an.16 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 10:33 Dlatego zapewne, że maja taką genialną (niespełnioną) mamuśkę. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 11:35 Nie wiem. Pisałam kiedyś o tym ale tak naprawdę to zgaduj- zgadula. 100% geny- bo ojciec dzieci zdrów jak byk (nie, nie ma od tego białaczki- paCz posty wyżej). Młodej idzie 6 (!!) zębów na raz i nie zagorączkowała nawet ani nie miała kataru. Starszy to choć katary miewał. Ospą zarażałam już 3x - z przytulaniem do wykwitów, spotkaniami przed ospą (tu akurat przypadek)- nic. I to jest główny minus, bo ja także miałam super odporność i na wszystkie shity chorowałam w wieku lat nastu- lipa jakich mało, chodxić tak w kropki, albo z szyją- gigantem Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 12:37 Mój synek ma 15 miesięcy. Do tej pory dwa razy miał bardzo lekki katar trwający 1 dzień, i przechodzący bez żadnych lekarstw ale to było latem ewidentnie od klimy ( ja raz przesadziłam w aucie i raz pokojówka w hotelu zrobiła nam z pokoju zamrażalnik a ja weszłam z młodym rozgrzanym prosto z plaży ), raz struł się parówką i ostatnio zaliczył trzydniówkę, ponieważ to było w sylwestra to lekarz miał podjechać dopiero 02.01 natomiast konsultowałam sie nim telefonicznie i potem jak postawił diagnozę to się dziwił że to trzydniówka wyszła bo tempkę miał tylko 37,5 a podobno norma to 39 Ja nie wiem od czego zależy, że dzieci nie chorują. Pewnie jest tak jak wiele osób tu pisało, że dużo zależy od genów, my z mężem zdrowe byki Poza tym zdecydowanie młodego nie przegrzewam, dużo jest na świezym powietrzu, a od maja do października to właściwie mieszkał w ogrodzie. Poza tym daję mu czas na spokojne wykształcenie układu odpornościowego - owszem bywam z nim między ludźmi, na zakupach, u znajomych itp ale ponieważ jest jedynakiem i siedzi w domu z babciami nie ma ciągłego, a tylko okazjonalny, kontakt z kichającymi i kaszlącymi dziećmi. Kiedyś czytałam, że układ odpornościowy dojrzewa jakieś 7 lat. I to dlatego nawet dzieci nie chodzące do przedszkola czyli potencjalnie mniej narażone na infekcje a więc niby mniej "uodpornione" raczej nie chorują po rozpoczęciu nauki w szkole. No i jeszcze moim zdaniem między bajki włożyć ten dobroczynny wpływ karmienia piersią na odporność. Mój synek od urodzenia wyłącznie na butelce a duuużo zdrowszy niż wiele znanych mi dzieci karmionych piersią. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 12:53 Julita rozśmieszyłaś mnie Życzę Ci aby Twojemu dziecku tak zostało, ale tak naprawdę okres przedszkolny dopiero weryfikuje odporność. Niechorujący roczniak czy dwulatek to żaden ewenement. Ale dopiero nie chorujący (lub mało chorujący) przedszkolak to jakiś obraz odporności. Napisałam wyżej - moje dziecko do 3 roku życia raz miało anginę, raz zapalenie oskrzeli i raz trzydniówkę. Od 2 roku życia chodział do klubu malucha, ogólnie nie szkodzi jej ani kąpiel w zimnej, po-roztopowej kałuzy, ani trochę przypadkowa kapiel w dość zimnym Bałtyku po deszczu. Ale każde kilka dni spędzonych w przedszkolu kończy się infekcją Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 13:42 > Napisałam wyżej - moje dziecko do 3 ro > ku życia raz miało anginę, raz zapalenie oskrzeli i raz trzydniówkę. to tez duzo jak na nieprzedszkolne dziecko i wg mnie juz jakis objaw slabej odpornosci. Ale zgadzam sie, ze u 1-1,5 rocznego dziecka niezlobkowego to zaden cud brak chorob. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 15:01 tylko wirtualne dzieci o których czytam na tym forum nie chorują bo prawdziwe dzieci - dzieci znajomych, dzieciaki z przedszkola chorują co kilka tygodni co zdaniem pediatrów jest w tym wieku zupełnie normalne 8-10 infekcji w ciągu roku jest normą u dziecka przedszkolnego). O odporności nie świadczy tylko fakt "niechorowania" ale również to jak organizm sobie radzi gdy juz infekcja go dopadnie. Jeśli piszesz że u dziecka do 3 lat jedna infekcja rocznie to dużo - to znaczy ze nie wiesz o czym piszesz (mogę ci podesłać kontakt do sąsiadki której nieprzedszkolny dzieciak przechodzi zapalenie płuc lub oskrzeli srednio raz na 2 miesiące). czy Twoje dziecko nieprzedszkolne nie wychodziło z domu, nie spotykało się z ludźmi, rodziną, innymi dziećmi. Siedziało przez 3 lata zamknięte w bakterio-i-wiruso-szczelnej szklanej gablotce. Bo moje żyło w normalnych warunkach gdzie od czasu do czasu infekcja moze się zdarzyć i gdyby moja córka chorowała teraz tylko raz w roku byłabym przeszczęśliwa. Inna sprawa ze pewnie nasza definicja choroby jest inna - bo ja przyznaję że moje dziecko choruje, ty wysyłasz swoje chore do przedszkola/szkoły udajac ze jest inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 16.01.13, 16:33 Geny i tyle. Mój dziadek palił Popularne, nawet do 2 paczek dziennie. Babcia- jego żona identycznie. Ona umarła w wieku 61 lat po trzecim udarze. On dożył 84. A byli w tym samym wieku. Mam 3 dzieci i widzę różnice w wyglądzie zewnętrznym i sposobie chorowania między nimi. Średni syn jest bardziej chorowity- z twarzy , skóry (jaśniejsza cera) , postury wyraźnie wrodził się w rodzinę moją ze strony matki. Najmłodszy to figura mojego ojca- latem w krótkich spodenkach wyglądają jak dwa Michały I odziedziczył też po nim "konstrukcję fizyczną i kondycję fizyczną". Na nim wszystko goi się jak na psie, bez blizn , śladów, nic się nie paprze. Jest bardzo wytrzymały na ból. Bardzo silny. Już jako maleńkie dziecko potrafił zacisnąć pięść i obserwować z rozbawieniem jak ja próbuję mu coś z tej pięści wydobyć. W wieku 4 miesięcy miał zap. płuc. Nie zgodziliśmy się na mordownię na Niekłańskiej bo dzieciak był w doskonałej kondycji. Dostał zastrzyki 2x dziennie w przychodni. Pielęgniarki bały się je robić, bo malutkie dziecko i "pewnie będzie się zanosić". A on szczerzył do nich bezzębne dziąsła przed i po zastrzyku- nawet nie pisnął. Kiedyś miał zanokcicę- mąż przy opatrywaniu mu rany wokół paznokcia spod którego lała się ropa zakaził sobie ranę na własnym ramieniu i poszło zakażenie ( czerwona pręga) miał serię zastrzyków- syn ... nie. On nawet nie mówił, że go boli, ot zawinięty palec Za to średni- nie daj Boże żeby coś mu się zapaprało- będzie blizna, będzie się obierało, będzie się tygodniami goiło. I tak mogę się cieszyć. Mój brat też odziedziczył po dziadku białą skórę tylko z masakryczna ilością zmian (pieprzyków). Miał już 1 udary słoneczne. Wyjatkowo ciężko je przeszedł. Teraz na plaży wygląda jak kosmita. Siedzi pod parasolem w białej koszuli z długim rękawem i kapeluszu z rondem Tu nie chodzi o to, że dzieci nic nie chorują tylko , że z chorób wychodzą szybko, bez powikłań itd. I zarażają się rzadziej. Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami to moja babcia też 80-tki by dożyła Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 11:17 a ja widuje takie dzieci na co dzien, ale nie w pl. Frekwencja w przedszkolach jest bliska 100%. Oczywiscie, ze o odpornosci swiadczy nie tylko nie-lapanie ale tez radzenie sobie. Typowe wirusowki u nas to podwyzszona temperatura jednego wieczoru. Nie zbijam natychmiast goraczki, daje szanse ukladowi odpornosciowemu. No i sie zdziwisz, ale nie trzymalam dziecka pod kloszem 3 lata, bo wrocilam do pracy jak corka miala 6 mies. Od malutkiego byla zabierana wszedzie - na dlugie spacery, na zakupy, nawet ze mna do lekarza, bo nie mialam jej z kim zostawic. Do tego bartdzo duzo podrozujemy po swiecie, kilkanascie razy w roku lecimy samolotem. I wlasnie gdybym ja trzymala 3 lata pod kloszem to podejrzewam, ze puszczona gdzies do dzieci zaczelaby chorowac. Przez 3 mies. mialam nianie w domu a jak corka miala 9 mies. to byla u opiekunki z jej synkiem, ktory chodzil na pol dnia do przedszkola. Wowczas na poczatku zimy zalapala pierwsze przeziebienie, ktore wg mnie bylo z przegrzewania u opiekunki. Zaliczyla trzydniowke, opiekunka dostosowala sie do moich wymagan co do ubierania dziecka i bylo ok. Kolejnego sezonu zimowego zlapala jakas jelitowke - dwa dni i po sprawie. Majac niespelna 2 latka poszla do zlobko-przedszkola. Teraz ma prawie 5 lat i nie liczac jakiejs masci antybiotykowej nie brala nigdy antybiotykow. W pazdzierniku myslalam, ze ma jelitowke bo wymiotowala jeden dzien ale na drugi dzien nie bylo nawet sladu objawow. Ciezkie zapalenie pluc przechodzil kiedys tatus, na szczescie ani mnie ani dziecka nie zarazil mimo ze go odwiedzalysmy w szpitalu. Ale zebys nie musiala zazdroscic, to powiem, ze jednym na szczescie niegroznym wypadkiem nadrobilam w krotkim czasie to wczesniejsze niechodzenie po lekarzach. Jesli chodzi o definicje choroby to dla mnie jest to goraczka, oslabienie dziecka, wymioty, rozwolnienie czyli sytuacje w ktorych dziecko nie moze normalnie funkcjonowac na zajeciach w przedszkolu. No i choroby zakazne typu ospa. Z przedszkola dostalam informacje, w jakich sytuacjach dziecko nie moze zostac. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 14:11 > Ale zebys nie musiala zazdroscic, to powiem, ze jednym na szczescie niegroznym > wypadkiem nadrobilam w krotkim czasie to wczesniejsze niechodzenie po lekarzach zazdroszczę ci tego że dziecko nie choruje, ale to nie znaczy że życzę tego komukolwiek bądź pocieszający jest dla mnie fakt że twoje dziecko miało wypadek trzydniówka, angina czy inne wirusówki nie biora się z przegrzewania lub nie, tylko z kontaktu z wirusem/bakterią. Z tego co piszesz filozofię zdrowotno-wychowawczą mam podobną i co z tego skoro nie działa? Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 14:57 > trzydniówka, angina czy inne wirusówki nie biora się z przegrzewania lub nie tak, masz racje, ale przegrzany organizm jest podatniejszy na chorobska. U ciebie nie dziala, bo ciezko przerwac spirale chorob. Nie wierze, ze nie podajesz zadnych lekow, a moze i nawet suplementow. Przy jakiej temperaturze zbijasz goraczke? Co robisz jak dziecko ma katar? Wszelkie sztuczne preparaty oslabiaja uklad odpornosciowy i dziecko lapie kolejne. Wiec lyka kolejne leki i tak w kolko. Ciezko zapewne odbudowac odpornosc w takiej sytuacji. O odzywianiu pewnie nie powinnam sie wypowiadac, bo moje dziecko je bardzo wybiorczo i ma monotonna diete. Kieruje sie jedna zasada - unikanie chemii. Nie jadamy w domu nic (albo bardzo rzadko) z glutaminianem sodu, unikamy tluszczy trans (np. gotowe ciasteczka) i konserwantow. Pisze unikamy, bo w domu nie jadamy ale poza domem roznie bywa. U nas w przedszkolu dzieci spedzaja bardzo duzo na swiezym powietrzu np. raz w tyg. wychodza na caly dzien (9-17) do lasu przez caly rok i niezaleznie od pogody (raptem pare razy w ciagu 2 lat odwolali wyjscie lub skrocili ze wzgledu na pogode np. wichura lamiaca drzewa czy mroz wiekszy niz -15). Pada czy nie pada, bloto itd. - wychodza i sie taplaja, maja zajecia na dworzu w zaleznosci od pogody 2-4 godz. I moje dziecko nie jest jakims wyjatkiem, bo w przedszkolu na tablicy jest zawsze aktualna lista zachorowan - data i na co chore dziecko. Jesli w ciagu tygodnia pojawi sie 5 punktow (czyli 5 dzieci na ok. 100, dluzszej listy spbie nie przypominam) to juz sie mowi o chorowitym okresie. U nas sie zglasza obowiazkowo kazda nieobecnosc dziecka. Raz byla mala panika, bo panowala choroba bostonska i w ciagu paru dni mieli sporo przypadkow i bali sie epidemii - codziennie sprawdzali dzieciaki i w razie objawow izolowali i wzywali rodzicow. Ale tez nie wszystkich dopadlo. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 19:36 Być może cię zaskoczę - przy przeziębieniu podaję euphorbium do nosa, herbatę z malinami, miodem, cytryną, jeśli jest problem z gardłem - tantum verde. Przy przeziębieniu dziecko ma co najwyżej stan pdgorączkowy, wiec nie zbijam. zazwyczaj w trzecim dniu kataru jesteśmy na dworze - bo Mała czuje się juz na tyle dobrze ze chce wychodzić, a wychodzimy bez względu na pogodę. Gorączkę córeczka łpaie przy wirusach i zaczynamy zbijać jak przekroczy 38,5 i po dziecku ewidentnie widać że idzie w górę - ale wtedy zaczynamy od wypocenia się, ewentualnie podawania czegoś przeciwgorączkowego. My jadamy w domu lub Mała jada w przedszkolu (na co nie moge narzekać) - dużo warzyw i owoców (jada wszystkie), zdrowo, domowo, bez glutaminianu i gotowych przypraw (dużo świeżych ziół). Nie podaję suplementów diety (bo w nie nie wierzę, oprócz tranu i miodu z cytryną). Koniec. Moje dziecko jeśli tylko jest zdrowe (lub ma tylko przeziębienie) wychodzi na spacer przy prawie każdej pogodzie. I tak było zawsze. Czyli znów złote recepty nie okazały się trafione. Jak rozumiem mieszkasz w uk. Zastanawiam się czy jest jakieś potwierdzenie medyczne w tym że brytyjczycy nie chorują lub choruja mniej niż polacy. Że rzadziej chodzą do lekarza mogę sie zgodzić. zastanawiam się tylko dlaczego moją angielską rodzinę tez w tym roku zdążyła przeczołgać grypa, dlaczego dwóch przedszkonych synków mojej koleżanki mieszkającej w uk choruje niewiele rzadziej niż moje dziecko. Czy dlatego że jej polskie geny zdominowały brytyjskie "zdrowe" jej męża? Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 18.01.13, 09:51 to i tak wiecej podajesz niz ja przy przeziebieniu. Tatnum verde strasznie wysusza gardlo - sama kiedys uzylam pare razy i odradzam. Dziecku nic nie podaje. Widze, ze twoje dziecko odzywia sie lepiej niz moje Ja jak nie przemyce kawalka warzywa w mielonym to nie tknie. Owoce - sladowe ilosci jablek i banan. Aaa dodam, ze od niemowlaka chodzimy na basen co tydzien, podobno to tez ma wplyw. Nie mieszkam w uk, jestem w klimacie bardziej zblizonym do polskiego. Nie znam sytuacji w uk, ale w teorie genow nie do konca wierze. Patriotycznie powiem, ze Polacy nie maja przeciez gorszych genow! Ja sie bede upierac przy stylu zycia. U mnie pare lat trwala zmiana podejscia w wielu kwestiach i efekty widze po sobie. Kiedys (mimo ze mlodsza, silniejsza) chorowalam wiecej niz teraz. Przeziebienia leczylam cudami z apteki, bralam grypexy i inne syfexy przy okazji grypy, chodzilam cieplo ubrala, ciagle mialam cos na gardlo czy na inne dolegliwosci. O dziwo, jak nagle przestalam sie zupelnie "leczyc" i troche sie przemeczylam (bo organizm byl przezwyczajony do wspomagaczy) to po paru mies. zaczelam widziec efekty, uklad odpornosciowy sie obudzil. Zaczelam sie hartowac np. sauna plus kapiel zima w jeziorze lub zabawa w sniegu na golasa (ok, nie polecam dla dziecka . Chodze bardzo lekko ubrana - na co dzien cienka bluzka plus jesienna kurtka a jak przymrozi to zakladam sweter. Moje dziecko nie ma swetrow wcale, ale kurtke ma cieplejsza. Dosyc czesto zima wybiegam bez kurtki do budynku obok albo z palaczem postac pogadac pod budynkiem. Ot, ogolnie mniej sie cackam ze soba (kiedys bylo inaczej). Ale przyznaje, ze wyjscie z niedosuszona glowa bez czapki juz mnie rusza i mam katar. Dodam, ze mam bardzo niskie cisnienie, wiec mi tak od srodka nie przygrzewa jak niektorym wysokocisnieniowcom. Odczucie zimna to kwestia przezwyczajenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 11.02.13, 23:02 Annubis74, u nas tak było, kilka dni w przedszkolu i infekcja i tak non stop, zastanawiałam się nawet nad wypisaniem z przedszkola po 2 latach chodzenia (a raczej nie chodzenia, bo ciągłe choroby), pomogł olej z wątroby rekina (nie z dorsza) podawany systematycznie codziennie od 09 do 03 nast. roku (cały sezon jesień zima) dawka maksymalna jak dla dorosłego, może byc Iskial, Preventic Extra, BioMarine, Ecomer, podawanie od przypadku od przypadku nie pomoże, brak chorób po kilku miesiącach systematycznego brania tego suplementu, nam to cos uratowało zdrowie psych. i dlatego polecam innym, spróbuj może i Twoim dzieciom pomoże, poleciła mi to pediatra i farmaceutka z apteki, która przetestowała skutecznosc na swoich 2 synach (ona akurat podawała Iskial, my zresztą tez-bo jest stosunkowo niedrogi, ok 25 zł za 120 kapsułek, podajemy 2 kaps. rano i 2 wieczorem). Plus do tego temp. w domu max. 20-21 stopni, codzienne wietrzenie pomieszczeń nawet w siarczyste mrozy, dużo przebywania na dworze, zero antybiotyków. Odpowiedz Link Zgłoś
pstrabiedronka Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 14:25 mam 6 latkę, która zaliczyła: - 1 zapalenie ucha na początku p-kola (antybiotyk pierwszy w życiu) - 1 zap. oskrzeli z antybem chyba w zeszłym roku - 1 coś w rodzaju rotawirusa czyli wysoka gorączka przez dwie doby z biegunką, bez wymiotów. inne choroby to czasem pokasływania (bez temp), które mijaj same bez żadnych leków kataru w zasadzie nie miewa kilka razy wymiotowała i to by było na tyle w jej ponad 6-letnim żywocie za to mlodsza 4-latka - nie zlicze zap. oskrzeli, byl nawet pobyt w szpitalu... najmlodsza (1 rok) tez raczej nie choruje choc zaczela fatalnie bo od zap. płuc w pierwszym miesiacu zycia. Ale potem luz. wszystkie wychowywane tak samo Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka09 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 15:33 Jestem mam 2 dzieci w wieku 13 i 4 lata,obie dziewczyny nie chorują mogę smiało powiedziec wcale no po za katarem które miały pare razy do przedszkola chodziły od pocztu starsza od 2,5 roku życia młodsza od 3 co do genów to nie wierze bo i ja i M chorowaliśmy na okrągło i wiecznie na zastrzykach oboje co do karmienia piersi tez według mnie to MIT obie karmione bardzo krótko jedna 1,5 miesiąca druga 3miesiace prócz Cerutinu który łykaj cały okres zimowy nic im nie podaje ale wcale mi to nie przeszkadza ze sa ZDROWE tfu tfu Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 17.01.13, 19:40 Nie chcę wyrywać Cię ze stanu błogiej nieświadomości ale mój syn do 3 roku życia nie chorował wcale. Przez 3 lata miał 2 razy jelitówkę i raz lekkie przeziębienie. Zaczęło się po 3 roku życia. Wraz z chorobami nabiera się odporności....ponoć. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 18.01.13, 11:04 mysle, ze to glownie kwestia osobnicza. owszem, dieta, nieprzegrzewanie, swierze powietrze itp. ma wplyw, ale chyba glowna "wine" w chorowaniu lub nie maja cechy kazdego organizmu z osobna. inaczej nie jestem w stanie sobie tego wytlumaczyc, bo mam dwoch synow - jeden nie choruje prawie wcale, drugi o wiele czesciej. chowam obu dokladnie tak samo, w kazda pogode jestesmy na dworze, jedza to samo, ubieram podobnie itd. wiec teoretycznie powinni tak samo duzo/malo chorowac, a tu guzik z petelka. starszy do 5 lat nie chorowal praktycznie wcale. tez mnie straszono, ze jak pojdzie do zerowki, to odchoruje swoje. nie chodzil do przedszkola, ale kontakt z dziecmi mial codziennie na podworku, chodzilismy na rozne zajecia, ale fakt, ze to nie to, co codziennie 5-8 godz. w przedszkolu. w wieku 5 lat poszedl do tej zerowki i.... zachorowal jeden raz przez caly rok szkolny. nic powaznego. zostal w piatek w domu, a do poniedzialku byl zdrowy. w tym roku szkolnym chorowal 2 razy - raz angina, a raz ospa. tydzien temu cos go bralo, ale nawet nie bylam u lekarza, bo po 2 dniach niewielkiej goraczki wszystko przeszlo. bylo to akurat w weekend, wiec nawet nie oposcil szkoly. owszem, odkad chodzi codziennie do szkoly choruje nieco wiecej, bo jak wiekszosc klasy ma np. ospe, to on tez zalapie. jednak sa to 2-3 infekcje rocznie, wiec z odchorowywaniem pierwszych 5 lat raczej nie ma to nic wspolnego. mlodszy za to choruje duzo czesciej. tez nie jest jakos tragicznie, ale w ciagu zimy zawsze jest chory kilka razy. do lekarza trafiamy z nim o wiele czesciej niz ze starszakiem. no i to nie jest tak, ze zaraza sie od starszego brata, bo najczesciej chory jest tylko mlodszy. starszy czasem sie od niego zaraza, ale bardzo rzadko. tylko ospa zarazil sie raczej od starszego brata, bo zachorowal jakies 2 tygodnie pozniej. wiem oczywiscie, ze moje dzieci, to nie jest grupa reprezentatywna, no ale nie bardzo widze inne wytlumaczenie niz wlasnie predyspozycje kazdego z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_trzech Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 11.02.13, 20:30 Bardzo dobrze napisane - mam podobne doświadczenia w zakresie zachorowalności potomstwa Najstarszy syn choruje dosyc często (kilka razy w ciągu roku, czasami nawet więcej), dwaj młodsi bardzo rzadko czymkolwiek się od niego zarażają. Wszyscy trzej wychowywani tak samo, podobnie ubierani i karmieni. Jak widać nie ma reguły, prawdopodobnie to zasługa genów - cała reszta stanowi tylko dopełnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 11.02.13, 21:05 choroby są potrzebne, gdyż uczą układ immunologiczny z nimi sobie radzić i jednocześnie zostawiają w organiźmie swoisty "zapis". dziecko niechorujące narażone jest bardziej na choroby autoimmunologiczne i białaczkę. oczywiście to informacja od lekarki ze szpitala, lepiej więc, żeby dziecko jednak chorowało. Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 11.02.13, 22:20 Gdyby była to zasługa genów wszyscy trzej chorowali by tak samo...a nie różnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_trzech Re: Dzieci niechorujące - dlaczego? 12.02.13, 07:17 Nie masz racji. Jak napisał ktoś wyżej genetycznie takie same są tylko bliźnięta jednojajowe (nie rodzeństwo!) Odpowiedz Link Zgłoś