Mały wyjec....

04.01.13, 20:50
Witajcie DZiewczyny, może macie któraś problem z płaczącym niemal o wszystko MAluchem.?
Mój synek ma 2latka i 8 miesięcy odkąd pamiętam terroryzował nas swoim płaczem.. Coś chce - my nie dajemy -ryczy, coś nie po jego myśli -ryczy, coś sobie ubzdura -ryczy... I tak w kółko sad. nie reagowanie nie pomaga, metodę testujemy już z mężem od kilku miesięcy i ponieważ nie reagujemy mam wrażenie płacze ciągle... Przy tym jest bardzo inteligentnym i mądrym chłopcem, mówi płynnie, zdaniami odkąd skończył 1,5 rączku. Poradźcie proszę...
    • karo.8 Re: Mały wyjec.... 04.01.13, 21:14
      dostosuj oczekiwania do wieku. upór i konsekwencja z waszej strony tak właśnie kształtuje dziecko. więcej miłości i zrozumienia, a będziecie mieli aniołka. piszę z doświadczenia.
      obejrzyj film,który zalinkowałam.
      • eps Re: Mały wyjec.... 04.01.13, 21:20
        ja przy moich dzieciach nie odpuszczałam jak było to cos ważnego i istotnego.
        Czasem przy sprawach błahych pozwalam dziecku aby to ono ustaliło zasady lub po prostu robię jak ono chce.
        To taki wiek, że dziecko uczy się "samostanowienia" i jest uparte.
        Trzeba przeczekać.
        Nie warto uparcie narzucać swojego zdania dziecku w momentach mało istotnych.
    • tati1977 Re: Mały wyjec.... 04.01.13, 21:20
      Ja w takich sytuacjach mówię "jesteś fajoskim facetem ale wolę jak się uśmiechasz niż jak płaczesz, jeśli chcesz się wypłakać idź do swojego pokoju i przyjdź jak się uspokoisz" u mnie się sprawdza ale wymaga konsekwencji.
      • angazetka Re: Mały wyjec.... 05.01.13, 21:30
        I dziecko się uczy, że emocje są złe, że rodzice mają je w nosie i że nie należy ich przy nich okazywać. Super uncertain
    • mruwa9 Re: Mały wyjec.... 04.01.13, 22:06
      jesli dziecko placzem domaga sie uwagi, to ignorowanie go jest bledem IMHO.
      mam w otoczeniu takie marudy (szczeliwie-nie moje wlasne) i widze, ze to, co dziecko jeszcze bardziej nakreca, to gdy rodzic reaguje histerycznie, zaczyna dyskutowac z dzieckiem, czy nadmiernie pocieszac. marudnemu dziecu trzeba poswiecic uwage, ale w programie minimum, tj. krotkie, zdecydowane komunikaty, rodzic moze jasno postarac sie zdefiniowac problem (nazwac wprost, o co dziecku chodzi, jesli dziecko samo nie potrafi tego w placzu powiedzec, ze chce taka albo inna zabawke czy miseczke, wazne, aby odzywac sie spokojnie, krotkie komunikaty). Mozna tez zakomunikowac, ze placzem nic nie wskora i ze ma powiedziec to samo, ale spokojnie, wtedy mu pomozesz. Bo w placzu sama nie rozumiesz, o co chodzi. W skrajnych sytuacjch mozna odeslac dziecko do jego pokoju, dla uspokojenia, zapewiajac je, ze bardzo chetnie mu pomozesz, ale gdy powie spokojnie, o co chodzi, bo w placzu nie rozumiesz,co mowi. Czyli czesto i konsekwentnie okazywac, ze komunikacja na spokojnie jest skuteczniejsza, niz miauczenie.
      Na moje dzieci to dzialalo (gdy mialy marudne okresy).
      • eliszka25 Re: Mały wyjec.... 05.01.13, 19:28
        mam w domu malego wyjca. wyje o wszystko odkad sie urodzil i trwa to juz 3 lata z okladem. po prostu placz jest metoda na wszystko. do tego on nie dziala tak, ze placzem wymusza. po prostu najpierw placze "na wszelki wypadek", a dopiero potem mowi, o co biega. trzeba byc chyba aniolem, zeby miec do takiego dziecka zawsze cierpliwosc. ja niestety aniolem nie jestem. robotem tez nie jestem i cierpliwosci mi czesto brakuje.

        ogolnie najbardziej zgadzam sie z tym, co napisala mrowa. takie dziecko potrzebuje raczej wiecej uwagi. moze nie szczegolnie duzo, ale po prostu trzeba go uczyc, ze lepiej jest zamiast plakac, po prostu powiedziec o co chodzi. ignorowanie nie jest dobre, bo wyjec sie tylko nakreca, a jak sie nakreci, to trudno go pozniej uspokoic. bo nasz wyjec jest tez malym wrazliwcem i najlepsza metoda na niego jest mocne, zdecydowane, krotkie przytulenie, a potem "no to mow spokojnie, o co ci chodzi". nie zawsze udaje mi sie zachowac ten schemat, ale sytuacje zawsze poprawia krotkie przytulenie. jak juz naprawde z wyciem przesadza i nic nie dziala, to mowie, ze ma sie wyplakac u siebie, a potem przyjsc do mnie i powiedziec o co chodzi, skoro limit placzu musi zostac wyczerpany.

        najwazniejszy jest wlasnie spokoj, bo nic tak nie nakreca malego wyjca, jak zdenerwowanie rodzicow. ja jestem choleryczka i z tym mam niestety najwiekszy problem.
      • mamatin Re: Mały wyjec.... 06.01.13, 00:42
        > jesli dziecko samo nie potrafi tego w placzu powiedzec, ze chce taka albo inna
        > zabawke czy miseczke, wazne, aby odzywac sie spokojnie, krotkie komunikaty).

        Dokładnie, trzeba uwagi żeby wyłuskać o co ten płacz, często chodzi o jakąs bzdure. Nie warto dyskutować tylko zmienic widelec na taki sam jak trzyma w ręce i wszystko ok.
        • eliszka25 Re: Mały wyjec.... 06.01.13, 09:35
          wlasnie, nasz wyjec specjalizuje sie w jeczeniu o nic i gdybym miala za kazdym razem isc w zaparte, to bym na leb dostala. dlatego krotkie, szybkie dzialanie i po krzyku jest najczesciej najlepsza metoda.
          • 3-mamuska Re: Mały wyjec.... 06.01.13, 12:02
            Dobrze ze nie dajcie wymuszać na sobie wszystkiego płaczem.
            Ale u nas działa przytulania.
            Mówię nie wolno i jest płacz, wtedy mówię chodz przytula sie ale i tak nie ustępuje.
            Płacze tylko 1-3 i jest o wiele spokojniejszy.
            Jest mąż czegoś zabroni syn płacze to go przytulam ale mówię tata ma racje i tego nie wolno.
            -----------------------
            Myśl o tym co mówisz...
            Nie mów tego co myślisz...
            • daniella31 Re: Mały wyjec.... 06.01.13, 17:23
              Nasz synek najpierw krzyczy EEEEEEEEEEEEEE,taki wstęp .....albo ostrzeżenie,potem zaczyna płakać histerycznie.Mam nadzieje,ze to rzeczywiście tylko taki wiek,bo juz sie boje ,ze mam nerwowe dziecko,i czy sobie poradze dobrze go wychowaćsadCórka ma 11 lat i nie miałam
              z nia żadnych wiekszych problemów.Synek w marcu skończy 3 latka i nie wiem jak z nim postępować .Czasami przytulam,czasami ignoruje,a czasami sił mi brakuje ...Kiedy byl młodszy pieknie potrafił bawić się sam,teraz tylko z nami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja