asta79
07.01.13, 21:53
Mały w czwartek zagorączkował, nic wielkiego, ale przypadek chciał, że akurat tego dnia i tak byłam już umówiona z pediatrą. Lekarz zbadała dziecko - osłuchowo czysty, gardło w porządku, lekki nieżyt nosa (potwierdzony następnego dnia przez laryngologa - diagnoza: coś na tle alergii, przy okazji obejrzał uszy - oba w porządku). Pediatra kazała poczekać jeszcze 1-2 dni i w razie, gdyby gorączka nie ustępowała + ew. pojawił się katar/kaszel, podać jednak antybiotyk. Aaale: w piątek i w sobotę Mały już nie gorączkował. Uznałam, że już ok. A tu w niedzielę - dziw, bo gorączka wróciła. Oscyluje cały czas w okolicy 38 - max. 38,5. Wczoraj już się wkurzyłam i złapałam siuski. Wynik ogólny wyszedł dobry, czekamy jeszcze na posiew, ale nie spodziewam się złego. Więc - o co tu do cholery chodzi? Skąd ta gorączka? I na jakiej podstawie mam podać antybiotyk? (bronię się przed tym rękoma i nogami) Mały zachowuje się normalnie, jedyne co, to ma zdecydowanie gorszy apetyt, nawet przy mleku z butli musimy zabawiać, by wypił te 150-180 ml. Żadnych biegunek i innych dolegliwości.
Nie wiem co robić. Podawać ten antybiotyk, czy nie? Czekam jeszcze do jutra na posiew i wtedy zadecyduję. Ale co może być przyczyną gorączki, zwłaszcza takiej dziwnej, co to raz jest, a raz jej nie ma. Nie ukrywam, martwię się też, że to coś złego, no bo przecież bez przyczyny się nie gorączkuje
Miał ktoś tak przy swoim dziecku? Co może powodować taką dziwną temperaturę? (nie pytam o diagnozę, wiem, że od tego jest lekarz, ale może ktoś z forum, miał kiedyś podobnie i potrafi wskazać jakiś trop)
Z góry dziękuję za podpowiedzi