to jeszcze jedzenie- w przedszkolu

13.12.12, 22:26
jadłospis w przedszkolu przyprawia mnie o mdłości. do września br. moje dziecko nie wiedziało co to cukier, a w przedszkolu podają to dziadostwo najchętniej do każdego posiłku.
jadłospis układają kucharki, ponieważ wiedza co dzieci najchętniej jedzą. akurat. co za bzdura. na śniadanie pojawia się nutella, pierogi zasypane cukrem,bo nie zjedzą,na podwieczorek co drugi dzień słodycze. czasy sie zmieniły, a świadomość odżywiania ciągle niska. zaznaczę, ze nie jestem przeciwnikiem słodyczy, ale do 5 roku życia tak. w ogóle to jest decyzja rodzica, w którym momencie życia dziecka, chce "podać" coś słodkiego
    • zuwka Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 13.12.12, 22:46
      Wypisz dziecko z przedszkola, albo zbierz sie na odwage i porozmawiaj z dyrektorem, a nie na forum wylewasz żale. Skoro to jest decyzja rodzica, w ktorym momencie zycia dziecka chce podać coś słodkiego, to czemu nie zajmiesz sie tym sama albo nie ustalisz tego z personelem przedszkola?
      ------------------------------------------------------------
      "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
      ------
    • donia-1987 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 13.12.12, 22:49
      Kolejna fanatyczka "antycukrowa" uncertain
      • karo.8 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 13.12.12, 22:54
        no jasne cukier to samo zdrowie. niedoczytalam.
      • mamatin Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 00:10
        ja tylko czekam aż buchnie jakaś wieśc o nowych badaniach naukowych itd. i się dowiemy jakie szkody w organizmach dzieci powoduje ograniczanie cukru (choc sama podaję w umiarkowanych ilościachsmile
        • gato.domestico Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 15.12.12, 21:17

          szkody w organizmach dzieci powoduje ograniczanie cukru big_grinDD potrzebne to są cukry złozne a nie sacharoza!!!
          • magdalenas9 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 10:16
            matko, ja też bym nie chciała, żeby moje dziecko jadło nutelle, potem pierogi z cukrem, a potem znowu słodkie desery. popieram, że albo zmienić przedszkole, albo porozmawiać z dyrektorką.
    • annakate Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 13.12.12, 22:49
      Rozumiem, że Cię to irytuje, ale czy oprócz złorzeczenia na forum cos zrobiłaś w tym względzie? Po pierwsze na zebraniu, po drugie na piśmie do dyrekcji , jeśli to nie poskutkuje to dopiero sytuacja staje się kłopotliwa, ale chyba nie bez wyjścia.
      A przy okazji- czy dzieci po posiłkach myją zęby?
    • mikams75 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 13.12.12, 23:05
      pogadaj jeszcze z kilkoma rodzicami i porozmawiajcie o tym w przedszkolu.
      Nie bardzo lapie o co chodzi z ta granica ok. 5 roku zycia zeby podac slodycze, ale generalnie masz racje - nie kazdy posilek powinien byc na slodko, nutelle mozna sobie darowac a pierogow tez nie trzeba sypac cukrem. A co dostaja do picia? Wode czy tez jakis ulepek?
      Ja bym zawalczyla, bo szkoda zebow dziecka.
    • camel_3d Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 13.12.12, 23:53
      U nas sniadanie daja dzieciom rodzice...na obiady ni ma nic slodkiego...podwieczorek tez przynosza sobie same dziec... Problem z glowy...
    • happ_y Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 08:01
      A mnie zastanawia coś innego. To już chyba siedemsetpińdziesiaty wątek narzekający na przedszkole.

      Skoro tak wam się nie podoba, to po cholerę posyłacie tam dzieci? Trzymajcie w domu do 6 roku życia, karmcie słoiczkami czy eko-warzywkami, to wy decydujcie o tym kiedy i ile będą wychodziły na dwór, miejsc w przedszkolach będzie więcej i pretensji mniej. Każdy będzie zadowolony.

      Ja rozumiem, że to my decydujemy o wychowaniu naszych dzieci, ale posyłając do publicznej (czy prywatnej) placówki musimy liczyć się z tym, że ktoś inny może również mieć na nich wpływ. Postawmy się w sytuacji kucharki, która musi ustalić menu dla setki dzieci, a każdy rodzic ma innego wymagania co do żywienia swojego. Przecież to jest nierealne, żeby dogodzić wszystkim.

      I żeby nie było. Nie jestem za opcją pchania w dzieci cukru, ale uważam, że przesada w żadną stronę nie jest dobra.
    • 18lipcowa3 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 09:07
      zaznaczę, ze nie jestem przeciwnikiem słodyczy, a
      > le do 5 roku życia tak.


      a dlaczego akurat do 5?
      • aniaurszula Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 17.12.12, 15:35
        bo zazwyczaj rozice roz;uzniaja diete czyli dzieci jeza co chca tak w okolicach 5 lat a potem zdziwienie ze kp nie pomoglo i dziecko otyle z prochnica
    • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 09:07
      kiepsko trafiłaś. bo akurat z doświadczenia mojego i znajomych wynika że jedzenie w pzedszkolu jest naprawdę zdrowe (duzo w nim owoców, świeżych warzyw), smaczne, łądnie pachnie i apetycznie wygląda. W przedszkolu mojej córki widać że panie urozmaicają dietę, mamy dostęp do jadłospisu online. Owszem zdarzają się jakieś pierogi posypane cukrem albo gofry na podwieczorek ale raczej od święta
    • klubgogo Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 10:22
      do września br. moje dziecko
      > nie wiedziało co to cukier,

      big_grin big_grin big_grin

      Zmień przedszkole.
      • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 14:31
        > do września br. moje dziecko
        > > nie wiedziało co to cukier,
        >
        > big_grin big_grin big_grin
        też mnie to ubawiło. bo chyba na tym forum zebrały sie matki które jak ognia unikaja słodyczy, karmia wyłacznie ekologiczna marchewką. W realu nie znam takich matek
        Do autorki wątku: rozumiem, ze Twoje dziecko nigdy nie próbowąło ultrasłodkich kaszek Nestle czy innej Bobovity, jogurtów typu JOgo (o Danonkach nie wspominając) Ciekawe czym je karmisz.
        • illegal.alien Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 14:40
          Hm. Ciekawe. Moje dziecko nie zna smaku kaszek slodzonych, nie jada jogurtow slodzonych ani zadnych serkow (Danio czy innych). Naprawde jest cala masa innego jedzenia, ktore mozna dziecku podac. Twoj post zabrzmial tak, jakby niekarmienie dziecka kaszkami i serkami sprawialo, ze nagle nie ma co dziecku do ust wsadzic.

          BTW - moje dziecko slodycze je. Po prostu nigdy nie uwazalam kaszek ani serkow za obowiazkowa pozycje w jadlospisie.
          • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 21:33
            nie chodzi o to, ze nie mozna karmić dziecka czym innym niż kaszki i jogurty (zresztą akurat w jogurtach nie ma nic złego), ale w przypadku małych dzieci ilość produktów jest ograniczona. jesli ktos pisze że jego dziecko nie znało smaku cukru do 5 urodzin to ja zakładam ze nie tylko nie jadło słodyczy ale również zadnych innych produktów z zawartością cukru (np. kaszek, jogurtów, nie piło zadnych soczków ani herbatek dla dzieci).
            Moje dziecko zawsze miało urozmaiconą dietę z duzą zawartością warzyw, owoców. Je prawie wszystko, nie jest typem niejadka. Słodycze też jada w ilościach kontrolowanych. Uważam ze najważniejszy jest zdrowy rozsądek, ale zdumiewa mnie, nie po raz pierwszy, rozbieżność miedzy opiniami na forum a realem
            • illegal.alien Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 22:35
              W przypadku małych dzieci ilośc produktów jest tak samo (nie)ograniczona jak w przypadku zdrowo jeżdżących dorosłych.
              • gazeta_mi_placi Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 20:20
                Poza tym są jogurty bezcukrowe i soki owocowe bez cukru.
            • mikams75 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 23:08
              akurat bez dosladzanych kaszek, jogurtow, soczkow i herbatek dla dzieci da sie spokojnie zyc i moje dziecko nie jada tego nadal, no dobra, moze od swieta jogurt mieszany z naturalnym.
              Ale cala reszta... zyje bez tego i nic nie traci.
            • ponponka1 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 17.12.12, 13:38
              annubis74 napisała:

              jesli ktos pisze że jego dziecko nie znało smaku
              > cukru do 5 urodzin to ja zakładam ze nie tylko nie jadło słodyczy ale również z
              > adnych innych produktów z zawartością cukru (np. kaszek, jogurtów, nie piło zad
              > nych soczków ani herbatek dla dzieci).

              I dobrze zakaldasz bo:
              - kaszke mozna zrobic bez cukru
              - jogurt naturlany ew. z owocami wlozonymi do jogurtu w domu a nie w fabryce
              - do picia jest woda. Swoja droga to np. sok ze swierzych pomidorow, marchewki, jablka sa bez cukru. Mozna kupic albo zrobic samemu
              - herbatki nie trzeba slodzic. I jeszcze raz - do picia jest woda a nie soki i herbatki.

              Jak widzisz, nawet najmlodszym dzieciom mozna zapewnic roznorodna diete bez cukru. Wystarczy tylko chciec smile
              • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 21:52
                ŚWIEŻYCH
              • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 22:04
                > - jogurt naturlany ew. z owocami wlozonymi do jogurtu w domu a nie w fabryce

                w owocach też występuje CUKIER - fruktoza. Oczywiście naturalny i łatwiej przyswajalny niz sacharoza ale jednak cukier. Podobnie jak w niektórych warzywach i produktach z pozoru "niesłodkich". Zakładam że dziecko które nie zna smaku cukry nie zna też smaku glukozy, fruktozy i innych. Powiem ci jedno bez glukozy nie twój organizm by umarł pozbawiony energii - naprawdę opócz bicia piany warto co nieco poczytać
                • zuzinkas Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 21.12.12, 07:32
                  jest mowa o cukrze, syropie glukozowym itp itd dodanym do danego produktu w celu doslodzenia. a nie o "cukrach" naturalnie wystepujacych w owocach czy zbozach.. ludzie maja czerpac energie z tych drugich w polaczeniu z weglowodanami witaminami i mikroelementami (szczegolnie jesli sa to zboza razowe) a nie z przeslodzonych kaszek instant (chociaz jak poszukac to sa tez te nie dosladzane), slodyczy produkowanych przemyslowo czy z yogurtow/serkow owocowy (tylko bialy naturalny nie ma cukru)..
                  • memphis90 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 24.12.12, 21:03
                    A czym rózni się glukoza czy fruktoza w jabłku od glukozy czy fruktozy dodanej? To dokładnie taki sam cukier prosty.
              • memphis90 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 24.12.12, 21:02
                Swoja droga to np. sok ze swierzych pomidorow, marchewki,
                > jablka sa bez cukru.
                I jabłko i marchew zawierają cukier prosty. Nawet te super-hiper-ekstra-ekologiczne.
        • maeve_binchy Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 15:44
          n ciekawe, bo moje dzieci nigdy nie jadly i nie jedza slodkich kaszek, danio, herbatnikow itp.
          synek do 4 r.z. nie probowal zadnych slodyczy. obecnie sporadycznie jada domowe ciasto, np. na urodzinach/mikolajkach. wolalabym, zeby nie jadl, ale niestety na takich zabawach dla dzieci nie zwykle niczego innego uncertain, wiec cos tam musi skubnac, skoro inne dzieciaki jedza. pomaga nam alergia na nabial i czekolade, wielu rzeczy na szczescie nie moze
          cora - 17 miesiecy - do tej pory nigdy nie jadla nic slodkiego.

          co jedza takie bez slodyczowe dzieci? dzis: sniadanie, jedno kanapki z owczym serem (bo nie uczula), drugie owsianke na wodzie z owocami
          obiad: starszy klopsy z indyka, brazowy ryz z soczewica i mieszanka warzyw (brokuly, kalafior, cukinia), mlodsza to samo, tylko wolala pieczonego lososia zamiast klopsa. Dzis mlody chory i w domu, w przedszkolu nie jada tak pelnoziarniscie, ale tez niezle.

          synek chodzi do przedszkola dla alergikow i nie dostaje tam nawet grama cukru (nasze zyczenie). na podwieczorek dostaje np. wafle ryzowe i suszone owoce, ktore uwielbia
          • aaliyah76 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 17:46
            ja nie pojmuje tej paranoii ze słodyczami, to chyba jakas moda ze słodycze to samo zło. Teraz takie czasy ze w chlebie sa konserwanty, w szynce brak szynki, mieso nafaszerowane hormonami lub innymi świnstwami, owoce i warzywa pryskane itd tym sie przejmujcie, a nie tym ze dziecko zje czasem słodycze a niedawanie dziecku słodyczy w ogóle to juz jest chore ( pomijam alergie).
            Osobiscie ograniczam moim dzieciom chipsy i napoje gazowane, McDonaldy bo to jest zbedne choć raz na jakis czas zdaża im sie cos z tych rzeczy zjeść
          • ella_nl Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 19:04
            maeve_binchy napisała:

            pomaga nam alergia na nabial i czekolade, w
            > ielu rzeczy na szczescie nie moze

            Alergia to takie szczęście???
            • maeve_binchy Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 15.12.12, 07:39
              jesli czytasz wybiorczo, to czywiscie tylko to zrozumialas
              • ella_nl Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 15.12.12, 14:30
                maeve_binchy napisała:

                > jesli czytasz wybiorczo, to czywiscie tylko to zrozumialas

                Napisałaś dokładnie że ma alergię i naszczęście wielu rzeczy nie może. Więc gdzie tu wybiórcze czytanie? Dla mnie to co najmniej dziwne myślenie.
                Bo lepiej być uczulonym niż pozwolić zjeść czekoladę.
                • maeve_binchy Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 16.12.12, 12:26
                  tak, wole, ze jest uczulony na kakao, bo to "wystarczajaco dobre" wytlumaczenie dla mam takich, jak ty, dlaczego moje dziecko nie zje kinder cos tam
                  zadziwiajace, ze rodzice zdrowo odzywiajacy dzieci musza tlumaczyc ze swoich wyborow, natomiast obowiazkowe slodycze w menu, (np. roczniak wciagajacy czekoladki) uwazane sa za normalnosc. Co przy fali chorob cywilizacyjnych: cukrzycy, otylosci itp. dziwi tym bardziej...

                  Nie, slodycze w przedszkolu, slodzenie, czego sie da - to nie jest normalne odzywanie. To nie jest zdrowe odzywanie. I dopoki rodzice sie na to godza, to nic sie nie zmieni...
        • karo.8 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 20:21
          owszem, kupilam raz bobowite. okropny smak. od tego czasu zaczęłam zwracać uwagę co podaję dziecku. on tego nie chciał jeść. gotowałam kasze jaglana lub owsiankę i miksowałam blenderem. dodawałam do tego jabłko. uwielbiał to, zresztą je do dzisiaj. raz zrobiłam eksperyment, mial 2,5 kupiłam danonka, po łyżeczce podziękował. i nie dziwię sie. jesli sie odtrujecie, zaczniecie jeść produkty nieprzetworzone, będziecie gotować na świeżo poczujecie różnicę. tylko mi nie wyjeżdżajcie z brakiem czasu, bo w 15 min można przygotować smaczne jedzenie. trzeba tylko chcieć, ale to już inny watekwink
          • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 21:46
            akurat ja zawsze gotowałam posiłki w domu, Mała nie dostawała słoiczków czy gotowych dań dla dzieci (chociaż wtedy wszyscy mówili że to zdrowsze niz domowe jedzenie). Gotuję w domu z produktów jak najmniej przetworzonych, ale nie mam wpływu na to czym rolnik posypał marchewkę lub czym nafaszerowali mięso (mimo, ze akurat mięsa jemy niewiele). Nie mam tez możliwości przygotowywać w domu własnych jogurtów (a lubimy je wszyscy) ani hodować w mieście krowy by mieć dostęp do swieżego niepasteryzowanego mleka. Staram się wybierać produkty dobrej jakości z jak najmniejszą domieszką róznych dziwnych substancji co nie jest takie proste. Trudno bym miała poświęcać zycie na hodowlę ekologiznej marchewki - musiałabym jeszcze jakoś odtruć glebę, zeby naprawdę była ekologiczna i zdrowa. Nasze dzieci bedą życ w takim a nie innym świecie. Czym innym jest wpajanie zdrowych nawyków żywieniowym a czym innym wiara w to ze dziecko nigdy nie spróbuje słodyczy (oby za kilka lat był to Twój jedyny problem wychowawczy). Znam kilkoro dzieci, które w domu nie dostaja słodyczy, jedne rzucaja się na słodycze u znajomych jak wygłodniałe zwierzątka (gdy sie rodzic odwróci) inne podążają w kierunku zaburzeń odżywaiania w slad za rodzicami (ortoreksja - słyszałaś). Warto wziąć pod uwagę
            • ponponka1 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 17.12.12, 13:46
              annubis74 napisała:

              > akurat ja zawsze gotowałam posiłki w domu, Mała nie dostawała słoiczków czy got
              > owych dań dla dzieci (chociaż wtedy wszyscy mówili że to zdrowsze niz domowe je
              > dzenie). Gotuję w domu z produktów jak najmniej przetworzonych, ale nie mam wpł
              > ywu na to czym rolnik posypał marchewkę lub czym nafaszerowali mięso (mimo, ze
              > akurat mięsa jemy niewiele). Nie mam tez możliwości przygotowywać w domu własny
              > ch jogurtów (a lubimy je wszyscy) ani hodować w mieście krowy by mieć dostęp do
              > swieżego niepasteryzowanego mleka. Staram się wybierać produkty dobrej jakości
              > z jak najmniejszą domieszką róznych dziwnych substancji co nie jest takie pros
              > te. Trudno bym miała poświęcać zycie na hodowlę ekologiznej marchewki - musiała
              > bym jeszcze jakoś odtruć glebę, zeby naprawdę była ekologiczna i zdrowa. Nasze
              > dzieci bedą życ w takim a nie innym świecie.

              Halo!!! My o cukrze a ty o ekologii? Na pewno jestes w temacie? No bo co ma piernik do wiatraka?

              Czym innym jest wpajanie zdrowych
              > nawyków żywieniowym a czym innym wiara w to ze dziecko nigdy nie spróbuje słody
              > czy (oby za kilka lat był to Twój jedyny problem wychowawczy).

              jadanie slodyczy to nie problem wychowawczy ale zywieniowy.

              Znam kilkoro dzi
              > eci, które w domu nie dostaja słodyczy, jedne rzucaja się na słodycze u znajomy
              > ch jak wygłodniałe zwierzątka (gdy sie rodzic odwróci)


              W Norwegii dzieci w wieszkosci rodzin dostaja slodycze raz w tygodniu - w sobote. Rzucaja sie wtedy na nie jak wyglodniale zwierzatka. W Norwegii prochnica u dzieci prawie nie wystepuje (tzn. wystepuje u dzieci z rodzin polskich).

              Teraz usiadz i pomysl dlaczego? Tylko nie pisz o genach big_grin

              inne podążają w kierunku
              > zaburzeń odżywaiania w slad za rodzicami (ortoreksja - słyszałaś).

              Wypalilas z grubej rury, huknelo i zadymilo i .... nic. Zobacz co napisalam wyzej. W Norwegii jakos nie ma epidemii ortoreksji. Za to w Polsce pierwsza plomba w wieku 5 lat uzanwaana jest za sukces i rosnie odsetek dzieci z nadwaga.

              Warto wziąć
              > pod uwagę

              Wez pod uwage fakty a nie mity smile
              • annubis74 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 21:55
                akurat piernik do wiatraka ma bardzo dużotongue_out
                a serio to w jedzeniu które obecnie spozywamy są składniki dużo gorsze i bardziej lub równie szkodliwe jak cukier
                btw czy ty wiesz co to jest ortoreksja???
                bo jeśli się wypowiadasz to dobrze by było chociaż wygooglać
                jako podpowiedź - nie ma nic wspólnego z próchnicą
          • mikams75 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 14.12.12, 23:14
            zgadzam sie, ze sie poczuje roznice. Ale to dotyczy tez slodyczy.
            Mozna zrobic w domu ciasto, ciasteczka i co sie tylko chce, bo generalnie nie chodzi o unikanie cukru ale o to, ze kupne slodycze maja konserwanty i tluszcze trans i nie wiem co tam jeszcze.
            Ja jak przez jakis czas jadam wylacznie domowe slodkosci, to jak zjem cos kupnego to wydaje mi sie to strasznie obrzydliwe, sztuczne, cuchnace i przeslodzone i mnie mdli.
            Podobnie z sokami - nie kupuje, bo sie wypic nie da.
            Moje dziecko tez nie tknie, ale akurat moje to na wiekszosc jedzenia wydziwia.
            • ponponka1 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 17.12.12, 13:53
              u nas dokladnie tak samo. Pieczmy ciasteczka, teraz pierniczki. W lato zrobilam soki z porzeczek i malin. Teraz maz kupil pudelko pierniczkow - ugryzlam tylko kwalek i po prostu palilo w buzi. Nie da sie tego zjesc. A kiedys zajadalam az mi sie uszy trzesly.

              Tka samo od 10 lat nie uzywam zadnych gotowych przypraw a la maggi lub kostka. Tylko sol, pieprz, galka muszkatolowa, itp. Jak czasami w kantynie kupuje zupe to czuje smak....glutaminianiu.....wrrr....pali w buzi
              • mikams75 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 17:07
                z tym glutaminianem to tez tak mam... mdli mnie po nim.
                Zup z kantyny to sie zupelnie nie da zjesc tak sa napakowane tym swinstwem, inne jedzenie zreszta tez, ale nieco mniej.

                No wlasnie, i to wszystko to kwestia przezwyczajenia. Ja nigdy w zyciu nie jadlam domowego jedzenia z kostkami itp. doprawiaczami, bo w moim domu rodzinnym tez sie nie uzywawalo.
                Ale wiem, ze dla niektorych zupa taka niedprawiona i na samych warzywach jest bez smaku.
    • upartamama we wniosku o przyjęcie do przedszkola 14.12.12, 11:00
      zawsze jest rubryka na temat preferencji żywieniowych dziecka. Trzebabyło wpisać, że nie jada cukru.
      • zjawa1 Re: we wniosku o przyjęcie do przedszkola 14.12.12, 20:55
        Co do jedzenia, do nie mam zadnych zastrzezen, wrecz przeciwnie jak prownuje jedzenie z innymi przedszkolami to za glowe sie chwytam.
        Jedzenie maja rewelacyjne! To trzeba przyznac. Zawsze jakies warzywo plus owoc dodatkowo do posilkow. Zupy nie na kostkach rosolowych i chemikaliach tylko prawdziwe-co naprawde bardzo zadko sie zdarza niestety w przedszkolach.
        Panie-co sama widzialam na wlasne oczy-robia wlasnej roboty kluski, makarony itp.
    • aleksandra1977 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 15.12.12, 01:26
      No to w naszym przedszkolu w druga strone - nie ma zadnych slodyczy. Dla jednych rodzicow OK, ale inni narzekaja wrecz, ze nawet na podwieczorek budyniu, drozdzowki, czy kanapki z nutella nie uswiadczysz. Od swieta jest dzem, czasami miod, najczesciej na sniadanie. Nie ma slodkiej herbaty i kawy zbozowej, kakao, sporadycznie kompot. Nie ma zadnych slodkich dan typu nalesniki czy pierogi ze slodkim farszem, nie ma makaronu ze smietana i owocami, nie ma racuszkow z jablkami, dosladzanych zup mlecznych i jeszcze wielu innych slodkich dan, od ktorych zjedzenia (mimo, ze z cukrem) nikt nie umarl.
      Mnie akurat pasuje to, ze nie ma slodyczy w przedszkolu, a zamiast tego sporo owocow, rowniez suszonych, choc na nalesniki, czy pierogi "na slodko", od czasu do czasu, tez bym sie nie pogniewala.
    • uszatypuchatek Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 15.12.12, 13:08
      > jadłospis układają kucharki, ponieważ wiedza co dzieci najchętniej jedzą.

      istnieje coś takiego jak normy żywieniowe dla dzieci w wieku przedszkolnym i kucharki powinny o tym wiedzieć i przypadkiem czy sanepid tego nie kontroluje?
      Nie przesadzaj zbytnio z całkowitym odstawieniem słodyczy, ja jak zrobiłam dziecku w wieku tak około 1, 5 roku morfologie i wynik cukru był w dolnej granicy normy, po rozmowie z lekarzem uznałam to za przesadną fanaberie. Dziecko potrzebuje energii.
    • gato.domestico :)))) 15.12.12, 21:21
      te same koncerny które bombardują matki reklamami przesłodzonych kaszek, soczków etc produkują potem słodycze...przyzwyczajanie dzieci do cukrozy od niemowlęcia sad a potem mają jak na tacy podanego konsumenta badziewnych słodyczy big_grin na lata ... zazwyczaj do końca życia.
      • paliwodaj Re: :)))) 16.12.12, 02:47
        >obecnie sporadycznie jada domowe ciasto,
        ciasto domowe slodzone usmiechem pieczacej, bo przeciez nie cukrem, bron Boze!!!!

        >pomaga nam alergia na nabial i czekolade, wielu rzeczy na szczescie nie moze
        nie nie wiem, wypada ci sie cieszyc z tej alergii, w obliczu unikniecia zabojczego cukru. Serdecznie gratuluje powodu do radosci

        > cora - 17 miesiecy - do tej pory nigdy nie jadla nic slodkiego.
        biedne dziecko nawet owocow jej nie wolno?

        >co jedza takie bez slodyczowe dzieci? dzis: sniadanie, jedno kanapki z owczym serem (bo nie uczula), drugie owsianke na wodzie z owocami

        zaglodzisz te dzieci, jedno i drugie sniadanie niepelnowartosciowe pod wzgledem odzywczym.
        Owsianka na wodzie zapewne ma pelno wartosciowe bialko, tak bardzo potrzebne dzieciom.

        >obiad: starszy klopsy z indyka, brazowy ryz z soczewica i mieszanka warzyw (brokuly, kalafior, cukinia), mlodsza to samo, tylko wolala pieczonego lososia zamiast klopsa.
        wspolczuje gotowania obiadow dla kazdego domownika co innego

        >Dzis mlody chory i w domu, w przedszkolu nie jada tak pelnoziarniscie, ale tez niezle.
        a jak dziecko ma byc zdrowe na tak skopanej diecie i silnym przeswiadczeniu rodzica ze robi dobrze, bo - przede wszystki nie daje cukru i daje "pelnozirniscie"
        Dieta uboga w bialko i wit C, przede wszystkim, nie podejrzewam czy dzieci maja dostarczone min. wit rozpuszczalnych w tluszczach A i D.
        Dla mnie to jakas dieta glodowkowa
        • maeve_binchy Re: :)))) 16.12.12, 12:46
          nie wiem, czy sie smiac, czy plakac po twojej wypowiedzi. Czy ty w ogole cos wiesz na temat skladnikow odzywczych?
          Mozesz sobie wygooglac, chyba dasz rade?
          Dieta wspolczesnego czlowieka jest niestety zbyt bogata w bialko. Taka wredna soczewica ma 28g na 100g. Taki indyk ma koło 20g, losoś rowniez. Ja tam widze, ze przebialkowalam nawet.
          a tacy wegetarianie to juz ledwo dysza pewnie?

          Chyba zaczne dawac im slodycze, bialka, witamin tam tyle, ze na miesiac wystarczy.

          > ciasto domowe slodzone usmiechem pieczacej, bo przeciez nie cukrem, bron Boze!!
          > !!
          powtorze, bo niestety nie doczytalas: mlody - ku mojemu niezadowoleniu - jada, bo zalicza imprezy urodzinowe i inne (taki ped przedszkolny) a na nich same slodycze. Jedyne, co moge zrobic, to uwazanie, zeby nie bylo z nich nabialu i kakao.
          Zrobilam, co moglam- do 4 r.z. nie jadl cukru, czyli dalam mu dobry start w tym zakresie. Co z tym zrobi - czas pokaze. Na pewno jednak lepiej niz gdyby ten cukier wciagal od malego.

          Cora oczywiscie je owoce. Rozrozniasz cukry wystepujace w owocach a cukier bialy? Czy wyklad z chemii by sie przydal? Aaaa, czy to nie ty jestes autorka wpisu na forum, ze cukier potrzebny jest dla mozgu?smile Jesli tak, to wszystko jasne. Glukoza jest potrzebna mozgowi, nie bialy cukier.

          I nie wiem, czego mi wspolczujesz, bo obiad (nawet z roznymi skladnikami) robie mniej wiecej pol godziny.
          • paliwodaj Re: :)))) 16.12.12, 17:15
            twoja wypowiedz jest na poziomie wypowiedzi mojej swinki morskiej, ona pewnie wiecej wie o odzywianiu, i jak juz cos ci chodzi po "mozdzeczku" to lepiej zapytaj kogos jak uzyc wyszukiwarki na forum i sprawdz kto co pisze , zanim zacytujesz
            To ty nie odrozniassz cukrow, skoro piszesz ze mlodsza nie jadla do tej pory cukru.
            No i widzisz efekty swojej zalosnej diety po chorobach swoich dzieci, masz rezultaty - jeszcze jakies argumanty???

            > Zrobilam, co moglam- do 4 r.z. nie jadl cukru, czyli dalam mu dobry start w tym
            > zakresie. Co z tym zrobi - czas pokaze. Na pewno jednak lepiej niz gdyby ten c
            > ukier wciagal od malego.
            czas do psychiatry
            • gato.domestico drzewko ogarnioj ! ;) 16.12.12, 18:56
              nt
            • maeve_binchy Re: :)))) 16.12.12, 19:34
              a wiesz, o czym jest watek?! o slodyczach. o nie cukrach w ogole, tylko o SLODYCZACH.
              skoro wg ciebie owoce to slodycze, to koniec dyskusji - z kims z mozgiem przezartym cukrem dyskutowac nie bede
              • ella_nl Re: :)))) 16.12.12, 19:46
                maeve_binchy napisała:

                >
                > skoro wg ciebie owoce to slodycze, to koniec dyskusji - z kims z mozgiem przeza
                > rtym cukrem dyskutowac nie bede
                >
                Dno totalne.
                >
          • ella_nl Re: :)))) 16.12.12, 19:45
            A czy Ty maeve dopuszczasz do siebie, że każdy odżywia dziecko po swojemu? Czy uważasz, że tylko twoje odżywianie jest najlepsze?
            Twój tekst o alergii mówi mi wszystko.
            "Zdrowe" odżywianie na siłę.
            • maeve_binchy Re: :)))) 16.12.12, 20:12
              szczerze mowiac niespecjalnie mnie obchodzi, czym sa zywione inne dzieci - i tak nie mam na to wplywu. i nie odnioslam sie w tym watku do zadnego jadlospisu. w przeciwienstwie do niejakiej paliwodaj, ktora byla uprzejma skrytykowac sposob zywienia moich dzieci - na podstawie wycinka jednego dnia, zreszta. Nie bardzo wiem, jak merytorycznie mozna odniesc sie do argumentow, ze brazowy ryz, soczewica, warzywa to zle jedzenie. Jakkkolwiek bym sie starala, to nie ma szans na normalna dyskusje na takie dictum.

              A teraz wytlumacz lopatologicznie, jasniej nie potrafie: niezaleznie od alergii, moje dzieci nie dostawalyby slodyczy tak dlugo, jak byloby to mozliwe. Tez sie tak zlozylo, ze alergie maja m.in.: na nabial, kakao, cytrusy, orzechy, ktore sa skladnikami wielu slodyczy, jesli nie wiekoszosci. Alergia "ulatwia", bo nie musze innym, jak ty, czy paliwodaj, tlumaczyc sie z mojego podejscia do zywienia. Wystarczy, ze powiem, ze dzieci maja alergie i dlatego nie jedza. Wtedy jedynie wysluchuje, jakie biedne, nie moga czekolady/ciasta, zamiast, jakie biedne, rodzice nie pozwalaja jesc slodyczy.
              Btw - czy twoje dzieci rozpaczaja, ze np. nie jedza osmiornicy (powiedzmy, ze nie jedza)? Przypuszczam, ze nie, bo nie znaja smaku. Tak samo cora nie rozpacza, bi nie zna smaku slodyczy, czy syn, ktory np. nigdy w zyciu nie jadl czekolady. Tak samo nie wqyja na widok pomaranczy, ktorych nie jedza bez drugiego dna, tylko z powodu alergii.

              Mieszkalam wiele lat w Niemczech, tam takie podejscie, jak moje, jest calkiem normalne, moze nie powszechne, ale b.b. wiele osob tak robi. I nikt sie nie dziwi, nie dyskutuje, raczej jest podejscie - fajnie, tez tak bysmy chcieli, ale nie wyszlo.
              • aaliyah76 Re: :)))) 17.12.12, 09:34
                Ja rozumiem ze dziecko ma alegrie i nie moze czekolady, ale jesli jest zupełnie zdrowe to nie ma żadnego sensu żeby całkowicie mu słodyczy nie podawać, bo kiedys takie dziecko pojdzie do szkoły i i tak pozna słodycze od kolegów.
                Mielismy tak dziewczynke w bloku, rodzice absolutnie zabraniali jej słodyczy, alergii nie miała, taki kaprys mamusi bo mamusia chciała z niej w przyszłości modelke zrobic i nie chciała zeby dziewczynka była za gruba big_grin efekt był taki że dziewczynka ta chodziła po całym bloku i prosiła sasiadów o słodycze uncertain czasami rodzice sami robią ze swoich dzieci dziwaków i odludków
                • maeve_binchy Re: :)))) 17.12.12, 09:48
                  to, ze dziewczynka chodzila i prosila o slodycze, oznacza jednak, ze musiala je kiedys dostac/ dostawac i zostac ich pozbawiona. No bo skad znalaby smak? Niestety slodycze uzalezniaja. Byly robione eksperymenty na szczurach i cukier uzaleznil jest tak samo jak narkotyki
                  • aaliyah76 Re: :)))) 17.12.12, 10:45
                    maeve_binchy napisała:

                    > to, ze dziewczynka chodzila i prosila o slodycze, oznacza jednak, ze musiala je
                    > kiedys dostac/ dostawac i zostac ich pozbawiona. No bo skad znalaby smak? Nies
                    > tety slodycze uzalezniaja. Byly robione eksperymenty na szczurach i cukier uzal
                    > eznil jest tak samo jak narkotyki


                    oczywiscie ze ktos ja poczestowal, byc moze nawet sami rodzice. Nie porównuj słodyczy do narkotyków bo pomyśle ze nie jestes zdrowa na umysle...
                    • maeve_binchy Re: :)))) 17.12.12, 11:26
                      Naukowcy nie dają się zwieść i podkreślają, że biochemia mózgu narkomanów oraz osób uzależnionych od słodyczy jest bardzo podobna. Mechanizm wyzwalający nałóg jest zazwyczaj taki sam. Tym bardziej, że od cukru w prosty sposób można się uzależnić, bo jest on praktycznie wszędzie, dodaje się go nawet do tych najmniej oczywistych produktów jak musztardy, ketchupy, sosy.

                      a tutaj: wiedza.newsweek.pl/cukier-uzaleznia,88768,1,1.html
                      profesor Robert Lustig z University of California w San Francisco. „Zagrożenie zdrowia wywołane nadmierną konsumpcją cukru jest tak wielkie, że usprawiedliwia to wprowadzenie regulacji podobnych do tych, na jakie zdecydowano się w przypadku alkoholu czy nikotyny” – napisał na łamach prestiżowego tygodnika naukowego „Nature”. Zresztą Lustig od dawna twierdzi, że cukier działa na mózg w podobny sposób co najbardziej uzależniające substancje – kokaina czy heroina.
                      Na pierwszy rzut oka tezy Lustiga wydają się całkowicie absurdalne. Nie słyszano o łasuchach, które z bronią w ręku napadają na sklepy spożywcze, aby zrabować batony. Ani o czekoladowych ćpunach, którzy kupczą ciałem, by zdobyć gotówkę na zakup ulubionego smakołyku. Stopień uzależnienia jest zupełnie inny – słodycze się lubi, bez twardego narkotyku nie można żyć, bo nie zniesie tego ani nasza psychika, ani nasze ciało. A jednak...
                      Serge Ahmed z Institut Fédératif de Recherche sur les Neurosciences w Bordeaux, jeden z największych światowych ekspertów w zakresie uzależnień od narkotyków, w roku 2007 przeprowadził eksperyment, w którym porównał oddziaływanie kokainy i cukru na szczury. Okazało się, że 94 proc. badanych zwierząt wybierało słodzoną wodę, a tylko 6 proc. narkotyk. Nawet szczury, które już wcześniej dostawały kokainę i mogły się od niej uzależnić, w ogromnej większości wybierały cukier, a nie narkotyk. Eksperymenty z heroiną zakończyły się niemal identycznym rezultatem.
                      Nieco inne doświadczenie przeprowadził Bart Hoebel, profesor psychologii z Princeton University. Szczury miały dostęp do dwóch dozowników – ze słodzoną wodą i kokainą. Początkowo musiały nacisnąć raz na dźwignię, aby otrzymać pożądaną substancję. Jeśli znowu wybierały cukier lub kokainę, musiały nacisnąć 2 razy, potem 4, potem 7, potem 10. I tak dalej... Bez względu na to, jak bardzo musiały się napracować, dźwignia dająca dostęp do kokainy była przyciskana dwa razy, a ta od cukru nawet kilkadziesiąt – 85 proc. zwierząt zawsze wolało cukier. Nawet gdy roztwór rozrzedzono do tego stopnia, że słodki smak był w wodzie ledwo wyczuwalny (nie majstrując jednocześnie przy kokainie, która zachowała swą moc). Niczego to nie zmieniło – cukier wygrywał.


                      moze przeczytaj, zanim zaczniesz pisac o stanie mojego umyslu/inteligencji itp.?
                      • gato.domestico Re: :)))) 17.12.12, 11:49
                        ja nie rozumiem co was opętało...krytykujecie matke która odzywia dziecko jak powinna kazda kochajaca mama...
                        dzieci jedza wartosciowe jedzenie a nie smieci i zapychacze typu danonki, zelki i inne "pysznosci". Nie osładza im zycia czekoladopodobnym tworem z wielkiego koncernu.
                        Ja takze długo nie dawałam dziecku nic slodkiego a kiedy miał 1,5 roku dalam domowe ciasto- odmówił zjedzenia sam... potem tak eksperymentalnie cxzasami cos słodkiego mu podsunełam- brał do buzi i wypluwał smilenie je słodyczy i to jest jego wybór... jak na rzie go do nich nie ciagnie smile
                        Praktycznie nikt nie zdaje sobie sprawy z powiazania odzywiane - słodycze- choroby.
                        Wirusy i bakterie, grzyby swietnie rozwijają sie na takiej pozywce to tak w skrócie smile
                        Ja takze jestem wsród kolezanek nieco wytykana palcami ze nie daje czekoladek, cukierkó ciasteczek ...i mam to gdzieś
                        Moje dziecko jada warzywa, rózne kasze, soczewice, bardzo duzo ryb, uwielbia tran... i z tego sie ciesze.

                        • ella_nl Re: :)))) 17.12.12, 13:02
                          gato.domestico napisała:

                          > ja nie rozumiem co was opętało...krytykujecie matke która odzywia dziecko jak p
                          > owinna kazda kochajaca mama...

                          To znaczy, że jak daję słodycze to nie kocham własnego dziecka?

                          > Moje dziecko jada warzywa, rózne kasze, soczewice, bardzo duzo ryb, uwielbia tr
                          > an... i z tego sie ciesze.

                          Moja córka je dokładnie to co Twoje dziecko, tran jakby mogła to piłaby zamiast wody.
                          Ale słodycze też je. Więc jedzenie słodkiego nie wyklucza jedzenia ryb, warzyw czy kasz!
                          • gazeta_mi_placi Re: :)))) 18.12.12, 20:25
                            Kochasz, ale postępujesz głupio i tyle, narkotyk też byś mu dała? Albo szklankę piwa? Piwo też smaczne.
                  • gato.domestico Re: :)))) 17.12.12, 11:54

                    to ze slodycze uzalezniaja to oczywiste dla mnie nie potrzebne sa badania "amerykanskich uczonych " wink na studiach mialam faze jedzenia codziennie i poprostu ciagnelo mnie do tego cukru...pomógł tygodniowy detoks wink i uzaleznienie mineło wink
                    • gato.domestico coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ;) 17.12.12, 11:56
                      CUKIER jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dzisiaj na rynku. Mówimy tutaj o sacharozie: białej, krystalicznej substancji rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, co odziera ją z wszelkich witamin, minerałów, protein, włókien, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie. Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia. Inne cukry: fruktoza (występująca w owocach i miodzie), laktoza (w mleku) i maltoza (w ziarnach zbóż) są substancjami naturalnymi o wartości odżywczej. Surowy cukier, melasa, jest gruboziarnistą, brązową, lepką substancją, która powstaje podczas najzwyklejszego gotowania soku z trzciny cukrowej, i także jest zdrowym produktem spożywczym, jednak na Zachodzie niezwykle trudno dostępnym. Tak zwany cukier brązowy, sprzedawany w supermarketach, nie jest niczym innym jak rafinowanym cukrem białym z niewielką domieszką melasy, nadającej mu smak i kolor. Nie jest to „zdrowa żywność".


                      Cukier tłumi działanie układu odpornościowego, zmuszając trzustkę do wydzielania dużych ilości insuliny, która konieczna jest do jego rozłożenia. Insulina pozostaje w krwiobiegu jeszcze długo po rozkładzie cukru, co utrudnia przysadce mózgowej wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon ów pełni funkcję głównego regulatora układu odpornościowego, a więc każdego objadającego się codziennie cukrem prędzej czy później czeka ostry niedobór tego hormonu, w konsekwencji zaś obniżenie odporności na skutek nieustannego nadmiaru insuliny we krwi. Rafinowany, biały cukier traktowany jest przez układ odpornościowy jak obce ciało z uwagi na swą nienaturalną strukturę chemiczną oraz obecność przemysłowych zanieczyszczeń powstałych w procesie przetwórczym. Tym samym cukier niepotrzebnie wywołuje reakcje obronne, osłabiając odporność organizmu, jest dla niej jak miecz obosieczny.

                      Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i stanów degeneracyjnych. Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy, jest głównym czynnikiem prowokującym kandydozę. Obydwie te przypadłości w zindustrializowanym świecie Zachodu nabierają cech epidemii. Ponieważ cukier jest z odżywczego punktu widzenia „pusty", organizm zmuszony jest przy jego trawieniu „pożyczać" brakujące witaminy i minerały oraz inne substancje synergiczne z własnych narządów i tkanek. Objadanie się cukrem wyczerpuje zapasy odżywcze organizmu. Ostatnio zebrano dowody, że powoduje on próchnicę nie tyle poprzez kontakt z zębem, ile przez wysysanie wapnia od wewnątrz. Cukier ograbia organizm z potasu i magnezu, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serca, z czego wynika, że jest jednym z głównych sprawców chorób tego narządu. Uszczuplenie przez cukier zapasu składników odżywczych może wyzwalać silne łaknienie - organizm chce bowiem uzupełnić swą ograbioną „spiżarnię".

                      Większość ludzi zjada więcej cukru, niż ich organizm jest w stanie przetworzyć na energię. Wątroba przetwarza wówczas jego nadwyżki na trójglicerydy i odkłada je w postaci tłuszczu albo z produktów ubocznych cukru produkuje osadzający się w żyłach i tętnicach cholesterol. Wynika z tego, że cukier jest głównym sprawcą otyłości i arteriosklerozy.

                      Cukier także uzależnia. W Sugar Blues William Dufty pisze: „Różnica pomiędzy uzależnieniem od cukru a narkomanią polega w znacznej mierze na stopniu". Nagłe zrezygnowanie z cukru nieodmiennie wywołuje symptomy odwykowe, które zwykliśmy przypisywać odstawieniu narkotyków: zmęczenie, znużenie, depresję, niestałość nastrojów, bóle głowy, kończyn. Uzależniającą naturę cukru odzwierciedla bieżące jego spożycie w USA- średnia wynosi 130 funtów na głowę rocznie, czyli około 1/3 funta dziennie, co można już zakwalifikować jako „nadużywanie substancji". Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką ilość cukru codziennie spożywa, bo ukryty jest w różnych potrawach. Puszka typowego napoju chłodzącego zawiera około dziewięciu łyżeczek rafinowanego, białego cukru.

                      Spożycie cukru w USA jest tak wielkie, że staje się to przyczyną napięć społecznych wywoływanych przez zgubny wpływ, jaki ma na ludzi cukier. Szczególnie dotyka to dzieci, u których występują coraz ostrzejsze objawy zaburzeń w zachowaniu i obniżenie zdolności uczenia się. Doktor C. Keith Connors z Children's Hospital w Waszyngtonie ustalił, że istnieje „śmiertelny" związek pomiędzy spożyciem cukru wraz z węglowodanami (należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju płatki, ciasta i herbatniki) a gwałtownym zachowaniem, nadciśnieniem i trudnościami z nauką. W innych badaniach stwierdzono, że w więzieniach po wyeliminowaniu z więziennej diety cukru i skrobi zmniejsza się liczba aktów gwałtu. Rząd Singapuru zabronił w 1991 roku sprzedaży słodzonych napojów chłodzących w szkołach i ośrodkach młodzieżowych, powołując się na niebezpieczeństwo, jakie ze strony cukru zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci.

                      Apetyt dzieci na łakocie można z łatwością zaspokoić, przygotowując smakołyki z miodu, melasy i słodu jęczmiennego.



                      ale to oczywiście wszystko bzdury..... a koncerny tylko zacierają raczki smile mniam....
                      • ann1610 Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 13:10
                        Dzięki za kolejne argumenty, które będę mogła przytoczyć zatroskanej prababci mojego synka, która ubolewa, że 1,5 roczniak nie je czekolady...
                        Staram się ograniczać dziecku cukier, jest to trudne, by my - rodzice jemy go dosyć dużo, do tego mały chodzi do żłobka, gdzie obiadki popijane sa kompotami, na szczęście 'żłobkowej roboty'. W domu do picia dostawał i ciągle dostaje wode, i tylko wode, latem z cytryną, miętą. Słodkich serków nie jadał, czasem dostają w żłobku, pani na moją prośbę pamięta, by małemu dawać jogurt naturalny, ale z tego, co mówiła, te jogurty, które dostają dzieci robione są w żłobku na bazie naturalnych i do nich dodawane są owoce.

                        Tak, ograniczam mojemu dziecku cukier, robie to z premedytacją, ale dostaje bardzo dużo owoców, więc dawkę energii ma zapewnioną. Ciastka i biszkopciki piekę sama, ograniczając cukier, powoli się do tego przystosowujemy.

                        A to, że dzieci wybierają cukier jest naturalne, bo słodki smak jest smakiem preferowanym, miłymi tak ciężko się od niego odzwyczaić.

                        Gratuluję Ci tego (do autorki wątku), że udało Ci się tak długo nie mieć styczności ze słodyczami. Mam nadzieję, że mój synek będzie potrafił wybrać, zamiast czekoladowego batonika, np jabłko, czy banana.
                        • paliwodaj Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 15:03
                          >ja nie rozumiem co was opętało...krytykujecie matke która odzywia dziecko jak powinna >kazda kochajaca mama...
                          naprawde nie chcialo mi sie pisac ze wzgledu na twoje chamstwo .
                          Nie, z przytoczonego jadlospisu nie odzywiasz dzieci zdrowo, wielu skladnikow tam brakuje, nie uzurpuj sobie tytulu alfy i omegi w swoich maniacznych wypowiedziach na temat cukru.
                          Sama nie wiesz o czym piszesz, bo pisalas o cukrach a do mnie pyszczysz na temat slodyczy, obrazajac mnie wiele razy po drodze.
                          Swoja opinie na temat slodyczy wyrazilam powyzej, mozesz sobie poszukac, a nie bredzic w swoim opetaniu cukrowym.
                          Zachowujesz sie jak jakis nawiedzony komunistyczny dyktator, co budzi w kazdym czytajacym twoje mocno pojechane posty sprzeciw. Narazie nie badz taka pewna , masz jeszcze male dzieci, ktore trzymasz pod kloszem, zobaczymy co bedzie gdy beda miec nascie lat, juz widze tony lizakow i czekolady zjadanych po kryjomu, zeby domowy dyktator nie widzial big_grinDD
                          Koniec w temacie.
                          • ella_nl Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 15:28
                            paliwodaj napisała:

                            > >ja nie rozumiem co was opętało...krytykujecie matke która odzywia dziecko
                            > jak powinna >kazda kochajaca mama...
                            > naprawde nie chcialo mi sie pisac ze wzgledu na twoje chamstwo .
                            > Nie, z przytoczonego jadlospisu nie odzywiasz dzieci zdrowo, wielu skladnikow t
                            > am brakuje, nie uzurpuj sobie tytulu alfy i omegi w swoich maniacznych wypowied
                            > ziach na temat cukru.
                            > Sama nie wiesz o czym piszesz, bo pisalas o cukrach a do mnie pyszczysz na tema
                            > t slodyczy, obrazajac mnie wiele razy po drodze.
                            > Swoja opinie na temat slodyczy wyrazilam powyzej, mozesz sobie poszukac, a nie
                            > bredzic w swoim opetaniu cukrowym.
                            > Zachowujesz sie jak jakis nawiedzony komunistyczny dyktator, co budzi w kazdym
                            > czytajacym twoje mocno pojechane posty sprzeciw. Narazie nie badz taka pewna ,
                            > masz jeszcze male dzieci, ktore trzymasz pod kloszem, zobaczymy co bedzie gdy b
                            > eda miec nascie lat, juz widze tony lizakow i czekolady zjadanych po kryjomu, z
                            > eby domowy dyktator nie widzial big_grinDD
                            > Koniec w temacie.

                            Amen.
                          • maeve_binchy Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 15:30
                            to bylo do mnie? chyba nie, z drzewka to nie wynika.

                            swoja droga, jesli moje dzieci bylyby narazone na amerykanskie szkolne menu, to i cukier bym odpuscila - pikus w porownaniu do tego:
                            www.scsd.org/FoodServices/PDFs/Menus/Dec2012_Aline.pdf
                            www.scsd.org/FoodServices/PDFs/Menus/Dec2012_Bline.pdf
                            tak, to moja szkola, nic sie nie zmienilo od lat kilkunastu. kraj na szczescie juz zmienilam.
                            • ella_nl Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 17:43
                              Meave nie wiem czy dobrze to rozszyfrowałam, ale codziennie pizza i hamburger?To jest przegięcie w drugą stronę.
                              Ale pierogami się zdziwiłam.
                              • ella_nl Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 17:44
                                ella_nl napisała:

                                > Meave nie wiem czy dobrze to rozszyfrowałam, ale codziennie pizza i hamburger?T
                                > o jest przegięcie w drugą stronę.
                                > Ale pierogami się zdziwiłam.
                                Aha - i rozumiem, że to jest do wyboru? Albo pizza albo hamburger albo pierogi?
                                • maeve_binchy Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 18:10
                                  do wyboru. przecietna amerykanska szkola na wschodnim wybrzezu, miasteczko - typowa, biala, klasa srednia. przy czym to drugie menu (B) tylko od mniej wiecej 14 r.z., czyli od szkoly sredniej. kilkanascie lat temu tak wygladalo, teraz widze, ze nic sie nie zmienilo. wtedy wygladalo tak menu we wszystkich szkolach. byc moze w prywatnych nie, ale nigdy do takiej nie chodzilam.
                                  weszly regulacje, ze jedzenie szkolne ma byc zdroszwe, co oznacza np. ze hamburger zamiast w bialej bulce, bedzie w pelnoziarnistej smile
                            • paliwodaj Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 18:04
                              trzeba bylo poprosic rodzicow zeby cie wyslali do lepszej szkoly, tu juz do nikogo poza nimi pretensji nie miej
                              • aaliyah76 Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 18:23
                                maeve_binchy przestan juz sie podniecac tym cukrem i nie wmawiaj innym mamom ze jak ich dzieci jedza słodycze to są zle odzywiane bo to guzik prawda
                          • gato.domestico Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 18:34
                            czy ty do mnie piszesz czy ci sie juz w glowie miesza od cukru :0
                            gdzie chamstwo ( cytat mojej wypowiedzi na poczatku smile i o jakim jadlospisie moich dzieci pizesz...mam jedno dziecko big_grin
                            odpocznij smile
                            • pitu_finka Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 17.12.12, 22:45
                              Ja tez nie rozumiem, dlaczego przedmiotem ataku sa tutaj matki, ktore sa konsekwentne. Podziwiac trzeba. C'mon, laski, to nie rocket science, ze bialy cukier to syf. I chwala dziewczynom za to, ze dzieci go nie poznaly. Bo rzucanie sie na slodycze mozna miedzy bajki wlozyc, slodycze to syf tak obiektywnie. Niesmaczne sa. Przy pierwszym dziecku nie bylam swiadoma wielu rzeczy dotyczacych jedzenia. Sprawy nie ulatwia moja mama, ktora jest najkochansza na swiecie, ale niestety wiedziemy spory jesli chodzi o jedzenie. A troche czasu spedza z moimi dziecmi. Pewnie, moglaby nie spedzac, ale kocham ja nad zycie i jest bardzomwazna w zyciu moich dzieci. I trudno mi zupelnie nie dawac im cukru, bo go poznaly w 2 rz. Zawsze (szczegolnie po wakacjach, wyjazdach, kiedy mniej pilnuje diety), jest okres detoksu. Jest ciezko, chodza po sklepie, robia maslane oczy i chca. Zelkow, lizakow itd. Nam tez ulatwia zycie alergia na nabial (i tak, tez uzylabym slowa ulatwia). Ale z mojego doswiadczenia wynika, ze nie da sie pogodzic jedzenia slodyczy - choc moje dzieci jak jedza slodycze to i tak jedza ich BARDZO malo - i jedzenia zdrowo i rozorodnie. No nie da i juz. Zawsze po "detoksie" dzieci zaczynaja jesc lepiej. Po tygodniu nie chca juz slodyczy w sklepie, a kazde inne jedzenie lepiej im wchodzi. Pracujemy ciagle nad soba i mam poczucie ze nasza dieta jest coraz lepsza. Latwiej byloby, gdyby tak byloby pd poczatku.
                          • aniaurszula Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 18.12.12, 13:17
                            wystarczy spojrzec na polki szkolnego sklepiku i dzieci na przerwie co jedza od razu widac jak "zdrowo "sie odzywiaja. cukier w tym wszystkim to najmniejsze zlo gorsze sa srodki chemiczne zawarte w tych produktach ja swojej corce tlumacze ze jak chce cos zjesc slodkiego to ma kipuc wafelka, batonika a nie jakies swinstwo co pryska sie do ust, farbujace jezyk i szczypiace.
                        • annubis74 Re: coś dla wielbicieli cukru - łopatologicznie ; 18.12.12, 22:20
                          > Staram się ograniczać dziecku cukier, jest to trudne, by my - rodzice jemy go d
                          > osyć dużo

                          cudowne, naprawdę. trudno o lepszy przykład kiedy słowa przeczą czynom.
                          ja podchodząc racjonalnie do odżywiania córki (jada słodyze, ale bez przesady) zaczęłam od ograniczenia ich SOBIE. Nie wyobrażam sobie że mówię dziecku, nie wolno słodycze są be a sama jej jem
                      • majenkir Re: 18.12.12, 14:59
                        gato.domestico napisała:
                        > Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i
                        > stanów degeneracyjnych.
                        Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy



                        Cukrzycy typu 2.
                        To tak na marginesie.
                        No i nie z taka znowu latwoscia.
                        Bez przesady....
                        • gato.domestico Re: 18.12.12, 18:06
                          no tak trzeba sobie na to zapracować...z powietrza cukrzyca sie nie wezmie
                          • annubis74 Re: 18.12.12, 22:34
                            czasem bierze się z genów (typu 1) wiedziałaś o tym? można w zyciu nic słodkiego nie spróbować i mieć cukrzycę... niestety... weź to pod uwagę zanim coś głupiego palniesz... bo ranisz kogoś kto ma a sobie nie zapracował
                            • gato.domestico Re: 19.12.12, 20:33

                              nie pisz o sporadycznych przypadkach...to tak jak tlumaczenie otylosci zaburzeniami hormonalnymi lub grubymi koscmi....
                              • annubis74 Re: 20.12.12, 00:15
                                a ty nie pisz o tym że za epidemię otyłości odpowiadają tylko słodycze. Prawda jest taka że nawet najzdrowiej odżywiane dzieci które siedzą przed tv albo kompem a do szkoły/przedszkola dowożone są pod samą bramę samochodem mają szanse na nadwagę. Dziecko które chodzi na specery, biega z rówieśnikami po podworku, gra z rodzicem w piłkę, jeździ na rowerze/łyżwach i pływa nie ma większych szans na nadwagę/otyłość.
                                nie wiem czy czytałaś moje wypowiedzi w tym wątku. Po pierwsze z moich doświadczeń "przedszkolnych" wynika ze jadłospis przynajmniej w naszym przedszkolu to naprawdę zdrowa/urozmaicona dieta z dużą ilością warzyw i owoców i epizodycznymi szaleństwami "słodyczowymi". W domu pilnujemy żeby córka nie jadała za dużo/za często słodyczy, tez przestrzegamy zdrowej urozmaiconej diety i uczymy dokonywania dobrych wyborów (czyli ok, pozwalamy zjeść ciastko (jakaś okazja/ktoś Małą częstuje) ale jedno). U nas to działa. Mała sięga po jedno, na koejne nawet nie spojrzy i o nie nie pyta. Nie jestem zwolenniczką "cukrowej" diety, ale też nie przekonują mnie antycukrowe fobie
                              • majenkir Re: 20.12.12, 00:42
                                Jakie kuzwa sporadyczne przypadki??
                                Szacuje sie, ze w USA jest juz 3 miliony osob z cukrzyca typu 1. Co roku diagnozuje sie okolo 30 tysiecy nastepnych. Zgoda, to wciaz duzo mniej niz cukrzycy nabytej, niemniej nie mozna tego nazwac "sporadycznym przypadkiem".
                    • ponponka1 zgadzam sie 18.12.12, 11:45
                      nasz pierwszy pies zostal nauczony jesc slodycze.
                      jak mu sie polozylo przed noesm kwalek miesa i kawalek czekolady - zjadal czekolade
                      drugi pies nigdy nie dostal slodkeigo jako szczeniak. Jak mu potem dla testu podkladalysmy pod nos kawalek czekolady, powachal i nie bral do pyska.

                      Cukier uzaleznia, co widac w postach tyhc, ktore nie widza nic zlego w podawaniu cukru (pod postacia cukirkow, ciasta, slodzonych kaszek i jogurtow).
                      Ja bardzo zaluje, ze pozowlilam by moj m zaczla dawac malej slodycze. No coz, stalo sie i sie nie odstanie (no wlasnie - dziecko nie zapomina skamu slodkiego, za to smak koltelta szybko!)

                      cukier jako cukier prosty jest zueplnie niepotzrebny w menu czlowieka. ba jedymym skutkiem moze byc nadwaga, alergia, prochnica i nawrazliwosc dziasel.
                      • annubis74 Re: zgadzam sie 18.12.12, 22:32
                        wiesz właściwie to napewno to o czym piszesz podpada pod nieetyczne eksperymenty na zwierzetach, a pod drugie to dla twojego psa bardziej zabójcza niz cukier była miazga kakaowa - psom nie wolno podawać CZEKOLADY!!!!
                        Niestety glukoza konieczna jest do prawidłowej pracy mózgu. Widać co dzieje się z mózgiem który ma niedobory tongue_out
                        poza tym niestety po raz kolejny stwierdzam że nie wiesz o czym piszesz. Cukry proste (np. fruktoza, glukoza) to węglowodany pozyskiwane z wielu produktów spozywczych, niekoniecznie o słodkim smaku oraz niezbędne w organizmie. To o czym piszesz to cukier ZŁOŻONY!!!
                        • gato.domestico Re: zgadzam sie 19.12.12, 20:34
                          a jaki % słodyczy zawiera glukoze? big_grinDDDDD
                          znikomy w 99,9% przyp to zwykłą sacharoza
                          • annubis74 Re: zgadzam sie 20.12.12, 00:30
                            nigdzie nie napisałam że słodycze zawieraja glukozę ???
                            próbowalam wyjaśnić ponponce (która pisze rzeczy, których nie rozumie) jaka jest różnica między cukrem prostym (np. glukoza) a cukrem złożonym (np. sacharoza)
                • lofmitender taaaa 18.12.12, 12:51
                  słyszałam juz te opowiesci dziwnej tresci...a matka dbająca o diete dziecka to ta wyrodna ktora modelke z corki chciala zrobic...ogarnijcie się...chcecie karmcie jak popadnie swoje dzieci ale nie dorabiajcie do tego teorii...
                  • gazeta_mi_placi Re: taaaa 18.12.12, 20:27
                    Dokładnie, jeżeli chcą karmić swoje dzieci syfem to niech to robią, ale czemu krytykują rodziców zdrowo odżywiających swoje dzieci?
    • aniaurszula Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 17.12.12, 15:33
      no to moje byly by glodne nutelli do ust nie wezma zwlaszcza na chlebie a posypane cukrem pierogi musza byc ciekawe. owszem lubia obiad na slodko ale nie ociekajacy cukrem
    • saguaro70 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 21:12
      W przedszkolu mojego dziecka główną szefowa jest kobieta po szkole... ogrodniczej. Nepotyzm, kumoterstwo, dlatego tam pracuje. Raczej gotuje dobrze, ale od czasu do czasu- fiksuje. Bigos z kopytkami, kapusta zasmażana ze schabowym i ziemniaki z okrasą.
      Mało które dziecko to tknie.
      Słodycze. Raz, drugi prosiłem ja i żona, żeby nie dawać. Nie jestem maniakiem co broni słodyczy. Wszystko z umiarem. Ale któregoś razu córka porzygała mi się w aucie tym batonem Góralek, czy jakoś Horalek. Trzeciego upomnienia nie było, była potężna zjeba, jestem narwany i dlatego tak wyszło. Słodycze się skończyły, mała dostaje jabłko, albo pod koniec miesiąca książeczkę do kolorowania. Że inne żrą, a moje patrzy? Trudno, ja mam dziecko z astmą i dieta musi być, nie ścisła, ale sensowna.
      • gato.domestico Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 18.12.12, 21:25
        niestety w PL najlepiej od razu powiedziec ze dziecko cukru- sacharozy jesc nie moze i wreczyc babom torebke np glukozy do potraw ktore koniecznie słodzenia wymagają....
        • aniasa1 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 01:29
          gato.domestico na przykladzie swoich domownikow obalam wszystkie Twoje i Twoich naukowcow poglady.

          Moj syn je slodycze, powiedzialabym ze w odniesieniu do wyzej wymienionych przykladow moj syn je slodycze tonami.
          Nie powoduje to u niego uzaleznienia. Czesto bowiem zdarza sie ze poczestowany sam odmawia, czlowiek uzalezniony chyba tak nie robi. Duzo cukru ... bla bla bla... w konsekwencji hamuje wzrost, wiec moj syn od urodzenia, czyli czasu kiedy nie znal slodyczy do dzis kiedy czasami wcina ich duzo jest na 97 centylu! Co gorsza waga tez idzie wedlug siatki centylowej, nie jest otyly, wrecz szczuply. NIe choruje, odpornosc na 100, w przedszkolu chwalony za bystrosc.
          Przyklad 2 moj maz. Cukrozerny od zawsze, od malenkosci. Ptasie mleczko wcina cale opakowanie zanim dojdzie do domu z parkingu. Na moje ządanie pozszedl do lekarza. Przebadany wzdluz i w szerz, pod kątem cukrzycy. Jest wysoki - 185 cm, zajmuje odpowiedzialne stanowisko i swietnie sobie z tym radzi, wiec mozgu nie uszkodzil, pomimo ze jest juz po 30 nie ma nawet brzuszka, ale chudzina tez nie, nie taranuje ludzi na widok batonika..... Jesli siega do pudelka ze slodyczami a tam jest pusto to nie robi awantury ani nie biegnie do sklepu wiec o jakich uzaleznieniach piszesz?
          przyklad 3. Ja. W dziecinstwie czestowana slodyczami dosyc czesto, mielismy staly dostep do slodyczy. Bralam, dziekowalam i oddawalam innym. Do dzis moge zabic za pachnącą szyneczke a na slodycze nawet nie spojrze.
          Wnioskujac, smiem twierdzic ze o kant dupy te wasze konkluzje jakoby cukier uzaleznia na rowni z narkotykami. To kwestia, upodoban. Poprostu ktos lubi cukier, jedzenie na slodko ktos inny na ostro, i tyle. Mnie rodzice mogli zostawic w magazynie z czekolada i pewnie predzej zdechlabym z glodu niz tknela kawalek.
          Dla podsumowania waszych glupot: bedac na wyjezdzie z przyjaciolmi i ich 10-latkiem ktoremu zakazywano wiecznie slodyczy bylam wielokrotnie swiadkiem jak to dzicko bedac w naszym pokoju tylko czekalo az odwroce glowe i kradlo slodycze. Pozniej biegiem do lazienki zeby zjesc. Nigdy tego nie zapomne. Taki pranie mozgu uwazam za stukrotnie gorsze niz dawanie slodyczy. Frustracja, klamstwo, zlodziejstwo, brak zrozumienia........... ja temu swojemu dziecku nie zafunduje nigdy bez wzgledu na to jakie cytaty tu wkleisz.
          • paliwodaj Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 04:26
            dodam jeszcze ze moj syn mowil ze u niego w autobusie szkolnym, te dzieci, ktore maja slodycze sprzedaja tym ktore maja zakaz slodyczy , cukierki po 1-5$ sztuka, po czym wsuwaja te cukierki zanim mamusia zabierze z autobusu.
            Bo w domu maja kategoryczny zakaz a jednak maja ochote na tego cukierka
            Inna sprawa - piszecie ze w Polsce sa sklepiki szkolne, sama pamietam taki gdzie faktycznie chipsy , batony i drozdzowki przeroznej masci stanowily 90% asortymentu.
            Jak bedziecie kontrolowac swoje dziecko w szkole?, zeby zabojczego chipsa nie skonsumowalo. I nie piszcie, ze skad!, ze on nie lubi, zejdzie z tego swiata z obrzydzenia jak zje - nie ludzcie sie, wplyw kolegow zrobi swoje.
            Jaki ja mam stosunek do slodyczy juz pisalam, narazie wszystko gra, kto chce moze sobie swoje dzieci korzonkami karmic, tylko wezcie pod uwage ze dziecko kiedys zniknie wam z oczu na 6-8 godzin w szkole.
            Inna sprawa - urodziny, play dates, spotkania, uroczystosci szkolne, bale - jak bedzie sie czulo wasze dziecko ktore nie moze skosztowac tortu urodzinowego kolegi?
            Ano bedzie sie czulo jak odrzucony dziwak i z tym pietnem powedruje dalej w zycie, dzieci sa naprawde bezlitosne, uwierzcie mi, innosc w szkole jest pietnowana czy nam sie to podoba czy nie.
            Jak poprzedniczka nie znam rodzicow , ktorzy kompletnie nie daja dziecku cukru. Wszyscy ograniczaja, nie faszeruja, ale nie robia tez dramatu z drozdzowki czy paczka od czasu do czasu.
            • gazeta_mi_placi Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 09:20
              Na to jest jedno proste wyjście - nie dawanie dziecku kieszonkowego.
              Z próżnego i Salomon nie naleje, a szkolne sklepiki nie chcą rozdawać batonów i chipsów za darmo.
              Ludzie widzą sami jak młode pokolenie (nawet już w Polsce) tyje na potęgę, jak co czwarte dziecko jest otyłe, a niejedna kobieta w starszym wieku (np. 30-35 lat) jest szczuplejsza od współczesnych nastolatek, a mimo to z uporem maniaka bronią "prawa" dziecka do słodyczy i chipsów.
              A otyłe dziecko też będzie się czuło odrzucone.
              • gato.domestico Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 12:07
                ale to nie chodzi o to aby 10 latek nie znał smaku czekolady czy cukierka...
                ja mam nadzieje poprostu ze moj syn nie bedzie jadł słodyczowych smieci i tego będę go uczyc...a zapewniam ze mozna.
                Znajomej dzieci 7-9 latkowie nie tkna hamburgera z mc syfa po tym jak rodzice poopowiadali, pokazali filmy o tym co tak naprawdę jedza...podobnie z innymi pysznosciami smile
            • mikams75 Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 17:23
              to ze dziecko za iles lat bedzie wydawac kieszonkowe na slodycze i diabli wiedza co nie oznacza, ze juz od malenkiego tez trzeba tym karmic.
              Zapewne moje dziecko bedzie tez pic piwo, moze i palic papierosy ale jak dlugo sie da, bede chronic dziecko przed tym, co uwazam, za nieodpowiednie dla niego.

              To co piszesz w drugiej czesci postu to juz dalekie przegiecie. Nie wiem czy sa faktycznie osoby kategorycznie zabraniajace jedzenia slodyczy w kazdej sytuacji.
              Owszem, dzieci beda jadly tort urodzinowy i inne slodycze z roznych okazji. Ale niech to bedzie wlasnie na jakas okazje. Nie ma co swirowac i zabraniac zjedzenia tortu na urodzinach i czipsow, ale na co dzien warto odzywiac sie zdrowo.
              Na co dzien wybiore zdrowsze slodkosci, na urodziny tort.
              Tak samo jak na co dzien nie wcinamy frytek, hamburgerow itp. Bo to niezdrowe jedzenie.
              Nie bedziemy cala rodzina na co dzien jadac slodyczy kiepskiej jakosci, bo przeciez na urodzinach i tak zje. Nie robie frytek co drugi dzien w domu, bo przeciez kiedys dziecko i tak pojdzie na fastfooda do mcdonalda.

              Moje dziecko juz teraz jest wiele godzin poza domem. W zerowce maja drugie sniadania przyniesione z domu i jest zakaz przynoszenia slodyczy, soczkow, czipsow itp.
              Corka nawet mowila, ze raz jeden chlopiec mial male ciasteczko - nauczycielka kazala mu spakowac i odniesc do domu. Takze dzieci nie przynosza i nie maja sie czym przekupywac, poza tym 5-latki tez jeszcze chodza bez kieszonkowego.
          • gato.domestico Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 20.12.12, 12:05
            poczekajcie jeszcze parę lat...to ze na razie jest ok ...nie znaczy ze zawsze tak bedzie...
            btw nie kazdy palacz choruj na raka czy choroby wynikajace z palenia ale ryzyko wzrasta x krotnie...smacznego wink
    • mia_siochi co za idiotyczna dyskusja 20.12.12, 08:35
      Kłótnia między tymi, co pasą cukrem, a tymi, którzy ograniczają.
      To coś jak spór między palaczami a niepalącymi- co zdrowsze. Rzeczywiście, niespodzianka że palenie zabija.
      Tu nie na nad czym dyskutować.
      A idiotyzmy "ojeju jeju, zaraz rzuci się na cukierki bo w domu ma ograniczane" wsadźcie miedzy bajki. Wczoraj próbowałam dziecku smecte przemycić w jakimś bobofrucie. Pierwszy raz dostał sok w swoim 2letnim życiu, nie chciał tego paskudztwa tknąć ani przed, ani po dosypaniu proszku.. Wg Waszych pokręconych teorii powinien się łapczywie na niego rzucić i zażądać jeszcze tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: co za idiotyczna dyskusja 20.12.12, 09:13
        Dokładnie.
        Może niech dzieciom jeszcze podadzą szklankę piwa, w końcu też smaczne, a jak teraz się nie napije to za 10 lat i tak będzie obalał browara z rówieśnikami.
        • gato.domestico Re: co za idiotyczna dyskusja 20.12.12, 12:09
          big_grinDDDD
        • aniasa1 Re: co za idiotyczna dyskusja 21.12.12, 22:31
          > Może niech dzieciom jeszcze podadzą szklankę piwa, w końcu też smaczne, a jak t
          > eraz się nie napije to za 10 lat i tak będzie obalał browara z rówieśnikami.

          niekoniecznie smaczne. Dla mnie ohyda. Nie mierz wszystkich swoja miarka........
      • gato.domestico Re: co za idiotyczna dyskusja 20.12.12, 12:08
        moje 2,5 letnie dziecko takze gardzi wszystkim co słodkie smile
        • mia_siochi Re: co za idiotyczna dyskusja 20.12.12, 17:44
          Oh, niemożliwe, kłamiesz, przecież POWSZECHNIE WIADOMO, ze wszystkie dzieci uwielbiają być zapychane nutellą i słodką herbatą tongue_out
      • paliwodaj Re: co za idiotyczna dyskusja 21.12.12, 04:19
        mio_siochi troche nie wiesz o czym tu mowa, ale wazne ze zabierasz glos, moze kiedys zajarzysz. Nie mowilmy o wszyskich zakazanych pokarmach i napojach , a dokladnie o slodyczach.
        Dziecko nie pilo bobofruta wczesniej ,smekta tez syf na dodatek uwazam ze nie przydatny na nic, uwazasz ze dziecko wiedzialo ze bobofruty maja cukier i w dodatku w jakiej ilosci., po czym dokonalo jedynie slusznego wyboru , odrzucenia bobofruta i tak mu juz zostanie dozywotnio wink))

        Dobre, dobre, czy teorie pokrecone powiesz za 15 lat, ok , narazie masz 2 latka.
        • paliwodaj Re: co za idiotyczna dyskusja 21.12.12, 04:27
          no i jeszcze, ja wiem ze moze to z proznosci, dwa razy juz odsylalam do mojego wpisu gdzie okreslilam jakie slodkie rzeczy jedza moje dzieci.
          Uwazam ze slowa "pasa, obzeraja, przezarte slodyczami mozgi, podajcie im piwo," itd to po prostu swiadectwo braku kutlury co niektorych na tym forum tudziez ograniczenia w rozumieniu tekstu pisanego i szeregu innych felerow danej osoby.
          Nikt wam jeszcze nie zagwarantowal ze kategoryczny zakaz slodyczy w zyciu dziecka, to najlepsze rozwiazanie. Nie mowcie "hop" bo jeszcze duzo przed wami
        • mia_siochi Re: co za idiotyczna dyskusja 21.12.12, 08:22
          Nie moja droga, to Ty przeczytaj dokładnie post na który odpowiadasz.
          Napisałam, ze nie chciał bobofruta ani przed, ani po dodaniu smecty. Nie zna soków. Wg piszących tu powinien się na słodki sok rzucić. Nie rzucił się. Teoria "jak mu nie bedziesz dawać słodyczy to jak tylko będzie mógł to się na nie rzuci" upadła. Z czekoladą było podobnie- wypluł. Nie smakuje mu, nie zna jej. Nie ma dla mnie znaczenia czym karmisz swoje dziecko. Uważam, że każdy rok bez pasienia białym cukrem- to inwestycja w jego przyszłe zdrowie. Jak będzie miał 15 lat to będzie jego wybór co zje. Teraz pracuję nad tym, żeby te wybory były słuszne. Ktoś, kto karmi dziecko lizakami i nutellą tego wyboru mu nie daje.
          • mia_siochi Re: co za idiotyczna dyskusja 21.12.12, 08:27
            ps. ja mam 37 lat, nie pochłaniam śmieciowego cukru, cukierków, słodzonych napojów. Nie wyniosłam tego z domu, nas matka nie karmiła słodyczami, z przyczyn mało ideologicznych- nie było nas na nie stać. Teraz zarabiam, mogę kupić sobie codziennie torbę cukierków. Wg pokręconej teorii powinnam wciągać te torbę do poduszki, a na śniadanie słoik nutelii i popijać sokiem big_grin
          • maeve_binchy Re: co za idiotyczna dyskusja 21.12.12, 10:25
            Uważam, że każdy rok bez pasienia białym cukrem- to inwestycja w jego przyszłe zdrowie. Jak będzie miał 15 lat to będzie jego wybór co zje. Teraz pracuję nad tym, żeby te wybory były słuszne. Ktoś, kto karmi dziecko lizakami i nutellą tego wyboru mu nie daje.

            nic dodać, nic ująć
            • aniasa1 Re: co za idiotyczna dyskusja 22.12.12, 16:39
              > Uważam, że każdy rok bez pasienia białym cukrem- to inwestycja w jego przysz
              > łe zdrowie. Jak będzie miał 15 lat to będzie jego wybór co zje. Teraz pracuję n
              > ad tym, żeby te wybory były słuszne. Ktoś, kto karmi dziecko lizakami i nutellą
              > tego wyboru mu nie daje.


              Tobie sie kochana pomyliły pojęcia. Nie dawac wyboru tzn robic tak jak Ty. Ja czasami daje nutelle ale nie wpycham na sile i moje dziecko MA WYBOR moze zjesc cos innego na co ma ochote pomimo ze zna smak nutelli ale Twoje nie ma wyboru bo przede wszystkim nie liczysz sie z tym co chce zjesc po drugie zna tylko jeden smak bo ty nie pokazalas mu nic innego.
              Do 15 roku zycia wiele razy, zwedzi komus cukierka lub łapczywie wyciagnie całą garsc jak bedzie czestowane ale Twoja sprawa, Twoj wstyd....... Jak dla mnei mozesz sobie bronic takich racji w koncu mi nie zalezy ze twoje dziecko bedzie dziwakiem......
              Obys tylko nie sprawila ze jako 15 latek tez nie bedzie potrafil podjac decyzji w kazdej kwestii bo teraz mamusia wie wszystko najlepiej.....
              • mia_siochi Re: co za idiotyczna dyskusja 22.12.12, 17:12
                aniasa1 napisała:


                >
                > Tobie sie kochana pomyliły pojęcia. Nie dawac wyboru tzn robic tak jak Ty. Ja c
                > zasami daje nutelle ale nie wpycham na sile i moje dziecko MA WYBOR moze zjesc
                > cos innego na co ma ochote pomimo ze zna smak nutelli ale Twoje nie ma wyboru b
                > o przede wszystkim nie liczysz sie z tym co chce zjesc po drugie zna tylko jede
                > n smak bo ty nie pokazalas mu nic innego.



                Tak sobie tłumacz wink


                > Do 15 roku zycia wiele razy, zwedzi komus cukierka lub łapczywie wyciagnie całą
                > garsc jak bedzie czestowane ale Twoja sprawa, Twoj wstyd.......

                Jasne, rzuci się pożre całą torbę czegoś, czego nie lubi big_grin



                Jak dla mnei m
                > ozesz sobie bronic takich racji w koncu mi nie zalezy ze twoje dziecko bedzie d
                > ziwakiem......

                No, ja jestem strasznym dziwaniem co wolę oliwki od cukierków, no dramat jakiś big_grin


                > Obys tylko nie sprawila ze jako 15 latek tez nie bedzie potrafil podjac decyzji
                > w kazdej kwestii bo teraz mamusia wie wszystko najlepiej.....

                Toś sobie teoryjkę wysnuła, ho ho big_grin
                • aniasa1 Re: co za idiotyczna dyskusja 23.12.12, 01:31
                  > Jasne, rzuci się pożre całą torbę czegoś, czego nie lubi big_grin

                  Ale skad wiesz czy lubi czy nie skoro nigdy nie dalas i nie dasz....... Durna jestes czy jasnowidz?

                  > No, ja jestem strasznym dziwaniem co wolę oliwki od cukierków, no dramat jakiś
                  > big_grin
                  No dramat dla dziecka moze byc. Ja tez nie cierpie slodyczy i czesto w dziecinstwie bylam namawiana na nie z takim uporem jakby od tego zalezalo czyjes zycie. Np na imieninach u cioci lub urodzinach kolegi, lub wtedy kiedy wytlumaczylam matme kolezance... Zawsze dla mnie to byla sytuacja stresujaca bo czestujacy oczekiwal oczywiscie zjedzenia tego slodycz natychmiast. Dziecko nie potrafi znalez stanowczego argumentu dla osoby nachalnej. Pomysl sobie co bedzie jak powie: ja tego nigdy nie jadlem.....

                  > Toś sobie teoryjkę wysnuła, ho ho big_grin
                  Nie ja. Poczytaj troche. Apodyktycznosc rodzica w jakiejs dziedzinie owocuje tym ze dziecko staje sie spolegliwe i nie potrafi bronic swoich racji lub co lepsze w doroslym zyciu robi zawsze na przekor bo to go zloscilo cale dziecinstwo.....

                  Dla jasnosci. Ja nie twierdze ze slodycze bez ograniczen to cos dobrego. Ale ze umiar (choc tu kazdy podchodzi indywidualnie) jest wskazany. Nie kaze Ci wpychac slodycze ale pozbawienie mozliwosci poznania smaku, i od czasu do czasu sprawienie dziecku frajdy to jest podle moim zdaniem. Przeciez moze sie okazac ze twoje dziecko wcale nie polubi slodyczy.....
                  • mia_siochi Re: co za idiotyczna dyskusja 23.12.12, 09:36
                    Czy ty normalna jesteś? Gdzie napisałam że mu zabraniam? Między "zabraniam" a "nie pasę i niedaję szitów codziennie" jest zasadnicza różnica. Nie zabraniam dziecku ciacha z okazji urodzin, ale nie daję nutelli na śniadania a gumiastego żelka codziennie. Czaisz różnicę? Bo już takie bzdury wypisujesz, że człowieka mdli. Bez nutelli nawet tongue_out
                    • mia_siochi Re: co za idiotyczna dyskusja 23.12.12, 09:41
                      Jakaś mądra inaczej w którymś (moze i w tym nawet) wątku pisała, że nie możliwym jest wychowywać małe dziecko bez słodkich kaszek, jogurcików, soczków i innych takich pseudo-dziecięcych wynalazków. Otóż da się. Wystarczy słodkie traktować jako dodatek na wyjątkowe okazje, a nie jako podstawę diety.
                      Potem przyłazi tu gwiazda jedna z drugą i jęczy, że dziecko nic nie je.A potem wylicza, że od rana : słodzona herbata, 3 soki, 2 jogurty i naleśniki z serem "bo lubi". Genialne.
                      • karo.8 dokładnie 24.12.12, 19:22
                        otóż to. moja koleżanka ciągle narzeka,ze ma niejadka. ale podstawą diety dziecka jest cukier. dziecko często prosi o herbatę z dużą ilością cukru. już jako 18m dostawał czekoladowe cukierki, bo on zje tylko trochę.
                        kiedyś spędzili u mnie dzień,dzieciak nic nie jadł, podała mu jakiś sok z kartonu. wieczorem pojechałyśmy do koleżanki, tam dziecko wypiło od razu szklankę soku i zjadło talerzyk ciastek. u mnie wody nie pilo. nie chce wyliczać ile w tym czasie zjadł mój dzieciak.
                    • aniasa1 Re: co za idiotyczna dyskusja 23.12.12, 22:56
                      > Czy ty normalna jesteś? Gdzie napisałam że mu zabraniam? Między "zabraniam" a "
                      > nie pasę i niedaję szitów codziennie" jest zasadnicza różnica.
                      Pisalas jak nawiedzona fanatyczka na temat bialych szitow wiec nie dziw sie ze tak zostalas zrozumiana. Dobrze ze w tym swoim zaciećwierzeniu popuszczasz czasem szelki.....
                      • paliwodaj Re: co za idiotyczna dyskusja 24.12.12, 00:06
                        dokladnie piszesz jak nawiedzona i opetana w dodatku masz wizje przyszlosci bez-cukrowej ktorej nie dasz sobie zmacic innymi scenariuszami.
                        Wogole to chyba nalezsz do jakies sekty, ktora przepowiada ponowny koniec swiata spowodowany jedzeniem nutelli czy tortu na urodzinach kolegi.
                        O cukrze gdziekolwiek i czymkolwiek piszesz jakby to byl przynajmniej koncentrat arszeniku.
                        No i twoj pogardliwy stosunek do innych myslacych inaczej, swiadczy o tym ze wyjatkowa malo ciekawa z ciebie persona.
                        Fuj ,spadam stad
    • olewka100procent Re: to jeszcze jedzenie- w przedszkolu 24.12.12, 23:39
      no niestety ale chyba sie nie spodziewałaś w przedszkolu specjalnej diety bezcukrowej . Chwała bogu mojej mamie która nigdy nie zabraniała mi słodyczy, moje dzieciństwo było piękniejsze smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja