princessa.of.persia
24.01.13, 16:55
Pierwszy raz sie to zdarzylo. Siedzial w foteliku i chcial wyjsc i zaczal mędzic jak zawsze. Wycieralam mu raczki bo jadl chrupki i miał oblepione i zaczal plakac az stracil glos i oddech. Nie wiedzialam co robic. Machał nozkami caly czerwony. Ja go wyciagam patrze a on siny i blady jak sciana. Jezu myslalam ze umre. Zaczelam go klepac po plecach z calej sily i zanioslam go mezowi.Potem juz mu oddech wrocil ale byl nieruchomy i spokojny. Potem po ok 10 min juz sie bawil normalnie.
Boze swiety co to bylo?
Co sie robi w takich sytuacjach?
Czy on mogl sie udusic?
Czy musze jechac do lekarza? Czy trzeba zrobic jakies badania?
Teraz bede sie bala zostawic go choc na chwile gdy placze. Do lazienki nawet nie pojde. Jezu cala sie jeszcze trzese.