joann_80
05.10.12, 09:01
Mój synek 3,5 roku poszedł do przedszkola od września ... standard. Początkowo było wszystko super, biegł do przedszkola chętnie, trudno było go z niego wyciągnąć. Od jakichś 4 dni jest tragedia. Syn płacze i woła " ja nie chce tam iść" pod salą urządza dantejskie sceny, płacze, łapie mnie za szyję i nie chce puścić. Co robić? Serce mi pęka . To jakiś koszmar jest. Jak się zachowywać w takiej sytuacji. Ja opowiadam mu ,że w przedszkolu jest fajne, że czekają na niego koledzy i koleżanki ,że będzie się bawił , tańczył śpiewał . Przedstawiam mu przedszkole jako coś najlepszego na świecie, ale nic nie pomaga. Czy Wasze dzieci też zaliczały takie kryzysy? Jak się zachowywać i postępowac jak dziecko tak reaguje. Prowadzić do przedszkola mimo płaczu czy robić dni wolne? Pomóżcie.
Z panią wychowawczynią rozmawialiśmy, nic się złego nie dzieje, nikt Młodemu nie dokucza. Z resztą... 5 minut po porannym płaczu synek włącza się do zabawy i zapomina o sprawie. Jak przychodze po niego to wita mnie z uśmiechem więc tym bardziej nie rozumiem skąd ta niechęć. Podzielcie się proszę doświadczeniami. jeśli się uda to pocieszcie bo każdy poranek jest dla mnie i Małego męką .