dziecko raczkujące po chodniku

17.10.12, 22:28
Dzień dobry!

Proszę o argumenty, dlaczego dziecko nie powinno raczkować po chodniku.
Ile razy puszczam moje raczkujące na chodnik, tyle razy spotykam się z negatywnymi reakcjami.
"zły wzrok" to najlższejszy wymiar kary. Ostatnio chciano wzywać policję.
Proszę o niewyzywanie, wiem, co Wam się ciśnie na usta. Oczekuje racjonalnych argumentów.

Pozdrowienia
    • boo-boo Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:37
      Jak dla mnie- dla jego własnego bezpieczeństwa- aż tak płytka wyobraźnię masz..........
      • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:42
        myślisz, że co robię, jak ono raczkuje? idę do domu na kawę?
        zresztą, może mam płytka wyobraźnię. podaj przykład. co się może stać?
        • maderta Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 23:54
          Znienacka podbiegnie pies....
          Rozpędzony rowerzysta przemknie....
          Czy aby na pewno zdążysz wtedy zareagować?
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:09
            I co niby zrobi pies?
            • memphis90 Re: dziecko raczkujące po chodniku 22.10.12, 22:56
              Odgryzie głowę. Obsika. Zamanifestuje psią wyższość w stadzie, przez co dziecko zostanie potem gejem.
          • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:25
            mam większy strach niosąc dziecko po schodach w moim bloku niż o to, że nagle w odległości 1go metra od celu do rozjechania zdematerializuje się rowerzysta. wiemy, że oni takie rzeczy potrafią..
        • malazabka.de Re: dziecko raczkujące po chodniku 23.10.12, 09:47
          logiczne i prawdopodobne niebezpiecznstwa:
          - dziecko moze natknac sie na drobne kawalki szkla
          - na chodniku moga znajdowac sie odchody chorych zwierzat (nawet ja ktos kupsko usprzetnal, grozle bakcyle mogly zostac)
          - poza tym ktos, np. z jelitowka mogl wczesniej na ten chodnik zwymiotowac

          ja swojej corce nie pozwalalam raczkowac po chodnikach, ale rob jak uwazasz i nie przejmuj sie komentarzami innych
    • piekielna-diablica Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:37
      ja bym olała i puszczała na zdrowie (o ile nie ma kałuż o głębokości pół metra)
      • batutka Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:46
        Może dlatego, że chodnik jest brudny, pełen zarazków, bakterii. A dziecko małe, jak to dziecko - co do rączki, to do buzi.
        • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:55
          tak oczywiście, rączki do buzi. ale małej to nigdy nie zaszkodziło! jest zdrowa jak ryba!
          • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 01:09
            Dopóki się nie okaże że ma tasiemca.
            • piekielna-diablica Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 14:32
              tasiemca może złapać i w piaskownicy, na trawniku, w autobusie, tramwaju, sklepie i na klatce schodowej

              jeśli chodnik jest osiedlowy i względnie czysty to ja bym nie robiła afery - po raczkowaniu dziecko podniosła umyła rączki płynem antybakteryjnym i wsio
              • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 14:56
                piekielna-diablica napisała:

                > tasiemca może złapać i w piaskownicy, na trawniku, w autobusie, tramwaju, sklep
                > ie i na klatce schodowej
                Może, ale czy to powód, żeby zwiększać szansę? Może również zginąć w wypadku samochodowym, ale czy to powód, żeby nie wkładać go do fotelika? Może się czymś udławić, ale czy to powód, żeby dawać mu do zabawy koraliki? I tak dalej i tak dalej. Nie jestem maniaczką sterylności. Nie lubię jednak przesady w żadną stronę. W stronę syfu też.

                • piekielna-diablica Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 16:50
                  chodnik na zamkniętym osiedlu jest milion razy czystszy nich trawniki w parku
                  zakładam, że autorka nie ciąga dziecka po stalowej albo innej ciekawej ulicy na pradze północ w Warszawie
                  statystycznie większą szansę ma dziecko na załapanie pasożytów we własnym domu jeśli są w nim zwierzęta wychodzące - czy to oznacza ze mam się pozbyć psa? - bez przesady Joshima
                  • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 19:13
                    Ja się zwierząt nie pozbyłam. Po prostu dbam by nie miały pasożytów i ni pozwalam dziecku całować ich w tyłek. A Ty zrobisz jak uważasz. Sądzę jednak, że trochę za dużo zakładasz na temat tego co tak naprawdę robi autorka wątku.
                    • gazeta_mi_placi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:11
                      A myślisz, że gdzie wsadza język pies? I co? Nigdy nie poliże Twojego dziecka?
                      • leneczkaz Re: dziecko raczkujące po chodniku 22.10.12, 07:35
                        O to dokładnie chciałam napisać..
                        Ale mądrościom Josh. to nie przeszkadza.
                        Bo jak wiadomo, tasiemce chodzą na spacery tylko po chodnikach big_grin
                        • kijek82 Re: dziecko raczkujące po chodniku 22.10.12, 14:43
                          leneczkaz - luv yasmile
    • doti_2 Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:48
      dziwne pytanie, czyżby troll

      moja odpowiedź jest prosta .. bo po tym samym chodniku chodzili ludzie w butach z g... na podeszwie.
      Niestety zasrane mamy ulice...
      • 3-mamuska Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:54
        Moje raczkowy wszedzie nawet po szpitalnych korytarzach, tylko od razu mycie rak. I żelazo antybakteryjny.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
        • domi_33 Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:58
          nie widzę problemu, jeśli opiekun jest blisko i wypatruje ewentualnej kupy czy szkła to bezproblemowo.
      • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 22:57
        to będzie kolejne dziwne pytanie: co jest złego w gó...e?
        • batutka Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 23:10
          ad.wi napisał(a):

          > to będzie kolejne dziwne pytanie: co jest złego w gó...e?

          ależ nic - można nawet spróbować
          a jednak troll
        • domi_33 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 14:00
          ad.wi napisał(a):

          > to będzie kolejne dziwne pytanie: co jest złego w gó...e?

          PASOŻYTY na przykład.
          no nie już bez przesady bądźmy wyrozumiali i mniej sterylni, no ale taplać się w psim gó...e i o zgrozo je zjadać to już dziecku nie pozwalajmy!
          houk!
          • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 22:31
            ok! gówna jednak nie zaliczyłyśmy do tej pory. i jednak myśl taka obrzydliwa dla mnie jest. ale że na podeszwie nosimy gó...? no nosimy, i tymi podeszwami wchodzimy na place zabaw? wchodzimy.
    • q_fla Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 23:09
      Osobiście nie widzę w tym nic złego. Mamy teraz prawdziwą ekspansję alergii wszelakiej, między innymi dlatego, że dzieci są wychowywane w sterylnych warunkach. Najlepiej przypięte w wózku, albo na leżaczku.
      Przyzwyczajaj się. Dzisiaj widziałam wiele piorunujących spojrzeń i kilka komentarzy. Moje dziecko o zgrozo wyszło po basenie w mokrych włosach i w krótkim rękawku...
    • illegal.alien Re: dziecko raczkujące po chodniku 17.10.12, 23:50
      Nie wiem, w czym po tym chodniku puszczasz, ale moje dziecko mialoby zaraz zdarte kolana i dlonie - niby nic w tym zlego, ale zostaja jej duzo jasniejsze plamy po wszelkich skaleczeniach, nie chcialabym, zeby miala blizny.
      Jezeli nie szkoda ci ubran, w ktorych dziecko raczkuje, to puszczaj na zdrowie. Ja wolalabym dziecko puscic po jakiejs przyjazniejszej powierzchni.
      • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 00:51
        zastanawiam się tylko, na ile zaściankowe "odpowiedzialne" decyzje każące nam ograniczać swobodę dziecka są słuszne.
        jak napisałam gdzieś wyżej, stan zdrowia mojego dziecka nie pozostawia nic do życzenia.
        mimo tego, że nie trzymam się kodeksu matki chuchającej.
        w jednej sytuacji przesadziłam i doskonale o tym wiem, tego samego dnia do domu zawitał katar.
        nigdy więcej tego nie zrobię i żałuję dyskomfortu małej, jednak ten wątek nie jest o tym.
        ten wątek jest o wrażeniu, że bezmyślnie powielamy sądy innych. a jak staramy się testować inne rozwiązania (np. takie pozwalające dziecku lepiej poznać świat), spotykamy się z odrzuceniem. nauczyłam się już, że by utrzymać dobre relacje z otoczeniem muszę rezygnować z tego, w co wierzę, w kwestii mego dziecka. bo na dzieci to my jesteśmy bardzo wrażliwi! niestety bardzo wąskie jest rozumienie tej wrażliwości.
        dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w wątku.
        • czarna784 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 17:04
          A Ty byś chciała raczkować po betonowym chodniku?
          Brak Ci chyba niektórych klepek skoro na chodniku po którym poruszaja sie ludzie w buciorach ,jezdza rowery,szczaja i sraja psy,puszczasz swoje dziecko.
          Wąskie rozumienie wrażliwości...trzeba właczyć logiczne myslenie poprostu.
          Jeśli Twoje dziecko raczkuej po chodniku to szczerze mu współczuje takiej matki...
    • aniasa1 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 00:56
      czy puscilabym dziecko raczkujace na chodnik?
      Nie. Bo: ktos moze na nie wlezc bo nie spodziewa sie tam dziecka, dziecko kladzie raczki tam gdzie sral pies, charchal gruzlik, czy wysmarkal sie lump, owszem umyje mu raczki po powrocie ale nie wyparze wrzatkiem zeby wszystko wytluc, z tych samych powodow od razu wszystko idzie do pralki na gotowanie a nie wszystko mozna wygotowac, kolana (ubranie) na 100 procen poprzeciera bo chodnik ma chropowata strukture, skora na delikatnych raczkach bedzie szorstka, zapachy (rury wydechowe) tez sa na tej wysokosci bardziiej intensywne, z mojego poziomu nie dostrezge drobnych kawalkow szkla czy ostrych kamykow ktore zrania, psy bez smyczy obwąchujące moje dziecko... to tylko niektore zagrozenia. Przede wszystkim nie potrafie znalezc argumentu za dla ktorego dziecko mogloby raczkowac po chodniku.
      • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 01:13
        aniasa1 napisała:

        > nie potrafie znalezc argumentu za dla ktorego dziecko mogloby raczkowac po cho
        > dniku.
        A ja nie znajduję powodów dla których w ogóle miałoby to robić. Raczkujące dziecko ma oczywiście potrzebę eksploracji, ale ma również tyle rzeczy do poznania, że chodnik spokojnie można zostawić do czasu gdy będzie się poruszało na dwóch nogach.
    • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 01:07
      ad.wi napisał(a):

      > Proszę o argumenty, dlaczego dziecko nie powinno raczkować po chodniku.
      > Ile razy puszczam moje raczkujące na chodnik, tyle razy spotykam się z negatywn
      > ymi reakcjami.
      Nic dziwnego. Zważywszy na to ile psów wcześniej narobiło na ten chodnik, albo ile psich odchodów wraz z pasożytami zostało na niego naniesione butami. Ty byś chciała tak macać rękoma coś w co inni wdeptują syf?
    • koza_w_rajtuzach Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 06:57
      Nieraz widziałam wielką kupę na chodniku, odłamki szkła, dlatego raczkującego bobasa nie puściłabym. Ale po własnym podwórku mój syn raczkował całe dnie, wszędzie, codziennie. Pozwalałam mu również raczkować w sklepach.
      • eps Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 08:10
        a dla mnie to zależy jak ten chodnik wygląda.
        Jeśli tak jak niektóre piszą jest ekstremalnie zasrany, w kawałkach szkła to oczywiście ze nie - ale tu to o zakład idę ze założycielka wątku też dziecka nie puszcza.
        Jeśli chodnik "na oko" jest czysty to nie przeraża mnie osobiście to że ktoś tamtędy szedł, że kiedyś w tym miejscu leżała kupa, że jak niektóre piszą jest tam mnóstwo bakterii i wirusów i w ogóle chodni to zło całego świata.

        Nie przesadzajcie proszę z fanatyzmem dotyczącym czystości i dezynfekcji
        i proszę pamiętać że moczenia dziecka w Domestosie co zabija 99,99% zarazków jest karalne! smile
        • nika1310 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 09:58
          raczkowanie na chodniku- idiotyczny, moim zdaniem, pomysł. Ale często widzę na zamknietym placu zabaw dzieci siedzące czy raczkujące po piance którą plac jest wyłożony. Jest miękka, nie ma tam zwierząt, szkła, nie jeżdzą rowery. To wydaje mi się ok
          • eps Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 10:01
            a czemu idiotyczny? pytam poważnie, bo ja bym tak dzieciaka puściła a idiotką się nie czuje wink
            ale tak bez emocji, tylko czyste żywe argumenty mnie interesują.
    • lee_a Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 10:22
      ja nie lubiłam jak moje dzieci raczkowały po trawnikach czy placach zabaw. Jakoś tak bakterie domowe mnie nie przerażają ale te zewnętrzne - szczególnie związane z ekskrementami i innymi wydzielinami ludzkimi i zwierzęcymi. Poza tym ja, jako dorosły idący chodnikiem czasem jestem zajęta rozmyślaniami, rozmową przez telefon czy dyskusją z osobą, która mi towarzyszy, że nie spodziewając się dziecka na wysokości moich kolan mogłabym niechcący zupełnie zrobić mu krzywdę.
    • klaudi007 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 10:40
      i jeszcze mi powiedz że trzymasz dziecko na smyczy (przypiętej do szelek) ??
    • beliska Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 11:12
      Pomijając oczywiste niebezpieczeństwa chodnik jest przeznaczony dla ruchu pieszych, a nie raczkujących dzieci. Jesli komus nie przeszkadza syf wszelaki znajdujący się na chodniku, to powienien liczyc się z innymi ludzmi, którym raczkujący niemowlak może zwyczajnie przeszkadzać. Chodze z głowa w chmurach i mogłabym takie dziecko stratować. Lubie poruszac się na tyle swobodnie, by nie musiec omijać na chodniku prócz ludzi, wózków, psów, czesto rowerów, rowerków jeszcze niemowląt. O ile spodziwam sie spotkac tam wyżej wymienione, to juz nie dzieci na czterech konczynach, bo to nie miejsce dla nich.
      • eps Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 11:27
        wszystko git, ale ja zrozumiałam że to raczkujące dziecko to chyba nie jest na chodniku na głownej ulicy w mieście w szczycie komunikacyjnym, do tego puszczone samo sobie tak że postronne osoby mogę je stratować.
        ja wyobrażałam sobie to raczej jako okolicę w blokowisku gdzie uliczek jest mnóstwo, ludzi zaganianych pędzonych na oślep wcale lub niewiele i do tego czujne oko matki która na dziecko patrzy i jak np. widzi pędzącego przechodnia z nosem w gazecie to albo dziecko zabiera albo staje koło niego.
        Skąd u ludzi taka skłonnoćc do demonizowania?
    • pucio09 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 11:28
      Ja puszczałam pod blokiem. Na łapy skarpetki lub rękawiczki i po sprawie. Obok nas biegał mój wówczas dwulatek i to był sposób na spacer dla mojej dwójki. Mam długi wąski chodnik pod blokiem więc na rowerzystę i psa zdążyłabym zareagować.
    • aleksandra1357 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 13:01
      Co to jest chodnik? Jestem gorącą zwolenniczką puszczania raczkujących dzieci na place zabaw, na alejki w parku, na trawniki.
      Moje dzieci raczkowały po asfaltowych alejkach parków.
      Żal mi dzieci trzymanych w wózku, aż zaczną chodzić, albo, co gorsza, ciąganych niemal od 6 miesiąca życia za rączki, żeby się przypadkiem nie pobrudziły, raczkując.
      • mama-emilki Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 13:07
        Moja młodsza córka bardzo lubiła raczkować po chodniku na osiedlu smile Żaden pies jej nie zjadł, nie skaleczyła się, żyje i jest zdrowa smile Piorunujące spojrzenia też zaliczyłyśmy, ale mnie to nie ruszało. Za to dziecko miało dużo ruchu i przestrzeni do raczkowania.
        Oczywiście szłam cały czas obok, wypatrując ewentualnych szkiełek wink A z kupami to więcej styczności miałaby, gdybym ją puściła na piękny trawnik obok chodnika...
        • twitti Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 13:33
          a co zrobic jak 3latek raczkuje po chodniku w ataku histerii?smile mysle ze nie ma sie co przejmowac. Jesli w poblizu nie ma szkiel i szybkiego ruchu, kup i innych zagroszen, to czemu niesmile u nas w parku jest bardzo czysto, tak wiec super miejsce do 'zwiedzania' okolicysmile
          • memphis90 Re: dziecko raczkujące po chodniku 22.10.12, 23:03
            Wygotowac. I polac chlorem dla pewności! wink
      • tylko.przelotem Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 14:44
        Aleksandra, to nie Ty pisałaś kiedyś, że nie jesteś w stanie wytępić pasożytów u dziecka?

        Każdy kij ma dwa końce. Ja się ciągle bujam między dwoma końcami smile Długo byłam zwolenniczką teorii "dzieci dzielą się na brudne i szczęśliwe", dopóki pasożyty nie dały w kość mojemu synkowi. Nadal unikam sterylności (nie chcę mieć z kolei alergika w domu), ale raczkującego dziecka na ogólnodostępny chodnik czy alejkę bym nie puściła.
        • aleksandra1357 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 20:11
          tylko.przelotem napisała:

          > Aleksandra, to nie Ty pisałaś kiedyś, że nie jesteś w stanie wytępić pasożytów
          > u dziecka?
          >
          > Każdy kij ma dwa końce. Ja się ciągle bujam między dwoma końcami smile Długo była
          > m zwolenniczką teorii "dzieci dzielą się na brudne i szczęśliwe", dopóki pasoży
          > ty nie dały w kość mojemu synkowi. Nadal unikam sterylności (nie chcę mieć z ko
          > lei alergika w domu), ale raczkującego dziecka na ogólnodostępny chodnik czy al
          > ejkę bym nie puściła.

          No bez przesady, pasożyty to nie od raczkowania po alejkach parkowych. Moje dzieci jadły piach z piaskownicy, dotykały wszystkiego i wkładały palce do buzi. To jest dla mnie nie do uniknięcia nawet bez raczkowania po dworze. Wystarczy, że dziecko się przewróci, ubrudzi ręce, dotknie drabinki itd. Pasożyty czają się wszędzie wink
    • annubis74 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 13:42
      argumenty przeciw: chodnik jest brudny, srają na niego psy i koty, ludzie roznoszą na podeszwach, często widzę osoby które spluwają i smarkaja na chodnik. więc twoje dziecko po tym wszystkim przelezie, a potem włozy obie łapy do buzi zanim mu je umyjesz. Chyba że jest to chodnik przed Twoim własnym domem gdzie nikt nie sra i nikt nie pluje.
      Niewykluczone jednak ze o ile twoje dziecko nie załapie jakiegoś mega syfa to bedzie zdrowsze i bardziej odporne od tych nieraczkujacych po chodniku
    • mamakacperka11 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 13:45
      Wyobraź sobie taką sytuację: noc-paru podchmielonych koleżków wraca z suto zakrapianej imprezy, idą sobie aż tu nagle nie wytrzymują i siusiają sobie na chodniczek beztrosko.
      Idąc dalej jeden z nich nie wytrzymuje i zwraca to co zjadł i wypił na chodniczek.Poszli.
      Rano wstaje cudowna mama i wychodzi z bobasem na spacerek.
      Nie widząc nic złego w raczkowaniu swojej pociechy po chodniku kładzie je a dziecko poznaje nowe smaki oraz zapachy chodnikowe!
      Nie jest Ci głupio zakładać tak głupi post?!
      Dziękuj Bogu lub komu tam chcesz,że masz zdrowe dziecie!
      I uwierz mi,że to nie zasługa kładzenia Go na chodnik lub wychodzenia z nim z basenu z mokrymi włosami!
      Osobiście uważam,że hartowanie jest dobre, jeśli dziecko znosi to,jest zdrowe-jak najbardziej.
      Ale we wszystkim kobieto umiar!!
      Może od razu daj mu kupki do miseczki lub pozwól obsikać psu Twoje dziecko!
      Rzadko wypowiadam się w takich postach ale tutaj nie można nic nie odpisać.
      Hartuj dziecko i pozwalaj poznawać świat ale w granicach rozsądku!!!
      • dianaro Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 13:55
        Racjonalne argumenty !!! Ha, ha, ha - dobre. Nigdy przez myśl by mi nie przeszło puszczać raczkujące dziecko na chodnik. Poza wyżej wymienionymi argumentami chodnik z reguły jest z betonu, a ten z kolei jest zimny - dziecko dotykając go rączkami i nóżkami (nawet przez ubranie) narażone jest na przeziębienie, złapanie choroby stawów, przeziębienie pęcherza. Nie daj Boże podwinie mu się ręka, upadnie na twarz i zetrze skórę.
        Na Twoim miejscu nie miałabym odwagi - tak jak napisałam już któraś z osób - zakładać tak niemądrego posta.
        • una_mujer Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 14:19
          Jak ktoś rozsądny powiedział, chodnik chodnikowi nierówny. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa nie puściłabym na ruchliwym chodniku w mieście. Poza tym raczkowanie po asfalcie / płytach etc straszliwie brudzi ubranie i ciężko to doprać, a ja nienawidzę niedopranych rzeczy. Puszczałam małą na trawę, piasek, piankę na placu zabaw - parę razy wyszła mi stamtąd na chodnik, stąd wiem o tym ubraniu - ale okazjonalnie na nieuczęszczanym chodniku jest OK. No w sumie jeszcze, jeśli dziecku czasem się rozjeżdżają rączki / nóżki, to zdecydowanie bezpieczniej jest zaryć brodą w trawę...
          • czarna784 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 17:09
            Trawa,piasek i pianka...z czystej wygody dziecka nie puściłabym na beton,tylko po to,żeby zdarło kolana ,a nie daj boże ,jak piszesz,zaryło buzia o podłoże...
            • eps Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 17:29
              no to teraz widzę że ja faktycznie jestem jakaś bez wyobraźni bo pozwalam dzieciom raczkować na chodniku, biegać boso, taplać sie w czarnym błocie, rozbijać kolana i brody.
              szkoda gadać, do czego ten świat zmierza.
              A kiedys zastanawiałam sie po co ktoś produkuje szelki do nauki chodzenia i kaski na głowę.
              teraz juz wiem! dzięki za oświecenie.
              • czarna784 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 17:55
                ja nadal bede sie uierac,że dziecka na chodniku raczkowac bym nie puściła,ale co innego taplac sie w blocie i kałużach,to robia zazwyczaj starsze dzieci a nie niemowlaki raczkujace...a o takim jest mowa. Moja ma półtora roku i lata po kałużach ile wlezie,w lato lata na boso,ale na naszym podwórku,albo w miejscach sprawdzonych. Rozbijac kolana i brody? Jak rozbije to trudno,ale staram sie jak moge żeby ja ustrzec przed upadkiem.
                Nie jestem z tych matek,które lecą na pogotowie kiedy ich dziecko sie potknie,ba,nawet jesli Młoda sie wywróci i widze,że to nic groźnego to ja nie podnosze,bo sama wstaje i sie otrzepie,ale trzeba miec wyczucie.
                a na jakim chodniku raczkuje Twoje dziecko,takim przy domu? Czy pod klatka? Bo to tez jest różnica...chociaz,jak juz pisałam wczesniej wolałabym puścic dziecko na trawe cy piach niz na beton.ludzie...
              • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 00:05
                jednak podpisuję się pod tym, że najlepsze, co możemy dać dzieciom, to wolność i nie odmawiać im prawa do tego, co im się należy z tytułu wieku rozwojowego.
                • annubis74 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 09:15
                  wygląda ze jesteś asertywna, potrafisz bronić własnego zdania, wiec naprawdę tak sie przejmujesz spojrzeniami czy skrzywioną miną kogoś kto zobaczy twoje dziecko na chodniku. Puszczaj do woli, jeśli akurat dla ciebie wolność oznacza babranie się w g*wnie, smarku, wydzielnie, plwocinie, wymiocinach, o skrzle, które u nas na osiedlu leży wszędzie nie wspomnę
                  • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:17
                    wyobraź sobie, że układasz sobie właśnie od roku życie w nowym miejscu, w którym czujesz się sama jak palec w dupie. masz dużą potrzebę kontaktowania się z ludźmi (to nie jest cecha wyjątkowa, jako ludzie mamy w mózgu obszar odpowiedzialny tylko i wyłącznie za rozpoznawanie twarzy, no i generalnie wiadomo, że jesteśmy gatunkiem społecznym), tym większą, że dźwigasz na swoich barkach dziecko, które potrzebuje wychowania w społeczeństwie, a nie jeden do jeden. w domu cisza, której nie znosisz. na zewnątrz fajni ludzie, z którymi wchodzisz w fajną interakcję, ale nagle odgradzają się od ciebie niewidzialnym murem ponurego milczenia, bo.. widzą, że twoje dziecko raczkuje na ulicy przed blokiem.
                    w uproszczeniu. ch...owo, co?
                    możesz być asertywna i chętnie bronić swojego zdania, ale dobrze ci w takim społeczeństwie?
                    • annubis74 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:49
                      to tak naprawdę o co ci chodzi? o to by twoje dziecko swobodnie eksplorowało zaplute chodniki czy o to by wkupić się w czyjeś łaski. Niestety życie w społeczeństwie/społeczności zazwyczaj wymaga pewnych kompromisów. Zresztą nie ukrywam że trochę nie dziwię się matkom z twojego otoczenia że akurat uważają raczkowanie po chodniku za niesmaczne by nie powiedzieć obrzydliwe. Masz wybór - dostosować się do nich i puszczać dziecko luzem w bardziej akceptowalnym miejscu albo dać sobie spokój z ich towarzystwem i poszukać matek z podejsciem takim jak twoje
                      • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 22:14
                        wkupić się w łaski?
                        nazywaj to jak chcesz!
                        może jakiś procent ludzi czytających ten wątek postanowi kiedyś wziąć pod uwagę, że ludzie znajdują się w różnych sytuacjach życiowych i czasem chcą od losu po prostu trochę życzliwości, czasem mają też swoje argumenty i chętnie się nimi podzielą, czasem też chętnie przyjmą do wiadomości cudze. może raz rozmowa z przestrzeni internetowej wypłynie na ulice.
                        nie musicie wszyscy od razu stawać się łaskawi dla wyrzutków, nie o to chodzi w kontroli społecznej, która jest rzeczą zdrową i naturalną. ale może raz, kiedyś, ktoś taki jak ja poczuje na spacerze "dotknięcie skrzydła anioła"? może to będzie jakaś matka, a może trudny dzieciak, który swoim zachowaniem prowokuje otoczenie tylko po to, by potwierdzić, że nie znajduje nikogo, kto chciałby go zrozumieć?
                        ostatecznie napisze tak: w tym kraju jest dużo do zrobienia w zakresie świadomości ludzi i w kwestiach związanych z życzliwością międzyludzką.
                        tyle, bo ja już swoje cele dzięki wątkowi osiągnęłam.
                        • annubis74 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 22:41
                          obstawiam że albo jesteś trollem albo sama nie wiesz czego chcesz. W sumie mogę się zgodzić co do opinii dotyczącej życzliwości miedzyludzkiej, ale... z jednej strony jesteś w nowym miejscu, za punkt honoru postawiłaś sobie eksponować swoja ekscentryczność (żeby nie powiedzieć pewne dziwactwo). po pierwsze - to atawizm tkwiący w nas głęboko - boimy się obcych lub podchodzimy do nich nieufnie. po drugie (też atawizm) - obcych zachowujacych sie dziwnie boimy się jeszcze bardziej. Niby na czym ci ludzie których sympatię chcesz zyskać mają ją oprzeć. Niby dlaczego mają cię polubić - dla idei? skoro twoje zachowanie ich odpycha. Ja na placu zabaw też selekcjonuję sobie znajomych - są tacy których lubię, z którymi lubię pogadać i tacy, których unikam, bo coś w mnie w nich odpycha. Mam się poswięcać... dla ludzkości? tongue_out bez przesady
                          • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 22:47
                            a ktoś pisał o poświęcaniu się dla ludzkości? może ja? big_grin
                            mogę być trollem, tylko co to właściwie znaczy?
                    • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 20.10.12, 02:20
                      Dziwna jesteś. Jednocześnie chciałabyś się integrować i być ponad... Tak se ne da...
        • vjann Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 19:27
          chodnik z reguły jest z betonu, a ten z kolei jest zimny - dziecko dotykając go rączkami i nóżkami (nawet przez ubranie) narażone jest na przeziębienie, złapanie choroby stawów, przeziębienie pęcherza.

          Ty tak serio? bo w tonąc w absurdach tego wątku straciłam zdolność wyłapywania ironii...
        • mikams75 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 00:46
          > hodnik z reguły jest z betonu, a ten z kolei jest zimny - dziecko dotykając go
          > rączkami i nóżkami (nawet przez ubranie) narażone jest na przeziębienie, złapan
          > ie choroby stawów, przeziębienie pęcherza.

          ja rozumiem, ze syf itd. ale te argumenty mnie powalily. Przeziebienie? Choroby stawow i pecherza? Od raczkowania po chodniku??
        • memphis90 Re: dziecko raczkujące po chodniku 22.10.12, 23:05
          Choroba reumatyczna albo bakteryjna stawów i zapalenie pęcherza od płytki chodnikowej...? To jakiś zabobon sprzed 100 lat.
      • eps Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 17:27
        Idąc dalej jeden z nich nie wytrzymuje i zwraca to co zjadł i wypił na chodnicz
        > ek.Poszli
        o ciekawe spostrzeżenie nie ma co wink
        Widać że nigdy takiej sytuacji nie widziałaś i teoretyzujesz droga Pani.
        Zapewniam Cię że jak dorosły facet zwymiotuje na chodnik to przez tydzień takie miejsce widać z daleka.

        >Może od razu daj mu kupki do miseczki lub pozwól obsikać psu Twoje dziecko!
        no i mamy do czynienia z demonizowaniem. A do tego wyobraźnie masz kochana nie ma co wink
        > Rzadko wypowiadam się w takich postach ale tutaj nie można nic nie odpisać.
        > Hartuj dziecko i pozwalaj poznawać świat ale w granicach rozsądku!!!
        I tu sie zgadam w granicach rozsądku tylko chyba u nas te granice nie są w tym samym miejscu.
    • klubgogo Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 17:59
      A co robi raczkujące dziecko na Małym dziecku?
      • mia_siochi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 08:44
        klubgogo napisała:

        > A co robi raczkujące dziecko na Małym dziecku?

        Moje raczkowało do 17go miesiąca życia, wtedy zdecydowanie nie było to już niemowlę tongue_out
    • saszanasza Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 18:08
      A możesz mi odpowiedzieć na pytanie PO CO Twoje dziecko raczkuje po chodniku??? Jaki cel chcesz osiągnąć??? Co ma wnieść do życia Twojego dziecka raczkowanie po chodnikach...poznawczy....równie dobrze można go umieścić w piaskownicy - też będzie poznawał...edukacyjny??? Jaki widzisz w tym cel, bo ja nie widzę żadnego...pomijając nawet kwestię bezpieczeństwa i wpływu na zdrowie....
      • eps Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 18:15
        nie wiem jak inne raczkujące po chodniku ale moje dzieci raczkowały zdecydowanie dla celów poznawczo-edukacyjno-rozwojowych szeroko rozumianych wink
        i uprzedzając następnego posta, nie, nie będę pisać wywodów co rozumiem przez cele poznawczo-edukacyjno-rozwojowe.
        zresztą piszemy każda po swojemu i nic z tego nie będzie.
        Te co chcą niech puszczają, te co nie chcą, niech nie puszczają i nikt ich nie zmusza i zgoda będzie.
        nie ma o co klawiatury zużywać wink
        pozdrawiam
        • saszanasza Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 18:23
          eps napisała:

          > nie wiem jak inne raczkujące po chodniku ale moje dzieci raczkowały zdecydowani
          > e dla celów poznawczo-edukacyjno-rozwojowych szeroko rozumianych wink

          a czy tych celów nie można osiągać pozwalając dziecku raczkować w piaskownicy, na trawniku, czy w mieszkaniu, w dalszym ciągu nie rozumiem na jaką cholerę akurat po chodniku?

          ja tam nie oceniam, aczkolwiek nie widzę racjonalnego uzasadnienia...
          --------
          Dlaczego panny są szczuplejsze od mężatek??? Bo panna wraca do domu, patrzy co ma w lodówce i idzie spać. Mężatka wraca do domu, patrzy co ma w łóżku i idzie do lodówki.
          • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 21:00
            saszanasza napisała:

            > a czy tych celów nie można osiągać pozwalając dziecku raczkować w piaskownicy,
            > na trawniku, czy w mieszkaniu, w dalszym ciągu nie rozumiem na jaką cholerę aku
            > rat po chodniku?

            No jak to po co? Żeby szokować innych i się szczycić jaką się jest wyluzowaną mamą...
            • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 21:18
              to mam dla Was absolutnego hita!
              mając dużo doświadczenia z raczkowaniem w różnych miejscach powiem, że nic nie jeżyło mojego włosa bardziej od obrzeża placu zabaw, na które pomykało moje dziecko z piaskownicy. co tam znajduję?? stada petów!! przychodzicie na place zabaw, puszczacie dzieciaki do piaskownicy, sadzacie swoje dupska na ławkach, z nudów palicie papierosy, a potem wyrzucacie niedopałki za plecy, odsyłając mnie przy takim wątku na plac zabaw.
              dla szerszego oglądu: takich tabunów petów nie spotkałam nigdzie i jest tak na większości placów zabaw. to już na chodniku ciężej o często wzmiankowane gó... niż o czysty plac zabaw. bo gdzie nie ma dozoru i egzekwowanego zakazu to wszędzie musicie zasyfić!
              • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 21:53
                ad.wi napisał(a):

                > puszczacie dzieciaki do piaskownicy, sadzacie swoje dupska na ławkach, z nud
                > ów palicie papierosy,
                Wypraszam sobie. Ja nie palę. Nawet gdybym się nudziła na placu zabaw.
              • tylko.przelotem Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 10:26
                > bo gdzie nie ma dozoru i egzekwowanego zakazu to wszęd
                > zie musicie zasyfić!

                Wy, czyli kto? Ci, co czytają "małe dziecko", ci co udzielają się w tym wątku? Wszyscy palą i śmiecą? Bo nie bardzo rozumiem.

                A może po prostu ćwiczysz ognistą przemowę, żeby móc się kiedyś zwrócić bezpośrednio do osoby, która brudzi na placu zabaw - zamiast położyć uszy po sobie? Taka wprawka? No to ćwicz, ćwicz.
                • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 20:32
                  to kładzenie uszu po sobie jest najlepszą akurat cechą ludzką, dla ciebie? dobrze zrozumiałam?
                  tak, mówię WY, uogólniając - zdaję sobie sprawę, że są tu osoby niepalące. i nieśmiecące.
                  a dlaczego wrzucam was do jednego worka? bo mam do tego prawo, tak jak WY macie prawo do agresywnego oceniania i bezustannie to robicie, czego osobiście nienawidzę. jakby w tym kraju było mało paranoi, to jeszcze sąsiad sąsiadowi dokłada, bo uważa, że wie lepiej w kwestii cudzych dzieci. a można by ludziom pozwolić na trochę odmienności?????
                  ognistej przemowy nie planuję, bo już nie chce mi się walczyć ze światem. starczy mi wyzbycie się żalów na forum. bo między innymi od tego jest forum, co?? naprawdę fajnie by było, gdyby część agresorów w ten sposób rozładowywała negatywne emocje.
                  niestety, część opinii trafiła do mojej wyobraźni. ubolewam nad tym, bo były to opinie wycelowane dokładnie w to, by trafić do wyobraźni, zamiast przedstawić argument.
                  • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 20:37
                    a jeszcze spytam:
                    czy puszczanie dziecka w różnych miejscach pod kontrolą osoby dorosłej jest aż takim zaniedbaniem? to już nie ma innych, akceptowanych społecznie, większych wykroczeń przeciw dzieciom?
                    • tylko.przelotem Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:54
                      A kogo pytasz? Bo jeśli mnie, to wcale nie uważam puszczania dziecka na chodnik po to, żeby sobie raczkowało, za zaniedbanie. Sama wręcz chciałabym się nie bać tego robić. Ale się boję. Nie ludzi i ich oceny - bo to mam w dupie. Boję się, że zaszkodziłoby to mojemu dziecku. Boję się pasożytów, odkąd okazało się, że moje dziecko je ma, że ono i one nie żyją w symbiozie smile Jeśli jesteś pewna, że nie szkodzisz, to lej na to, jak inni ludzie chcieliby widzieć wychowywanie przez Ciebie Twojego dziecka, lej na to, że nie żyjesz tak, jak oni chcieliby, żebyś żyła.

                      Pytałaś o argumenty przeciwko puszczaniu malucha na chodnik. Parę mamuś rzeczywiście nie wytrzymało i popuściło, ale nie mów, że nie zauważyłaś wcale zrównoważonych i nieoceniających Ciebie wpisów - z tym dokładnie, o co prosiłaś.
                      • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 22:16
                        zauważyłam, choć faktycznie szukałam czego innego.
                        a jakie pasożyty ma Twoje dziecko?
      • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 20:30
        Świetne pytanie! Kamień spadł mi z serca, że choć jedna osoba je zadała.
        1) w dobie szybkiego rozwoju nauk o mózgu wiemy już, że.. lepiej go mieć wink końcówka trochę półżartem, ale po to, by nie przesadzić - bo wciąż wiemy mało i odpowiedzi na pytania, które zadajemy w kierunku neuronauk, nie są ostatecznie wyjaśniające i w pełni satysfakcjonujące. mówi się jednak powszechnie o tym, że raczkowanie ma pozytywny wpływ na rozwój dziecka.
        pytacie dlaczego akurat na chodniku. tak się go przyczepiłam, ale puszczam dzieciaka wszędzie! z pewną dozą rozsądku, ale ciężko o tym pisać, bo jak widać, dozy rozsądku różnią się między sobą. w każdym razie nie w gnojówce.
        dlaczego moje dziecko nie może raczkować w domu? może, i robi to - ale zdecydowanie chętniej robi to poza domem! dom jest po prostu nudny! (własny, poznany już baaaaardzo dobrze)
        co dokładnie daje raczkowanie?
        (a) nie strzelając z artykułów naukowych, w których toczy się eksploracja wgłąb tematu i jedne pytania generują kolejne, sięgnę po pierwszą stronę popularnonaukową na temat hasła "wpływ raczkowania na rozwój dziecka":
        www.osesek.pl/wychowanie-i-rozwoj-dziecka/rozwoj-dziecka/1139-raczkowanie-jest-wazne.html
        "Poruszanie się na czworakach aktywizuje ruchy naprzemienne, skrzyżowane, które kształtują prawidłowe napięcie lewej i prawej połowy ciała, umożliwiają zmiany pozycji ciała w przestrzeni, pozwalają na dalsze aktywne kształtowanie mięśni, które będą brały udział w lokomocji dwunożnej. Przyczynia się także do rozwoju widzenia dwuocznego, słyszenia dwuusznego, koordynacji prawej i lewej ręki, prawej i lewej nogi oraz ruchów całego ciała." Moje dziecko raczkuje więcej, szybciej i chętniej poza domem. Częściej aktywizuje więc ruchy naprzemienne, skrzyżowane, które... [jak wyżej z cytatu]
        (b) Patrzy z innej perspektywy na podłoża, tu istotne jest jego zróżnicowanie. I jest to co innego niż kucanie z pozycji stojącej, żeby przyjrzeć się biedronce. To patrzenie w trakcie poruszania się. Ruchy głowy podążające za ruchami rączek, ruchy głowy między tym, co między rękami a tym, co przed głową. To, i pewnie nie tylko to, przekłada się na bazowe zdolności poznawcze dziecka.
        UWAGA! Ważne, byście zrozumiały, że nie uważam dzieci nie raczkujących za gorsze. Jedyne, co powiedziałam, to to, że taka jest opinia, że to lepiej wpływa na rozwój. A dlaczego zależy mi na fajnym rozwoju dziecka? Chyba każda z Was wie. Może w odróżnieniu od Was nie mam kasy na bulenie za zajęcia ogólnorozwojowe dla niemowląt, masaże, języki obce, rytmikę i inne srety-tety.

        2) Co ważniejsze dla mnie, dlatego zostawione na koniec, chcę dziecku dać swobodę, poczucie sprawstwa i pewnej niezależności już teraz. To jeszcze nie ten wiek, kiedy to najbardziej istotne, ale - z jakiej racji mam dziecku na nic nie pozwalać?? Z takiej, że żyjemy w kraju, gdzie wkrótce pierdnąć nie będzie można bez pozwolenia?
        • saszanasza Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 22:19
          moja córka nie raczkowała po chodniku, urodziła się przez cc w domu zabawek ma raczej mało, bo mało zabawkami się interesuje, czytać jej mało czytałam, nie uczęszczała też na żadne zajęcia dodatkowe, aktualnie ma 4,4 i choć geniuszem nie jest, jest bardzo inteligentna (w jej w grupie jeszcze jedna dziewczynka jest na zbliżonym poziomie)...nie wiem więc dlaczego traktujesz "chodnik" jako niezbędny element wspomagający rozwój dziecka. Można nie robić nic i mieć zdolne dziecko jak również wspomagać rozwój bezowocnie, inteligencji nie da się wyuczyć na chodnikusmile
          --------
          Dlaczego panny są szczuplejsze od mężatek??? Bo panna wraca do domu, patrzy co ma w lodówce i idzie spać. Mężatka wraca do domu, patrzy co ma w łóżku i idzie do lodówki.
          • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 22:27
            oczywiście, że można nic nie robić i mieć inteligentne dzieci!
            co więcej, moim zamiarem nie jest wytrenowanie geniusza.
            nie traktuję chodnika jako niezbędnego elementu wspomagającego rozwój dziecka.
            podałam argumenty, które można uznać "za", żeby pokazać, że są takie.
            nie dodam "ale", bo nie widzę punktu zaczepienia dla jakiegokolwiek "ale".
            • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 23:16
              ad.wi napisał(a):

              > nie dodam "ale", bo nie widzę punktu zaczepienia dla jakiegokolwiek "ale".
              A ja widzę.

              ..ale raczkowanie po chodniku nie jest niezbędne do prawidłowego rozwoju i w gruncie rzeczy nie wnosi nic czego nie można by osiągnąć inaczej, a minusy IMO przeważają.
              • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 00:02
                ale minusy? wymieniacie brud, gówna, co się sprowadza do zarazków, jak rozumiem, bo smrodu nie czuję. i co z tymi zarazkami? noszone są na butach wszędzie, włącznie z miejscami przeznaczonymi dla dzieci. gdzie według was dziecko można puszczać do raczkowania? bo zgodnie z logiką zarazków NIGDZIE!
                małe dziecko poznaje świat przez eksplorację i ma do tego prawo!
                ile świata pozna w domu? a ile z perspektywy wózka, przypięte szczelnie szelkami?
                jak możecie odzierać wasze ukochane dzieci z tego, co się im należy z racji wieku rozwojowego??
                • joshima Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 09:11
                  No dobra. Udowodniłaś nam, że Twoje dziecko będzie super rozwinięte a nasze upośledzone bo nie raczkują po trotuarach. EOT
                  • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 20:38
                    naprawdę? jaaaaaaa, ale suuuuper smile
                    a jednak.. trochę nieuważnie czytałaś.
            • annubis74 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 22:00
              qrcze, nie wiedziałam ze można taką ideologię dorobic do raczkowania gdziekolwiek.
              Jak dla mnie - puszczaj gdzie chcesz, mam w nosie gdzie palętają się cudze dzieci, moze z wyjątkiem sytuacji narażajacych je na bezposrednie niebezpieczeństwo. wtedy ingeruję w poczucie wolności mamusi - z roznym skutkiem. ale zdecyduj sie - prowadzisz jakieś badania naukowe na temat raczkowania po chodniku (oryginalny temat)? akurat z jakiegoś powodu chodniki przemawiaja ci do wyobraźni? fantazja taka? czy chcesz sobie lub innym coś udowodnić. w sumie jak dla mnie to zajmujesz się totalnymi głupotami
              • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 22:21
                tak, bo niektórzy czasem zajmują się totalnymi głupotami. czasem wychodzą z tego rzeczy wartościowe, czasem nie.
                a dlaczego ty się dajesz wciągać w uprawienie dyskusji o głupotach?
          • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 23:02
            hej, w sumie muszę dodać, że tego typu zrównoważone podejście popieram, a przy okazji mam pytanie. jak organizowałaś czas rocznemu dziecku? czy już było samoobsługowe w zakresie organizowania sobie czasu? bo faktycznie wyekspolorowana zabawka leży, dopóki nie zacznę się bawić razem z nią. w domu dostajemy kota, więc dużo wychodzimy na dwór, a że małej włącza się czasem duża potrzeba ruchowa i nie może usiedzieć w wózku to muszę ją czasem z niego "zrzucić'.
    • klubgogo Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 19:36
      Jedyny racjonalny argument to oczywiście brud we wszelkim tego słowa znaczeniu. Kupy, charki z nosa i paszczy, wymiociny, czasami ślady po zużytych podpaskach. Smacznego twojemu dziecku życzę.
    • mikams75 Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 20:25
      nie napisalas gdzie jest ten chodnik i w jakim stanie.
      Moje dziecko raczkowalo od mieszkania po klatce, do windy a pozniej po chodniku po naszej okolicy, ale okolica czysciutka, zadbana, wrecz wychuchana, nie ma szans zeby lezalo szklo czy wypluta guma a zreszta sporo maluchow tak widywalam. Oczywiscie, ze nie jest sterylnie, ale tez nie musi byc sterylnie. Moje dziecko nie pakowalo w tym wieku do buzi nic.
      Ale w centrum duzego miasta nie puscilabym tak dziecka - za duzo niebezpieczenstw - brud, szkla, pojazdy mniejsze i wieksze i dziecko nie musi miec nosa na wysokosci rury wydechowej.
      • mikams75 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 00:55
        jeszcze dodam odnosnie ubran i zdartej skory od raczkowania - moje dziecko duzo raczkowalo, nie byla w stanie usiedziec w jednym miejscu, musiala sie przemieszczac. Kupilam jej nakolanniki (miekkie, z gabeczka z przodu) - troche chronily ubrania, myslalam ze zedrze w tydzien ale nie, sluzyly jej dlugo. Oczywiscie, ze nie puszczalam dziecka z golymi nogami na chodnik. Rak nigdy nie zdarla. I nie zaryla nosem.
        A wybrudzila sie najbardziej w jednej restauracji, gdzie podloga z wygladu lsnila. Po 5 minutach spodnie byly czarne. O wiele czystrza wracala po godzinnym raczkowaniu po osiedlu.
    • lilly_about Re: dziecko raczkujące po chodniku 18.10.12, 22:00
      Ale co cię dziwi? Tak gówien pełno, szkieł, innych rzeczy, gdzie dziecko może łatwo się skaleczyć. Niepoważna z ciebie matka.
    • agnieszka77_11 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 08:28
      Dla mnie dla chodniku jest syf. Ktoś napluł, pies zrobił kupę i inne niefajne rzeczy.
    • kaskahh Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 08:31
      Naprawde nie masz innego miejsca, by wyjsc z dzieckiem?
      Nie wyobrazam sobie raczkujacego malucha u mnie, na glownej ulicy... rowery, ludzi tlum zdeptalabym niechcaco, bo zawsze szybko chodze

      mize co innego, na osiedlu gdzie tylko mamuski spaceruaj z wozkami

      ale niezbedne to? czy nie masz innych problemow, moze faktYcznie tylko chodniki u ciebie, nie rozumiem w sumie
      • ingusionek Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 20:53
        Głupota ludzka nie zna granic!!!
        Może dzień wcześniej jakiś pies nawalił w miejscu w którym dziś Twoje dziecko raczkuje,
        może jakiś lump puścił pawia właśnie tam a Twój maluszek przeszedł po tym łapkami a teraz z lubością ssie łapkę właśnie z resztkami tego bełta
        Co nas nie zabija to nas wzmocni?
        Całe życie z debilami.
    • gato.domestico Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:08
      moje dziecko w fazie raczkowania jakos nie przejawialo checi raczkowania po chodniku...mam ogródek ...ale gdyby chcialo to raczej bym nie pozwolila smile
      roztarte psie gó...jest jeszcze ok gorzej ludzkie lub ludzkie szczochy...trollu big_grin



      • aaliyah76 Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:20
        autorko pomysl ze jak Twoja córka złapała jakies robaki to objawów moze nie mieć długo... Chodnik- ludzie po nim chodza z milionami bakterii pod butami,niektórzy sikaja,rzygają, psy robia kupy i sikaja fujjjjjjj i ty jeszcze szukasz argumentów przeciw......
        • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 19.10.12, 21:37
          to jest faktycznie mocny argument przeciw.
          przyznaję.
          • saszanasza Re: dziecko raczkujące po chodniku 20.10.12, 09:17
            ad.wi napisał(a):

            > to jest faktycznie mocny argument przeciw.
            > przyznaję.

            W sumie jakich argumentów oczekujesz skoro żadne z powyższych Cię nie przekonują...myślę że jesteś tak bardzo przekonana o właściwości takiego sposobu "wspomagania rozwoju dziecka" że żaden argument Cię nie przekona, są dla Ciebie zbyt słabe, jak i większość z nas nie przekonuje Twoja argumentacja...swoisty pat. Ty uważasz że większość z nas ogranicza swoje dzieci, nie pozwala się im rozwijać natomiast ja jeszcze nie nie spotkałam się z żadnymi badaniami na temat aktywizacji dziecka poprzez raczkowanie na chodniku (raczkowanie samo w sobie aktywizuje)...

            Podobno akupunktura jest bardzo skuteczna w leczeniu dzieci z zapaleń gardła i nosa...zastosowałabyś ją u swojego dziecka wiedząc że istnieją leki które po podaniu doustnym równie dobrze eliminują chorobę....ano nie, bo akupunktura jest bardziej "inwazyjna", nie wiem więc dlaczego akurat ten chodnik skoro każda inna powierzchnia jest dla dziecka taką samą nowością, tak samo jak każda inna struktura, materiał, kolor a tych jest mnóstwo dookoła (nawet wspomniany przez ciebie wózek zawiera ich więcej niż chodnik).
          • aninkka Re: dziecko raczkujące po chodniku 06.11.12, 23:15
            heh temat mnie zaskoczył...
            omja córa raczkowała akurat późną jesienią, więc podwórko, chodniki nawet nie brałam pod uwagę. w sumie u niejraczkowanie trwało ze 3 tygodnie i poszła.

            teraz mam 4m synka, w sumie jak będzie chciał raczkować to mu pozwolę.
            ludzie się burzą, że brud, że gówna, a wystarczy wejść do autobusu w cieplejszy dzień i czuć jacy wszyscy czyści.....big_grin

            boją się syfu, a tymczasem dotykają wózków sklepowych, klamek. to na rękach jest najwięcej bakterii, a nie na butach wink
            te czyścioszki, które Cię tu równo rugają, pewnie lecą do biedrony czy tesco, śmigają z wózkiem sklepowym i dziecięciem, pewnie macając co chwilę to drugie wink
            a kto trzymał wcześniej ten wózek? gdzie ręce miał? co nimi dotykał wink

            akurat jestem zw z medycyną i nie widze nic złego w puszczaniu dziecka po chodniku.

            wg badań pasożyty ma 80% dzieci, więc drogie święte Wasze dzieci nie muszą raczkować po chodniku, a i tak prędzej czy później robale nabędą. taka natura, że dziecię choć raz w życiu ma pasożytawink na szczęście robaczyce są uleczalne i nie powodują masowych zgonów wink
            • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 06.11.12, 23:51
              też wydało mi się z lektury Internetu, że powinno być dziecko zarobaczone jak cholera (po wszystkich trawnikowo-piaskownicznych ekscesach).
              przez tydzień płakałam, w końcu poszłam do lekarza. morfologia ok, lekarz nie widziała podstaw do skierowania na dalsze badania. to sobie sama opłaciłam parazytologię, ujemna. czy to może być prawda, czy świrować dalej? wink chyba szko
              • aninkka Re: dziecko raczkujące po chodniku 07.11.12, 23:11
                robale rzadko kiedy wychodza za pierwszym razem w badaniu wink wiem z doświadczenia, bo nie raz miałam wgląd. wg mnie najlepiej profilaktycznie dziecko odrobaczać co jakiś czas- tak jak pieska czy kota. leki przeciwrobacze nie wchłaniają się do organizmu, a jedynie rozpuszczają w jelitach i tam działają miejscowo(poza lekami na lamblie)
                • ad.wi Re: dziecko raczkujące po chodniku 08.11.12, 00:30
                  a to nie jest tak, że na każdego robaka działa co innego? stosowanie leków na glisty dla przykładu, też nie jest takie hop-siup, dzieciom poniżej 2 lat trochę się oszczędza na dawce, przez co taka glista może się uodpornić na lek?
                  na razie bardziej mnie interesuje, jak bardzo można zaufać morfologii. tam jest wskaźnik (kwasowość, czy coś takiego?) odpowiadający na "zapytanie o pasożyty w ogóle", dobrze zrozumiałam?
        • memphis90 Re: dziecko raczkujące po chodniku 22.10.12, 23:16
          Pasożyty to akurat rozwijają się w wilgotnej glebie i trawie. Żadne jajo pasożyta nie rozwinie się na płycie chodnikowej, bakterie też nie lubią byc wystawiane na działanie słońca i wysychanie. Swoją drogą w ciekawych miejscach mieszkacie...
    • jagienka75 Re: dziecko raczkujące po chodniku 20.10.12, 09:57
      Nie wystarczy Ci, że dziecko może raczkować w domu?
      Może spróbuj sama "raczkować" po chodniku i zobaczysz, jakie to przyjemne.
      Rozumiem, że dziecko raczkuje po trawie latem, czy w piaskownicy, ale po chodniku? I to jeszcze o tej porze roku???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja