samodzielnosc dzieci

10.12.12, 20:09
mysle ze to temat na oddzielny watek, mimo ze mamy juz jeden na tej stronie o obslugiwaniu sie samodzielnym w toalecie
Na ematce byl temat ze dziecko 5 letnie wyszlo na mroz niekompletnie ubrane i rodzice zjechali Pania, bo jak to ona mogla dziecko nie ubrac . Zaznaczam 5LAT!
Ponizej watek ze 3 latek nie potrafi podetrzec sie po kupie, i ze nalezy ZADAC zeby mu te pupe podcierano, tym bardziej jak sie "placi" za przedszkole.
Moja znajoma narzeka ze syn 3,5 roku nic nie je w przedszkolu, bo do tej pory babcia mu zupki gniecie widelcem , a banana skrobie lyzeczka aby niunio zjadl
Mysle ze czas aby zauwazyc ze takie dziecko, malo samodzielne, niezaradne, wyreczane na kazdym kroku wczesniej czy pozniej stanie sie posmiewiskiem grupy, wczesniej czy pozniej bedzie glodne, bo w szkole nikt go nie bedzie karmil przy telewizorze, zmarznie - bo nikt mu czapeczki nie naciagnie na glowe
Dziecko na tym po prostu ucierpi w taki czy inny sposob.
Jednym slowem - wstrzymujac ten proces usamodzielniania, wyreczajac dziecko we wszystkim rodzic wyrzadza dziecku krzywde.
    • grave_digger Re: samodzielnosc dzieci 10.12.12, 20:20
      wypowiem się tylko w przypadku dziecka, które wyszło lżej ubrane na podwórko.
      tu nie chodzi o bycie niesamodzielnym, ale o roztrzepanie. dorośli też potrafią być roztrzepani, co nie znaczy, że nie samodzielni. 5-latek się zamyśli, zagada etc. i zapomni ubrać swetra.
    • minerwamcg Re: samodzielnosc dzieci 10.12.12, 20:25
      Dostanie raz, drugi od życia w tyłek, to się nauczy. Szkoda tylko, że takim kosztem.
      A w przedszkolu pani powinna jednak przed wyjściem spojrzeć na grupę jak dzieci są ubrane i wydać polecenie "Jasiu, załóż czapkę" albo "Kasiu, szalik". Tego wymaga odpowiedzialność. Dzieci, nawet zaradne i kumate, są tylko dziećmi i potrafią się zagapić.
      • zjawa1 zgadzam sie w pelni 10.12.12, 20:52
        z opisem Paliwodaj.
        Moje dziecko chodzi juz 3 rok do przedszkola. Duzo juz widzialam, wiele dzieci odeszlo od grupy i doszly kolejne, ale tak nie zaradnych zyciowo jak w tym roku jeszcze nie bylo.
        Wczesniej dla mnie jako matki jednego dziecka umiejetnosci, a raczej samodzielnosc mojego wtedy 2,5 letniego dziecka wydawaly mi sie naturalne. W kazdym razie nic nadzwyczajnego.
        Nie wolal: prosze pani ja chce siku tylko sam szedl do toalety, zeby z niej skorzystac.
        Nie potrafil sie jeszcze wtedy sprawnie ubierac, ale doskonale wiedzial co ma ubrac.
        Elegancko sam jadl, poprawnie trzymal widelec itp.
        Jak widze dzieci w jego grupie to chwytam sie za glowe. Ta nowa wiekszosc ktora do niej doszla to jakas abstrakcja i nie tylko na tle mojego synka, ale na tle pozostalych dzieci z poprzednich lat.
        Dziecko 4 lata nie potrafi ubrac butow tzn. ubiera lewy na prawa noge, a prawy na lewa.
        I tutaj nie ma znaczenia rodzaj obowia.
        Po raz pierwszy w tym roku, w wielu szafkach papmersy u dzieci 3,5 letnich.
        Co drugie dziecko w wieku prawie 4 lat nie potrafiace poprawnie powiedziec 2 wyrazow-skrajne problemy logopetydczne.

        Czy moje dziecko i reszta z przedszkola sa jakimisc cudownymi dzieciakami, z cudownymi zdolnosciami???? Nie, one sa uczone samodzielnosci. Wydaje mi sie, ze niektorzy rodzice uznaja iz podstawowe czynnosci egzystencjalne maja za zadanie uczyc w przedszkolu.
        Wiec pytra, co Ci rodzice do tych lat 3 robili ze swoimi dzieciakami, skoro te absolutnie nie odnajduja sie w tym, czym powinny.
        • roksanka_3 Re: zgadzam sie w pelni 11.12.12, 13:04
          Twoje nie jest cudownym dzieciakiem, jest normalne
          ale zauwaz ze nie zawsze wszystkie dzieci łapia wszystkie zasady i umiejetnosci w tym samym czasie co inne dzieci, dzieci sa rozne i nie ma znaczenia ze akurat w tym roku jest wiecej dzieci co cos tam nie potrafia
          nie wszystkie dzieci sa jednakowo zdolne manualnie
          ja np swojego syna probuje nauczyc rysowac i nic z tego, nie dosc ze nie lubi to niebardzo umie (byc moze dlatego nie lubi) mimo ze wiekszosc dzieci w tym wieku(prawie 4 lata) juz umie narysowac balwana mikolaja itd,
          probuje takze nauczyc liczenia (chociaz do 10) liczymy autka, misie itd i nijak mu to nie wychodzi, liczy do trzech i koniec wiecej rzeczy nie policzy, mimo ze wiekszosc dzieci juz powinna umiec w tym wieku
          na tym przykladzie widzisz ze nie wszystkie dzieci sa takie same bez wzgledu na starania rodzicow
          w moim przeddzkolu natomiast slyszalam ze panie sa w tym roku w szoku bo to pierwsza grupa 3 latkow w ktorej wszystkie jedza samodzielnie i nie trzeba karmic, takze widzisz ze nie jest to pokolenie jakos strasznie zacofane,
          zwroc uwage takze (tak wynika z moich obserwacji znajomych dzieci) ze nie zawsze dziecko do 3 lat ciagle jest z rodzicami cale dnie, moga sie nim opiekowac dziadki lub nianie i tak jak na nianie rodzice maja wielki wplyw bo moga zmienic zatrudnic inna w razie potrzeby ale dziadkow juz nie zmienisz
        • piekielna-diablica Re: zgadzam sie w pelni 14.12.12, 10:36
          no pewnie - zacznijmy wyścig szczurów już od przedszkola
          nie wiem dlaczego niektóre matki dostają takiej sraczki w kwestii usamodzielniania się dzieci
          szkoda mi tych maluchów bo zamiast siedzieć i się bawić to spędzało zapewne godziny na nocniku albo na tresurze, żeby było najlepsze
          a no i jeszcze porównywanie wszystkich innych dzieci do wlasnego i krytykowanie...szkoda słów
          • elan-o100 Re: zgadzam sie w pelni 14.12.12, 11:08
            mój 5-latek nie umie nadal proządnie podetrzeć sobie tyłka. Czy go zaniedbałam? nie, on po prostu jest roztrzepańcem, który zapomina, ciągle gdzieś się spieszy, ma sto poważniejszych spraw do zrobienia.
            Wraca więc o domu i trzeba robic mycie od razu, jak mam go zmusić żeby przynajmniej tę czynność wykonywał starannie?
    • iwona_woz Re: samodzielnosc dzieci 10.12.12, 20:48
      Paliwodaj mozesz nie Przekrecac tego co napisalam kilka watkow wczesniej. Napisalam, ze wymagam od Pani, ze ma sprawdzic czy trzylatek dobrze wytarl pupe i ewentualnie poprawic. Bardzo prosze nie zmienaj moich slow. Dziekuje
    • illegal.alien Re: samodzielnosc dzieci 11.12.12, 13:18
      Nie wiem, jak jest ze starszymi dziecmi, moja corka skonczyla w piatek dwa lata. U nas w przedszkolu jest tak, ze panie dzieci zachecaja do samodzielnosci i kazde dziecko ma probowac robic tyle, na ile umie - jesc, ubierac sie, etc. Natomiast jak jakies dziecko nie umie, albo mu nie idzie idealnie to panie sa od tego, zeby dyskretnie pomoc, poprawic - bez wysmiewania i bez deprymowania dziecka.
      Po swojej corce widze, ze odkad poszla do przedszkola/zlobka (w wieku 13 miesiecy) to sie bardzo usamodzielnila smile I ja tez sie do tego przyzwyczailam, chociaz jako mloda mama nie wpadlabym na to, ze rocznemu dziecku mozna pozwolic na to czy na tamto i da sobie rade smile Teraz juz wiem i wkraczam do akcji dopiero wtedy, jak widze, ze cos moje dziecko przerasta smile
      • mamatin Re: samodzielnosc dzieci 12.12.12, 23:58
        U nas w przedszkolu jest tak, ze panie dzieci zachecaja do samodzielnosci i k
        > azde dziecko ma probowac robic tyle, na ile umie - jesc, ubierac sie, etc. Nato
        > miast jak jakies dziecko nie umie, albo mu nie idzie idealnie to panie sa od te
        > go, zeby dyskretnie pomoc, poprawic - bez wysmiewania i bez deprymowania dzieck
        > a.
        Skąd wiesz,że jest tak jak piszesz?

        U nas w przedszkolu z pewnością Panie motywują dzieci do samodzielnego rozbierania się i ubierania. Z tym, że u mojej córki obserwuję przegięcie w drugą stronę. W niczym nie da sobie pomóc, wszystko chce robić sama. Potrafi sama przez 10 min zdejmować bluzkę i nie pozwoli jej sobie rozpiąć na plecach,bo ona sama. W efekcie jest umęczona,zła, że nie dała rady a szyja aż czerwona od szarpania. Ta samodzielność przenosi się na inne płaszczyzny, przestaje prosić o jakąkolwiek pomoc, kiedy coś chce wziąć po prostu wspina się, przysuwa krzesło, wchodzi na blat itd... bez słowa, chwilami jej samodzielność strasznie utrudnia nam życie, wydłuża czas wyjścia z domu itp.
        • illegal.alien Re: samodzielnosc dzieci 13.12.12, 12:28
          > Skąd wiesz,że jest tak jak piszesz?

          Bo widze jak panie traktuja dzieci? Bo bylam kilka razy w przedszkolu zanim zapisalam tam corke? Bo rozmawiam z paniami? Bo bylam na wywiadowce? Bo moje przedszkole nie robi wielkiej tajemnicy z tego, jak sie traktuje dzieci? Bo wpadam po dziecko o roznych godzinach i w tym czasie panie i dzieci robia rozne dzieci i widze, co sie dzieje? Nie rozumiem jak i czemu mialabym tego nie wiedziec?

          Rano, jak wchodze z corka na sale, jest akurat pora sniadania. Widze, ze siedzi ilestam dzieci wokol pani i sobie jedza (grupa wiekowa rok-dwa lata), pani siedzi na srodku i obserwuje jak im idzie. Jak ktos sobie nie radzi z lyzka, to pomaga, ale bez zbednych ceregieli i uprzednio zapytawszy dziecko, czy chce, zeby mu pomoc. Poniewaz na sniadanie sa platki z mlekiem i tost, to zazwyczaj dzieci to ogarniaja. Jak odbieram corke w porze popoludniowej przekaski to bywaja bardziej skomplikowane dania - wiekszosc dzieci i tak sobie z nimi radzi, ale czasem panie pomagaja im zjesc.
          • mamatin Re: samodzielnosc dzieci 13.12.12, 16:53
            to bardzo zazdroszczę takiego przedszkola.
            mnie od dziecka oddziela dwoje szklanych drzwi i to moje co zobaczę przez te drzwi. ja nigdy nie widziałam jak moje dziecko je w przedszkolu, albo robi cokolwiek, nawet jak wejde w porze obiadu to czekam w szatni az dziecko zje. Owszem,zanim ją zapisałam bywałam w środku, ale od 1 wrzesnia ZAKAZ WSTEPU za szklane drzwi..
            • illegal.alien Re: samodzielnosc dzieci 13.12.12, 17:09
              No coz - dla nas bylo to jedno z kryteriow wyboru. Zawsze jak odprowadzam corke, to zamieniam kilka slow z pania, szczegolnie jezeli mloda obudzila sie na przyklad w wyjatkowo paskudnym nastroju, albo po weekendzie, jezeli wydarzylo sie cos szczegolnego, zeby pania poinformowac, ze corka moze wspomniec o tym, czy o tamtym. Podobnie rzecz sie ma przy odbiorze. Ale u nas dzieciaki wchodza do przedszkola o roznych porach, wychodza rowniez, panie maja pod opieka po 3 dzieci kazda, wiec nie ma zamieszania i wszystkich rodzicow na raz.
              Gdyby nie chciano mnie wpuscic za szklane drzwi poczulabym sie raczej zaniepokojona - a przez drzwi tez czesto corke obserwuje (za wiedza przedszkolanek), bo fajnie popatrzec jak dziecko sie zachowuje, kiedy nie wie, ze rodzice je widza smile
    • wanielka Re: samodzielnosc dzieci 11.12.12, 13:29
      Szczypior w marcu skończy 3 lata. od dawna samodzielnie je, rozbiera się, potrafi umyć ciało w kąpieli, od roku korzysta z toalety, ubiera niektóre części garderoby, ale potrafi upomnieć się o zapomniany szalik czy rękawiczki. nie uważam go za jakoś bardzo samodzielnego, raczej normalnie rozwiniętego w stosunku do wieku.
      znam jednak sporo dzieci w zbliżonym do niego wieku, które nie mają opanowanej nawet podstawowej samoobsługi jak nocnik, samodzielne jedzenie czy ubranie kapci.
      uważam, że rodzice, którzy nie pozwalają na rozwój samodzielności swoich dzieci robią im krzywdę. małe dziecko najłatwiej uczyć - ono ma wbudowany moduł "ja sam", który bardzo pomaga big_grin
      • adziam_78 Re: samodzielnosc dzieci 11.12.12, 19:42
        dzieci są różne i to, że niektóre nie potrafią jeszcze się ubrać czy korzystać z toalety wcale nie musi oznaczać, że rodzice ich tego nie uczą. U mojej 2,5 letniej córki do tej pory nie włączył się moduł "ja sama" przy ubieraniu i jedzeniu. I nie chodzi o to,że ja robiłam wszystko za nią. Gdy miała kilka miesięcy dawałam łyżkę, gdy chciała. Gdy miała rok nie pozwalała się karmić i sama jadła. A potem jej się znudziło. I nastała faza "mama pomóż". Przy czym pomoc oznaczała dla niej, że ja ubieram czy karmię a ona się bawi. Z jedzeniem poszło łatwo - przestałam karmić, była głodna więc jadła sama. Gorzej z ubieraniem i rozbieraniem. Potrafi założyć majtki, spodnie, kurtkę, czapkę i szalik. Ale butów nie założy i nawet nie zdejmie. Nie i koniec - im bardziej mi zależy tym bardziej ona się buntuje. Małe dziecko bardzo łatwo można czegoś nauczyć wtedy gdy ono samo chce.
        • drzewachmuryziemia Re: samodzielnosc dzieci 12.12.12, 00:34
          mój 2,5 latek nic nie potrafi załozyć z ubran, a ja jakos go tego nie uczę, hmm...ale za to śruby umie przykręcac od dawnawink
        • aphoper1 Re: samodzielnosc dzieci 12.12.12, 09:46
          U nas jest bardzo podobnie do tego, co pisze adziam_78. Córka zachęcana do samodzielności od zawsze. Jako roczniak umiała jeść łyżeczką niemal bez brudzenia się. Ale po ukończeniu 2 lat zamiast programu "ja sama" woli "ja chcę z tobą/pomóż mi". Myślę, że niektóre dzieci bardzo potrzebują uwagi, troski i opieki dorosłego, do tego stopnia, że przedkładają to nad osiągnięcia. Moja tak ma. Pani w przedszkolu pytała, czy Ania w domu umie się ubrać, rozebrać itp. Umie. A podobno tam nie chce, zawsze prosi panią o pomoc. Po zastanowieniu i rozmowie uznałyśmy z panią, że to u niej element adaptacji - w ten sposób uczy się zaufania paniom i buduje z nimi relację. dochodzą do tego problemy SI - jest nadwrażliwa na hałas i dotyk i jak w małej, ciasnej szatni przebiera się 20 dzieci, to ona się po prostu boi, więc woli, żeby ktoś dorosły był blisko. A jak ją ubiera, no to musi być blisko siłą rzeczy i wtedy czuje się bezpieczna.
          Więc nie zawsze jest tak, że chodzi tylko i wyłącznie o brak umiejętności.
    • upartamama Re: samodzielnosc dzieci 11.12.12, 13:39
      Widzę tu nawiązanie do mojego wątku. Zaznaczam, że chodziło o to, że córka nie raz przyszła do domu z zabrudzonymi majtkami z przedszkola. Wywiązał się z tego problem ginekologiczny - musiałam iść z nią na wizytę u ginekologa. Dziecko cierpi bo panie, które w grupie najmłodszych są od pomagania im nie sprawdziły się. Na pytanie dlaczego nie poprosisz pani żeby pomogła ci w wytarciu pupy powiedziała że prosiła a pani powiedziała, że dzieci muszą same.
      Mojego dziecka nie trzeba karmić, nawet prosi o dokładki, jest śmiałą, ubiera i rozbiera się sama. Potrafi założyć rajtuzy. No ale z wytarciem pupy sobie jeszcze nie radzi a po to są właśnie pomoce w maluszkach - żeby pomóc.
      • mamatin Re: samodzielnosc dzieci 13.12.12, 00:15
        No ale z wytarciem pupy sobie jesz
        > cze nie radzi a po to są właśnie pomoce w maluszkach - żeby pomóc.

        Pewnie normalna przedszkolanka to by pomogła, ale teraz takich nie ma, z lektury tego forum dowiedziałam się,że są panie NAUCZUCIELKI, ale one nie są od takich rzeczy jak wiązanie szalika czy wytarcie tyłka, one realizują PROGRAM i prowadzą obserwacje dzieci.
        Jeśli dziecko nie umie poradzić sobie z toaletą (lub czymkolwiek innym) to jest to dziecko zaniedbane przez rodziców i nie przygotowane do przedszkola, a jeśli już zdarzy się jakieś z pieluchą to powinno trafić do zakładu specjalnego a rodzice pod opiekę kuratora.

        Takie podejście idzie wyżej, jeśli wyniki nauczania matematyki statystycznie w Polsce są kiepskie (na tle innych państw) to jest to wina rodziców, bo w domu z dziećmi nie ćwiczą, nie przerabiają dodatkowo zadań, nie kupują dzieciom gier logicznych... itp. (z wczorajszych Wiadomości)
    • camel_3d niektorzy maja jakies parcie.... 11.12.12, 13:50
      nie rozumiem.. czy niektorym do glowy nie przychodzi, ze dzieci nie sa odlewane w odlewni ( smile ) i programowane? Jest jakas granice, ze JUZ dziecko ma byc bez pieluchy JUZ ma sie podcierac, JUZ ma cos robic.. bo inaczej to syf kilka i mogila...

      Niektorzy maja takie parcie, ze 3 latki uczy czytac.. ale potem pisze, ze wysylanie dzieci 6 letnich do szkoly to jakas pomylka..

      Opanujcie sie...3latek nie musi si epdcierac, moze probowac, ale trzeba skontrolowac.

      Moj mldoy zaczal wstawac jak mial 6 miesiacy, chodzic jak mial 10, jesc nozem i widelcem (prawidlowo trzymajac) kolo 2,5, kolo 2 potrafil prawidlowo trzymac kredke, 2,2 odpieluchowal sie w dzien, 2,4 w nocy.. a podcierac sie doklanie nie potrafi do tej pory... i mam to gdzies, stara sie, zawsze go kontroluje, w przedszkolu tez sa dzieci kontrolowane...tak do 5 roku zycia... i jakies parcie ZE JUZ JUZ JUZ.. bo co inni powiedza jest jakies nienormalne....

      to sa KUZWA 3 LATKI!!! nie musza jeszcze wszytskiego idaelnie umiec, bo inaczej mamy kompleksow sie nabawia.
      • carmita80 Re: niektorzy maja jakies parcie.... 11.12.12, 14:56
        Jesli chodzi o male dzieci to nalezy je bardzo zachecac do samodzielnosci i pomagac im wtedy gdy sobie nie radza i wyraznie o to prosza. Jesli 3-latka w przedszkolu prosi o podtarcie to slusznie opoekunka zacheca aby zrobila.to sama, ale powinna sprawdzic, zapytac jak poszlo czy nie ma problemu i pomoc gdy trzeba. To oczywiste. Niestety wiele dzieci jest dlugo wyreczanych we wszystkich czynnosciach oraz w mysleniu. Bylam kiedys swiadkiem jak jedna mam piala jal to panie w szkole jej prawie 5-latkowi nie ubieraly kurtki, czapki itd przed wyjsciem na zewnatrz i uzasadniala to tym ze dzieci do 6-go roku trzeba ubierac, nie moga same big_grin jej dziecko noe potrafilo tego, nawet nie pomyslalo co trzeba zalozyc gdy jest zimno, bo myslala za niego durna matka kwoka. W watku z ematki najbardziej absurdalny dla mnie ten histeryczny srach, ze dziecko w koszulce, legginsach i kurtce idace 15 minut przy -5 moze strasznie zmarnac, dostac zapalenia pluc i wogole to straszna rzacz. Na zasadzie jak to kiedys moja kolezanka stala w otwartych drzwiach a dzieci podbiegly a ona panicznoe probowala zamknac drzwi bo je zawieje big_grin a one bidne bez kurtek czap itp. Owszem, dziecko moglo odczuwac chlod, choc wcale niekoniecznie gdyz na ogol.odczuwaja temperatury zwlaszcza niskie inaczej niz dorosli, wiecej tez sie ruszaja, jest im cieplej.
        Moj mlodszy ma 5 lat i 4 m-ce, jest w pierwszej klasie, codziennie godzine na dworzu w szkole plus po szkole, w weekendy duzo wiecej, bez wzgledu na.pogode, ja nie musze mowic co ma zalozyc, bo on wie i potrafi to zrobic samodzielnie, kompletnie. Ja tez nie upieram sie ze ma byc czapka, rekawiczki szalik, cieplejsza kurtka itd. to on decyduje, bo to on wie jak sie czuje. Nie wyobrazam sobie sytuacji w szkole ze nauczycielka mowi iz mlody wyszedl na.przerwe bez czapki i rekawiczek, byloby to smieszne. Owszem, nauczycielka moze napisac info aby rodzice pamietali zeby dzieci mialy cieplejsza odziez gdy jest zomno ale to dzieci decyduja co zalozyc a zego nie bo czuja ze im zbyt cieplo.
        • paliwodaj Re: niektorzy maja jakies parcie.... 11.12.12, 22:12
          >Niestety wiele dzieci jest dlugo wyreczanych we wszystkich czynnosciach oraz w mysleniu.
          wlasnie mnie chodzi glownie o to namolne wyreczania dzieci, o to zeby sie nie nameczylo, o to ze rodzic w uporem maniaka wmawia sobie, dziecku i otoczeniu ze dziecko nie ma prawa jeszcze posiasc jakiejs zdolnosci.
          Znajoma , ktore ponad 3 latek zjada tarte lyzeczka banany, mowi " oj wiesz on jedynak, taki kochany, malutki" no i jedynak malutki 3 miesiace plakal w przedszkolu bo mu kazali lunch samodzielnie zjadac.
          Nikt nie mowi ze ten 3 latek ma samodzielnie robic zakupy w supermarkecie, placic rachunki itd, ale pewne minium samodzielnosci pasowaloby miec w tym wieku
          • ciastolina84 Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 09:12
            Pasowałoby również nie krytykować innych za ich sposób zajmowania sie własnym dzieckiem. Skąd ta pewność że to z tych powodów dziecko płakało w przedszkolu?? Bardzo dużo dzieci płacze nawet tych ekstra samodzielnych. Boże uchowaj od takich znajomych, którzy kazdy mój błąd wychowawczy opisywali by na forum. A dzieci, które sa wyręczane przez rodziców/ dziadków są od zawsze. Takie zjawisko mnie nie bulwersuje w przeciwieństwie do dzieci bitych czy głodnych...
            • a_weasley Re: niektorzy maja jakies parcie.... 14.12.12, 00:51
              Ciastolina84 napisała:

              > dzieci, które sa wyręczane przez rodziców/ dziadków są od zawsze.

              Zapewne, tylko o czym to świadczy? Że rozpieszczone jedynactwo i nierozumne kwoctwo występuje od zawsze, to przez to jest mądrzejsze? Wiele głupich rzeczy występuje od zawsze. Tyle, że jedynactwo jako wynik świadomego wyboru rodziców jest wynalazkiem dość świeżej daty, wcześniej bylo za duże ryzyko, że się nie odchowa, a rozpieszczanie potomstwa kiedyś było luksusem dostępnym dla garstki burżujów, teraz zaś się zdemokratyzowało.
          • saszanasza Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 09:12
            Moja córka ma 4, 5 roku i jest bardzo samodzielna (nie potrafi jedynie wiązać butów) i wie doskonale co należy na siebie nakładać.

            Niestety zimą potrzebuje pomocy, ponieważ zawsze przed założeniem kurtki zakłada wysokie jednopalczaste rękawiczki (dedykowane pod nią właśnie). O ile kurtkę wtedy jeszcze sobie założy, tak mając wspomniane rękawice na dłoniach, nie potrafi zapiąć sobie zamka. Ja zresztą też nie potrafiębig_grin
            Oczywiście wcześniejsze zakładanie spodni narciarskich i butów trwa dosyć długo, ale te córka także ubiera, ale choćby nie wiem jak się starała, zamka nie zaciągnie.

            Dlatego uważam że zwłaszcza zimą panie w przedszkolu powinny zwracać większą uwagę, czy dzieci są właściwie ubrane. Ubrania zimowe do wygodnych w zakładaniu nie należą, poza tym trzeba założyć ich kilka i tu nawet nie chodzi o umiejętności dziecka, co właśnie o zwykłe roztrzepanie, czy brak świadomości że oprócz kurtki wypadałoby założyć sweterek, szalik, rękawiczki, czapkę a nawet i dodatkowe spodnie zimowe....dla 3 czy 4 a nawet i 5 latka to może być "za dużo".
          • mamameg Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 09:21
            Swietnie napisane Paliwodaj, zgadzam sie. Sama bylam oduczona przez kochana ale nadopiekuncza babcie wszelkiej samodzielnosci i potem ciezko bylo mi na poczatku szkoly, dlatego dbam zeby moje dzieci byly jak najwczesniej samodzielne. Jeszcze bym dodala, ze czesto dzieci zamiast ubierania sie czy samodzielnego sa uczone abecadla albo liczb i innych nieadekwatnych do wieku umiejetnosci.
            • drzewachmuryziemia Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 12:46
              no widzisz, a moje dziecko 2,5 letnie zna litery bo sie samo nimi interesuje, zadaje pytania, nauczył sie w zabawie i poprzez wlasna aktywnosc, a na nocnik nie robi bo nie chce, ubieranie się tez go za bardzo nie interesuje i marnie mu wychodzi póki co- dzieci sa rózne, nie ma co tak łatwo oceniac innych
              • paliwodaj Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 17:54
                >Pasowałoby również nie krytykować innych za ich sposób zajmowania sie własnym >dzieckiem. Skąd ta pewność że to z tych powodów dziecko płakało w przedszkolu?? Bardzo >dużo dzieci płacze nawet tych ekstra samodzielnych. Boże uchowaj od takich znajomych, >którzy kazdy mój błąd
                ale o co ci chodzi? Rozumiem ze tobie przy rozmowie z kazdym i o wszystkim wlacza sie "kiwacz" i cokolwiek nie jest powiedziane ty odpowiadasz "no tak, no tak". Rozmowa wlasnie polega na dzieleniu sie swoimi opiniami, to ja bym podziekowala za znajomosc z bezmyslnym kiwaczem, bez swojego zdania.
                Tak, wyobraz sobie ze znajomi zdaja sobie sprawe ze karmienie 3 latka, wyrzadzilo dziecko krzywde, spowodowalo szok w chwili gdy dziecko poszlo do przedszkola, a rodzicow i babci juz nie bylo. Nie, nie bardzo duzo dzieci placze, jezeli dziecko jest odpowiednio przygotowoane do przedszkola , absolutnie sie nie zgodze.
                Sama mam 3 dzieci, wszytkie byly w przedszkolach i nigdy nie plakaly
                • drzewachmuryziemia Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 18:20
                  ale to chyba nie do mnie ta odpowiedź, bo to nie mój cytat
                • ciastolina84 Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 21:01
                  Nie zrozumiałas mojej wypowiedzi. Nie napisałam że nalezy przytakiwać. Chodziło mi raczej o rozdmuchiwanie cudzych problemów na forum. Ciekawe czy tak samo szczera byłas w stosunku do koleżanki której opisany przez ciebie problem dotyczy.
              • mamameg Re: niektorzy maja jakies parcie.... 13.12.12, 09:05
                Faktycznie masz powody do dumy, dziecko zna litery i umie wkrecac sruby ale nie umie sie ubrac i nie zamierzasz go uczyc. Jesc chociaz umie samodzielnie czy tez uwazasz to za zbedna umiejetnosc?
                • drzewachmuryziemia Re: niektorzy maja jakies parcie.... 13.12.12, 13:14
                  tak, ciesze sie ze wkreca sruby i zna litery, reszty nauczy sie w swoim czasie - znasz jakąs dorosłą osobę poza głeboko uposledzonymi, ktore nie potrafia sie ubrac? bo ja nie...jeszcze mi nie padło na głowę, zeby przezywac i ubolewać, ze moje dziecko nie potrafi sie samo ubrac w wieku 2,5 lat - po innych umiejetnosciach widze, ze wszystko z nim ok, we wszystkim swietny byc nie musi, dziecko rozwija sie skokowo, nie widzę sensu uczenia go czegos na co kompletnie nie jest jeszce gotowy, na razie cieszę się, ze potrafi cześciowo sam sie rozebrac i robi afery, gdy ktos z rozpędu próbuje zrobić to za niego
            • drzewachmuryziemia Re: niektorzy maja jakies parcie.... 13.12.12, 13:16
              no widzisz, a ja byłam uczona totalnej samodzielnosci i załuję ze dłuzej nie pozwolono mi byc dzieckiem, trzeba zachowac rownowagę
          • minerwamcg Re: niektorzy maja jakies parcie.... 12.12.12, 21:32
            paliwodaj napisała:

            > Nikt nie mowi ze ten 3 latek ma samodzielnie robic zakupy w supermarkecie, plac
            > ic rachunki itd, ale pewne minium samodzielnosci pasowaloby miec w tym wieku

            Super, pod takim stwierdzeniem każdy się podpisze obiema rękami - tylko że to "pewne minimum" każdy określa inaczej. Jak kiedyś napisałam, dla jednego dziecko odpieluchowane to takie, które zgłasza potrzeby fizjologiczne, a dla drugiego nie jest odpieluchowane dopóki nie potrafi samo naprawić spłuczki w kiblu smile
    • leneczkaz Re: samodzielnosc dzieci 12.12.12, 18:24
      Serio wszystkie forumowe 3-4-latki podcierają sobie same pupę?
      Kurcze, mój pewnie nawet nie wie jak trafić tam ręką..
      • ciastolina84 Re: samodzielnosc dzieci 12.12.12, 21:04
        No właśnie. A jeśli już umieją to maja prawo robic to niedokładnie i trzeba poprawiać (chodzi o podcieranie pupy). Jak jest wątek o myciu zębów to wychodzi na to, że nalezy asystowac dziecku w tej czynności do 12 r.ż, a jak chodzi o podcieranie tyłka to ma być wyszkolone w tym zakresie juz w wieku 3-4 lat. Cóż z tego że rączki za krótkie, albo że zrobi to na szybko i niedokładnie (jak to dziecko) i zapalenie się zrobi.
        • paliwodaj Re: samodzielnosc dzieci 12.12.12, 21:25
          >Ciekawe czy tak samo szczera byłas w stosunku do koleżanki której opisany przez ciebie >problem dotyczy.
          tak, wyobraz sobie, ja nie ma problemow ze szczeroscia, wyroslam juz z wieku gdy sie czegos lub kogos wstydzialam. Dodalam tez ze dziecko wieku 5 lat, czyli za 1,5 roku pojdzie do szkoly i tam w czasie lunchu nikt nie bedzie go karmil, ponaglal, pilnowal czy na pewno zjadlo. Po pol godzinie siedzenia nad telerzem zawartosc pojdzie do kosza , a dziecko bedzie glodne od 9 do 3:30. Czy teraz widzisz sens mowiania ludziom prawdy w oczy?
      • camel_3d Re: samodzielnosc dzieci 13.12.12, 09:24
        > Serio wszystkie forumowe 3-4-latki podcierają sobie same pupę?
        > Kurcze, mój pewnie nawet nie wie jak trafić tam ręką..

        nie tylkosmile piora, zmywaja, odkurzaja... smile
      • illegal.alien Re: samodzielnosc dzieci 13.12.12, 12:32
        Moja ma na razie dwa lata, nadal chodzi w pieluszce, ale tutaj (w UK) dzieci ida do szkoly w wieku 4-5 lat i musza byc w sprawie toalety samodzielne, wiec bede musiala ja tego nauczyc smile (na szczescie moja corka bedzie jednym ze starszych dzieci w klasie, do szkoly pojdzie w wieku 4 lat i 9 miesiecy, wiec mam nadzieje, ze juz bedzie na tyle ogarnieta, ze sie nauczy).
    • beliska Re: samodzielnosc dzieci 14.12.12, 09:14
      > Na ematce byl temat ze dziecko 5 letnie wyszlo na mroz niekompletnie ubrane i r
      > odzice zjechali Pania, bo jak to ona mogla dziecko nie ubrac . Zaznaczam 5LAT!

      No ale co Ciebie tak dziwi i bulwersuje fakt, że rodzice mieli pretensje. Także miałabym.
      Oddając do placówki dziecko, wymagam, by było dopilnowane, a to tyczy sie także tego, jak ubrane wyjdzie na dwór.
      I nie bardzo rozumiem, jaki związek ma fakt samodzielności malego dziecka z wyjściem zbyt lekko ubranym na mróz . To dziecko, a dzieci mają mnóstwo do zrobienia i niekoniecznie założą, co nalezy.

      > Ponizej watek ze 3 latek nie potrafi podetrzec sie po kupie, i ze nalezy ZADAC
      > zeby mu te pupe podcierano, tym bardziej jak sie "placi" za przedszkole.

      I owszem trzylatkowi trudno prawidłowo wytrzec pupę z prostego powodu-ma za krótkie ręce.
      A zrobić to prawidłowo to juz w ogole mało realne i smiac mi sie chce, jak tutaj czytam o tych 2,5latkach, które miały opanowane do perfekcji obsługiwanie się w toalecie. Takie dziwy to tylko w necie. Chyba, że te dzieci miały długie ręce jak nie przymierzając małpy.
      Przedszkola zatrudniają panie do pomocy, więc skoro paniom nauczycielkom uwłacza przypilnowanie trzylatka w toalecie, to chyba mogą to zrobic tamte, a nie narażac dzieci na powazne infekcje.

      • paliwodaj Re: samodzielnosc dzieci 14.12.12, 16:47
        >I nie bardzo rozumiem, jaki związek ma fakt samodzielności malego dziecka z wyjściem zbyt >lekko ubranym na mróz .
        ma taki zwiazek, ze dziecko nie wie, nigdy nie mialo mozliwosci sie nauczyc jak ubrac sie stosownie do temeratury. No sorry ale 5 latek taka wiedze juz powinien posiadac.

        > I owszem trzylatkowi trudno prawidłowo wytrzec pupę z prostego powodu-ma za kró
        > tkie ręce.
        > A zrobić to prawidłowo to juz w ogole mało realne i smiac mi sie chce, jak tuta
        > j czytam o tych 2,5latkach,
        nie wiem skad przekonanie ze rece 3 latka sa tak krotkie ze sobie nie moze siegnac do pupy?
        Bez sensu.
        To przestan sie smiac i zacznij wkoncu czegos uczyc swoje dziecko, bo za chwile inni beda sie z dzieciaka smiac ze nic nie potrafi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja