcy oda na reke jednak elastyczny czas pracy to tez nie jest tak, ze jednego dnia przyjde na 3 godziny a innego na 8, jednego dnia na popoludniu a drugiego na rano. To tak nie dziala. Elastyczny system polega na tym ze majac male dzieci mozna zredukowac godziny pracy albo dostosowac zmiany itp. Pakiet socjalny to przy niskich dochodach, np. jesli jedna osoba pracuje min. 24h tygodniowo ( samotny rodzic 16 albo wcale) to owszem jest pomoc, nie kazdy jednak korzysta. Istnieja jednak doplaty do przedszkoli, dzieci od 3-go roku zycia maka darmowych 15h przedszkola tygodniowo, od 4-go roku zycia ida do szkoly wiec 6h godzin.dziennie maja opieke i edukacje, istnieja oprocz przedszkoli childminders czyli donowe przedszkola, kobiety opiekuja sie wiecej niz jednym dzieckiem, przepisy to reguluja i jest to legalne takze mozna otzrzymac dofinasowanie jak do przedszkoli. Dzieci maja opieke medyczna darmowa, w tym wszystkie potrzebne szczepionki (pneumokoki, meningokoki) leki. A co do wypowiedzi powyzej to widze zasadnicza roznice pomiedzy diagnozowaniem, leczeniem i sposobem postepowania w przypadku infekcji wirusowych jak te kaszelki-katarki-czerwone gardelka itp. Tu nie wychodzi od lekarza z lista syropkow, pulneo, witamin czy sterydow a i czesto antybiotykow, infekcja wirusowa musi przejsc sama, a bakteryjna leczy sie antybiotykiem bez wspomagaczy. Lekarz powie, ze antybiotyk nie jest pr eszkoda aby dziecko nie chodzilo do szkoly czy przedszkola, jesli sie czuje dobrze moze isc, a leki na zlecenie rodzica przepisane przez lekarza podadza w placowce. Nikt nigdy nie robi problemow z katarkow i kaszelkow, zarazania itp o ile to nie wymioty, biegunka czy choroba zakazna. Zapalenie pluc to powazna choroba ale zdarza sie bardzo rzadko a nie jak w pl jest niemal standardem. Frekwencja jest wysoka w przedszkolach i szkolach czyli ponad 90%. Ludzie zyja i maja sie dobrze.
    • asienka95 Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 15:17
      Na 26 dzieci w poniedziałek było 8!
      Niestety, rodzice przyprowadzają chore dzieci (nie mówię o katarze).
      • agnieszka77_11 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 15:35
        asienka95 napisała:

        > Na 26 dzieci w poniedziałek było 8!
        > Niestety, rodzice przyprowadzają chore dzieci (nie mówię o katarze).

        Matko! Co u Was takiego szaleje, że rozłożyła 2/3 grupy?
        • anetchen2306 Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 18:33
          ... tez sie dziwie. Jakas epidemia jelitowki czy co? Albo ospa? Bo raczej katar tak dzieci masowo pokotem nie kladzie.
          W przedszkolu corki nie zauwazylam wyludnienia.
          Czasem nie ma jednego dziecka, rzadko kiedy dwojki.
          A rzuciloby mi wie to w oczy, co cale przedzkole liczy raptem ze 20 dzieci.
          Moja corka na poczatku tez zlapala jakis katar (bez temperatury, nieco pociagala nosem, nie miala kaszlu, "gilow" itp. itd.), trwal 2 dni. Inne dzieciaki tez z chusteczkami widzialam. Ale w przedszkolu byly, nie sprawialy wrazenia chorych: szalaly na hustawkach, zjezdzalni.
          "Nowe" maluchy tez widze codziennie. Widocznie albo nie choruja, albo ich rodzice lekkiego kataru za chorobe nie uwazaja. A rok przedszkolny zaczal sie u nas juz na poczatku sierpnia.
      • lady-magda Re: Frekwencja w przedszkolu 13.09.12, 22:29
        grupa 18 dzieci
        wczoraj przyszlo 7
        dzis 5
        jak tak dalej pojdzie to jutro powinna byc trojka
    • zuwka Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 10:24
      u nas frekwencja na razie wynosi 100%.
      Ale już młoda po tygodniu zaczyna smarkać. Na razie podaję syrop z cebuli. Jeśli po weekendzie się nie poprawi, rozważam pozostawienie małej u babci.
      • heca7 Re: Frekwencja w przedszkolu 14.09.12, 18:06
        U nas we wtorek było 21 osób na 25. Ale to najstarsza grupa 5-latków.
        • gocha500 Re: Frekwencja w przedszkolu 15.09.12, 13:24
          moja od 3 dni dopeiro w przedszkolu ale juz przywlokla jakis katar!
          kurcvze mlda mi chorowala dopiero 2 razy raz jak miala 9 mcy i jakas biegunke zlapala z goraczka i raz w wieku okolo 2 lat angine ropna ale wtedy wszsyscy w rodzinie byli chorzi na rozne grypy zapalenia oskrzeli i inne ascie i mloda ze wszytkimi miala stycziosc i tyle!nie przegrzewam,nie myje jej rak i wszsytkiego co 5 minut niech ma kontakt z bakterimi,czasem ma stycznosc z osobami przeziebionymi i ne lapie nic albo ma jedynie wodnisty katarek!
          ale mam nadzieje ze sie na katarku skonczy!jak sie to nie rozwinie bardziej to w pon idzie do prazedszkola i tyle!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja