joasia393
17.02.13, 09:33
witam, mój synek ma 4,5 roku. zawsze był uparciuch, od zawsze próbuje postawić na swoim. to co sięostatnio dzieje przechodzi wszelkie granice - potrafi być do rany przyłóż - grzeczny,spokojny, dobrze ułożony, po prostu super, by za chwilę zmienić sięo 180 stopni, pyskować, krzyczeć na rodziców, że juz nie wspomnę o próbach bicia rodziców. tragedia. mówimy, tłumaczymy, czasem kara w postaci odesłania do swojego pokoju lub odebranie przywilejów np. w postaci obejrzenia bajki. po takim napadzie płacze, przeprasza, przez jakiś czas jest lepiej a potem znowu to samo. przyznam, że psychicznie ledwie już wytrzymuję, jak jest u Was?