Gość: tuszeani
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.09.12, 21:25
Poradźcie mi jeszcze, bardziej doświadczeni proszę, jest jedna rzecz z którą nie radzimy sobie kompletnie, a akurat to chyba warto byłoby wyplenić jak najszybciej.
Synek (2,2) potwornie, ale to potwornie zgrzyta zębami. Zarówno w nocy nieświadomie, jak i w zdenerwowaniu, ale też specjalnie, dla zabawy. Czasami mam wrażenie że sobie te zęby zaraz połamie, nie mówiąc o tym że ciarki mnie przechodzą za każdym razem kiedy to słyszę.
Wydaje nam się, że jeśli mu zaczniemy zwracać uwagę, efekt będzie odwrotny do zamierzonego, szczególnie że jest teraz w wieku kiedy przekorę uważa za swój święty obowiązek

Póki co, ograniczyliśmy się do poinformowania go, że jeśli będzie zgrzytał zębami, spiłuje je sobie i nie będzie miał czym gryźć. A nowe nie wyrosną tak szybko. I nie trujemy, nie suszymy głowy tylko czekamy aż przejdzie, ale nie przechodzi w ogóle, a nawet jest jeszcze gorzej.
Dentystka dziecięca rozkłada ręce i mówi że nauka głupia jest w tej kwestii, ale dla nas to raczej kwestia z rejonów psychologiczno/wychowawczych, a dla dentystki tylko niestety usuwanie nieuchronnych skutków tego procederu.
Czy się da w ogóle coś z tym zrobić? I czy warto? Mieliście też tak? To przechodzi? Typowe dla tego wieku i nie przejmować się, czy raczej próbować coś działać?