wasylkap
22.11.12, 23:03
W ramach walki z przerośniętymi migdałami u dzieci postanowiliśmy jechać w styczniu nad morze. Przyznaję, że to wielkie "poświęcenie" ze strony mojego męża, który morza nie lubi okrutnie. I dzisiaj pokazuje mi artykuł, że zimą nad morze z dziećmi lepiej nie...
Argumentacja artykułu:
odradzamy przyjazd rodziców wraz z dziećmi w porach zimowych (grudzień, styczeń, luty) i wczesnowiosennych (marzec i kwiecień). Przyjazd nad morze w powyższych terminach, połączony z częstymi spacerami i „aktywnym” oddychaniem mroźnym powietrzem jest niewskazany ze względu na ryzyko zapalenia dróg oddechowych. Dzieci regularnie chorujące na przeziębienia, anginę i grypę są szczególnie narażone na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Obserwacje wskazują, że najlepsza pora na leczniczy pobyt zarówno dla dzieci, które są alergikami, jak i dla dzieci, które potrzebują wzmocnić odporność organizmu to miesiąc: maj i czerwiec. W tych wiosennych miesiącach, powietrze wysycone jest jodem o wiele silniej niż w okresie gorącego lata, oraz jest dużo cieplejsze niż w zimie. Najlepiej gdy maj i czerwiec to miesiące umiarkowanie ciepłe, wietrzne i wilgotne dzięki morskiej bryzie.
W górach mamy babcię, więc dzieci i tak pojadą podczas ferii, ale pomyślałam, ze zwiększona zimowa dawka jodu pomoże na te nieszczęsne migdały.
A teraz mąż nie znoszący morza, zniechęca mnie i zniechęca....
I jak mam kontrargumentować ? Ja sądzę, że zachorować można wszędzie, nie tylko nad morzem...Ale skoro i tak postanowiliśmy zrobić dodatkowe wakacje nad morzem, to może

rzeczywiście lepszy układ luty - góry, a kwiecień/maj morze ? hmmmm