odbieranie dzieci z przedszkola

21.09.12, 12:40
jak już pisałam wcześniej u mojej córki po południu nie ma "Pani", tylko same zastępstwa.
Wczoraj mąż odbierał córkę po raz pierwszy, oczywiście nie znał nauczycielki, podobnie ona jego...
wszedł, wziął córkę za rękę i wyszedł.
Nauczycielka coś majstrowała przy oknie, popatrzyła, widocznie uznała po wyglądzie, że tata smile

u mojej siostry lepiej:
w przedszkolu zamontowali coś jakby domofon.
podchodzi się i mówi: Jaś Kowalski proszony do wyjścia
dziecko schodzi samo z sali na piętrze do rodzica czekającego na dole.

No i po co te upoważnienia do odbioru, nr dowodów, wpisywanie stopnia pokrewieństwa?
Domofonowi je okazać, czy lecieć samemu do nauczycielki legitymować się?
Coś tu nie tak
    • 2plusik Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 13:00
      Kiedy moja mama poszła odebrać Synka, to też myślałam (tak mówili), że będą legitymować, nic takiego jednak nie miało miejsca...
      Ale zwalam to na karb tego, że jak Syn zobaczył Babcię, to wrzasnął "babcia, wróciłaś po mnie" i uwiesił się na szyi wink
      No i powiedziałam rano, że będzie odbierała go Babcia.
      • bbuziaczekk Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 13:16
        U nas to samo upowaznienia napisalam dopiero wczoraj.
        Mlody chodzi o tygodnia do przedszkola.
        Rano zawozi go maz a ja odbieram. Jak przyjechalam po niego to przyszedl domnie i tyle...nikg mnie nie wylegitymowal, nie zapytal kto ja jestem - nic.
        Wczoraj pojechala po niego babcia i to samo. Mlody wylecial do niej i tyle. Poszli do szatni.
        Nie wiem....ale wydaje mi sie ze jesli dziecko widzi znajoma osobe i do niej biegnie ucieszony itp to wystarczy ?
        • mk271 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 13:47
          w zeszłym roku babcie i dziadka legitymowali 2 razy jak odpierali na poczatku - pozniej juz znali. Mnie raz jak przyszłam chcieli legitymować bo zabierałam dwójkę swoich ( nie wiedzieli ze to bliźniaki). Przedszkole gminne.
          • justyna198515 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 14:13
            a pamietacie sprawę Michałka utopionego w wisle odebranego przez konkubenta mamusi?Po tym wydarzeniu sprawdzali,że nie mogłam odberać dziecka, którym popołudniami się zajmowałam-spisywali z dowodów a teraz- już zapomnieli. Dla mnie to jest tragiczne-bo dopóki nie wydarzy się jakaś traghedia to mają w dooopie- o zaginięciach i porwaniach dzieci- to nie jest bajka to się dzieje wokół nas. U mnie w przedszkolu sprawdzają i patrzą kto odbiera.
            • memphis90 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 23.09.12, 20:35
              O ile dobrze pamiętam policja od lat nie notowała porwań dzieci przez obce osoby. Najczęściej porwania są w obrębie rodziny np. tatuś po rozwodzie chce dzieci mieć przy sobie. Podawali te statystyki po "porwaniu" Madzi z Sosnowca. A rzekome "zaginięcia"- jak pokazują ostatnie przykłady- okazują się być utopieniem lub zamordowaniem dziecka przez rodzica... Więc ja bym nie demonizowała.
        • foxanka Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 13:54
          mnie panie nigdy nie legitymowały, nie wiem, może po 2 zebraniach pamiętały smile
          Moją mame poprosiły o dowód osobisty, mimo, że uprzedziłam, że odbierze babcia, a i Mysza powitała ją gromkim: hurra baaaabcia!
          Tatuś też został poproszony o dokument jak był pierwszy raz- poczuł się dyskryminowany wink
    • ma_niusia Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 13:55
      Jak Młody był w prywatnym żłobku legitymowana była każda osoba poza mną (mamą), babcia, ciocia, aż do czasu że już panie rozpoznawały pół rodziny wink
      Teraz jest w przedszkolu państwowym i jak tak się zastanowić to podobnie, dziecko jest "wypuszczane" z sali po domofonie z dołu. No ale mnie tam znają w tym przedszkolu, poznają po głosie. W przyszłym tygodniu pierwszy raz ma go odebrać ciocia i tata - aż z ciekawości zapytam ich potem jak przebiegał odbiór wink
    • kika989 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 14:06
      U nas wchodzi sie do szatni (czasem otwarte, czasem dzwoni sie dzwonkiem i otwiera pracownica-pomoc przedszkolna), jak przychodzi rodzić jedna z pan pomocniczek smile woła delikwenta lub po niego idzie.

      U nich tez rodzice zostawiaja upowaznienia do odbioru dzieci przez inne osoby. Czasem odbierał syna moj kuzyn, czasem tesciowa. Zawsze byli legitymowani z dowodu osob ( w upowaznieniu jest nr dowodu), mimo że pani wyznała i, ze moja tesciowa zna z widzenia (tesciowa z racji zajmowanego stanowiska jest szeroko rozpoznawana smile ) a więc za czwartm razem juz na 100 % wiedziala, ze to babcia M.
      Jednak formalności zawsze staje sie zadość.
    • igajos Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 14:23
      W zeszłym roku zdarzyło się, że odbierałam córkę od nieznanej mi pani, która była na zastępstwie. I wzięłam dziecko, bez żadnych pytań, kim jestem, czy sprawdzania dokumentów.
      Zgłosiłam dyrekcji, że doszło do takiej sytuacji. Wiem, że potem panie sprawdzały dokumenty osobom, których nie znały.
      U syna "obce" osoby zawsze były proszone o dokument i było to sprawdzane z upoważnieniem. Nawet raz byłam proszona o dokument, bo była pani na zastępstwie i mnie nie znała.
      W końcu chodzi o bezpieczeństwo dziecka. Może nawet przyjść rodzic, który jest pozbawiony praw, albo ma ograniczone prawa rodzicielskie. Dziecko się ucieszy, ale pani nie ma prawa wydać dziecka takiej osobie.
      • memphis90 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 23.09.12, 20:38
        Nawet raz byłam proszona o dokument, bo była pani na zastępstwie i m
        > nie nie znała.
        > W końcu chodzi o bezpieczeństwo dziecka.
        A co da dokument, jak matka ma inne nazwisko niż dziecko?

        Może nawet przyjść rodzic, który jest
        > pozbawiony praw, albo ma ograniczone prawa rodzicielskie.
        Ale jak jest pani na zastępstwo, to też nie ma na ścianie magicznej listy "Michałka K. nie wydawać ojcu, bo to brutal i psychopata". Ojciec w dowodzie też adnotacji nie ma.
        • marlenka_p Re: odbieranie dzieci z przedszkola 24.09.12, 11:52
          memphis90
          Tu nie chodzi o to, żeby nazwisko było takie same, tylko żeby dana osoba znajdowała się na liście osób upoważnionych do odbioru dziecka.

          Tak samo, jeżeli chodzi o ojca, który np. jest pozbawiony praw rodzicielskich: nie ma go na liście - nie może odebrać dziecka.
    • illegal.alien Re: odbieranie dzieci z przedszkola 21.09.12, 14:43
      U nas wyglada to tak, ze przy wejsciu do budynku jest domofon. Rodzic dzwoni i czeka, az ktos z personelu podejdzie otworzyc. Jezeli personel zna dana osobe, to wpuszcza dalej, rodzic idzie do sali i 'wylawia' swoje dziecko - rozmawia z wychowawynia albo inna pania, ktora akurat zajmuje sie danym dzieckiem - pani mowi co dziecko zjadlo, ile, ile spalo i co danego dnia robili, zglasza problemy jezeli sa jakies.
      Jezeli personel danej osoby nie zna, to pyta, po kogo sie przyszlo, wyciaga karte danego dziecka i albo pyta o haslo, albo porownuje ze zdjeciem danym na poczatku roku.
      Poniewaz odbieramy tylko ja i tata dziecka, to juz nas nie legitymuja, tylko znaja z widzenia. Gdybysmy chcieli, zeby odebral ktos obcy, to musimy zglosic z imienia i nazwiska i albo dac zdjecie tej osoby, albo ustalic dla niej haslo (kazda osoba moze miec inne haslo).
    • memphis90 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 23.09.12, 20:43
      He, he,jak można wywnioskować z lektury forum nasze dzieci to przecież same niewychowane diabełki, które nie dzielą się zabawkami, dźgają nauczycielki w tętnice szyjne i plują. Kto by tam je chciał porwać? Oddaliby po góra 2 godzinach wink

      Ja podchodzę do sprawy na większym luzie. W moim przedszkolu znajomych rodziców nikt nie sprawdza. Jest domofon. Na początku roku daje się upoważnienia dla innych osób odbierających, ale nie wiem, jak jest to egzekwowane, bo zawsze odbieram sama. Przedszkolanki pewnie są informowane o ewentualnych ograniczeniach praw rodzicielskich, ale w sytuacji zastępstwa to i tak niewiele daje... Nawet sprawdzenie dowodu takiego odbierającego ojca czy matki.
    • ata99 Re: odbieranie dzieci z przedszkola 23.09.12, 21:17
      A mnie w ubiegłym roku, nowa woźna przyprowadziła sympatyczną dziewczynkę z maluchów, zamiast mojego synkasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja