Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole

13.09.12, 22:10
Tak się tylko chciałam wyżalić. Na prywatne przedszkole mnie nie stać, dziecko chodzi od dwóch lat do państwowego, które wybierałam bardzo starannie (chodziłam namolnie i sprawdzałam wszystko).
No i wszystko mnie w tym przedszkolu wkurza i nie widzę przed tym ucieczki:
- słodycze na podwieczorek (danonki, batony, pierniczki w czekoladzie)
- brak spacerów (od listopada do kwietnia)
- telewizja (np. bajki o barbie)
- traktowanie rodziców i ich uwag jako dopustu i spławianie
- straszenie rodziców, że mają płacić, płacić i jeszcze raz płacić (o tym była większość zebrania)
- no i jeszcze kible, do których drzwi tak ciężko się otwierają, że ja nie daję rady

Nie myślcie sobie, że tak tylko jałowo narzekam. Rozmawiam już od roku z dyrektorką, dziś było zebranie, na którym się udzieliłam i to przebrało czarę goryczy. Otóż okazuje się, że baton czekoladowy jest niezbędny dla rozwoju mózgu! Tak twierdzi dyrekcja i zostałam publicznie potępiona.
Może ktoś powie, że ten baton nie ma znaczenia. Może i nie ma, może się pienię o drobnostkę, ale tak ogólnie czuję wielką niemoc, niesmak i rozczarowanie tą instytucją.
Ale jaką mam gwarancję, że w innym przedszkolu nie byłoby jeszcze gorzej?
Ech, życie.
    • basca_basca Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 22:17
      Co do batoników, to ja byłam na integracji w prywatnym i przez trzy dni tejże integracji na stoliku cały czas stały m.in. jakieś pierniczki czekoladowe, żeby dzieci dobrze kojarzyły przedszkole... Batoniki są serwowane na podwieczorek. Więc nie jest to kwestia państwowych przedszkoli, tylko ogólnie przedszkoli. Wszędzie gdzie słyszę, dają słodkie dzieciom.
      • wilhelminaslimak Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 22:20
        To zgłoście, że dziecko jest uczulone na czekoladę i macie problem z głowy.
      • blaszany_dzwoneczek Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 22:34
        W naszym państwowym nie dają tego typu słodyczy. Owszem pojawiają się słodkie podwieczorki typu słodka bułka, pączek, ale to góra raz na tydzień, bywają też podwieczorki zupełnie nie słodkie. Batoników, pierniczków, czekoladek itp słodyczy nie było ani razu w ciągu dwóch ostatnich lat.
      • zjawa1 ,,Na prywatne mnie nie stac"?!!!??? 14.09.12, 20:21
        Dlaczego z gory wyznajesz, ze prywatne sa lepsze?
        Moje chodzi do przedszkola panstwowego i jestem z niego bardzo zadowolona.

        Dlaczego tak Ci przeszkadza, ze na poodwieczorek raz dziennie dziecko dostanie 1 Danonka czy pare ciasteczek?
        Nie rozumiem tego. Mnie to absolutnie nie przeszkadza. W prawdzie w naszym przedszkolu podwieczorki do gl. owoce i czasami dodatkowo jakies serki czy slodycze, to absytrahujac od tego tak, czy siak moje dziecko codziennie zjada jakis slodycz.
        Ma przepiekne zeby, snieznobiale bez jednego ubytku. Jest najzdrowszym dzieckiem w dodatku jednym z najszczuplejszych w przedszkolu.

        Jesli chodzi o wychodzenie na dwor. Wlasnie tak sie sklada, ze przedszkola panstwowe sa obiete ustawami Ministerstwa Edukacji. Wyraznie napisane jest w ustawie podstawy programowej przedszkoli... ,, Co najmniej 1/5 czasu dzieci spedzaja w ogrodzie, boisku, parku(..)".
        1/5, a wiec 1 godzine w trakcie podstawy programowej, a wiec 5 godzin.
        Mozesz domagac sie tych praw wraz z innymi rodzicami-to nie jest trudna sprawa, wszystko da sie wyegzekowowac jesli sie tylko chce.
    • kj-78 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 22:25
      Wspolczuje sad I bardzo sie ciesze, u nas poza granicami Slodyczolandu nie karmi sie dzieci przedszkolnych takim syfem i to codziennie (jak dziecko ma urodziny, to cala grupa dostaje malego loda wodnego na patyku). Zawsze narzekalam na zywienie dzieci w norweskich przedszkolach (nie dostaja zadnego cieplego posilku, tylko kanapki, owoce i jogurt, do picia mleko i wode), ale chyba wole to, niz codzienne batony i ciastka... Obiad zrobie im w domu, a slodycze dam, kiedy uznam to za stosowne.

      I nikt Cie nie poparl na tym zebraniu? Chyba nie bylo tam zadnej forumowej mamy wink
      • nowa-mama0 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 22:34
        kj-78 napisała:

        > Wspolczuje sad I bardzo sie ciesze, u nas poza granicami Slodyczolandu nie karmi
        > sie dzieci przedszkolnych takim syfem i to codziennie (jak dziecko ma urodziny
        > , to cala grupa dostaje malego loda wodnego na patyku). Zawsze narzekalam na zy
        > wienie dzieci w norweskich przedszkolach (nie dostaja zadnego cieplego posilku,
        > tylko kanapki, owoce i jogurt, do picia mleko i wode), ale chyba wole to, niz
        > codzienne batony i ciastka...



        W moim przedszkolu tak nie ma, czytam jadlospis i najsłodszą rzeczą jest tam jogurt owocowy, raz na tydzien, na drugie sniadanie.
    • camel_3d Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 22:35
      Sie potem dziwic, ze polska przoduje w europie pod wzgledem otylych dzieci....
      U nas nie ma slodyczy w przedszkolu. Mieso jest raz w tygodniu, raz ryba. 3 razy wyrzywne obiady. Aha..niema wogole wieprzowiny.

      Slodycze czasem sa, jezeli jakis maluch ma urodziny i przyniesie ciasto z domu...

      Mysle, ze w pl problemem nie sa opiekunki, tylko rodzice, ktorzy sami tak sie zywia....
      • alpepe Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 12:48
        ostatnio był b. ciekawy artykuł chyba w Spieglu o tuczeniu niemieckich dzieci na placach zabaw. Czytałeś?
        W przedszkolu córki często są SŁODKIE płatki śniadaniowe, dżem oczywiście też, co najmniej raz w tyg. jest słodki obiad, po którym dzieci są głodne, często są słodkie podwieczorki.
        • anetchen2306 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 12:58
          Dziwne, bo w przedszkolu mojej corki takich praktyk nie ma. Jedyna tolerowana slodycza jest urodzinowe ciasta wlasnej produkcji (suche ciasto, ewentualnie z owocami).
          Obiadow nie ma w ogole. Sniadania dzieci przynosza ze soba z domu i ZADNE nie nosi slodyczy, nie ma drozdzowek, paczkow&co. Do picia herbata ziolowa nieslodzona, zimne mleko, woda (z kranu).
          Pracuje sama w szkole i posilki tam tez sa zbilansowane: codziennie jest surowka. Desery praktycznie "wlasnej roboty"(catering): kawalek pieczonego ciasta, owoc, jogurt, twarog z owocami (nie gotowy, miksowany przez firme cateringowa z prawdziwych owocow i twarozku). I praktycznie kazde znane mi przedszkole jest "bezslodyczowe". Wszystko wiec zalezy pewnie to wybranej firmy cateringowej (bo bardzo malo placowek gotuje dla siebie, ja osobiscie nie znam zadnej takowej w naszej okolicy).
          Na placu zabaw czy parku tez jeszcze nie spotkalam dzieci palaszujacych co chwile slodycze. Jezeli juz cos dziamdziaja, to albo jest to precel albo jakis owoc.
        • camel_3d Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 18.09.12, 23:04
          alpepe napisała:

          > ostatnio był b. ciekawy artykuł chyba w Spieglu o tuczeniu niemieckich dzieci n
          > a placach zabaw. Czytałeś?

          szcerze mowiac nie..ale widze, ze dzieci sa na placu zabaw dokarmianie... choc nie wiem czemu i ta wszytskie sa szczuple..pprzynajmniej tez z mojej okolicy. jest tylko jedna otyla dziewczynka.


          > W przedszkolu córki często są SŁODKIE płatki śniadaniowe, dżem oczywiście też,
          > co najmniej raz w tyg. jest słodki obiad, po którym dzieci są głodne, często są
          > słodkie podwieczorki.

          mlody my slodkie musli rano... wiem, ze nie jest zdrowe, staram sie zastapic je jakims normalnym z owocami.tyle ze on nie cierpi owocow w mleku...
    • annubis74 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 13.09.12, 23:04
      U nas widocznie realizują program o zdrowym żywieniu bo słodyczy w jadłospisie nie ma, za to codziennie owoce i dobrze. Ciasteczka od wielkiego zdwonu w przypadku imprez typu Dzień przedszkolaka, choinka ewentualnie urodziny. Ze spacerami też krucho (ale mam wrazenie że to niechęć do świeżego powietrza akurat pani która prowadzi grupę mojej córki - na szczęście to sobie odbijamy we własnym zakresie. Telweizji nie ma (nawet nie jestem pewna czy w przedszkou jest tv). Natomiast u nas oprócz spławiania jest tylko zebractwo - tzn. powinniśmy dawać kasę i milczeć, nie pytać, nie dociekać itd. A o straszeniu rodziców tym, ze będą dzieci wyrzucać z przedszkola jak tylko dziecko zostanie odebrane wcześniej też słyszałam (na szczescie nie w "naszym przedszkolu"
    • manala Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 06:31
      U nas w przedszkolu też podają słodycze na podwieczorek. Może nie batoniki ale np. ciasteczka, ciasto czy monte. Mnie to osobiście nie przeszkadza. Córka lubi słodycze, jest szczuplakiem i uważam, że nie ma powodów do jakiegoś szczególnie restrykcyjnego podejścia w tej kwestii.
      W zeszłym roku ogromnie denerwowało mnie to, że dzieci nie wychodziły na dwór tylko szły na bajki. W czerwcu już nie wytrzymałam i powiedziałam co o tym myślę. Sama wychodzę na długie spacery z młodą niemal w każdą pogodę. Poza tym po godzinie oglądania bajek panie oczekiwały, że moje żywiołowe dziecko odleży spokojnie 1,5 godziny na leżaku...
      W tym roku zmieniła się pani i...dzieci są na dworze codziennie (czasem dwa razy dziennie). Na bajkach były dotychczas raz...Najlepsze jest to, że jak na razie 4-latki nie leżakują (niestety będą ; ))
      Na Twoim miejscu na pewno walczyłabym w sprawie spacerów.
      Co do podwieczorków to jeśli rozmowy nic nie dają może po prostu poproś aby Twojemu dziecku nie podawały batoników i cukierków.
      • zuwka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:07
        manala, a zęby myją dzieciaki w przedszkolu?
        bo to nie tylko o potencjalną otyłość chodzi, ale i o zęby!
        Poza tym moja też szczuplaczek, ale jakby się najadła słodyczy, nie jadłaby obiadu/kolacji
        U nas w domu słodycze są tylko w weekendy (bo młoda nie je później normalnego obiadu i jest chudzielcem). Nie chciałabym jednak, żeby zapychano ją w p-kolu batonami. Z ww powodów
        • manala Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 12:46
          zęby myją po śniadaniu, po podwieczorku zabieram młodą do domu

          mojej słodycze nie psują apetytu - a już na pewno nie na tak długo - normalnie zjada kolację

          w naszym przedszkolu raczej batonami nie pasą - słodkie bułki, monte i takie tam
    • mw144 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 07:34
      Baton ma znaczenie, jest potrzebny dla rozwoju mózgu, poczytaj sobie co jest w składzie czekolady, wiec przedszkole ma racjęsmile
      • twitti Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 08:19
        Dobrze ze moja corka nie mowi mi co dostaje w przedszkolu, przynajmniej nie musze sobie glowy zawracac takimi drobnostkamismile Codziennie pytam co bylo na obiad - slysze "groszkowa"smile
        • lenawawa do Aleksandry 14.09.12, 08:39
          A rodzice innych dzieci nie podejmują tego tematu?
          Nie mają nic przeciwko batonom??
          Bajki o Barbie - tylko Tobie zależy na fajnym przedszkolu?
          Nikt się więcej nie odezwał na tym zebraniu?


          • aleksandra1357 Re: do Aleksandry 14.09.12, 14:51
            lenawawa napisała:

            > A rodzice innych dzieci nie podejmują tego tematu?
            > Nie mają nic przeciwko batonom??

            Nikt, nikt mnie nie poparł! Czułam się jak kosmitka.
        • zuwka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:11
          twitti, u mnie od dwóch tygodni jest "pomidorońska" smile
        • argentea Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:27
          twitti, a nie ma wywieszonego jadłospisu?
          • twitti Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 19:43
            argentea napisała:

            > twitti, a nie ma wywieszonego jadłospisu?

            Moze i jest, ale jakos do tej pory sie nie zorientowalam gdziesmile
    • mama-ola Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:00
      W przedszkolu moich dzieci też było mnóstwo słodkiego. Na szafie stało wielkie przezroczyste pudło z mambami w różnych smakach - na do widzenia dzieci były częstowane i w przypływie dobro humoru rodzice czasem też. Na podwieczorek np. drożdżówki z lukrem.
      Strasznie mnie to dziwiło i gorszyło na początku (w skrytości, bo nic paniom nie mówiłam), a potem machnęłam ręką.
      To pewnie po to, by dzieci dobrze (=słodko) kojarzyły przedszkole, jak ktoś wyżej zauważył.

      Byłam w prywatnym przedszkolu na festynie kiedyś, a tam na stole stały truskawki, czereśnie, winogrona, pokrojony arbuz, woda mineralna. Słodycze też były, ale w mniejszości, trochę delicji chyba. I domowe ciasto upieczone przez panie. Ale byłam miło zaskoczona smile
    • mantha Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:06
      Dodam od siebie hit zebrania w moim przedszkolu: pytanie z sali: dlaczego dzieci nie jedza widelcami tylko zupe i drugie lyzka, odpowiedz: bo gmina nie przyznala pieniedzy w zeszlym roku na widelce.
      druga rzecz jakbyscie nie wiedzialy: czy dzieci w drugiej grupie ok 4,5 letnie musza lezec plackiem w samo poludnie? otoz takie jest zalecenie sanepidu, dzieci niewazne ze nie chca, wazne ze sanepid wie lepiej i koniec kropka.
      • manala Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:15
        aż zapytam młodą czy w tym roku dali im widelce bo w maluchach też wszystko łyżką ; )
        • mojemieszkanie24 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:40
          Ja mam grupę maluchów i normalnie daję im widelce. Nie rozumiem dlaczego miałoby być inaczej ? To są dzieci od 2,3 do 3,0 lat. Jakoś nikt sie nie zabił.

          A do autorki wątku:
          ,,słodycze na podwieczorek (danonki, batony, pierniczki w czekoladzie)"
          Niestety u mnie też tak jest i na tym bardzo ubolewam. Dobrze ktos poradził, że po prostu idź do lekarza jakiegoś znajomego niech ci wystawi że dziecko ma alergię na czekoladę. Tylko bądź konsekwentna- w domu też nie dawaj, bo dziecko bardzo szybko powie, ze w domu mama daje czekoladę a tutaj nie może. U mnie była taka dziewczynka,że mama nie chciała by dziecko jadło slodycze ( i dała to zaświadczenie) i mała caly czas mi mówiła, ze w domu mama daje jej czekoladę i zupki chińskie do jedzenia. Niestety dziewczynka źle to przyjęła, bo w domu mogła te rzeczy jeść a jak inne dzieci jadly monte to ona nie mogła sad Po rozmowie z mama jednak doszła ona do wniosku,że to bez sensu. Ja też wiele razy rozmawiałam z dyrektorką czy mozna coś zrobić w sprawie jadlospisu- nie można.. eh..

          - brak spacerów (od listopada do kwietnia)
          Nauczycielka ma OBOWIĄZEK wyjsc z dziećmi na spacer- wyjątek stanowi: wielki mróz, wichura, ulewa. TAK STANOWI PRAWO I TY MASZ PRAWO SIĘ TEGO DOMAGAC !!!! Ja wychodze nawet jak trochę mży ( rodzice o tym wiedzą tak wiec dają dzieciom nieprzemakalne płaszcze, kalosze). W zeszłym roku na 25 osób w grupie chodziło zawsze o 22-23 osob wiec widocznie nie zaszkodziłam tym dzieciom,że wychodziłam i wietrzylam sale ( sprzeciwiając sie dyrekcji). Z resztą ,,moim" dzieciom nigdy nie kazalam się opatulać mocno. Rodzice to akceptowali i sami powiedzieli,że dzieci teraz tak jakby mniej chorują.Ale co się dziwić jak dzieci były przegrzewane. Tak wiec radze ci: działaj w kwestii wyjść.

          - telewizja (np. bajki o barbie)
          Aż trudno uwierzyć, ze takie przedszkola istnieją... Bez jaj. Codziennie te bajki ?

          - straszenie rodziców, że mają płacić, płacić i jeszcze raz płacić (o tym była większość zebrania)
          Z płaceniem to akurat są pewne zasady, ktorych nie przeskoczysz. Przedszkole ma swoje terminy, na radę rodziców tez każdy powinien moim zdaniem płacić ( bo to nieuczciwe w stosunku do tych co płacą...a wiadomo,że każde dziecko chcialoby dostać prezent). U mnie w przedszkolu natomiast nie podoba mi się, ze nie mam wglądu ani ja ani rodzice na co te pieniądze idą... a mam wrażenie,że idą na to co nie powinni. Myślę jednak,że RR sklada jakieś sprawozdanie finansowe wiec moze w tym roku ię tym zainteresuje.

          - no i jeszcze kible, do których drzwi tak ciężko się otwierają, że ja nie daję rady
          Tu akurat SANEPID powiadom i będziesz miała z głowy ( jeżeli nic nie dają rozmowy z dyrektorką)
      • bbuziaczekk Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:54
        O rany boskie big_grinbig_grin to jest faktycznie hit smile
        Dajcie dzieciom po 1 widelcu z domu.
        • bbuziaczekk Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:55
          Mialo byc do hitu o widelcach wyzej ;/ przeskoczylo.
    • asienka95 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:45
      U nas, w państwowym przedszkolu, zdrowe przekąski, dużo warzyw i owoców.
      Na deser - najwyżej kilka żelków.
      W ogóle super trafiliśmy! Jestem pod ogromnym wrażeniem! smile
      Jedyne co mnie boli, to że dzieci przychodzą chore.
      • bbuziaczekk Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 09:51
        U nas w przedszkolu nie ma nic slodkiego. Zadnych batonikow, ciastek, cukierkow - nic.
        My dopiero zaczynamy przedszkole ale przegladam menu na stronie przedszkola i nic nie ma ze slodyczy.
        Przedszkole bedzie wchodzilo w program zdrowego zywienia przedszkolakow. Taki projekt powstaje u nas w miescie i nasze przedszkole bedzie w ten projekt wchodzilo. Narazie czekaja na jakeis zebranie UM
    • rulsanka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:03
      "Na prywatne przedszkole mnie nie stać"

      A ile płacisz za państwowe, o ile mogę spytać?
      Przy podliczeniu opłat za dodatkowe godziny, podręczniki, wyprawki, zajęcia, cena państwowego i prywatnego niewiele się różnią.

      Co do diety i niewychodzenia to porażka totalna. Niewychodzenie jest łamaniem przepisów, można ich postraszyć kuratorium. Pierniczki itp. wystarczy przeanalizować pod kątem zawartości tłuszczy trans. Prawie wszystkie ciastka, batony, zawierają takie tłuszcze, a one są bardzo niezdrowe, właśnie dla mózgu.

      Może lepiej napisz mejla? Na zebraniach jest tak, że nikt z rodziców cię nie poprze, ludzie już tacy są. Jak napiszesz mejla do dyrekcji, to będzie słowo pisane, a to lepiej trafia.
      • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 14:50
        rulsanka napisała:

        > A ile płacisz za państwowe, o ile mogę spytać?
        > Przy podliczeniu opłat za dodatkowe godziny, podręczniki, wyprawki, zajęcia, ce
        > na państwowego i prywatnego niewiele się różnią.

        Za państwowe płacę ok. 500 zł. Prywatne kosztują zawsze powyżej tysiąca, zwykle ok. 1500. Różnica jest ogromna niestety.

        Pierniczki itp. wystarczy przeanaliz
        > ować pod kątem zawartości tłuszczy trans. Prawie wszystkie ciastka, batony, zaw
        > ierają takie tłuszcze, a one są bardzo niezdrowe, właśnie dla mózgu.

        No właśnie próbowałam wyjaśnić o tych tłuszczach trans, ale normalnie jakbym rozmawiała z głuchym. Jeszcze mi pani dyrektor lodowatym tonem powiedziała, czy nie pomyślałam, że niektórych dzieci nie stać na batony i że to jest ich jedyny batonik, ten z przedszkola. I bardzo dobrze, kurcze blade. Baton jako wyznacznik szczęścia.
        • memphis90 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 15:52
          U nas prywatne kosztuje 350zł... Z oddziałem żłobkowym w tej samej cenie. Wcześniej było 500, ale obniżyli opłaty, żeby być konkurencyjnymi wobec nowego państwowego. Problem w tym, że to prywatne mam obok wynajmowanego mieszkania, a planuję się przeprowadzić- i wtedy będę miała koszmarnie daleko, nie dam rady rano zawozić. A szkoda, fajne jest.
        • rulsanka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 18:55
          U mnie w okolicach Piaseczna pod warszawą płacę 650, przedszkole prywatne, pełna stawka od 7 do 18 (wiadomo, że dziecko tyle nie zostaje), z zajęciami dodatkowymi itp. A w samym Piasecznie płaciłam 750 i to była normalna cena. A jakość super, może lepiej poszukaj? Teraz jest duża konkurencja i naprawdę daje się coś znaleźć. Fakt, że wśród prywatnych też zdarzają się takie rodzynki jak Twoje przedszkole. Z tv i batonami smile
        • zjawa1 Zbulwersowanie Danonkami i innymi.... 14.09.12, 20:27
          Tak, zastanawiam sie ile matek zbulwersowanych podawaniem dzieciom w przedszkolach Danonkow i slodyczy, nie podaje ich wcale w domu?
          Jakos trudno uwiezyc w to, ze wszyscy ci rodzice tak fenomanalnie i ,,zdrowo" zywia swoje dzieci.
          Moze jest wrecz przeciwnie, wlasnie w domu non stop dzieciaki faszerowane sa: fast jedzeniem, danonkami i slodyczmi, a rodzice wkurzaja sie na to, bo suma spozycia znaczaco przewyzsza zdroworozsadkowe dawki?
          Jestem ciekawa ilu rodzicow z tych zbulwersowanych podaje dziecku do pica super zdrowe napoje typu: coca cola, fanta itp.
          I wreszcie dlaczego tak bardzo obawiaja sie tego serka czy pierniczka podanego w przedszkolu na podwieczorek?
          • aleksandra1357 Re: Zbulwersowanie Danonkami i innymi.... 14.09.12, 22:20
            zjawa1 napisała:

            > Tak, zastanawiam sie ile matek zbulwersowanych podawaniem dzieciom w przedszkol
            > ach Danonkow i slodyczy, nie podaje ich wcale w domu?
            > Jakos trudno uwiezyc w to, ze wszyscy ci rodzice tak fenomanalnie i ,,zdrowo" z
            > ywia swoje dzieci.

            Zjawa, nie kompromituj się. Jeśli przeszkadza mi baton w przedszkolu, to oznacza, że sama nigdy nie daję dziecku batonów. Tak trudno w to uwierzyć? Moje dzieci w ramach słodyczy dostają gorzką czekoladę i miód.

            > Jestem ciekawa ilu rodzicow z tych zbulwersowanych podaje dziecku do pica super
            > zdrowe napoje typu: coca cola, fanta itp.

            Moje dzieci nigdy nie wzięły do ust czegoś takiego i sądzę, że by nie lubiły. Piją wodę. Sporadycznie sok, jak wycyganią w sklepie. Nigdy nie kupiłam danonka ani monte ani nawet jogurtu owocowego.

            Nikt nie pisze, że wszyscy rodzice tak robią. Ale ci oburzeni przedszkolnym menu nie karmią dziecka syfem. Nie mierz wszystkich swoją miarką.
            • zjawa1 Re: Zbulwersowanie Danonkami i innymi.... 14.09.12, 23:08
              A czym sie rozni gorzka czekolada od mlecznej? Slodycz, to slodycz.
              Sadzisz, ze w gorzkiej jest mniej cukrow?
              Swoja, droga popadanie w skrajnosci tez nie jest normalne!
              Odmawiasz swojemu dziecku odrobiny normalnosci, bo ,,nigdy nie podalas" cukierka, ciasteczka czy serka. Nie obraz sie, ale to nie jest normalne.
              • aleksandra1357 Re: Zbulwersowanie Danonkami i innymi.... 14.09.12, 23:24
                zjawa1 napisała:

                > A czym sie rozni gorzka czekolada od mlecznej? Slodycz, to slodycz.

                Różni się tym, że w gorzkiej nie ma mleka i jest mniej cukru.
                Poza tym co innego baton czy monte, a co innego czekolada. Baton jest bardziej przetworzony niż czekolada i mniej zdrowy. A np. po "mlecznej kanapce" język mnie boli od chemii.

                > Swoja, droga popadanie w skrajnosci tez nie jest normalne!
                > Odmawiasz swojemu dziecku odrobiny normalnosci, bo ,,nigdy nie podalas" cukierk
                > a, ciasteczka czy serka. Nie obraz sie, ale to nie jest normalne.

                Dla mnie dawanie dziecku batonów, lizaków i czipsów nie jest normalne. Nigdy nie pisałam, że nigdy nie dałam dziecku ciasteczka ani serka, nie przekręcaj moich słów. Moje dzieci znają słodycze, bo dostają je zawsze w gościach, na imprezach, u babć itd. Ale w domu staram się to ograniczyć do minimum.
                Zresztą, nawet jakbym karmiła w domu słodyczami, to i tak mam prawo sobie nie życzyć, żeby mi w przedszkolu lat dziecko karmili.
          • annex81 Re: Zbulwersowanie Danonkami i innymi.... 15.09.12, 22:13
            Moje dziecko nigdy w buzi nie miało danonka, czy monte, raz jogurt owocowy (została poczęstowana u znajomej, ale zjadła tylko kilka łyżeczek i więcej nie chciała). W sklepie bierze jogurt naturalny. Colę ostatnio jej dałam, bo miała jelitówkę i liczyłam, że może pomoże, ale córka dała się namówić na 3 małe łyki i więcej nie chciała "lekarstwa". W tym roku jadła kilka razy lody, ale zje tylko waniliowe, zazwyczaj gorzką czekoladę 70%, z 3 razy mleczną. Jak ma ochotę to idziemy kupić i dostaje całą tabliczkę, zje kilka kostek i parę tygodni mam „spokój”. Ciasta po kęsie odstawia, choć zazwyczaj nawet nie chce spróbować, tortu zjadła trochę na dziecięcych urodzinach. Pije wodę, zioła niesłodzone. Soku weźmie łyka i prosi o wodę.
            Do ponad 2 lat właściwie nie miała nic słodkiego w buzi. Dopiero jakoś od wiosny „poznaje” słodkie smaki. Widocznie jestem kosmitką, ale uważam, że słodycze nie są niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka. Jak widać w przedszkolu ją nauczą sad
        • hiacynta90 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 15.09.12, 12:38
          moje prywatne kosztuje 260 + 8 zł za jedzenie. Za nic więcej nie musze płacić, rytmika , gimnastyka korekcyjna i logopeda w cenie
          • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 15.09.12, 21:18
            hiacynta90 napisała:

            > moje prywatne kosztuje 260 + 8 zł za jedzenie. Za nic więcej nie musze płacić,
            > rytmika , gimnastyka korekcyjna i logopeda w cenie

            Mieszkam w Warszawie. Tu ceny przedszkoli prywatnych zaczynają się od 1200 zł.
    • mag_pie Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:10
      A moze powinnaś się wybrać ze sprawą do wydziału oświaty swojego (przedszkola pod nie podlegają).
      Może jak Pani Dyrektor poczuje że nie jest władzą najwyższą to przestanie być głucha na wnisoki rodziców.
      Szczerze pierwszy raz slyszę żeby p-lu był tv i ogladanie bajek.
      Brak spacerów ? ja rozumiem deszcz , trzaskający mróz ale zeby w słoneczny dzien nie wypuścić dzieciaki na plac zabaw?
      Slodkie na podwieczorek u nas w przedszkolu też bywa ale nie codziennie ale są to np placki z bananem, danonek, drożdźówka.
      Pani Dyrektor sama mówi (co prawda p-le prywtane) że dzieci często maja problemy z kupą i żeby dzieci zachęcać do jedzenia warzyw i owoców w przedszkolu i nie tylko i ograniczać czekoladki.
      Spróbuj podziałać w instytucjach wyższych, napisz do burmistrza,spotkaj się pogadaj. Jak Pani dyektor czuje władzę absolutna to tyle ze sobie pogadasz.
    • argentea Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:26
      W "moim" przedszkolu państwowym też nie podaje się słodyczy, natomiast jest dość dużo warzyw i owoców, nawet poza sezonem dbają o to, żeby do posiłków dodać choćby natkę pietruszki czy co tam akurat jest dostępne.
    • pszczolka1020 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 10:49
      Jestem w szoku jak to czytam, że w przedszkolu dają dzieciom batony i pierniczki, w naszym jest czasem coś słodkiego ale to raczej kawałek ciasta albo drożdżówka, a jeszcze bardziej gdy piszesz że dzieciom puszcza sie bajki w przedszkolu, to chyba jakaś pomyłka, ja dawałam dzieci do przedszkola panstwowego i do prywatnych i w żadnym nie było telewizji, to jakaś porażka, nawet nie wiedziałam że tak można.
    • ma_niusia Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 11:10
      Mnie też nie stać na prywatne, jest w państwowym, co prawda dopiero od dwóch tygodni, ale przedszkole wybierałam skrupulatnie i obserwowałam juz od roku.
      Bajek nie oglądają, nie odnotowałam na parterze żadnego tv (może u starszaków na górze mają, nie wiem).
      Na dwór wychodzą ile wlezie, mają super plac zabaw i spędzają tam kilka godzin dziennie o każdej porze roku no chyba że wichura albo -15 stopni wink Wiem, bo podglądałam zza płota jeszcze zanim Młodego zapisałam!Od dwóch tygodni są na dworze codziennie minimum godzinę.
      Co do kibli to i tak masz fajnie, u nas nie dostali kasy na inwestycje żadnej a drzwi już rok temu poodpadały i teraz sa szmaciane zasłonki w kabinach w toalecie smile
      Słodkie dostają w przedszkolu. Ale tylko na podwieczorek i zawsze "domowe", na miejscu robione a nie batony czy coś. Sa bułeczki, rogaliki, ciasteczka, kisiel, placuszki - wszystko własnej roboty. Ale oprócz tego do każdego posiłku sa warzywa i owoce, ogromne urozmaicenie posiłków, kasze, ciemne pieczywo, chude mięso, razowy makaron, dużo surówek.
      Sama jestem w szoku, że w państwowym przedszkolu tak da radę, ale widzę na własne oczy, że da radę.
      A co do żywienia to zbierz po prostu grupę rodziców, zaangażuj się, na zebraniu czy po zebraniu zbierz zainteresowanych i zacznijcie działać. Przy czym najlepiej nie chodzić i narzekać tylko zacząć działać. U nas jak rodzice byli zainteresowani zmianą sposobu żywienia to znaleźli szkolenia żywieniowe, podali dyrektorce i kucharkom kontakt i daty, podesłali znajomej dietetyczce jadłospis z prośbą o sugestie zamienników, sami rzucają propozycje co można dzieciakom podawać. Więc trzeba działać smile
    • 2plusik Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 12:39
      aleksandra1357 napisała:

      > Na prywatne przedszkole mnie nie stać, dziecko
      > chodzi od dwóch lat do państwowego,
      Mnie też już nie stać na prywatne, ale to nie jest wyznacznik, że przedszkole będzie dobre...

      > - słodycze na podwieczorek (danonki, batony, pierniczki w czekoladzie)
      W prywtanym przedszkolu mieli na podwieczorek chlebek z nutellą - raz w miesiącu. Ze 2 razy w roku dzieciaczki dostały grześka bez czekolady. Na uroczystościach - ciasta, ciasteczka - wszystko domowej roboty.

      > - brak spacerów (od listopada do kwietnia)
      W każym przedszkolu wychodzili codziennie. Teraz syn chodzi od 2 dni i zostałam zapewniona, że będą wychodzić codziennie - zobaczymy.

      > - telewizja (np. bajki o barbie)
      W zadnym się z tym nie spotkałam.

      > - traktowanie rodziców i ich uwag jako dopustu i spławianie
      Nie miałam w żadnym problemów.

      > - straszenie rodziców, że mają płacić, płacić i jeszcze raz płacić (o tym była
      > większość zebrania)
      Nigdy się z tym nie spotkałam.

      > - no i jeszcze kible, do których drzwi tak ciężko się otwierają, że ja nie daję
      > rady
      w każdym przedszkolu kibelki dostosowane do dzieciaczków.

      > Ale jaką mam gwarancję, że w innym przedszkolu nie byłoby jeszcze gorzej?
      > Ech, życie.
      Moi chłopcy chodzili do czterech przedszkoli. Każde było lepsze od tego, które opisujesz. Wychodzi 4:1. Widocznie źle sprawdziłaś przedszkole wybierając je.
      Jak je sprawdzałaś?

      I krew mnie zalewa, gdy czytam "bo to tylko w Polsce".... uncertain
      • foxanka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 14:42
        czy prywatne czy państwowe nie ma znaczenia.
        U nas w prywatnym i u obu moich kumpelek w państwowych
        - nie ma słodyczy ( batoniki , mamby itp)
        na podwieczorek czasem, bułeczka z owocami pieczona w przedszkolu, ciasto domowej roboty.
        - nie ma bajek na TV

        czasem się śmiejemy, że chyba mają menu odgórnie narzucone bo jak pomidorowa to wszędzie pomidorowabig_grin
    • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 14:46
      Dzięki wielkie za odzew! Jestem mile zaskoczona, bo spodziewałam się raczej krytyki, że narzekam na pierdoły.

      Otóż:
      - nikt na zebraniu mnie nie poparł w sprawie słodyczy!
      - dyrektorka też stwierdziła lodowato, że może mojemu dziecku nie dawać batona, ale przecież jak wszyscy jedzą, to on się zapłacze, nie zrobię tego dziecku
      - dyrektorka publicznie stwierdziła na zebraniu, że dzieci wychodzą codziennie, chyba że pada, a tak nie jest. Kłamała więc. Kiedy w ciągu roku dowiadywałam się, dlaczego dzieci nie wychodzą, to też podpadłam i dostawałam tłumaczenia: "Bo Jaś jest po chorobie, a w sali nie może sam zostać".
      - z telewizją ciężko wyczuć. Oglądają niby tylko w deszczowe dni, ale jak o to pytam, jestem traktowana jak wróg nr 1 (a naprawdę staram się być miła) i od razu panie na mnie naskakują, że to wyjątkowo i żebym się nie wtrącała. Poza tym syn mi raz mówił, że pani prosi, żeby dzieci przynosiły fajne filmy na DVD (!)

      Wiecie co? Mam ochotę powalczyć z tą durną instytucją, choć to oznacza, że mi tam drugiego dziecka nie przyjmą (może i dobrze).
      Czy ktoś wie, kto ustala przedszkolne menu? Dyrekcja mówi, że jakiś dietetyk, który zna się na żywieniu lepiej niż ja. Może do tego dietetyka dotrzeć? Ale dyrektorka nie da mi do niego kontaktu, bo już mnie nienawidzi.
      Kuratorium? Wydział oświaty? Gdzie z tym iść?

      I jeszcze jedno pytanie: chętnie zebrałabym grupę rodziców myślących podobnie, ale nie mam telefonów ani maili, w szatni mijam tylko kilkoro. Jak do nich dotrzeć? Na zebraniu nikt mnie nie poparł i była tylko połowa rodziców. Miałam od nich zebrać maile? Może by się obrazili?
      • foxanka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 14:49
        właśnie miałam zapytać, czy przedszkola nie mają wytycznych czym żywić dzieci, przecież nie mogą sobie karmić czym chcą ?
        • alsanka Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 14:59
          Pod koniec ubiegłego roku przedszkolnego zapytałam Panią z sekretariatu, przy okazji załatwiania innych spraw, czy jest szansa, że wyeliminują z menu bigos,za którym dzieci nie przepadają, to mi wyjechała, że takie są zalecenia sanepidu(???) WTC wink o dziwnym daniu... parówka w naleśniku już nie wspomnę wink
      • ma_niusia Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 14:57
        aleksandra1357 napisała:

        > Dzięki wielkie za odzew! Jestem mile zaskoczona, bo spodziewałam się raczej kry
        > tyki, że narzekam na pierdoły.
        >
        > Otóż:
        > - nikt na zebraniu mnie nie poparł w sprawie słodyczy!

        Niezbyt mnie to dziwi, boją się wychylać... niewielu jest odważnych jak my wink


        > - dyrektorka też stwierdziła lodowato, że może mojemu dziecku nie dawać batona,
        > ale przecież jak wszyscy jedzą, to on się zapłacze, nie zrobię tego dziecku

        Mogłabyś to zrobić dziecku wink ale to nie jest rozwiązanie tej sytuacji,masz rację.


        > - dyrektorka publicznie stwierdziła na zebraniu, że dzieci wychodzą codziennie,
        > chyba że pada, a tak nie jest. Kłamała więc. Kiedy w ciągu roku dowiadywałam s
        > ię, dlaczego dzieci nie wychodzą, to też podpadłam i dostawałam tłumaczenia: "B
        > o Jaś jest po chorobie, a w sali nie może sam zostać".

        Jeśli masz konkretne dowody że nie wychodzą, przedstaw je - najlepiej publicznie z poparciem innych osób. Jeśli nie masz dowodów to je zbierz.
        Na taką ripostę pani dyrektor odpowiedziałabym natychmiast, że do przedszkola mogą przychodzić zdrowe dzieci a zdrowe mogą wychodzić na dwór. Jeśli chory to do domu. Jeśli zdrowy to wychodzą wszyscy na dwór. Jeśli jest to jakaś naprawdę wyjątkowa to przez jedno dziecko nie może cierpieć większość i proszę sobie logistycznie samemu to rozwiązać (np. dołączyć Jasia do innej grupy). I pilnować tego.

        > - z telewizją ciężko wyczuć. Oglądają niby tylko w deszczowe dni, ale jak o to
        > pytam, jestem traktowana jak wróg nr 1 (a naprawdę staram się być miła) i od ra
        > zu panie na mnie naskakują, że to wyjątkowo i żebym się nie wtrącała. Poza tym
        > syn mi raz mówił, że pani prosi, żeby dzieci przynosiły fajne filmy na DVD (!)

        na to nie poradzę nic bo w życiu nie widziałam w przedszkolu tv więc sama nie wiem uncertain

        >
        > Wiecie co? Mam ochotę powalczyć z tą durną instytucją, choć to oznacza, że mi t
        > am drugiego dziecka nie przyjmą (może i dobrze).
        > Czy ktoś wie, kto ustala przedszkolne menu? Dyrekcja mówi, że jakiś dietetyk, k
        > tóry zna się na żywieniu lepiej niż ja. Może do tego dietetyka dotrzeć? Ale dyr
        > ektorka nie da mi do niego kontaktu, bo już mnie nienawidzi.
        > Kuratorium? Wydział oświaty? Gdzie z tym iść?

        Przedszkolne menu codzienny jadłospis ustala zazwyczaj tzw. intendentka czyli kierownik gospodarczy. U nas robi to w porozumieniu z samą panią dyrektor. Jadłospisy są (podobno) oparte o jakieś ogólne odgórne wytyczne ale układane sa na miejscu (jeśli wasze przedszkole ma kuchnię na miejscu jak nasze?). Ja się umówiłam na spotkanie z nasza panią kierownik i rozmawiałyśmy sympatycznie, osobiście o menu. Zacznij może od takiej spokojnej rozmowy z osoba odpowiedzialną za jadłospis?

        >
        > I jeszcze jedno pytanie: chętnie zebrałabym grupę rodziców myślących podobnie,
        > ale nie mam telefonów ani maili, w szatni mijam tylko kilkoro. Jak do nich dotr
        > zeć? Na zebraniu nikt mnie nie poparł i była tylko połowa rodziców. Miałam od n
        > ich zebrać maile? Może by się obrazili?

        U nas w grupie wymieniliśmy się mailami więc mamy łatwo. Ja bym zaczęła osobiście od kuluarowych rozmów w szatni w podobnej sytuacji wink Z tym zagadać tego podpytać, wymienić się mailami i nr tel. A jak już się zbierze jakaś grupa wspólnie myśląca to dalej działać smile

        Powodzenia!
        • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 15:07
          ma_niusia napisała:

          > Niezbyt mnie to dziwi, boją się wychylać... niewielu jest odważnych jak my wink

          A może po prostu jestem głupia, żeby tak podpadać?


          > Jeśli masz konkretne dowody że nie wychodzą, przedstaw je - najlepiej publiczni
          > e z poparciem innych osób. Jeśli nie masz dowodów to je zbierz.

          Co niby jest dowodem nie wychodzenia na spacer? Mam zrobić zdjęcie czystych butów? Nagrać zeznania dziecka? Jak udowodnię, że tego dnia nie padał deszcz? Trzeba by do tego współpracy rodziców. Mam nadzieję, że jak będę codziennie pytać o ten spacer w listopadzie, to może coś osiągnę.

          > Przedszkolne menu codzienny jadłospis ustala zazwyczaj tzw. intendentka czyli k
          > ierownik gospodarczy. U nas robi to w porozumieniu z samą panią dyrektor. JJa się umówi
          > łam na spotkanie z nasza panią kierownik i rozmawiałyśmy sympatycznie, osobiści
          > e o menu. Zacznij może od takiej spokojnej rozmowy z osoba odpowiedzialną za ja
          > dłospis?

          No to teraz mnie zadziwiłaś. Intendentka układa jadłospis? A nie jakiś mityczny dietetyk, którym mnie straszą? Z intendentką mogę pogadać, ale ciężko to zrobić, żeby nie czuła się atakowana. Zdaje mi się, że tam od 20 lat są te słodycze i po prostu "tak już jest", nikt nad tym nie duma.

          Z tym zagadać tego po
          > dpytać, wymienić się mailami i nr tel. A jak już się zbierze jakaś grupa wspóln
          > ie myśląca to dalej działać smile

          OK, dzięki, spróbuję smile
    • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 15:09
      Jeszcze mam taki wredny pomysł:
      Wywiesić w szatni króciutki artykuł o szkodliwości tłuszczów trans i słodyczy i pod tym zrobić listę do podpisywania, kto z rodziców chciałby, żeby w przedszkolu ograniczono ilość słodyczy.
      Ale to chyba przegięcie wink
      • ma_niusia Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 15:31
        To chyba (na początek!) przegięcie wink
        Ja w przedszkolu dopiero zaczynam ale mam za sobą "karierę" 2,5 r w żłobku. Tez nie lubię się za bardzo wychylac ale jeśli krzywdzą moje dziecię to walczę jak lwica wink

        Co do spacerów to - nie wiem jak dysponujesz czasem - można co rano pytac o której dziś wychodzą na dwór i przyjść o tej porze i to sprawdzić wink Raz, drugi, trzeci i proszę bardzo - masz dowód tongue_out Wredne i upoerdliwe ale wydaje mi się, że byłoby skuteczne.
        No i pytać codziennie do upadłego, postarszyć kuratorium (mają obowiązek ileśtam procent czasu być na dworze chyba że jest -10 stopni albo wieje aż łeb urywa).

        Z intendentką pogadaj na spokojnie, bez narzucania się i żadań, a raczej w formie: jak mogę pomóc? Z tego co się orientuję chyba Ministerstwo i sanepid narzucają ogólne wytyczne ile jakichśtam składników odzywczych w ciągu tygodnia czy dwóch ma być zawartych w jadłospisie a oni już się sami głowią nad resztą. W większości przedszkoli jadłospis jest zatwierdzany przez dyrekcję. Przyjdź na rozmowę z gotowymi pomysłami: zastąpcie batonik banane, danonka jogurtem naturalnym, delicje - domowym ciastem, czy jak tam sobie jeszcze uważasz wink
      • kaaamikaaami Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 15:38
        smile Witam;
        Przebieg zebrania znam z relacji męża. Nie poparł, bo całokształt postawy Pani Dyrektor odebrał mu mowę.
        • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 21:13
          kaaamikaaami napisała:

          > smile Witam;
          > Przebieg zebrania znam z relacji męża. Nie poparł, bo całokształt postawy Pani
          > Dyrektor odebrał mu mowę.

          A Ty serio z mojego przedszkola??? Był tam jeden oburzony tatuś. Może to Twój mąż?
          • kaaamikaaami Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 17.09.12, 10:12
            smile No serio serio. Nie wiem niestety czy ten oburzony to moj. Na pewno byl zszokowany. Nie miescilo mu sie w glowie, ze moze byc az taka roznica w podejsciu w porownaniu do zlobka. Opowiadal o akcji baton. I o bajkach na DVD. I o belferskim, nieznoszacym sprzeciwu tonie Pani Dyrektor. I o tym, że płcić za żłobek trzeba gotówką a nie przelewem. I że na nic pieniędzy nie ma.
            My akurat córce dajemy słodycze, więc baton na podwieczorek nam niespecjalnie przeszkadza. Ale ogólne wrażenie powalające.
            • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 17.09.12, 13:21
              kaaamikaaami napisała:

              > smile No serio serio. Nie wiem niestety czy ten oburzony to moj.

              Hm, nie wszystko z tego co piszesz, przystaje do mojego przedszkola. Czas na mały coming out, moje przedszkole ma nr 3 smile
              • kaaamikaaami Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 17.09.12, 13:32
                aleksandra1357 napisała:

                > kaaamikaaami napisała:
                >
                > > smile No serio serio. Nie wiem niestety czy ten oburzony to moj.
                >
                > Hm, nie wszystko z tego co piszesz, przystaje do mojego przedszkola. Czas na ma
                > ły coming out, moje przedszkole ma nr 3 smile
                Acha. Nr 3 przy ulicy Grzybowskiej. W tym samym budynku co żłobek. A co nie przystaje z tego co napisałam? Na pewno ten sam, bo o argumencie o tym, że są biedne dzieci które tylko w żłobku mogą zjesć batona też słyszałam, a nie wydaje mi się, żeby był popularny. Tak więc z całą pewnością moje dziecko chodzi do tego samego przedszkola co Twoje. Z tym, ze u nas to dopiero pierwszy rok.
                • aleksandra1357 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 17.09.12, 14:00
                  No to kojarzę Twojego męża smile
                  Może dla tego nie wszystko mi się zgadzało, że 1/4 zebrania spędziłam na korytarzu, bo byłam z młodszym dzieckiem.
                  Wiesz, nie chodzi o tego nieszczęsnego batona, ale też o te wszelkie danonki, monte i cały ten sztuczny syf. Ja też daję dzieciom słodycze, ale nie chcę, by dostawały też słodycze w przedszkolu. To rodzic decyduje, kiedy i jakie słodycze dziecko je.
                  Czy gdybym robiła w przedszkolu akcję pt. "eliminacja niezdrowych deserków z nadmiarem cukru i tłuszczów trans" to byś raczej nie poparła? A akcje "spacery w chłodny dzień" oraz "zero TV w przedszkolu" byś poparła? Zbieram większą grupę smile
                  • kaaamikaaami Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 17.09.12, 14:07
                    W pełni popieram spacery i zero TV. Ale u nas kontakty z przedszkolem w 100% przypadły w udziale mężowi, więc mogę jedynie go podpuszczać smile
                  • zjawa1 Aleksandro, czego Ty sie naprawde boisz? 18.09.12, 23:32
                    Piszesz:,,Danonki, Monte i caly ten syf"... Przeciez wymienione przez Ciebie produkty to nie dopalacze itp.
                    Co zlego raz na kilka dni zrobi Ci jakis Danonek czy Monte?
                    Czego sie obawiasz? Bardzo mnie to intryguje.
                    • aleksandra1357 Re: Aleksandro, czego Ty sie naprawde boisz? 19.09.12, 13:38
                      zjawa1 napisała:

                      > Piszesz:,,Danonki, Monte i caly ten syf"... Przeciez wymienione przez Ciebie pr
                      > odukty to nie dopalacze itp.
                      > Co zlego raz na kilka dni zrobi Ci jakis Danonek czy Monte?
                      > Czego sie obawiasz? Bardzo mnie to intryguje.

                      Monte i danonek to syf. Tu masz skład i wypowiedź dietetyka: www.przepisy-dla-dzieci.pl/Cooking/Article/861c6734-ed87-416e-9d55-568e1764a537
                    • aleksandra1357 Re: Aleksandro, czego Ty sie naprawde boisz? 19.09.12, 13:47
                      zjawa1 napisała:

                      > Co zlego raz na kilka dni zrobi Ci jakis Danonek czy Monte?
                      > Czego sie obawiasz? Bardzo mnie to intryguje.

                      Czego się obawiam?
                      - że syn przyzwyczai się do słodkiego i przestanie jeść to, co je
                      - że barwniki i konserwanty zawarte w syfnym jedzeniu odłożą mu się w wątrobie i nerkach
                      - że po takiej dawce cukru będzie nadpobudliwy
                      - że będzie ode mnie żądał coraz częściej danonków (na zasadzie: dasz jednego cukierka, to będziesz dawać codziennie albo znosić płacze), lepiej nie stwarzać precedensu
                      - że będzie miał próchnicę
                      - że jak zje danonka, to nie zje tym samym czegoś, co ma jakieś wartości i w ten sposób zabraknie mu cennych składników.
                      Np. przychodzę do przedszkola o 15. Mam zamiar być na spacerze do 19. Niosę ze sobą do przedszkola kolby kukurydzy, jabłka i banany. Jak syn wyjdzie z przedszkola głodny, to chcąc nie chcąc na spacerze spożyje te owoce i warzywa i w ten sposób dostanie dawkę witamin i mikroelementów. Jeśli zje w przedszkolu danonka, to nie zje nic na spacerze. Będzie miał niedobory. Skoro już kurde, je, to niech to będzie coś o minimalnej choćby wartości.

                      PS Bułka to nie syf.
                      • zjawa1 Aleksandro- napisze Ci teraz prawde:(:(((( 19.09.12, 20:05
                        ... Jeden, zasadniczy problem, ktory skumulowal sie wlasnie wokolo jedzenia, zywienia.

                        Jedyne, co rozumiem to,, to", ze pragniesz, aby Twoje dziecko zdrowo sie odzywialo-zrozumiala sprawa.

                        Niestety z tego co opisujesz na forum-zreszta jak sam wielokrotnie pisalas- Twoje dziecko ,,niezdrowo" sie odzywia.
                        Jako przyklad podajesz notoryczne i monotonne spozywanie przez Twoje dziecko samych bulek czy pieczywa.
                        Zastanow sie teraz spokojnie nad tematem.... Na kazdym kroku usprawiedliwiasz sibie-jest to bardzo wyrazne po wpisach-piszesz np., ze ,,podalas chleba razowy itp". Ja rozumiem, ze ten chleb wypiekany jest ekologicznie i z pewnego zrodla? Tak?
                        Bo dla Twojej wiadomosci prawie w kazdym teraz pieczywie sa: konserwanty, a jak nie konserwanty to pieczywo poswtaje ze ,,sztucznie pedzonych, zakrapanych hemikaliami zboz etc".
                        Juz abstrahujac od tego pieczywa, czy ty uwazasz, ze np. dziury w zebach, problemy gastryczne itp sa spowodowane Danonkami.
                        Jesli nawet tak jest, to w szczegolnych wypadkach, wieksze spustoszenie organizmu powoduje nieodpowiednia, zle zbilansowana dieta. W Waszym przypadku jest to nadurzywanie pieczywa.

                        Moj syn jada czasem danonki, monte, lizaki. Ma 4,5 roku zeby wzorowe, ostatnio sprawdzane i pokazane jako wzor uzebienia studentom stomatologii.
                        Jak chcesz, zeby dziecko mialo zdrowe zeby, to musisz zadbac o jego odpowiednie zywienie i higiene. Nie ma ,,nic" za ,,nic".

                        Piszesz:,, moje dziecko jest niejadkiem". Juz wielu psychologow/pedagogow opisywalo temat tzw.,, niejadka". Niestety w 99% jednoznacznie wszyscy mowili i pisali, ze dziecko samo w sobie nie rodzi sie niejadkiem. Niejadek to proces dlugotrwaly, spowodowany zlymi nawykami zywieniowymi od pierwszych dni narodzin, a szczegolnie w okresie, kiedy dziecko powinno poznawac nowe smaki. Wybacz, ale powinnas zastanowic sie nad swoim postepowaniem w tym kierunku. Byc moze popelnilas jakis blad-kazdemu mogl sie zdarzyc, bo rozne sa dzieci.
                        Jednak faszerowaniem dziecka ,,bulami" i kategorycznym zakazem Danonkow tego nie zmienisz, a wrecz przeciwnie, mozesz tylko pogorszyc sytuacje. Dziecko masz co raz to starsze i bedzie co raz gorzej.

                        Pamietaj, ze pieczywo nawet eko jest bardzo ubogie w witaminy i mikroelementy. Jak Ty chcesz nadrabiac braki? Skotki predzej, czy pozniej i tak wyjda.
                        Pieczywa i makaron to, sa w sumie same weglowodany. Chcesz miecz w przyszlosci otyle monstra? zastanow sie nad tym, co napisalam.
                        Bo byc moze sama wczesniej nie przemyslalas swojego postepowania. Chcesz dobrze ale zagubilas sie jakos dziwacznie w tych swoich ,,zdroworozsadkowych" metodach karmienia.

                        A podejscie ,,skoro juz je, to niech to bedzie...." Sama jestes swiadoma tego, ze niby wybierasz mniejsze zlo-w Twoim przekonaniu. Jednak w dlaszym ciagu jest to zle i ty dobrze o tym wiesz.
                        Jak chcesz nauczyc dziecko odpowiedniego zywienia, to zmien swoje postepowanie.
                        Nikt nie mowi, ze dziecko musi jesc wszystko. Ale na Boga zacznij uczyc i wprowadzac jedzenie przynajmniej w 20% odzywcze, a nie spagetti plus bula.
                        Skoncz z tym, rob obiady, pytaj dziecko co chce zjesc, zachecaj. Jak nie bedzie chcialo zjesc obiadu, to nie zmuszaj, ani tez nie podawaj asekuracyjnej bomby weglowodanow. Przez pare dni z glodu nie umrze, a zacznie jesc to, co powinno.
                        I wierz mi te nawet pare danonkow w ciagu 1 tygodnia nie wyrzadza tyle krzywdy organizmowi malego dziecka, co jedzenie non stop pieczywa! W kazdym, razie napewno nie jest gorsze od jedzenia non stop weglowodanow!!!!
    • memphis90 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 15:59
      Moje dzieciaki są w pańswtowych placówkach, w przedszkolu słodyczy nie ma w ogóle- jest śniadanie o 8 (czasem dżem lub powidła do chleba, ale zawsze jest niesłodka alternatywa), zupa 0 11, potem drugie danie i owoce/warzywa do chrupania o 13. Słodycze zdarzają się wtedy, kiedy ktoś ma urodziny.
      W żłobku jest deser jako trzeci posiłek- jogurt, serek, koktajl mleczny, kanapka, herbatnik itd. Raczej na słodko, ale nie ma batonów, czekolady, ciastek.
      Na dwór wychodzą, zimą nie tak często, jak bym chciała, ale zawsze. W żłobku zimowych spacerów nie ma, bo dużo ubierania, a dzieciaki mało samodzielne jeszcze są. Trudno.

      Nie ma telewizji, a relacja rodzic-nauczycie/opiekunl jest ok.
    • carmita80 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 14.09.12, 19:23
      Moje dzieci chodzilu do przedszkola miedzy 10 m-cem a 3 rokiem zyci (kiedy mialy 4 lata poszly do szkoly): slodyczy jako batonow, ciastek itp nie bylo, wyjatek to urodziny ale wlasnych wyrobow nie wolno bylo przynosic. Bylo sniadanie, przekaska, lunch, przekaska i obiad. Przekaski to najczesciej warzywa, owoce itp. do lunchu i obiadu byl deser, do picia woda/mleko. Spacery codziennie, bez wzgledu na pogode, maluchy nie chodzace w wozkach podwojnych, dzrwi do ogrodu otwarte caly dzien wiec dzieci wychodzily kiedy chcialy, oprocz tego spacery poza teren przedszkola. Tv nie bylo. Rodzice codziennie dostawali raport co dziecko jadlo, czym.sie bawilo itp. Uwagi rodzicow jako priorytet. Oplaty stale, dokonywane tygodniowo w przedszklu platne gotowka albo karta, direct debit albo czekiem. Nikt nikogo nie straszyl placeniem, oplaty byly czyms oczywistym, przedszkole spelnialo zamowiona.usluge wiec sie za nia placilo. Co do toalet to wchodzilo sie do nich z sal, byly tam nocniki, kabiny z toaletami, zlewy, prysznic, przewijaki, szafki na pieluchy (jesli byly uzywane) husteczki, zapasowe ubrania, w toalecie przez caly czas byla.jedna opiekunka/opiekun, dzieci nigdy nie byly tam same, choc oczywoscie potrzebe zalatwialy w kabinie, zamykanej na magnes.
      • zjawa1 aleksandra1357 !!!! 18.09.12, 23:28
        aleksandra1357 napisała:

        Dla mnie dawanie dziecku batonów, lizaków i czipsów nie jest normalne. Nigdy nie pisałam,
        że nigdy nie dałam dziecku ciasteczka ani serka, nie przekręcaj moich słów. Moje dzieci znają słodycze, bo dostają je zawsze w gościach, na imprezach, u babć itd. Ale w domu staram się to ograniczyć do minimum.
        Zresztą, nawet jakbym karmiła w domu słodyczami, to i tak mam prawo sobie nie życzyć, żeby mi w przedszkolu lat dziecko karmili.

        Oj, Alesandro, kto przekreca Twoje slowa, sama pisalas o :,, samym miodzie i czekoladzie gorzkiej"... , Jedyne co podaje to miod oraz gorzka czekolade".

        Seoja droga, tylko ty masz monopol na przekrencanie cudzych slow?
        Troche samokrytyki.

        Jesli natomiast :,,
        mam prawo sobie nie życzyć, żeby mi w przedszkolu lat dziecko karmili."
        Owszem, masz prawo ale dlaczego uzalasz sie tutaj na forum, nie robiac nic w tym kierunku, aby cos sie zmienilo?
        Tylko w wirtualu jestes taka pyskata? W realu juz tak dobrze sobie nie radzisz?
        Co maja na celu te uzalania sie nad soba? Niczego nie zmienia, jesli Ty czegos nie zmienisz.
        A skoro pozostali rodzice nic w tym kierunku nie chca robic, widocznie ty jestes przewrazliwiona, a tematyka zostala przez ciebie wyostrzona i przerysowana.



        • zjawa1 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 00:21
          Czy pod ,,plaszczykiem" tych Danonkow, Monte itp. nie jest czasem skryty twoj wewnetrzny zal, frustracja? Piszesz teraz w tym watku o ,,zdrowym odzywianiu sie" dziecka itp. A nie potrafilas nauczyc go, co powinno jesc.
          Piszesz w innym watku:,, niezdrowo i monotonnie sie odzywia, same bulki".
          No wybacz, albo jestes cyniczna i zaklamana, albo obarczasz wina przedszkole za caloksztalt zlego zywienia Twojego dziecka.

          Dla ciebie ,,nienormalny jest lizaczek" jak pisalas podany od czasu, do czasu dziecku. A dla mnie nieniormalne jest to, ze dziecko je non stop buly, jak to napisalas w watku ,,o dzieciach, ktore nie choruja".
          • camel_3d Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 00:26
            E tam... Moje od tygodnia na kolacje ryz z ryba je....
            • zjawa1 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 00:40
              Wiesz, ryba to nie ,,bula", no chyba, ze faszerujesz mlodego np.
              Pangasmile codziennie...?
            • zjawa1 Re: 19.09.12, 00:40
              Wiesz, ryba to nie ,,bula", no chyba, ze faszerujesz mlodego np.
              Pangasmile codziennie...?
          • aleksandra1357 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 13:41
            zjawa1 napisała:

            > Piszesz w innym watku:,, niezdrowo i monotonnie sie odzywia, same bulki".
            > No wybacz, albo jestes cyniczna i zaklamana, albo obarczasz wina przedszkole za
            > caloksztalt zlego zywienia Twojego dziecka.

            Zjawa, nigdy nie pisałam, że moje dziecko zdrowo się odżywia. Mój starszy syn to klasyczny "niejadek". Nic nie je. Je suche buły. Dbam o to, żeby były to grahamki. Kupuję mu grahamki i gotuję codziennie to samo od roku (pomidorowa i spaghetti, makaron razowy). Nigdy nie kupiłam i nie kupię monte ani danonka ani też lizaczka.
            Buła nie jest zbyt zdrowa. Ale to głównie mąka i woda. Nie jest wysokoprzetworzona, nie ma barwników i konserwantów i tłuszczów trans.
            Moje dziecko je same buły, ale monte nie dostanie. Nie widzę tu zakłamania.

            • hanah.vic Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 16:08
              Nie no sorry, ale trochę mi Ciebie żal - lizaka dzieciakowi nie dasz raz na jakiś czas ?? monte, danonek ? a co jest złego w tym że raz na jakiś czas dziecko coś takiego zje ? mi to jedzie jakąś obsesja na punkcie zdrowego zywienia dziecka...
              • illegal.alien Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 16:51
                Moment, nie mowimy o dawaniu jednego monte czy danonka, a o stalej obecnosci tych rzeczy w jadlospisie przedszkola - chyba jest roznica?
            • pszczolka1020 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 16:44
              Mi naprawdę jest żal dzieci , takich co nie dostają wogóle słodyczy, kurcze nie dajmy się zwariować , może to zdrowe nie jest, ale jakąś radość z jedzenia trzeba mieć , z mojego doświadczenia to dzieci, które nie dostają w domu słodyczy od razu się na nie rzucają jak gdzieś są, np. na jakimś przyjęciu urodzinowym ( nie raz to obserwowałam na urodzinach mojego syna ), znajomi - moje dziecko nie je słodyczy na codzień, a na urodzinach od stołu nie odejdzie tylko napycha się słodyczami ile się da, bo w domu nie dostanie. Nie lepiej dać czasem jakieś ciastko albo loda, jak ma ochotę niż potem takie sceny... bo nie wierzę że dzieci nie lubią słodyczy , może jakieś pojedyńcze okazy, ale ogólnie to lubią wszystkie. Wiadomo , że jak dzieciak bardzo łasy na słodycze jest to trzeba ograniczać i wydzielać, ale żeby wogóle nie dawać to chyba przesada.
              • illegal.alien Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 16:53
                no patrz, a moje dziecko w domu ma slodycze ograniczane (nie ma u nas szafki ze slodyczami, obecnej w wielu domach, w ogole slodyczy nie ma, trzeba specjalnie kupic) i nigdzie sie na slodycze nie rzuca. Ciasta na przyklad kijem nie dotknie. Lody owszem, zje, ale w ilosci umiarkowanej - nie je do oporu i do porzygania, tylko pare lyzeczek i tyle.
                Nie moge tego powiedziec o owocach i warzywach - kapusty albo winogron jest w stanie zjesc po kurek, mimo, ze nikt jej w domu nie reglamentuje.
                • maeve_binchy Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 17:50
                  no to u nas podobnie - tyle, ze mlody do 4 roku zycia nie jadl slodyczy w ogole. Obecnie - sporadycznie - domowe ciasto (raz na miesiac moze? jakies z jablkami albo marchewkowe) i dostal kilka razy bio miski zelki (w rossmanie pojawily sie takie bez sztucznych barwnikow itp.)
                  Radosc sprawia mu jedzenie np. oliwek albo ziol z doniczki.
                  Na szczescie jest w przedszkolu dla alergikow (panstwowe, warszawa) i kazde dziecko ma wlasciwie inna diete. Wczoraj mlody dostal na podwieczorek sok z marchwii (swiezy!!! i tanszy niz np. taki kubus)) i suszone morele. Dzis wafel ryzowy i sliwki (te, ktorym rodzice pozwalaja na slodycze w przedszkolu - mialy dzis batonik zbozowy). Synek jest zachwycony i mowi, ze ma szczescie, ze dostal morele (bo je uwielbiasmile

                  A autorkce watku wspolczuje przedszkola i zycze powodzenia w walce o normalne (tak, wlasnie!) jedzenie!
                • pszczolka1020 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 20.09.12, 09:55
                  Wiesz te dzieci , o których pisałam, że wcinały hurtowo słodycze na urodzinach , nie robiły tego przy rodzicach , tylko jak były same , jak ktoś miał coś słodkiego to pierwsze przybiegały się poczęstować, więc możesz nie wiedzieć czy twoje dziecko rzuci się na słodycze czy nie jak Ciebie nie będzie w pobliżu, nie przeczę, że twoje może nie lubi słodyczy, ale jak patrzę na kolegów mojego syna 6 latka to nie znam takiego żadnego dziecka, które zamieni loda na kapustę albo marchewkę smile
                  • illegal.alien Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 20.09.12, 11:13
                    Widzisz, moje dziecko chodzi do zlobka - dostaja tam na podwieczorek co jakis czas ciasto pieczone na miejscu. I co? Moja corka ostatnio dostala gruszke, bo ciasta nie ruszyla.
                    Tajemnicza sprawa.
                    • pszczolka1020 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 21.09.12, 10:10
                      Piszesz o dziecku żłobkowym - to całkiem inna bajka, ja piszę o starszych przedszkolach, moje jak były w wieku żłobkowym też nie jadły prawie wogóle słodyczy, starsze już się bardziej domagają zobaczysz, znają więcej smaków, widzą jak równieśnicy jedzą , chcą spróbować, moi synowie jak mieli dwa lata nie jedli lodów, jeden nie mógł ze względów zdrowotnych, drugi poprostu nie chciał, teraz wszystko oddadzą za lody. Co do ciasta to moje też wybiorą jabłko niż ciasto, bo średnio lubią , jeszcze zależy jakie., więc nie jest to taka tajemnicza sprawa smile
              • mikams75 Re: aleksandra1357 i takie, jeszcze pytanko? 19.09.12, 19:07
                moje dziecko do drugiego roku zycia nie lubilo slodyczy, normalnie sie wzdrygala i ja trzeslo jak sprobowala. Po drugich urodzinach jej sie odmienilo i miala faze na rzucanie sie na slodycze.
                Pol biedy jak dziecko jada inne rzeczy i ma slodycze na deser. Gorzej, jak dziecko nie chce tknac obiadu a pozniej glodne rzuca sie na podwieczorek np. u kogos na urodzinach. U nas tak czesto bywalo.
                Na szczescie podrosla i ja nauczylam, czym sie rozni poczestowanie sie od objadania sie.
                Nie mowie, zeby nie dawac slodyczy, ale sa rozne slodycze - te zdrowsze i te mniej zdrowe z tluszczami trans i konserwantami. Chocby domowe ciasta czy domowe batony sa o wiele zdrowsze od kupnych ciasteczek. Podobnie z lodami - robilam w to lato hurtowo w domu, bo moje dziecko kocha lody. Nie mowie o zamiennikach typu slodkie owoce suszone.
                Dziewczynie zapewne nie chodzi o wyrzucenie slodyczy ale o podawanie slodyczy dobrej jakosci i nie codziennie. Jest duzo mozliwosci co podac dzieciom na podwieczorek.
                W naszym przedszkolu bywaja slodycze na podwieczorek (i kupne i domowe) ale na zmiane z innym jedzeniem. Jakas rownowaga musi byc.
    • argentea Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 20.09.12, 10:49
      Wolę, żeby dziecko niejadło słodyczy w przedszkolu, bo ma do nich dostęp w domu. A p[rzypomina mi się jeszcze, że w przedszkolu mojego syna w zesżłym roku organizowana była akcja nt. zdrowego żywienia i nie była to inicjatywa samego przedszkola ale wyznaczona przez Ministerstwo Edukacji. Dzieci przychodziły w tym dniu ubrane na pomarańczowo, śpiewały "na marchewki urodziny", móiwły jakieś wiersze o warzywach, dostały wielkie porcje surówki z marchewki i soku z marchewki oraz bufet składający się z różnych składników i same sobie robiły kanapki. Od tego czasu syn, obecnie 4,5 roku, sam sobi robi sniadanie w wolne dni, tzn. daję mu na talerzu chleb, ser, wędlinę, różne warzywa a on sam sobie z tego komponuje śniadanie, dzięki czemu je więcej i zdrowiej. I z większą przyjemnością.
    • ophelia78 Re: Po zebraniu - wkurza mnie przedszkole 20.09.12, 12:08
      Zgłoś to w kuratorium oświaty, przedszkola pod nie podlegają. Szczególnie kwestię spacerów - P-KOLE MA OBOWIĄZEK USTAWOWY zapewnić min. 1/5 czasu na dworze (czyli min. godzinę, bo podstawa programowa to 5 h). Co do drzwi do wc - naślij sanepid. Co do słodyczy - też spróbuj w sanepidzie, może spotkasz tam kogoś sensownego i Ci pomogą. Jak nie kijem, to pałką; możne np. notoryczne zgłoszenia, że dziecko ma kłopoty gastryczne; jak będą mieli kontrolę z raz w tygodniu to zaraz zacznie się inna gadka.

      Nie mam pomysłu na te bajki... w nas w p-kolu w ogóle nie ma telewizora...

      I poszukaj sprzymierzeńców w innych rodzicach, moze nie na zebraniu, ale tak indywidualnie, pojedynczo...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja