problemy po odstawieniu od piersi

IP: *.olsztyn.mm.pl 04.01.13, 07:36
Witam serdecznie
Mam problem z 2-letnią dziewczynką. Od kiedy odstawiłam ją od piersi ( zasypiała dotychczas przy piersi) mam problem z uśpieniem w dzień, a dotychczas spała w dzień ok 2 godzin, wieczorem tez jest problem ale jakoś udaję mi się ją uśpić. Brak snu w ciągu dnia przekłada się na jej zachowanie w ciągu dnia. Po południu staje się bardzo agresywna i marudna a ja już nie mam siły codziennie płaczę razem z nią. Próbowałam różnych sposobów żeby zasnęła chociaż na chwilę, teraz staram się, żeby chociaż odpoczęła wszystko wyłączam próbuję czytać bajki przytulać, ale bezskutecznie, widzę że bardzo potrzebuje jeszcze tej drzemki. Proszę o pomoc
    • monia76 Re: problemy po odstawieniu od piersi 04.01.13, 11:18
      to niestety dość normalne sad ona też musi nauczyć się usypiać na nowo, a dwulatek jest już w stanie opóźniać uśnięcie jak długo się da - tyle przecież ciekawych rzeczy dzieje się na świecie. próbowałaś usypiać ją w wózku? na moją córkę w podobnej sytuacji działało wyjście na spacer wózkiem - najpierw oglądała świat, a w pewnym momencie padała ze zmęczenia. może na jakiś czas to jest rozwiązanie?
    • turnesolka Re: problemy po odstawieniu od piersi 04.01.13, 20:02
      Przechodziliśmy to samo, synka odstawiałam jak miał prawie 2 lata. Wcześniej usypiął tylko na piersi. Nocne usypianie wcześniej załapał z dniem było koniec.

      U nas pomogła tylko "żelazna konsekwencja" i rutyna dnia. Po prostu od rana harmonogram było dokładnie taki sam jak wcześniej a jak była pora, o której wcześniej zasypiał na drzemkę na piersi to kładłam go w jego łóżeczku i siedziałam z nim tak długo aż nie usnął. Oczywiście były wrzaski, wyrywanie się z łóżeczka, kombinowanie, że głodny, że chce pić, wszystko byle by nie spać. A ja go uparcie odkładałam, gładziałam (jak pozwalał) i spokojnie mówiłam że trzeba troche odpocząć. Jak chciał to opowiadałam bajkę lub coś tam monotonnie nuciłam. W końcu jak się wymęczył to zasypiał. Każdego dnia było coraz lepiej i męczarnia trwała krócej.
Pełna wersja