Przygarnęłam kotka a...

08.03.13, 18:53
... mam 1,5 roczne ruchliwe dziecko.
...tesciowa, co mnie zjedzie, ze na glowe upadlam.
... mieszkam w bloku.

No coz zlitowalam sie nad malym glodnym kotkiem... chcialabym ominac oddawanie go do schroniska, czy ktos ma kota i okoloroczniaka?

Moje pytania:
- Jak moge zadbac o bezpieczenstwo 1,5 roczniaka? w sensie toxo, robakow itp? Takie male kotki ok2-3m. sie odrobacza?
-Czy ja schizuje z tymi chorobami od zwierzat? Ja sie chowalam ze zwierzewtami, ale rodzina meza to by hodowala tylko rybki, bo cala zgraja innych to 'chorobstwa' roznosi. Dziecku golebia nie daja poglaskac, a 6letniej dziewczynce kota domowego.
-Sa jakies plusy posiadania malego dziecka i kota?
- Da sie w ogole miec kota w bloku? Dotychcasz myslalam, ze kot to zwierze glownie podworkowe... oczywiscie takie zwykle, nie jakas konkretna rasa.

Z jednej strony nie bylam w stanie zostrawic malego placzacego kotka, z drugiej trroche sie boje, czy dam rade... Dziecko oczywiscie zachwycine, ale trza go uczyc glaskania kota, a nie walenia go łapą smile
    • piekielna-diablica Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 19:08
      jak się urodził mi syn to miałam w domu (w bloku) 2 koty i psa
      • annakate Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 19:59
        Miałam kota i dziecko, ja wychowywałam się z kotem, nikt nie chorował i wszyscy żyli zgodnie.
        Weź kota do weterynarza, niech go obejrzy, odrobaczy, zaszczepi. Od domowego zadbanego kota nikt się żadnej strasznej zarazy nie nabędzie. Oczywiście będziesz musiała zwłaszcza na początku uważać, żeby dziecko nie potraktowało kota niedelikatnie, bo to zwierzę i zaatakowane będzie się bronić oraz ustawić kuwetę i jedzenie kocie w takim miejscu, żeby kot mógł spokojnie korzystać z jednego i drugiego, ale generalnie mieszkanie z kotem (zakładając, że to nie puma, tylko kot domowy) nie jest uciążliwe ani niezdrowe.
        • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 21:36
          annakate 08.03.13, 19:59 Odpowiedz
          Miałam kota i dziecko, ja wychowywałam się z kotem, nikt nie chorował i wszyscy żyli zgodnie.
          Weź kota do weterynarza, niech go obejrzy, odrobaczy, zaszczepi. Od domowego zadbanego kota nikt się żadnej strasznej zarazy nie nabędzie. Oczywiście będziesz musiała zwłaszcza na początku uważać, żeby dziecko nie potraktowało kota niedelikatnie, bo to zwierzę i zaatakowane będzie się bronić oraz ustawić kuwetę i jedzenie kocie w takim miejscu, żeby kot mógł spokojnie korzystać z jednego i drugiego, ale generalnie mieszkanie z kotem (zakładając, że to nie puma, tylko kot domowy) nie jest uciążliwe ani niezdrowe.

          zgadzam sie

          a na ktorym pietrze mieszkasz? ludzie w blokach wypuszczaja swoje koty i one zawsze wracaja. Ale tak poczekaj z pol roku zanim sie zdecydujesz go wypuszczac..
          • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 10:17
            lexie007 napisała:


            >
            > a na ktorym pietrze mieszkasz? ludzie w blokach wypuszczaja swoje koty i one za
            > wsze wracaja. Ale tak poczekaj z pol roku zanim sie zdecydujesz go wypuszczac..

            koty nie wracają zawsze-nie mąć jej w głowie.
            • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 11:01
              stuletnia_stokrotka napisała:

              > lexie007 napisała:
              >
              >
              > >
              > > a na ktorym pietrze mieszkasz? ludzie w blokach wypuszczaja swoje koty i
              > one za
              > > wsze wracaja. Ale tak poczekaj z pol roku zanim sie zdecydujesz go wypusz
              > czac..
              >
              > koty nie wracają zawsze-nie mąć jej w głowie

              to ze do ciebie nie wrocil, to nic nowego ..... woli zyc " na wolnosci" niz z tobasmile

              • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 14:43
                lexie007 napisała:

                >
                > to ze do ciebie nie wrocil, to nic nowego ..... woli zyc " na wolnosci" niz z t
                > obasmile
                >
                no i chciałaś być złośliwa a wyszłaś na głupią jak zwykle big_grin
                • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 17:05
                  lexie007 napisała:

                  >
                  > to ze do ciebie nie wrocil, to nic nowego ..... woli zyc " na wolnosci" niz z t
                  > oba
                  >
                  no i chciałaś być złośliwa a wyszłaś na głupią jak zwykle

                  doprawdy?????smilesmilesmile zalamalamtongue_out sie twoja cenna uwaga
                  • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 17:34
                    lexie007 napisała:


                    >
                    > doprawdy?????smilesmilesmile zalamalamtongue_out sie twoja cenna uwaga

                    tak ty moją cenną jak ja twoją durną big_grin
                    • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 19:27

                      > tak ty moją cenną jak ja twoją durną big_grin
                      rozumiesz to co napislassmile?
                      chcialas mi dosracsmile ale wyszlas jak zwykle na idiotkesmile
                      • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 20:29
                        lexie007 napisała:

                        >
                        >
                        > rozumiesz to co napislassmile?
                        > chcialas mi dosracsmile ale wyszlas jak zwykle na idiotkesmile
                        a ty miszczyni zrozumiałaś? czy jak zwykle za trudne było?
                        • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 21:06
                          miszczynismile zadnych twoich wpisow nie rozumie smilesmilesmile
                          • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 21:06
                            lexie007 napisała:

                            > miszczynismile zadnych twoich wpisow nie rozumie smilesmilesmile

                            dlaczego mnie to wogóle nie dziwi?
                            • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 23:11
                              tuletnia_stokrotka napisała:

                              > lexie007 napisała:
                              >
                              > > miszczynismile zadnych twoich wpisow nie rozumie smilesmilesmile
                              >
                              > dlaczego mnie to wogóle nie dziwi?
                              nie rezygnuj z dociekania prawdy.... szukaj dalejsmile
                              • zjawa1 Re: 09.03.13, 23:44
                                A ta, znow atakuje, nawet w watku o kotkach... Naprawde, robi sie to nudne.
                                Zawsze musi wyladowac swoje frustracje.
                                Gdyby choiciaz robila to w sposob iryginalny, ale jak zwykle szablonowe schematy.
                                Lex, olej ja, ignorancja w tym wypadku jest chyba jedynym rozwiazaniem.
                                P.s mam przyjacilke, ktora w domu od przeszlo 7 lat ma 4 koty, zawsze sa wypuszczane na dwor i zawsze wracaja do domu.
                                • lexie007 Re: 10.03.13, 11:24
                                  zjawa1 napisała:

                                  > A ta, znow atakuje, nawet w watku o kotkach... Naprawde, robi sie to nudne.
                                  > Zawsze musi wyladowac swoje frustracje.
                                  > Gdyby choiciaz robila to w sposob iryginalny, ale jak zwykle szablonowe schemat
                                  > y.
                                  > Lex, olej ja, ignorancja w tym wypadku jest chyba jedynym rozwiazaniem.
                                  > P.s mam przyjacilke, ktora w domu od przeszlo 7 lat ma 4 koty, zawsze sa wypusz
                                  > czane na dwor i zawsze wracaja do domu.


                                  ale przeciez ona sie zna!!smilesmile ona tak duzo wie , bo na kazdym forum cos tam doczytasmile
                                  Ale ja nie o tym Zjawa ... ona chce nas wygasic.. ..znaczy ciebie juz wygasilasmilesmile a mnie wlasnie teraz chce... czy ty sie trzymasz jakos ?smilesmile bo ja mam caly dzien zepsutysmilesmile
                                  • zjawa1 Re: 10.03.13, 19:45
                                    ... Noc coz, musze sie jakos trzymac, choc jest to niepowetowana strata.

                                    A powaznie.
                                    Gdyby mnie wygasila, to nie wiedzialaby o czym piszesmile
                                    Wyraznie znow ja podrajcowala prawda, ktora opisalam. Skoro odpisala Ci tak, jak odpisala... ,,Przyjacioleczko"smile
                                    • lexie007 Re: 10.03.13, 23:35
                                      A powaznie.
                                      Gdyby mnie wygasila, to nie wiedzialaby o czym pisze
                                      Wyraznie znow ja podrajcowala prawda, ktora opisalam. Skoro odpisala Ci tak, jak odpisala... ,,Przyjacioleczko"

                                      w kazdym razie , nie rozdzieli nas stokrotasmile.. musimy sie trzymac razem "przyjacioleczko"smilesmile
                                      • zjawa1 Re: 11.03.13, 21:28
                                        lexie007 napisała:

                                        > > w kazdym razie , nie rozdzieli nas stokrotasmile.. musimy sie trzymac razem "przyj
                                        > acioleczko"smilesmile
                                        Lex, tego mozesz byc pewnasmile
                                        A jesli chodzi o stokrotke
                                        ...Napewno nie zostawie Ciebie w tych wyjatkowo trudnych momanetach zycia.
                                        Razem przezyjemy tak traumatyczne przezycie jakim jest ,,wylaczenie" przez stokrotke naszych urokliwych wypowiedzi.
                                        Nie przejmuj sie, napewno nie bedziemy dzielic jej losu i nie bedziemy miec ,,terapi na A4" czy podobnychsmile
                              • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 06:38
                                lexie007 napisała:

                                > nie rezygnuj z dociekania prawdy.... szukaj dalejsmile
                                twoją durną przyjaciółeczkę wygasiłam-wygląda na to,że na ciebie tez ten czas przyszedł.
                                bez odbioru
                                • lexie007 nieeeee 10.03.13, 11:19
                                  > nie rezygnuj z dociekania prawdy.... szukaj dalej
                                  twoją durną przyjaciółeczkę wygasiłam-wygląda na to,że na ciebie tez ten czas przyszedł.
                                  bez odbioru

                                  nieeeeeeeee.... tylko nie to..... proszzzzzzeeee nie przekresssslak mnie..... nie przezyje tego.......
                                  smilesmilesmilesmile
                                  porozmawiam z moja przyjacioleczka ,zeby cie przeprosila moze bylaby szansa na powrot do twojego gronatongue_outtongue_outtongue_out

                                  to sie ubawilam... i jeszcze bez odbiorusmilesmile
                                  nie pograzaj sie starastokroto.....smilesmile
          • thegimel Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 17:47
            Szczególnie wracają jak pod auto wpadną sad
            Kot nie musi wychodzić jeśli nie ma do tego warunków. Nasza kotka do końca życia nie wychodziła i jakoś nie narzekała. Nie mieliśmy potrzeby martwić się pchłami, grzybicami i innymi tego rodzaju atrakcjami.
            • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 17:58
              thegimel napisała:


              > Kot nie musi wychodzić jeśli nie ma do tego warunków. Nasza kotka do końca życi
              > a nie wychodziła i jakoś nie narzekała. Nie mieliśmy potrzeby martwić się pchła
              > mi, grzybicami i innymi tego rodzaju atrakcjami.

              mój np. nie wychodzi bo mieszkamy na 8 piętrze i musiałby z wysoka skakać big_grin
              poza tym jest kastrowany,nie znaczy terenu i zapewne zgubiłby się szybko.
              • thegimel Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 20:21
                Dokładnie, my mieszkaliśmy na czwartym. Teraz ojciec mieszka w domu, kot wychodzi (inny kot, tamta kotka już nie żyje) i jest więcej stresu, więcej wizyt u weta i większe koszty - chociażby odpchlanie regularne i więcej szczepień. Kot wychodzić będzie - był tam już przed ojcem.
    • mamameg Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 20:06
      Od roku mam 2 koty a dziecko ma 2,5 roku. Zdrowe, nic mu nie jest, raczej koty trzeba chronic przed nim niz je przed kotami smile Jeden z kotow zachowuje sie jak nianka, jak maluch plakal(np w nocy cos mu sie przysnilo), to kot go usilowal uspokajac glaszczac lapa i miauczac. Jest ukochana "przytulanka" syna, zasypiaja razem. Mieszkamy w bloku, koty nie wychodza- duzo ludzi ma niewychodzace koty, w miastach to raczej konieczne z powodu ruchu samochodowego.
      A z kotkiem najlepiej idz do weterynarza, zaszczepic, odrobaczyc, odpchlic i sprawdzic czy nie ma grzybicy albo swierzbu(zarazliwe dla ludzi).
      • twitti Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 20:31
        Ja polecam wysterylizowac/wykastrowac. I to kotka bedziesz musiala chronic, bo male dzieci nie umieja sie zajmowac zwierzetami. Dopiero sie tego ucza.
    • gemmi18 Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 21:04
      Ja całe życie spędziłam z kotami w domu. Obecnie, mając dwoje dzieci (3 latkę i 20-miesiecznego syna), wzięłam kota ze schroniska. Miał wtedy 6 tygodni, był zaszczepiony i odrobaczony. Odrobaczenie powtórzyłam, szczepienie nas czeka. Teraz też chcę kotkę wysterylizować, bo nie zamierzać jej zapładniać, a ruja jest bardzo wyczerpująca dla kota (dla domowników również!) i to jedyne rozsądne wyjście.
      Najlepiej pojechać do weterynarza i on go dokładnie sprawdzi, wtedy też zapytasz o kocie choroby i wszystko, co Cię interesuje. A, poszukaj, czy w Twoim mieście nie jest prowadzona akcja darmowych lub tańszych zabiegów dla kotów tzw. działkowych, czyli bezdomnych. Powiesz, że go chcesz przygarnąć.
      I przede wszystkim, jeżeli chodzi o relacje między kotem a dzieckiem, to musisz nauczyć dziecko delikatności. Naprawdę może stać się kotu krzywda przy tak małym dziecku - mój syn o mało nie udusił kici, chciał podnieść, przytulić, na czas przybiegłam z kuchni wołana przez kota przeraźliwym piskiem wink!
    • semi-dolce Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 21:40
      Koty i dzieci na raz ma miliony osób na świecie. Koty w blokach także. Wychowywanie dziecka ze zwierzęciem albo lepiej zwierzętami ma imo same plusy. Kota odrobacz, zaszczep i już. Toksoplazmoza jest groźna dla ludzkiego płodu, dziecku po tej stronie brzucha krzywdy nie czyni. Co do bezpieczeństwa to musisz nauczyć dziecka obchodzenia się z kotkiem. I wiesz, dla mnie dom bez kota to nie dom smile
    • aniaurszula Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 22:41
      mieszkam w domku wiec mam mniej problemow z kotkami w domu,ktore sa typowo podworkowe tak niestety chcial moj tata, ale kolezanki maja racje nie raz kotkowi oberwie sie od dziecka wiec trzeba uwazac bo w obronie moze ugrysc lub podrapac, od ponad miesiaca mam dodatkowo 2 szczeniaki i juz niestety jeden dostal od mlodszej poprostu chciala go ukochac a ze lopatke miala w reku. niewyobrazam sobie zycia bez zwierzakow
      • zjawa1 Re: Przygarnęłam kotka a... 08.03.13, 23:28
        Gdyby nie fakt, ze jestem niestety uczulona na koty, to juz dawno mialabym w mieszkaniu tak cudowne zwierze, jakim jest kot. Ja, nawet nie zastanawialabym sie nad tym.
        Przygarnelabym futrzaka i wychowala.
    • klubgogo Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 08:21
      Kot to zwierzę domowe, świetnie się czuje samo w domu, a jeśli jest młody, w kontakcie z małym dzieckiem nie nauczy się prychać i drapać. Kota do weterynarza póki co i już.
      Miałam kota, jak rodziła się córka, kot odszedł, po 3 miesiącach wzięliśmy następnego kota. Kot śpi z dzieckiem, bawi się, robią wszystko razem. Nie wyobrażam sobie domu bez kota.
    • justyna198515 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 10:55
      Jak mieszkałam w bloku miałam psa i kotkę i dziecko dwuletnie. Po pierwsze kup kuwetę z zamknięciem i naucz koteczka robić tam( dziecko nie będzie tam grzebać i zapaszki nie będą unosić się po mieszkaniu). Teściową-najlepsza na 102- sto metrów od domu i dwa pod ziemią hehe. Twój dom i masz prawo strusia tam trzymać. Kot jest bardzo czystym zwierzęciem. Pachnącym i miłym. Kup drapaka żeby nie ścierał pazurów o obicia mebli. Cóż kot i dziecko- bawić się raczej nie będą, ale możesz uczyć dziecko szacunku do zwierząt, nauczyć go głaskać w twojej obecności. kot będzie dziecku schodził z drogi. Orobaczaj kota raz na 2-3 miesiące. Poza tym zaszczep go na kocie choroby i naprawdę nic Twojemu dziecku nie będzie. Teraz mam 2 koty i psa, chyba bedzie jeszcze jeden pies( przeprowadziłam się z bloku i mam ogród tera). Koty są nieuciązliwe , same się myją i naprawdę to nic strasznego. Lekarz powiedział mi,że gdy w domu są zwierzeta dziecko rzadziej choruje.Pozdrawiam
      • lady2009 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 12:30
        Odrobacz kota jak najszybciej skoro wzięty z podwóka. Zabezpiecz kuwetę i jedzenie.
        Mój 14 miesięczniak uwielbia zjadać kocie chrupki wink jest awantura jak mu z buzi wyjmuję. Żwirek polecam drewniany, lub jakiś inny ekologiczny, też na wypadek gdyby dziecko chciało spróbować wink
        Plusem posiadania kota jest to, że dziecko uczy się opieki - mój np gdy słyszy że kotem miauczy pokazuje na miski, a gdy słyszy, że kot zasypuje coś w kuwecie to leci i robi awanturę wskazując na łopatkę do czyszczenia smile Dodatkowo nauczył się,że nie zawsze kota można głaskać, że trzeba się liczyć z jego zdaniem odnośnie dotykania go.
        Mój się bawi - bierze taką zabawkę an sznurku a koty szaleją. Albo rzuca im klocki duplo, a koty mu przynoszą smile
        Minusy - sierść. To najgorsze co jest w posiadaniu kota. Sierść wszędzie, mimo czesania regularnego, odpowiedniej diety. Moje koty linieją i linieją od stycznia do grudnia. Okrągły rok. Ale odkurzacz, plus rolka z papierem w kleju i jakoś daję radę.
        Mam dwa koty, mieszkan w bloku na 10 piętrze.
        Aha - co by zapewnić im dostęp do powietrza, osiatkowałam balkon żeby mogły bezpiecznie wychodzić.

        Pozdrawiam
        • justyna198515 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 17:41
          dobra rada: ja z sierścią myślałam ,że już zejdę i kupiłam furminator- kosztuje ok.50 zł a jest genialny. Czeszę towrzysztwo raz na 2 tygodnie i spokój z sierścią/ inne szczotki się nie sprawdzały tylko tosmile
          • tijgertje Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 10:34
            Ta sama szczotke mam dla labradora, tylko rozmiar wiekszy, cena ta sama tylko w euro i faktycznie, lepszej szczotki chyba nie ma. Gdziekolwiek z psem nie pojdziemy, wszyscy sie zachwycaja, ze pieknie sie blyszczy. szczotke sprawdzilam kiedys na wlasnych wlosach, jakas godzine po ich umyciu i w szoku bylam, ile "smieci" sie na nich osadza. Jeden sasia na widok naszego psa zawsze mowi: O!, latarnia idzie smile Inni sie dziwia, ze jak psa poglaskaja, to nie zostaje im w dloni kepa klakow.
    • deszcz.ryb Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 13:31
      Najpierw bierzesz kota do weterynarza na odpchlenie, szczepienie, ogólną ocenę stanu zdrowia, odrobaczenie i umówienie się na dalsze szczepienia i kastrację.

      Możesz poprosić weterynarza, żeby podciął kotu pazurki. Przy czym OD RAZU musisz zacząć uczyć dziecko, jak ma się delikatnie bawić z kotem i kiedy dać mu spokój, bo nie chce się bawić. Nic się nie stanie, jak kot parę razy drapnie dziecko - dziecku nic się nie stanie, a nauczy się, że kota męczyć nie wolno. Musisz też nadzorować ich kontakty, bo dziecko może niechcący zrobić kotkowi wielką krzywdę.

      Toksoplazmoza jest groźna tylko dla kobiet w ciąży, które na nią nie chorowały, więc tym się nie przejmuj. Nawet jest wskazane się tym zarazić. wink

      Dziecku nic się nie stanie, jak zje trochę sierści. wink Co do żwirku - najlepiej kupuj drewniany zbrylający, który można wrzucać do toalety. Same zalety: można wrzucać do toalety, jest nietoksyczny, więc jak dziecko trochę zje, to mu się nic nie stanie no i jest ekologiczny i wydajny.

      Teściową olej. tongue_out
      • ellenai1 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 13:50
        Dzieki za wszystkie wpisy smile
        Dzis i wczoraj zkotkiem było naprawdę fajnie.
        W nocy nawet nie zamiauczał, cały dzien nie miauczy pod drzwiami, ze chce wyjsc (tego sie obawialam).

        Wydaje mi sie, ze kot moze komus sie zgubil(?), moze wlecial na klatke schodowa jak drzwi wymieniali glowne, moze ktos go z mieszkania wywalil. Dalam kartke na klatce, ze znalazlam, jakby co do odebrania. Generalnie nie chce wychodzic z mieszkania (poki co), od razu do kuwety wszystko robi, wydaje sie zadbany. Na razie prowizoryczna kuwete ze zwirkiem i jedzenie kotka ustawilam w miare mozliwosci poza zasiegiem dziecka (pod biurkiem i zaslonilam walizka), ale oczywiscie nie zostawiam ich samych. Bo moj dzieciaczek oczywisice najpierw chcial kotka zdeptac, ale dzis juz go omijal raczej (chyba ze nie zauwazyl to prawie nadepnal).

        Jak nikt sie nie zglosi do poniedzialku to w pon sprobuje pojsc do wtereynarza z kotkiem.
        Szkoda tylko ze teraz, bo akurat staramy sie oszczedzac , u mnie z praca kiepsko po urodzeniu tongue_out

        Wydaje mi sie, ze kotek ma dosyc spokojne usposobienie, oczywiscie chetny do zabawy, ale tez sobie po prostu siedizial na dywanie i obserwowal co sie w domu dzieje.
        • deszcz.ryb Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 16:27
          To weź jeszcze zadzwoń do schroniska i zgłoś, że takiego kotka znalazłaś, ale że jak się nie znajdzie właściciel, to go zatrzymasz. Ludzie najczęściej szukają zwierzaka w schronisku.
    • mia_siochi Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 18:07
      Mam 2 dorosłe koty i 2letnie dziecko. Wszyscy żyją w zgodzie, nikt nikogo niczym nie zaraził, nie podrapał, nie pogryzł (w obie strony to działa wink ). Raz tylko młody wypił wodę z kociej miski i zjadł trochę chrupek, ale skoro koty jedzą i żyją...
      Kuweta zamykana, dziecko mało zainteresowane. Polecam żwirek typu Best Eco Plus,spuszczany w toalecie. Idealne rozwiązanie, ale dobrze jest położyć specjalny gumowy dywanik przed kuwetą, żeby się na łapach nie nosiły okruchy.

      Koty do niedawna niewychodzące, teraz mamy skrawek trawnika, ale tylko w lecie mogą na trochę wyjść. Oba kastrowane (kocur i kotka), schodzą dziecku z drogi, jak dorwie i zacznie tulić- znoszą to dzielnie. Jak raz przesadził to dostał łapą na odlew i na tym się skończyło.
      Koleżanka ma 2 dzieci i aktualnie 3 koty, bo zdechlaka znalazła. Do tego pies, mąż i babcia. Żyją i wszyscy zadowoleni smile
      Koty są fajne.
      • ellenai1 Re: Przygarnęłam kotka a... 09.03.13, 20:56
        Na szczescie cała historia ma szczęśliwy finał.
        Po daniu ogłoszenia właśnie zgłosił się tata z dzieckiem po kotka, który jakoś ponoć im uciekł.

        Ja dla siebie też mam lekcję - było fajnie. Jak tylko jakoś sytuacja finansowa się ustabilizuje, uzgodniliśmy z mężem,że przygarniemy ze schroniska jakiegoś pieska lub kotka. Dla dziecka taka opieka i obserwacja zwierzaka to niesamowita lekcja życia i empatii.

        Dzięki wszystkim za super porady smile
        • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 07:31
          dobrze,ze kot odnalazł swój dom
          a tobie polecam własnego kota-to fantastyczne zwierzęta-zabawne,uczuciowe,bardzo niezależne i najczęściej chrakterne ale idealne.pracy przy nich mało,na spacery wychodzić nie trzeba.
          ja mam koty od 18 lat i nie wyobrażam sobie nie mieć.
          • senait Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 07:58
            Miałam kota. Wszystko zdemolowała, podrapane tapety, tapicerka, dywan i co się dało (miał drapak dla kotów), wszystko w sierści, właził nawet do szaf i szafek, trzeba było kupić zabezpieczenia dla dzieci, wszystko osikane, wychodzę z plecakiem, a tu dziwny smrodek, otwieram parasolkę, to samo, w mieszkaniu smród i brud mimo moich starań. Dziecko kilkakrotnie podrapane, choć nie robiło mu krzywdy... Nie dawał nam spać, łaził po nas całą noc, w końcu zamykaliśmy go w łazience, pół nocy miałczał, masakra! Nadal uwielbiam koty, ale po tym doświadczeniu patrzę na nie inaczej. Nigdy więcej kota w bloku!
            • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 08:08
              współczuję..miałaś niezłego pecha
            • deszcz.ryb Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 09:42
              Ja nie wiem, czemu jesteś zaskoczona. Kot drapie. Każdy kot. I nie każdy kot używa drapaka. Każdy kot rozsiewa sierść. Każdy kot włazi WSZĘDZIE, gdzie może - do szafek, na stoły itp. Kot sika bo albo nie jest wykastrowany, albo jest CHORY! Trzeba było lecieć z kotem do weta. Dzieci ci się nie przyznają przecież, że kotu dokuczały, albo może kot je ustawiał - krzywda im się nie stała, nie? WSZYSTKIE koty łażą w nocy po ludziach, a jak go zamknęłaś w łazience, to nic dziwnego, że sam siedział i płakał!

              W ogóle nic nie wiesz o kotach - twój kot zachowywał się NORMALNIE, TAK, JAK KAŻDY INNY!
              • alpepe Re: Przygarnęłam kotka a... 14.03.13, 10:45
                moi rodzice mieli kotkę, wychodzacą. Żadnego skakania po meblach, żadnego sikania po domu, zero drapania i demolki. Było to cudowne miłe spokojne stworzenie.
        • deszcz.ryb Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 09:38
          >Jak tylko jakoś sytuacja finansowa
          > się ustabilizuje, uzgodniliśmy z mężem,że przygarniemy ze schroniska jakiegoś p
          > ieska lub kotka. Dla dziecka taka opieka i obserwacja zwierzaka to niesamowita
          > lekcja życia i empatii.

          A guzik prawda. tongue_out Samo posiadanie zwierzęcia nie uczy empatii - dopiero to, co robicie z tym zwierzęciem, jak się opiekujecie [np. nie zostawiacie chorego zwierzaka samemu sobie] uczy empatii.
    • martini-7 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 10:07
      Witam,
      zignoruj teściową, ja przygarnęłam kotka jak byłam w ciąży, ojejku co to się działo, normalnie nagle z mojego małego kociaka zrobili bestię co mnie zarazie a potem pożre moje dziecko tongue_out

      kotu możesz zrobić testy na toxo, dziecku też jeśli Cię to uspokoi, kotka szczep i odrobaczaj regularnie, pamiętaj, że dziś bardzo wielu ludzi jest nosicielami toxo a wcale nie chorują, jeśli teściowa lubi dziergać w ogródku a do tego wcinać tatara to jest ona większym zagrożeniem niż kot, bo tak naprawdę, łatwiej chyba zarazić się przez grzebanie w ziemi niż od kota.

      Maleństwo niech łapki myje po zabawie z kotkiem, dbaj o podstawowe zasady higieny i będzie ok smile

      Ja ciążę przeszłam w zdrowiu, mała ma teraz 14m-cy kot gania po dworze i domu i cała nasza rodzina cieszy się zdrowiem, a malutka uczy się przy nim delikatności i wrażliwości smile

      Pozdrawiam
    • minerwamcg Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 10:45
      Z jednej strony dobrze, że kotek wrócił do domu, z drugiej - dobrze jest mieć kota. Kot regularnie "serwisowany" - odrobaczany, szczepiony, badany - jest dla dziecka całkowicie bezpieczny, o ile oczywiście nie ma alergii... Nie wiem, ile jest prawdy w tym, że jeśli dziecko urodzi się w domu, w którym był kot, to okej, ale jeśli kot pojawi się później, to dziecko na sto procent się uczuli, ale warto spróbować.
      Moja znajoma od zawsze miała kota, a jednak jej syn uczulił się dopiero jako dwu-trzylatek, więc to chyba zależy od indywidualnych predyspozycji dziecka.
      A poza tym rzeczywiście są koty i koty. Jedne jak nasz George: towarzyskie, miziate, bezproblemowe, znakomicie dogadujące się z dziećmi - a inne niedotykalskie, przewrażliwione, w dodatku ze skłonnością do podsikiwania poza kuwetą. To też trzeba wziąć pod uwagę.
      Kota w mieście bym za nic nie wypuściła z domu. Samochody, trucizny, źli ludzie... nie. Szkoda zwierzaka. Poza tym kot wychodzący zawsze może coś przywlec, i nie mam na myśli zdechłej myszy, tylko chorobę. Wszędzie taki syf... Nasze kocisko spędza lato na wsi, w patentowanie czystych warunkach, a jednak powrót do Warszawy zaczynamy od wizyty u weterynarza. No i przed wyjazdem zawsze ma komplet szczepień.
      • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 11:46
        minerwamcg napisała:


        >
        > Kota w mieście bym za nic nie wypuściła z domu. Samochody, trucizny, źli ludzie
        > ... nie. Szkoda zwierzaka. Poza tym kot wychodzący zawsze może coś przywlec, i
        > nie mam na myśli zdechłej myszy, tylko chorobę. Wszędzie taki syf...

        mój pierwszy kot mieszkał z nami w domku. był pięknym kotem,bardzo przyjaźnie nastawionym do ludzi i pewnego dnia dzieciaki wyniosły nam go z podwórka.z tego co zdołałam się dowiedzieć niosły go przez osiedle,wyskoczył jakiś duży pies,zaczął szczekać,kot się wystraszył,dzieciaki podrapał i uciekł.a ponieważ był wykastrowany,terenu nie oznaczył to i się zgubił i nigdy nie odnalazł sad
        a drugi kot-ten,którego obecnie mamy był wychodzący jak mieszkaliśmy w bloku na parterze.siedział sobie kiedyś pod samochodem,auto ruszyło i rozharatało mu łapę-była operacja i to dość poważna,kot unieruchomiony na dłuższy czas.
        • minerwamcg Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 11:55
          No więc właśnie, pamiętam jakiego świra dostawaliśmy, jak się nam George zawieruszył. Zaalarmowaliśmy sąsiadów, oblecieliśmy całą okolicę, ja snułam najczarniejsze scenariusze, a tu kocio... wylazł z szafy, gdzie cały czas siedział smile
          • stuletnia_stokrotka Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 12:02
            ależ te zgagi nas nerwów kosztują big_grin
          • martini-7 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 22:04
            he he widzę, że nie tylko mój kotek lubi stresować smile mój jest wychodzący, zeszłego lata przepadł na trzy dni, co rusz sprawdzałam czy go nie ma, a kiedy już zaczynałam sąsiadów wypytywać czy go nie widzieli wrócił jakby nigdy nic, najadł i się i odsypiał tongue_out teraz nadal wychodzi, mieszkam w domku jednorodzinnym a za domem są prawie same ogrody, dużo sąsiadów ma koty i on ma z kim ganiać. Zdarza się, że wieczorem, zwłaszcza jak już jest ciemno wychodzę wołam go, a on siedzi i patrzy na mnie, dodam że jest czarny jak smoła więc go nie widać, domyślam się jaką musi mieć ze mnie uciechę tongue_out
        • deszcz.ryb Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 12:30
          >wyskoczył jakiś duży pies,za
          > czął szczekać,kot się wystraszył,dzieciaki podrapał i uciekł.a ponieważ był wyk
          > astrowany,terenu nie oznaczył to i się zgubił i nigdy nie odnalazł sad

          O Jezu. Kot NIE znaczy po to, żeby wiedzieć, gdzie jest. Kot nie jest debilem. Teren znaczy się po to, żeby inne kocury wiedziały, że to jego teren i mają tam nie wchodzić. Nie pisz takich głupot.

          Z waszym kotem wszystko mogło się stać - mógł wpaść pod samochód, coś go zjadło, ktoś go przygarnął albo się zgubił [ale NIE dlatego, że nie znaczył terenu].

          Koty trzeba kastrować, nawet te wychodzące - wtedy trzymają się domu i nie są uciążliwe dla sąsiadów - co chwilę pojawia się wątek "co zrobić z kotem sąsiadów, który nam sika po ścianach???". Kastraty się nie leją między sobą i najważniejsze - nie robią innych kocich dzieci.
          • paartycja Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 12:48
            deszcz.ryb napisała:

            >
            >
            > O Jezu. Kot NIE znaczy po to, żeby wiedzieć, gdzie jest. Kot nie jest debilem.
            > Teren znaczy się po to, żeby inne kocury wiedziały, że to jego teren i mają tam
            > nie wchodzić. Nie pisz takich głupot.
            tak nam weterynarz wytłumaczył-a jako,że to był nasz pierwszy kot to uznałam,ze tak właśnie jest.
            nigdy potem nie mieliśmy kota-kastrata-włóczęgi i nie miałam potrzeby konfrontowania tej "wiedzy"-ale dzięki za zwrócenie uwagi smile
          • martini-7 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 22:14
            nie całkiem się zgadzam, mój jest kastratem i leje się z innymi kotami, a ściślej mówiąc leje je smile może faktycznie nie są to takie walki jak przed kastracją, ale jednak są
            choć jest przyjaznym kotem zapewnił sobie respekt w okolicy, pies sąsiadów (malamut) powszechnie znamy jako morderca kotów, odstępuje mu czasem nawet swoją budę, nie wiem jak on to zrobił, może po prostu jako pierwszy zamiast uciekać pokazał pazury tongue_out
    • turnesolka Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 13:59
      Po prostu weź do weterynarza a na pewno zadba żeby wytruć co trzeba, zaszczepić etc
      warto oczywiście wykastrować
      Ja przy tak małym dziecku usunęłam bym kotu pazury. Jeśli kot będzie siedział w domu to do niczego mu nie są potrzebne. Może to i okrutne dla zwierzaka ale wolę to niż podrapane dziecko. Bałabym się o buzię i o oczy. Koty są niestety kompletnie nieprzewidywalne, dziecko wcale nie musi zrobić czegoś wybitnie złego a kot i tak może pacnąć znienacka.
      W USA, gdzie ogólnie bardzo dba się dobre traktowanie zwierzaków pazury kotom domowym usuwa się standardowo właśnie pod kątem małych dzieci.
      • aleksandra1977 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 14:37
        turnesolka napisała:
        > W USA, gdzie ogólnie bardzo dba się dobre traktowanie zwierzaków pazury kotom
        > domowym usuwa się standardowo właśnie pod kątem małych dzieci.
        Co masz na mysli piszac "usuwa"?
        Na stale pozbawia sie kota pazurow?
        • paartycja Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 15:37
          słyszałam o tym procederze-dla mnie barbarzyństwo w czystej postaci
        • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 15:38
          turnesolka napisała:
          > W USA, gdzie ogólnie bardzo dba się dobre traktowanie zwierzaków pazury kotom
          > domowym usuwa się standardowo właśnie pod kątem małych dzieci.
          Co masz na mysli piszac "usuwa"?
          Na stale pozbawia sie kota pazurow?

          niestety taksad i nie ze wzgledu na dzieci tylko , zeby nie niszczyli mieszkansad
          taka smutna prawda.
          odrazu jest kastrowany, usuwany z pazurow
          • aleksandra1977 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 16:40
            koszmar uncertain
            a zeby zostawiaja? pewnie tak, bo nikomu by sie nie chcialo papką karmic kota...
            • lexie007 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 16:57
              Nie jestem pewna Alex... Cos mi sie obilo o uszy ze pilujasad ale nie jestem pewna , choc wiem ze niektorzy chca zeby kot mial krotszy ogol i uszka malutkiesadsad
              • aleksandra1977 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 17:32
                Amerykanie to jednak dziwni ludzie...
        • minerwamcg Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 15:38
          Kotu przycinam pazury, bo regularnie po nas łazi smile Nie zdarzyło się natomiast, żeby podrapał młodą. Owszem, oberwała od niego, ale miękką łapką, bez pazurów. I, muszę bezstronnie przyznać, całkowicie zasłużenie. Obu stronom to zdarzenie dało do myślenia, wyciągnęły wnioski i odtąd wzajemne stosunki układają się dobrze.
          Chirurgiczne pozbawianie kota pazurów to jest okaleczanie i guzik mnie obchodzi, że w jakimś kraju się to rutynowo robi. To znaczy najwyżej tyle, że w jakimś kraju rutynowo okalecza się zwierzęta, bo rodzicom się nie chce przypilnować dzieci i kotów.
          • paartycja Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 17:57
            nasz kot ma regularnie obcinane pazury
            sam z siebie nigdy nikogo nie podrapał-no chyba,ze jest solidnie wku...ony wtedy my mamy poharatane ręce (dzieci nigdy)-ale to na własne życzenie big_grin
            • lexie007 paartycja 11.03.13, 22:31
              paartycja napisała:

              > nasz kot ma regularnie obcinane pazury
              > sam z siebie nigdy nikogo nie podrapał-no chyba,ze jest solidnie wku...ony wted
              > y my mamy poharatane ręce (dzieci nigdy)-ale to na własne życzenie big_grin


              nastepna madrasad
              po co macie tego kota? wypchajcie go i bedzie stal na polce nikogo nie bedzie drapal, gryzl, linil sie, miaucza, brudzi i ile kasy zaoszczedzcie na jedzienie i weterynarzasad
              ludzie to czasem naprawde taborety
      • martini-7 Re: Przygarnęłam kotka a... 10.03.13, 22:16
        usuwanie pazurów chirurgicznie to usuwanie pierwszej części paliczka, a to trochę nie humanitarne, może po prostu, lepiej raz na tydzień mu je obciać???
      • deszcz.ryb Re: Przygarnęłam kotka a... 11.03.13, 09:17
        > Ja przy tak małym dziecku usunęłam bym kotu pazury. Jeśli kot będzie siedział w
        > domu to do niczego mu nie są potrzebne. Może to i okrutne dla zwierzaka ale wo
        > lę to niż podrapane dziecko. Bałabym się o buzię i o oczy. Koty są niestety kom
        > pletnie nieprzewidywalne, dziecko wcale nie musi zrobić czegoś wybitnie złego a
        > kot i tak może pacnąć znienacka.

        W takim razie mam nadzieję, że NIGDY nie będziesz miała ŻADNEGO zwierzęcia, skoro się ich tak bezsensownie boisz. Koty NIE atakują niespodziewanie, na to trzeba sobie zasłużyć, i jeśli pozwolisz dzieciakowi męczyć kota, to się nie możesz dziwić, że kot drapnie w samoobronie.

        Amerykanie to leniwi debile i barbarzyńcy [nawet psom podcinają niekiedy struny głosowe żeby nie szczekały], więc nie ma co brać z nich przykładu.
      • aleksandra1977 Re: Przygarnęłam kotka a... 11.03.13, 21:54
        turnesolka napisała:
        > Ja przy tak małym dziecku usunęłam bym kotu pazury. Jeśli kot będzie siedział w
        > domu to do niczego mu nie są potrzebne. Może to i okrutne dla zwierzaka ale wo
        > lę to niż podrapane dziecko. Bałabym się o buzię i o oczy. Koty są niestety kom
        > pletnie nieprzewidywalne, dziecko wcale nie musi zrobić czegoś wybitnie złego a
        > kot i tak może pacnąć znienacka.

        Czy kiedykolwiek miałaś możliwość życia z kotem pod jednym dachem?
        Piszesz tak, jakbyś nie miała pojęcia, jakim zwierzęciem są koty.

        Uważasz, że kot może żyć bez pazurów? Pazury, podobnie jak ogon, czy wibrysy (wąsy) , mają duży wpływ na równowagę podczas poruszania się kota. Bez pazurów będzie miał problemy z chodzeniem, skakaniem, z toaletą w kuwecie. Nie mówiąc już o możliwości obrony przed innymi kotami, czy natarczywym dzieckiem, gdyby znalazł się w ich towarzystwie.
        Poza tym na spodniej stronie łap kota znajdują się gruczoły wonne i podczas drapania/ostrzenia pazurów (np. o meble), kot pozostawia na na meblach swój zapach.
        Bez pazurów kot będzie kaleką. Tak samo, jakby człowiekowi amputować dłonie i stopy.
        • martini-7 Re: Przygarnęłam kotka a... 11.03.13, 22:23
          jejku jaką nieukrywaną radość mi sprawia, że jednak tak wiele mam, jest po stronie kotów i zwierzaków ogólnie smile bardzo się cieszę, że macie takie podejście ponieważ daje to nadzieję, że pokolenie naszych dzieci będzie bardziej wrażliwe od poprzednich i może mniej będzie przypadków bezdusznego znęcania się nad zwierzętami smile

          a do kotów wracają, od kiedy sama mam kota (i dziecko też) to widzę jak wiele mitów na ich temat krąży które nie mają pokrycia w rzeczywistości... ludzie piszący/mówiący różne bzdury o kotach i dzieciach to (nie obrażając nikogo) nie nieedukowani durnie
        • lexie007 ty.... 11.03.13, 22:26
          turnesolka napisała:
          > Ja przy tak małym dziecku usunęłam bym kotu pazury. Jeśli kot będzie siedział w
          > domu to do niczego mu nie są potrzebne.

          ty to pisalas swiadomie??? czy akurat bylas po paru...???

          to kup sobie rybke , bo o kotach nie masz w ogole zadnej wiedzy!!!
          • zjawa1 Re: ty.... 11.03.13, 22:50
            Lex nie zgodzam sie z Toba, rybki tez czujasad
            My, o nasze malenstwa bardzo dbamy, powiem szczerze, ze pod pryzmatem juz 7 miesiecy hodowli stwierdzam, ze akwarystyka jest bardzo trudna dziedzina!
            Osobiscie i rybek nie polecam turnesolce!
            I ja i dziecko jestesmy bardzo przyzwyczajenie do kazdej, naszej rybki.
            • zjawa1 Re: 11.03.13, 23:02
              I polecam cos kochajacym zwierzetasmile Papugi sa wg. mnie nr 1.
              Tak, na dobranocsmile
              Milego ogladania
              www.noipasi.pl/1142/arturek-najukochansza-papuga-swiata-mowi-po-polsku.html
            • lexie007 Re: ty.... 12.03.13, 15:36
              ale Zjawasmile mielismy sie wspierac , a nie atakowacsmilesmile
              zartuje oczywcisciesmile

              ja wiem, ze rybki tez czuja i to jest dosc absorbujace hobby, ale mi chodzilo o inny kontekst. To ze jak turnesolca przy dziecku chce wziasc sobie kota i obciac mu pazury to niech wezmie sobie rybke , bo rybka nic dziecku zlego nie zrobi....chyba ze ona wezmie piranie . Ale znajac jej podejscie do trzymanie zwierzat w domu to pewnie i piranie by miala na lancuchu sad
              • zjawa1 Re: ty.... 12.03.13, 21:00
                Czy ja Cie nie wspieramsad Dodalam tylko, ze rybek rowniez nie powinna hodowac w domu.
              • turnesolka Re: ty.... 12.03.13, 21:58
                A w którym miejscu napisałam, że chcę wziąć kota przy dziecku???
                Miałam kota wiele lat a teraz mam małe dziecko i jak dla mnie to nie jest najlepsza para. Miałam też wiele lat psa i również nie uważam, że to jest dobre rozwiazanie dla rodziny z małym dzieckiem.

                Równocześnie jak najbardziej uważam, że kontakt ze zwierzęciem jest bardzo dziecku potrzebny ale tak koło 5-7 roku życia. Wcześniej to jest dla wszystkich mordęga. Chyba że się mieszka na wsi, pracuje w domu, w wolnym zawodzie etc.

                Nie, nie mam zamiaru usuwać pazurów żadnemu kotu bo nie zdecydujemy się na kota dopóki dziecko nie będzie wystarczająco duże żeby rozumieć, że kota się nie męczy i że kot może udrapnąć etc.

                Niemniej gdybym z jakiś powodów była zmuszona trzymać kota w domu gdzie jest małe dziecko nie zawachałabym się usunąć mu pazurów. Po prostu dziecko jest dla mnie absolutnym priorytetem a co za tym idzie ochrona go przed realnym zagrożeniem pierwszoplanowa. Bajeczki, takie jak "kot drapie tylko sprowokowany czy jak jest męczony" to możecie opowiadać naiwnym, którzy nigdy kota nie mieli albo kotomaniakom, którzy tak są zafascynowani tymi zwierzakami że przypisują im magiczne moce... Każde zwierze jest tylko zwierzęciem i rządzą nim instynkty, których małe dziecko nie jest świadome. Wymaganie od małego dziecka pewnych zachowań i ostrożności jest też nierealne bo dziecko jest dzieckiem i ma prawo do nieprzewidywalności i "szaleństw".
                • zjawa1 Re: ty.... 12.03.13, 22:12
                  Podstawowa kwestia: Nikt nikogo nie zmusza, do hodowli zwierzat.
                  I secundo:
                  Nie rozumiem przedzialu wiekowego, wyznaczonego przez Ciebie, a wiec powyzej 5 lat do hodowli zwierzat.
                  Wyobraz sobie, ze mialam papuge zanim syn sie pojawil na swiecie.
                  Papuga ta, owszem byla zadzrosna o dziecko, ale z czasem stala sie najblizsza mojemu synkowi.
                  Uwielbiaja sie wzajemnie, choc nie raz syn byl ,,dziobniety" przez nia.
                  W zcyciu nie wpadlabym na to, zeby ,,przytemperowac" jej dziubek.
                  Dlatego zastanow sie nad tym co piszesz.
                  A okaleczenie zwierzecia po przez usuniecie mu pazurkow, wydaje mi sie skrajnym barbazynstwem!
                  Bez wzgledu na powod!
                  Jesli ,,pazury" przeszkadzaja Ci, to trzymaj sie lepiej z dala od zywych stworzen!
                • lexie007 Re: ty.... 12.03.13, 22:43
                  turnesolka napisala:Ja przy tak małym dziecku usunęłam bym kotu pazury. Jeśli kot będzie siedział w domu to do niczego mu nie są potrzebne. Może to i okrutne dla zwierzaka ale wolę to niż podrapane dziecko. Bałabym się o buzię i o oczy. Koty są niestety kompletnie nieprzewidywalne, dziecko wcale nie musi zrobić czegoś wybitnie złego a kot i tak może pacnąć znienacka.


                  turnesolka napisala:Nie, nie mam zamiaru usuwać pazurów żadnemu kotu bo nie zdecydujemy się na kota dopóki dziecko nie będzie wystarczająco duże żeby rozumieć, że kota się nie męczy i że kot może udrapnąć etc.

                  wez sie kobieto ogarnij i zanim napiszesz cos to dwa razy pomysl, bo to jakis belkot... " ja bym" " nie jednak nie"smilesmile
                  turnesolka napisała:

                  > A w którym miejscu napisałam, że chcę wziąć kota przy dziecku???

                  dosadnie nie napisals , ale czytelnicy tak wlasnie twoje "pisanie" zrozumieli
                  • turnesolka Re: ty.... 13.03.13, 20:34
                    dla przypomnienia pierwotne pytanie brzmiało:
                    - Jak moge zadbac o bezpieczenstwo 1,5 roczniaka? w sensie toxo, robakow itp? Takie male kotki ok2-3m. sie odrobacza?

                    tak więc w kwestii bezpieczeństwa dziecka odpowiadam, że na miejscu pytającej usunęłabym kotu pazury.

                    Powtarzam: nie planuję żadnemu kotu usuwać pazurów bo nie planuję kota w najbliższym czasie, właśnie dlatego że mam małe dziecko i nie byłabym spokojna o jego bezpieczeństwo przy kocie. Nie mam ani czasu ani możliwości ani chęci pilnowania non stop kota i dziecka więc jako odpowiedzialna osoba a przede wszystkim matka nie zdecyduję się na kota do póki dziecko nie będzie wystarczająco rozumne żeby rozumieć jak trzeba z kotem postępować i na co uważać. Wg. mnie następuje to ok. 5 roku życia ale nie wykluczone że jedne dzieci są gotowe wcześniej a inne później. Zamiast się czepiać konkretnej cyfry postaraj się może zrozumieć logikę.

                    Jeśli jakąś szczególną satysfakcję sprawia Ci doszukiwania się we mnie okrucieństwa wobec zwierząt to baw się dalej dobrze, jest mi całkowicie obojętne co o mnie myślisz. Zastanów się jednak co radzisz zakładającej wątek. Wmawianie jej że kot i małe dziecko to bezpieczny duet jest po prostu nieodpowiedzialne.
                    • lexie007 yyy 13.03.13, 22:31

                      > Jeśli jakąś szczególną satysfakcję sprawia Ci doszukiwania się we mnie okrucień
                      > stwa wobec zwierząt >>>


                      nie musze szykac sama podajesz fakty na tacy, piszac zeby autorka obciela pazury kotu , bo w usa tak sie robisad
                      trzeba bylo jej polecic zeby napisala ogloszenie o tym , ze szuka wlasciela dla kotka, lub popytac sie kogos z rodziny kto moglby sie nim zajac ze wzgledu na to ,ze ma male dziecko. Ale po co.... ty od razu z grubej rury.... .... i absolutnie nie ma tu ani grama okrucienstwatongue_outtongue_out

                      Zastanów się jednak co radzisz zakładającej wątek. Wmawianie jej ż
                      > e kot i małe dziecko to bezpieczny duet jest po prostu nieodpowiedzialne.

                      jakbym nie miala zielonego pojecia na ten temat to bym sie zwyczajnie nie odzywala.
                      Ja wzialam sobie kotka miesiac przed urodzeniem mojego 1wszego dziecka, nie wzialam sobie
                      NIgdy nie zrobil dziecku krzywdy .
                      To nie jest kwastia zwierzaka tylko opiekuna , jezeli jestes odpowiedzialna , masz wyobraznie to nie ma szans zeby sie cos stalo dziecku.
                      poza tym autorka znalazla kotka , a nie pume czy jaguara.smilesmile

                      Wg. mnie następuje
                      > to ok. 5 roku życia ale nie wykluczone że jedne dzieci są gotowe wcześniej a in
                      > ne później. Zamiast się czepiać konkretnej cyfry postaraj się może zrozumieć lo
                      > gikę.

                      a o co ci tu chodzi to nie wiem? gdzie ja czepialam sie konkretnej cyfry.
                      boze jaka ty jestes dziwna...masakra....
                      piszesz na forum po tym jak sobie walnie pare drinow czy jak?
                    • deszcz.ryb Re: ty.... 14.03.13, 09:37
                      > tak więc w kwestii bezpieczeństwa dziecka odpowiadam, że na miejscu pytającej u
                      > sunęłabym kotu pazury.

                      > Jeśli jakąś szczególną satysfakcję sprawia Ci doszukiwania się we mnie okrucień
                      > stwa wobec zwierząt to baw się dalej dobrze, jest mi całkowicie obojętne co o m
                      > nie myślisz. Zastanów się jednak co radzisz zakładającej wątek. Wmawianie jej ż
                      > e kot i małe dziecko to bezpieczny duet jest po prostu nieodpowiedzialne.

                      Słuchaj, jak ja się nie znam, to się NIE WYPOWIADAM na dany temat. A już na pewno nie piszę niesprawdzonych głupot. GDZIE niby masz tę armię okaleczonych przez koty dzieci? Gdyby było prawdą to, że koty są dla dzieci niebezpieczne, to NIKT by kota przy dziecku nie trzymał. A tymczasem kupa ludzi tak robi i jakoś żadne dziecko np. nie straciło oka przez kota [być może było parę nieszczęśliwych wypadków, ale wypadki zdarzają się wszędzie i statystycznie jest bardziej prawdopodobne, że dziecko przejedzie samochód].

                      A podrapania? GOJĄ SIĘ! Uwierz, mam kota - te podrapania po jakimś czasie się goją i NIE MA PO NICH ŚLADU! A drapnięcie ma element wychowawczy - uczy dzieciaka, że kot to nie zabawka, z którą można zrobić to, co się chce, i że trzeba być delikatnym.

                      Jesteś okrutna. Skoro nie odpowiada ci cecha jakiegoś zwierzęcia, to GO W OGÓLE NIE BIERZ! Są ludzie, którzy dla swojej wygody podcinają swoim psom struny głosowe, bo nie chce im się poświęcić czasu na ich wychowanie. Należysz do tego typu ludzi.

                      A tak btw., gdyby do ciebie przypadkiem trafił jakiś zabłąkany kot, i miałabyś sadystyczne zapędy: pazury wystarczy kotu PODCINAĆ specjalnymi cążkami. Wystarczy to robić co 3-4 tygodnie. Możesz to robić ty albo weterynarz [za 10 zł]. Stępionymi pazurami kot nie da rady podrapać.
                • aleksandra1977 Re: ty.... 14.03.13, 11:18
                  turnesolka napisała:
                  > Nie, nie mam zamiaru usuwać pazurów żadnemu kotu bo nie zdecydujemy się na kota
                  > dopóki dziecko nie będzie wystarczająco duże żeby rozumieć, że kota się nie mę
                  > czy i że kot może udrapnąć etc.
                  >
                  > Niemniej gdybym z jakiś powodów była zmuszona trzymać kota w domu gdzie jest ma
                  > łe dziecko nie zawachałabym się usunąć mu pazurów.

                  Tak jak napisała deszcz.ryb, kotom wystarczy regularnie pazury podcinac, nie usuwac.
                  W zadnej hodowli kotow (zaznaczam, domowej lub takiej, w ktorej sa male dzieci) nie znajdziesz kota z usuniętymi pazurami. Za to w wiekszości koty beda miały obcięte pazury - robi to albo weterynarz, albo sam hodowca (posiadacz) kota.

                  Kot ma jeszcze zęby. Może (i robi to) ugryźć. Wybiłabyś je, żeby chronić dziecko?
                  A co by było, gdyby zamiast kota był pies?
    • camel_3d I? 12.03.13, 22:03
      Odrobacz i tyle, skoro nie wesz gdzie sie paletal.

      A reszte olej, dzieci i zwierzeta swietnie sie rozumija...
      • leluchow1 Re: I? 14.03.13, 08:42
        Ja mam 2 koty ( w tym jeden 5 mczny) i niebawem rodzę. Mieszkam co prawda w domu z ogrodem, ale koty nie są wypuszczane z uwagi własnie na to że
        1. nie wracają zawsze, bo często kończą rozjechane, zagryzione itp.
        2. moje dziecaki śpią z nimi w łóżku, miziają się itp więc wolę mieć konktrolę nad tym dziew kot jest i co do pyska wkłada.
        Koty i mo roczny siostrzeniec żyją z komitywie. Jak mały przegina z miłością koty odchodzą. Ja przycinam im pazury nie tyle z uwagi na dzieci, bo one raczej bawią się z nimi i pazurki chowają, ale bardziej z uwagi na meble które bardzo lubię smile. A plusy posiadania kota ? Kot, hmmmm to same plusy smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja