do mam niepracujacych i mam 5 latkow

26.02.13, 11:23
czy Wsze pociechy płakały i jak długo w przedszkolu. Syn idzie od wrzesnia do zerowki i wyje ze nie chce chodzic, ze bez mamy itd itd. Nie pracuje wiec siedzimy w domu, nie mam sama pojecia jak to bedzie jak go odprowadze i wracam do pustego domu.... Jak Wy sobie z tym wszystkim radziłyscie? mam na myskli te mamy ktore nie pracuja.
    • aniasa1 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 26.02.13, 11:50
      Nie pracuje wiec siedzi
      > my w domu, nie mam sama pojecia jak to bedzie jak go odprowadze i wracam do pus
      > tego domu....

      Ale kiedys i tak sie z tym zmierzysz. Moze zaplanuj sobie jakies prace na pierwszy tydzien, bo na drugi juz moze byc chory.....
      5-latek, czy 3-latek to dla rodzica ogromny stres, ja sie poplakalam pierwszego dnia (4-latek) i nie wstydze sie tego. Martwilam sie bardzo o niego, czy sobie poradzi, czy jeszcze placze itp.....
      • mamb79 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 26.02.13, 12:03
        Spokojnie da sobie radęsmile On chyba nie chce iść,bo wyczuwa Twój niepokój.U mnie była inna sytuacja,bo ja musiałam po macierzyńskim wrócić do pracy(albo teraz albo wcale...-boski wybór) i on nie był przyklejony do mnie.Mów mu o nowych kolegach,zabawach,rysowaniu,wycieczkach.Zainteresuj go przedszkolem,nie pokazuj,że masz obawy.Dzieci się fajnie aklimatyzują.A co to Ciebie-i taki kiedyś musimy się z tym zmierzyć,że już nie jesteśmy całym światem dziecka.A za 10 lat to już z nami nawet po bułki nie będą chcieli iść-bo obciach z mamąwinkbędzie dobrzesmile
        • patir23 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 26.02.13, 12:12
          Wiecie co, tylko on własnie taki lepik jest do mnie. jestem z nimcaly dzien, razem przebywamy, bawimy sie czasem chociaz duzo bawi sie sam. I tu jest problem bo on uczeszcza juz na takie zajecia przygotowawcze tylko ze ja jestem z nim tam... Bo dojezdzamy wiec czekam na niego. I o dziwo kiedys czekalam nie w slai tak teraz wogole beze mnie nie chce wchodzic.... Bo zaraz po kilku minutach wychodzi z placzem a mnie sciskaja juz bole brzucha ze stresu przed tym jak pojdzie na pol dnia....
    • aleksandra1357 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 26.02.13, 13:09
      Hm, może wybierz jednak inną zerówkę? Albo załatw odroczenie i wyślij go za rok od razu do 1 klasy, bez zerówki, można to jakoś formalnie załatwić. Jest też piękna idea home-schooling - nauka w domu. Nikt nie powiedział, że dziecko musi iść do szkoły.
      Ale to oczywiście idealizm.
      Wracając na ziemię: porozmawiaj z 5-latkiem, czego się boi. To już duże, świadome dziecko. Może pani go straszy, może wyśmiewa, może jest nieprzyjemna. Może do innej pani, do innej zerówki poszedł by bardzo chętnie. O ile 3-latek płacze prawie zawsze niezależnie od sytuacji, o tyle 5-latek potrafi już sam przebywać godzinę lub dwie bez lęku, jeśli ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa (mam na myśli dzieci, które do tej pory nie rozstawały się z mamą).
      Nie martw się na zapas. Być może we wrześniu pójdzie chętnie, dzieci bardzo się zmieniają. Rozmawiaj z nim dużo.
      Natomiast jeśli by się sprawdził najgorszy scenariusz i dziecko by płakało, to zostawiłabym w domu, mając taką możliwość. Mój 5-latek jest obecnie w domu i nie brakuje mu przedszkola (chodził 2,5 roku i z ulgą został w domu).
      • kanna Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 26.02.13, 20:48
        Pogadałabym z psychologiem. W sensie: ty, jak rodzica, bez syna. Masz dużo lęków, a synek je przejmuje.

        5-o latek zdecydowanie powinien być już w grupie dziecięcej.
        Skoro nie zerówka - to może zorganizowane zajęcia dla dzieci, taniec, sport? BEZ rodzica.

        Home-schooliong sprawdza się tylko wtedy, kiedy resztę dnia dziecko ma zapełnione spotkaniami z innymi dziećmi.
        Ponieważ rozwój społeczny tylko w grupie (innych dzieci) może się odbywać. Podobnie, jak pływanie da się uczyć tylko w wodzie.
        • aniaolawa Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 26.02.13, 21:00
          A z którego on jest roku 2007 czy 8? Bo jeśli 2007 to rozumiem ,że zerówka lub 1 klasa. Ale jeśli 2008 to może iść do przedszkola, do 5- latków.
    • patir23 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 09:11
      On jest rocznik 2008 wiec chyba juz od wrzesnia musi isc do zerowki? Wiecie co ostatnio nawet poszlismy na ugode ze jak zostanie to bedzie jakas nagroda ulubiona gra lub cos innego. Zgodzil sie, ale potem odstawil cyrk ze mam nie wychodzic i wył. Wiec mi juz rece opadaja, myslimy zeby go wyslac z tata moze inaczej zareaguje? Jak myslicie? Jesli nie chce sam pobyc te 2 godziny to moze zrezygnowac na chodzenie na te zajęcia. Owszem jak jestem w sali bawi się świetnie, ale jak juz wyjdę to robi drake. Aha dodam, ze wczesniej nie było tego problemu bo dziecko nie robiło takich scen jak do tej pory. Wiedział, ze mama czeka na niego i tyle. Wiecie co a moze kiedys jak chciał wyjsc z sali pokazac , ze w sali są nowe gry i Pani nie pozwoliła mu na to wyjscie i mowila, ze za rok bedzie w szkole bez mamy i co wtedy. A moze on tym sie zraził? bo wtedy sie bardzo spłakał. Druga opcja kiedys twierdził, ze podczas rozmowy na dywanie cos opowiadali itd i on cos powiedział, wtedy dorosli w smiech i się widocznie speszył, a wiadomo jak to dziecko coś powie, czasem nie wie co. I kiedys jak byłam z nim w sali to mowi, ze powie coś, ale zeby się nikt nie smiał z niego... W wakacje płakała ze chce zeby jeszcze były takie zajęcia a teraz za nic nie chce chodzic.... Czy jest sen chodzenia i przebywania w sali z nim?
      • olga727 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 09:54
        Może Cię nie pocieszę,ale napiszę że moja znajoma w ub.roku szkolnym przez cały semestr musiała siedzieć w korytarzu,jak jej pięcioletnia córka miała zajęcia: jechała z małą do przedszkola autobusem i po pięciu godzinach wracały razem do domu. sad Natomiast w drugim semestrze mogła nawet wyjść z przedszkola w czasie zajęć i małą nie płakała.Wcześniej ta mała,wychodziła z sali i sprawdzała czy mama jest.wink Moja córka chodzi od września do zerówki(r.2007) i bałam się tego samego sad,ale był o tyle sukces,że ona tylko nie rozmawiała z dziećmi,a do pani mówiła bardzo cicho wink Teraz w drugim semestrze,jest nieznaczna poprawa,bo córka rozmawia już z dziećmi smile Tak więc będzie dobrze i u was. smile
      • mamb79 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 09:56
        Myślę,że jest sens.Lepiej być z dzieckiem w sali,niż zrezygnować.Tym bardziej,że piszesz,że bawi się wtedy fajniesmileAlbo spróbujcie go puścić z tatą. W opisywanych sytuacjach mógł się zrazić,ale musisz liczyć się z tym,że nie zawsze będzie chciał iść-pani zwróci uwagę,powyrywają sobie z dziećmi zabawki i może strzelic focha. Co do płaczu,to kojarzę sytuację z pierwszego dnia,jak pani wyciągała dosłownie wyjące dziecko spod stolika,a za kilka tygodni król przedszkolasmileteraz największy śmieszek i rozrabiaka w grupie.
    • wuika Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 09:56
      Trochę mnie poraża to, co piszecie. Czy Wasze dzieci nie zostawały nigdy z nikim przez 5 lat swojego życia? 5 lat?
      • olga727 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 10:04
        wuika napisała:

        > Trochę mnie poraża to, co piszecie. Czy Wasze dzieci nie zostawały nigdy z niki
        > m przez 5 lat swojego życia? 5 lat?

        Oczywiście,że zostawała:z babcią,sąsiadką ale nigdy w tak powiększonym gronie dzieci. wink,a to już jest różnica.Zwłaszcza dla dziecka,które nigdy wcześniej nie miało kontaktu z taką ilością dzieci. Z czasem się oswoi i będzie dobrze. smile
        • carrie.bradshaw-preston Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 10:17
          moja córka poszła do przedszkolnej zerówki rok temu, tez całe te 5 lat siedziała ze mna w domu, tez była do mnie przywiazana, ale była bardzo ciekawa przedszkola i od pierwszego dnia leciała do niego z usmiechem i ani razu nie płakała. Autorko wydaje mi sie ze Ty sama wpędzasz swoim strachem niepokój synka, 5 latek to juz nie 3 latek i nie powinien juz tak sie bac, moze w czerwcu pochodz z nim juz kilka razy zeby sie przekonał ze nie jest tak strasznie
    • afro.ninja Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 10:32
      moim zdaniem powinnas odpuscic temat zerowki, to jeszcze kilka ladnych miesiecy dla dziecka to szmat czasu. Mniej z nim o tym rozmawiaj, stawiaj jednak na jego samodzielnosc, najpierw sprobuj z ta sala zabaw, wiecej zabaw i wyjsc z ojcem, takze z kims z rodziny.
    • blaszany_dzwoneczek Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 10:38
      Zapisz syna na jakieś ciekawe dla niego zajęcia gdzie nie ma opcji, że rodzice są na sali. Bo teraz jak inni rodzice są na sali, to dlaczego on ma być sam - tak pewnie sobie myśli. Może niech się bliżej zakumpluje z jakimś kolegą z tych zajęć - zaproście do domu - jak będzie miał bratnią duszę do zabawy, to mama zejdzie na drugi plan.
      Poza tym jak pójdzie do zerówki to będzie inna sytuacja. Wtedy będzie obowiązek chodzenia, teraz on wie, że zajęcia obowiązkowe nie są. Rodziców w zerówce nie ma i już, teraz wie że mogą być. Możliwe, że łatwiej będzie mu się przystosować przy jasno postawionych zasadach, niż tak jak jest teraz.
      • aniaolawa Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 12:02
        Rocznik 2008 ma w tym roku obowiązek przedszkolny ,czyli muszą od września uczęszczać do takiej grupy w szkole lub przedszkolu. Za rok będą musiały iść do 1 klasy. A w tym mogą iść do zerówki w szkole (czyli spotkają się z dziećmi z rocznika 2007 ,które nie wybrały się do 1 klasy - bo rocznik 2007 ma w tym roku ostatni raz wybór między zerówką a 1 klasą) lub do przedszkola do 5 latków. Pewnie trudniej dostać się do przedszkola, bo są tam dzieci które o d 2 lat są w przedszkolu i tylko potwierdza się wolę kontynuacji przedszkola. Tak czy siak za rok rocznik 2008 spotka się w 1 klasie z dziećmi z rocznika 2007 , tymi które teraz wybiorą zerówkę zamiast 1 klasy i jestem ciekawa czy nie będzie tłoku przy przyjęciu do szkoły. Twój wybór czy wolisz dać dzieciaka do przedszkola do rówieśników, czy do zerówki gdzie będzie pewnie grupa mieszana. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy.
    • patir23 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 13:53
      Własciwie opiekunka stwierdziła ze jak nie chce to nie przyprowadzac na siłe, ze moze mu minie, moze zapomnie. A teraz po kazdym wyciu moze sie gorzej zrazac. Wiecie co ostatnio nawet tak przez łzy mowi no dobrze mozesz wyjsc wiec ja mówie ok, a za chwile w placz ze nie idz. Poza tym kilkoro dzieci teraz te płacze mniejszych czasami widzi to, dzieci sie kreca wychodza z sali wołaja te mamy itd. Myślałam, ze te spotkania mu pomoga. Poza tym własnie to jest ta sala i ta szkoła gdzie miesci sie zerówka. Nie mam innej opcji na zajęcia bo to nie jest miasto i musiałabym go dowozic a to narazie nie wchodzi w gre. Tylko, ze on nie poplakuje jak kiedys tylko wpada w wycie... no a ja tez sie tym stresuje i wkoncu wchodze. Niektore dziewczyny mowia, ze ma pol roku jeszce to moze cos pomoze. Poza tym teraz taki jest zmieszany, bo nie mieszkamy sami i wszelkie zakazy, nakazy jak ma czy cos to zaraz leci i babci skarzy, bo babcia tak mu kazała, bo babcia go broni itd. Niebawem przenosimy się do swojego domu więc moze bedzie inaczej... jadąc z nim na zajęcia to i ja mam stresa, nie daje tego po sobie mu poznac, ale tak jest. Mysle sobie, ze znow to samo, ze jak wyjde to znowu wycie będzie i tyle. Mowiłam mu, ze jak nie bedzie zostawał to nie bedziemy jezdzic, to on, ze jemu to nie przeszkadza. Kiedys bardziej chętniej chodził na te zajecia, a teraz jak wchodzimy to widze w nim lęk i odwraca sie i patrzy czy ide razem z nim.... Byc moze moja wina, ze za często nie był zostawiany, ale raz, ze nie miał z kim zostawać a dwa, ze nie zawsze w pełni był dobrze dopilnowany z babcią, bo babcia troche jest osobą, ze a nic mu niebędzie jak nie zje cały dzien, jak jest zaziębiony i daje mu zimne picie, albo jak dla swietego spokoju zeby nie marudził jej jak mnie nie ma to daje mu grac na kompie nawet i pol dnia.
      • dzoaann Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 16:28
        wiesz, ja tez mam corke rocznik 2008. Od wrzesnia ubieglego roku chodzi do szkoly (Irlandia), Na poczatku bylo ciezko, okolo 2 miesiecy. Ale wydaje mi sie, ze pomogly jasne zasady, brak wyboru i nasza konsekwencja. Corka wiedzila, ze MUSI chodzic do szkoly, ze ja nie moge tam z nia byc. Na poczatku bardzo plakala, pomoglo, ze pani pozwolila nosic ulubiona maskotke do szkoly.
        Wydaje mi sie, ze u Was najgorszy jest twoj lek, brak konsekwencji. Dziecko to wyczuwa i czuje sie coraz gorzej.
        Na twoim miejscu zdecydowala bym sie na cos. Albo odpuszczam i nastepna proba od wrzesnia, ale wtedy to juz na serio i nie ma wybacz. I dziecku trzeba wytlumaczyc i konsekwentnie powtarzac, ze szkola sie zaczela i musi chodzic.
        Albo go wozisz na zajecia i zostawiasz, nie siedzisz i nie czekasz na wycie, nie interweniujesz.
        • patir23 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 17:20
          no własnie taka rada jest najlepsza, ale ja jakos miekne nie moge sluchac jak wyje, kazdy sie zaraz patrzy na mnie jak kosmitke i dopytuje kto płacze, a czemu płacze, a co mu sie stało itd itd. On w domu mowi obiecuje Ci ze juz zostane ja mowie to swietnie to bedzie nagroda za to itd a na miejscu robi co innego.
          • zuzi.1 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 17:26
            Spróbuj, jeśli to możliwe wysyłac go do przedszkola z tatą, wtedy dzieci mniej emocjonalnie się zachowują.
          • dzoaann Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 18:40
            Dlatego musisz go zostawic i wyjsc. Wierm, ze to trudne. Mnie tez bylo ciezko. Zostawialam corke i wiedzialam, ze bedzie plakac caly pobyt w szkole. Na szczescie na poczatku byly to tylko dwie godziny, a nie pelny dzien. Ale i tak jak sobie pomyslalam, ze ona tam placze to sama plakalam. Tak bylo przez dwa, trzy dni. Potem stopniowo placzu bylo coraz mniej, choc i tak przez pelne dwa miesiace bylo wycie przy rozstaniu. Potem marudzenie, narzekanie, wieczorny smutek, ze nie chce do szkoly. Zaczelo sie zmieniac w grudniu, a teraz dziecko jest szczesliwe w szkole, po weekendzie nie moze sie doczekac. Uwielbia pania, kolezanki.
            Musisz przekonac sama siebie, ze to dobry krok dla twego dziecka, wtedy syn sie przekona, choc na pewno zajmie mu to troche czasu.
          • aihnoa Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 01.03.13, 19:25
            patir2 napisała:
            >On w domu mowi obiecuje Ci ze juz zostane ja mowie to swietnie to bedzie nagroda za to itd a > na miejscu robi co innego.

            Moim zdaniem kiepski pomysł z nagrodami. Podpowiada on dziecku, że uczestnictwo w zajęciach jest czymś niemiłym, co nagroda ma mu osłodzić.
            Nagrodą dla synka powinna być sama możliwość uczestnictwa w zajęciach, które lubi.
            Wydaje mi się, że faktycznie dobrym pomysłem byłoby, gdyby tata odprowadzał synka na zajęcia. Dzieci ojcami jakoś mniej manipulują wink albo ojcowie mniej dają sobą manipulować. wink

            Odradzałabym też nagrody za pójście do przedszkola - to ma być obowiązek, coś naturalnego, a nie nadzwyczajnego, za co należałaby się nagroda.
    • kerri31 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 20:29
      Szkoda, że nie dałaś go do przedszkola rok wcześniej, w przedszkolu troszkę by się oswoił.
      Zerówka w szkole to moloch, nie jest zalecane pakowanie dziecka na dzień dobry od razu do zerówki.
      Ale cóż.
      Mój syn poszedł do przedszkola jako 4-latek, nigdy nie płakał, wręcz pierwszy dzień nie chciał wracać do domu, tak mu się podobało.
      Odnalazł się wśród dzieci, nowego miejsca, zero problemów.
      • olga727 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 02.03.13, 07:11
        kerri31 napisała:

        > Szkoda, że nie dałaś go do przedszkola rok wcześniej, w przedszkolu troszkę by
        > się oswoił.
        > Zerówka w szkole to moloch, nie jest zalecane pakowanie dziecka na dzień dobry
        > od razu do zerówki.
        > Ale cóż.
        > Mój syn poszedł do przedszkola jako 4-latek, nigdy nie płakał, wręcz pierwszy d
        > zień nie chciał wracać do domu, tak mu się podobało.
        > Odnalazł się wśród dzieci, nowego miejsca, zero problemów.

        Czasem nie ma możliwości posłać wcześniej. wink
    • wilhelminaslimak Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 27.02.13, 21:23
      W ogóle po co ty go już stresujesz przedszkolem! Przecież to jeszcze pół roku.
      • mojemieszkanie24 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 28.02.13, 10:09
        Ty sama wzbudzasz strach u swojego dziecka więc nie dziw się jak będzie płakał. Ja ci proponuje kupić jakieś książeczki o przedszkolu oraz zapisać dziecko na jakieś zajęcia ( w grupie, tak żeby miał kontakt z innymi dziećmi).
    • kkaska123 Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 01.03.13, 09:19
      zapraszam do swojego bloga opisuję tam swoje rozważania na temat wychowania dzieci. już wkrótce opiszę jak to było z pójściem do przedszkola. Póki co wiele innych ciekawych artykułów o moim postrzeganiu dzieci.
      • kkaska123 Re: www.sposobynadzieci.pl 01.03.13, 09:21
        zapraszam
        • paliwodaj Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 02:38
          >no własnie taka rada jest najlepsza, ale ja jakos miekne nie moge sluchac jak wyje, kazdy >sie zaraz patrzy na mnie jak kosmitke i dopytuje kto płacze, a czemu płacze, a co mu sie >stało itd itd.
          dziwisz sie ? 5 latek odczuwajacy leki separacyjne jak 2 latek? Dla mnie tez to szokujace, nigdy nie widzialam na swoje oczy podobnego przypadku. Nie mam nawet pojecia skad to sie bierze, jak pisalas zostawal z kims przedtem, jak sie domyslam wracalas o obiecanej porze, wiec skad takie zachowania u tak duzego dziecka? Nigdy nie przebywal w kilkuosoboej grupie rowiesnikow? Zaniedbanie z twojej strony , tylko tyle moge wymyslec
          • olga727 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 07:27
            paliwodaj napisała:


            > dziwisz sie ? 5 latek odczuwajacy leki separacyjne jak 2 latek? Dla mnie tez to
            > szokujace, nigdy nie widzialam na swoje oczy podobnego przypadku. Nie mam nawe
            > t pojecia skad to sie bierze, jak pisalas zostawal z kims przedtem, jak sie dom
            > yslam wracalas o obiecanej porze, wiec skad takie zachowania u tak duzego dziec
            > ka? Nigdy nie przebywal w kilkuosoboej grupie rowiesnikow? Zaniedbanie z twojej
            > strony , tylko tyle moge wymyslec

            Ty się tak nie dziw wielce,bo jeszcze niewiele najwidoczniej widziałaś smile Dziecko 5 letnie ma prawo płakać tak samo jak 3 latekbo to też jest dla niego nowa sytuacja(zwłaszcza jeśi wcześniej do przedszkola nie chodził wink ) My w ubiegłym roku odwiedziłyśmy kilka razy (2-4) przedszkole i jego bliskie otoczenie,do tego książeczki o przedszkolu.Na początku,była ogólna niechęć do pójścia,ale z czasem było coraz lepiej;do tego jeszcze zakupy potrzebnych rzeczy(plecak,worek,kapcie,nowe fajne ubrania. smile
            • mojemieszkanie24 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 07:57
              a dlaczego nie chcesz iść do pracy ?
              • patir23 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 11:44
                No wlasnie chyba nie wiele jeszcze widziałas. Moze i to jest taki lepik, bo naprawde jest ciagle ze mna, pisalam przeciez ze przebywał w grupie, bo chodzil na te zajecia i tak nie było. Potrafil nie wychodzic w ogole z sali. Wiec jak widac funkcjonował jakos tam. Od pewnego czasu tak sie porobiło. Do pracy nie to ze nie chce, ale jest kilka powodow dla ktorych raczej nie zanosi sie ze pojde. Po pierwsze bedziemy starac sie o dziecko, po drugie ktos musi to dziecko wyszykowac odprowadzic i pilnowac jak juz wroci ze szkoły. Poza tym nie ma pracy w okolicy u mnie za dosyc dobre pieniadze, zeby oplacac opiekunke. Musiałabym dojezdzac prawie ze 80 km w jedna strone....Poza tym maz jest przeciwny opiekunkom. No i w sumie nie musze, bo mamy dobra sytuacje materialna.
                • patir23 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 11:46
                  aha i chyba paliwodaj nie czytała dosyc dokładnie innych odpowiedzi jak to jedna Pani siedziała z corka tez w przedszkolu. nie kazdy ma takie dziecko ze pojdzie i nie obchodzi go czy jest mama czy tata i potrafi sie odnalezc. widocznie moj to jakas ciapa.
                  • mamb79 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 12:35
                    Ze mną mama siedziała 2 tyg.smile Ja bym zrobiła tak,jak kilka osób tu radziło:albo z tatą niech chodzi,albo jeszcze trochę z nim siedź(może się bardziej oswoi-jeszcze trochę czasu do września) i jeśli masz możliwość,niech częściej będzie sam np.z tatą,nie ciągle tylko z mamą.I myśl pozytywnie-będzie dobrzesmile
                    • kkaska123 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 13:39
                      Nie ma nic dziwnego, że dziecko płacze idąc do przedszkola. Dotąd w domu z mamą, a tu nagle mamy nie ma w koło pełno płaczących dzieci i Pani, która nie reaguje na każde pociągnięcie nosem. Jedak mimo tego wszystkiego wiele zależy od rodziców. gdy mój najstarszy syn szedł miał iść do przedszkola nie rozmawiałam z nim wcześniej o tym. on nie pytał bo o cóż miał pytać skoro nie wie co to jest przedszkole ja nic mu nie mówiłam bo to jakby opowiadać mu niebieskich obłokach. wiedział tylko to co niezbędne, że będzie chodził do przedszkola, że tam będzie więcej dzieci i że ze wszystkim ma się tam zwracać do pani opiekunki ( nie zaznaczałam przy tym, że mnie tam nie będzie). W przedszkolu był tzw tydzień otwarty i można było w sierpniu chodzić tam z dzieckiem by się w obecności rodziców zaaklimatyzowało. Jednak ja nie byłam z nim ani razu ponieważ stwierdziłam, że to tylko utrudni mu sprawę gdyż trudniej będzie mu zrozumieć dlaczego wtedy mogłam z nim tam być a teraz musi zostawać sam. Pierwsze dni w przedszkolu dawałam mu buzi w szatni by nie przedłużać rozstania gdy wchodził do sali. Otwierałam drzwi, Pani po niego podchodziła a ja od razu wychodziłam. Było ciężko za pierwszym razem, w dodatku dochodziła ta dziwna pustka i świadomość, że jak to jest: ja tutaj w domu a moje małe kochane dziecko tak daleko sam. Taki były pierwsze dni. Później dołożyłam sobie obowiązków, miałam w domu młodszego syna i tak to przeszło w codzienność. Mateusz trochę płakał, szczególnie wieczorami i mówił, że on nie chce do przedszkola. Zawsze odpowiadałam wtedy, żeby teraz poszedł spać i o tym nie myślał a porozmawiamy o tym jutro. Rano już nie był taki przerażony, nadal popłakiwał ale mimo to w długie dyskusje się nie wdawałam. jasno i konsekwentnie powtarzałam, że dzieci w wieku 3 lat chodzą do przedszkola i tyle. U nas przeszło gładko.
                      • 77kunda Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 14:31
                        a czy w domu jak go zostawiasz np z tata to tez płacze że mamy nie ma?
                        Ja mam takie wrażenie że ty boisz się rozstania a dziecko to wyczuwa...opowiadaj mu że w zerówce będzie super że będzie się bawił a ty po niego przyjdziesz tylko pamiętaj zawsze bądź o tej godzinie co obiecałaś. A na zajęciach na które chodzicie mów że tam dzieci chodzą same że mama czeka za drzwiami że zawsze może wyjść ale tutaj musisz być konsekwentna nie uginać sie jak placze
                        • 3-mamuska Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 16:39
                          Odetnij pępowinę bo bedziesz miała problem.
                          Niech jedzie z nim tata i po kołku minutach wyjdzie .
                          A ty wylecz siebie z leków bo dziecko czuje emocje widzieć nie musi.
                          Czemu ciebie boli brzuch bije go ktoś katuje przysłała w tym przedszkolu?

                          Najwieksza głupota jest zostawianie z nim ( przez kilka dni owszem ale coraz krócej)
                          Kolezanka cały rok w przedszkolu dostawała z dzieckiem i co dziecko do dziś juz nastolatka jest nieśmiała o chowa sie za spódnice matki.
                          Zostając z nim pokazujesz mu , ze po pierwsze płacz działa i dostaje to co chce, po 2 daje mu do zrozumienia ze to miejsce to zło i ty musisz tam być bo inaczej stanie sie cos złego. A tak nie jest.
                          Jakbym przestała z nim teraz chodzić jest zimno szaro i ponuro.
                          Jesli masz możliwość to zacząć maj czerwiec . I nie rozmawiac w zdaniem nie drazyc tematu.
                          Porozmawiać ze tata idzie do pracy dzieci do szkoły mama tez ( zapisz sie na jakieś zajęcia i wychodz uśmiechnięta opowiadaj ze jak fajnie czegoś sie uczyć pokaz dobra stronę rostan)

                          Moje młodsze poszły jak miały 3 latka i z synem byłam w budynku przedszkola przez 5 dni na prośbę pani nie syna. Corka 1 dnia została sama. Starszy miała 4.5 roku i 1 dnia siedzialam w szatni i on wiedział ze tak jestem i raz płacąc przyszedł do mnie.
                          2 dnia po 30 minutach powiedziałam mu ze idę po mleko po chleb i ze wrócę po niego i od tamtej pory juz nigdy nie chciał żebym została.
                          Ostatniego dnia przedszkola płakał tak strasznie , ze pani ani ja nie mogliśmy sie dowiedzieć co sie stało, one mnie przepraszały ze nie wiedza co jest .
                          Po godzinie historycznego płaczu udało mi sie wydobyć z niego ze płacze bo to ostatni dzień.

                          Moze ktoś go straszy , mówić jak pójdziesz do szkoły to zobaczysz co bedzie, koniec dzieciństwa itp.
                          • patir23 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 16:51
                            boli mnie ze stesu, ze wyje a ja juz nie wiem jak na niego wplynac. Bo miekne i nie chce tych histerii i wkoncu wchodze z nim. Ale ostatnio sie umowilam z nim, ze jak nie bedzie zostawal to nie bedzie np gral na komputerze w ulubiona gre itd. Nie wiem czy robie dobrze? Moja mam tez siedziala z bratem z miesiac i jakos mu przeszlo. a wlasnie on nie jest niesmialy, bo bedac w sali to widze jak sie zglasza i uczestniczy w rozmowie, jest chetny podejsc cos pokazac, cos policzyc itd. Powtorzyc wierszyk. takze chyba az taki niesmialy to nie jest.
                            • patir23 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 16:53
                              Z checia bym sie wyleczyla, ale ja od malego juz tak mam, ze byle co to sie przejmuje i taki mam tez charakter. Idziemy tam to jakos czuje ja stres jakbym miala to ja miec jakis egzamin, albo pierwszy raz isc do szkoly, bo z gory zakladam sobie, ze bedzie wył.
                        • patir23 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 16:46
                          Własnie kazdy powtarza zeby byc konsekwentnym. Bylismy ostatnio znow na zajeciach drzwi byly otwarte akurat do sali, a ja czekalam na korytarzu, ale akurat ze 2 razy wyjrzał ze jestem. Ale inna pani juz tak łatwo nie pozwala wychodzic i on wtedy placze. Pani jest bardziej surowsza i moze dlatego tez to wyczuwa. Bawił sie swietnie co mnie zaskoczylo bo ostatnio tak fajnie sie nie bawił. My na te zajecia mowimy ze to jest wlasnie przedszkole moze niepotrzebnie, ale w sumie skoro do tego samego miejsca bedzie chodzil do zerowki wiec to nic nie da, ze nie bede nazywac tego teraz przedszkolem. Bo to bedzie ta sama sala i byc moze ta pani. Co do placzu przy zostawaniu z innymi to bylo to tak, ze wczesniej jak byl mniejszy tak ok 3 lat w ogole nie plakal jak zostawal, tak jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, ze mnie nie ma. Ale jak juz miał ze 4 lata to juz nie bylo tak łatwo, zaczełam go zostawiac wtedy kiedy moge z tata i jezdzic na zakupy, do koscioła, do kogos z rodziny. ze 3 pierwsze moje wyjazdy na dłuzej był płacz. raz pol godziny, potem 15 minut a pozniej pytanie za ile mama wroci... Teraz zostaje i nie pyta o nic, bawi sie i nic. Z babcia tez potrafi zostac, ale babcia nie ma, ze tak powiem podejscia. Bo jak placze to dziadek zaraz, a co to zeby tak dziecko plakało, a prababcia znow, ze jak bedziesz tak plakal to ta matka do Ciebie nie wroci itd itd wiec same widzicie, ze raczej utrudniaja niz pomagaja. A poza tym moze i duoz mojej winy w tym, bo jak juz go zostawie, to mysle, a jak on tam sobie radzi, a czy nie placze, a czy nie głodny itd. moze jakby zostawał pod pewna opieka to bym tak nie miała, wiem, juz jak jest u babci bratanek. Pol dnia nie je bo babka zajeta czyms i sbniadanie je w porze obiadu, w zime wychodzi bez ubrania na dwor na chwile nawet i tez nie ma zbytniej reakcj. a jak chore dziecko to kazdy ma to gdzies i problem rodzicow.
                          • maltry Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 19:05
                            > Własnie kazdy powtarza zeby byc konsekwentnym.

                            Bo niestety bez tego niewiele zdziałasz wink Według mnie właśnie zbierasz żniwo swojej niekonsekwencji. Jak narazie dziecko płacze, Ty przybiegasz - a to chyba nie o to chodzi? Powinnaś usiąść i zastanowić się, czy dalej posyłasz dziecko na zajęcia, czy odpuszczasz i od września próbujesz ponownie. Jeśli czekasz do września - odpuść temat gdzieś do wakacji i potem zacznij powoli na nowo opowiadać dziecku o zerówce. Jeśli chcesz kontynuować - zmień swoje nastawienie. Zaufaj paniom, one wiedzą jak postępować z dziećmi (przynajmniej w większości wink ). Może ta "surowsza" pani słusznie zabrania dzieciom wychodzenia na korytarz, chcąc oswajać je z "brakiem" rodziców w przedszkolu? Spróbuj zaangażować tatę dziecka, niech odprowadzi je na zajęcia. A może powiedz, że musisz iść - do lekarza, do urzędu, gdziekolwiek, i że wrócisz np. przed obiadem czy po II śniadaniu (nie wiem jak tam u Was plan dnia wygląda), niech dziecko nabierze pewności, że po nie wrócisz, niech stopniowo zostaje bez Ciebie, najpierw nawet 10-20-30 min, nie od razu cały dzień. Tu na forum sporo było wątków dotyczących adaptacji dzieci rozpoczynających przedszkole - poczytaj sobie na spokojnie, jest tam wiele cennych uwag, a Wy powinniście właśnie rozpocząć proces adaptacji od początku

                            Zagmatwałam trochę, przepraszam, ale dzieci szaleją i jakoś nie mogę poukładać myśli wink

                            --
                            Haniutek 17.08.2007 r.
                            Wojtulek 22.10.2010 r.
                            • paliwodaj Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 19:14
                              >Z checia bym sie wyleczyla, ale ja od malego juz tak mam, ze byle co to sie przejmuje i taki >mam tez charakter. Idziemy tam to jakos czuje ja stres jakbym miala to ja miec jakis >egzamin, albo pierwszy raz isc do szkoly, bo z gory zakladam sobie, ze bedzie wył.
                              dziecko doskonale czuje twoje emocje i strach i wcale mu to nie pomaga, jezeli nawet to nie jest powodem jego zachowania.
                              U nas 5 latki ida do szkoly, nie byloby mowy o mamie koczujacej na korytarzu. Dziecko placzace w szkole mialby kilka komisji psychologow szkolnych z dystryktu.
                              Pierszy rok w szkole to wlasnie glownie testowanie, sprawdzanie czy dziecko nie ma jakis opoznien, dysfunkcji, czy jest emocjonalnie dojrzale aby pojsc do szkoly.
                              Dlatego dla mnie to bardzo dziwne ze rodzic nie zadba o takie sprawy lata wstecz
                              • olga727 Re: www.sposobynadzieci.pl 02.03.13, 19:18
                                A macie nieśmiałe dzieci,jeśli tak,to jak są u was traktowane ?
    • 77kunda Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 03.03.13, 09:04
      jednym słowem dziecko sobie ciebie wychowało...konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja....moje dziecko tez ma dni że płacze bo akurat dziś nie chce nie pójdzie do przedszkola czy na karate ale jak już jesteśmy to wrzucam zamykam drzwi i co popłacze sekundę i leci do kolegów...idziecie do klubiku powiedz teraz ty się pobawisz a mama idzie na zakupy i np kupi ci jabłuszko które potem zjesz itp wtedy nie będziesz słuchać płaczu
    • ga-ti Re: do mam niepracujacych i mam 5 latkow 03.03.13, 10:38
      Mój tata wspomina, jak to w jego czasach (dawnych) w pierwszej klasie (siedmiolatków oczywiście) mama jednej dziewczynki siedziała z nią w ławce, a po jakimś czasie już tylko na ławce przed szkołą, a dziewczynka na każdej przerwie biegała sprawdzić, czy mama jest.
      A więc dzieci są różna.
      Opuść może na jakiś czas małemu te rozmowy o przedszkolu. Może gdy zrobi się cieplej będziecie mogli przyjść się pobawić na przedszkolny plac zabaw? Jeśli to zerówka w szkole to może i tam pozwolą Wam wejść i zobaczyć.
      Dobrze by było poznać jakieś dzieci z przyszłej grupy syna, umówić się na placu zabaw, wspólnie się pobawić, zaprosić do domu. Zawsze to lepiej, gdy ma się jakąś znajomą twarz.
      Stawiaj na jak największą samodzielność syna, będzie mu łatwiej.
      Spróbuj zostawiać na krótko może u babci, cioci, koleżanki, u znajomych z dziećmi, np. na czas wyjścia po zakupy.
      Moja 5 latka bardzo interesuje się zegarem, dopytuje o godziny, może swojemu też pokaż na zegarze, jak będą ustawione wskazówki, gdy wrócisz? Gdy na pewno wrócisz, bo mamy zawsze wracają! Pomalutku musisz go wdrażać. Na przyszłość też warto zorientować się w rozkładzie dnia zerówkowicza i rozrysować na tarczy zegara, np. śniadanie, zajęcia, zabawa, gimnastyka, zabawa i PRZYCHODZI MAMA. Tak by małemu było łatwiej się odnaleźć i mieć pewność, kiedy przyjdziesz.
      Na razie nie panikuj, jeszcze kilka ładnych miesięcy Wam zostało, mały podrośnie, jest szansa, że się bardziej usamodzielni i dojrzeje do rozstania z Tobą.
      A Ty też nie panikuj! Wiem, że łatwo powiedzieć, gdy moje pierwsze dziecko szło do przedszkola w wieku 4 lat, ja siedziałam w domu, popłakiwałam i odliczałam czas, kiedy już wreszcie mogę po niego iść, zadręczając się myślami, jak sobie radzi, czy nie płacze, czy nie cierpi, czy nie jest mu źle... na szczęście mały sobie całkiem nieźle radził.
      Trzymam kciuki!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja