"nic nie słyszę, nic nie słyszę!"

04.01.13, 15:20
Te słowa doprowadzają mnie do szału. I na nic tłumaczenie sobie, że moje dziecko po prostu nie umie inaczej radzić sobie ze złością na mnie i niezgodą na to, co mówię. Na nic świadomość, że to taki etap, że mu przejdzie - zwłaszcza jak nie będę sama wzmacniać sygnału "oho - na mamę to działa". Na nic świadomość, że to po mojej stronie jest coś nie tak, że odbieram to jako pogardliwość i lekceważenie - chociaż do tej pory żadnych odzywek tak nie odbierałam. Ten tekst akurat dotyka mnie do żywego. Co mogę odpowiedzieć swojemu czterolatkowi, żeby nie nakręcać i siebie, i jego?
Pełna wersja