myślałam że nie ma problemu..a jednak

11.02.13, 15:58
Mieszkam na cichym i spokojnym osiedlu, gdzie właściwie ulica jest jak chodnik bo na chodnikach parkują auta a po ul chodzą ludzie z psami, wózkami itd..dlatego jak idę z moim 2letnim synem na spacer to dość bezstresowo- ja idę a on na ogół biega przede mną w bezpiecznej odległości. Czasem idziemy za rękę ale jak nie chciał to nie robiłam problemu- ale teraz widzę że to był błąd. Pojechałam z nim ostatnio do mamy(bardziej w centrum miasta) i poszliśmy na spacer..i zaczęły się schody, bo nie chciał iść za rękę, próbował wylatywać na ulicę-nie czując zagrożenia, chciał iść własnymi ścieżkami..próby tłumaczenia na spokojnie- bezcelowe, próby tłumaczenia nie na spokojnie- bezcelowe, w końcu na siłe chciałam za rękę go poprowadzić to kładł mi sie na ziemię...generalnie spacer zamienił się w koszmar. Wiem że teraz zostane zbesztana że trzeba było wcześniej pomyśleć o wychowaniu dwulatka a nie robic samowolki! ja to wszystko wiem, tylko dotarło to do mnie za późno i teraz nie wiem jak zrobić żeby go opanować. Za tydzień urodzę drugie dziecko i jak pomyślę że będę miała się wybrać zgdzieś dalej z takim niesforniakiem i niemowlakiem w wózku to ogarnia mnie blady strach...kurde wiem że nawaliłam, ale muszę to jakoś naprawić, żeby nie dać się zdominować całkowicie.
    • slonko1335 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 16:10
      załóż dziecku szelki a będzie bezpieczne a jednocześnie będzie mieć pewną swobodę a Tobie będzie wygodniej prowadzić wózek i dwulatka na szelkach
      • emila.dudek Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 17:19
        To nie kwestia wychowania ale charakteru dziecka. Moje w tym wieku też chodziło własnymi ścieżkami, a teraz idzie zawsze trzymając mnie za rączkę.
    • mynia_pynia Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 17:54
      Szelki i smycz. Lepszy 2 latek na szelkach niż na zdjęciach i we wspomnieniach.
      • norbia Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 22:31
        Szelki i smycz... brawosad A może trochę cierpliwosci i wychowania ? Mój syn był mega aktywny i czasami było cięzko go okiełznać , ale tłumaczenie mu pewnych zachowań przynosło efekt.
    • klubgogo Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 17:57
      Nie rozumiem, jak można tak beztrosko uważać, że osiedlowa uliczka jest chodnikiem i spacerować po niej na pełnym luzie. To mimo wszystko zawsze jest ulica i głupia ta matka, która puszcza swoje dziecko samopas po ulicy.
      Trochę stanowczości i konsekwencji w stosunku do syna, a co do drugiego dziecka, to już chyba nie będziesz taka nieroztropna?
      • paliwodaj Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 18:21
        > Trochę stanowczości i konsekwencji w stosunku do syna, a co do drugiego dziecka
        > , to już chyba nie będziesz taka nieroztropna?
        ale jaka nieroztropna, przeciez napisala ze dziecko bylo blisko na spacerach, nie przesadzajmy.
        I nie puszcza samopas po ulicy, przeciez chyba srodkiem ulicy nie spaceruja?
        • klubgogo Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 19:04
          No przecież napisała, że centralnie środkiem ulicy chodzą. To, że jest to spokojna osiedlowa uliczka niczego nie usprawiedliwia, ulica jest ulicą, drogą dla zmotoryzowanych. Ale jak się myli kółka wózka z kołami samochodu, to później się dziwić, że nagle dziecko pod auto wpada.
      • sheisnot Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 13.02.13, 02:19
        boze, klubgogo, idzie wyszalec!! ja tez pozwalam mojemu synowi, tam gdzie wczesniej mieszkaliśmy wszyscy chodzili jak chcieli, a po drodze jeździły dzieci na rowerach (nie moje ;P) nie wiem co za problem... ja chodzę czasem za raczke czasem malego puszczam. jak bedzie problem to pomyśle.

        szelki wyglądają strasznie ale działały w sąsiadki przypadku...wink
    • frestre Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 18:54
      od początku uczyłam spacerowania za rączkę....aby potem nie mieć takiej jazdy....sorry za szczerość, ale zawsze staram się przemyśleć, jakie konsekwencje będą w przyszłości....
      np nie uczyłam siusiać do nocnika na siedząco-tylko od razu na stojąco wink
      jednego przestawiania mniej big_grin
      i tak ze wszystkim, aby sobie i dzieciakowi ułatwić życie

      teraz szelki i linka- powodzenia smile
    • doti_2 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 19:36
      nie wiem czy twój mały lubi na dwór chodzić (bo moje np. nie przepadają i chętnie w domu siedzą), ale możesz mu wytłumaczyć że idziecie do babci/na lody/do sklepu ale ulica jest niebezpieczna i ma iść za rękę, jak dojdziecie to kupicie lizaka...oraz że pozwolisz mu biegać w parku, na waszej ulicy, po podwórku, ale jak prosisz to ma iść za rękę bo jest niebezpiecznie (pokaż motory, duże auta, itp.)

      Jak nie będzie podawał ręki kiedy trzeba to oznajmiasz że z lodów/sklepu/spaceru wracacie do domu... i ciągniesz/niesiesz ..wg twojego wyboru.
      Pewna jestem że w końcu załapie, Może nie jest to najlepsze wyjście ale moje po 3 razach zrozumiały że po kałużach łazimy w kaloszach a jak jest inne obuwie to się omija.

      Tylko musisz mu dać szansę na to bieganie samopas bo gdzieś to robić musi.
    • myelegans Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 19:41
      Sie nie biczuj. Mialam egzemplarz, ktory nigdy za reke nie chodzil i zawsze chcial tam gdzie nie mozna. Sposob mialam taki, ze wywozilam go tam gdzie bezpiecznie i tam z wozka wypuszczalam zeby stresu sobie i jemu nie przysparzac.
      Dwulatki sa w poprzek i na odwrot, nie walcz w trakcie tylko zapobiegaj.

      powodzenia.
    • ellenai1 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 19:52
      Moj ma 16m, jak tylko zdjelam z wozka, to od razu lazi tylko w swoja strone.
      Jak biore na rece to wrzeszczy. Jak sciagam od ulicy, to wrzeszczy i kopie.
      Pozwolilam mu chodzic po pasach- to przez pol godizny chodzil po nich , w obie strony.
      Jak biore za reke, to krzyczy i nie pozwala sie dotknac . Ciagne za kaptur.
      Spacery to koszmar. Z placu zabaw ucieka, nie chce tam byc.
      Probuje miejsc, gdzie jest w miare bezpiecznie -np. boisko pod szkola.

      To chyba kwsetia zaczynajacego sie buntu dwulatka i temepramentu, moj nigdy nie lubil byc za reke trzymany.
    • kerri31 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 11.02.13, 22:13
      Wcale nie jest za późno, ja też około tego rozumnego dla dzieci wieku uczyłam syna zagrożenia na drodze.
      Po prostu mu tłumacz , że to niebezpieczne miejsce, że trzeba się oglądać w jedną i drugą stronę , pokazuj mu kiedy można przechodzić a kiedy nie na przykładach.Tłumacz, że jak biegnie chodnikiem zawsze musi się zatrzymać na Twoją komendę STOP, niech to będzie takie wasze magiczne słowo, oraz że musi się zatrzymać przed jezdnią, kiedy chodnik się kończy. Opowiedz bajeczkę o Tomku, który nie popatrzył czy coś jedzie i wszedł na jezdnię i samochód go potracił, Tomek musiał jechać do szpitala bo złamał rączkę...
      Do dzieci trafiają opowieści na konkretnych przykładach ale niezbyt drastyczne...Nie mów, że umarł tylko , że bardzo bolała go rączka czy nóżka: coś tam wymyślisz.
      Uczcie się czy nadjeżdżający samochód jest daleko czy blisko, ucz go przy okazji kolorów.
      Szybko załapie, takie dzieci chłoną jak gąbka .Powodzenia.
    • saguaro70 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 09:07
      Ja Cię nie zbesztam, bo co innego u siebie, a co innego w centrum. Trudno masz u siebie uważasz, skoro jest spokojnie.
      Szelki są bardzo dobrym rozwiązaniem problemu.
    • joalma Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 09:17
      nie wiem jak twój synek, ale mój ma ostatnio bzika na punkcie bolka i lolka, więc często oglądamy i komentujemy odcinek "szerokiej drogi" i przy spacerach za rękę wiadomości z niego bardzo się przydają.
    • el_elefante Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 09:44
      Dalej nie ma problemu. Dzieciak przyzwyczajony do warunków w jednym miejscu, nagle wrzucony w zupełnie inne warunki i ty oczekujesz że ni stąd ni z owąd zacznie się stosownie do nich zachowywać? Ani w tym twoja wina, ani jego. Ani żaden problem. Rzecz do nauczenia, nic więcej.

      > nie czując zagrożenia
      A niby skąd ma czuć? Dałaś mu do zrozumienia że to jest zagrożenie?

      > próby tłumaczenia na spokojnie- bezcelowe
      Oczywiście. Jak dwulatek ma ogarnąć taką skomplikowaną sytuację i relacje przyczynowo-skutkowe? wink

      > próby tłumaczenia nie na spokojnie- bezcelowe
      No bo nie da się wytłumaczyć nie na spokojnie. Przynajmniej dla mnie to jest sprzeczność.

      > w końcu na siłe chciałam za rękę go poprowadzić to kładł mi sie na ziemię
      Protestuje, bo nagle z niezrozumiałych powodów zabraniasz mu robić tego, co do tej pory robił i było ok. Pogubił się chłopak wink

      Cierpliwie, krok po kroku, naucz go zatrzymywania się przed krawężnikiem. Twój stanowczy, głośny krzyk, ma brzmieć jak ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem. Tak, żeby go wmurowało w ziemię. No i niestety musisz za nim trochę pobiegać, żeby cały czas go kontrolować, zanim się nie nauczy. Przechodzenie przez jezdnię wyłącznie za rękę, nie ma zmiłuj. W razie protestu młodego pod pachę i przenieść przez drogę. Żadnych ustępstw. I do znudzenia powtarzać: zatrzymujemy się, patrzymy w jedną stronę, w drugą, jedzie auto - stoimy, teraz wolne, możemy przejść.

      I trenuj, wszędzie, przed każdą ulicą, również u siebie. Przechodź celowo, aby potrenować, zwłaszcza tam, gdzie jest bezpiecznie. To trochę potrwa, ale się nauczy. Nie wiń siebie, nie wiń jego. To jest tylko lekcja do odrobienia.

      Osobiście uważam, że pomysł z dzieckiem na smyczy jest ehm... nietrafiony wink Ale to tylko moje, ekstremalnie subiektywne zdanie i nie będę się rozwodził dlaczego tak uważam.
      • anilanka26 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 15:24
        No tak, temat zdominował kwestie ulicy ale chodzi o to że nawet jak idziemy z dala od ulicy to też jest problem, bo jak spacerujemy po osiedlu to po prostu..spacerujemy, a nie zmierzamy z punktu A do B. Zawsze jakoś tak naturalnie spacer się toczył,że troche ja wyznaczałam trasy, trochę on, bo nigdzie nam sie nie spieszyło i nie miałam po drodze nic do załatwienia. no a teraz w tym mieście chciałam pójść do sklepu, do babci..a on swoją trasą zaczął pruć i ta cała szarpanina polegała na tym że on chciał iśc w zupełnie innym kierunku niż ja.. w tym problem był najgorszy.
        • el_elefante Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 16:19
          No to tu jest jeszcze druga rzecz do wprowadzenia: rozróżnienie pomiędzy spacerem a pójściem w celu załatwienia jakiejś sprawy, powiedzmy do sklepu. Spacer jest dla młodego, niech chodzi gdzie mu się podoba. Wychodząc z domu, przygotowujemy go na to, że idziemy na spacer, może planujemy gdzie pójdziemy, co będziemy robić, przewidujemy co zobaczymy itd, ale zawsze dziecko ostatecznie decyduje. Idąc do sklepu, nie mówimy że idziemy na spacer a przy okazji do sklepu. Mówimy, że idziemy do sklepu, takiego a takiego, kupimy to i tamto. To nie jest spacer. Może być że najpierw do sklepu a potem na spacer albo odwrotnie, ale nie mieszamy jednego z drugim.
          Z tego co piszesz, raz się zdarzyło w innym mieście, że było inaczej niż zazwyczaj. To za mało żeby się przyzwyczaił. Trzeba czasu i cierpliwości. Załapie.
        • leryse Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 12.02.13, 22:56
          Tłumaczyć do skutku. A zanim nie pojmie - smycz. Ja dla mojego "nie-za-rękę-mamusiu" egzemplarza miałam plecak z przyczepioną smyczą. Bo dopóki było jedno do ogarnięcia na spacerze to jeszcze luz, ale jak pojawiło się drugie to przez jakiś czas spacery tylko w wersji smyczowej się odbywały.
    • joxanna Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 13.02.13, 10:55
      Dzieci mają taką cudowną właściwość, że uczą się, dorastają, są elastyczne.
      Do tej pory nie było potrzeby uczyć go chodzenia, że tak powiem, przy nodze, wszystkim odpowiadało tak, jak było - i bardzo dobrze. Po co wprowadzać terror, gdy jest niepotrzebny?
      A teraz jest postrzega nauczenia - to się nauczy!

      Zresztą, skoro ma 2 lata to zanim zdążysz go faktycznie wytresować sam zrozumiesmile
      • dagmara-k Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 13.02.13, 16:01
        do "sie nie biczuj" dodam od siebie, ze dziecko miedzy 18 a 30 miesiacem ma taka wlasciwosc juz mniej cudowna, ze przynajmniej przez jakis czas w tym okresie wiekszosc bedzie miala faze uciekania na boki, w tyl i przod niezaleznie od tego, jak je wczesniej wychowujesz. jedne uciekaja tydzien, inne tylko w nowych miejscach a inne jeszcze z pol roku lataja slalomem.
    • oregano1 Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 13.02.13, 16:42
      Podziwiam wszystkie przezorne mamy,szczęscie,ze Wasze dzieciaczki są karne i posłuszne,ale,,,i tu myslę,że codziennosc wielu z pozostałych mam ,których dzieci sa zadne poznawania swiata na własna reke i chociaz znają zasady poruszania się po ulicach w ferworze chęci ujrzenia i dotknięcia czegoś ciekawego ,po prostu zapominają o wpojonych zasadach.Trochę luzu w ocenach,zadna z mam swiadomie nie chce narazic swojego dziecka na niebezpieczeństwo,po prostu faktycznie trzeba na spacerze właczyć zmysł przewidywania .. i to wszystko,z wiekiem maluchy ogarną wszystkie nakazy i zakazy,czego zyczę wszystkim mamom i ich dzieciom.(: z tym ,że w wieku nastu lat ,wpojone zasady nie wystarczą i niestety beda czyhały inne niebezpieczeństwa,to po prostu jest życie i taka nasza rola rodziców i opiekunów,aby wszystkie napotkane zakrety,przejsc bezbolesnie razem z naszymi dziecmi)
    • koza_w_rajtuzach Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 13.02.13, 16:43
      Nawaliłaś??? To dopiero dwulatek!!! Powinien niedługo zrozumieć, że trzeba się pilnować i uważać na auta.
      • dzieciuchowo Re: myślałam że nie ma problemu..a jednak 14.02.13, 12:09
        Kiedyś miałam taki sposób na znajome dziecko: tłumaczyłam, że wszędzie może chodzić sam, tzn.bez trzymania z a rękę, ale jak się zbliżaliśmy do jezdni, to obowiązkowo musiał mnie złapać i przechodzić ze mną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja