agatkowamama
11.10.12, 13:07
Kochani, mam problem z rozwiązaniem jednej sytuacji z córeczką. Agatka ma 2,5 roku, jest pogodnym i bardzo żywiołowym dzieckiem. Od małego miała kontakt z rówieśnikami, także nauczyła się dzielić zabawkami, nie wyrywać i ładnie bawić adekwatnie oczywiście do wieku. Próbowała kiedyś bicia i kopania przy usypianiu (nie jak się złościła w każdym razie), ale oduczyła się tego, bo obiecywałam, że jak jeszcze raz uderzy będę wychodzić z pokoju i jakoś minęło. Jak miała okres wyrywania zabawek tłumaczyłam, że nie wyrywa się nigdy z rączki jak bawi się inne dziecko. Teraz natomiast mam problem z gryzieniem. Nie mnie, tylko kuzynki, z którą przebywa kilka godzin dziennie. Głównie Agatka jest sprowokowana ( co oczywiście nie daje usprawiedliwienia na jej agresję) np. tym, że ta 4-latka zabiera jej coś z ręki, nie chce pokazać, lata po domu i woła Agatko to moje to moje. Czasem ugryzie bez jednak bez wyraźnej przyczyny. Pierwszy raz mówię, że nie wolno, że kuzynkę boli, pytam o co poszło. Zawsze mówię, że nawet jak się zdenerwuje nie można bić ani gryźć. Nie daje to jednak efektu i gryzie następny raz, i tak w kółko. Ostatecznie (bo jestem za naturalną konsekwencją nie za staniem w kącie ani karnym jeżem) staje do tego kąta i mąż albo ja tłumaczymy, że nie wolno nie słuchała, i tak dalej, a mała drze się w niebogłosy... Poradźcie proszę co robię źle i co mogę zrobić jeszcze, pozdrawiam