jul-kaa
25.09.12, 20:22
Pod wpływem wielu dyskusji policzyłam, co i ile powinno jeść dziecko dwuletnie o wadze, powiedzmy 14kg.
I z "Zaleceń dotyczących żywienia dzieci zdrowych w wieku 1–3 lat (13–36 mies.) opracowanych przez zespół ekspertów powołany przez konsultanta krajowego ds. pediatrii" wynika, że:
Powinno zjeść ok. 1150 kcal na dobę, w tym 14g bialka, 600-650 kcal z węglowodanów (z ograniczeniem cukru do max. 20% calkowitego poboru energii) oraz 350-400 kcal z tłuszczu.
Przeliczyłam i wychodzi to: jakieś 80g kurczaka albo trochę więcej niż jedno jajko albo 50g żółtego sera albo... 100g serka waniliowego. Niech ktoś policzy resztę, bo mi się nie chce.
W każdym razie wychodzi na to, że bez przesady z tą węglowodanową paniką, nie ma nic złego w jedzeniu naleśników (jajka, mąka, mleko/woda).
Mam wrażenie, że antywęglowodanowa panika zapanowała na wielu forach. Ja rozumiem, że węgle to wielki wróg osób otyłych (sama jestem na niskowęglowodanowej diecie, zrzuciłam ponad 20kg i to nie koniec diety), ale bez przesady, biała mąka, makaron, naleśniki nie zabijają malego dziecka, ktorego podstawę diety powinny stanowić węglowodany...