Dzieci niechorujące - dlaczego?

14.01.13, 22:21
Zastanawiałyście się kiedyś dlaczego niektóre dzieci wcale nie chorują?
Bo mnie to pytanie nurtuje od pół roku, kiedy to posłałam 2,5-latka do przedszkola. We wrześniu miał katar i kaszel - nie był w przedszkolu 1 dzień. Od tej pory nawet nie kichnie.
W czwartek młodszy roczny syn zaczął brzydko kaszleć. Wieczorem poszłam go osłuchać, a doktorka stwierdziła, że to silne zapalenie krtani od razu w przychodni jeszcze inhalacje, zastrzyk ze sterydem, i że raczej na pewno się na oskrzela/płuca przerzuci. W sobotę był totalnie zdrowy! Ani raz nie zakaszlał. Poszliśmy na sanki wytarzać go w śniegu.
Dodam, że obaj alergicy. Młodszy skrajny, uczulony na prawie wszystko, na restrykcyjnej diecie eliminacyjnej. Nie dostają żadnych witamin/suplementów.
I o co to chodzi? Dlaczego nie chorują? Układ odpornościowy? Nieprzegrzewanie (ale dużo ludzi nie przegrzewa, a dzieci i tak choruja)? Spacerki? Hartowanie (wycieczki w góry, starszego do przedszkola wożę rowerem do -5C)? Zdrowa dieta?
Trochę się obawiam, że "wszystkie dzieci się muszą wychorować" i zaczną mi chorować jak już nie będzie niani (którą zatrudniliśmy właśnie na wypadek chorób starszaka).
Macie także niechorujące dzieci? I faktycznie nie chorują później?
    • aleksandra1357 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 14.01.13, 22:34
      Moja dwójka (obecnie 2,5 roku i 5 lat) chorowała dużo w niemowlęctwie, a potem jak ręką odjął, nawet przedszkole nic nie zmieniło - 100% frekwencji od dwóch lat.
      Nie wydaje mi się, żeby później miały chorować więcej - niby czemu?
      Najgorzej, jak dopadnie ich jakiś ostry wirus, podkopie odporność i wtedy mogą zacząć chorować.
      Wg. mnie przyczyny niechorowania to: karmienie piersią, codzienne spacery, dużo ruchu, nieprzegrzewanie, zimny, przewietrzony dom, mało jedzenia (żadnego namawiania do jedzenia), nie podawanie leków, w tym antybiotyków, zdrowa dieta.
      • kj-78 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 14.01.13, 22:36
        A ja stawiam na geny na pierwszym miejscu. Ja nigdy nie chorowalam i dzieci tez jak na razie wiekszych problemow nie maja smile
      • 1maja1 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 14.01.13, 22:54
        syn i corka (2.5 lat) rowniez nie choruja, mlody gdy poszedl do zlobka w wieku 20mcy mial gile przez ok. pol roku, chodzil do zlobka codziennie wtedy, raz tylko musialam go zabrac, bo dostal jednodniowej biegunki. Przynoszac katar do domu momentalnie zarazil corke, dopiero co urodzona, i rowniez sie jej trzymal przez mniej wiecej pol roku. Nie podawalam zadnych lekow ani jednemu ani drugiemu, zadnych witamin (oprocz d3 dla cory w okresie zimowym). Ostatni katar cora miala krotko przed 1-szymi urodzinami. I tez sie dziwie, ze mlody nie choruje zwazywszy na to, ze odzywia sie tragicznie (niejadek, jego dieta jest niesamowicie uboga). U cory w przedszkolu zeszlej jesieni szalal wirus, wszystkie dziecipo kolei chore, lacznie z paniami (goraczka, wymioty, biegunka), Myche cudownie oszczedzilo. Mysle, ze u nas kluczem bylo "wychorowanie sie" na poczatku, dodatkowo nie przegrzewam dzieci, sa lekko ubrani (mlody ma swoja jedna bawelniana czapke, zadnej uszatki w siarczysty mroz nie zalozy, szalika tez nie znosi, nie ma zadnych kombinezonow zimowych)w domu jest ok 19 stopni, wychodzimy na dwor nawet
        w deszcz, do szkoly/przedszkola zawozeni sa w przyczepce, w ktorej ogrzewania nie mawink
        Podczas swiat odwiedzamy najpierw moja kuzynke, pozniej kuzyna meza, oboje maja po dwojce dzieci, w domach zar tropikow, dzieciaki zapalenie oskrzeli, kaszle, katary,alergie, biadolenie, ze non stop antybiotyki. W pewnym momencie u kuzynki poruszenie, bo okazalo sie, ze okno lekko uchylone, natychmiast zamykac, bo dzieci sie przeziebia!! to samo jak wychodzilismy, zamykajcie szybko drzwi, bo cieplo ucieka!!!!! a na klatce 20 stopni...uncertain
        doszlismy do wniosku, ze ludzie w Polsce boja sie powietrza.
      • mamameg Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 08:22
        Geny.

        > Wg. mnie przyczyny niechorowania to: karmienie piersią, codzienne spacery, dużo
        > ruchu, nieprzegrzewanie, zimny, przewietrzony dom, mało jedzenia (żadnego nama
        > wiania do jedzenia), nie podawanie leków, w tym antybiotyków, zdrowa dieta.

        Starsze dziecko nie bylo karmione piersia, w domu mamy bardzo cieplo, z wietrzeniem i spacerami roznie bywa a dzieci nie choruja.
        Przyjaciolka w sypialniach ma lodowke, ciagle pootwierane okna, dzieci codziennie na spacerze nawet jak sa chore, byly dlugo karmione piersia, antybiotyki tylko w ostatecznosci-a dzieci non stop chore.
    • wanielka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 14.01.13, 22:47
      moi obaj żłobkowi, nie chorują prawie wcale - opuścili w ciągu roku 2 dni wink
      uważam, że wpływ na odporność ma wiele czynników. stawiam na w miarę zdrowe jedzenie, dużo ruchu na świezym powietrzu (u nas nie mniej niż 2 godziny dziennie - to zimą, a latem niemal cały dzień), nieprzegrzewanie oraz nienadużywanie lekarstw. stosuję tylko w razie konieczności, nie przy byle katarku i kaszelku. nie suplementuję.
    • minerwamcg Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 14.01.13, 23:10
      Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć jedno - nie mam zielonego pojęcia czemu, ale dziękuję Bogu, że tak jest smile
      Geny? Jeżeli tak, to na sto procent po ojcu smile
      • 1maja1 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 14.01.13, 23:24
        no tak, jak moglam ominac geny, ja jako dziecko zachorowalam tylko raz, a sama sie prosilam o ta chorobe, az plakalam do mamy, ze wszyscy dostaja zastrzyki tylko ja nie, no i sie doczekalamsmile ale musze pochwalic moja mame za to, ze nas super zdrowo odzywiala, jedlismy m.in. mnostwo owocow, gl jablek, codziennie. I pozwalala nam szalec od rana do wieczora na dworze, nie straszne nikomu byly mrozy, a wiadomo jakie temperatury panowaly w tamtych czasach, rekawice, spodnie byly sztywnesmile no i u nas w domu w zimie otwieralo sie okna, bo kaloryfery grzaly ostro.
        • anyx27 Ja mam nie chorującą 8-latkę... 14.01.13, 23:38
          Moje dziecko poszło do przedszkola jak miało 3 lata.
          I szczerze mówiąc ani wcześniej, ani później nie chorowało. Nie brałam nigdy zwolnienia na małą, bo nie było potrzeby.
          Tak jest do tej pory.
          Nigdy też nie brała antybiotyku, ani zadnych innych leków.
          Ja wracałam z pracy z anginą, z jelitówką, nic jej nie brało.
          Dlaczego? Myślę, że przede wszystkim dieta, hartowanie (ubiór, odpowiednia temp. w domu, ruch na powietrzu itd.) i dbanie o odporność (np. niepodawanie antybiotyków). Geny? No cóż, ja całe dzieciństwo na antybiotykach z anginą...
          Widzę po dzieciach, z którymi mam kontakt, że bardzo dużo zależy od rodziców, choć oczywiście nie wszystko.

          • anyx27 Re: Ja mam nie chorującą 8-latkę... 14.01.13, 23:40
            Jest też minus tego nie chorowania - nie umie połykać tabletek wink
            • dag_dag Re: Ja mam nie chorującą 8-latkę... 15.01.13, 16:01
              O, o właśnie. Moja 8,5-latka nie umie łykać tabletki, bo nigdy nie musiała. Drugim minusem dla mnie jest to, że dzieci niechorujące, jak moje,nie przechodzą też i ospy, różyczki. Trzecim, że nie wiem czego się spodziewać, gdy dziecko mi naprawdę zachoruje - na przykład moja 3,5 latka nie miała nigdy nawet kataru, ani kaszlu, ani gorączki - wolałabym jednak żeby chociaż z raz chora była, my sporo podróżujemy i nie chciałabym się przekonać jak choruje na wakacjach w Meksyku. A może akurat jest na jakiś lek uczulona, albo nie reaguje na przeciwgorączkowe? Ogólnie, cieszę się ogromnie, że dzieciaki zawsze zdrowe, ale trochę obaw też jest.
    • mia_siochi Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 08:03
      Mój żłobkowicz chorował w zeszłym sezonie. W tym nie pozwalam dawać mu antybiotyków na katar (tak, do takich geniuszy medycyny trafiałam z nim w zeszłym roku), udaję że nie widzę, że w żłobku hasa w samej koszulce (aż mnie telepie, ja bym sobie na to jeszcze polar włożyła...), dostaje rano łyżkę tranu i sinupret na katar jeśli ma. Wirusówki miewa, ale takie na pół dnia, natomiat ja z chłopem tydzień wtedy chorzy jesteśmy. Wg mojej definicji mam dziecko zupełnie nie chorujące big_grin
    • shige Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 08:47
      Najczęstsza przyczyna takiego stanu to właściwy poziom wit Dsmile
    • truscaveczka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:05
      Gdzieś czytałam, że statystyki medyczne wykazały, że osoby chorujące na białaczkę w sporej części były takimi niechorującymi dziećmi. No ale to statystyka tylko, mechanizmów nie opisano póki co.
      Moje chorują umiarkowanie, głównie dlatego, że jedzą domowe jedzenie, na dworze jesteśmy co najmniej 2h dziennie, duża chodzi na basen (znacznie się zmniejszyła jej chorowitość odkąd tak jest) i się nie przegrzewamy.
      • shige Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:31
        truscaveczka napisała:

        > Gdzieś czytałam, że statystyki medyczne wykazały, że osoby chorujące na białacz
        > kę w sporej części były takimi niechorującymi dziećmi. No ale to statystyka tyl
        > ko, mechanizmów nie opisano póki co.

        Jest to prawda. Zwykle dzieci które leczymy w szpitalu z białaczki były wcześniej okazami zdrowia. Głównie u alergicznych dzieci nie chorujących alergia ma też zwykle cięższy przebieg. W przypadku alergii ten mechanizm jest znany, bo alergia to choroba autoimmunologiczna i rozleniwiony układ odpornościowy atakuje sam siebie. Przypuszczam że z białaczką może być podobnie.
        • mynia_pynia Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 16:48
          To pocieszyłyście matki niechorujących dzieci.
          Moja koleżanka w ogóle nie chorowała w dzieciństwie za to jak wyfrunęła z domu na studia to co pół roku szpital zaliczała i tak przez 3 lata.
    • melancho_lia Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:12
      Mój syn jest typem niechorującym. Ma 7 lat, antybiotyku na oczy nie widział. Nie miał zapalenia oskrzeli ani innych poważnych chorób (jedyne co to ospa). Przeziębienie u niego to ze dwa dni kataru i kaszlu i na tym koniec, gorączkuje rzadko i też 1 max dwa dni.
      Jak poszedl do przedszkola wcale ta częstotliwość chorób się nie zwiększyła. Miał najwyższą frekwencję zawsze.
      Jedna rzecz to pewnie zasługa mądrych pediatrów, którzy nie wciskali od razu baterii leków przy katarze, druga rzecz to dużo przebywania na powietrzu i nieprzegrzewanie. Albo geny.
      Córka przechorowała dwa miechy jak poszła do żłobka a potem też praktycznie nic. Raz miała zapalenie płuc objawiające się jedynie kaszlem i wyleczone bez antybiotyku. Od tamtej pory minęło 1,5 roku i (odpukać) nic.
    • puza_666 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:21
      Moja dwulatka niechorujaca. Dlaczego? Szczerze mowiac to nie wiem. Wierze w nieprzegrzewanie, hartowanie, codzienne spacery, roznorodna diete. Poza tym goni po mieszkaniu caly rok boso. Nie swiruje tez z odkazaniem wszytskiego wokol niej. Nidy tez nie milam zadnych wyparzaczy czy innych gadzetow, kubki i butelki mylam pod bierzaca woda. Ubranek nie pralam nigdy w zadnym dzidziusiu tylko w normalnym vizirze. Ale ja nie wiem czy to wszytsko ma wplyw, ja tez nigdy nie chorowalam w dziecinstwie. Antybiotyk bralam dwa razy w zyciu (i to doroslym z czego raz w ciazy). Moja mloda jeszcze nigdy - konczy 2 lata, jako jedyna przechodzila cala jesien do klubu malucha bez nieobecnosci. Do lekarza chodzimy sie szczepic i tyle. Moze to glownie kwestia genow?
      • puza_666 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:25
        Aha, piersia karmione krotko bo tylko 5-6 miesiecy pozniej mm, a i tak zdrowa, wiec chyba opinie o cudownym mleku matki chroniacym przed chorobami mozna w tym przypadku miedzy bajki wlozyc (chociaz nie zparzeczam ze jest wartosciowe etc)
    • camel_3d dlatego.. 15.01.13, 09:25
      bo jedne dzeici choruja, a inne nie...

      jednym mozesz nic nie dawac i beda zdrowe, a inne zebys nie wiem co robila to i tak cos zlapia..takie sa urokkki bycia dieckiem smile)
    • ania_kr Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:25
      Ja obstawiam geny i zanieczyszczony Kraków. Mam bardzo chorowitego syna i nic z tych rzeczy w stylu przegrzewanie, odżywianie nie działa. Od urodzenia syna temperatura w mieszkaniu ustawiona na 20-21C, mieszkanie wietrzone, karmione piersią, słodycze sporadycznie jak są goście, staram się żeby odżywiał się zdrowo. My z mężem też byliśmy chorowitkami.
      • puza_666 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:29
        A widzisz! Zapomnilam dodac! ja tez z zanieczyszczonego Krakowa, a dziec zdrowy...chociaz ja mieszkam w teortycznie najbardziej przewiewnym miejscu, gdzie powietrze troche niby lepsze...
        • wilhelminaslimak Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 10:57
          Ja, autorka wątku i matka niechorujących dzieci, też z Krakowa.
          Tyle, że ja nie wypuszczam dzieci z mieszkania jak zanieczyszczenie dużo przekracza normy.
    • roneczka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:36
      Starszy nie choruje, młodszy na potęgę!
      Też nie wiem dlaczego...
      • kanga_roo Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:48
        jeśli mówimy o dzieciach, to ja obstawiam geny. natomiast im dalej, tym więcej czynników może odpowiadać za to, że jesteśmy zdrowi lub chorzy.
        roneczka - a nie jest młodszy alergikiem czasem? moja młodsza tez chorowała "na potęgę", dopóki nie stwierdziliśmy, że połowa chorowania to alergie.
        • roneczka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 10:09
          Testy rzekomo wykluczyły alergię, alergolog wykluczył alergię ale coś musi byc na rzeczy...bo często ma zapalenie oskrzeli
    • guderianka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 09:45
      moje nie choruja-pewnie wpływ maja wszystkie wymienione przez Ciebie czynniki
      • myelegans Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 04:56
        I zjadanie smarkow, nie zapominaj, toz to autoszczepionka wink
        • guderianka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 15:22
          wink
          • ella_nl Re: Guderianka - OT 16.01.13, 17:54
            Ale masz fajne dziecismile
            • guderianka Re: Guderianka - OT 17.01.13, 14:08
              big_grin
              no wink
              bardzo dziękuję big_grin
    • kasiak37 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 10:16
      moja 6-latka jest niechorujacym dzieckiem,od malego niezaleznie od pogody codziennie na dworze,od kwietnia do pazdziernika biega boso po podworku,je duzo warzyw i owocow,pije zimna wode,je lody kiedy ma ochote.Antybiotyk raz w zyciu na zakazenie na rece.
    • piekielna-diablica Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 10:50
      geny
      mój ojciec zdrowy jak byk
      ja zdrowa jak byk po ojcu (matka i brat łapią każde przeziębienie)
      syn zdrowy jak byk po mnie (młody niejadek, witamin nie suplementuję, w domu raz gorąco raz zimno, spacery są albo i nie)
      • piekielna-diablica Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 12:17
        to znaczy zdarza się przeziębienie 2-3 razy do roku. raz miał zapalenie oskrzeli
    • ponponka1 porozmawiajmy jak dzieci skoncza 18 lat 15.01.13, 11:43
      bo moja tez, odpukac, nie choruje. Ot kaszel i katar w prywach. Ma dopiero 4 lata, wiec nie stawiam diagnozy.

      Bo ja tez do 10 r. zycia bylam okazem zdrowia, nigdy nie chorowalam. A tu nagle zapalenie oskzreli i tak przez nastepne dwa lata - w okresie jesienno-zimowym - dwa tygodnie zdrowa - dwa tygodnie zapalenie oskrzeli. Bylam dzieckiem butelkowym.

      Po tej dwuletniej udrece mojej i rodzicow (raz mialam taki napad dusznosci -zawalone drogi oddechowe uniemozliwialy oddychanie - ze zemdlalam), setkach zastrzykow (tak, kiedys penicyline podawano w zastrzykach w tylek), przeprowadzilismy sie z Plocka na Slask. Jedna lekarka stwierdzila, wypisujac mi skierownaie do sanatorrium, ze jedynie zmiana klimatu pomoze, i pomogla! Od momentu przeprowadzki ani razu nie chrowalam na zapalenie oskrzeli.



      Moje drogie mamy, to nie geny ale to co jemy, jak zyjemy i GDZIE zyjemy wplywa na nasze zdrowie wczesniej czy pozniej.

      Zdrowia zycze
      • puza_666 Re: porozmawiajmy jak dzieci skoncza 18 lat 15.01.13, 12:11
        To gdzie zyjemy i jak zyjemy na pewno ma wplyw, ale geny na pewno nie sa bez znaczenia. Nie mierz wszytskich swoja miara bo ja znam kilka przypadkow dokladnie odwrotnych, poczynajac od mojego brata. Wychowany w taki sam sposob jak ja, a od malego chorowity do tego alergik plus astma - obydwoje pochodzimy z uzdrowiska, gdzie powietrze czyste i wspaniale a wplywu na zdrowie mojego brata nie mialo zadnego.
        • ponponka1 Re: porozmawiajmy jak dzieci skoncza 18 lat 15.01.13, 14:04
          puza_666 napisała:

          Wychowany w taki sam sposob jak ja, a
          > od malego chorowity do tego alergik plus astma - obydwoje pochodzimy z uzdrowis
          > ka, gdzie powietrze czyste i wspaniale a wplywu na zdrowie mojego brata nie mia
          > lo zadnego.

          Obydwoje macie tych samych rodzicow? Jesli tak, to gdzie te geny? Jak widzisz wiele rzeczy wplywa na nasze zdrowie. ja bylam 10 lat zdrowa w Plocku i nagle chora. Czyli gdzies tam powoli to zle powitrze niszczylo moj organizm. Jedne dzieci reagowaly od razu, inne, jak ja, od razu z grubej rury. Plock to Petrochemia. Wsrod moich rowiesnikow zaczynalismy chorowac wlasnie ok 3-4 klasy. I co dziwne - jak ktos pierwszy raz zlapal angine to potem juz tylko angina, jak zapalenie oskrzeli to tylko zapalenie oskrzeli.
          • puza_666 Re: porozmawiajmy jak dzieci skoncza 18 lat 15.01.13, 14:34
            A wplyw powietrza i miejsca zamieszkania gdzie? Ja sie pytam ?smile Urodzilismy sie i wychowali w uzdrowisku, wiec skad moj brat takie problemy zdrowtne mial? Moj ojciec alergik, moja matka zdrowa jak kon cale zycie. chyba sie po rodzicach cos dziedziczy, czy nie???? No ale niech Ci bedzie, wszystkie te biedne dzieci z brudnego Krakowa NA PEWNO zaczna chorowac w dzien swoich osiemnastych urodzin. Nie to co twoje w super/hiper/mega/czystej Norwegii.
            • ponponka1 gdzie ja pisalam o czytsej Norwegii? 15.01.13, 15:25
              Pisalam o tym, ze wiele rzeczy wplywa, nie tylko geny i dobre odzywianie sie, np. srodowisko w jakim sie zyje. A ty o czystej Norwegii. Co ma pernik do wiatraka?
      • carmita80 Re: porozmawiajmy jak dzieci skoncza 18 lat 15.01.13, 12:25
        A co to wlasciwie znaczy dzieci niechorujace? Moje dzieci nie chorowaly jak dotad na powazne choroby np. zapalenia pluc ani na choroby zakazne, oboje przeszli ospe. Oboje w przedszkolu od.10 m-ca zycia, owszem miewali i nadal miewaja jakies wirusowki typu bol gardla, jakis kaszel itp. ale, w pierwszym sezonie jesienno-zimowym w przedszkoli cieknacy nos i kaszl w mniejszym lub wiekszym natezeniu praktycznie caly czas ale to nie bylo powodem ani do traktowania antybiotykami ani do absencji, chodzily normalnie a frekwencje mialy 98%. Z powazniejszych to syn mial angine raz a corka bakteryjna infekcje ucha i na to byly antybiotyki. Zwyklych infekcji przeziebieniowych wogole nie lecze (bo i czym?) uklad odpornosciowy radzi sobie sam i to bardzo dobrze. Jak juz wiele razy pisalam,takoe infekcje wirusowe sa ok od czasu do czasu, bo to cwiczenie dla ukladu immunologicznego, co nie znaczy ze to sa jakies maratony, powiklania itd. Dzieci maja 10 i 5 lat frekwencja w tym.roku 100% tak jak i w ubieglym bo lekka goraczka czy bol gardla i kaszel nie sa przeszkoda w chodzeniu do szkoly czy spacerach. Jesli samopoczucie dzieci jest w miare dobre to nie zostaja w domu na tydzien z powodu kataru.
        Nie przesadzam tez z higiena, dzieci maja tez kontakt od.zawsze ze zwierzetami (mamy w domu) jedzenie zroznicowane, dobrze zbilansowane, cukier umiarkowanie. W domu raczej chlodno, duzo czasu spedzaja na zewnatrz wlasciwie w kazda pogode, ubrani raczej lekko gdyz lekkie wychlodzenie jest lepsze.niz przegrzanie. Nie suplemetuje. Sa zdrowi i pelni energii wiec dieta widac daje im wszystko czego potrzebuja do prawidlowego rozwoju. Co wazne, nie chodza pozno spac, rutyna, zadnego poznego ogladania tv czy grania w gdy itp. Uwazam ze wypoczynek i wlasciwe pory snu oraz dlugosc jest bardzo wazna. Przed snem wyciszenie, czytanie, opowoadanie historii delikatne swiatlo, spokoj.
    • 18lipcowa3 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 12:15
      Na pewno trochę w genach jest + dobre odżywanie od samego początku czyli karmienie piersią ( choćby sie modyfikowane zapluły badania mówią swoje ), nieprzegrzewanie dziecka, dużo spacerów od urodzenia i aktywności, mało leków i antybiotyków.
      Nie podaję żadnych wspomagaczy, ot jak mi się przypomni to tran.
      Córka w ogóle nie chorowała, odkąd poszła do przedszkola było jedne przeziębienie już w 4 dniu przedszkola + angina w pazdzierniku i tyle.
      • piekielna-diablica Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 19:23
        mój na mod od drugiego miesiąca życia tongue_out
    • mruwa9 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 12:16
      Dlaczego? Bo zycie jest niesprawiedliwe tongue_out
      Nie ma co dociekac, niektore dzieci tak maja i juz. Moja starsza dwojka chorowala okrutnie przez pierwsze lata zycia, najmlodsze prawie wcale. Wszystkie w tej samej rodzinie, w tych samych warunkach srodowiskowych, tak samo karmione piersia, nieprzegrzewane.
      Jedna roznice widze: najstarsze chodzilo do polskiego przedszkola , w ktorym kiszono dzieci w zamknietej sali od pazdziernika do kwietnia (bo wietrzenie czy spacery groza smiercia lub kalectwem). I to on bez przerwy przywlekal do domu infekcje, zarazajac rodzenstwo. Mlodsze dzieci chodzily do przedszkola poza Polska, gdzie codziennie, bez wzgledu na pore roku i pogode, obowiazkowo co najmniej 2 godziny spedzaly na powietrzu. Dzieci mogly byc zasmarkane od ucha do ucha, ale i tak szly do przedszkola, gdzie taplaly sie w kaluzach.I nic wiecej , poza banalnym katarem, sie nie dzialo.
      Ale to kwestia indywidualna, dlaczego u niektorych dzieci katar pozostaje tylko katarem, a u innych od razu rozwija sie dusznosc. Wracam do pierwszego zdania: bo zycie jest niesprawiedliwe.
      • eps Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 14:08
        ja mam 3 dzieci i nie chorują wcale.
        a czemu?
        pojęcia nie mam.
        nie daje suplementów, nie szczepię na nic, zdrowo sie odżywiamy, sporo na dworze i aktywnie.
        nie przegrzewam itd.
        ale czasami inni też tak robią a dziecko i tak choruje.
        moze to geny?
        pojęcia nie mam.
        w każdym razie, mój najstarszy na 7 lat i jeszcze nie chorował.
      • ponponka1 wietrzenie klas - po co? 15.01.13, 14:09
        Pamietam ze szkoly, ze po skonczeniu lekcji, na przerwie wietrzylo sie klase.

        Przypomniala mi o tym znajoma Norwezka, jak zagadalysmy sie o chorobach. Ze i tu w Norwegii sie wietrzylo i wietrzy. I dlaczego lekcja (zajecia ogolnie) moga trwac w zamknietym pomieszczeniu max 45 min a potem powinno sie wietrzyc? Bo wietrzenie, odkryto to juz ponad 100 lat temu, zapobiegalo rozprzestzrenaniu sie chorob, glownie chodzilo o smiertelna w tym czasie gruzlice. I to podobno, anie mozliwwosc skupienia sie, jest powodem, ze lekcje trwaja 45 minut. Tylko juz nikt tego nie pamieta.

        Nie sprawdzalaam nigdzie czy to prawada. Moze ktos madrzejszy sie wypowie.
        • olgaaa1 Re: wietrzenie klas - po co? 15.01.13, 14:58
          Ja jako dziecko wogóle nie chorowałam na nic. Moj mam nie pamięta żadnej wizyty u lekarza z powodu przeziębienia, świnki, rózyczki czy czegoś tam, nawet najmniejszego kataru nie miałam. A chodziłam do żłobka, przedszkola. Skończyło się kiedy w 12 r.ż zachorowałam na chorobę autoimunologiczną (toczeń) i okazało się, że moje niechorowanie było jednym z objawów tej choroby.
          Więc nie ma co się cieszyć z braku chorób u dzieci. Bo jeśli chorują i system odpornościowy sobie z tym radzi to wszystko jest ok.

          Moja też mało chorująca, praktycznie wogóle i boje się cholernie, żeby nie oddziedziczło po mnie tego ustrojstwa
    • mikams75 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 16:23
      geny (poc czesci), naturalne odzywianie (unikanie konserwantow i przetworzonej zywnosci), nie mylic z wzorcowym zdrowym odzywianiem, bo biorac pod uwage upodobania dzieciece, to w wielu przypadkach trudno o zrownowazona diete.
      Poza tym duzo czasu na swiezym powietrzu przy kazdej pogodzie, regularnie basen, nieprzegrzewanie.
      I co wg mnie wazne - nie chuchanie i dmuchanie na dziecko, unikanie lekow na katar/kichniecie/itp. I to juz w ciazy. Takie sa moje obserwacje pomiedzy postepowaniem w pl i w innych krajach. W pl lyka sie duzo lekow i suplementow nawet u kobiet w ciazy. Chocby rozne leki na podtrzymanie, na skurcze itd. Tego sie nie stosuje w innych krajach tak czesto a o dziwo poronien nie ma wiecej. Te wszystkie leki nie sa obojetne dla plodu, choc szkodliwosci do konca jak na razie nie dowiedziono. Male dzieci tez w innych krajach wypijaja statystycznie mniej syropokow na rozne drobne dolegliwosci.
      Po prostu - im wiecej lekow konsumujemy, tym wiecej nam potrzeba, bo organizm sie przezwyczaja a uklad odpornosciowy jest slabszy. W efekcie duzo dzieci choruje, bo ma slaba odpornosc. I lykaja kolejne leki, czesto antybiotyki. I znowu choruja. Spirala sie nakreca.
      W innych krajach w europie frekwencja w przedszkolach jest bliska 100%.
      Zaden wirus nie wytrzebia polowy grupy, co najwyzej 2-3 najslabszych dzieci sie pochoruje.
      Mysle, ze na te sytuacje wplywa wiele czynnikow.
      A geny poza pl wcale nie sa lepsze.
      • sueno Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 19:03
        "W innych krajach w europie frekwencja w przedszkolach jest bliska 100%. "

        Frekwencja jest 100 % bo dzieci z katarem i kaszlem chodzą do przedszkola. Nie chodzą tylko jak mają gorączkę. Na pewno tak jest we Francji i w Szwecji.
    • agnieszka77_11 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 19:37
      Przede wszystkim geny. Później cała reszta - dobre odżywianie, nieprzegrzewanie, spacerki itp
      Ja w dzieciństwie prawie nie chorowałam. I tak jest do dnia dzisiejszego (odpukać) wink
    • annubis74 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 20:08
      Po pierwsze gratuluję Wam wszystkim mamom niechorujących dzieci. I życzę Wam żeby tak zostało. Piszę to bez złośliwości, bo chyba dla matki nie ma nic gorszego niż chorujące dziecko. I życzę Wam zebyście nigdy w życiu nie musiały się przekonać że te wasze co chwila wypisywane tu mądrości są g**** warte. Moje dziecko do 3 roku życia chorowało 2 czy 3 razy. Ogólnie zdrowa dieta, dużo ruchu, dziecko nie przegrzewane okolica też niespecjalnie zanieczyszczona, .... bla bla bla
      od momentu zetkniecia z przedszkolem łapie co chwila coś. I jakoś nie stanowi wyjątku wśród kolezanek i kolegów. Infekcje przechodzi stosunkowo bez komplikacji (i bez antybiotyku) poza ostatnią kumulacją chorobową. Niestety w naszym przypadku zaden z waszych złotych środków nie działa. Geny? Ja jako dziecko byłam chorowita, tak do początku szkoły podstawowej - później się "wychorowałam". Przed pójściem córki do przedszkola przez kilkanaście lat nie chorowałam w ogóle (mimo że pracuję ze studentami, gdzie co chwila ktoś smarka, kaszle i coś podrzuca otoczeniu). Teraz od czasu do czasu coś łapię od Małej ale ogólnie jestem odporna. Chcę wierzyć że moja córka też się wychoruje i przestanie łapać co chwila jakieś zarazy. jeszcze raz Wam gratuluję a z drugiej strony szlag mnie trafia jak czytam po raz kolejny wypisywane przez Was głupoty o zdrowej diecie, hartowaniu itd. Cieszcie się tym ze wasze dzieci nie chorują ale weźcie pod uwagę fakt że to po prostu kwestia szczęścia a nie waszych cudownych patentów. Że matki dzieci chorujacych zrobiłyby wszystko by swoim dzieciakom pomóc, ze większość z nich spróbuje każdego sposobu uodparniania dziecka, ale te wasze recepty jakoś nie zawsze działają
      • stuletnia_stokrotka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 20:57
        annubis- lepiej bym tego nie ujęła tongue_out
        • wilhelminaslimak Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 22:40
          Tyle, żeście chyba całego wątku nie przeczytały.
          Znakomita większość mam dzieci niechorujących twierdzi właśnie, że wdł nich to geny decydują o tym, czy dziecko choruje, czy nie. A wszystko inne tylko pomaga/nie przeszkada.
          • ponponka1 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 10:20
            wilhelminaslimak napisała:

            > Tyle, żeście chyba całego wątku nie przeczytały.
            > Znakomita większość mam dzieci niechorujących twierdzi właśnie, że wdł nich to
            > geny decydują o tym, czy dziecko choruje, czy nie. A wszystko inne tylko pomaga
            > /nie przeszkada.


            Otoz nie geny decyduja, bo to ze mamy tak twierdza, nie jest regula smile

            Przeczytaj watki, gdzie mamy maja wiecej niz jedno dziecko lub chwala sie rodzenstwem i jedno zdrowe drugie chorowite. Gdzie tu geny decyduja?
            Cala mieszanka czynnikow powoduje, ze chorujemy lub nie. U mnie np. czynnikiem decydujacym byl zly klimat w Plocku. Wystarczylo, ze sie moi rodzice przeprowadzili bym przestala zupelnie chorowac. Dodam, ze w latach 80 tych w Plocku dzieci w wieku szkolnym zaczynaly nagminnie chorowac badz na zapalenie oskrzeli badz angine. Pamietam to ze szkoly. Ja sama bylam rekordzistka w pierwszym roku chorowania - 4 klasa SP - 104 dni nieobecnosci! I takich dzieci w latach 80-tych w Plocku bylo wiele, w wielu rodzin.

            PO tym doswiadczeniu przestalam smiac sie z XIX wiecznych wyjazdow "do wod".
            To, ze istnieja uzdrowiska tez swiadczy, ze nie geny sa dominujacy tylko caly zestaw
            Aha, nie kazde uzdrowisko leczy wszytskie choroby (to do autorki postu o tym ze jako dziecko mieszkala w uzdrowisku, pytanie tylko jakim: gdzie leczy sie uklad oddechowy czy np. schorzenia reumatyczne?)
            • ponponka1 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 10:24
              Dodam - ja chorowalam a moja dwa lata starsza siostra nie. Rodzice ci sami. Tez nie chorowali.
            • puza_666 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 10:45
              Otoz moja droga wyguglaj sobie co leczy sie w Rabce Zdroju a potem wciskaj mi swoje madrosci ze geny nie maja znaczenia, przypomnij sobie tez zasady dziedziczenia (podrecznik do biologi z siodmej klasy podstawowki bodajze) smile
              • ponponka1 jeszcze, raz powoli: 16.01.13, 11:20
                Geny sa jednym z czynnikow odpornosci organimu, jednak ani nie decydujacym ani slabym. Jednym z wielu co wyraznie sama udowodnilas na swoim bracie jak i n atym ze Rabka nie lczy wszytskiego smile

                Zrozumialas, ze nie ma to nic wspolnego z czysta Norwegia, czy znowu bedziesz nia machala jak proporcem? wink
                • puza_666 Re: jeszcze, raz powoli: 16.01.13, 11:49
                  Niepotrzebny mi Twoj mentorski i poblazajacy ton, przeczytaj sobie kilka postow wczesniej co sama napisalas: " Moje drogie mamy, to nie geny ale to co jemy, jak zyjemy i GDZIE zyjemy wplywa na nasze zdrowie wczesniej czy pozniej" a teraz piszesz ze jednak sa jednym z czynnikow. zdecycuj sie plis....dziekuje za uwage smile
                  • ponponka1 no to jeszcze, raz powoli: 16.01.13, 13:36
                    Wyrywasz zdanie z kontekstu - i to nie chodzi o jeden post ale nawet nie wiedizsz co napisalam powyzej twojego udowadniania, ze ja calkowicie odtracam geny w znaczeniu zdrowotnosci.

                    Po takiej manipulacji, po raz drugi, bo pierwszy raz bylo wtracenie ni z gruszki ni z pietruszki o Norwegii, uwazam, ze chcesz tylko i wylacznie obsikac nogawki zamiast dyskutowac.
                    • puza_666 Re: no to jeszcze, raz powoli: 16.01.13, 13:46
                      Od sikania to tutaj jest inna specjalistka na forum, poza tym ja juz skonczylam dyskusje smile baaajjjj smile
            • semi-dolce Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 15:17
              > Przeczytaj watki, gdzie mamy maja wiecej niz jedno dziecko lub chwala sie rodze
              > nstwem i jedno zdrowe drugie chorowite. Gdzie tu geny decyduja?

              Wiesz geny rodzeństwa, nie będącego bliźniętami jednojajowymi, są inne.
        • ponponka1 pelna zgoda :) 16.01.13, 10:07

      • mikams75 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 09:57
        dziecko niezlobkowe i nieprzedszkolne - zaden sukces jesli chorowal az 3 razy.
        Jednak musi miec slaba odpornosc.
    • klubgogo Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 20:13
      Ja obstawiam zasadę nieprzegrzewania, wietrzenia, spacerów, zdrowej diety, unikania antybiotyków na kaszel i czerwone gardło. Plus geny coś pewnie do tego mają, bo z mężem nie byliśmy specjalnie chorowici.
    • donkaczka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 15.01.13, 22:48
      imo to mieszanka genow i warunkow zycia
      mozna i dobre geny popsuc, mozna slabe podciagnac, wiec wariacji jest duzo

      ja jak eps, trojka dzieci, najstarsze 7 lat, nie choruja, nie lapia zadnych epidemii przedszkolnych/szkolnych albo przechodza je maloobjawowo (jak srajaco-rzygajace wirusy, zrobia rzadsza kupe i po sprawie)
      dzieci wychladzam (podobno ekstremalnie), zdrowa kuchnie lubie pasjami, do lekarzy chodzic mi sie nie chce, sama sie dziwie, ze jest jak jest, ale odpowiada mi to bardzo, bo sami za granica jestesmy i nie ogarnelabym szpitala w domu i pracy jednoczesnie
    • mag_pie Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 07:26
      ja też uważam że geny. Ja w życiu byłam chora może że 3 razy, mój M też nie choruje.
      + lekkie podjeście do chowu dziecka . Mam tu na myśli np picie wody z kranu, jedzenie lodów bez względu na porę roku i opinie społeczne, taplanie się w błocie, kałużach, czapka w zimie i generalnie nie trzęsienie się na dzieckiem.
    • mikams75 geny? 16.01.13, 10:01
      czy Polacy maja gorsze geny? Nie.
      Polskie dzieci wychowane w innych krajach tez sa mniej chorowite o ile rodzice przejmuja styl zycia i lecznienia z innego kraju.
      • ponponka1 szczegolnie dotyczy to zebow :) 16.01.13, 10:09
        mikams75 napisała:

        > czy Polacy maja gorsze geny? Nie.
        > Polskie dzieci wychowane w innych krajach tez sa mniej chorowite o ile rodzice
        > przejmuja styl zycia i lecznienia z innego kraju.
        • mikams75 Re: szczegolnie dotyczy to zebow :) 16.01.13, 10:14
          a te zeby to sa takie ze wzgledu na nadmiar antybiotykow w mlodym wieku (tak, to ma wplyw na wyksztalcanie sie zalazkow zebow) i nadmiar slodyczy. I czesto sa to zaniedbania higieniczne (brak regularnych kontroli, czyszczenia z kamienia itd.).
          Styl zycia. Nie geny.
          Ja sie ciesze, ze jak na razie moja corka nie ma moich genow w uzebeniu wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja