izazdo
08.10.12, 14:17
Chłopiec (3 lata i 3 miesiace) ma prawie codzienny kontakt z kuzynka (2 lata i 3 miesiace) z powodu miejsca zamieszkania i sytuacji rodzinnej. Chlopiec jest wychowywany w modelu laczacym rodzicielstwo bliskosci (kp 20 miesiecy, spanie z dzieckiem prawie 3 lata, chusta 2 lata itd.) z wyraznym wyznaczaniem granic, stawianiem obowiazkow i nieuchronnymi karami za przekroczenie zakazu. Kara jest najczesciej wyslanie do lazienki w celu przemyslenia zachowania, moze wyjsc, gdy sie uspokoi, powie co zrobil zle, przeprosi i obieca poprawe. Mama dziewczynki nie uznaje żadnych kar, a ideą przewodnią wychowania jest nieskrępowany rozwoj i ekspresja osobowości (żywiołowej). Ojciec dochodzący na kilka godzin w tygodniu. Dziadkowie jedni nieobecni, drudzy opiekujący się dzieckiem - wygłaszają zakazy, ale nie podejmują żadnych kroków w przypadku ich przekroczenia.
Chłopiec bez dziewczynki na horyzoncie: mowi jak dorosly, grzecznie prosi, pyta o pozwolenie, chodzi za rękę, a idąc bez trzymania nie ucieka; je estetycznie. W i po kontakcie z dziewczynką kopiuje jej zachowania: niezrozumiale bełkocze (dziewczynka mówi bardzo słabo, w 90% po swojemu); kiedy chce coś dostać - jęczy albo krzyczy; wyrywa się i ucieka z krzykiem; rozrzuca jedzenie po kuchni (sytuacja z wczoraj: dzieci rozrzucaja makaron po kuchni, mama i babcia nie reaguja). Domaga się przekupowania za wykonywanie obowiązków (dziewczynka jest dokarmiana słodkimi kuleczkami śniadaniowymi, bez tego stwarza problemy przy ubieraniu się i prowadzeniu do przedszkola); skutek: gdy ida razem, chłopiec tak samo wiesza się i jęczy "ciuciu!". Jednym słowem - nabywa zachowania, których nie wykazywał, bedac w wieku dziewczynki. Ma swoje wady, nad ktorymi stale pracujemy, ale generalnie jest bardzo chwalony przez wychowawczynie i zawsze byl rozwojowo oceniany jako starszy niz wynika to z wieku.
Jestem mamą chłopca. Spodziewam się drugiego dziecka, nie mam siły się z nim szarpać, gonić go, nosić itd. Jestem przerazona, ze zachowanie, ktore w pocie czola wypracowywalismy, bierze szlag, gdy on zobaczy, ze kuzynka za zachowanie dla nas nieakceptowalne nie tylko nie ma kary, ale wrecz dostaje nagrode, np. dostaje loda, jesli dostatecznie dlugo jęczy. Ponieważ ograniczenie kontaktu do 15-30 minut dziennie nie przynioslo rezultatow, postanowilam ograniczyc je calkowicie, poniewaz doprowadzanie dziecka po nawet chwilowym kontakcie do normalnego trybu zajmuje nawet 1,5 dnia, a widywali się niemal codziennie. Mama dziewczynki i babcia maja mi to za złe. Prawdopodobnie dlatego, że szanse na rodzone rodzeństwo dla dziewczynki nie są duże, a dzieci się lubią (do momentu, aż zaczynają się bić o zabawki, zaczyna dziewczynka). Sytuacje komplikuje fakt, ze mieszkamy w jednym budynku (niezalezne mieszkania na roznych pietrach). Dziewczynka czesto przychodzi z mama albo babcia, robi balagan w pokoju synka i wychodzi. Mi jest trudno sprzatac, brzuch jeszcze nie jest duzy, ale mam wysokie cisnienie i bole glowy nasilajace sie przy schylaniu. Czy z tej sytuacji istnieje jakiejs dobre, dyplomatyczne wyjscie? Mama dziewczynki zle znosi sugestie. Babcia sprawia wrazenie bezradnej i rozdartej. Wie, ze w mojej ocenie kontakt z kuzynka synkowi szkodzi i zostala poinformowana o planowanym limitowaniu kontaktu, ale jak go zabieram, to przy corce pyta dlaczego. Dodam, ze dzieci chodza do jednego przedszkola, do roznych grup (dziewczynka do 2-latkow, chlopiec do 3/4-latkow), ale maja kontakt wieczorem, gdy dzieci jest mniej. To mi nie przeszkadza, poniewaz przedszkole stosuje metode separacji i dziecko niegrzeczne jest sadzane na karnym krzeselku. Od syna wiem, ze dziewczynka siedzi na nim czesto. Byl ktos w podobnej sytuacji?