Przedszkole, a wychowanie.

05.10.12, 12:29
Wielokrotnie czytamy na forum, że to Rodzice musza przygotować dziecko do przedszkola, żeby nie zwalać wychowania na przedszkole itd...

Z moim Synem (4,5) nie miałam nigdy problemów. Od 13 września zaczął chodzić do przedszkola. Szczęśliwy. Panie chwalą. Jednak w domu zaczął krzyczeć, kiedy czegoś zabraniam, albo chcę zrobić inaczej. Ale to nie jest zwykły krzyk, to jest WRZASK. Myślałam, że tak przeżywa i odreagowuje przedszkole. Spokojnie tłumaczyłam, czekałam, aż ochłonie i zacznie normalnie rozmawiać.

Dziś rano rozmawiałam z Panią i mówi, że Syn wczoraj pierwszy raz tak wrzasnął, jakby mu skórę zdzierali. Wrzasnął, bo zaczęli walczyć o zabawki.
Doszłyśmy z Panią do wniosku, że to nie od stresu czy odreagowywania. Po prostu w domu go każdy wysłuchał, nie musiał krzyczeć, bo panowała względna cisza. W przedszkolu często Panie nie słyszą, gdy dziecko mówi normalnie, a inne dzieciaki wariują. No i tak samo między sobą. Mój Syn doszedł do wniosku, że tak zwróci na siebie uwagę. Nie wiem skąd, to wziął, bo w domu nie krzyczymy, no i przede wszystkim zanim poszedł do przedszkola, to tak nie robił!
Koniec końców, przeprosił Panią i mówiła, że potem już nie było takich akcji.

Piszę, bo nie ma znaczenia, że dajemy do przedszkola dziecko przygotowane przez nas, bo przedszkole to nie dom i potrafi wyzwalać w dzieciakach złe emocje, agresję, bunt. To samo tyczy się bicia, szczypania. To Panie muszą nauczyć dzieciaki, że coś jest złe, że czegoś nie wolno. Bo mimo, że Mama tłumaczy w domu, to dziecko nie zawsze potrafi wykorzystać to w przedszkolu.


Jakie "złe zachowania" Wasze dzieci przyniosły z przedszkola?
    • mabingo Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 12:09
      Mylisz się, nie PANIE MUSZĄ, tylko wszyscy razem muszą: panie w przedszkolu/szkole a rodzice w domu. wspólny front daje chyba najlepsz efekty.
      • 2plusik Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 12:46
        Nie zrozumiałaś.
        Napisałam, że Rodzice tłumaczą w domu, w życiu codziennym kiedy są RAZEM, ale Panie przedszkolanki też muszą, bo są na miejscu (w momencie złego zachowania).
        To nic, że Mama będzie w kółko powtarzała - Panie przedszkolanki też muszą.
    • 18lipcowa3 Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 15:38
      Przyniosły? Żadnego. Natomiast z tego co obserwuję jak przychodze po córkę, albo z tego co mi mówi, to wiele dzieci zanosi chamstwo z domu do przedszkola.
      • gemmi18 Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 21:41
        Ale chamstwo w jakim wydaniu? Podaj przykład
    • magdalenas9 Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 18:59
      no tak, ale to jasne. Bo przedszkolanki też mają swoje zadania...Nie da się oddzielić jednego od drugiego...
      • gocha500 Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 20:09
        moja po przedszkolu sie jak sie to mowi popsula!
        jest rozbryakana do granic mozliwosci,halasliwa az bebenki puekaja i jakos tak mlao usluchana!

        zawse byla spokojna,umiarkowanie halasliwa no i sluchala sie!

        ciekawe co tak na nia wplywa bo panie mowia ze jest grzeczna spokojna i nie ma z nia problemu!a do p-la chce chodzic!
        • 2plusik Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 20:21
          gocha500 napisała:

          > zawse byla spokojna,umiarkowanie halasliwa no i sluchala sie!

          U nas to samo. Mogę mówić, prosić, ale nie trafia.
          • dzoaann Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 20:49
            u nas podobnie, choc nie caly dzien. Corka po przyjsciu do domu bryka na calego i nie daje sie uciszyc. Mysle, ze po prostu odreagowuje, ze w szkole musi byc grzeczna. Po godzince, dwoch sie wycisza. Najlepiej, gdy jest pogoda, wtedy zabieram ja na spacer lub plac zabaw, by sie wyszalala.
        • kowal-esia Re: Przedszkole, a wychowanie. 07.10.12, 11:24
          moja też więcej wrzeszczy po przedszkolu, a najczęściej wtedy jak nie wychodzą na dwór.
      • 2plusik Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 20:20
        Ja to wiem. Tylko na forum dużo Mam stara się wmówić, że jest inaczej. Że Rodzice muszą przygotować do wszystkiego, a to jest niemożliwe.
    • aska381 Re: Przedszkole, a wychowanie. 06.10.12, 20:43
      Mój Syn doszedł do wniosku, że tak zwróc
      > i na siebie uwagę. Nie wiem skąd, to wziął, bo w domu nie krzyczymy, no i przed
      > e wszystkim zanim poszedł do przedszkola, to tak nie robił!
      Zachowanie syna jest niestety normalne, a z panią doszłyście do bardzo mądrego wniosku:
      [i]Wpływ przedszkola na rozwój społeczny dzieci
      W tym wypadku okazało się, że żłobek i przedszkole opóźnia rozwój umiejętności społecznych u dzieci, potęgując za to zachowania aspołeczne (agresywność, egotyzm). Nie było przy tym istotne, czy placówka jest prywatna czy państwowa, czy dziecko pochodzi z rodziny bogatej czy biednej. Nie był istotny poziom wykształcenia, wiek, rasa rodziców. Tylko jedna zmienna okazała się istotna – liczba godzin spędzanych tygodniowo w żłobku lub przedszkolu. Dzieci pozostające pod wyłączną opieką rodziców rozwijają się społecznie lepiej niż uczęszczające do przedszkola nawet na kilkanaście godzin tygodniowo. A im więcej czasu dzieci spędzają w przedszkolu, tym więcej zachowań aspołecznych, mniejsza motywacja do nauki, zdolność samokontroli, empatii itp. itd. Negatywny wpływ na umiejętności społeczne był tym większy, im wcześniej dziecko zostało posłane do przedszkola/ żłobka.

      "W naszym studium postawiliśmy pytanie – ile to jest za dużo – w odniesieniu do liczby godzin, jakie dziecko spędza w żłobku i przedszkolu. Nasze dane pokazują, że odpowiedź zależy o tego, jaki obszar rozwojowy dziecka oceniamy. Odkryliśmy, że średnia (15h/tydz) liczba godzin spędzanych w przedszkolu jest korzystna pod względem rozwoju umiejętności matematycznych i językowych. Z drugiej strony uczęszczanie do przedszkola wydaje się wpływać negatywnie na rozwój społeczny, w tym motywację do nauki, samokontrolę emocjonalną i szereg innych umiejętności interpersonalnych. (Pod uwagę brano ocenę ucznia przez wychowawcę w klasach początkowych szkoły podstawowej). (…wink Dodatkowo negatywny wpływ przedszkola/żłobka związany jest z liczbą godzin tam spędzanych (w porównaniu z dziećmi wychowywanymi w domu) i jest silniejszy dla dzieci, które rozpoczęły uczęszczanie do żłobka przed ukończeniem drugiego roku życia, a najsilniejszy dla dzieci posłanych do żłobka przed ukończeniem pierwszego roku życia". (Loeb i inn 2007)

      Bardzo podobne wyniki dało wcześniejsze badanie z roku 2003 przeprowadzone przez amerykański National Institute of Child Health and Human Development. Badano tam długoterminowe skutki uczęszczania do przedszkola. I w tym wypadku wnioski naukowców były wstrząsające – im więcej czasu dzieci spędzają z dala od mamy w ciągu pierwszych 4,5 lat życia – tym większe wykazują problemy z zachowaniem. Konkretnie: pyskowanie, napady złości, odmowa współpracy, agresywność, okrucieństwo, niszczenie zabawek i innych obiektów, wdawanie się w bójki.

      Jaki jest prawdopodobny mechanizm stojący za problemami?
      Oczywiście można zadać pytanie – czy to wyłącznie skutek przebywania w przedszkolu? Być może zapracowani rodzice nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi dziecku i stąd biorą się kłopoty? A jednak badania naukowe pokazują, że wielogodzinny kontakt z rówieśnikami stanowi lwią część problemu.

      Czy da się to jakoś obiektywnie sprawdzić? Można badać poziom tzw. hormonu stresu, czyli kortyzolu. Poziom tego hormonu zależny jest od pory dnia – najniższy w porze zasypiania (Sapolsky 2004). Jednak doświadczenie chronicznego stresu powoduje, że jest on ciągle podwyższony. Na krótką metę podwyższony poziom kortyzolu pomaga w poradzeniu sobie z trudną sytuacją. Dodaje energii potrzebnej, by uciec od stresu czy pokonać jego źródło. Chroniczny stres i chronicznie podwyższony poziom kortyzolu powoduje jednak problemy zdrowotne i rozwojowe - w tym zaburzenia zachowania. (Sapolsky 2004).

      Pomiar poziomu kortyzolu jest dość łatwy, dlatego wiele zespołów naukowców zdecydowało się porównać poziom stresu u dzieci wychowywanych w domu i w przedszkolu. Kolejne badania wykazywały to samo. Dzieci pozostające w domu wykazują zdrowy cykl poziomu kortyzolu – wysoki rano, niski przed zaśnięciem. U dzieci uczęszczających do żłobka i przedszkola, wzór poziomu hormonu zmienia się – w ciągu dnia ulega podwyższeniu (Geoffroy et al 2006).

      Nie jest to kwestia separacji od rodziców. Badanie z roku 2000 wykazało, że dzieci wychowywane przez dziadków lub indywidualne opiekunki nie mają podwyższonego, niezdrowego poziomu kortyzolu (Dettling et al 2000). Nie chodzi tu także np. o przymusowe w przedszkolu leżakowanie o określonej porze (Watamura et al 2002).

      Megan Gunnar, psychobiolog od 20 lat zajmująca się badaniem poziomu kortyzolu u dzieci podsumowuje wyniki tych badań: "Jakiś czynnik związany z koniecznością radzenia sobie ze skomplikowanym układem grupy rówieśniczej przez dłuższy czas wywołuje stres u małych dzieci." (ResearchWorks 2005).

      Co jest nie tak z grupą rówieśniczą?
      Dla wielu wychowawców i rodziców wyniki przytoczonych badań wydają się sprzeczne z logiką czy zdrowym rozsądkiem. To przecież dzięki kontaktom z innymi ludźmi nabywamy umiejętności społecznych. Trudno wyobrazić sobie lepsze warunki nauki niż umożliwienie dziecku kontaktu z rówieśnikami. Rzeczywiście prawdą jest, że do nauki umiejętności społecznych potrzebny jest kontakt z ludźmi. Pytanie brzmi – z jakimi ludźmi?

      Aby dobrze funkcjonować w grupie, wspólnocie, potrzebujemy nauczyć się wielu umiejętności emocjonalnych – samokontroli, cierpliwości, pozytywnej postawy wobec ludzi, empatii, współczucia, konstruktywnego rozwiązywania konfliktów. Do tego nie wystarczy grupa rówieśników – zwłaszcza jeśli mają dwa, trzy lata. Dzieci w tym wieku same z siebie nie potrafią zarządzać emocjami. Postępują pod wpływem impulsów. Aby to zaobserwować, nie trzeba być psychologiem. Małe dzieci nie rozumieją np. dobrze pojęcia czasu. Głodne dziecko, któremu powiemy, że dostanie jeść za 15 minut pogrąża się w rozpaczy. Doświadczają często zmiennych, intensywnych emocji. W tej chwili roześmiany maluch może za chwilę się rozpłakać czy wpaść w złość. Małe dzieci nie potrafią dobrze kontrolować swoich emocji, wczuwać się w emocje innych, a subtelności savoir vivre'u czy bycia uprzejmym są im obce. (Gopnik i inni 1999).

      Oznacza to, że przedszkolaki mogą dostarczać sobie nawzajem wartościowych doświadczeń społecznych, nie są jednak dobrymi nauczycielami umiejętności. Dzieci uczą się głównie przez naśladownictwo. Owszem mogą kopiować czyjeś dobre zachowania, ale kopiują też te negatywne. Poza tym towarzystwo rówieśników nie daje najważniejszego narzędzia nauki – informacji zwrotnych i pozytywnych wzmocnień.

      Podstawowy, łopatologiczny przykład. Co się dzieje, gdy mama bawi się z dzieckiem np. klockami? "Poproszę czerwony klocek" - mówi - ucząc malucha jednocześnie rozpoznawania kolorów, jak i stosowania zwrotów grzecznościowych. Dziecko podaje klocek. "Och, dziękuję!", mówi mama (wzmocnienie pozytywne pożądanego zachowania), a maluch promienie z radości. W sytuacji zabawy z rówieśnikami potrzebny klocek zostanie po prostu zabrany przez silniejszego czy szybszego. A nawet jeśli dziecko podzieli się zabawkami z drugim, raczej nie usłyszy pochwały czy zwykłego "dziękuję". Gdy brakuje pozytywnej moderacji zachowań przez osobę dorosłą dzieci uczą się prawa dżungli a nie uprzejmości.

      Oczywiście w przedszkolu są obecni dorośli i to profesjonaliści edukowani w zakresie pedagogiki. Odbywają się zajęcia ukierunkowane na konkretne zdania, a swobodna zabawa to tylko element życia przedszkolnego. Jednak nawet w najbardziej ekskluzywnym przedszkolu pod opieką jednej wychowawczyni przebywa co najmniej 10 dzieci. To jest tak, jakby była matką dziesięcioraczków. Zwyczajnie nie jest w stanie poświęcić każdemu dziecku uwagi. To zupełnie inna sytuacja niż np. rodzina wielodzietna, gdzie starsze dzieci, posiadające już bardziej wykształcone umiejętności społeczne stają się modelami, wzorcami do naśladowania dla dzieci młodszych.
      [url=http://rodzina.opoka.org.pl/dwaplus/
      • aleksandra1357 Re: Przedszkole, a wychowanie. 08.10.12, 11:21
        Aśka, wielkie dzięki za to wklejenie. Skąd to jest?
        Ja cały czas czułam, że tak jest, tylko nie potrafiłam tego zdefiniować, nazwać.
        Super, dzięki. Tylko co teraz zrobić z dziećmi...?
    • mw144 Re: Przedszkole, a wychowanie. 08.10.12, 08:13
      Syn przez rok przedszkola nauczył się bić, kłamać, kląć i jego sposób mówienia zszedł na psy, zaczął mówić jak jego większość kolegów z przedszkola. Nie musiałam poprawiać 3 latka, teraz muszę poprawiać 6 latka.
      • mojemieszkanie24 Re: Przedszkole, a wychowanie. 08.10.12, 10:10
        nauczycielki są po to, by wspomagać wychowanie dziecka a nie robić to za rodziców. Często jest jednak tak,że nauczycielka swoje a rodzice swoje. Widać to na przykładach, gdy rodzice mówią: w domu nie słucha, a u pani tak ładnie sie zachowuje ( np. sprzata).

        No o czymś to świadczy
      • ania_kr Re: Przedszkole, a wychowanie. 08.10.12, 10:15
        Nie wiem czy to do końca negatywne, ale pierwsze czego się nauczył to "zostaw to moje" Teraz nie ma szans żeby coś pożyczył innemu dziecku na placu zabaw.
        Ale ja widzę więcej plusów - po tym miesiącu nauczył się jeść wiele potraw - sam dopomniał się o śliwki i gruszki (wcześniej nie chciał spróbować) nauczył się zakładać nowe buty (buty umie zakładać sam, ale nowy model miał dziwne języki i zapiętki, z którymi nie dawał rady) całkiem się ubrać i rozebrać (wcześniej nie dawał rady z górą) Taki zrobił się doroślejszy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja