silje78
08.01.13, 19:21
w piątek mąż odebrał córkę z przedszkola o 11 bo zwymiotowała. do godz 23 zwymiotowała 8 razy. nie jadła, ale piła. miała temperaturę ok 38st. od 23 w piątek spokój, w sobotę miała stan podgorączkowy, ale czuła się dobrze, w niedzielę to samo. niedziela godz 20.30 płacz, że brzuszek mocno boli i i po 20min zwymiotowała, zaczęła gadać widac było, że jest lepiej. poszła spać. ok północy obudziła się z płaczem i krzyczała (dosłownie), że ją brzuszek boli (a raczej nie histeryzuje i ma dośc wysoki próg odporności na ból), po kilku minutach udało się jej zwymiotować z trudem, takich ataków było kilka. wczoraj ewidentnie osłabiona, rano byliśmy u lekarza bo jeszcze ma infekcję dolnych dróg oddechowych. miała też stan podgorączkowy. później czuła się w miarę dobrze. noc przeszla spokojnie, dziś rano obudziła się w dobrym humorze, zjadła śniadanie (pół kromki chleba z masłem), po 2h pół kromki chleba z masłem i serem. o godz 17 miała zjeść obiad (wcześniej NIC nie chciała jeść), płacz, że brzuszek boli. zasnęła, po obudzeniu zwymiotowała.
co to może być? wirusówka? tylko czemu atakuje co drugi dzień? oczywiscie z jedzeniem jest dramat, od piątku zjadła miseczkę rosołu z makaronem, trzy kromki chleba, jogurt i pół paczki paluszków dla dzieci. pić pije, ale średnio chetnie, cały czas jej przypominamy.
wypytałam ją czy czegoś nie połknęła, baterii czy jakiegoś innego dziadostwa.
doradźcie co zrobić jestem w kropce. mała spadła na wadze 2kg. ma 5l i 3m.